kawa38
16.05.07, 23:03
Witam drogie mamy,dziś rano musiałam jechać z dziećmi do lekarza,ale żeby
dojechać musiałam pokonać kiladziesiąt schodów gdzie oczywiście nie było
podjazdu na wózki most Poniatowskiego od stony Muzeum Wojska
Polskiego.Idziemy z moim starszym 5cio latkiem i młodszym który siedzi w
wózku,zaczynam pokonywać schody ciągnąc wózek za rączkę,starszy syn idzie
obok.Przechodzi pierwsza osoba kobieta nie stara nie młoda,obojętna ja ciągnę
wózek dalej pokonując schody,poszła.Przechodzi druga osoba średni wiek
mężczyzna,obojętny no może nawet popatrzył jak ciągnę ten cholerny
wózek,poszedł.Przechodzi trzecia osoba też mężczyzna popatrzył,rozmawiał
przez telefon, poszedł.Naliczyłam z 7 osób zanim pokonałam te cholerne schody
i możecie sobie wyobrazic,że nikt z własnej woli mi nie pomógł.Nie prosiłam o
pomoc bo wszyscy tak się śpieszyli...,a co tam kobieta z wózkiem da sobie
rade,tak dobrze jej idzie.Miałyście podobne sytuacje?