Dodaj do ulubionych

wyksztalcenie

04.08.07, 08:41
coraz czesciej mam takie wrazenie, ze dla wielu osob na tym forum(i nie
tylko) ktos kto skonczyl zawodowke jest nikim... dlaczego macie takie
podejscie do tego? sama znam wielu ludzi po zawodowce, ktorzy sa
inteligentni, mili i kulturalni. niejeden czlowiek z wyzszym wyksztalceniem
moglby sie od nich kulutry uczyc...
Obserwuj wątek
    • lutowa.2007 Re: wyksztalcenie 04.08.07, 08:45
      masz racje, tez znam wiele osob z podstawowym wyksztalceniem, a bardziej
      rozgarnietych niz te wyksztalcone panie co wczoraj popisaly sie w watku
      karoliny
      • beniusia79 Re: wyksztalcenie 04.08.07, 08:49
        no wlasnie. chodzilo mi glownie o post karoliny. az mi sie glupio zrobilo..
    • sionasble Re: wyksztalcenie 04.08.07, 08:47
      > coraz czesciej mam takie wrazenie, ze dla wielu osob na tym forum(i nie
      > tylko) ktos kto skonczyl zawodowke jest nikim... dlaczego macie takie
      > podejscie do tego? sama znam wielu ludzi po zawodowce, ktorzy sa
      > inteligentni, mili i kulturalni. niejeden czlowiek z wyzszym wyksztalceniem
      > moglby sie od nich kulutry uczyc...

      jakieś konkrety ????? bo nie kumam ....
      czy tylko u mnie przy nicku nie wyświetla zawodu i wykształcenia delikwenta ????
      jeśli tak jest muszę złożyć reklamację w gazecie .....
      • beniusia79 Re: wyksztalcenie 04.08.07, 08:50
        patrz: post karoliny i poczytaj
        • sionasble Re: wyksztalcenie 04.08.07, 08:53
          beniusia79 napisała:

          > patrz: post karoliny i poczytaj

          nieeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee .....
          tam jest 400 odpowiedzi - nie dam rady !!!!
          • beniusia79 Re: wyksztalcenie 04.08.07, 08:54
            hi,hi a tam rady nie dasz. cala sobote masz smile
    • indiaaa Re: wyksztalcenie 04.08.07, 08:51
      Ci co skończyli zawodową szkołę, kiedyś wyśmiewani teraz zarabiają kasę bo mają
      wyuczony zawód. Ja mam średnie z maturą plus studium i ciągle słyszę że jest
      nagonka, że średnie to jak zawodowe a wyższe to jak szkoła średnie na te czasy.
      Nie każdy kończy studia, nie każdy musi iść, nie czuje się przez to bynajmniej
      gorsza.
      • gryzelda71 Re: wyksztalcenie 04.08.07, 10:14
        indiaaa napisała:
        ciągle słyszę że jest
        > nagonka, że średnie to jak zawodowe a wyższe to jak szkoła średnie na te czasy.

        O rany,o co trzeba mieć przed nazwiskiem jakie literki,zeby na te czasy mieć wyższe?smile

        • sionasble Re: wyksztalcenie 04.08.07, 10:23
          Witam smile serdecznie smile

          > O rany,o co trzeba mieć przed nazwiskiem jakie literki,zeby na te czasy mieć wy
          > ższe?smile
          >
          niestety - dużo w tym prawdy - mgr się strasznie zdewaluował - głównie za sprawą
          wspaniałych uczelni typu "wyższa szkoła srania w banie"
          ja już od dawna myślę o doktoracie .... tylko czasu brak ....
          • gryzelda71 Re: wyksztalcenie 04.08.07, 10:31
            sionasble napisał:
            > niestety - dużo w tym prawdy - mgr się strasznie zdewaluował - głównie za spraw
            > ą
            > wspaniałych uczelni typu "wyższa szkoła srania w banie"

            Nie pisz tego,bo cie zjedzą,choć to prawda.
            • sionasble Re: wyksztalcenie 04.08.07, 10:33
              >
              > Nie pisz tego,bo cie zjedzą,choć to prawda.

              przecież wiesz, żem bitny smile)))))
            • e_r_i_n Re: wyksztalcenie 04.08.07, 13:33
              Niestety, prawda. Ale nie ma sie tez czym tak bardzo przejmowac - pracodawcy
              patrza na to, jaka uczelnie i w jakim trybie sie skonczylo. I absolwenci
              porzadnych uczelni nie maja problemow z praca.
              • reteczu Re: wyksztalcenie 04.08.07, 13:57
                e_r_i_n napisała:

                > Niestety, prawda. Ale nie ma sie tez czym tak bardzo przejmowac - pracodawcy
                > patrza na to, jaka uczelnie i w jakim trybie sie skonczylo. I absolwenci
                > porzadnych uczelni nie maja problemow z praca.


                właśnie smile

                wiadomo,jacy to absolwenci "studiów wyższych" siedzą na bezrobociu
    • dlania Re: wyksztalcenie 04.08.07, 08:51
      "sama znam wielu ludzi po zawodowce, ktorzy sa
      inteligentni, mili i kulturalni. niejeden czlowiek z wyzszym wyksztalceniem
      moglby sie od nich kulutry uczyc...

      A co maja wspólnego studia z inteligencją, byciem "miłym" i kulturą???? Na
      studiach uczy się człowiek fachu, podobnie zreszta jak w szkole zawodowej.
      • beniusia79 Re: wyksztalcenie 04.08.07, 08:54
        to fakt. tylko, ze tego fachu na studiach uczysz sie dluzej...
        nikt nie ma napisanego wyksztalcenia przy nicku. czesto jednak gdzie ten temat
        pojawia sie i wtedy co niektore osoby siadaja na tych po ZSZ.
    • kropencjaa Re: wyksztalcenie 04.08.07, 08:54
      beniusia79 zgadzam się w 100 %

      Mało, że niektórzy z góry traktują ludzi po szkołach zawodowych, ale nawet po
      średnich, a czasami ci z wyzszym wykształeceniem reprezentują sobą mniej niż by
      wypadało.
      Nie szukając daleko. Mój mąż ma średnie wykształcenie, sytuacja zmusiła go, ze
      po szkole musiał sobie radzić, znalazł pracę, usamodzielnił się, radził sobie
      lepiej niż niejeden inż tongue_out i szczerze, to ani myślał iśc dalej. Znajoma poznała
      faceta (ona bardzo przywiązuje wagę do wykształcenia, zawodu, pozycji).
      Jej "kolega" to informatyk, pracuje w jakimś urzedzie. Z początku gdy go
      poznałam, wydawał mi się niesmiały - w końcu widzielismy się pierwszy raz, ale
      drugi, trzeci, kolejny... Nie ma z nim tematu, nie dodając sobie, ale wydaje mi
      się, że mój mąż jest bardziej obyty, oczytany, towarzyski i wszechstronny niż
      ten gość. Potrafi się odnaleźć w kazdym towarzystwie i poagadc na różne tematy,
      nie tylko dotyczące jego pracy!!! Bez tytułu inzyniera, bo to tu było wazne uncertain
      • dlania Re: wyksztalcenie 04.08.07, 09:00
        Ło matko!!
        Ja mam znajomych od zawodówki po doktoraty z habilitacja w planie! Ich
        wykształcenie nie ma nic do tego, czy sie dobrze ze soba czujemy, czy nie.
        Zupełnie nic! Bawimy sie przednio współnie, kucharz z drem filozofii, pani
        nauczycielka z ze sprzedawcą śrubek, rezyser z bezrobotnym.
        A to, że ktoś wytyka drugiej ososbie nizsze wykształcenie - no o kim to tak
        naprawdę źle świadczy?
        • kropencjaa Re: wyksztalcenie 04.08.07, 09:10
          to taki jeden przypadek podałam big_grin
          reszta jest ok i nie mają takich jazd, my na tym punkcie też nie,
          nawet ta kumpela o której wspomniałam jest ok. tylko chodziło o samą kwestię -
          są ludzie tacy i tacy, czy to wykształecenie mają, czy też nie smile)
    • kawka74 Re: wyksztalcenie 04.08.07, 09:02
      to masz złe wrażenie
      histeria okołowątkowa (mam na myśli cudny wątek Karolinki) zatacza coraz szersze
      kręgi, a to patologia, a to problemy z wykształceniem, ciekawe, co jeszcze wypłynie
      powiedz mi, gdzie jest napisane w powyższym wątku, że każdy, kto skończył li i
      jedynie zawodówkę, jest nikim?
      • syriana Re: wyksztalcenie 04.08.07, 09:16
        Beniusia nie przesadzaj i nie wyciągaj wniosków, których nie ma w tamtym wątku

        teraz każda na forum w obronie Karoliny dumne miano "patologii" chce nosić i co
        i rusz przed szereg występuje krzycząc: "a ja nie mam wyższego wykształcenia!",
        "a ja mam dwójkę dzieci!", "a ja mieszkam u teściów!", "a ja palę trawkę!"

        i konkluzja jest zawsze ta sama: "ale mam szczęśliwą rodzinę i dzieci, które są
        darem od Boga - a to jest najważniejsze"

        ergo - wiadomo z czego bierze się krytyka Karoliny..
      • lutowa.2007 Re: wyksztalcenie 04.08.07, 10:02
        jest napisane. wczytaj sie dobrze.
        • kawka74 Re: wyksztalcenie 04.08.07, 10:06
          gdzie? proszę o konkretny cytat bądź link
          • iskierka40 Re: wyksztalcenie 04.08.07, 10:15
            ale to chyba jej sprawa jak jej się żyje??
            ona pochwaliła się że jest w ciąży,nie przesadzacie trochę?
            • kawka74 Re: wyksztalcenie 04.08.07, 10:18
              To tak a propos czego?
              W tej chwili rozmawiamy o wykształceniu, do której to rozmowy kwestia szkoły
              skończonej przez Karolinkę i jej partnera jest li i jedynie luźną inspiracją.
            • lutowa.2007 Re: wyksztalcenie 04.08.07, 10:20
              wlasnie o to chodzi. kolezanka karolina nie prosila o komentarze jej zycia, co
              doprowadzilo do zrownania jej ziemia i zmieszania z blotem. to jej sprawa jak
              zyje. dzieli sie tylko swoja radoscia, a tu takie bryzgi .... bleee
              • oxygen100 Re: wyksztalcenie 04.08.07, 11:07
                kolezanka karolina nie prosila o komentarze jej zycia, co doprowadzilo do
                zrownania jej ziemia i zmieszania z blotem.

                Dziwne bo w tym watku moj pomysl na zycie tez sie nie podobal i zostal wyrazony
                w dosadny sposob. Czemuz ach czemuz zadna milosierna mamunia nie uronila lezki
                nad biedna oxysmile)

                btw. oxy jest dobra bo uzyteczna gdy chodzi o e-mailowe porady rozmaite glownie
                typu gdzie co leczyc lub gdzie mozna skonsultowac to czy tamto. Maili takich
                dostaje duzo. Staram sie na nie odpowiadac bez wzgledu na sympatie czy
                antypatie do danej osoby. Wtedy jakos nikogo nie razi ze oxy to prostaczka czy
                ktos w tym gusciesmile))
                Powtarzajcie swoja mantre powtarzajcie moze w koncu same w nia uwierzycie. Dla
                ulatwienia hucznie polecam inna:
                wyksztalcenienie piwo nie musi byc pelnesmile))
                ---
                Będą flaki dla Murzynów i schab dla białych"
              • oxygen100 Re: wyksztalcenie 04.08.07, 11:07
                spalilamsmile
                wyksztalcenie nie piwo nie musi byc pelnesmile)
                • twojasasiadka Re: wyksztalcenie 04.08.07, 11:10
                  oxygen100 napisała:

                  > spalilamsmile
                  > wyksztalcenie nie piwo nie musi byc pelnesmile)
                  ___
                  nie denerwuj się, nikt tu nie twierdzi żeś doskonała;P
    • dirgone Re: wyksztalcenie 04.08.07, 09:09
      Ja mam wyższe. I to dobre wyższe. Renomowane sad I co? I gó.., bo zarabiam tak
      marnie, że starcza mi do 20 każdego miesiąca. Mój brat nieborak też poszedł na
      wyższe. I pewnie czeka go to samo.
      A koledzy brata, którzy z ledwością pokończyli zawodówki i którzy są młodsi ode
      mnie o 3-4 lata, zarabiają już w tej chwili o wiele więcej niż ja. I jakoś już
      żaden w planach studiów nie ma, bo im sie po prostu to nie opłaca.
      A kulturę to się z domu wynosi, a nie ze studiów. U mnie na studiach to raczej
      wszyscy się nauczyli kombinatorstwa i kopania dołków pod innymi. Zresztą mnóstwo
      profesorów to napuszone bałwany, którzy do dziś śnią mi się w koszmarach. I
      akurat z tego wynika, że im wyższe wykształcenie, tym kultury mniej, a więcej
      zadufania.
      • dlania Re: wyksztalcenie 04.08.07, 09:12
        dirgone napisała:

        > Ja mam wyższe. I to dobre wyższe. Renomowane sad I co? I gó.., bo zarabiam tak
        > marnie, że starcza mi do 20 każdego miesiąca. Mój brat nieborak też poszedł na
        > wyższe. I pewnie czeka go to samo.
        > A koledzy brata, którzy z ledwością pokończyli zawodówki i którzy są młodsi ode
        > mnie o 3-4 lata, zarabiają już w tej chwili o wiele więcej niż ja. I jakoś już
        > żaden w planach studiów nie ma, bo im sie po prostu to nie opłaca.
        > A kulturę to się z domu wynosi, a nie ze studiów. U mnie na studiach to raczej
        > wszyscy się nauczyli kombinatorstwa i kopania dołków pod innymi. Zresztą mnóstw
        > o
        > profesorów to napuszone bałwany, którzy do dziś śnią mi się w koszmarach. I
        > akurat z tego wynika, że im wyższe wykształcenie, tym kultury mniej, a więcej
        > zadufania.

        Jak widać, Ciebie te studia głównie sfrustrowały. To wina Twoich studiów, że
        koledzy brata dobrze zarabiają? Troche out of topic.
        • dirgone Re: wyksztalcenie 04.08.07, 09:31
          Jestem sfrustrowana porannie, bo pogoda brzydka, a ja się na ślub dzisiaj
          wybieram smile I w sumie dopiero wstałam. Więc myśli mi biegną jakoś tak dziwnie.

          I własnie jak out of topic to powyższe, to napiszę jeszcze coś.

          Mam koleżankę, której rodzice są po studiach.Ojciec wicedyrektor w szkole w
          małym mieście, mama nauczycielka. Dla koleżanki zawsze był to powód do dumy i
          wywyższania się nad innymi. W domu żadnych książek, oprócz albumów otrzymywanych
          na zakończenie szkoły od uczniów. Gazet żadnych, oprócz może programów
          telewizyjnych. Wiadomości ojca, na temat przedmiotu, którego naucza, wyjątkowo
          dyskusyjne (kiedyś mój chłopak zakładał mu internet. Ojciec w kompie miał
          windowsa 98. Juz nie wiem, o co chodziło dokładnie, ale mój chłopak się zapytał,
          czy to "second edition", a ojciec odparł "tak, tak, chyba secret edition".
          Ojciec informatyk i informatyki uczy w szkole średniej...) Jej rodzice również
          traktowali tych bez wyższego wykształcenia jak niemal półmózgów.
          Dla koleżanki wielkim wstydem było więc to, że rodzice jej narzeczonego tylko po
          zawodówce byli. I nieważne, że ich dom jest pełen książek, że uczestniczą w
          życiu kulturalnym dosyć często (jedna córka jest aktorką w teatrze). To
          nieważne. Zarówno koleżanka, jak i jej rodzice, przed pierwszym spotkaniem
          zastanawiali się, o czym oni będą z tamtymi rozmawiać, no bo przecież takie
          różnice w wykształceniu...
      • kawka74 Re: wyksztalcenie 04.08.07, 09:17
        Dirgone
        coś Ty studiowała, że aż tak Cię to sfrustrowało?
        serio pytam, bom ciekawa
        • dirgone Re: wyksztalcenie 04.08.07, 09:42
          Z zamiłowania studiowałam Stosunki Międzynarodowe. Zanim jeszcze kierunek stał
          się popularny smile Niedługo po ukończeniu studiów zaczęłam widywać największych
          palantów i kombinatorów z roku w telewizji sad Wiem, że takie jest życie i że to
          moja wina, że mam co mam, ale niesprawiedliwość losu mnie boli. Tzn. nie
          chciałabym być na ich miejscu na pewno, bo wiem, że to nie dla mnie, ale wkurza
          mnie straszliwie, że to oni w przyszłości będą mną rządzić.
          Zapewne głupie podejście, bo mogę mieć pretensje tylko do siebie. No i mam.
    • sionasble ponadczasowe ..... 04.08.07, 09:10
      jak mawia znajomy profesor :
      "stężenie idiotów w populacji jest stałe i nie jest uzależnione od posiadanego
      wykształcenia, tytułów naukowych, zawodu czy majątku ... jednoznacznie można
      stwierdzić, że procent kretynów wśród profesorów jest dokłądnie taki sam jak
      wśród kolesi spod budki z piwem "

      i to całą tą sytuację opisuje ....
      • beniusia79 Re: ponadczasowe ..... 04.08.07, 09:14
        ciekawe stwierdzenie smile
      • dlania Re: ponadczasowe ..... 04.08.07, 09:15
        Rękoma i nogyma sie podpisuje pod tym stwierdzeniemwink))))))))))))))
        • reteczu Re: ponadczasowe ..... 04.08.07, 11:00
          dlania napisała:

          > Rękoma i nogyma sie podpisuje pod tym stwierdzeniemwink))))))))))))))

          Jo tys!
          RencamY i nogamY!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
          Żałuję,że nie udało mi się pójść za ciosem i zrobić doktorat od razu po
          magistrze,ale tak się złożyło.Teraz nie mam na to szans.Pozostaje uniwersytet
          trzeciego wieku smile))


      • bunny.tsukino Re: ponadczasowe ..... 04.08.07, 09:36
        Wpiszę sobie to w sygnaturkę, mogę?

        A propos.

        Studiując na renomowanej uczelni tongue_outPPP nie widzę jakoś tej ęteligencji, która ma
        wypływać z posiadania wyższego wykształcenia. W dzisiejszych czasach tutuł to
        jest absolutely must have, zwłaszcza wśród dzieci z rodzin pretendujących do
        wyższych sfer. Nieważne, że cię sam przedmiot studiów nie interesuje/ nie pomoże
        Ci w dalszej karierze/ studiujesz w Wyższej Szkole Gotowania na Gazie, Studia
        muszą być.

        Ale w poście Karoliny chyba chodziło o coś innego. Przykład? Mam znajomą, typowa
        'średniara' w szkole była jak to się mówi. ja chodziłam do liceum ona do
        technikum ekonomicznego. maturę zdała na 3 wink ale zaraz po niej otworzyła biuro
        rachunkowe: vaty, sraty, pity. Wkrótce potem wyszła za mąż. Jej mąż jest
        elektrykiem, po zawodówce, teraz chyba jest w 3 klasie technikum uzupełniającego
        dla dorosłych, pracuje w elektrowni, dodatkowo dorabia naprawą sprzętu rtv. Od
        początku mieszkali na swoim. Teraz zamieniają mieszkanie na większe (dziecko w
        drodze), żyje im się powiedziałabym, na dobrej stopie średniej, jeść za co mają,
        mieszkanie w ładnej dzielnicy, samochód, no i są szczęśliwi.wink
        A Karolina? Mieszka po katach u rodziców, skarżyła się na męża co pije,
        dzieckiem sie nie zajmuje, podpala trawę, przepił pieniądze na dziecko, nigdy
        nie pracowała i w tej sytuacji funduje sobie kolejnego potomka. Może nie
        należało po niej tak jeździć, jak to uczyniły panie w tamtym wątku, ale
        zarzucały one Karolinie _nie brak_ wykształcenia, ale skrajną
        nieodpowiedzialność. Para z mojego przykładu, też nie ma profesury,ale jednak
        jakiś poziom myślowy, ekonomiczny, reprezentuje. Później to już co prawda,
        poleciało wymachiwanie forsą, wykształceniem, macicami, czyli jatka na całego.

        Nie mam powodu nie wierzyć Karolinie, że jej sytuacja się poprawiła. Życzę jej
        tego z całego serca. Żeby jej dobrze było w życiu, niezależnie od tytułu czy
        jego braku przed nazwiskiem.
        • sebaga beniusiu 04.08.07, 10:01
          ale to co napisałaś ma sie nijak do tamtego wątku. To prawda, nie wykształcenie
          czyni człowieka kulturalnym. Ale Karolina to prosta dziewczyna do tego bez
          kultury. Nie bronię tych co na nią najechały. Ale mnie w tej dziewczynie uderza
          nie to, że nie jest wykształcona, tylko to, że jest głupiutka. Nie rozumie
          większości wypowiedzi do niej skierowanych, ale głos zabiera chętnie i obraża
          używająć mało wyszukanego języka..
          • sionasble Re: beniusiu 04.08.07, 10:05
            Nie rozumie
            > większości wypowiedzi do niej skierowanych, ale głos zabiera chętnie i obraża
            > używająć mało wyszukanego języka..

            na to też jest prosta podpowiedź :
            "nie dyskutuj z idiotą - najpierw sprowadzi cię do swojego poziomu a potem
            pobije własną bronią ..."
          • beniusia79 Re: beniusiu 04.08.07, 11:26
            dziewczyny, mi nie chodzilo tylko i wylacznie o post karoliny. podalam go jako
            jeden z przykladow. nie chodzilo mi tez wylacznie o wasze komentarze dotyczace
            osob po zawodowce. czesto, wsrod osob z wyzszym wyksztalceniem, spotykam sie
            wlasnie z takim oto podejscie do ludzi "niewyksztalconych". pytalam wiec
            dlaczego tak jest?
            sama jestem po studiach. jestem historykiem. czesto spotykam sie z reakcja-phi-
            historia? co to za kierunek? teraz to sie informatyke itp, itd. studiuje. takie
            teksty puszczam mimo uszu. dziwi mnie jednak to, ze jest takie podejscie do
            ludzi do tego wszystkiego. czy ludziom juz sie calkiem w glowach pomieszalo?
        • sionasble Re: ponadczasowe ..... 04.08.07, 10:02


          > Wpiszę sobie to w sygnaturkę, mogę?

          nie widzę przeszkód smile
        • e_r_i_n Re: ponadczasowe ..... 04.08.07, 13:47
          bunny.tsukino napisała:

          > maturę zdała na 3 wink ale zaraz po niej otworzyła biuro rachunkowe

          Wiedzac, jakie sa wymagania konieczne do uslugowego prowadzenia ksiag
          rachunkowych - trudno mi w to uwierzyc.
    • enigmatic2 Re: wyksztalcenie 04.08.07, 10:15
      Ja mam mgr - mój luby zawodówkę.

      Chyba wybrałam dobry kierunek (anglistyka), bo praca sama mnie szuka i właściwie
      zawsze mogę w różny sposób dorobić do marnej pensji nauczycielskiej.
      Mój luby znowuż jest tak pracowity, elastyczny i szybko się uczący, że zawsze
      znajdował pracę i uczył się nowego zawodu z łatwością. Nie postawił na papierek,
      bo... wolał iść do pracy i zacząć zarabiać!

      A nasze dzieci... każde pójdzie swoją WŁASNĄ drogą.
      • twojasasiadka Re: wyksztalcenie 04.08.07, 10:27
        przecież tu/tamwink nie chodzi o wykształcenie,tylko o kulturę i inteligencję-
        tych dwoch ostatnich ze studiów nie wyniesieszwink
        • sionasble Re: wyksztalcenie 04.08.07, 10:33
          oj zaryzykowałbym jednak, że mimo iż może nie jest to powiązanie bezpośrednie -
          to jednak jest ..... przez kontakt, przez stymulacją nauką ....
          • twojasasiadka Re: wyksztalcenie 04.08.07, 10:35
            sionasble napisał:

            > oj zaryzykowałbym jednak, że mimo iż może nie jest to powiązanie
            bezpośrednie -
            > to jednak jest ..... przez kontakt, przez stymulacją nauką ....
            ___
            no nie wiem...wink
            może to daje Ci pewne obycie (wiesz co przeczytać, co się z czym je itp)ale jak
            jesteś cymbał tak cymbałem zostaniesz i przy bliższym poznaniu wyjdzie na
            jaw,że to nie inteligencja ,ale obyciewink
            ps.też mam skończone studia i pamiętam różne indywidua
          • dlania Re: wyksztalcenie 04.08.07, 10:35
            Inteligencja jest cecha wrodzoną, kultura...wyuczoną, ale na pewno nie na studiach.
          • moj_login_moj Zawodowka lepsza niz liceum! 04.08.07, 10:41
            Od kilku lat mama takie niezmienne uczucie,ze lepiej jest ludziom po zawodoce
            niz po maturze!! Nie mowie tutaj o wszystkich,ale niektore osoby nie mja
            niestety takich ambicji na dyplomy i magistry,dla nich o wiele lepsze bedzie
            skonczenie szkoly zawdodowej,po ktorej zawsze znajda prace bowiem maja jakies
            doswiadczenie!
            Jak czytam ogloszenia o prace to az mnie krew zalewa:potrzebna mloda osoba,z
            kilkuletnim doswiadczeniem i najlepiej znajaca milion jezykow!!
            Kilka osob z mojego otoczenia skonczyla zawodowke i ma sie dobrze,ci co sa na
            studiach maja ogromny problem na znalezienie pracyuncertain

            Poza tym mielsimy ostatnio kilka dowodow(w watku Karoliny),ze niektorym studia
            niewiele pomogly jesli chodzi o rozwoj intelektualny i emocjonalny(A! i
            niektorzy skonczyli/studiuja psychologie) !!
          • bea116 Re: wyksztalcenie 04.08.07, 11:19
            no nie wiem sionasble, tam gdzie pracuję większość ma doktoraty lub jest w trakcie, profesorów i docentów na pęczki, nie znać przynajmniej angielskiego płynnie wstyd, a kultura osobista i zwykła grzeczność to naprawdę różnie wygląda...
            • bea116 Re: wyksztalcenie 04.08.07, 11:22
              co oczywiście nie znaczy, że wykształcenie dyskredytujewink bo takie podejście hm,też się zdarza na tym forum zdarza...
              • bea116 Re: wyksztalcenie 04.08.07, 11:24
                sorry za powtórzenia, na zakupy się spieszęsmile
            • sionasble Re: wyksztalcenie 04.08.07, 11:52
              >a kultura osobista i zwykła grzeczność to naprawdę różnie wygląda...

              to stań na jakiejś budowie i posłuchaj smile zatęsknisz za "niekulturalnymi
              profesorami" smile
              • dlania Re: wyksztalcenie 04.08.07, 11:58
                Sam język to jeszcze nie kultura; to po prostu socjolekt zawodowywink)))
                • sionasble Re: wyksztalcenie 04.08.07, 12:01
                  >socjolekt zawodowy

                  oj kochana .....
                  pewnych rzeczy nie należy przeginać smile))))
                  dawno na budowie nie byłaś ........
                  • dlania Re: wyksztalcenie 04.08.07, 12:05
                    Na budowie nie, ale czasem jakiegos fachowca do domu wzywamwink))
                    A ostatnio byłam na targach ksiązki. Siedziałam, juz po oficjalnym spotkaniu,
                    koło... a niech tam! pisarza i felietonisty znanego może niektórym, J.
                    Andermana... Normalnie uszy więdły, k... bez przesady co drugie słowo, spokojnie
                    mógły stanąć z budowlańcami w szranki!wink
      • beniusia79 Re: wyksztalcenie 04.08.07, 11:28
        kochana. popelnilas taki mezalians??? phi...
        zartowalam smile
    • wieczna-gosia Re: wyksztalcenie 04.08.07, 10:36
      szanuje kazdego, kto jest dobrym fachowcem. Szanuje kazdego, kto jest dobrym
      czlowiekiem i nie robi swinstw. Fachowcy nam wyjechali w obce kraje, nie ma komu
      robic na budowach i remontach, byle koles po zawodowce bierze ciezkie pieniadze
      za polaczenie dwoch rurek kolankiem. I jesli jest dobrym fachowcem to go bede
      szanowac. A jesli przy okazji jest fajnym facetem- to gotowa jestem sie z nim
      skumplowac smile
      Rozejrzalam sie po znajomych i liczba ludzi bez wyzszego jest naprawde spora. I
      tak sie jakos smiesznie sklada ze pokonczyli studia ci ktorych relatywnie mniej
      lubie- ci, ktorych lubie i cenie i podziwiam i inteligentni, i blyskotliwi i
      teraz kariery zawodowe robia- magistrow nie zrobili w wiekszosci smile
      • bea116 Re: wyksztalcenie 04.08.07, 11:26
        > szanuje kazdego, kto jest dobrym fachowcem. Szanuje kazdego, kto jest dobrym
        > czlowiekiem i nie robi swinstw. Fachowcy nam wyjechali w obce kraje, nie ma kom
        > u
        > robic na budowach i remontach, byle koles po zawodowce bierze ciezkie pieniadze
        > za polaczenie dwoch rurek kolankiem. I jesli jest dobrym fachowcem to go bede
        > szanowac. A jesli przy okazji jest fajnym facetem- to gotowa jestem sie z nim
        > skumplowac smile


        ot to to wieczna, prawda, święta prawda, i jeszcze raz prawdasmile
    • anik801 Re: wyksztalcenie 04.08.07, 11:31
      Już kiedyś pisałam,że mąż kuzynki(po zawodówce)zarabia kilka razy więcej niż
      onaz magistrem.Jest miły,kulturalny i naprawdę facet na poziomie!Jednak kuzynka
      stwierdziła,że to wstyd nie mieć matury i zmusiła biedaka do robienia liceum.
      No i on męczy się już tak 2 lata(robi zaocznie,jeszcze rok mu został).Wraca w
      piatek wieczorem z pracy i w weekend musi się uczyć.I ta matura i tak do
      niczego mu się nie przyda.Ale kuzynka nie chce mieć męża bez matury!
      • bea116 Re: wyksztalcenie 04.08.07, 11:35
        kompleksy leczy biednasad szkoda tylko, że kosztem faceta, no bo jak on za grosz nie ma parcia do nauki to po kiego grzyba mu ten świstek...
        • beniusia79 Re: wyksztalcenie 04.08.07, 11:43
          moze zeby kiedys nim przed dziecmi pomachac?
        • anik801 bea! 04.08.07, 11:46
          My to się śmiejemy,że potem go na studia wypchnie!Ten świstek nie zmieni
          absolutnie niczego w jego życiu.Jej chodzi również o to,żeby potem dzieci się
          nie wstydziły,że mają ojca bez matury.No cóż jak dla mnie są naprawdę większe
          powody do wstydu.Żal mi go,bo jest całkowicie pod jej pantoflem.A ona nic
          szczególnego sobą nie reprezentuje.Niby wykształcona,a nawet wysłowić się nie
          potrafi.Trafiła na frajera i teraz nim rządzi całkowicie!
          • bea116 Re: bea! 04.08.07, 11:52
            no to biedak z niego straszny, a tak swoją drogą to ona go naprawdę kocha? skoro jednocześnie to dla niej taki straszny powód do wstydu...
            • anik801 Re: bea! 04.08.07, 12:00
              Ona wcześniej nie miała na siebie kandydatów.Czas już był wielki by za mąż iśćwink
              Wtedy nie patrzyła,że on bez wykształcenia-ważne że w ogóle się znalazł.
              Weselisko było huczne.Ona wygląda jakby miała 10lat więcej niż ma.Mało kto ją
              lubi,bo jest zarozumiała i chce wszystkimi rządzić.Dzięki niemu żyje na wysokim
              poziomie,a on się zarobi kiedyś na śmierć(robi po 12godz.dziennie)w domu jest
              tylko w weekend.No,a ona mu jeszcze robienie matury dowaliła!
          • sionasble Re: bea! 04.08.07, 11:59
            Ten świstek nie zmieni
            > absolutnie niczego w jego życiu.

            a ty co ???? nostradamus jesteś?????
            na jakiej podstawie tak twierdzisz ?????

            mój kuzyn - po ZSZ - też twierdził, że ma to w d....
            potem firma mu powiedziała - idziesz robić maturę (technikum) no i biedak
            strasznie marudził....
            zrobił....
            potem firma mu powiedziała - idziesz robić kursy mistrzowskie .....
            strasznie marudził .....
            zrobił ....
            potem firma się wku.... i powiedziała - idziesz robić inż. ....
            był załamany .....
            robi (kończy).....
            jaki z tego morał ??????????????
            PROSTY : miał do wyboru pracować w sauber BMW F1 team lub być szefem zmiany
            mechaników w największym monachijskim serwisie .......................

            widzisz takie możliwości po ZSZ ????? ON TEŻ NIE WIDZIAŁ RÓŻNICY smile)))))))))
            • anik801 sionasble! 04.08.07, 12:07
              W pracy,którą on wykonuje matura w ogóle się nie liczy.Są potrzebne inne
              umiejętności i papiery(które on już ma).Pracuje tam już wiele lat i nie zmieni
              stanowiska pracy,bo niby na jakie?Gdyby to zależało od matury dawno by ją
              zrobił.On nie może awansować,bo nie ma już takiej funkcji,która byłaby lepsza
              od tego co ma rozumiesz?On nie pracuje w firmie,w której może zostać
              kierownikiem,czy dyrektorem.Jego szef nie wymaga od niego matury,bo to nie jest
              potrzebne.Wymaga innych umiejętności i kursów,które on już posiada.A on pracy
              nie zmieni,bo bardzo dobrze zarabia.
              • sionasble Re: sionasble! 04.08.07, 12:14
                anik801 napisała:

                > W pracy,którą on wykonuje matura w ogóle się nie liczy.Są potrzebne inne
                > umiejętności i papiery(które on już ma).Pracuje tam już wiele lat i nie zmieni
                > stanowiska pracy,bo niby na jakie?Gdyby to zależało od matury dawno by ją
                > zrobił.On nie może awansować,bo nie ma już takiej funkcji,która byłaby lepsza
                > od tego co ma rozumiesz?On nie pracuje w firmie,w której może zostać
                > kierownikiem,czy dyrektorem.

                o widzę, że z ciebie jest niezły spawacz !!!!!!!
                PRZYSPAWAŁAŚ GO DO FIRMY I STANOWISKA DOŻYWOTNIO sad

                a jak mu firmę zlikwidują ?????a jak będzie mógł/chciał popracować gdzie indziej smile
                • anik801 Re: sionasble! 04.08.07, 12:26
                  Bo znam życie.W naszym regionie jest duże bezrobocie i on nie zmieni pracy,w
                  której zarabia niezłą kasę.Firma ma się dobrze ma duże zlecenia w dużych
                  miastach.Poza tym myślisz,że gdzie indziej go przyjmą z otwartymi ramionami,bo
                  ma maturę?Nie żartuj!Jeśli zmieniłby pracę to dokładnie na taką samą,bo na tym
                  się zna i robi to dobrze.Będzie tam pracował-jestem tego pewna.On jest
                  zadowolony,bo jest niezła kasa i zawsze na czas.Nie zaryzykuje zmiany pracy i
                  niby czemu miałby ryzykować?
                  • sionasble Re: sionasble! 04.08.07, 12:32
                    jesteś potwornie krótkowzroczna sad
                    co - myślisz, że bezrobocie jest tak jak góry przypisane do określonej
                    szerokości i długości geograficznej ????
                    wystarczy 1 duża inwestycja finansowana z centralnegi i już nie ma bezrobocia -
                    a na pewno w perspektywie 10 lat powstanie w polsce przynajmniej 1 elektrownia
                    jądrowa ....
                    i nie pisz tylko, że on tam pracować nie będzie ... może tak- może nie - fakt
                    jest taki, że w wtedy następują przesunięcia zasobów ludzkich między sektorami,
                    a co za tym idzie zapotrzebowanie na pracowników rośnie we wszystkich sektorach smile
                    to tak makro ekonomia trochę - jak się nie mylę smile
                    • anik801 Re: sionasble! 04.08.07, 12:53
                      Może Ty nie znasz ludzi,którzy pracowali do emerytury w jednym miejscu pracy,a
                      ja znam wielu.A bezrobocie w jednych regionach jest większe,a w drugich
                      mniejsze-chyba nie zaprzeczysz?Gość jest zadowolony z pracy,dobrze
                      zarabia,firma ma się dobrze i nie rozumiem po co go "uszczęśliwiać" na siłę.On
                      za inną pracą się nie rozgląda.Tak trudno jest zrozumieć,że ktoś nie chce
                      zmieniać miejsca pracy?Fakt,że musi się narobić,ale przecież nikt mu nie da
                      kasy za leżenie.A jeśli juz by zmienił miejsce zatrudnienia,to i tak robiłby to
                      samo(bo czegoś innego robić nie chce).W sumie zrozumiałabym,gdyby jego żona
                      stwierdziła,że matura da mu lepsze możliwości.Tylko,że jej o to nie chodzi.Jej
                      chodzi wyłącznie o papier,bo wstyd matury nie mieć.
                      • anik801 i jeszcze jedno 04.08.07, 13:06
                        Swego czasu wielu moich znajomych robiło matury(w liceum dla dorosłych).
                        Koleżanka pracowała na szwalni,po zrobieniu matury dalej pracuje na tej samej
                        szwalni.Bo niby jakie widzisz dla niej stanowisko?Bo zrobiła maturę to mają ją
                        zrobić kierowniczką?Co znaczy sama matura?Musiałaby iść na studia.A po
                        skończeniu studiów szukać pracy w nowym zawodzie.Tylko,że studia kosztują i nie
                        dają gwarancji na znalezienie super pracy.Nie każdy chce ryzykować.Ona woli
                        robić na szwalni,za pewne pieniądze co miesiąc niż łazić z dyplomem i prosić
                        żeby ktoś ją zatrudnił.A na szwalni,ma wykonywać obowiązki szwaczki i guzik to
                        kogoś obchodzi,czy ma dyplom.Naprawdę dużo moich koleżanek pomimo matury(która
                        dziś mocno straciła na wartości),czy studiów pracuje fizycznie bez związku z
                        wykształceniem.Nie każdy zostawi dom i rodzinę i przeniesie się na drugi koniec
                        Polski za pracą.Ja bardzo chciałabym pracować w Dps-ie.I co z tego?Bez
                        znajomości ani rusz,choćbym miała 3 kierunki skończone!Piszesz tak jakby ta
                        matura mogła sprawić,że facet będzie zamiast 6tyś.zarabiał 60tyś.!A zanim
                        dokonają się te przemiany i wielkie inwestycje,to on czekając na coś lepszego
                        musiałby chyba tą maturę zjeść na obiadwink
                        • sionasble Re: i jeszcze jedno 04.08.07, 13:22
                          anik801 napisała:

                          > Swego czasu wielu moich znajomych robiło matury(w liceum dla dorosłych).
                          > Koleżanka pracowała na szwalni,po zrobieniu matury dalej pracuje na tej samej
                          > szwalni.Bo niby jakie widzisz dla niej stanowisko?Bo zrobiła maturę to mają ją
                          > zrobić kierowniczką?
                          a życie kończy się na jednej firmie ????
                          a nie można jakiejś szkoły pomaturalnej zrobić???
                          trzeba być bardziej kreatywnym .....

                          Co znaczy sama matura?Musiałaby iść na studia.A po
                          > skończeniu studiów szukać pracy w nowym zawodzie.Tylko,że studia kosztują i nie
                          >
                          > dają gwarancji na znalezienie super pracy.Nie każdy chce ryzykować.Ona woli
                          > robić na szwalni,za pewne pieniądze co miesiąc niż łazić z dyplomem i prosić
                          > żeby ktoś ją zatrudnił.A na szwalni,ma wykonywać obowiązki szwaczki i guzik to
                          > kogoś obchodzi,czy ma dyplom.Naprawdę dużo moich koleżanek pomimo matury(która
                          > dziś mocno straciła na wartości),czy studiów pracuje fizycznie bez związku z
                          > wykształceniem.Nie każdy zostawi dom i rodzinę i przeniesie się na drugi koniec
                          >
                          > Polski za pracą.Ja bardzo chciałabym pracować w Dps-ie.I co z tego?Bez
                          > znajomości ani rusz,choćbym miała 3 kierunki skończone!Piszesz tak jakby ta
                          > matura mogła sprawić,że facet będzie zamiast 6tyś.zarabiał 60tyś.!A zanim
                          > dokonają się te przemiany i wielkie inwestycje,to on czekając na coś lepszego
                          > musiałby chyba tą maturę zjeść na obiadwink

                          to co sugerujesz, że on ma teraz po ZSZ 6 kpln na rękę misięcznie ????

                          a co do szybkości przemian - cobyś się nie zdziwiła smile))
                          • anik801 Re: i jeszcze jedno 04.08.07, 13:32
                            Robi po 12godz.dziennie(czasem dłużej).Ma skończoną zawodówkę i mnóstwo
                            uprawnień.Zdziwiłabyś się ile może zarobić np.ktoś z zawodowym prawem jazdy(bez
                            matury),albo ktoś kto obsługuje urządzenia,na które trudno zdobyć papiery.
                            • sionasble Re: i jeszcze jedno 04.08.07, 13:38
                              Zdziwiłabyś się ile może zarobić np.ktoś z zawodowym prawem jazdy(bez
                              >
                              > matury),albo ktoś kto obsługuje urządzenia,na które trudno zdobyć papiery.

                              tylko z czasem te papiry lubią się dewaluować - nie dlatego, że on jest coraz
                              gorsz - tylko dlatego, że jeśli jest luka na rynku to rynek ją w końcu wypełni.
                              musze cię zmartwić - trwa to zazwyczj znacznie krócej niż 30 lat potrzebne na
                              osiągnięcie wieku emerytalnego ....
                              dlatego tylko ciągłe kształcenie pozwala zachować komfort utrzymania pracy ...
                              w jego wypadku - matura i inżynierka - po to, żeby mógł się ubiegać o stanowiska
                              kierownicze niższego lub średniego szczebla albo mógł zdobyć uprawnienia
                              nadzorcze (bez matury nie ma na to szansy)
                              • anik801 Re: i jeszcze jedno 04.08.07, 13:52
                                Za 30lat to on już na emeryturze będziewinkA pracuje na bardzo nowoczesnym
                                sprzęcie.Ludzie zawsze będą budować,zawsze będą zlecenia na roboty drogowe i
                                nie mów,że nie.Mąż mojej koleżanki(po zawodówce)zarabiał w Polsce 150zł
                                dziennie. Stwierdził,że to za mało i wyjechał za granicę.I tak już pracuje od
                                wielu lat(jeździł jak jeszcze nie było to legalne).Jego żona ma
                                licencjat,zarabia o wiele mniej.Zresztą pracy dostać nie mogła i dostała ją
                                przez przyjaciółkę.Nie ma sensu się spierać,a tym bardziej zmuszać kogoś do
                                zdobywania wyższego wykztałcenia.Wiele osób oddałoby tego swojego mgr.za jego
                                pensje wierz mi.Ty pracujesz w firmie,w której są sztywne reguły-wykształcenie
                                to podstawa.On w takiej,w której liczą się umiejętności.Tego nie da się
                                porównać.
                      • sionasble Re: sionasble! 04.08.07, 13:06

                        > Może Ty nie znasz ludzi,którzy pracowali do emerytury w jednym miejscu pracy,a
                        > ja znam wielu.

                        ja też - ale czasy się zmieniły - ja sam pracuję już w 4 firmie w ciągu 6 lat -
                        i nie dlatego, że jestem "nienadający się" ....

                        A bezrobocie w jednych regionach jest większe,a w drugich
                        > mniejsze-chyba nie zaprzeczysz?
                        nie- nie zaprzeczę, ale, że tak jest teraz nie znaczy, że będzie tak za 10 lat

                        Gość jest zadowolony z pracy,dobrze
                        > zarabia,firma ma się dobrze i nie rozumiem po co go "uszczęśliwiać" na siłę.On
                        > za inną pracą się nie rozgląda.Tak trudno jest zrozumieć,że ktoś nie chce
                        > zmieniać miejsca pracy?Fakt,że musi się narobić,ale przecież nikt mu nie da
                        > kasy za leżenie.A jeśli juz by zmienił miejsce zatrudnienia,to i tak robiłby to
                        >
                        > samo(bo czegoś innego robić nie chce).

                        chcieć / nie chcieć to nie wszystko


                        W sumie zrozumiałabym,gdyby jego żona
                        > stwierdziła,że matura da mu lepsze możliwości.Tylko,że jej o to nie chodzi.Jej
                        > chodzi wyłącznie o papier,bo wstyd matury nie mieć.

                        może ona chce, żeby wam się tak wydawało ?????
                        • anik801 Re: sionasble! 04.08.07, 13:14
                          Ale w ten sposób nas nie poniża,tylko swoje męża-twierdząc że to wstyd nie mieć
                          matury.Poza tym chyba za dużo przypisujesz tej maturzewinkPiszesz o niej
                          tak,jakby miała być przepustką do wielkiego świata i wielkich pieniędzy.Znam
                          ludzi bez matury,którzy trzepią dużą kasę i takich po studiach,co są na
                          bezrobociu.W życiu trzeba brać jeszcze inne rzeczy pod uwagę,a nie tylko
                          wykształcenie.Może powinnaś otworzyć własną firmę i pokazać jak się robi z
                          operatora koparki dyrektora(chętnie bym to zobaczyła)
                          • dlania Re: sionasble! 04.08.07, 13:18
                            Wiecie, najlepiej o wartości matury można sie przekonać, przepytując takiego
                            świeżo upieczonego maturzystę z polskiego. To jest matura ze zżynania i
                            kombinowania. I czym tu sie chwalić.
                            • kawka74 Re: sionasble! 04.08.07, 13:25
                              jeśli zdawałam maturę czternaście lat temu, mogę się nią chwalić czy nie za bardzo?
                              • anik801 Re: sionasble! 04.08.07, 13:34
                                Ja już też dawno po maturzewinkale jakoś nie przedstawia ona dla mnie wielkiej
                                wartości.Oczywiście dzięki niej mogę studiować.Jednak jeśli ktoś studiować nie
                                zamierza,to matura niewiele mu daje możliwościwink
                              • dlania Re: sionasble! 04.08.07, 13:35
                                kawka74 napisała:
                                > jeśli zdawałam maturę czternaście lat temu, mogę się nią chwalić czy nie za
                                bardzo?
                                Można, jak najbardzej. A juz najlepiej taką przedwojennąwinkTo była dopiero matura!
                                • kawka74 Re: sionasble! 04.08.07, 13:41
                                  no to się chwalę
                                  dyplomy ukończenia wyższych studiów schowam głęboko do szuflady, na wszelki wypadek
                          • sionasble Re: sionasble! 04.08.07, 13:32
                            Może powinnaś otworzyć własną firmę i pokazać jak się robi z
                            > operatora koparki dyrektora(chętnie bym to zobaczyła)

                            oj - przykro mi to powiedzieć - ale twoje rozumowanie jest bardzo uproszczone sad

                            droga kariery ??? - proszę bardzo - mając inż. i będąc operatoren koparki ....
                            - nadzór nad wykopami w firmach budowlanych
                            - koordynacja prac zimnych na placach budów
                            - zarządznie sprzętem inżynieryjnym w firmach budowlanych

                            uważasz, że to nie jest możliwe ???? - to go nisko cenisz lub nie jest tak
                            inteligentny jak piszesz smile
                            • anik801 Re: sionasble! 04.08.07, 13:45
                              To Ty upraszczasz sprawę!Myślisz,że każdy ma takie aspiracje?Myślisz,że on nie
                              marzy o niczym innym jak po całym tygodniu pracy spędzać weekend w szkole?On
                              nie ma 20lat!Jemu wystarcza to co ma.Może Tobie to co zarabiasz nie
                              wystarcza,może odpowiada Ci ciągłe zmienianie pracy.Tylko nie kązdy ma na to
                              ochotę,tak trudno to zrozumieć?Jak chcesz to się kształć,nawet do
                              osiemdziesiątki,ale nie wmawiaj komuś,że też musi.On nie musi i nie chce.
                              Spokojnie utrzynuje wielki dom i rodzinę(dwoje dzieci)i nie jest mu potrzebne
                              męczenie się na zajęciach,żeby za wszelką cenę mieć wyższe wykształcenie.Poza
                              tym chyba musiałby otwierać właśną firmę.W tej,w której pracuje nie potrzeba
                              ludzi do rządzenia(tacy już są),potrzeba ludzi do "roboty" i trudno o takich.
                              Nie każdy się nadaje.On jest cenionym pracownikiem i nie musi nadrabiać maturą.
                              • sionasble Re: sionasble! 04.08.07, 13:58
                                anik801 napisała:

                                > To Ty upraszczasz sprawę!
                                NIE

                                >Myślisz,że każdy ma takie aspiracje?
                                nie, nie każdy i od tego nalezało zacząć

                                Myślisz,że on nie
                                > marzy o niczym innym jak po całym tygodniu pracy spędzać weekend w szkole?
                                ja o wielu rzeczach nie marzę a je robię .... bo widzę potrzebę ....

                                On
                                > nie ma 20lat!
                                jakie to ma znaczenie ????

                                >Jemu wystarcza to co ma.
                                i ok

                                >Może Tobie to co zarabiasz nie
                                > wystarcza,może odpowiada Ci ciągłe zmienianie pracy.
                                zarabiam przyzwoicie, nie pieniądze są głównym motorem zmian w moim życiu

                                Tylko nie kązdy ma na to
                                > ochotę,tak trudno to zrozumieć?
                                nie nie trudno

                                Jak chcesz to się kształć,nawet do
                                > osiemdziesiątki
                                i pewnie tak będzie - bo jak to się mówi mądrze - mam taki wewnętrzny imperatyw
                                .....

                                >,ale nie wmawiaj komuś,że też musi.
                                ja nikomu nie wmawiam - TO SĄ FAKTY - tylko niektórzy ich nie dostrzegają lub
                                dostrzegać nie chcą ....

                                >On nie musi i nie chce.
                                BŁĄD - powinno być : on nie wie, że musi i nie chce


                                > Spokojnie utrzynuje wielki dom i rodzinę(dwoje dzieci)
                                i uważasz, że praca operatora koparki na 100 % pozwoli mu na to do końca życia
                                ???? - odważne założenie


                                poza
                                > tym chyba musiałby otwierać właśną firmę.W tej,w której pracuje nie potrzeba
                                > ludzi do rządzenia(tacy już są),
                                co - tam u was wszyscy są przyspawani ????? i co myślisz, że ci od rządzenia też
                                nie mają ambicji (u was nikt nie ma ???? )


                                >potrzeba ludzi do "roboty" i trudno o takich.
                                to nie potrwa wiecznie smile

                                powiem ci tyle - żyj w swej nieświadomości - tylko nie rób dramatu jak otworzymy
                                granice na pracowników z nowych krajów unii i tych spoza unii - ONI BĘDĄ TAŃSI ...


                                • anik801 Re: sionasble! 04.08.07, 14:11
                                  On nie jest tylko operatorem koparki(wykonuje też inne prace).Poza tym to jego
                                  sprawa.Ja mam swoją wizję życia i kształcenia się(ale dotyczy to tylko mojej
                                  osoby).Nie czuję się upoważniona mówić komuś jak ma żyć i czy ma robić magistra.
                                  No "niestety",u nas 80% mieszkańców pracujących są "przyspawani".Jakoś nie
                                  czują się nieszczęsliwi z tego powodu.Nie wiem skąd jesteś.Może w wielikch
                                  miastach zmana pracy co rok to normalka.Nie rozumiem dlaczego ktoś miałby
                                  zmieniać pracę którą np.lubi?W imię czego?Kreatywności?Sasiad całe życie był
                                  kierowcą zwodowym(bez matury)teraz jest na emeryturze i nadal dorabia jerżdżąc
                                  na tirach(niezłą kasę).Jest zadowolony z życia.I co mam iść i mu powiedzieć,że
                                  jest beznadziejny,bo nie zrobił matury i nie zmieniał miejsca pracy?To,że dla
                                  Cibie zdobywanie wykształcenia jest podstawą,nie znaczy,że musi być dla innych.
                                  Wielu liudzi przeżyje całe życie bez matury i w dobrobycie(nie cierpiąc katuszy
                                  z powodu braku wykształcenia).Dla mnie osobiście jest ono ważne,ale to moje
                                  subiektywne zdanie.Nie "uszczęśliwiaj"innych na siłę swoją ideologią.
                                  • sionasble Re: sionasble! 04.08.07, 15:12
                                    no widzisz - jest tylko 1 ale - a w zasadzie 2
                                    1. trzeba było zacząć od tego, że on nie ma ambicji i nie widzi powodu - a nie
                                    od tego, że jest to mu niepotrzebne - bo to czyni naszą dyskusję bezzasadną
                                    2. jeśli jedynym czynnikiem jest KASA - to sorry sad - pewnie, że bez pieniedzy
                                    żyć się nie da ale żeby była to jedyna podstawa kształtowania swojego jestestwa ????
                                    • anik801 Re: sionasble! 04.08.07, 15:19
                                      No,ja akurat kształcę się nie dla pieniędzy,lecz dla poszerzenia własnych
                                      horyzontów.Jest jednak mnóstwo osób,które studiują bo muszą-właśnie ze względu
                                      na pracę i kasę.Ci ludzi naprawdę się męczą.Zostali do studiowania zmuszeni
                                      przez pracodawcę i są wściekli.No i wolą się katować na uczelni,bo pracy nowej
                                      szukać się boją(boją się,że zostaną na lodzie).Już pisałam,że ludzie studiują
                                      (bądź nie studiują)z różnych powodów i to ich sprawa.Ja lubię się uczyć i
                                      studia wiele mi dają(nawet jeśli nie dadzą mi pracy),ale to nie oznacza,że
                                      każdy musi lubić.Pozdrawiam!
                          • e_r_i_n Re: sionasble! 04.08.07, 13:46
                            anik801 napisała:

                            > Poza tym chyba za dużo przypisujesz tej maturzewinkPiszesz o niej
                            > tak,jakby miała być przepustką do wielkiego świata i wielkich pieniędzy.

                            Wyksztalcenie zdobywa sie nie tylko po to, zeby zarabiac pieniadze. Jest tez cos
                            takiego jak ambicja na przyklad. I chec sprawdzenia sie na kolejnych etapach
                            nauki. Dla mnie osobiscie studia to minimum, bo uwazam, ze jak sie ma mozliwosci
                            (intelektualne przede wszystkim) to trzeba je wykorzystywac. Dlatego u mnie w
                            domu od zawsze funkcjonowalo pytanie 'co studiowac', nie 'czy studiowac'.
                            Inna sprawa, ze tego, co robie, po prostu bez studiow robic sie nie da.
                            • anik801 e_r_i_n 04.08.07, 14:01
                              Jak śiat światem ludzie studiują z różnych powodów.Jedni chcą,inni muszą.To
                              indywidualna sprawa.Dla mnie człowiek bez matury gorszy nie jest.Częst ten co
                              ma magistra zdobył go w sposób mało uczciwy(studiuję i widzę jak niektórzy
                              zdają egzaminy).Ja staram się coś ze studiów wynieść.Do egzaminów się uczę i
                              ściągać nie potrafię.Moje prace to nie jest "kopiuj","wklej"z internetu.Są
                              ludzie,którzy w ogóle nie chodzą na zajęcia,mają po kilka poprawek(tak długo,aż
                              nie uda im się ściągnąć),a potem chodzą dumni,bo studia skończyli.Ja studiuję
                              dla siebie i nie wierzę,że dostanę super pracę,bo mam studia(dziś studia ma
                              sporo ludzi).Jednak,gdybym edukować się nie chciała,to denerwowałoby mnie gdyby
                              ktoś mnie zmuszał i jawił mi świetlaną przyszłość dzięki np.maturze(tym
                              bardziej,gdy miałabym już dobrze płatną pracę).Nie każdy marzy o wyższym
                              wykształceniu i trzeba to uszanować,a nie wmawiać komuś,że to wstyd nie mieć
                              matury!
                              • e_r_i_n Re: e_r_i_n 04.08.07, 14:12
                                Moim zdaniem powód studiowania determinuje to, jak sie studiuje i gdzie sie
                                studiuje. Ja mam to szczescie, ze chciałam i musiałam studiowac, jesli chciałam
                                robic to, co sobie zaplanowałam. Dla mnie, jak pisze, studia to nie tylko
                                zdobycie zawodu, ale jakies tam kolejne wyzwanie. Dlatego studiowałam dziennie,
                                na porzadnej, panstwowej uczelni, wolałam miec 4 za wiedze niz 5 za sciaganie itd.
                                Jesli chodzi o wyksztalcenie to mam poglad zbiezny z pogladem wiecznej_gosi.
                                Cenie ludzi robiacych to, co robia dobrze. To, jakie wyksztalcenie maja, jest
                                sprawa drugorzedna.
                                Pewnie, ze matura nie oznacza wskoczenia na wyzszy stopien ewolucji. Ba, uwazam,
                                ze nie kazdy mature po prostu miec powinien. Dlatego smieszne byly argumenty
                                Giertycha, gdy lamentowal, ze az 30 % maturzystow nie zdalo egzaminow. To byc
                                moze wlasnie ten odsetek, ktory matury miec nie powinien, bo to nie jest cos, co
                                sie kazdemu nalezy jak psu micha. I w koncu ujednolicone egzaminy dla wszystkich
                                typow szkol pokaza, ile osob powinno konczyc edukacje bez matury.
                                ALE: takie osoby powinny tez miec swiadomosc, ze po prostu na tym etapie koncza
                                sie ich mozliwosci i nie uwazac, ze moga tyle samo, co Ci, ktorzy ida w edukacji
                                dalej.
                                • anik801 Re: e_r_i_n 04.08.07, 14:21
                                  Tylko,że u nas jst to trochę wszystko postawione na głowie.Często słyszę
                                  zdanie "po co ma studiować,jak przy łopacie zarobię więcej".I jak pokazuje
                                  życie często tak jest.Zwłaszcza w małych miastach.Moja siosra studiowała
                                  dziennie na uniwerku.5 lat stresu,rycia,wyrzeczeń.Uczyła się bardzo dobrze.Po
                                  studiach wróciła do domu.Zarabia 800zł,a pracę dostała po znajomości.To jest
                                  naprawdę przykre.Ona nie zostawi wszystkiego i nie wyjedzie do większego miasta
                                  za pracą.Jej mąż jest policjantem,mają małe dziecko i nie przeprowadzą się na
                                  drugi koniec Polski.Dlatego tak dużo młodych ludzi woli wyjechać za granicę i
                                  robić fizycznie za ich zdaniem porządną kasę,niż studiować,a potem robić za
                                  1000zł.Ja akurat nie studiuję ze względu na to,by mieć dobrą pracę,bo tu gdzie
                                  mieszkam nie jest to realne.
                                  • e_r_i_n Re: e_r_i_n 04.08.07, 14:33
                                    anik801 napisała:

                                    > Ona nie zostawi wszystkiego i nie wyjedzie do większego miasta za pracą.

                                    No cóż, niestety tak jest, że żeby wygrać trzeba ryzykowac.
                                    W wiekszosci wysoko rozwinietych krajow nie ma czegos takiego jak praca po grob.
                                    Zmiany, przeprowadzki to jest codziennosci. U nas jeszcze nie zaszla przemiana
                                    mentalna, aby to zrozumiec.

                                    > Dlatego tak dużo młodych ludzi woli wyjechać za granicę i robić fizycznie za
                                    > ich zdaniem porządną kasę,niż studiować,a potem robić za 1000zł.

                                    Coz, dla mnie ten eksodus jest kompletnie niezrozumialy. Osoba zaraz po
                                    studiach, jadaca za granice za rok czy dwa, tak naprawde robi sobie pod gorke.
                                    Bo nawet jak po 2 latach wroci do Polski z odlozonymi pieniedzmi, to ciezko jej
                                    bedzie pracowac w wyuczonym zawodzie (jesli takie bylo jej marzenie).

                                    > Ja akurat nie studiuję ze względu na to,by mieć dobrą pracę,bo tu gdzie
                                    > mieszkam nie jest to realne.

                                    To moze trzeba zmienic miejsce zamieszkania?

                                    Jak czytam takie posty, to sobie mysle, ze w innej Polsce zyje. Jak to jest, ze
                                    moi znajomi i ja dostajemy prace Z OGŁOSZENIA, za kase odpowiednia do
                                    wyksztalcenia i zajmowanego stanowiska? Jak uznajemy, ze mamy za malo, to
                                    idziemy po podwyzke. Jak jej nam nie daja, to zmieniamy prace. Mieszkamy z dala
                                    od rodzin i dajemy rade laczyc rodzine i prace?
                                    Od razu uprzedze komentarze - tak, ja mieszkam w Warszawie (gdzie podobno jest
                                    latwiej - chociaz to juz dawno i nieprawda). Ale moi znajomi mieszkaja w roznych
                                    miejscach w Polsce i maja tak samo.
                                    • anik801 Re: e_r_i_n 04.08.07, 14:40
                                      A ja aktualnie mieszkam na wsi.20km.od miasteczka,w którym znalezienie pracy
                                      graniczy z cudem.Tak,myślę o przeprowadzce(za rok).Siostra mojego męża szukała
                                      pracy przez rok i nic.W końcu po znajomości wcisnęli ją do okienka.Zarabia
                                      850zł co jest dla niej sporą sumą.Mam rodzinę w Warszawie i też z pracą
                                      problemów nie mają.
                                      • e_r_i_n Re: e_r_i_n 04.08.07, 14:42
                                        No wiec albo trzeba przeprowadzic sie tam, gdzie z praca problemow nie ma, albo
                                        przestac narzekac na obecna sytuacje. Innego wyjscia nie ma. Zeby zmienic cos,
                                        co nam nie pasuje, trzeba zaczac dzialac.
                                        • anik801 Re: e_r_i_n 04.08.07, 14:55
                                          Tylko nie zawsze łatwo jest coś zmienić(i nie dlatego,że się nie chce).Nie
                                          każdy chce sprzedać dom i ziemię,zostawić wszystko i jechać.Ja akurat za rok
                                          mogę się już przeprowadzić.Zresztą to już będzie kolejna przeprowadzka(mój mąż
                                          jest żołnierzem zawodowym i przeprowadzki są wpisane w nasze życie)
                                          • e_r_i_n Re: e_r_i_n 04.08.07, 14:57
                                            Domyslam sie, ze nie jest latwo. Ale sama przyznasz - albo, albo. Nie da sie
                                            miec ciastka (nie przeprowadzac sie) i zjesc ciastka (polepszyc swoja sytuacje
                                            materialna).
                                            • anik801 Re: e_r_i_n 04.08.07, 15:01
                                              Mnie akurat praktycznie nic tu nie trzyma.Ale ludzie mają wielkie domy(które
                                              spłacali latami)i żal im sprzedawać.Dlatego często wolą już żyć tak,że pracuje
                                              tylko mąż(przeważnie w dużym mieście).
                                    • nelly72 Re: e_r_i_n 04.08.07, 15:02
                                      e_r_i_n napisała:

                                      > Coz, dla mnie ten eksodus jest kompletnie niezrozumialy. Osoba zaraz po
                                      > studiach, jadaca za granice za rok czy dwa, tak naprawde robi sobie pod gorke.
                                      > Bo nawet jak po 2 latach wroci do Polski z odlozonymi pieniedzmi, to ciezko
                                      > jej bedzie pracowac w wyuczonym zawodzie (jesli takie bylo jej marzenie).

                                      Z tym nie mogę się zgodzić, przecież w wyuczonym zawodzie można pracować
                                      prowadząc własną działalność, a nie tylko u kogoś na etacie.
                                      A pieniądze zarabione za granicą potrafią znacznie przyśpieszyć w czasie
                                      otwarcie własnej firmy, ba czasem praca za granicą jest jedyną mozliwością
                                      zgromadzenia środków na własny biznes.
                                      Tak zrobiły moje koleżanki, jedna po stomatologii, druga po kosmetologii,
                                      wyjechały, zarobiły o otwarły własne gabinety w Polsce, zarabiają z pewnością
                                      znacznie lepiej, niż gdyby po studiach nie wyjechały i zaczęły pracować u kogoś.
                                      Trudno chyba generalizować, że jak ktoś wyjeżdża to robi sobie pod górkę.
                                      • e_r_i_n Re: e_r_i_n 04.08.07, 15:17
                                        Nie kazdy zawod umozliwia otwarcie swojej dzialalnosci, przynajmniej na
                                        poczatku. Nie uogolniam, rozumiem tymczasowe wyjazdy - o ile ma sie jakies
                                        dlugofalowe i sensowne plany, typu wlasnie zarobienie na swoj biznes. Jesli
                                        jednak jest to tylko wyjazd na zasadzie wole myc kible za 10 tys niz pracowac
                                        jako ktos tam w banku za 1 tys, a potem jakos to bedzie - to sie dziwie.
                                        • anik801 Re: e_r_i_n 04.08.07, 15:27
                                          Mój kuzyn właśnie tak rozumuje.Ciągle wyjeżdża i wraca.Po powrocie zaczyna
                                          studia,po pół roku rzuca i znów wyjeżdża.Na razie się nie dorobiłwinkbo po
                                          powrocie wszystko przepuszcza.Miał w Polsce pracę-sprzedawca sprzętu agd.Po
                                          tygoniu rzucił i znów wyjechał.W UK sprząta lub myje garnki.Nie wyobrażam sobie
                                          tak żyć.Już bym 100 razy wolała ten sprzęt w sklepie sprzedawać.Żeby chociaż
                                          coś odkładał z tych wyjazdów.Dużo młodzieży tak dziś właśnie żyje.Mój brat(w
                                          tym roku miał maturę)nie mógł długo się zdecydować co dalej.Jak mama naciskała
                                          rzucał tekst"co mi tam,zawsze mogę wyjechać jak...(i tu wymieniał kolegów)i
                                          zarobię kupę kasy".Młodzież myśli,że tam kokosy za nic będą mieli.Owszem znam
                                          sporo osób,które się za granicą dorobiły,ale zarobione pieniądze umiały potem
                                          dobrze wykorzystać.
                                          • nelly72 Re: e_r_i_n 04.08.07, 15:48
                                            Ale to jest chyba problem związany z tym co my sami preferujemy.
                                            Jesli sami chcemy zrobić karierę, wspinając się rozsądnie po kolejnych
                                            szczeblach kariery, to oczywiste, że ktoś kto zachowuje się bardziej
                                            chaotycznie, będzie się jawił jak ktoś nieodpowiedzialny, kto sam sobie szkodzi.
                                            Jednak ludzie mają różne modele życie, dla jednych praca za granicą wiąże się
                                            ze zdobywaniem doświadczeń jakościowo różnych od tych możliwych do uzyskania w
                                            Polsce, gdzie rozważnie zaczyna się od pracy na niższych stanowiskach, by ktoś
                                            po iluś tam latach nas docenił, albo po kolejnych studiach czy kursach
                                            awansował.
                                            Dla innych może być ważny kontakt z inną kulturą, językiem, ludźmi, rzucenie
                                            się na głęboką wodę.
                                            To również może zaowocować w przyszłości w nieoczekiwany sposób.
                                            Mam kolegę który rzuciał studia, przez pięć lat podróżował po świecie i bywało,
                                            że wykonywał nawet gorszą jakościową pracę niż pomywacz. Robił przy tym zdjęcia
                                            i opisywał swoje przezycia na blogu. Wielu znajomych mówiąc szczerze wyśmiewało
                                            się z niego.
                                            Ktoś przyuważył jego blog, i obecnie koleś robi zdjęcia do przewodników i pisze
                                            do poczytnej gazety, dalej podróżując po świecie, ale przy okazji redakcja mu
                                            za to płaci.
                                            Znajomi już się nie śmieją, niektórzy nawet zazdroszczą.
                                            • e_r_i_n Re: e_r_i_n 04.08.07, 15:54
                                              Napisałam wyraznie w poprzednim poscie, ale w skrocie powtorze: osoby, ktore
                                              wyjazd przemyslały rozumiem. Nie rozumiem osob jadacych gdzies tam ze slowami na
                                              ustach 'wszedzie JEST lepiej niz w Polsce', 'wszedzie byle nie tu' itd.
                                              • nelly72 Re: e_r_i_n 04.08.07, 16:14
                                                No ja też właśnie o tym piszę, nie rozumiesz, bo zapewne sama jesteś osobą,
                                                która działa rozważnie i po przemyśleniu wszystkich rzeczy, inaczej mówiąc
                                                dokładnie planujesz karierę.
                                                Chyba jesteś księgową, albo już nawet biegłą, wnioskując z twojej sygnaturki.
                                                I pewnie te cechy charakteru w twoim zawodzie zazwyczaj się przydają. Podobnie
                                                jak prawnicy. Lepiej jak nie są chaotyczni.
                                                Choć pracowałam kiedyś przez jakiś czas w stowarzyszeniu teatralnym i przyjęto
                                                księgową, która przyszła w glanach (reszta pań była w obowiązkowych garsonkach
                                                i butach bez palców) i miała zielone pasemka, bo towarzystwo stwierdziło, że
                                                jest totalnie odjechana, musi mieć silną osobowość i nie będzie sztywno
                                                interpretować przepisów.
                                                I wiesz co, faktycznie była bardzo dobrę księgową, na dodatek bardzo fajnie
                                                dawało się z nią dogadać, nie była taka sztywna.
                                                • e_r_i_n Re: e_r_i_n 04.08.07, 16:17
                                                  Nie jestem ksiegowa wink, ale zgadza sie, ze planuje dlugofalowo. I mam czerwono -
                                                  zolte pasemka na wlosach wink.
                                    • bea116 Re: e_r_i_n 04.08.07, 16:11
                                      no e_r_i_n, powiedzmy sobie szczerze, że w w-wie dobra praca za dobre pieniądze, bez rekomendacji a tylko z ogłoszenia (że tak powiem z ulicy), nie jest sprawą prostą...
                                      • e_r_i_n Re: e_r_i_n 04.08.07, 16:12
                                        Czy ja wiem - w tej chwili jest raczej wcale nietrudno znalezc takową. Ja
                                        zmienilam prace wysyłajac odpowiedz na ogloszenie na stronie internetowej.
                                        Weszłam i na progu dostalam pytanie, ile chce, zeby do nich przejsc. I to juz
                                        druga moja praca zdobyta bez 'pomocy'.
                                        • bea116 Re: e_r_i_n 04.08.07, 16:23
                                          może to też od tz. fachu zależy...
    • fajka7 Re: wyksztalcenie 04.08.07, 12:09
      Sa profesje, ktorych mozna nauczyc sie szybko, a sa takie, ktore wymagaja lat.
      Jedne i drugie sa rownie potrzebne, zebysmy mogli funkcjonowac niezbedny jest
      tak samo listonosz, jak i dyrektor szkoly, wiec wartosciowanie ludzi na
      podstawie wyksztalcenia jest bez sensu, bo bez murarzy i kolejarzy nie da sie
      zyc. Mozna wartosciowac w oderwaniu samo wyksztalcenie i tu istnieje oczywista
      hierarchia, bo zdobywa je sie stopniowo, ale utozsamianie z ta hierarchia
      wartosci czlowieka to absurd. Wszyscy jestesmy sobie potrzebni, zarowno ci
      ambitni intelektualnie, ktorych nauka wciagnela, jak i ci ambitni w innych
      sferach np. fizycznie lub po prostu nieambitni wcale, bo ktos musi u mnie
      sprzatac.
      Patologia jest wtedy, gdy sobie dorosli ludzie nie radza z zyciem, bo pewnych
      rzeczy sie od doroslych oczekuje, np. tak czy inaczej rozumianej
      samodzielnosci. I rozmaite patologie funkcjonuja doskonale wsrod osob o kazdym
      poziomie wyksztalcenia, chocby przemoc w rodzinie. Tu nie ma jednoznacznego
      zwiazku wprost i warto chyba nauczyc sie oddzielac te kwestie.
      Zreszta wsrod ludzi wyksztalconych rowniez tworza sie hierarchie i podzialy, bo
      przeciez lekarz lepszy niz historyk, a prawdziwy uniwersytet lepszy od wyzszej
      szkoly zawracania gitary, bo podzialy wydaje mi sie zawsze beda, taka nasza
      natura. Lubimy czuc sie w czymkolwiek lepsi od innych i zeby tak sie poczuc
      chwytamy sie dostepnych odniesien. Wyksztalcenie jest w naszej kulturze istotne
      i wydaje mi sie, ze latwo je po prostu wykorzystac do poprawienia sobie
      sampoczucia. Tak juz chyba jest smile A jak sie znajda ludzie o podobnym poziomie
      wyksztalcenia, niewazne jakiego, to porownuja co innego, nie wiem co, samochody
      czy mieszkania albo... dzieci smile) Lubimy sie pochwalic tym co mamy, pewnie nie
      wszyscy tak silnie te potrzebe odczuwamy, ale czy to nie jest troche tak, ze
      czlowiek chce byc jakas indywidualnoscia, czyms sie wyrozniac, najlepiej czyms
      lepszym niz gorszym, chocby sposobem myslenia i tak juz zawsze bedzie?
      A kultura? mnie wychowala moja mama, ktora ma wyksztalcenie srednie i jak mnie
      wyekspediowala na studia, to raczej bylam juz wychowana. Nie sadze, zeby mi
      kultury przybylo lub ubylo na uczelni, a moglo ubyc, w akademiku
      mieszkalam smile)) Nie czuje sie tez obecnie bardziej kulturalna od mamy, od
      ktorej rowniez nie jest bardziej kulturalny moj ojciec, a studiowal onegdaj z
      11 lat, co do dzis wspomina z rozrzewnieniem - glownie pokera i brydza i po
      nocach smile))
    • agao_72 Re: wyksztalcenie 04.08.07, 12:22
      a ja widzę problem inaczej. fajnie mieć skończone studia wyższe i umieć z tego
      wyciągać maksimum korzyści. bo można. tylko w naszym kraju raju cały czas
      panuje taka socjalistyczna pogarda dla "wykształciuchów" - teraz ją promują
      bliźniaki kartoflane.
      więc najlepszą metodą na "wykształciucha" jest stwierdzenie: masz studia
      wyższe, a nie masz kultury, ogłady etc. o ile wiem owe studia nie dają ogłady
      tylko wiedzę i umiejętności. tylko, że najlatwiej zarzucić brak ww cech, bo
      raczej osoba z wykształceniem podstawowym, zawodowym, średnim nie pogada
      swobodnie na część spacjalistycznych tematów (no przynajmniej z moich
      pierwszych studiów wink ). z drugiej strony nie pojawia się argument, że nie
      masz co prawda wykształcenia, ale kultura zobowiązuje wszystkich.

      obawiam się, że atak na "wykształciuchów" to takie małe wyparcie kompleksów,
      tłumaczenie "ze mi się życie nie ułożyło" "bo miałem/ am inne priorytety". "bo
      postawiłam na rodzinę" (czyt. gumka pękła i pojawiło się bobo).

      a wracając do przypadku Karolinki owej. hmmm - niech jej się wiedzie jak
      najlepiej. ale, kurcze blade, epatować niezdaną maturą z geografii. może
      zamiast seksić trzeba bylo się uczyć... jakoś średnio mnie bawi to, że moje
      podatki zamiast iść na szkolnictwo/ badania naukowe/ drogi idą na MOPS-y i tego
      typu atrakcje. wolałabym się opadatkować celowo np. na pasierbicę mojego brata,
      którą uwielbiam. i zamiast wrzucać kasę na "Karolinki wszelakie" do wora
      budżetowego (sporą kasę) mieć możliwość kupna nowej wiolonczeli młodszej. a nie
      składanie miesiązcami/ latami na nią
      • fajka7 Re: wyksztalcenie 04.08.07, 12:42
        Ale z pewnoscia jest grupa osob bez wyzszego wyksztalcenia, ktore nie maja z
        powodu tego braku kompleksow i w ogole nie postrzegaja tego faktu jako
        jakikolwiek brak w ich zyciu. Takie ambicje, to naprawde sprawa indywidualna.
        Tak jak nie kazdy magister marzy o doktoracie. Kazdy jakos tam czuje, w ktorym
        momencie chce edukacji powiedziec "dosc".
        Natomiast karolinka moze zostac kasjerka w supermarkecie i ja sie z tego
        ciesze, bo jedna kasjerka wiecej, oznacza dla mnie krotsza kolejke do kasy.
        Jesli chodzi o opieke spoleczna, to ona jest i zawsze bedzie istniec. Problem u
        nas tkwi w wadliwym systemie w ogole, nie tylko opieki spolecznej.
        Ja bym na przyklad wolala, zeby sprywatyzowac sluzbe zdrowia i wprowadzic
        powszechne prywatne ubezpieczenia. Moze sie kiedys doczekam smile
        • agao_72 Re: wyksztalcenie 04.08.07, 12:52
          fajka7 napisała:

          > Ale z pewnoscia jest grupa osob bez wyzszego wyksztalcenia, ktore nie maja z
          > powodu tego braku kompleksow i w ogole nie postrzegaja tego faktu jako
          > jakikolwiek brak w ich zyciu. Takie ambicje, to naprawde sprawa indywidualna.
          > Tak jak nie kazdy magister marzy o doktoracie. Kazdy jakos tam czuje, w
          ktorym
          > momencie chce edukacji powiedziec "dosc".

          są. ale te osoby nie wyskują w dyskusji z argumentem "bo Ty masz studia, a ja
          musiałam/em pracować". dla mnie jeden z celów życiowych to podnoszenie
          umiejętnosci i zdobywanie wiedzy. i nie mam zamiaru się tego wstydzić. bo
          umiejętności przekładają się w prosty sposób na kasę. a kasa na podróże i takie
          tam inne wink.
          i dlaczego mam się tego wstydzić?
          • fajka7 Re: wyksztalcenie 04.08.07, 13:16
            To prawda. Tak jak jest grupa z wyzszym, ktorej tez sie cos wydaje smile Argumenty
            o podobnym wydzwieku mozna znalezc po obu stronach.
            Ja tam cenie ludzi, ktorzy do czegos daza i robia to sensownie, niezaleznie od
            faktu czy ida droga wyznaczona przez edukacje czy alternatywna smile A lubie tych,
            z ktorymi znajduje nic porozumienia i okazuje sie, ze mam przekroj znajomych,
            stad dosc liberalne poglady w tej kwestii smile
            • anik801 Re: wyksztalcenie 04.08.07, 14:30
              Ja cenię ludzi,którzy doszli do czegoś własną pracą.Nie znoszę kombinatorów i
              pozerów.Dlatego uczciwy człowiek bez matury jest dla mnie 100 razy więcej
              wart,niż cwaniak z magistrem.Nie znoszę jak ktoś się wywyższa,bo ma wyższe
              wykształcenie.Nie każdy miał możliwość studiowania.Mój teść ma zawodówkę i
              nigdy nie uważałam,że jest głupszy czy gorszy.Jest pracowity,uczciwy i nikomu
              nie zrobiłby krzywdy.Jest dobrym ojcem i dziadkiem.A kuzynka,która na często
              odwiedza(z mgr)jest jakby to ująć-zwykłą prostaczką.Nie dorasta mojemu teściowi
              nawet do pięt!
    • oxygen100 Re: wyksztalcenie 04.08.07, 13:11
      interesujace ze ludzie ktorzy z jakiegos powodu cierpia katusze ze nie
      skonczyli studiow z luboscia krytykuja postawy czy sposob byc tych ktorzy je
      skonczyli.I uwazaja ze to takie oczywiste bo ktos po studiach to powinien byc
      taki a siaki. Jesli tylko ktos kto skonczyl stuia zaryzykuje stwierdzenie ze ta
      czy tamta jest prosta lub ma maly mozdzek ropoczyna sie gdakanie ze cham i
      prostak.
      Zastanawiajce prawda?smile
      • fajka7 Re: wyksztalcenie 04.08.07, 13:21
        O rany Oxy, no i co z tego. To taki kod jesli chodzi o komunikacje w tym
        temacie. A jak ludzie gadaja o pieniadzach, to jest licytacja kto dostal, kto
        ukradl, a kto sie sam dorobil i w zwiazku z tym kto lepszy.
        Ludzie sa tylko ludzmi i roznym frustracjom daja upust w roznych dziedzinach.
        Non stop, caly czas i tak zawsze bedzie.
        Moze to i interesujace, ale mysle, ze juz po tysiackroc opisane i ujete w
        normy smile
        Dzieciaci kontra bezdzietni.
        Piers kontra butelka.
        Pies kontra kot.
        Nie jest tak?
      • fajka7 Re: wyksztalcenie 04.08.07, 13:25
        A w ogole, gdyby ludzie nie rywalizowali ze soba, nie porownywali sie, nie
        mieli odniesien do czegos, co im sie wydaje lepsze i zarazem stwarza motywacje
        do dzialania, to bysmy do dzis z drzewa nie zeszli.
        A ze do rywalizacji stosuje sie chwyty ponizej pasa, to .. no coz.. to chyba
        takie ludzkie jest zwyczajnie. Gdyby wszyscy byli w porzo, to by wiezienia byly
        niepotrzebne smile
        • oxygen100 Re: wyksztalcenie 04.08.07, 13:29
          oczywisciesmile)
          jesli rywalizacja jest konstruktywna i popycha czlowieka do przodu to jak
          najbardziejsmile ale równanie w doł a tak wlasnie postrzegam niektore z tematow o
          ktorych wspomnialas jeden post wyzej do niczego nei porawadzi. Co najwyzej moze
          podniesc cisnienie lub doprowadzic do zalamania rak ze ktos jest taki durny
          zeby szufladkowac i od razu doklejac etykieke na owej szufladce jaki to rodzaj
          frustracji skrywasmile
          • fajka7 Re: wyksztalcenie 04.08.07, 13:38
            oczywiscie po raz drugi smile)
            ale tego nie zmienisz, nie wytniesz w pien zazdrosnikow i prostakow
            trza sie naumiec w takim otoczeniu zyc i do tego z tego zycia satysfakcje
            czerpac pelna smile
            Ale wiesz- stres tez bywa pozytywny przewrotnie, bo potrafi mobilizowac smile
            Ja rozumiem, ze Ty masz akurat wyjatkowo przerabane, bo wyksztacenie wyzsze niz
            wyzsze, a pysk niewyparzony i Ci sie obrywa. No ale taki Twoj los. Nikt przy
            zdrowych zmyslach nie bedzie wymagal od Oxy, ze skoro taki ma pysk, to powinna
            byla na zawodowce poprzestac smile))))) Nigdy nie bedziesz miala latwo, bo jestes
            wyjatkowa i stanowisz latwy cel. Cena, ktora placisz za indywidualizm, a cene
            kazdy placi jakąś smile
            • oxygen100 Re: wyksztalcenie 04.08.07, 13:44
              hehe ale NA PEWNO cierpie bo nei mam dziecismile) ot tak kiedy pol zartem
              stwierdzilam ze moze jestem bezplodna i poszlooooo w swiatsmile)
              no ale wiesz przynajmniej nikt mi nei moze zarzucic ze chciwie i za wszelka
              cene poszukuję akceptacjismile)
              • fajka7 Re: wyksztalcenie 04.08.07, 14:21
                To, ze bedziesz zobligowana do cierpienia na tym forum z braku dzieci bylo
                jakby oczywiste smile Musialas o tym wiedziec, chyba, ze nie wiedzialas, ze
                wejdziesz w tak bliskie stosunki z narodem, ktorych pewnie na codzien nie
                masz smile))) Jak wejdziesz na forum patyczaki, to sie zapewne dowiesz, ze Twoje
                zycie pozbawione stalej obecnosci patyczaka, jest zupelnie pozbawione tresci big_grin
                Dlatego ja tam nie wchodze, ale Ty tu sie zaladowalas, to teraz, ze tak powiem,
                masz co chcialas smile))
                Akceptacji mowisz nie poszukujesz..
                Ale jakbym Ci zarzucila, ze Twoja obrona jest atak, to juz by nawet pasowalo smile)
                Pozbawie Cie przyjemnosci rechotu z psychoanalizy w moim amatorskim wykonaniu,
                ale powiem, ze jednak akceptacji, to chyba kazdy u ludzi poszukuje. Aczkolwiek
                sie zgodze, ze Ci co za wszelka cene, to i o patologie potrafia zahaczyc i
                jakby osobiscie nie postrzegam Cie jako zaawansowanej psycho- badz socjopatki wink

                Wracajac do wyksztalcenia, prostakow etc. to Oxy z pewnoscia wiedziec musisz,
                ze mimo glebokich pokladow wrazliwosci, ktore potrafia z Ciebie wylezc zupelnie
                nieoczekiwanie, umiesz poradzic sobie z ludzka uzlosliwiona materia jak malo
                kto.
      • agao_72 Re: wyksztalcenie 04.08.07, 14:24
        fajka7 napisała:

        > Ale z pewnoscia jest grupa osob bez wyzszego wyksztalcenia, ktore nie maja z
        > powodu tego braku kompleksow i w ogole nie postrzegaja tego faktu jako
        > jakikolwiek brak w ich zyciu. Takie ambicje, to naprawde sprawa indywidualna.
        > Tak jak nie kazdy magister marzy o doktoracie. Kazdy jakos tam czuje, w
        ktorym
        > momencie chce edukacji powiedziec "dosc".

        nie sposób się z Tobą nie zgodzić smile
        • agao_72 Re: wyksztalcenie 04.08.07, 14:26
          narozrabiałam - walcząc z potwornym bachorem (bo mi córeczka się w bachora
          zmieniła) przez pomyłkę wkleiłam zacytwany wcześniej post fajki. chodziło mi o
          odpowiedź oxy...

          echhh
          • fajka7 Re: wyksztalcenie 04.08.07, 14:30
            Przezyjemy. Powyzej 100 postow kto z kim sie zgadza jakos zaczyna sie zacierac
            i tracic znaczenie smile)))
        • oxygen100 Re: wyksztalcenie 04.08.07, 19:38
          Nie ma znaczenia co kto skonczyl. Kazdy zajmuje jakas nisze w ktorej dobrze sie
          czuje. I ok. Profesor moze bezproblemowo koegzystowac z rzeznikiem czy
          blacharzem samochodowym. Problem w tym ze na ogol ow blacharz nie przeszkadza
          profesorowi ale odwrotnie i owszem. Tylko z powodu swych brakow edukacyjnych to
          rzeznik bedzie gardlowal ze jest napietnowany czy traktowany z gory bo profesor
          blyskotliwie zripostowal jego prostacka zaczepke. Na tym forum tez czasem widac
          taka analogie i nie trzeba dlugo szukac prawdasmile)
    • donkaczka Re: wyksztalcenie 04.08.07, 13:34
      nie wiem dlaczego wyciagnelyscie takie dziwne wnioski z watku karoliny, ktory
      zreszta czytalam z ciezkim ubawem i jakos mnie nie zniesmaczyl

      nawet gdyby kwestie wyksztalcenia nie byly poruszane, to styl wypowiedzi
      karoliny, triss i oxy, bo one mi w pamiec szczegolnie zapadly, od razu sugeruja,
      na jakim etapie te panie edukacje swoja ukonczyly

      jest duza roznica miedzy pyskatoscia i chamstwem karoliny, a zjadliwa i celna
      ironia jej, na nieszczescie dla nich najwyrazniej, wyksztalconych interlokutorek smile)

      i slusznie piszecie ze wyksztalcenie nie rzutuje na kulture wypowiedzi, mysle ze
      karolinie i doktorat by nie pomogl

      wiec nie wysnuwajcie dziwnych wnioskow, kwestie wyksztalcenia byly poruszone, bo
      jak slusznie ktos zauwazyl, dziewczyny warunki zyciowe srednio zachecaja do
      rozmnazania, z ktorego tak sie cieszy, a wyksztalcenie na etapie niezdanej
      matury i kolejny rok bez doswiadczenia zawodowego nie wrozy powodzenia w
      utrzymywaniu rodziny
    • babsee Re: wyksztalcenie 04.08.07, 20:41
      Co prawda to prawde.Mnie tez sie zarzuca ze zadzieram nosa z racji
      wyksztalcenia.A ja nosa nie zadzieram tylko z wiekszoscią ludzi nie gadam bo mi
      sie: nie chce/ vide sygnaturka.
      Ale latwiej mi zarzucic zem taka wymądrzala i ponad, i o ho ho, niz dociec
      przyczyny.Zreszta te zarzuty sa żenujące bo moj zawod wyuczony ( z milosci
      prawdziwej)jest nic nie wart bez uprawnien.A takowych nie posiadam
      To tak a propo's rzeżnika z postu Oxy.
      • oxygen100 Re: wyksztalcenie 04.08.07, 20:57
        i tu dochodzimy do sedna. Przekroj spoleczny jest tu duzy az strach nazwac skad
        dokad bo znowu mozna uslyszec niesmertelne "jestes chamska i sie wywyzszasz"smile)
        Poza tym tak jest prosciej. Ni etrzeba sie wysilac a mozna sie
        dowartosciowac: "patrzcie oxy niby taka wyksztalcona a prostaczka" nie to co ja
        laska po zawodowce a taka kulturalna i delikatna. Bułke przez bibułke a ch..a
        całą ręką. Ale sprobuj nazwac rzecz po imieniu to ci oczy wydrapia ze nie
        prawdasmile)
        • babsee Re: wyksztalcenie 04.08.07, 21:38
          Pojdzmy dalej.Dzis jest moda ze trzeba byc tolerancyjnym.I takim kochaniutkim.
          I jak pani sklepowa żyje z mężem pijakiem ktory ją napieprza po ryju i w wyniku
          tego stracila dwie ciąże to i tak 99% spoleczenstwa powie: "jaka biedna,życie
          sie jej nie ułożylo,szkoda kobiety" a tylko 1% "Sa jestes kowalem swojego losu"
          To takie niepoprawne.
          Dzis trzeba lubic gejów, dawac kase na kolesia ktory zostal sam z 13 dzieci,
          czarnych bronic a żydowskie korzenie to nawet warto wygrzebac gdzies w swoim
          drzewie genealogicznym.
          I jakos kazdy sie boi powiedziec prawde.Nawet jak gejowi reki nie poda, gardzi
          owym panem z 13 dzieci,nosi majty z logo White Power, a sobotnim wieczorkiem
          narzeka na Zydokomune.
          Dzis posiadac wlasne poglądy to nie lada wyczyn.Bo o ilez łatwiej wbic sie w
          szarą, kochająca sie wzajemnie mase zwaną szumnie społeczeństwem.
          • oxygen100 Re: wyksztalcenie 05.08.07, 09:50
            Bo o ilez łatwiej wbic sie w szarą, kochająca sie wzajemnie mase zwaną szumnie
            społeczeństwem.

            I równać w dół. Bron Boze nie wspomniec ze cos ci sie w zyciu udalo osiagnac.
            Bo to takie nieskromne. Naganne wrecz. Inni lenie, blokersi czy leniwe matrony
            ktorym wygodniej jest klepac biede niz isc dopracy bo sie nie oplaca moga
            poczuc sie dotknieci ze ktos obok nich osiagnal w zyciu sukces. Nalezy zyc tak
            zeby ludzie dookola i nie wazne w swiecie wirtualnym, sasiedzi czy kolezanki z
            pracy nie mialy o czym plotkowac. Po przebudzeniu obowiazkowo klikac w pajaca a
            do zwierzat i przyrody odnosic sie obojetnie bo wszak czlowiek jest najwyzszym
            dobrem. Jesli nie wpasujesz sie w te ramy szaractwa od razu jestes okrzyknieta
            chamem IV RP. A juz dobitne wyrazenie wlasnych pogladow innych niz przez
            pospolstwo uznanych za normlane i prawidlowe defoltowo skazuje cie na szafotsmile)
            To jakies wariactwo, ale coz....smile)
          • gryzelda71 Re: wyksztalcenie 05.08.07, 17:50
            babsee napisała:
            Dzis posiadac wlasne poglądy to nie lada wyczyn.Bo o ilez łatwiej wbic sie w
            > szarą, kochająca sie wzajemnie mase zwaną szumnie społeczeństwem.

            A jak od zawsze i zawsze lubi sie gejów(nawet gdy jeszcze nie wiedziało sie,ze to geje,bo sami sie nie hcieli ujawnić),daje kasę na kolesia z 13 dzieci,bo zawsze się dziele jak moge i ma się czarnego w rodzinie(więc lubie)to oznacza to,że nie mam własnego zdania i poglądów?Czy tylko wtedy mozna mówić o własnych pogladach,jak sa skrajnie rózne od "ogólnie panujących?
    • corkaswejmamy Re: wyksztalcenie 05.08.07, 17:07
      Wiecie co? ja nie potępiam, ale w momencie kiedy widzę takie rażące błędy
      ortograficzne(naprawdę rażące, odbiegające wyraźnie od normy), do tego dochodzą
      jakieś totalne bzdury, beznadziejne pytania zastanawiam się wówczas co taki
      delikwent robił wtedy, kiedy inni chodzili do szkoły. Ja rozumiem, że wśród nas
      są dyslektycy, osoby, które mogą mieć problemy z prawidłowym wysławianiu się(i
      wcale nie mam na myśli poematów), ale do cholery, gdy czytam jakieś pierdoły
      -wybaczcie. Trudno to znieść. Coraz rzadziej tu zaglądam. Oczywiście, że w moim
      środowisku również znajdują się inteligentni niewykształceni(ludzie mają przeco
      różną sytuację, różne zyciowe dylematy...), ale niestety są również tacy, którzy
      w zyciu ani jednej książki nie przeczytali, zdania poprawnie sklecic nie
      potrafią i nie dlatego, że w szkole ich tego nie nauczyli. Oni do tej szkoły nie
      chodzili!!!! Tego typu ludzie są, uważam, naszą plagą narodową. Bo gdy jeszcze
      siedzą cicho-wtedy jest ok. Ale prawdziwa masakra jest wtedy gdy zaczynają
      mysleć, a co gorsza mówić o tym głosno. Przecież tego słuchac się nie da.
      • oxygen100 głowa jest pożyteczna 05.08.07, 17:40
        bo sie nia je
        mozna tez z banki przydzwonic komus
        albo jest potrzebna bo zawiera przysadke mozgowa i ta droga zachodzi laktacja
        albo sie nia obciaga druta wiec tez sie przydaje
        czasem mozna nia strzelic bramke i dostac premie wiec tez niech sobie ta glowa
        jest

        Ok. sa tacy ludzie ktorzy na pierwszy rzut oka maja twarz nieskalana refleksja.
        Duzo jest takich osob. Niech sobie jedza, niech sie nia bija, ale na Boga niech
        uzywaja jej do tego co potrafia najbardziejsmile)
        Moze juz lepiej zeby nie naruszali pewnej homeostazy panujacej w ich tkance
        nerwowej (nie mylic z mózgiemsmile) i nie probuja myslec bo to zatrważającesmile)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka