Dodaj do ulubionych

kłopotliwa babcia

17.11.07, 15:31
Chodzi o babcię mojego syna, matkę męża. Synek jest ich jedynym wnukiem, a mąż
jedynym dzieckiem.Nie utrzymywaliśmy praktycznie zadnych kontaktów z nimi
przez ostatnie 2 lata, dziadkowie wcale nie intetresują się
wnukiem,wczesniejsze inicjatywy były tylko po naszej stronie,szzcerze mieliśmy
już tego dość.
Teściowa jest osobą bardzo drażliwą, właściwie permanentnie jest w stanie
obrazy,do tego jest bardzo egocentryczna, całkowicie skoncentrowana na sobie i
manipuluje wszystkimi do swoich celów.

Miesiac temu mąż za moją usilną namową po raz kolejny wyciągnął rękę do
matki,pojechał do niej spokojnie porozmawiać.Starał sie przekonać ją,że ona
jako babcia powinna starac się budować stosunki z wnukiem(syn ma prawie 6
lat),przekonywał ,zeby zadzwoniła pogadała, przyjechała do wnuka itp.

Dziś po miesiącu wlaśnie nastąpił ten dzień, tesciowa zmuszona była zadzwonic
do mnie,bo maż pracuje za granicą, obecnie go nie ma.
Jak gdyby nigdy nic zagaiła co słychać,jak czuje się wnuczek a zaznaczam ,że
syn ma problemy rozwojowe i trochę problemów ze zdrowiem,dlatego boli mnie
wew. takie od czapy "zainteresowanie" wnukiem po 2 latach.

Potem chciała z nim porozmawiać, odpoweidziałam ,że oczywiscie nie ma
sprawy,ale czy ma świadomość tego,że on nie będzie miał swiadomości z kim
rozmawia. No i tu się zaczęło powiedziałam coś niewygodnego dla mojej
tesciowej, która nie uznaje sprzeciwu i poruszania niewygodnych tematów.

Dowiedziałam sie jak zwykle ,że nienawidzę ich od poczatku, że wszystkiemu
jestem winna(jak zwykle juz do tego przywyklam),że oczywiście mieszam w głowie
ich synowie i potem on ma pretensje do niej( a ona nie wie o co i oczywiście
on nie ma przecież prawa mieć zadnych pretensji) .
Nie wiedziała też jak zwykle o co mi chodzi,nie pozwalała mi nawet powiedzieć
swojego zdania,zawsze mnie zakrzykuje,ale w jej mniemaniu to ja jestem
kłotliwa i napastliwa.
Jej(ich) zdaniem to my powinniśmy przyjeżdzać do niej, cała odpowiedzialność
zrzucili na nas,usprawiedliwiała sie ,ze jak to ona kiedyś przyjeżdżała i
dzwoniła, wpadłam w szok, bo była u nas przez te wszystkie lata jakieś 3
razy!! Jak mozna mieć taki tupet i w tej sytuacji wmawiać mi coś
odmiennego.Zreszta nawet gdyby kiedyś przyjeżdżała to jak usprawiedliwia to
ostatnie 2 lata totalnej obojetnosci z ich strony, jednoczesnie twierdzi ,ze
kocha bardzo wnuka i teskni, jak można być taki zacietrzewionym i zapatrzonym
w siebie.

ręce nam opadają ,lata mijają ,a oni ani o krztynę nic nie zmieniają w swoim
podejsciu,zero refleksji, wciąż pretensje,roszczenia i urazona duma.Jak mozna
być takim niereformowalnym?

Rozłączyło nas ,bo rozładowała mi sie bateria, potem probowalam do niej
oddzwonic, niestety nie odbierała,teraz bedzie cierpieć jak zwykle i
pielegnować urażoną dobroć, serce i dumę...a lata mijają i dziecko wciąż nie
ma dziadkówsad

ale coz tak bedzie ,dopoki moja tesciowa nie zrozumie,że nie ona najważniejsza
jest w tym układzie, tylko wnuk, a jak widac nie zrozumie...juz się chyba
przetałam łudzić.
Teściowie nie chcą przyjać do wiadomości, że to ich decyzja ,że oni rezygnują
z kontaktów z wnukiem zachowując sie tak jak się zachowują,nie chcą wziąć za
to odpowiedzialności,nie przyjmują do wiadomości ,że są odpowiedzialni za
budowanie i pielęgnowanie więzi z wnukiem...widać nie dorośli jeszcze do roli
dziadków,mysle ,ze nigdy nie dorosną.
Obserwuj wątek
    • bsl Re: kłopotliwa babcia 17.11.07, 15:36
      chyba pozsotaje ci sie wyleczyc z namawiania tesciowej do miłosci,
      żyj własnym życiem bo na siłę to mozna tylko krzywde zrobic
      • marianna73 Re: kłopotliwa babcia 17.11.07, 17:04
        bsl napisała:

        > chyba pozsotaje ci sie wyleczyc z namawiania tesciowej do miłosci,
        > żyj własnym życiem bo na siłę to mozna tylko krzywde zrobic

        *niestety chyba naprawdę damy sobie spokój,mąż nawet już nie chce próbować wciąż
        powtarza ,że oni są niereformowalni, ja tylko miałam nadzieję,że może po takim
        czasie coś w nich drgnie, że pojawi się jakaś refleksja,po tym jak dalismy sobie
        spokój z jeżdżeniem tam,niestety nic,wciąż te same obłudne gadki,grunt ,żeby
        zachować pozory,wybielić się i uspokoić swoje sumienie, a o wnuka tak naprawdę
        najmniej im chodzi...to juz trwa prawie 10 lat,lata prób i ustępstw z
        naszej(szczególnie mojej) strony, dopóki my się naginamy jest względnie
        dobrze,ale my będąc dorosłymi, niezależnymi ludzmi nie zamierzamy tańczyć tak
        jak oni nam zagrają i stać zawsze na baczność, a tego oczekują
        nie mam juz siły ,ani chyba nadziei na dalsze próby i tak mam juz mocno
        nadszarpięte zdrowie przez tesciową, przeszłam przez nią ostrą nerwicę, nie mam
        zdrowia na takie szarpanie się,uodporniłam sie w sporym stopniu,a przy niej
        trzeba na każde słowo uważać,dobrze przynajmniej ,ze nauczyłam sie ignorować
        obrazanie mnie i nie brać do siebie to co mówią o mnie ,jak mnie oczerniają, ja
        jej naprawdę nie potrzebuję do szczęścia,nic od niej nie chcę dla siebie
        ,chciałam tylko ,żeby była poprawną babcią dla mojego dziecka,widać zbyt wiele
    • purpurowa_komnata Re: kłopotliwa babcia 17.11.07, 15:48
      Nie liczyłabym na to,ze babcia z własnej inicjatywy będzie chciała nawiązać przyjazne stosunki- babcia lub dziadek mogą zacząć próbować zacieśniać kontakty ze względu na swój zły stan zdrowia i potrzebę pomocy dla własnej osoby. Ludzie są różni- jedni bardziej konfliktowi, inni mniej. Poza tym ona być może kocha wnuka i syna w znany sobie sposób- może nie potrafi tylko tego okazać. Po drugie być może własnym postępowaniem do tego chociażby nieświadomie przyczyniliście się.Zmierzając do sedna wg mnie dla dobra męża i syna powinnaś jednak o ile to możliwe utrzymywać z teściami jak najlepszy kontakt. Pozdrawiam i życzę powodzenia.
    • ik_ecc Re: kłopotliwa babcia 17.11.07, 16:02
      Nie rozumiem. Piszesz, ze za Twoja namowa maz namawia babcie na to
      zeby zadzwonila do wnuka. Babcia rzeczywiscie dzwoni, a Ty jestes
      wkurzona "zainteresowaniem od czapy po dwoch latach". Babacia chce
      rozmawiac z wnukiem, Ty od razu, ze wnuk "nie bedzie wiedzial z kim
      rozmawia".

      Czyli - babcia jakostam wyciaga reke, Ty zamiast to przyjac, z gory
      nastawiasz sie negatywnie oraz robisz jej wyrzuty. Za cholere nie
      rozmiem dlaczego w ten sposob zaczelas rozmowe.

      Moi tesciowie tez bardzo malo sie interesuja wnuczka - w ciagu 2
      pierwszych lat widzieli ja 2 razy - pierwszy kiedy miala 7 mies,
      drugi na jej 2 urodziny. Nie odwiedzaja (stosunkowo daleko
      mieszkaja), bardzo rzadko dzwonia, jest jakistam bardzo sporadyczny
      kontakt e-mailowy. Nigdy nie sprawili corce zadnego prezentu. My ze
      swojej strony wysylamy im zdjecia. I staramy sie zeby, kiedy juz
      dojdzie do jakiegos kontaktu, byl on dla corki pozytywny. Robimy
      wtedy mase zdjec i potem czesto wracamy do nich, pokazujac jej
      dziadka i babcie. Kiedy dzwonia, zawsze dajemy corce sluchawke, zeby
      chociaz powiedziala im "dzien dobry" - i z reguly robi to bardzo
      chetnie, bo WIE kto to jest. Pomimo, ze widziala ich tylko 2 razy w
      zyciu, WIE, bo jej o nich mowimy.

      Kiedy corka spi, moge sobie marudzic do meza na tesciow. Ale uwazam
      ze nie mam prawa (1) stawiac ich w negatywnym swietle przed corka,
      oraz (2) miec jakichkolwiek wobec nich wymagan. To jest ich problem
      ze sie malo corka interesuja. Ja ani na nich nie licze ani nic od
      nich nie chce. Ale kiedy juz wyciagaja reke - po prostu sie ciesze,
      ze wzgledu na corke.

      Gdybyscie synowi opowiadali o babci, pewnie by lepiej zaskoczyl z
      kim rozmawia, nawet jesli te rozmowy sa bardzo rzadkie. Daj jemu
      zadecydowac czy chce z nimi rozmawiac czy nie. Kompletnie nie
      rozumiem Twoich wyrzutow.
      • marianna73 Re: kłopotliwa babcia 17.11.07, 16:48
        ik_ecc napisała:

        > Nie rozumiem. Piszesz, ze za Twoja namowa maz namawia babcie na to
        > zeby zadzwonila do wnuka. Babcia rzeczywiscie dzwoni, a Ty jestes
        > wkurzona "zainteresowaniem od czapy po dwoch latach".


        * nadinterpretujesz...wkurzona, to zle słowo, jestem rozgoryczona,ale nie dałam
        jej tego odczuć,nie zaatakowałam jej na dzień dobry, wprost przeciwnie,
        opowiadałam normalnie jak sie syn ma ,ale w srodku mnie sciskało, bo mam
        świadomość,że to zainteresowanie jest tylko dla zachowania pozorów,



        Babacia chce
        > rozmawiac z wnukiem, Ty od razu, ze wnuk "nie bedzie wiedzial z kim
        > rozmawia".

        *ależ ja powiedziałam ,ze nie mam nic przeciwko temu ,żeby z nim porozmawiała,bo
        naprawdę nie mam,ale nie widziałam powodu ,żeby nie uprzedzić jej ,ze oni tak
        naprawdę nie istnieją w jego życiu(zresztą tak jak on w ich,cóż taka jest
        brutalna prawda, na którą zapracowali), a wiesz dlaczego,świadomie podjęliśmy
        taki wybór,przestaliśmy go uświadamiać i zapewniać,że gdzieś tam są dziadkowie,
        bo coraz częsciej zaczął pytać dlaczego do niego nie przyjeżdżają,myslisz ,ze
        dziecko mając świadomość ,ze są tam jacyś dziadkowie nie odczuwa ,że coś jest
        nie tak, że nie widzi tego ,że nie interesują się , nie przyjeżdżają do
        niego,nie pamiętają o urodzinach np....wyobraź sobie,że jeszcze 2 lata temu jak
        jezdzilismy ,pytał o takie rzeczy,po naszych wizytach tam, a ja dość miałam
        lawirowania,tłumaczenia ich, miałam świadomość ,że z czasem będzie coraz
        trudniej mu tłumaczyć, bez szkody dla niego, a tak przynajmniej nie ma poczucia
        straty


        >
        > Czyli - babcia jakostam wyciaga reke, Ty zamiast to przyjac, z gory
        > nastawiasz sie negatywnie oraz robisz jej wyrzuty.

        *nie widzę powodu,żeby dlatego,że raczyła sie odezwać ją obłaskawiać i być jej
        dozgonnie wdzięczną,to oni tak naprawdę najwięcej tracą na braku kontaktu,dość
        mam zamiatania pod dywan,zbyt wiele lat na tym bazowaliśmy i też nie przyniosło
        to skutku,a jeśli chodzi o szczegóły to ona pierwsza mnie zaatakowała,ja tylko
        uzmysłowiłam jej niewygodną prawdę,a ona wytoczyła na mnie stały arsenał


        Za cholere nie
        > rozmiem dlaczego w ten sposob zaczelas rozmowe.

        *raczej zakończyłam,jak pisałam wyzej, a raczej ona zakończyła ,bo nie widziała
        juz powodu ,żeby kontynuować ze mna rozmowę


        >
        > Gdybyscie synowi opowiadali o babci, pewnie by lepiej zaskoczyl z
        > kim rozmawia, nawet jesli te rozmowy sa bardzo rzadkie.

        *nie żartuj,słyszac babcię po 2 latach ?,tym bardziej ,że jest dzieckiem wolniej
        rozwijajacym się niż jego rówieśnicy,nie prowadzi jeszcze żywej konwersacji i
        nie jest typem bystrzaka


        Daj jemu
        > zadecydowac czy chce z nimi rozmawiac czy nie.


        *tak naprawdę zdecyduje o swoim stosunku do dziadków ,gdy będzie starszy,nie
        zamierzam na nim wywierać presji,na razie trudno jeszcze ,żeby podejmował
        decyzje, na razie przyjęliśmy pozycję ,zeby nie przeszkadzać ,ale nie zamierzamy
        ich wyręczać i załatwiać za nich sprawę kontaktów i stosunków na linii
        dziadkowie-wnuk, piłka jest po ich stronie w tej kwestii


        Kompletnie nie
        > rozumiem Twoich wyrzutow.

        *trudno,szanuję,nie twierdzę ,ze wszyscy muszą mnie rozumieć i popieraćsmile
        • ik_ecc Re: kłopotliwa babcia 17.11.07, 17:20
          marianna73 napisała:

          > ale w srodku mnie sciskało, bo mam
          > świadomość,że to zainteresowanie jest tylko dla zachowania
          > pozorów

          To zastanow sie dobrze, czy chcesz zeby babcia w ogole dzwonila czy
          nie. Bo jest Ci przykro kiedy nie dzwoni, ale jest Ci tez przykro
          kiedy dzwoni.
          Ja na miejscu babci tez bym miala opory dzwonic w takim przypadku.

          > *ależ ja powiedziałam ,ze nie mam nic przeciwko temu ,żeby z nim
          > porozmawiała,b
          > o
          > naprawdę nie mam,ale nie widziałam powodu ,żeby nie uprzedzić
          > jej ,ze oni tak
          > naprawdę nie istnieją w jego życiu

          Ja bym tego nie powiedziala - dalabym synowi sluchawke - jesli sie
          od niej odsunie albo zapyta "a kto to?" - to jest wystarczajaca
          informacja dla babci.

          > bo coraz częsciej zaczął pytać dlaczego do niego nie
          > przyjeżdżają,

          Z mojego punktu widzenia bardzo dziwne pytanie "dlaczego dziadkowie
          nie przyjezdzaja". Dziecko (z jakiejs przyczyny) musi zakladac, ze
          obowiazkiem dziadkow jest do niego przyjezdzac.

          Moja corka np. wlasnie dzisiaj powiedziala, ze chcialaby pojsc z
          dziadkami na spacer. Powiedzialam jej ze pojdziemy jak sie z
          dziadkami zobaczymy - albo kiedy przyjada, albo kiedy my do nich
          pojedziemy. Corka wie, ze zdarza sie to rzadko i jakos to
          zaakceptowala - nie zaklada, ze odwiedziny musza sie odbywac czesto.

          Bardzo podobnie jest z moim ojcem - mieszka w innym miescie i tez
          interesuje sie od wielkiego dzwonu. Ja z nim mam (czy mialam)
          fatalne uklady, ale zagryzam jezyk od czasu jak sie urodzila corka.
          Chce sie zobaczyc - ciesze sie. Corka tez czasami mowi "chodz
          pojedziemy do dziadka" - odpowiadam jej, ze kiedys pojedziemy (jest
          to 5 godzin jazdy i nie chce mi sie tkak daleko jechac, ale nie
          wykluczam ze pojade kiedystam).

          Moj ojciec cale zycie byl cham i mial nas gdzies. Moja matka nigdy
          nie powiedziala na niego zlego slowa i uwazam to za jeden z bardziej
          heroicznych jej osiagniec i jestem jej za to walsnie dozgonnie
          wdzieczna. Nie bylo to ze udawala przed soba - nie udawala. Ale
          nigdy nie przelewala na mnie swoich frustracji. Oczywiscie ze jako
          dziecko widzialam ze nie mam normalnej rodziny, ale dzieki temu ze
          matka tego nie podkreslala, ja tez nie mialam z tego powodu depresji.

          > niego,nie pamiętają o urodzinach np....wyobraź sobie,że jeszcze 2
          > lata temu jak
          > jezdzilismy ,pytał o takie rzeczy,po naszych wizytach tam, a ja
          > dość miałam
          > lawirowania,tłumaczenia ich, miałam świadomość ,że z czasem będzie
          > coraz
          > trudniej mu tłumaczyć, bez szkody dla niego, a tak przynajmniej
          > nie ma poczucia
          > straty

          Znasz swoje dziecko najlepiej i robisz to co uwazasz za najlepsze,
          Ja postepuje inaczej.

          > *nie widzę powodu,żeby dlatego,że raczyła sie odezwać ją
          > obłaskawiać i być jej
          > dozgonnie wdzięczną,

          Nie musisz jej byc dozgonnie wdzieczna, ale mozesz sie powstrzymac
          od wyrzutow. NIC nie dzieje sie w prozni. Podejrzewam, ze (a)
          babacia ma swoje powody - nie mowie ze zwiazane z Toba, ale
          jakiestam ma i (2) dla babci byl to duzy i ciezki (z jakichstam
          przyczyn) krok zeby zadzwonic.
          Raczej jej nie zachecilas zeby wyczyn powtorzyla.

          > a jeśli chodzi o szczegóły to ona pierwsza mnie zaatakowała,ja
          > tylko
          > uzmysłowiłam jej niewygodną prawdę,a ona wytoczyła na mnie stały
          > arsenał

          Inaczej to opisalas wczesniej.

          > *nie żartuj,słyszac babcię po 2 latach ?,tym bardziej ,że jest
          > dzieckiem wolniej
          > rozwijajacym się niż jego rówieśnicy,nie prowadzi jeszcze żywej
          > konwersacji i
          > nie jest typem bystrzaka

          Moja corka nie ma 3 lat. Na pewno rozumie mniej niz 6-latek, ale na
          pewno jest w stanie pamietac o dziadkach.

          > *tak naprawdę zdecyduje o swoim stosunku do dziadków ,gdy będzie
          > starszy,nie
          > zamierzam na nim wywierać presji

          Presji? Podac mu sluchawke?

          > na razie trudno jeszcze ,żeby podejmował
          > decyzje,

          Dla dzieci takie "decyzje" sa bardzo latwe. Znam i mam ochote -
          rozmawiam, nie znam i nie mam ochoty - nie rozmawiam. To dorosli
          maja problemy z "podejmowaniem takich decyzji".

          >ale nie zamierzamy
          > ich wyręczać i załatwiać za nich sprawę kontaktów i stosunków na
          > linii
          > dziadkowie-wnuk, piłka jest po ich stronie w tej kwestii

          Zuelnie cos innego piszesz niz wyzej. W pierwszym poscie napisalas,
          ze ich prosisz (przez meza) zeby zadzwonili - czyli jak najbardziej
          jakos sie angazujesz.
          Potem kiedy ONI dzwonia i CHCA porozmawiac z dzieckiem - dla Ciebie
          jest to ich wyreczanie i za nich zalatwianie spraw?

          Nic nie rozumiem.

          Rozumiem, ze problem jest glebszy i bardziej skompplikowany niz to
          co tu napisalas, ale mam wrazenie, ze komplikujesz go dodatkowo.
        • lola211 Re: kłopotliwa babcia 17.11.07, 17:25
          > naprawdę nie mam,ale nie widziałam powodu ,żeby nie uprzedzić

          A ja nie widze powodu, dlaczego koniecznie musialas jej
          USWIADAMIAC.W rozmowie z wnukiem by wyszlo, ze w ogole jej nie
          kojarzy.
          • marianna73 Re: kłopotliwa babcia 17.11.07, 17:53
            lola211 napisała:

            > > naprawdę nie mam,ale nie widziałam powodu ,żeby nie uprzedzić
            >
            > A ja nie widze powodu, dlaczego koniecznie musialas jej
            > USWIADAMIAC.W rozmowie z wnukiem by wyszlo, ze w ogole jej nie
            > kojarzy.

            *być moze popełniłam błąd i niepotrzebnie to powiedziałam,nie twierdzę ,ze mam
            monopol na rację,ale tak czułam za właściwe postąpić ,tak czy inaczej teściowa i
            tak wytłumaczyłaby sobie to ,że to moja wina ,że dziecko jej nie kojarzy,więc
            nie ma co dzielić włosa na czworo i mysleć co by było gdyby
            dla mnie ważne jest to ,że te 2 lata bez kontaktu z nim nie wpłynęły wcale na
            zmianę ich stanowiska i nie poczuwają się do żadnej refleksji , uważają ,że są
            bez winy i nie mają sobie nic do zarzucenia
            • lola211 Re: kłopotliwa babcia 18.11.07, 09:27
              Zatem nie szukaj na sile dziadkow dla dziecka.Co ci po babci, ktorej
              nie lubisz i ktora mozesz znielubic jeszcze bardziej, gdybyscie sie
              czesciej z nia spotykali.
              Moj ojciec tez ponoc baardzo swoja jedyna wnuczke kochal- a owszem,
              jak z nia do niego przyjechalam to pogadal chwile, lizaka dal.I to
              wszystko.Zero telefonu jak sie czuje, zero zainteresowania.Zreszta-
              swoimi dziecmi tez sie nie interesowal zbytnio.Nie to nie, łaski bez.
              Wolalam brak kontaktu niz sztuczne uprzejmosci.
      • marianna73 Re: kłopotliwa babcia 17.11.07, 18:00
        ik_ecc napisała:

        jeszcze jedno, piszesz ,że dziadkowie twojego dziecka mieszkają daleko,to chyba
        jednak upraszcza sporo sprawę ,moi mieszkają 15 minut samochodem od nas, chwalą
        sie ,że lubią i często robią zakupy w markecie ,który jest o rzut beretem od
        nas,bardzo często przejeżdzają pod naszymi oknami jeżdżąc na wieś,ale to za mało
        ,żeby odwiedzić od czasu do czasu przy okazji wnuka, a wersja oficjalna jest
        taka ,że to zła synowa izoluje kochających dziadków od wnuka,niech im będzie
    • eilian Re: kłopotliwa babcia 17.11.07, 16:28
      Chyba rozumiem co czujesz, bo u nas było podobnie, choć nie tak ostro.
      Teściowie, jak chyba znaczna część pokolenia naszych rodziców uważa, że to na
      nas, dzieciach spoczywa obowiązek kontaktowania się z nimi, to my mamy ich
      odwiedzać, dzwonić, itd.
      I co ważniejsze, przynajmniej u nas zarówno moi rodzice jak i teściowie są
      niereformowalni (sądząc z opowieści, Twoi teściowie to chyba ten sam typ),
      dlatego wszelkie próby przedstawienia im naszego punktu widzenia, rozmowy
      spełzały na niczym.
      Można albo olać, odizolować się i spróbować nie myśleć o tym, albo samemu podjąć
      jakieś działania w celu ocieplenia stosunków. Jak nie podejmą tematu, to mówi
      się trudno i już. Głową muru nie przebijesz.
      W naszej sytuacji najbardziej żal mi było męża, bo on naprawdę źle się czuł w
      niezdrowej atmosferze, na szczęście po kilku małych gestach dobrej woli udało
      się relacje z teściami jako tako unormować i najważniejsze, że dziecko ma dziadków.
      Życzę dużo cierpliwoścismile
    • travka1 Re: kłopotliwa babcia 17.11.07, 18:20
      a nie moglas sie powstrzymac od tego komantarza? wg mnie byl
      zbyteczny...a co w tym zlego gdybyscie to Wy jezdzili do dziadkow?
      moze po jakims czasie synek moglby zostawac u nich? Mysle,ze kazda
      babcia kocha swoje wnuki...Piszesz,ze Twoj synek jest troszke
      wolniejszy moze babcia troche sie tego boi,moze nie wie jak sie
      zachowac?Ale wyciagnela reke a Ty ja odrazu po lapachwinkwydaje mi
      sie,ze jestescie mlodsi i to Wy powinniscie jezdzic do dziadkow...A
      skad wiesz ,ze babcia tez nie mysli tak jak Ty...tz :"o do tych to
      jezdza a do dziadkow to drogi nie znaja"
      Moze i dziadkowie maja ciezkie charaktery , a skad wiesz jaka Ty
      bedziesz na starosc?Jak chcesz nauczyc synka szacunku do starszych
      to schowaj urazona dume do kieszeni, upiecz ciasto i jedz do nich
      jutro na herbatke...
      • marianna73 Re: kłopotliwa babcia 19.11.07, 15:24
        travka1 napisała:


        >a co w tym zlego gdybyscie to Wy jezdzili do dziadkow?

        *owszem dla mnie to niedopuszczalne, za zdrowe układy uznaję takie, gdzie OBIE
        strony starają sie i wykazują inicjatywę ,a nie tylko jedna daje a druga tylko
        wymaga i bierze, tym bardziej jeśli sprawa dotyczy więzi
        babcia(dziadkowie)-wnuki sądzę ,ze to głownie dziadkowie powinni się starać
        budować tą więz, za którą wnuki potem gdy dorosną będą mogły się rewanżować
        starym juz i niedołężnym moze dziadkom


        Mysle,ze kazda
        > babcia kocha swoje wnuki...

        *to źle myślisz,ale takie Twoje prawo
        ta pewnie, podobnie jak "każda matka kocha swoje dzieci" prawda? warto pomyśleć
        niż powtarzać wyświechtane frazesy

        wydaje mi
        > sie,ze jestescie mlodsi i to Wy powinniscie jezdzic do dziadkow...

        *ja tak nie uważam i wiek nie ma tu nic do rzeczy,dopóki dziadkowie nie są
        starzy i niedołężni,resztę wytłumaczyłam na początku postu

        A
        > skad wiesz ,ze babcia tez nie mysli tak jak Ty...tz :"o do tych to
        > jezdza a do dziadkow to drogi nie znaja"

        *nie ineresuje mnie to, niech mysli i mówi co chce,zresztą skrzętnie z tego
        korzysta odkad wzieliśmy ślub i jej syn ją opuscił i zdradził(jak sama to
        nazwała,do dziś nie moze mu tego wybaczyć,a właściwe mnie ,ze go omotałam),poza
        tym jak pisałam, wcześniej to właśnie my tylko jezdziliśmy do nich,dbaliśmy o
        kontakty z dziadkami,ja robiłam dobrą mine do złej gry,liczyliśmy ,ze z czasem
        załapią i zaczną tez dawać coś od siebie, zauważymy jakieś dobre checi poza
        pustymi deklaracjami miłosci i tęsknoty za wnukiem...

        > Moze i dziadkowie maja ciezkie charaktery , a skad wiesz jaka Ty
        > bedziesz na starosc?

        *owszem mają,z relacji mojego męża i kilku innych członków jego rodziny,
        tesciowa zawsze była typem obrażalskiej ,manipulującej innymi królowej,które
        inni muszą usługiwać,dla ścisłości nie są jeszcze starymi ludzmi, mają po 55
        lat, są sprawni i zdrowie,ale co do rzeczy ma to jaka ja bedę na starość ,bo nie
        łapię,co maja moi tesciowie do mojej starości?


        Jak chcesz nauczyc synka szacunku do starszych
        > to schowaj urazona dume do kieszeni, upiecz ciasto i jedz do nich
        > jutro na herbatke...

        *po pierwsze uczę dziecko szacunku do każdego człowieka,jeśli na ten szacunek
        zasługuje, niezależnie od wieku,nie tylko starszym ludziom należny jest
        szacunek,ale przywykłam ,to tak częste powtarzane u nas,że starszym z racji
        wieku należy się szacunek...druga sprawa zamierzam nauczyć go szacunku,ale nie
        PODDAŃSTWA, a to subletna róznica,nasz syn w przeciwieństwie do swego ojca ma i
        będzie miał prawo mieć swoje zdanie i bedzie miał prawo je wyartykułować,nie
        będzie torpedowany posadzeniem o brak szacunku i chęć kłótni tylko dlatego ,że
        odważy sie mieć zdanie odmienne od rodziców i o zgrozo odważy się je głosno
        powiedzieć
        • travka1 Re: kłopotliwa babcia 19.11.07, 17:21
          wez Ty kobieto zerwij kontakty z babcia dla jej zdrowia
          psychicznego...Nie drecz siebie i babci...
        • budyniowatowe Re: kłopotliwa babcia 19.11.07, 18:47
          marianna73 napisała:

          > travka1 napisała:
          >
          >
          > >a co w tym zlego gdybyscie to Wy jezdzili do dziadkow?
          >
          > *owszem dla mnie to niedopuszczalne,

          I to zdanie mowi dlaczego, te stosunki z babcia nigdy nie beda
          normalne.

    • yenna_m Re: kłopotliwa babcia 17.11.07, 22:48
      po kiego grzyba dyskutujesz z babcia, czy wnuk ja pozna czy nie

      babcia zadzwonila nie do Ciebie na pogaduszki ale do wnuka

      i faktycznie po tej rozmowie telefoncznej z Toba, gdy zamiast po
      prostu poprosic dziecko do telefonu (bo telefon byl do dziecka a nie
      do Ciebie) wdalas sie w awanture z tesciowa, nie proszac dziecka do
      telefonu

      na miejscu tesciowej poczulabym sie izolowana od dziecka

      prawde mowiac - obie chyba nie potraficie dojrzale podejsc do tematu
    • rogalowa-1 Re: kłopotliwa babcia 18.11.07, 10:55
      Moja teściwa mieszka w tym samym mieście i nie odwiedza swoich
      wnuków dzwoni jak coś potrzebuje od nas i wtedy aby jakoś zacząć
      rozmowe to pyta o dzieci i to na tyle jej zainteresowania o wnuki.
      więc nie masz najgorzej po namowach twoja teściowa dzwoni a do mojej
      nic nie przemawia. Choć nie powiem że nie interesuje się żadnymi
      wnukami bo dzieci córki ubustwia rozpieszcza odwiedza i w ogóle
      szkoda gadać aż przykro. Tylko jakoś nie interesują ją dzieci synów.
      • iwonka50 Re: kłopotliwa babcia 18.11.07, 13:55
        Kiedyś czytałam, że ogólnie babcie ze strony ojca mniej przejmują się wnukami bo
        podświadomie mają wątpliwość czy to ich wnuk. Nie mają tych wątpliwości przy
        dzieciach córki. Ponoć dzieci pozostawione pod opieką dziadków częściej ulegają
        wypadkom, jeżeli są to dzieci syna.
        • lola211 Re: kłopotliwa babcia 19.11.07, 13:50
          Moze i cos w tym jest, ale u mnie sie na szczescie nie spawdza- oby
          kazde dziecko mialo taka babcie od strony ojca jak moja córa.
    • wegatka Re: kłopotliwa babcia 18.11.07, 12:18
      Marianno, właściwie wszystko, co chciałabym Ci powiedzieć, napisała już Ik_ecc.
      Poza tym prawda zwykle leży pośrodku, a my ją znamy tylko z Twoich relacji.

      > dla mnie ważne jest to ,że te 2 lata bez kontaktu z nim nie wpłynęły wcale na
      > zmianę ich stanowiska i nie poczuwają się do żadnej refleksji , uważają ,że są
      > bez winy i nie mają sobie nic do zarzucenia

      Niestety odnoszę wrażenie, że podobnie jest z Tobą.
      Nie ma innej możliwości naprawy Waszych stosunków poza schowaniem urazy i
      zaprzestaniem prawienia sobie nawzajem wyrzutów. Nie możesz obarczać teściowej
      winą za nieudaną rozmowę, bo jasno wynika z pierwszego postu, że to Ty wszystko
      zepsułaś zupełnie niepotrzebnie wtrąconym zdaniem. Jeśli na prawdę zależało Ci
      na dobrych stosunkach z teściową, to należało ugryźć się w język, tym bardziej,
      że nie usłyszałaś od niej wcześniej nic przykrego. Wasz problem głównie polega
      na tym, że i teściowie, i Wy jesteście tak samo zacietrzewieni. W tej sytuacji
      problem relacji wnuka z dziadkami schodzi na dalszy plan, a najważniejsze staje
      sie głośne wypowiedzenie pretensji. Ktoś powinien wreszcie w tym układzie
      wykazać się mądrością i powstrzymać się od wyrzutów, więc jeśli będziesz jeszcze
      miała okazją do rozmowy z teściową, spróbuj się powstrzymać od przykrych uwag i
      doceń jej wysiłek, bo skoro zadzwoniła (a na pewno nie było jej łatwo), to
      jednak zależało jej na kontaktach z wnukiem.

      Nie wiem, jak Wasze rozmowy wyglądały wcześniej, ale sądząc po tym co napisałaś,
      tym razem to Ty przyczyniłaś się do tego, że syn nadal ma kiepskie kontakty z
      dziadkami.
    • g0sik Re: kłopotliwa babcia 18.11.07, 14:06
      Z jednej strony zależy Ci na kontaktach babcia - wnuk a z drugiej
      zachowujesz się jak księżniczka która obraża się, bo nie wszyscy
      równie mocno jak ona kochają jej dziecko. Mam wrażenie, że dążysz
      do tych kontaktów wyłącznie z jednego powodu - aby inni nie
      pomyśleli, że dziadkowie odrzucają dziecko z powodu jego
      niepełnosprawności. Teściowa ma rację - mieszasz w głowie ich
      synowi, bo wzbudzasz w nim poczucie winy za brak kontaktu,
      napuszczasz na nich, a jak w końcu teściowa dzwoni to robisz
      wszystko żeby ją zniechęcić……Zastanów się nad swoim zachowaniem, bo
      mam wrażenie, że Ty również solidnie przyczyniasz się do
      nieporozumień między Wami....
      • marianna73 Re: kłopotliwa babcia 19.11.07, 16:20
        g0sik napisała:

        > Z jednej strony zależy Ci na kontaktach babcia - wnuk a z drugiej
        > zachowujesz się jak księżniczka która obraża się, bo nie wszyscy
        > równie mocno jak ona kochają jej dziecko.

        *mało uważnie czytasz, od obrażania się i demonstrowania tej urazy jest właśnie
        moja teściowa,nie ja, staram się dążyć do otwartych,prostolinijnych układów bez
        zakamuflowanych niuansów, bez hipokryzji,przez kilka lat przerabialiśmy z
        nimi"bułkę przez bibułkę",wszystko zamiecione pod dywan, ja miałam ciagły odruch
        wymiotny i lęki ,że cokolwiek zrobię i powiem będzie zle,bo tesciowa ciagle
        chciała więcej

        Mam wrażenie, że dążysz
        > do tych kontaktów wyłącznie z jednego powodu - aby inni nie
        > pomyśleli, że dziadkowie odrzucają dziecko z powodu jego
        > niepełnosprawności.

        *bzdura totalna ,jeśli juz zakładamy odrzucie to myślę ,ze powodem może być to
        ,ze to moje dziecko, w dodatku dość mocno podobne do mnie,poza tym myślę,że ona
        na swój schizofreniczno-egoistyczny sposób go kocha(nie wiem moze poprostu kocha
        swoje geny w nim),ale nie robi z tym nic i to mnie męczy, nie wymaga nic od
        siebie, całość odpowiedzialność za kontakt z wnukiem zrzuciła na nas i do nas ma
        pretensje tylko i wyłacznie ,ze go nie widuje,a dobrze wie, że może do nas
        przyjeżdżać , odwiedzać go, bo i maż i ja wielokrotnie ją o tym zapewnialiśmy,a
        ona uparcie twierdzi ,ze to nasza wina ,bo to my nie przyjeżdżamy do niej z wnukiem

        Teściowa ma rację - mieszasz w głowie ich
        > synowi, bo wzbudzasz w nim poczucie winy za brak kontaktu,
        > napuszczasz na nich, a jak w końcu teściowa dzwoni to robisz
        > wszystko żeby ją zniechęcić……

        *proszę Cię nie diagnozuj psychologicznie wiecej ludzi, bo bardzo marnie ci to
        wychodzitongue_out jakie poczucie winy, o czym ty dziewczyno piszesz?!
        na poczuciu winy to wlaśnie mój mąż został wychowany i jeśli ktokolwiek wzbudza
        je w nim to matka w dalszym ciagu , mąż jest rozumnym ,dorosłym
        meżczyzną,niczego na nim nie wymuszam, nasz związek jest oparty na otwartosci a
        nie na gierkach, manipulacji czy szantazach,mówimy w tej sprawie jednym głosem


        Zastanów się nad swoim zachowaniem, bo
        >
        > mam wrażenie, że Ty również solidnie przyczyniasz się do
        > nieporozumień między Wami....

        *alez ja sie cały czas zastanawiam, również nad sobą, moja wina tak
        niewatpliwie, bo mam odwagę mieć swoje zdanie i spojrzenie na rózne kwestie,na
        nieszczęście odmienne od tesciów ,nie pozwalam się stawiać na baczność i
        wykorzystywać oraz nie jestem poddańczo-usłużna , mój mąż mnie taką kocha,
        tesciowie nie muszą,ale oni wciąż maja do mnie o to pretensje ,że nie jestem w
        stosunku do nich taką jak oni sobie mnie wymyslili,bo dobra synowa powinna być
        usłużna i siedzieć cicho
    • magdziak1 Re: kłopotliwa babcia 19.11.07, 11:03
      Rozumiem Cię doskonale. Ja też długo "walczyłam" o miłość do wnuka. Ale
      spotkałam się z niezrozumieniem ze strony teściów. Poddałam się, unikam
      kontaktów i rozmów. Nic na siłe. Mój M. mnie rozumie choć jest mu przykro z
      takiego obrotu sytuacji. no cóż może czas coś zmieni.
    • wieczna-gosia Re: kłopotliwa babcia 19.11.07, 11:09
      zadzwonila do wnuka- trzeba bylo dac mu sluchawke ze slowami, ze dzwoni babcia i
      tyle.
      w ktoryms momencie trzeba odpuscic nikt nie lubi byc moralizowany szczegolnie ze
      nie jestes jej dzieckiem, synowi wolno wiecej.

      Mam bardzo dobre uklady z babcia glownie dlatego ze naprawde ukladam jej
      stosunki z wnukami bez mojej interwencji. Jedyne na co reaguje jest permanentne
      faworyzowanie jednej i okazywanie tego innym- wtedy wprowadzam embargo na
      kontakty- ale tesciowa sie mityguje, dzwoni, jest mila- i daje sie ublagac smile
    • kotbehemot6 Re: kłopotliwa babcia 19.11.07, 14:52
      A co Ci tak szalenie zależy na wmuszonej miłości dziadków do wnuka. Po co Ci
      to?????? Zapewniam cxię,ze dziecko swietnie sobie poradzi bez dziadków. Z tego
      co piszesz tak naprawdę to nikomu na tych kontaktach nie zależy, więc ponawaim
      pytanie po co i w jakim celu...bo tak wypada??? dajze spokój.
      • fajka7 Re: kłopotliwa babcia 19.11.07, 18:30
        No i wlasnie tez nie moge do tego dojsc: tesciowa marianny nie lubi,
        marianna tesciowej nie trawi, wnuk babci nie zna, bo sie babcia nie
        interesuje, babcia sie nie interesuje, a co najwyzej werbalnie... to
        o co chodzi?
        Bo rozumiem, ze chodzi o totalne uzdrowienie stosunkow rodzinnych,
        czyli zeby babcia sie w dziecku w koncu zakochala jak na babcie
        przystalo, tak?
        No ale przeciez golym okiem widac, ze babcia jest innego gatunku,
        cudu nie bedzie i zmuszanie jej jakimis uzdrawiajacymi rozmowami do
        stania sie inna babcia czyli osoba, to po prostu strata energii,
        emocji i nerwow. No tak bywa czasami.
        Dziwi mnie jak czytam wielokrotnie o tej walce o uczucia dziadkow do
        wnuka, ktorych w stopniu zadowalajacym brak.
        No czasami brak. Trudno.
        A czasami wcale nie brak, tylko pomysl dziadkow na te relacje jest
        po prostu zgola inny niz rodzicow.
        Tu babcia kocha na odleglosc i chce byc odwiedzana. Jej prawo.
        Marianna tez chce byc odwiedzana i twierdzi, ze babcia nie kocha, bo
        nie odwiedza. Cyrk. Niedojrzaly cyrk po obu stronach.
    • dede43 Re: kłopotliwa babcia 19.11.07, 18:26
      Moje wnuki też widuja drugich dziadków, tych ze strony swojego ojca,
      praktycznie raz czy dwa razy do roku, bo teściowie córki mieszkaja z
      500 km od Wrocławia. Nie rozmawiają też z nimi przez telefon, bo
      mają dopiero po 3,5 roku. Ale wiedzą, że jest jeszcze inna babcia i
      inny dziadek, co ich kochają. Nauczyłam ich nawet kiedyś , by
      piosenkę o pociągu "... zawieź nas do Warszawy" kończyły .... do
      babci Mirki. I tak powinno być, nawet jeśli nie odpowiada to w 100%
      prawdzie.
      • neospasmina Re: kłopotliwa babcia 19.11.07, 19:14
        Też nie rozumiem, po co na siłę ustawiać tu jakieś relacje i
        dywagowac, jak powinno być a jak nie;
        daj synkowi słuchawkę, niech pogada, jak potrafi; jak nie wyjdzie -
        trudno, może wyjdzie następnym razem;
        ludzie spotykaja sie i dogaduja nawet po wielu, wielu latach braku
        jakiegokolwiek kontaktu; niewiadomo, jak ułożą się relacje w Waszej
        rodzinie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka