Dodaj do ulubionych

Mój mąż...Co o tym myślicie? :(

30.10.07, 12:49
Mam chyba najmniej odpowiedzialnego męża na świecie! Do tej pory
wszystko było ok, ale od kilku dni zachowuje się jak idiota. Mamy
dwie córki, 3-latki i w tej chwili obie są przeziębione, więc
siedzimy w domu. Dziś mój "ukochany" obraził się za to, że nie
powiedziałam mu, iż mam zamir posprzątać łazienkę, wczoraj za to, że
na 10min wyszłam z domu aby zrobić zakupy z moją mamą... Poważne
sprawy, prawda??? A parę minut temu spakował się i pojechał do
swojej mamusi na drugi koniec Polski nie zostawił nam ani grosza za
to zostawił mi obie panny chore, nie pomyślał, że pracuję... A i
oświadczył, że wróci w poniedziałek! Dziewczyny, co zrobić w tej
sytuacji?
Obserwuj wątek
    • 18_lipcowa1 Re: Mój mąż...Co o tym myślicie? :( 30.10.07, 12:53
      mamawiewiora napisała:

      > Mam chyba najmniej odpowiedzialnego męża na świecie! Do tej pory
      > wszystko było ok, ale od kilku dni zachowuje się jak idiota. Mamy
      > dwie córki, 3-latki i w tej chwili obie są przeziębione, więc
      > siedzimy w domu. Dziś mój "ukochany" obraził się za to, że nie
      > powiedziałam mu, iż mam zamir posprzątać łazienkę, wczoraj za to,
      że
      > na 10min wyszłam z domu aby zrobić zakupy z moją mamą... Poważne
      > sprawy, prawda??? A parę minut temu spakował się i pojechał do
      > swojej mamusi na drugi koniec Polski nie zostawił nam ani grosza
      za
      > to zostawił mi obie panny chore, nie pomyślał, że pracuję... A i
      > oświadczył, że wróci w poniedziałek! Dziewczyny, co zrobić w tej
      > sytuacji?



      nie wiem ale ja bym nie popuscila... co to za ojciec ktory zostawia
      matke sama z dwojka chorych dzieci i jedzie do mamy,,,,?
      nieodpowiedzialny dzieciak.
      a co do pieniedzy, nie zostawil,a swoich nie masz?
      • adellante1 Re: Mój mąż...Co o tym myślicie? :( 30.10.07, 13:03
        18_lipcowa1 napisała:


        >
        > nie wiem ale ja bym nie popuscila... co to za ojciec ktory zostawia
        > matke sama z dwojka chorych dzieci i jedzie do mamy,,,,?
        > nieodpowiedzialny dzieciak.

        Tyle wiesz na ten temat ile wściekła jedna strona ci powiedziała.
        Pomyśl, znajac tylko relację jednej strony znasz tylko 25% prawdy. Bo kazdy ma
        tendencje do wybielania się.

        Parafrazując Ciebie zadałbym pytanie : "Co to za rodzina która przy chorych
        dzieciach nie potrafi stanąć na wysokości zadania? Co to za małżeństwo, którego
        chore dzieci nie są w stanie zsolidaryzować...
        Co to za nieodpowiedzialne dzieciaki!!? "
        • 18_lipcowa1 Re: Mój mąż...Co o tym myślicie? :( 30.10.07, 13:11

          > Tyle wiesz na ten temat ile wściekła jedna strona ci powiedziała.
          > Pomyśl, znajac tylko relację jednej strony znasz tylko 25% prawdy.
          Bo kazdy ma
          > tendencje do wybielania się.
          >
          > Parafrazując Ciebie zadałbym pytanie : "Co to za rodzina która
          przy chorych
          > dzieciach nie potrafi stanąć na wysokości zadania? Co to za
          małżeństwo, którego
          > chore dzieci nie są w stanie zsolidaryzować...
          > Co to za nieodpowiedzialne dzieciaki!!? "



          RACJA.
          >
          • 18_lipcowa1 Re: Mój mąż...Co o tym myślicie? :( 30.10.07, 13:15
            ale czy to nie on spakowal sie i wyjechal do mamy , zostawiajac ja
            sama....?
      • mamawiewiora Re: Mój mąż...Co o tym myślicie? :( 30.10.07, 13:10
        mam swoje, jasne, ale są to pieniądze na wszelkiego rodzaju opłaty,
        żłobek, mieszkanie... Mąż od lat jest jest pod silnym wpłtwem swojej
        matki i jej zdanie jest najważniejsze. Oczywiście JEJ zdaniem ja
        jestem ta zła, bo nie chciałam mieszkać u niej, mam swoje mieszkanie
        a nie jej synka, skończyłam studia pracuje i co najgorsze moja mama
        częściej widuje dzieci... Więc najlepiej, żeby synek skoro ma urlop
        spędził go u niej a nie z nami.
    • kotbehemot6 Re: Mój mąż...Co o tym myślicie? :( 30.10.07, 13:13
      No super. Chyba bym mu zaproponowała zeby nie wracał i juz tam sobie został . U
      mamusi.
    • sebaga Re: Mój mąż...Co o tym myślicie? :( 30.10.07, 13:24
      dla mnie to dziwne, że facet z dnia na dzień robi się gnojkiem. Co innego gdyby
      wcześniej taki był. Napisałabym Ci widziały gały.. A tak, hmm, chyba jakiś
      głebszy problem. Ty wiesz lepiej co jest grane.
      • mamawiewiora Re: Mój mąż...Co o tym myślicie? :( 30.10.07, 13:32
        Szakalki moje zasnęły, mogę coś napisać. Nawet nie jestem na niego
        wściekła, bo jestem w szoku. Nigdy nie byliśmy wzorcowym
        małżeństwem, takimw którym nie ma zgrzytów ale to normalne. Załamuje
        mnie to, że innym ludziom potrafię pomóc, nam nie umiałam... I teraz
        po 5latach mam walczyć z problemem, którego nie znam, bo nikt nie
        zostawia kochanej osoby bo w łazience sprząta... bez uzgodnienia.
        • mulinka2 Re: Mój mąż...Co o tym myślicie? :( 30.10.07, 13:39
          Mi tylko jedno chodzi po głowie w tej sytuacji,mąż szuka powodu do kłótni ,czyli
          pretekstu po to by wyjechac,ale czy napewno do mamusi??
          • superslaw Re: Pomijajac wine 30.10.07, 13:46
            każdej ze stron pewnie w jakims sensie, to jednak zostawienie chorych dzieci
            matce ,która musi isc do pracy jest wielka nieodpowiedzialnoscią..
    • bea.bea Re: Mój mąż...Co o tym myślicie? :( 30.10.07, 13:53
      a ja bym mu napisała.....
      pozdrów mamusie....i nie wracaj w poniedziałek....
      bo juz ci wysłałam rzeczy...i adres mijego adwokata...
      • mamawiewiora Re: Mój mąż...Co o tym myślicie? :( 30.10.07, 14:00
        właśnie się nad tym zastanawiam... bo niby dlaczego nie potraktować
        tego jak porzucenie. Moze faktycznie z mamusia bedzie mu lepiej.
        Wszystko pod nosek, facet po pracy z d*** do góry i taka sielanka, a
        u mnie cokolwiek trzebabyło robić i obiadki nie były codziennie
        (dzieci jedza w żłobku) ja tez pracuję i nie mam czasu gotować... a
        jego mamusia ma czas. to ja chyba faktycznie strasznie zła jestem...
      • gardeniaa Re: Mój mąż...Co o tym myślicie? :( 30.10.07, 14:01
        postawiłabym ultimatum, albo zostaje i opiekuje się razem ze mną chorymi
        córkami albo niech zbiera wszystkie manele i spie.....
        dla takich nieodpowiedzialnych bobków nie ma taryfy ulgowej
    • mamawiewiora Rozmowa z teściowa... 30.10.07, 14:21
      • mamawiewiora Re: Rozmowa z teściowa... 30.10.07, 14:25
        Rozmawiałam z nia przed chwila i zapytałam czy skoro jej syn nie
        czuje sie odpowiedzialny za dzieci i je zostawia to czy to nie ONA
        powinna mu to uświadomić. A co usłyszałam? " przecież ja nic nie
        zrobiłam, przecież on jest odpowiedzialny, przecież ty tez mogłaś
        przyjechać... no i przecież mozesz przyjechać jak dziewczynki
        wyzdrowieją" Normalnie jakby mi ktoś w pysk dał ...
        • zo-ja Re: a czego się spodziewałaś... 30.10.07, 15:04
          po teściowej?Przecież normalne,ze skoro miałaś już nie raz popis jej
          umiejętności to raczej teraz cud się nie wydarzy i nie poprze Cię.
          Z resztą nie wiesz co poiwiedział jej Twój mąż.Pomijam to,że wina
          musi leżeć gdzieś pośrodku,może nieporozumienia nawarstwiły się i
          wyszedł z załozenia,że od problemu lepiej uciec...
          Niestety nic nie usprawiedliwi tego,że wyjechał bez słowa
          zostawiając Cię z chorymi córeczkami.Myśle,że tu dziewczyny mają
          rację-jeśli takie zachowanie przejdzie bez echa to tak jakbyś dała
          na to przyzwolenie.
          Więc przy każdym kolejnym spięciu może okazać chęć podobnego
          załatwienia sprawy.Do tego przyznam się szczerze,że mi,bez względu
          na to jak byśmy się pokłócili,byłoby mi bardzo przykro gdyby maż
          wyjechał beze mnie i dzieci spędzić swój urlop z matką.
          Teraz jego rodzina jest tam gdzie Wy.Cóż jeśli o to chodzi to
          zachował się jak nieodpowiedzialny szczeniak i chyba nie powinnaś
          sobie na to pozwolić.
          Z drugiej strony ciężko dawać rady nie znającwewnętrznej
          sytuacji,to przecież Twoje życie i decyzję musisz podjąć sama-my
          służymy tylko radą wink))
          • mamawiewiora Re: a czego się spodziewałaś... 30.10.07, 15:09
            zo-ja napisała:
            > Z drugiej strony ciężko dawać rady nie znającwewnętrznej
            > sytuacji,to przecież Twoje życie i decyzję musisz podjąć sama-my
            > służymy tylko radą wink))
            Właśnie za Wasze rady jestem niezmiernie wdzięczna. Dziekuję
            • kotbehemot6 Re: a czego się spodziewałaś... 30.10.07, 15:28
              Uświadom teściowej ,ze nie mogłas przyjechać bo
              a) jej syn nie wpadł na taki pomysł zeby ciebie wziąć
              b) nie wyjeżdża się gdy dzieci sa chore.

              Konniecznie porozmawiaj z mężem, bo albo ma przejściowe fochy-fakt w żenującym
              wydaniu, albo dzieje się cos poważniejszego. Niech się zastanowi czy woli być
              sam i nikt mu łazienki nie będzie zajmował i nie będzie musiał miec na uwadze
              potrzeb rodziny, albo niech zacznie sie zachowywać jak odpowiedzialny ojciec i mąż.
        • sir.vimes Warto to dalej ciągnąć? 31.10.07, 10:20
          Teściowa ewidentnie ma nie teges pod pokrywką.
          Ale mąż , dorosły człowiek, sam odpowiada za swoje czyny i decyzje. W gruncie
          rzeczy - żyjesz tak, jakbyś była samotną matką. Nie wiem czy mi by się chciało
          utrzymywać przy życiu taką farsę.

    • adellante1 Re: Mój mąż...Co o tym myślicie? :( 31.10.07, 09:24
      mamawiewiora napisała:

      > Mam chyba najmniej odpowiedzialnego męża na świecie! Do tej pory
      > wszystko było ok, ale od kilku dni zachowuje się jak idiota.

      Wspaniałe sa watki w których jedna strona czyli kobieta jest idealna, wspaniała,
      kryształowa, brylant bez skazy. Druga strona nieodpowiedzialny dzieciak, idiota,
      foch za fochem, obraża się wychodzi z domu... Przyczyna pewnie jest to ze żona
      jest bez skazy smile))
      jak to było? "widzisz zadre w oku drugiego a w swoim belki nie dostrzegasz..."
      "Kto jest bez winy niech pierwszy rzuci kamień...."
      I takie tam inne banały...
      • sir.vimes Addellante 31.10.07, 09:29
        zrób sobie herbaty i zastanów się chwilę.
        Co za różnica czy dziewczyna jest "idealna" czy nie?
        Znienawidzonej zołzowatej sąsiadki większość ludzi by nie potraktowała tak
        fatalnie jak ten łaskawca swoją żonę.
        • adellante1 Re: Addellante 31.10.07, 09:35
          sir.vimes napisała:

          > zrób sobie herbaty i zastanów się chwilę.
          > Co za różnica czy dziewczyna jest "idealna" czy nie?
          > Znienawidzonej zołzowatej sąsiadki większość ludzi by nie potraktowała tak
          > fatalnie jak ten łaskawca swoją żonę

          A wiesz co było przyczyna??? Przeciez tym się nie pochwali, nie znasz całej
          poprzedzającej tej decyzji sytuacji tylko ostatni jej etap.
          Jakos nie chce mi sie wierzyc ze jakikolwiek mąż wraca do domu i oświadcza :
          "masz chore dzieci to ja wyjeżdżam jade do mamy a ty siedź sama"
          jakoś nie znam sytuacji gdzie awantura to monolog zakończony wyjazdem...
          Nie popieram decyzji faceta, ale nie wierzę w jednostronna wine. Howgh.
          • kawka74 Re: Addellante 31.10.07, 09:41
            nieistotne, co było przyczyną, że pan się obraził
            istotne jest to, że postąpił jak gó..arz

            > Jakos nie chce mi sie wierzyc ze jakikolwiek mąż wraca do domu i oświadcza :
            > "masz chore dzieci to ja wyjeżdżam jade do mamy a ty siedź sama"
            to jesteś widać człowiekiem małej wiary

            > jakoś nie znam sytuacji gdzie awantura to monolog zakończony wyjazdem...
            gdzie jest mowa o awanturze poprzedzającej wyjazd?
          • sir.vimes No zrozum 31.10.07, 09:45
            Facet zostawia chore dzieci bez kasy - jak sądzisz, co mu takiego zrobiły?
            Nawet osobie obcej czy nie lubianej w pewnych sytuacjach się pomaga. Chyba tym
            bardziej normalny człowiek nie zostawia bez pomocy swoich dzieci?

          • triss_merigold6 Hm... 31.10.07, 09:48
            Od Ciebie zdaje się żona odeszła z kochankiem... Zastanawiałeś się
            kiedyś dlaczego?
            • agao_72 Re: Hm... 31.10.07, 09:52
              triss, zadajesz zbyt trudne pytania wink, ale Ci odpowiem: "bo to zła
              kobieta była" hehehehehe
            • adellante1 Re: Triss Hm... 31.10.07, 13:16
              triss_merigold6 napisała:

              > Od Ciebie zdaje się żona odeszła z kochankiem... Zastanawiałeś się
              > kiedyś dlaczego?

              Oczywiscie
              Setki razy. I raczej nigdy właśnie nie powiem - "bo to zła kobieta była..."
              Widzisz to bardzo ładnie brzmi, okłamywała, oszukiwała, zdradzała odeszła...
              Piknie prawda? taki jestem biedny taki skrzywdzony... przytulcie mnie i
              stwórzcie grupe wsparcia.
              G..WNO prawda!!!
              A naprawde obiektywnie wypada się przyznać o miesiącach oddalania się wzajemnie,
              o kłótniach małych i takich tygodniowych, o wzajemnym dopieprzaniu sobie do
              granic wytrzymałości, o wzajemnym celowym zatruwaniu sobie życia ot tak na
              złość...
              O tym sie nie opowiada bo to szkodzi własnemu PR....
              O to ze moja ex odeszła nie miałem żalu, może o sposób w jaki to zrobiła, moze o
              pewne rzeczy które były w otoczce tego odejscia, o pewne sytuacje które się
              wydarzyły juz po naszym rozstaniu...
              Ale, nie opowiadam o tym bo jej tu nie ma a każdy ma prawo do obrony.
              W tym ze odeszła jest tyle samo jej co i mojej winy.

              Czasem jednak, zarozumiałość ludzka i zadufanie w sobie
              stwarza megahipokrytę, który ogłasza się człowiekiem bez skazy. Tak łatwo jest
              obrzucić błotem nieobecnych. W myśl zasady nieobecny = winny...
              • triss_merigold6 Ok, przyjmuję 31.10.07, 13:24
                Szacunek. Tym bardziej, że ja jestem tą, która odeszła.

                Tylko weź czasem spróbuj zrozumieć (vide ten wątek) emocje kobiety,
                która zostaje z dwójką zasmarkanych dzieci, powinna iść do pracy a
                ślubny na urlopie (!) ewakuuje się do matki. W emocjach nie
                streszcza się całego ciągu przyczynowo-skutkowego, który doprowadził
                do trzasnięcia drzwiami. Czasem drobiazg uruchamia lawinę, jest tym
                ostatnim kamyczkiem przeważającym szale.
                • adellante1 Re: Ok, przyjmuję 31.10.07, 13:29
                  triss_merigold6 napisała:

                  > Szacunek. Tym bardziej, że ja jestem tą, która odeszła.

                  No chyba nie ode mnie wink))???


                  Dokładnie. Zazwyczaj lawina zaczyna sie od małego kamyczka.
                  Później się jednak mówi tylko o strasznej lawinie... zawsze jest drugie dno.
      • agao_72 Re: Mój mąż...Co o tym myślicie? :( 31.10.07, 09:32
        niezleżnie co się miedzy nimi dzieje, dorosły facet nie zostawia
        żony z dwiem zasmarkanymi córami i nie pędzi gdzieś, czyli do
        mamusi. a mamusia owego faceta nie pieprzy głupot w obronie synka.

        a poza tym, co to znaczy, że nie zostawił pieniędzy? grrr.
      • net79 Re: Mój mąż...Co o tym myślicie? :( 31.10.07, 09:44
        Nie istotne kto jest winny. Jeśli go nie pobiła, okaleczyła i na
        koniec zgwałciła to nie ma mowy o wyjeździe samemu jeśli żona nie
        ma urlopu na piątek, a dzieci chore i nie ma dla nich opieki. No
        obrażalski debil i gnojek.
        Inna sprawa, że pewnie z problemami, coś mu ciąży jeśli nagle
        czepialski się zrobił, ale to nie usprawiedliwia tak
        nieodpowiedzialnego zachowania. Ja bym na spokojnie do niego
        zadzwoniła i powiedziała, ż najpóźniej w piątek przed moim wyjściem
        do pracy ma być w domu i żeby przygotował się na szczerą rozmowę,
        bo takie zachowanie nie jest normalnie i chciałabyś wiedzieć co się
        dzieje w jego główce i to nie jest tylko jego sprawa, bo oboje
        ponosicie konsekwencje złych humorów. Wy i dzieci. A skoro już
        sobie pojechał, to poradź mu abyy się wyluzował u mamusi do jutra,
        żeby pojutrze już się na was nie wyżywać i móc normalnie
        komunikować.
    • sir.vimes Szczerze - myślimy, że jest 31.10.07, 09:28
      palantem.
    • mma_ramotswe nie wierzę 31.10.07, 10:43
      w zakupy z mamą, które trwały 10 minut
    • mamawiewiora Ideał? Nie, ale ... 31.10.07, 11:10
      Fakt, nie jestem ideałem, bo to niemożliwe. Nie biję, nie
      okalezam... Zakupy potrafie zrobić w 5min. Obrażony małżonek
      stwierdził, iż może wrócić wcześniej, czyli w niedzielę. Dziewczynki
      będą już zdrowe, mnie o może szef wyrzuci z pracy ( przecież
      powinnam stać przy garach i byc całkiem uzależniona od męża) Byłoby
      tak miło. Tylko JA juz tak nie chcę.
      • mamab26 Re: Ideał? Nie, ale ... 31.10.07, 13:17
        A może właśnie dlatego zwiał?Może liczy na to ,że jak zaczniesz
        nawalać w pracy ,to Cie zwolnią ?
        Zagrania godne 10-latka...
        • mamawiewiora Re: Ideał? Nie, ale ... 31.10.07, 13:26
          Nie wiem, czy o to mu chodzi, ale nic innego nie przychodzi mi do
          głowy. Tylko czemu on nie pomyśli jak utrzymamy się z jednej pensji?
          Mam nadzieję, że dobrze się bawi u mamusi...
          • mamaemmy Re: Ideał? Nie, ale ... 31.10.07, 22:38
            ja wiem co ja bym zrobiła.
            Napisałabym zwykłego smsa Masz czas do wieczora,żeby wrócic.Jesli nie,to juz nie
            wracaj..Albo cos podobnego-ja napisałabym bardzidej chamsko po "jesli nie
            to...",ale boje się,że wywalili by ten post.
            Pajac.Dzieciak.Sorki za wyrazenia,ale to palant..ile on ma lat??

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka