Dodaj do ulubionych

Nieszczęśliwa w małżeństwie

29.11.07, 23:47
Nie wiem, czy przesadzam, histeryzuję czy wyolbrzymiam tylko
problemy, ale jestem strasznie nieszczęśliwa w swoim małżeństwie...
Wszystko zaczęliśmy od końca.. Najpierw zdecydowaliśmy się na
dziecko mimo, iż nie układało nam się najlepiej, ale kochaliśmy sie
tak bardzo, że zawsze się po kłótniach godziliśmy, rok później
wzięliśmy ślub cywilny ponieważ mąż wyjeżdża na pół roku. W sierpniu
mamy mieć ślub kościelny i wesele na które strasznie się
cieszyliśmy.. Ale ostatnio coraz częściej myślę sobie, że nie ma
sensu brnąć w to dalej za wszelką cenę.. Mąż jest dobrym ojcem, ale
o to nie trudno, ponieważ nasz synek jest ósmym cudem świata.
Wiecznie uśmiechnięty. Mimo dopiero czternastu miesięcy ma jż 16
zębów, których wyjścia nawet nie odczuliśmy, żadnych gorączek,
płaczów, bezsennych nocy... nic.. Chodzi spać o 20 i wstaje o 10
rano.. Jesteśmy chyba najbardziej wyspanymi rodzicami.. Mimo tak
cudownego synka czuję, że zaczynam tego człowieka nienawidzieć.
Bardzo często podejmuje decyzje nie myśląc o nas tylko na pierwszym
miejscu stawia siebie. Jest często oschły dla mnie, mimo, że mówi,
że mnie kocha i przytula mnie ja takimi sytuacjami w których on
wybiera pójście na siłownie czy przed blok do samochodu "pogrzebać"
przy nim czy umyć go zamiast pójść z nami na spacer lub poprostu
powygłupiać sie i pobawić z małym z pokoju powodują, że jestem
nieszczęśliwa. Często płaczę przez takie sytuacje i opadają mi ręce
gdy tłumaczę mu, że powinny zmienić mu się priorytety w momencie,
gdy zaszłam w ciążę a już najpóźniej, gdy mały pojawił się na
świecie, a on odczytuje to jak zmuszenie go do przebierania misia,
kąpania i zabawy z nim. Z jednej strony pomaga mi sprzątać w domu a
z drugiej nie chce mu się nawet wyjść z małym na dwór samemu, żebym
posprzątała i wybiera siedzenie w domu i zabawę w pokoju, nie
patrząc na to, że dziecko powinno pooddychać codziennie śierzym
powietrzem, bo jemu się nie chce wychodzić... Jak tak można? Myśleć
bardziej o sobie niż o własnym dziecku? Mam wrażenie, że on niszczy
tym egoizmem naszą rodzinę, bo ja jestem już taka nieszczęśliwa, że
nie chcę z nim sypiać... Nawet nie chcę by mnie przytulał... Co
robić? Od ślubu minęły dopiero dwa miesiące.. A on wyjeżdza za 4 dni
na pół roku... Jestem zrospaczona, że tak się nie rozumiemy..
Poradźcie dziewczyny... Czy któraś z Was była w takiej sytuacji?
Obserwuj wątek
    • tropicieltrolli O Boze jakie dlugie.. 29.11.07, 23:51
      na pewno przesadzasz, widze to juz po pierwszym zdaniu. Na pewno u
      CIebie nie jest ozej niz u w przecietnym pl malzenstwie. Dasz rade.
      Czujesz sie pocieszona. To fajnie, buziaczki robaczki.
    • demarta Re: Nieszczęśliwa w małżeństwie 29.11.07, 23:53
      ale w jakiej, bo ni cholery nie wiem, o co ci chodzi...... jak go
      nienawidzisz, to on wyjeżdża, jak wyjeżdża, to ty nieszczęśliwa....
      może zapytaj sama siebie o co ci w życiu chodzi? chociaz.... może
      lepiej nie pytaj, bo w wyniku niedojrzałosci emocjonalnej codziennie
      inną odpowiedź otrzymasz i dopiero będziesz miała mętlik we łbie.
      • mamusia_alexa Re: Nieszczęśliwa w małżeństwie 29.11.07, 23:59
        Skoro nie wiesz.. to nie odpisuj bo nie czekam na tysiące odpowiedzi
        tylko na porade od kogoś kto jest w sytuacji podobnej do mojej.. a
        nie na bzdety od kogoś kto sie nudzi i pisze cokolwiek bo nie ma nic
        konkretnego do napisania w danej kwestii i nie mów mi o
        niedojrzałości emocjonalnej bo mnie nie znasz...
        • tropicieltrolli Ale to ty powinnas sie do psychologa zglosic 30.11.07, 00:08
          a nie na forum. Jezeli porady potrzebujesz.
          Tutaj to wszyscy potrzebujacy.
          • mamusia_alexa Re: Ale to ty powinnas sie do psychologa zglosic 30.11.07, 00:15
            A skąd wiesz że nie byłam? Nie rozumiem wogóle czemu piszesz do mnie
            skoro po 1. było za długie.. a po 2. nie odpisałam Tobie tylko komuś
            innemu? Przeczytałaś chociaż? Przez takie osoby jak Ty niestety ktoś
            taki jak ja szukający porady u innych kobiet jest bezsensu atakowany
            bo nudzi Ci się i zamiast zająć się domem, dziećmi, mężem czy
            prasowaniem czekasz na nowe posty i czepiasz się.. Zastanów się
            troszkę zanim coś napiszesz bo można częto kogoś takimi rzeczami
            niepotrzebnie urazić.
            • dlania Re: Ale to ty powinnas sie do psychologa zglosic 08.12.07, 10:52
              Mamusiu Alexa, jestes albo troll, albo pierdoła i mękoła nieludzka. Idx do
              roboty, daj zyć mężowi, nie szukaj problemów, gdzie ich nie ma. królewicza na
              koniu, który bedzie spełniał wszystkie twoje zachcianki sie raczej nie doczekasz.
    • asia06 Re: Nieszczęśliwa w małżeństwie 30.11.07, 00:19
      Z tego, co piszesz, wnioskuję, że od męża oczekujesz takiego samego
      zachowania wobec waszego synka, jakim ty się wykazujesz. No
      niestety, ale ty jestes kobietą, a on mężczyzną i opiekę nad
      dzieckiem będziecie spełniać po swojemu. Ty będziesz biegać na
      spacerki, on będzie bawił się w pokoju. Cóż w tym złego? Dziecko,
      będące na spacerze co drugi dzień też przeżyje. Weż pod uwagę także
      to, że ojciec robi się bardziej ojcem, gdy dziecko jest trochę
      starsze. Przy maluchach mężczyzni czują się niezręcznie. Poza tym,
      nie wiem dlaczego uważasz, że jak macie dziecko, to już mąż nie może
      mieć chwili wolnego (ty zresztą też powinnaś). To że macie dziecko,
      nie znaczy, że wasz świat się na nim musi kończyć. Ty i mąż też
      potrzebujecie czasu dla siebie. Zorganizujcie to tak, żeby każde z
      was miało nieco wolnego od dziecka w tygodniu. Pomoże, zobaczysz.
      • mamusia_alexa Re: Nieszczęśliwa w małżeństwie 30.11.07, 00:25
        Dziękuję Ci bardzo. Może faktycznie myślę, ża jak ja kocham swojego
        synka tak strasznie mocno to kazdy powinien.. Chyba faktycznie
        zasiedziałam się w domu, ale nie chce mi się nigdzie wychodzić jak
        mam go zostawić pod czyjąś opieką.. a może faktycznie powinnam..
        Dzięki za radę bo boję się zmarnować szansę na szczęśliwą rodzinę
        jakiej sama nie miałam będąc dzieckiem.. Pozdrawiam..
    • kotbehemot6 Re: Nieszczęśliwa w małżeństwie 30.11.07, 00:29
      Wybacz,ale mam wrażenie,ze to Ty oczekujesz aby wszyscy inni robili to, na co ty
      masz ochotę, i to w tym momencie kiedy zapragniesz..noo wybacz. Może oprócz
      pretensji o wychodzenie na saacer-ale to chyba mozna jakoś zorganizowac, to
      reszta twoich problemów jest wydumana. Czego oczekujesz,ze mąz bedzie wiecznie
      bawił się z synkiem alabo czule trzymał ciebie za rączke i mówił jaka jesteś
      wspaniała ? Każdy ma prawo do chwili prywatnosci i zajęcia się swoimi
      sprawami-choćby pogrzebaniem przy samochopdzie.jestes nieszcęsliwa bo mąz idzie
      na siłownię...bozesz ty mój..... Chyba najbardziej egoistyczną osobą w tym
      towarzystwie jestes właśnie Ty.
      • mamusia_alexa Re: Nieszczęśliwa w małżeństwie 30.11.07, 00:39
        Czy naprawdę sądzisz, że jestem egoistką chcąc, by mąż zajął się
        troszkę częściej synkiem, który coraz bardziej go potrzebuje? Nie
        myślę tu o sobie tylko o dziecku. A mąż chodzi na siłownię od 10 lat-
        3 razy w tygodniu i sądzę, że czasem mógłby zrezygnować z tego na
        rzecz dziecka, ponieważ pracuje na zmiany i napradę często nie ma go
        w domu bo idzie na rano, popołudnie lub śpi po nocy. Oczywiście
        cieszę się, że jego chobby jest siłownia a nie piwo z kolegami.
        Naprawdę nie chcę byście myślały, że jestem egoistyczna bo nie o
        mnie tu chodzi. Ja sama posprzątam, popiorę, poprasuję i wszystko co
        trzeba ale dziecku ojca nie zastąpie..
        • kotbehemot6 Re: Nieszczęśliwa w małżeństwie 30.11.07, 00:47
          Właśnie ZA DUŻO mysluisz o dziecku. Słuchaj świat to nie tylko dziecko, na pewno
          jestes bardzo oddana mamą, ale nie wymagaj ani od siebie ani od innych by
          dziecko miało wieczne towarzystwo. Samo tez musi nauczyć chociaż chwilkę zając
          się sobą. z tego co piszesz wynika,że mąż zajmuje sie dzieckiem, tylko w stopniu
          który Ciebie nie zdawala. Zresztą tak prawdę mwiąc liczy się jakość spędzanego
          razem czasu a nie ilość. Myśłę ,ze tak bardzo zaanagażowałąś sie w
          macierzyństwao ze gzdieś się pogubiłaś. znajdz sobie jakieś inne zajęcie niż
          pzrysłowiowe pranie i prasowanie. Moze pójdżcie razem na siłownię, kogoś innego
          prosząc o opiekę. Moze pójdż na jakies studia-cokolwiek,zebyś nie myśłała tylko
          o sprawach domowych.
          • kotbehemot6 Re: Nieszczęśliwa w małżeństwie 30.11.07, 00:50
            Dodam jeszcze ze tak to już jest,ze to mamay spędzaj więcej czasu z dzieckiem
            ale w bardziej stonowany spoób, a ojcowie zdecydowanie mniej ale za to bardziej
            intensywnie.
          • mamusia_alexa Re: Nieszczęśliwa w małżeństwie 30.11.07, 01:09
            Studiuje.. to juz trzecie studia. Kończę teraz mag z niemieckiego.
            Mały potrafi się pięknie bawić sam.. Ale od męża faktycznie wymagam
            by zajmował się małym jak ja.. Ale to jest jakoś silniejsze ode
            mnie.. Jest mi przykro w sytuacjach, gdy np. ja się rano kąpie a mąż
            zamiast poczekać chwilę na mnie, je sam sniadanie. Przecież takie
            drobnostki jak wspólne śniadanie cementują rodzinę, ale on mnie nie
            rozumie i mówi, że się czepiam.. Ja jestem faktycznie nerwus i o
            głupoty potrafię się zezłościć lub obrazić... Może z czasem
            wyluzuję...
            • ania1500 Re: Nieszczęśliwa w małżeństwie 30.11.07, 03:22
              ja z wlasnego doswiadczenia wiem,ze trzeba sobie zdawac sprawe ,ze
              mezczyzna ma inne podejscie do zycia niz kobieta,inne podejscie do
              dzieci itd.
              opisze swoja historie moze to jakos pozwoli ci zrozumiec dlaczego
              twoj maz postepuje tak jak postepuje.
              gdy sie pobralismy to ja wrecz zachorowalam na dziecko,,no i rok po
              slubie urodzilam corke.
              ja jestem osoba,ktora nigdy nie potrafila sama tak do konca sobie
              radzic,zawsze musze miec jakies wsparcie,na swoich rodzicow nie
              moglam liczyc,prowadza kilka firm ,wiec ich pomoc odpadla.
              wpadlam na pewien pomysl,ktory w praktyce okazal sie bardzo
              tragiczny.
              zaproponowalam mezowi a wrecz wymusilam na nim aby tak jak ja
              zatrudnil kogos do prowadzenie swojej firmy,a on siedzial w domu
              razem ze mna i dzieckiem.
              pomysl wydawal mi sie ok,mielismy dwa bardzo duze zrodla dochodu,nie
              trzeba bylo nic robic,bo ludzie robili wszystko za nas.a ja chcialam
              aby maz byl przy mnie pomagal mi i razem ze mna wychowywal
              corke.wytrzymal miesiac.sytuacja tak sie zawalila,ze w pewnym
              momencie czulam,ze to wszystko sie rozwali,dojdzie do rozwodu.
              dlaczego? moj maz czul sie poprostu jak w klatce,nie potrafil sie
              zajac tak malym dzieckiem,pomagal mi ale to bylo gorsze niz byla bym
              sama w domu,widzialam,ze on sie,nudzi denerwuje.poswiecal czas
              dziecku ale tez tylko czasami i raczej bawil sie z nia niz
              np.chodzil na spacery.kiedy wreszcie porozmawialismy ze
              soba,dostrzeglam jaki straszny blad popelnilam,zmuszajac go na sile
              do tego co ja sobie uroilam w glowie.my przestalismy ze soba
              praktycznie rozmawiac,dopiero jak ja zorientowalam sie,ze zrobilam
              zle szczera rozmowa wszystko wyjasnila.wrocil do pracy,nie byla i
              nie jest to praca od do czy na zmiany,sam sobie ustala godziny sam
              na wlasne zyczenie pracuje od 6 do 22,kontakt z corka taki konkretny
              zlapal dopiero jakies poltora roku temu a ola ma 4.nadal pracuje tak
              jak pracowal ,czasami wpada do domu w ciagu dnia na godzine ,dwie,w
              ciagu doby poswieca dziecku razem moze 3 godziny,ale jest to czas
              tak wypelniony atrakcjami,super zabawa,ze jest duzo cenniejszy dla
              obojga niz np.10 godzin gdzie zaczyna wkradac sie nuda.
              w pewnym momencie swojego zycia stanelam w bardzo trudnej sytuacji
              wiedzialam,ze za chwile strace rodzine,widzialam co dzieje sie z
              moim mezem i teraz wiem,ze na sile nic sie nie osiagnie,a mozna
              bardzo duzo zepsuc a nawet stracic.dlatego jesli moge ci cos
              poradzic to chyba tylko tyle abys odpuscila mezowi,on musi miec
              swoje zycie cos co bedzie tylko jego moj ma firme twoj np.silownie
              oni to kochaja i nie zabraniajmy im tego,zobaczysz,ze wtedy sam z
              wlasnej woli i przedewszystkim z przyjemnoscia bedzie poswiecal czas
              wlasnemu dziecku.
              nie sypianie z nim to nastepny krok do tragedi,a sniadania to
              naprawde nie jest takie istotne,ja nie pamietam kiedy ostatni raz
              jedlismy razem sniadanie,w niedziele tylko jadamy wspolnie obiady
              gdzies na miescie,bo mam ustalone z mezem,ze ok pracuje cale
              dnie,ale niedziela jest dla zony i dziecka.
              moze i wy sobie ustalcie cos takiego no oczywiscie po jego powrocie.
              naprawde nie warto nic wymuszac.
              dodam jeszcze,ze moje malzenstwo po tym miesiacu,nie bylo idealne
              jeszcze przez jakis czas to co sie stalo wlasnie przez ten
              nieszczesny miesiac to co sobie wtedy powiedzielismy a bylo troche
              tego i byly to raczej przykre slowa na jakis czas zostaly w nas,niby
              bylo ok,a jednak nie do konca. chyba po pol roku odzyskalam meza
              tak na dobre,znowusz byl tak kochany jak wtedy zanim przyszedl mi do
              glowy absurdalny pomysl.nie zmuszaj go a zobaczysz ,ze wszystko
              bedzie ok i twoje dziecko bedzie mialo wspanialego kochajacego
              ojca,z ktorym bedzie mozna super spedzac wolne chwile.
              to co opislam bylo paranoja i nie dokonca wiaze sie z twoja
              sytuacja ,ale wnioski mozna wysnuc podobne do tych dwoch
              przypadkow,przynajmniej wedlog mnie.
              • mamusia_alexa Re: Nieszczęśliwa w małżeństwie 30.11.07, 12:12
                Dzięki. Mam nadzieję, że pomoże. Dobrze, że mój mąż wyjeżdża to
                będzie nasz czas na spokojne przemyślenia... Bo inaczej moglibyśmy
                się naprawdę pokłócić tak, że nie było by odwrotu...
            • kotbehemot6 Re: Nieszczęśliwa w małżeństwie 30.11.07, 07:34
              Nikt nie będzie się opiekował tak jak ty. Ojciec opiekuje się równie dobrze ale
              inaczej- inaczej nie znaczy źle. Wspólne posiłki cementują, ale może nie zawsze
              jest na to czas?
    • ma_dre Re: Nieszczęśliwa w małżeństwie 30.11.07, 11:54
      No i znowu jakas niedojrzala mamusia...
      Tobie nie jest potrzebny maz, tzn mezczyzna z krwi i kosci ale jakis Ken,
      zdalnie sterowany, ktory by robil dokladnie to co chcesz ty, bo inaczej to
      TRAGEDIA ! Czas dorosnac.
      • mamusia_alexa Re: Nieszczęśliwa w małżeństwie 30.11.07, 12:15
        bez komentarza... sama dorośnij..
        • ma_dre Re: Nieszczęśliwa w małżeństwie 01.12.07, 14:48
          no to bez komentarza czy jednak z... dziecinko? zdecyduj sie, bo widze ze to
          wlasnie twoj problem, zdecydowac sie nie mozesz, ten facet, czy jednak nie
          ten... pomaga ci ale nie tak jak bys chciala... biedna ty, oj biedna
    • chicarica Re: Nieszczęśliwa w małżeństwie 30.11.07, 12:05
      Może po prostu przestań być tylko "mamusią alexa", a zacznij być normalną
      kobietą, sobą po prostu, bo na oko to odbiło ci na punkcie dziecka i masz
      pretensje, że mężowi nie odbiło tak samo.
      Ale coś mi tu trollem pachnie wink
      • kraina.marzen Re: Nieszczęśliwa w małżeństwie 30.11.07, 12:16
        Pamiętacie może któryś tam odcinek superniani? Bohaterka strasznie
        miała bzika na punkcie dzieci, oczekując że wszyscy będą je kochać
        tak jak ona. Bohaterka tego postu chyba ma podobnie? Mąż kocha
        dziecko-może nie taką miłością jaką ona zaplanowała dla tej relacji?
        Może za dużą- zapominając o obecności zony? W jednym i drugim
        przypadku-wyjście z sytuacji będzie mało zadawalające dla autorki.
        Czuję się nieszczęśliwa? A co zrobiła ku temu by odnaleść zagubione
        szczęście? Nienawidzi męża- ale za co? Tęskni przed
        rozstaniem/wyjazdem męża....Depresja sezonowa?Zaburzenie psychiczne?
        Czy dołek emocjonalny?
      • mamusia_alexa Re: Nieszczęśliwa w małżeństwie 30.11.07, 12:25
        Czy naprawdę sądzisz, że dlatego, że mam taki nick to jestem TYLKO
        mamusią Alexa? Nie, nie jestem tylko mamusią ale też normalną żoną,
        która zauważa pewien problem w swoim małżeństwie. I zwróć proszę
        uwagę jak zaczynam post.. Bo nie mówię, że koniecznie jest to wina
        mojego męża tylko może leży ona po mojej stronie.. I naprawdę nie
        jestem w stanie zrozumieć kobiet na tym forum, które nie mają nic do
        powiedzenia na dany temat a atakują, jakby im zrobiono krzywdę tym
        postem.. Skąd w Was tyle agresji? Czy naprawdę nie można tu nic
        napisać, co by nie umknęło Waszej krytyce?
        • maniusza Re: Nieszczęśliwa w małżeństwie 30.11.07, 12:30
          hmmm nie mam zamiaru Cię atakować
          mogę Ci tylko życzyć żebyś zawsze miała tylko i wyłącznie takie nie
          gorsze problemy, widzę że nie dotknęły Cię jeszcze prawdziwe i oby
          tak pozostało
        • kraina.marzen Re: Nieszczęśliwa w małżeństwie 30.11.07, 12:30
          to specyfika tego forum-za duzo kobiet aż jad wycieka. Kwestia
          przyzwyczajenia i odporności psychicznej-która przychodzi z wiekiem
          bytu na emamie.
          • mamusia_alexa Re: Nieszczęśliwa w małżeństwie 30.11.07, 12:45
            Gdy weszłam na forum emama pierwsze co przeczytałam było "Tu możesz
            się wyżalić, porozmawiać o kłopotach z samą sobą i światem wokół
            Ciebie, jak również podzielić radością, która stała się Twoim
            udziałem". Po przeczytaniu tych słów zalogowałam się i napisałam
            swój post. I tu popełniłam błąd.. Powinnam najpierw poczytać,
            co "życzliwe" mamy życzą innym mającym jakiś problem. Czy dziewczyny
            nie potrafią naprawdę sobie pomóc bezinteresownie? Kiedyś
            usłyszałam, że "przyjaźń między kobietami jest niczym innym jak
            tylko paktem o nieagresji". To prawda, dlatego ja mam dwóch
            świetnych przyjaciół- mężczyzn. A tu znalazłam się, ponieważ
            chciałam by ktoś opowiedział mi swoją, podobną do mojej historię i
            powiedział jak się z tego wyplątać by nie zmarnować szansy na
            szczęśliwą rodzinę, której jak już wcześniej wspomniałam sama nie
            miałam będąc dzieckiem.
            • kotbehemot6 Re: Nieszczęśliwa w małżeństwie 30.11.07, 13:54
              Ale kobiety Ci poradziły i powiedziałyprawie jednogłośnie,ze przesadzasz. A moze
              znou spodziewałas się ,ze bedziesz głaskana i oczekiwanie rozjechały sie z
              rzeczywistością????? twoj problem tkwi w tym,że chcesz by inni robili i
              postępowali jak ty a inaczej to sa be...oj nie tędy droga. AAA i jeszcze jedno
              ,nie stworzysz szcęśliwej rodziny jeżeli wszyscy będa robili to co ty chcesz i
              kiedy ty chcesz , nie da sie stworzyc szczęścia na siłę. Dbać i pielęgnować jak
              najbardziej, ale to nie znaczy układąc życie po swojemy tylko czasem nagiąć
              wymagania do oczekiwań możliwości drugiej strony.Przykład wspólne
              sniadania-dlaczegom mąz ma czekać...a moze ty wcześniej wstan ,albo zjedz
              sniadanie w szlafroczku przed kąpielą. Nie tylko Ty się liczysz i nie tylko do
              Ciebie inni maja sie naginać to działa tez w druga stronę.
              • mamusia_alexa Re: Nieszczęśliwa w małżeństwie 30.11.07, 14:14
                "A moze znowu spodziewałas się ,ze bedziesz głaskana". Skąd wiesz,
                że byłam kiedyś głaskana? Dla Twojej wiadomości... Nigdy mnie życie
                ani ludzie nie szczędzili... Ulżyło Ci? Mam nadzieję, że czujesz się
                lepiej. I nie tworze nic na siłe, tylko nie mam zamiaru poddać się i
                pozwolić być szczęśliwym tylko mojemu mężowi, zapominając o sobie ,
                jak robi to mnóstwo kobiet..
    • mathiola Re: Nieszczęśliwa w małżeństwie 30.11.07, 13:49
      Nie czytałam wpisów dziewczyn, więc nie wiem jak się sytuacja rozwinęła. Ale ze
      swojej strony moge powiedzieć, że chyba jednak przesadzasz. Człowiek wraz z
      momentem wejścia w rolę rodzica nie może automatycznie utracić własnej
      tożsamości. Nie może rezygnować ze swoich potrzeb. To, że twój mąz chce sam
      wyjść na siłownię, albo pogrzebać przy samochodzie, jest jak najbardziej
      normalnym zjawiskiem. Nie możesz wymagać, żeby był z wami 24/ha, żebyście się
      wzajemnie zagłaskiwali. I na tym wasz świat miałby się kończyć?
      Ja byłabym w takim małżeństwie bardzo nieszczęśliwa, zero wolności, bo teraz mam
      już być tylko i wyłącznie odpowiedzialnym, spełnionym, pełnoetatowym rodzicem.
      Jeśli twój mąż umie pogodzić swoje potrzeby z potrzebami twoimi i dziecka, a
      myślę, że umie, tylko dramatyzujesz, to... to właściwie nie wiem o co ci chodzi.
      O to, że wyjeżdża? A dlaczego wyjeżdża?
      • mamusia_alexa Re: Nieszczęśliwa w małżeństwie 30.11.07, 14:10
        Zupełnie nie o to chodzi, że wyjeżdża. A wyjeżdża na misję pokojową
        by zarobić na nasze wesele. Nie chodzi o to, że ja chcę, by robił to
        co mu narzucę tylko o to, że często stawia swoje potrzeby nad dobro
        naszego dziecka. Ja wiem, że małemu nie stanie się krzywda, jak
        tatuś pójdzie na siłownię zamiast spędzić ten czas z nim, ale czy
        mojemu mężowi spadnie korona z głowy, jak odpuści sobie tą siłownie
        raz na jakiś czas by te półtorej godziny poświęcić dziecku? Już o
        sobie nie mówie. Mój mąż to naprawdę dobry człowiek, ale wkurza mnie
        już to, że wraca z pracy np. o 15, zje, kładzie się na drzemkę, bo
        wstał o 5 rano i po drzemce pije kawkę i wyskakuje sobie na
        siłownię, zamiast poświęcić ten czas już dziecku, które domaga się
        zabawy z nim. I wychodzi na to, że to ja jestem z małym od rana do
        wieczora sama. A on w pracy wśród ludzi a wieczorem znów rozrywka-
        siłownia lub basen. I znów jak codzień to ja kąpię synka i kładę go
        spać. A on wraca z siłowni lub z baseny i dziwi się, że ja jestem
        zmęczona i nie mam ochoty na seks. A jak mu tłumaczę jak Tobie teraz
        to on z moich słów wyczytuje zupełnie coś innego i wmawia mi, że mam
        problem z sobą. Wtedy juz wychodzę z siebie.. Tak to wygląda... więc
        chyba średnio jest jak zagłaskać się na amen...
        • ju3 Re: Nieszczęśliwa w małżeństwie 30.11.07, 14:35
          Od razu piszę że rozumiem Cię bardzo ,bo mam podobny charakter i też
          jestem nerwus.Ja na punkcie swoich dzieci mam zajoba ,zawsze tak
          było,i na szczeście udało mi się zarazić męża,ale myślę że dzięki
          temu ma teraz z nimi juz całkiem dużymi fajny kontakt.Taka sytuacja
          że wraca z pracy ,potem śpi ,siłownia itd. a ja cały czas z dziećmi
          nie wchodzi w grę,wkurzyłabym się maksymalnie,chyba że byłoby to od
          czasu do czasu.Inna sprawa że lubisz chyba układać świat i bliskie
          osoby wg.swojego schematu.Ja też mam taką cechę i muszę przyznać że
          potrzeba lat żeby zrozumieć że nie każdy ma tak jak Ty,to dotyczy
          wszystkich aspektów życia ,w tym przypadku chodzi o dziecko.To się
          nazywa tolerancja,i będzie Ci bardzo trudno w małżeństwie,jeżeli tak
          się różnicie.Ja jestem szczęśliwa w małżeństwie,bo mój facet
          sprawdził się na każdym polu.I to on nauczył mnie większej
          toleranccji,bo na początku małżeństwa nie znałam chyba znaczenia
          tego słowa.
          • mamusia_alexa Re: Nieszczęśliwa w małżeństwie 30.11.07, 15:32
            U mnie chyba bardziej chodzi o to, że mój mąż miał rodziców, którzy
            woleli alkohol od zajmowania się rodziną i to ja muszę uczyć go
            miłości i pokazywać, jak powinna wyglądać rodzina i co trzeba robić
            by była szczęśliwa... On nie wie co to poświęcenie.. a czym jest
            macieżyństwo jak nie poświęceniem.. Chcę, by to zrozumiał, że nie on
            jest tu najważniejszy, jak robili to jego rodzice, tylko nasz syn...
            Tylko czasem mam szał i już nic mi się nie chce i myślę, że
            wolałabym być sama z małym... ale to nie prawda..
            • gryzelda71 Re: Nieszczęśliwa w małżeństwie 02.12.07, 09:50
              mamusia_alexa napisała:
              On nie wie co to poświęcenie.. a czym jest
              > macieżyństwo jak nie poświęceniem.. Chcę, by to zrozumiał, że nie on
              > jest tu najważniejszy, jak robili to jego rodzice, tylko nasz syn...

              Współczuje takiego myślenia.Rozumiem,ze dla ciebie w małżeństwie i w macieżyństwie nie ma miejsca na wlasne potrzeby tylko poswiecenie i rezygnacja...
        • asiek1975 Re: Nieszczęśliwa w małżeństwie 01.12.07, 01:38
          Ja ciebie rozumiem, ale wiele kobiet uwaza niestety (a co bardzo
          mnie dziwi), ze maz/partner nie powinien rezygnowac ze swoich
          przyzwyczajen czy upodoban "kosztem" dziecka, bo przeciez od tego
          jest matka, prawda? CZy padasz na pysk po nieprzespanej nocy, czy
          zle sie czujesz- maz powinien miec czas na swoje upodobania i
          koniec . Oczywiscie pisze to z ironia , ma sie rozumiec...
          Niestety, nie masz co zalic sie na tym forum, bo tu pociechy raczej
          nie znajdziesz- poszukaj na innych forach,np. "male dziecko", tam
          bedzie inaczej, przyjemniej...POzdrawiam smile
          • mamusia_alexa Re: Nieszczęśliwa w małżeństwie 01.12.07, 21:51
            Dokładnie.. zgadzam się z Tobą w stu procentach!! Tu to prawie same
            żony ze szczęśliwych związków.. W życiu w to nie uwierzę, że nie
            mają własnych potrzeb. Pewnie mężowie je sobie tak poustawiali, a
            mojego męża ustawiam sobie ja... cieżko, powoli ale z sukcesem..
            Raptem 2 dni temu napisałam ten post, dwa dni rozmów i pokazanie mu
            tego wszystkiego co tu jest napisane i... osiągnęłam zamierzony
            cel.. napewno nie na amen i jeszcze pewnie wróci potrzeba takich
            rozmów, ale zawsze coś. Powiedział, że te kobiety co mi pisały, że
            chcę nim rządzić, że go terroryzuję to pewnie same tak chciały robić
            i w końcu się poddały, by mąż nie odszedł i jeszcze żartował, że ja
            też tak powinnam, ale serio to powiedział, że pewnie ich mężowie nie
            widzą ich potrzeb, tak jak on nie widział moich i strasznei przykro
            mu się zrobiło, że aż taki był ślepy, że napisałam post, by wyżalić
            się obcym kobietom.. Dziś były kwiaty, piękny szal i .. super
            seks.. Więc tylko zachęcam.. Trzeba znać swoją wartość i walczyć o
            swoje a nie poddać się temu co przychodzi... Ja tę walkę wygrałam smile
            Pozdrawiam Cię serdecznie!!
          • mathiola Re: Nieszczęśliwa w małżeństwie 03.12.07, 14:47
            ze maz/partner nie powinien rezygnowac ze swoich
            przyzwyczajen czy upodoban "kosztem" dziecka, bo przeciez od tego
            jest matka, prawda?

            no widzisz, a ja uważam, że RODZICE nie powinni rezygnować z siebie tylko
            dlatego, że pojawiło się dziecko. Tylko teraz pytanie czy obydwoje potrafią
            zaakceptować to, że partner też ma potrzeby i czy oboje potrafią sie wzajemnie
            wspierać i pomagać sobie w realizacji swoich potrzeb.
    • sebaga Re: Nieszczęśliwa w małżeństwie 30.11.07, 14:14
      dla mnie problem w Waszym małzenstwie leży w Tobie.. Nie możesz oczekiwać, że
      mąż będzie tanczył jak mu zagrasz. Zajmuję się dzieckiem, tak? Robi to pewnie
      tak jak umie... Nie można oczekiwać od innych, żeby byli tacy jak Ty. Co do
      wspólnych śniadań, prosiłaś go żeby poczekał, zebyście mogli spożywać posiłki razem?
      • mamusia_alexa Re: Nieszczęśliwa w małżeństwie 30.11.07, 14:19
        Pewnie masz rację, że oczekuję od niego duzo, ale kiedy dużo robi
        się ZA DUZO? A to, że ja dobrowolnie poświęcam się całym sercem dla
        naszej rodziny to jest ok? A jeśli ja już jestem przemęczona? To
        jest to w porządku bo jestem matką i taka moja rola? Ja to naprawdę
        robię chętnie bo kocham mojego syna bardzo mocno. Ale on jest ojcem.
        I tu jest pytanie. Tylko ojcem czy aż ojcem..?
        • sebaga Re: Nieszczęśliwa w małżeństwie 30.11.07, 14:29
          Ja jak jestem zmęczona to proszę męża o pomoc i ją dostaję, logiczne dla mnie.
          Skoro dobrowolnie poświęcasz się to chyba jest to ok. To Ty wiesz czy jest ok
          czy nie. Ale mam wrazenia, że masz zal do męża gł. o to, ze Ty się TAAAK
          poświęcasz a on nie. Wiesz, nie każdy chce się poświecać i nie musi. Jeśli
          jesteś przemęczona to odpocznij. Nie musisz być non stop mamą na 102.
          • mamusia_alexa Re: Nieszczęśliwa w małżeństwie 30.11.07, 15:26
            Tak. Masz dużo racji. Nie tylko o to mam pretensje ale w duzym
            stopniu o to też chodzi. A jak nei ja będę mu dawała wszystko czego
            mu trzeba to kto? Dziadkowie nieobecni, tatuś ma pracę i siłownię
            kiedy tylko da radę na nią iść a mały nie chce bawić się cały dzień
            sam. Kiedy bawi się sam to ja mam czas na ogarnięcie domu ale w
            pewnym momencie woła mnie i co jest ważniejsze? dokończyć ścierać
            kurze czy iść do małego dziecka, które chce się przytulić i pobawić
            z kimś? Jak ne zmuszę męża do godziny zabawy dziennie z dzieckiem to
            sam by się nie domyślił. I dziwię się strasznie, bo tak fajnie
            potrafi się z nim bawić, że dziwię się, że następnego dnia nie chce
            znów....
    • mozambia80 Re: Nieszczęśliwa w małżeństwie 30.11.07, 14:20
      mamusia_alexa napisała:

      > Nie wiem, czy przesadzam, histeryzuję czy wyolbrzymiam tylko
      > problemy...

      Tak, przesadzasz, histeryzujesz i tylko wyolbrzymiasz problemy. Nie twierdzę, że
      mi sie to nie zdarza, bo sie zdarza, ale krótkotrwale i przeważnie w PMS smile
      Weź pod uwagę, że faceci to inny gatunek. Są, jacy są, ale nie są jeszcze tacy
      najgorsi smile
      • mamusia_alexa Re: Nieszczęśliwa w małżeństwie 30.11.07, 14:39
        W sumie z togo co napisałaś wynika, że należy cię cieszyć jak nas
        nasi mężowie nie biją i nie zdradzają a ja właśnie chciałabym mieć
        więcej od niego. Romantyczną kolację, wieczór, ale on mi się
        buntuje.. Mówi, że nie jest romantyczny, co nie znaczy, że mnie nie
        kocha, bo mówi mi to często. Ale słowa nie zawsze wystarczą.. Czy
        mam się poprostu z tym pogodzić, że nie będzie mnie nigdy zaskakiwał
        miło, czy właśnie mam prawo, powiedzieć mu, że nie jestem w pełni
        szczęśliwa w tym związku bo mi tego brakuje...
        • mozambia80 Re: Nieszczęśliwa w małżeństwie 30.11.07, 15:06
          Absolutnie nie o to mi chodzi, żeby żyć z byle facetem, tylko po to, żeby był.
          Ale dziewczyno może się za dużo romantycznych filmów amerykańskich naoglądałaś?
          Tak się mężowi odmieniło, że kiedys był romantyczny i zaskakiwał cię miło a
          teraz już nie?? No ale jeżeli faktycznie jest tak beznadziejnie i
          nieromantycznie, to odejdź. Szkoda tylko, że to już dwa mies. po slubie

          > czy właśnie mam prawo, powiedzieć mu, że nie jestem w pełni
          > szczęśliwa w tym związku bo mi tego brakuje...

          Masz absolutne prawo mu o tym powiedzieć
          • mamusia_alexa Re: Nieszczęśliwa w małżeństwie 30.11.07, 15:19
            Widzisz ja nie chcę odchodzić tylko nie wiem jak to zmienić by było
            dobrze i żeby to zrozumiał, że jego zachowanie mnie boli... Czy Ty
            naprawdę nie miałabyś nic przeciwko takiemu eksploatowaniu się nie
            dostając prawie nic w zamian tylko wyklepane jak "pacież"
            słowa "kocham cię" na koniec rozmowy telefonicznej, lub kiedy
            wychodzi do pracy? Nie rozumie, tego.. Wiem ,że mnie kocha i nie
            musi tego rzucać mi co godzinę, wolałabym raz w tygodniu, by coś
            zrobił dla mnie lub dla synka.. zabrał go na spacer, bym mogła
            obejrzeć sobie jakiś film lub choćby nawet spokojnie poprasować nie
            martwiąc się, że maly nie chce być sam w pokoiku tylko chce, by się
            z nim bawić.. Przyniósł wracając z pracy kwiatka... Naprawdę to tak
            wiele? Gdybym naoglądała się amerykańskich romansideł to chciałabym
            by mnie uwielbiał i oddychał mną, a ja chcę zwykłych przyziemnych
            drobnostek, które sprawią, że będzie mi lepiej i będę szczęśliwsza..
            Chyba mam do tego prawo? Czy już nic mi się nie należy tylko być
            matką i służyć mojemu mężowi?
    • tinki1 jakze ja cie rozumiem!!! 30.11.07, 14:32
      Witaj,

      podajmy sobie dlonie!Nie rozumiem wyrczacych na tym forum
      kobiet ,ktore nie poradzily tylko skrytykowaly Twoja wypowiedz...

      Ja Cie doskonale rozumiem ale pomysl,ze ja mam dwojke dzieci (4
      latka i roczek)i pracuje na pelny etat od 8.30 do 16.00...

      Sama rano zapierd...z ubraniem,nakarmieniem dzieci.Maz pomaga mi w
      kapaniu wieczorem ale rano musi sobie pospac... Przy nim dzieci
      zajmuja sie soba a przy mnie oczekuja zabawy i mojego towarzystwa(ja
      tez uwazam,ze za malo im poswieca czasu, za malo sie znimi bawi)Gdy
      ja w pracy a on w domu(pracuje na zmiany) to xzrobi to co mu napisze
      ale sam nei wpadnie,zeby sie wysilic...nie widzi (wiem ze to inny
      gatunek pod tym wzgledem)niestety... ale ja musze pracowac...

      ale i tak do tego dochodzi zle mnie traktowanie, ma mnie za nic,to
      ze brakuje plynu do podlogi to moja wina,bo ja robie zakupy ale ze
      on zmywa i powinien mi napsiac to NIE...

      wiecej by pisac...ale ja tez jestem nieszczesliwa, przy radosci
      trzymaja mnie kochane dzieci, tez grzeczne, ladnie spiace i dobrze
      znoszace wyrzynanie zabkow... az strach pomyslec co by bylo gdyby w
      nocy plakaly,nie chcialy spac...bo pewnie JA bym musiala do nich
      wstawac...

      MOj nie ma silowni,ale TV !!!!moglby caly dzien siedziec i patrzec w
      porgramy o samochodach... takie duze dziecko... a inny byl jak
      bylismy ze soba przez pierwszy rok... tak m ozna sie zmeinic?
      mam zal do siebie ze mi sie spieszylo do malzenstwa...nie
      korzystalam w pelni ze swobody ...ale te chwile juz nie wroca...
      (choc jak wyszlam za maz mialam 24 lata...)chyba cos jest w
      powietrzu ze mamay takie mysli...
      • mamusia_alexa Re: jakze ja cie rozumiem!!! 30.11.07, 15:08
        Boże!! Opisujesz moje małżeństwo prawie. Z tym tylko, że ja mam
        bardzo silny charakter i ja nie dałam sobie wejść na głowę od
        początku. Chodzi mi o to, że u nas jest wtawanie w nocy było na
        przemian. Ale reszta się zgadza.. Jak czegoś nie ma to moja wina. Bo
        ja chodzę na zakupy.. tylko nie rozumie, że mam do targania wózek,
        dziecko i jeszce mam zakupy targać? Wiesz co? Myślę tak jak Ty...
        szkoda, że tak się w nim zakochałam i tak szybko zdecydowałam mieć
        dziecko bo znaliśmy się dopiero rok, ale ja już miałam 30 lat wtedy
        i pomyślałam, że nikt nie jest idealny i nie wiem czy znajdę kogoś,
        kto będzie mi odpowiadał w 100%. Ale dziś myślę sobie, że jeśli ja
        daję z siebie bardzo dużo to jemu korona z głowy by też nie
        spadła... Ale NIE!! tylko wymagać.. dając w zamian niewiele... A ja
        nie zamierzam się zadowalać tym, że nie chleje z kumplami codziennie
        i nie leje mnie po ryju, bo ja chcę by mój syn miał rodzinę
        szczęśliwą, bo na to zasłużył. Do jasnej cholery.. w końcu nie
        zrobiłam go sama i nie zmusiłam do ślubu tylko aż się rwał planując
        gdzie zrobimy przyjęcie po cywilnym a żebyś widziała jak planyje jak
        się będzie bawil z kumplami na weselu.. Szkoda tylko, że nie
        domyślił się żeby poprosić mnie o rękę. Zrobił to dopiero trzy dni
        przed ślubem!! Masakra!! Sama poszłam do złotnika, sama sobie
        wybrałam wzór pierścionka, kupiłam i zaniosłam złoto, wybrałam
        kamień a moja mama już zrobiony odebrała... I co? To jest ok? bo
        mnie nie bije? W dupie mam zgadzanie się na taki układ... I wie, że
        źle robi, bo jak powiedziałam, że za to, że nie miałam prawdziwych
        zaręczyn to on nie będzie miał wieczoru kawalerskiego to spuścił
        głowę i powiedział, że ok, że rozumie. Och, jak go to bolało.. a tak
        planował imprezę na 30 osób... Cóż, ja też marzyłam o pięknych
        zaręczynach...
        Więc podaję Ci rękę bo widzę, że mnie rozumiesz w 100%. Zresztą
        myślę, że więcej kobiet tu ma tak jak my tylko, że się na to
        zgadzają i zgadzają się na to dla świętego spokoju.. A ja nie
        zamierzam.. I nie widzę nic złego w tym, że chcę walczyć o szczęście
        dla siebie i dziecka a nie wiecznie być niezadowolona, oby tylko mój
        mąż był szczęśliwy... Jest nas troje i każdy z nas powinien być
        szczęśliwy, jak również z czegoś umieć rezygnować dla dobra rodziny
        a nie tylko ja...
        Pozdrawiam Cię Tinki1 serdecznie!!
        • tinki1 Re: jakze ja cie rozumiem!!! 30.11.07, 15:34
          No to jest nas na pewno dwie!Ja dzisiaj akurat mam dola,znowu w
          zwiazku z zachowaniem mojeg meza...to taki uparty osobnik,a przed
          slubem zgadzal sie ze mna!To mnie najbardziej boli, teraz skoro mnie
          juz ma(5lat)to moze rzadzic bo jest pan i wladca...ja na poczatku
          przytakiwalam, ale powoli sie we mnie obudzilo moje ja, ze mnie tez
          sie cos nalezy, ze nie robie nic zlego i zasluzylam na dobre
          traktowanie...tyle ciepla mialam zawsze od mojego taty i mam nadal a
          maz nie daje mi tego...twardziel,nie potrzeba mu czulosci;;;tylko
          dziwne ze w stosunku do dzieci potrafi jak trzeba...

          wiem ze ludzie maja wady,zenikt nie ejst idealny \ale na milosc
          boską,przeklinanie i ublizanie nie wchodzi w gre.u mnie aktualnie w
          problem zamieszani sa tesciowie...sa po mojej stronie i gdy oni go
          postrasza , nagadaja to wraca w nim odrobina czlowieczenstwa...ale
          zeby dorosly mezczyzna ktory ejst ojcem nie potrafil
          zrozumiec,wysluchac docenic zony tylko zeby jego rodzice mu to
          uswiadamiali??? boze, to dziecko a nie dojrzaly facet, ktory nie
          potrafi przyznac sie do bledu!

          zycze ci duzo sily, pomysl,ze nie jestes sama...do odpisania!
          • mamusia_alexa Re: jakze ja cie rozumiem!!! 30.11.07, 15:38
            Boże!! Ja też dziś mam na niego nerwa, bo jedzie za 4 dni na misję
            pokojową i dwa dni żegna się z kolegami a ja potem będę latała i
            pakowała go i będzie płakał, że nie ma jeszcze tego i tamtego... Już
            się cieszę, że jedzie.. Może jak tam zatęskni to mu się troszkę w
            głowie poukłada.. zobaczymy... Trzymaj się!! Jestem z Tobą!! Do
            miłego!!
    • g0sik Re: Nieszczęśliwa w małżeństwie 30.11.07, 15:34
      Błąd tkwi w przekonaniu, że dorosłym facetem można sterować według
      własnego widzimisię.
      Z jednej strony piszesz, że jest dobrym ojcem a za chwilę wytaczasz
      działa w postaci całej listy zarzutów. Twoja wizja rodzicielstwa nie
      koniecznie musi pokrywać się z wizją Twojego męża. Dla Ciebie
      ważniejszy jest spacer, on woli pobawić się z dzieckiem w domu. Mój
      mąż np. wręcz uwielbia opowiadać córce wymyślone bajki na dobranoc,
      odpowiadać na milion dziwnych pytań i tarzać się z nią po podłodze.
      Nie oczekuje tego samego ode mnie bo doskonale wie, że mi to nie
      sprawia żadnej przyjemności. Im szybciej zrozumiesz, że nie
      jesteście i nigdy nie będziecie tacy sami tym lepiej....W przeciwnym
      wypadku staniesz się kobietą bluszczem….

    • tinki1 cdn. 30.11.07, 15:35
      No to jest nas na pewno dwie!Ja dzisiaj akurat mam dola,znowu w
      zwiazku z zachowaniem mojeg meza...to taki uparty osobnik,a przed
      slubem zgadzal sie ze mna!To mnie najbardziej boli, teraz skoro mnie
      juz ma(5lat)to moze rzadzic bo jest pan i wladca...ja na poczatku
      przytakiwalam, ale powoli sie we mnie obudzilo moje ja, ze mnie tez
      sie cos nalezy, ze nie robie nic zlego i zasluzylam na dobre
      traktowanie...tyle ciepla mialam zawsze od mojego taty i mam nadal a
      maz nie daje mi tego...twardziel,nie potrzeba mu czulosci;;;tylko
      dziwne ze w stosunku do dzieci potrafi jak trzeba...

      wiem ze ludzie maja wady,zenikt nie ejst idealny \ale na milosc
      boską,przeklinanie i ublizanie nie wchodzi w gre.u mnie aktualnie w
      problem zamieszani sa tesciowie...sa po mojej stronie i gdy oni go
      postrasza , nagadaja to wraca w nim odrobina czlowieczenstwa...ale
      zeby dorosly mezczyzna ktory ejst ojcem nie potrafil
      zrozumiec,wysluchac docenic zony tylko zeby jego rodzice mu to
      uswiadamiali??? boze, to dziecko a nie dojrzaly facet, ktory nie
      potrafi przyznac sie do bledu!

      zycze ci duzo sily, pomysl,ze nie jestes sama...do odpisania!
    • triss_merigold6 Re: Nieszczęśliwa w małżeństwie 30.11.07, 15:48
      No, jak nie sypiasz z facetem wyjeżdżającym na pół roku do pracy za
      granicą to zapewne po powrocie będziesz miała piękne rogi. A potem
      będziesz pisała rzewne posty na samodzielnej mamie.
      • mamusia_alexa Re: Nieszczęśliwa w małżeństwie 30.11.07, 15:55
        Może o tym nie wiesz, ale nie każdy mąż zdradza.. A ja nie zamierzam
        sypiać z nim na siłę, kiedy nie mam na to ochoty. Nie działają na
        mnie takie teksty. Chcesz to rozkładaj nogi swemu panu i władcy, ja
        nie zamierzam, aż zrozumie, że oddając mu się daję coś co mam
        najcenniejszcego- siebie a na to trzeba zasłużyć.. A nie przyjść,
        walnąć się na łóżko i oczekiwać.. Dla mnie to możecie się wszystkie
        na to zgadzać, ja nie zamierzam.. Trzeba znać swoją wartość i sie
        cenić, nawet czasem kosztem nieporozumień w związku. A jeśli coś tym
        osiągnę, a jak go znam to tylko drastyczne rzeczy na niego działają
        by otworzyły mu się oczy, to jest to warte...
        • triss_merigold6 Re: Nieszczęśliwa w małżeństwie 30.11.07, 16:03
          Nie bądź śmieszna. Próbujesz zmusić mężczyznę do realizowania
          TWOJEGO modelu rodzicielstwa i swojej wizji spędzania czasu z
          dzieckiem. Na rozłożenie nóg trzeba zasłużyć? Pardon, a co masz
          ciekawszego niż inne kobiety? Brokat w środku? Szantaż pożyciem
          rzadko komu wychodzi na zdrowie ale to tak miło czuć się męczennicą.
          BTW ja nic nie muszę, odeszłam od męża, bo cokolwiek sfiksował na
          punkcie dziecka zapominając o mojej skromnej osobie.wink
          • mamusia_alexa Re: Nieszczęśliwa w małżeństwie 30.11.07, 16:30
            Dla mnie to Ty jesteś śmieszna.. Męczennica bo chcę czegoś więcej?
            Zastanów się.. Sama widzisz, że odeszłaś nie będąc szczęśliwą, ą ja
            chcę zmusić go do myślenia nie tylko o sobie i jestem z tego powodu
            taka zła?? Nie sądzę..
            • triss_merigold6 Re: Nieszczęśliwa w małżeństwie 30.11.07, 17:48
              Jesteś typowym produktem polskokatolickiego wychowania pod względem
              seksu skoro stosujesz go jako straszak, zachęte, motywację etc. Nie
              jesteś zła tylko, przez grzeczność napiszę "nierozsądna" i mało
              przewidująca. Celibat znakomicie wpływa na myslenie o związku,
              znakomicie - czlowiek dochodzi do wniosku, że należy mu się od życia
              coś więcej niż tylko rola rodzica.
              Mój mąż nie myslał tylko o sobie. Myslał głównie o dziecku.wink
              • mamusia_alexa Re: Nieszczęśliwa w małżeństwie 01.12.07, 22:06
                Zobacz, jak barzdo nie można wrzucać wszystkich do jednego wora..
                Post ten napisałam dwa dni temu.. Po dwóch dniach rozmów z mężem..
                bardzo długich i ciężkich, dałam mu przeczytać to wszystko..
                te "dobre rady". Powiedział, że jest mu strasznie przykro, że swoim
                egoizmem i nie wsłuchiwaniem się w moje potrzeby doprowadził do
                tego, że miałam potrzebę wyżalenia się obcym kobietom. Powiedział
                też, że pewnie 80% z "radzących" mi tutaj są tak samo nieszczęśliwe
                jak ja tylko się z tym pogodziły. Powiedział mi też, że wie jak
                kumple traktują swoje żony, bo sobie o tym mówią w pracy.. Dziś
                miałam piękne kwiaty, dostałam śliczny szal i miałam fajny seks.. Za
                wszystko przeprosił i obiecał, że bardzo teraz bedzie uważał na to
                co mówi i robi.. Nie mówię, że teraz będzie idealne i wiem, że
                jeszcze wiele razy pewnie będę musiała mu jego o jego obietnicy, ale
                zobacz jak warto walczyć o swoje a ne godzić się z losem...
                Pozdarwiam..
        • budyniowatowe Re: Nieszczęśliwa w małżeństwie 30.11.07, 16:05
          mamusia_alexa napisała:

          > Może o tym nie wiesz, ale nie każdy mąż zdradza.. A ja nie
          zamierzam
          > sypiać z nim na siłę, kiedy nie mam na to ochoty. Nie działają na
          > mnie takie teksty. Chcesz to rozkładaj nogi swemu panu i władcy,
          ja
          > nie zamierzam, aż zrozumie, że oddając mu się daję coś co mam
          > najcenniejszcego- siebie a na to trzeba zasłużyć.. A nie przyjść,
          > walnąć się na łóżko i oczekiwać.. Dla mnie to możecie się
          wszystkie
          > na to zgadzać, ja nie zamierzam.. Trzeba znać swoją wartość i sie
          > cenić, nawet czasem kosztem nieporozumień w związku. A jeśli coś
          tym
          > osiągnę, a jak go znam to tylko drastyczne rzeczy na niego
          działają
          > by otworzyły mu się oczy, to jest to warte...


          To jest najgorsze co mozna zrobic w malzenstwie/zwiazku. Szantazowac
          druga osobe brakiem seksu, za nieporozumienia w innej dziedzinie.

          Jestes na najlepszej drodze do rozwalenia tego malzenstwa.

          Wszyscy Ci pisza, ze to Ty jestes problemem w waszym malzenstwie, a
          Ty dalej swoje.

          Jestem pewna, ze za pol roku poczytamy, ze maz wlasnie Ci napisal z
          wyjazdu, ze nie wraca, bo znalazl wlasnie tam kobiete, ktora go
          rozumie, a nie szkoli.
          • triss_merigold6 Re: Nieszczęśliwa w małżeństwie 30.11.07, 16:08
            Za dużo takich akcji widziałam ale cóż... kolejna pani się przekona
            na własnej skórze. Wrócić to on może wróci ale na misjach lokalne
            związki są bardzo powszechne, bo generalnie większość czuje się jak
            single.
          • mamusia_alexa Re: Nieszczęśliwa w małżeństwie 30.11.07, 16:35
            gdzie sobie znalazł kobietę? ja wiem co robię.. On nie jedzie do
            pracy do Anglii tylko na misję pokojową... A tam jest muzełmański
            kraj i kobiety są poza ich zasięgiem.. tak więc skąd wiesz, że
            porozmyślanie nad soba i tym co mu wbijam do głowy nie da
            rezultatów. Może jak zatęskni to zmieni swój stosunek do nas i
            przestanie być pępkiem świata!! A jak nie to trudno.. nic mi nie
            brakuje, ułożę sobie życie. Ale póki co, próbuje poskładać w całość
            to co mam , ale tak by każdy był zadowolony a nie tylko mąż..
            • gryzelda71 Re: Nieszczęśliwa w małżeństwie 30.11.07, 16:49
              mamusia_alexa napisała:

              > gdzie sobie znalazł kobietę? ja wiem co robię.. On nie jedzie do
              > pracy do Anglii tylko na misję pokojową... A tam jest muzełmański
              > kraj i kobiety są poza ich zasięgiem.. tak więc skąd wiesz, że
              > porozmyślanie nad soba i tym co mu wbijam do głowy nie da
              > rezultatów

              To jedzie na misję pokojową czy do klasztoru zeby przemyslec swoje życie?
              • mamusia_alexa Re: Nieszczęśliwa w małżeństwie 30.11.07, 17:03
                A czy jedno z drugm się wyklucza? Będąc daleko od domu, zatęskni i
                może pewne sprawy do niego dotrą. A wogóle to nie rozumiem tych
                ataków na mnie i obrony mojego męża.. On nie jest święty a ja mimo
                wszystko chcę to małżeństwo poskładać w całość..
                • gryzelda71 Re: Nieszczęśliwa w małżeństwie 30.11.07, 17:05
                  Widzisz kij ma dwa końce.Moze zatęskni i bedzie tańczył tak jak mu zagrasz,a moze dojdzie do wniosku,ze czas na zmiany.Nie bronię męza,ale twoje postępowanie też nie zasługuje na pochwałe.
                  • ania1500 Re: Nieszczęśliwa w małżeństwie 30.11.07, 17:18
                    poprostu ty wszystko odbierasz jako atak na swoja osobe,ja cie nie
                    atakuje ani nie bronie twojego meza,poprostu mysle,ze jest tylko
                    jedno rozwiazanie tej sytuacji.to ty musisz odpuscic,bo to ty
                    stawiasz wymagania,w momencie kiedy maz zobaczy,ze przestalas mu
                    gderac troche wyluzowalas tez zmieni swoje postepowanie w stosunku
                    do ciebie.niestety nie ma nigdy tak aby jedna strona zupelnie
                    ustapila tej drugiej trzeba jakos to wyposrodkowac,jesli sa inne
                    problemy gdzies sie pojawil problem plynu do mycia podlogi,ale chyba
                    nie ty to pisalas,no ale niech to bedzie przykladem,zaproponuj aby
                    te problemy rozwiazywac wspolnie,ok ja nie kupilam zapomnialam no
                    widzisz sam ze nie ogarniam wszystkiego zacznijmy razem chodzic na
                    zakupy,chcesz isc na silownie,dobrze ale mam prozbe zajmij sie pol
                    godziny dzieckiem a potem cie zastapie i wtedy wyjdziesz.
                    pretensje tu nic nie dadza trzeba umiejetnie rozmawiac.
                    • mamusia_alexa Re: Nieszczęśliwa w małżeństwie 30.11.07, 17:50
                      Mam wrażenie,że każda tu zachowuje się jakby jej mąż czynił wszystko
                      super albo jak by były takie bardzo tolerancyjne. Uważam, że masz
                      rację, ale jak próbuję wyluzować to on już całkiemprzestaje myśleć i
                      jak mu się nie pokaże palcem to nie zrobi już nic. Istnieją wogóle
                      tacy faceci co się sami czegoś domyślają, że należało by w domu
                      zrobić? Chciałabym mieć więcej cierpliwości dla niego, ale czasem
                      przez jego głupote krew mnie zalewa...
            • budyniowatowe Re: Nieszczęśliwa w małżeństwie 30.11.07, 16:53
              mamusia_alexa napisała:

              > gdzie sobie znalazł kobietę? ja wiem co robię.. On nie jedzie do
              > pracy do Anglii tylko na misję pokojową... A tam jest muzełmański
              > kraj i kobiety są poza ich zasięgiem.. tak więc skąd wiesz, że
              > porozmyślanie nad soba i tym co mu wbijam do głowy nie da
              > rezultatów. Może jak zatęskni to zmieni swój stosunek do nas i
              > przestanie być pępkiem świata!! A jak nie to trudno.. nic mi nie
              > brakuje, ułożę sobie życie. Ale póki co, próbuje poskładać w
              całość
              > to co mam , ale tak by każdy był zadowolony a nie tylko mąż..

              Na razie to probujesz to wszystko rozwalic, a nie poukladac w
              calosc, i dopuki nie przyjmniesz tego do wiadomosci to marnie widze
              wasza przyszlosc. Chyba, ze Twoj maz postanowi zostac swietym za
              zycia.

              • mamusia_alexa Re: Nieszczęśliwa w małżeństwie 30.11.07, 16:57
                Do świętego to mu bardzo daleko i nie wiem czy wogóle ma na to
                kiedyś szanse..
    • marcelina1115 Re: Nieszczęśliwa w małżeństwie 30.11.07, 16:13
      napisalam do Ciebie na poczte gazetowa. odbierz
      • mamusia_alexa Re: Nieszczęśliwa w małżeństwie 30.11.07, 16:43
        Niestety nic nie mam. Już próbowałam dwa razy.. może trzeba chwilkę
        poczekać aż dojdzie. Nie bardzo wiem bo jestem tu nowa.. Ale czekam.
        • ania1500 Re: Nieszczęśliwa w małżeństwie 30.11.07, 17:00
          przeczytalam wszystkie wypowiedzi a szczegolnie twoje,widze,ze
          zachowujesz sie dokladnie tak samo jak ja na innym forum,czyli
          pytasz o zdanie,ale nadal upierasz sie przy swoim.i dobrze,bo nikt
          nie zna twojej sytuacji tak dobrze jak ty sama.jednak ja tu widze
          jeden problem,
          pisalam wczesniej o tym nie wiem czy czytalas,takim zachowaniem
          mozesz rozwalic malzenstwo i to szybciej niz ci sie
          wydaje,oczywiscie nie mowie ,ze bedzie cie zdradzal,ale poprostu
          zmeczy sie,i twoje dziecko w rezultacie bedzie mialo ojca np.raz w
          tygodniu przez 3 godziny,a ty zostanoiesz sama,ze wszystkimi
          problemami,nie takimi kto ma wykapac dziecko,ale duzo gorszymi bo
          tak naprawde nie wiesz co cie czeka jeszcze w zyciu.
          masz faceta,ktory cie kocha wiec szanuj to,piszesz,ze on jest malo
          romantyczny,porozmawiaj z nim,moze uda sie to zmienic,ale musisz
          wiedziec ,ze nie zawsze to sie udaje,poprostu facet ma taki
          charakter i tyle.mowi ci ,ze cie kocha powinnas sie cieszyc,moj maz
          tez to czesto mowi i nie zamienila bym tych slow na cokolwiek innego.
          bedzie zajmowal sie synem zobaczysz tylko teraz jest taki okres,ze
          nie bardzo moze wiedziec jak ma razem z nim spedzac czas,dziecko
          bedzie starsze,beda juz potrafili sie razem bawic,moze zaszczepi
          twojemu synowi pasje do sportu i tu beda mogli razem sie
          realizowac,poczekaj troche daj mu szanse,nie naciskaj na niego.
          • mamusia_alexa Re: Nieszczęśliwa w małżeństwie 30.11.07, 17:53
            Masz rację, ale jak się cieszyć z "kocham cie", skoro masz stertę,
            do prasowania, trzeba wyjść z psem, nakarmić dziecko, psa i królika,
            wynieść śmieci a mąż idzie szczęśliwy na basen bo się umówił? Uwierz
            mi, że szlag by Cię też trafił..
            • alakart Re: Nieszczęśliwa w małżeństwie 30.11.07, 19:47
              Czytając twoje posty mamusiu alexa przypomniałam sobie siebie i moje
              małżeństwo sprzed hm... 10 lat. Twój mąż chyba podobnie jak
              mój "służy" ojczyźnie ; czyli praca na zmiany nie wyłączając zmiany
              nocnej. A ty wstajesz rano robisz sobie i dziecku śniadanko, potem
              sprzątasz, gotujesz obiad, kładziesz dziecko spać, sprzątasz,
              pierzesz, prasujesz, sprzątasz, wychodzisz na spacer i czekasz,
              kiedy wreszcie twój mężczyzna wróci do domu zajmie się tobą i
              dzieckiem. A on wraca, je obiad, kładzie się spać wypije z tobą
              kawkę i znów wychodzi, bo musi być w formie i ma kolegów.
              Przez 10 lat jednak trochę się zmieniło, po pierwsze kiedy dzieci są
              większe to facet chętniej się nimi zajmuje no i dorasta do roli
              ojca, przynajmniej mój i z czasem zrezygnował z większości wypadów z
              kolegami. A kiedy ja przestałam gderać i narzekać (nie do końca) to
              chętniej i częściej zostaje w domu. Za to ja zaczęłam się umawiać z
              koleżankami na kawę czy plotki i wtedy on zostawał sam z dzieckiem.
              Rozumiem cię i radzę wyluzuj bo zostaniesz sama z dzieckiem(też
              byliśmy blisko). Co do jednego dziewczyny mają rację. sprawa sexu -
              uważam to za niepoważne. Tak się nie robi, nie mówię o "rozkładaniu
              nóg " na zawołanie, ale sex nie może być nagrodą za dobre
              zachowanie. Ja też szanuję siebie, ale mojego faceta też szanuję.
              Pozdrowienia
        • yola.d Re: Nieszczęśliwa w małżeństwie 30.11.07, 17:16
          Niesamowite !!!!!!!!!!!! big_grinDDDDDDDDDDDDDDDDDD
    • headonshoulders Re: Nieszczęśliwa w małżeństwie 30.11.07, 19:01
      booooze kobito

      to ja swojego musialam namawiac bez skutku na silownie albo zeby
      zrobil cos co lubi. Moj pracowal od 7 rano do 11 wieczorem , a w
      weekendy to mial hobby - zaimprezowac. Ciesz sie ze jedzie na misje
      pokojowa zarabiac na wesele - moj to nawet o weselu nigdy nie
      pomyslal smile)))) a silowni nie bylo, jedyna pasja i wyluzowanie to
      piwko z kolesiami..
      • mamusia_alexa Re: Nieszczęśliwa w małżeństwie 30.11.07, 19:14
        Wiem, że myślicie, że przesadzam, ale w pewnym momencie sama
        zobaczysz, że znudzi Ci się zgadzanie na to wszystko.. szczególnie
        jak dojdzie nowy członek rodziny... Ja to tolerowałam 3 lata, aż
        pomyślałam cholera mi się też coś należy od życia a nie tylko
        jemu... Nie mówie, że jest złym człowiekiem, tylko,że nie dociera do
        niego, że chciałabym czegoś więcej niż tylko być mamą i żoną.. chce
        mi się sczasem być kobietą, a on już nie mówi do mnie po imieniu czy
        kochanie tylko per "mama"...
        • anettabartczak Re: Nieszczęśliwa w małżeństwie 30.11.07, 20:16
          Mamo-alexa smile
          Przeczytałam wszystkie Twoje wypowiedzi w tym watku i poczułam do Ciebie niezwykłą sympatię smile ( po raz pierwszy mi się to zdarzyło Tu na forum). Podobnie jak Ja nie zadowolisz się byle czym, jesteś wymagajaca !!!! i Ja to doskonale rozumiem. To właśnie drobnostki, szczegóły decydują o tym jak wygląda nasz związek a podstawa związku to dobry, kochający mąż - ale to tylko podstawa. Większości to wystarczy, ale NAM NIE. Doskonale Cię rozumiem. Na szczeście składają się szczegóły o które warto walczyć, ale mądrze - tak zeby po drodze nie stracic tego co najbardziej wartościowe - rodziny.


          • mamusia_alexa Re: Nieszczęśliwa w małżeństwie 01.12.07, 00:19
            No witam!!
            Wcale mnie nie dziwi, że pierwszy raz poczułaś tu sympatie i tym
            bardziej cieszy mnie, że jestem to ja!! Wystarczy poczytać ten
            sączący się jad i one chcą mi wmówić, że są szczęśliwe... nigdy w to
            nie uwierzę... Ja nie zadowalam się "mniejszym złem". Ja chcę być
            szczęśliwa!! I żądam szacunku do siebie i wsłuchania się w moje
            potrzeby a nie tylko patrzenia na czubek własnego nosa... To chyba
            nie jest awykonalne? Ładnie ujęłaś ostatnie zdanie.. Właśnie tak
            chcę rozwiązać ten problem.. by nie stracić przy tym rodziny..
            Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie!!
    • g0sik Re: Nieszczęśliwa w małżeństwie 30.11.07, 19:27
      Żeby się nie okazało, że na tej misji koledzy otworzą mu oczy i
      dojdzie do wniosku ,że nie potrzebna mu baba która szantażuje go
      seksem i wiecznie tresuje. Co do ułożenia sobie życia z innym
      facetem - taaaak całe tabuny facetów marzy o ojcowaniu cudzemu
      dzieciakowi, reglamentowanym seksie i wiecznych fochach...
      • szszpk1 Re: Nieszczęśliwa w małżeństwie 30.11.07, 22:30
        no ja nie moge, naprawde, alescie sie jej czepily! ja rozumiem, ze dziewczyna
        przymarudza, przynudza, suszy glowe oraz wedlug wielu zagrywa seksem, ale do
        licha, robi to, bo co ma robic?! skoro probuje nie raz i nie dwa powiedziec
        gosciowi co jej sie nie podoba, a on nie raczy choc raz pochylic sie nad tym na
        powaznie i porozmawiac z nia bardziej wyczerpujaco na poruszane tematy, to co
        ona ma niby robic?! na wieki zamknac sie i zamilczec? owszem, zgadzam sie, ze
        moze probuje wyartykulowac swoje potrzeby nie do konca umiejetnie, moze czyni to
        zbyt nachalnie, moze brakuje jej w tym wszystkim jakiegos klucza i odrobiny
        sprytu - moze. ale prawda jest tez taka, ze jesli mezczyznie zalezy choc troche
        na zwiazku, to nawet ten bardzo oporny i obojetny w ktoryms momencie wreszcie
        zastanowi sie przez moment nad tym, ze skoro to bbsko tak intensywnie i
        uporczywie nawija mu ten makaron na uszy, to moze powinien sobie to wszystko
        choc troche przemyslec i porozmawiac z nia powaznie! poza tym co jak co, ale
        jesli gosc przez dwa dni zegna sie z kolegami, zamiast poswiecic wiecej czasu
        swojemu dziecku (bo juz nie powiem, ze jego matce rowniez, bo to z nimi, a nie z
        kumlami zyje), ktorego przeciez nie daj Boze moze juz wiecej nie zobaczyc, bo w
        koncu nie jedzie zbierac truskawek tylko na powazna misje, to sorry, ale to jest
        po prostu palantunio jakis, a nie powazny i kochajacy facet. i nie ma znaczenia
        jakie bledy na co dzien popelnia ona, bo codziennosc codziennoscią, zona zoną,
        ale misja misja i dziecko dzieckiem...
        • mamusia_alexa Re: Nieszczęśliwa w małżeństwie 30.11.07, 23:56
          No nareszcie!! Może i marudze ale to jego wina. gdyby zrozumiał po
          pierwszej rozmowie o co mi chodzi to czy gadałabym dalej? Nie.. bo
          mam lepsze rzeczy do roboty... Dzięki... smile
      • mamusia_alexa Re: Nieszczęśliwa w małżeństwie 01.12.07, 00:00
        "nie potrzebna mu baba która szantażuje go seksem i wiecznie
        tresuje" ... Podoba mi się tu słowo "WIECZNIE" ... Gó.. o mnie
        wiesz a krzyczysz tak głośno... Nie sypianie z nim nie jest
        szantarzem tylko odpowiedzią na to co kazdy chce... a u nas każdy
        chce czegoś innego... Skoro on chce ode mnie coś i ja mu to daje to
        niech da coś w zamian z siebie.. tak, byśmy oboje byli
        zadowoleni...
    • g0sik Re: Nieszczęśliwa w małżeństwie 01.12.07, 00:42
      Zastanawiam się jak osoba która kładzie tak wielki nacisk na
      kontakty ojca z dzieckiem i uważa, że wspólne śniadania cementują
      związek zgadza się żeby facet wyjeżdżał na pół roku na było nie było
      niebezpieczną misję w celu ZAROBIENIA NA WESELE? Mam wrażenie, że
      najbardziej wkurza Cię fakt, że nie możesz facetem sterować i nie
      masz wpływu na jego decyzje...Liczysz, że po muzułmańskiej misji
      facet zakuma, że żonie należy się szacunek a jej potrzeby są równie
      ważne jak własne?P


      • mamusia_alexa Re: Nieszczęśliwa w małżeństwie 01.12.07, 01:26
        Właśnie dlatego, że nim nie steruje to nei mam wpływu na jego
        decyzje. A była to decyzja tylko jego, że sam chce za to wesele
        zapłacić. I co miałam zrobić? Przykuć go kajdankami do kaloryfera?
        Odwalić histerię? Dopiero byście mi nawrzucały...
        • asiek1975 Mamusiu Alexa 01.12.07, 01:52
          Napisalam Ci post troche wyzej- nie ma sensu uzalac sie na tym
          forum, tutaj na pocieche nie ma co liczyc ( choc czasem i to sie
          zdarza, choc to raczej ewenement). Ja cie doskonale rozumiem ale
          jesli naprawde chcesz zyczliwosci i obiektywnej oceny to wejdz
          raczej na forum "male dziecko" pozdrawiam!
    • mysia-mysia wiesz co? 01.12.07, 11:15
      na początku to ci współczułam i myślałam że jesteś może tylko trochę
      egzaltowana, na co dzień nie groźna a ostatnio trochę przeciążona, ale jak
      przeczytałam że "powiedziałam mu że za to że nie miałam prawdziwych zaręczyn to
      on nie będzie miał wieczoru kawalerskiego" to zmieniłam zdanie i teraz ci
      powiem: jesteś zwyczajnie głupia, a może raczej nadzwyczajnie głupia,
      zastanawiam się czy facet zamierza po tej misji do ciebie wrócić
      pozdrawiam
      • mamusia_alexa Re: wiesz co? 01.12.07, 22:09
        zamierza i to szybciutko... bo ja mam charakter...a nie jestem szarą
        myszą jak połowa z was...
        • kawka74 Re: wiesz co? 01.12.07, 22:23
          Pytanie techniczne - jak zamierzasz realizować eksplozje swojego twardego
          charakteru, zważywszy odległość między Tobą a małżonkiem?
          • mamusia_alexa Re: wiesz co? 01.12.07, 22:37
            Będę musiała wyluzować.. To napewno, tylko przed jego wyjazdem
            chciałam, abyśmy wyjaśnili sobie wszystko, by nie rozstawać się w
            niedomówieniach tylko w czystej, klarownej sytuacji, gdzie każdy
            wie, czego od niego oczekuje ta druga osoba...
    • drugijasmina24 Re: Nieszczęśliwa w małżeństwie 01.12.07, 16:23
      Skoro y muwisz ze jestes nieszczesliwa to juz nie jest dobrze.Rozumiem Cie
      doskonale poniewaz ja tkwie w podobnym malzenstwie,tylko koscielnym.Pierwsza
      rada to powstrzymaj sie przed slubem koscielnem,potem jest trudniej sie
      rozstac.Maz wyjedzie i zobaczysz jak sie bedziesz czula bez niego,moze sie
      okazac ze odetchniesz z ulga.Pamietaj nic na sile.z tego co piszesz nie jest za
      rewelacyjnym ojcem,wiec napewno nie brnij w zwiazek tylko "dla dobra dziecka".Co
      dziecku z nieszczesliwej mamy.A pozatym porozmawiaj o tym wszystkim z
      mezem,oczywiscie jesli potrafi rozmawiac,moj tego nie umie i w tym tkwi
      problem.Trzymaj sie wiem ze nie jest Ci latwo.Najbardziej boli jesli rania nas
      Ci ktorych kochamy.
      • mamusia_alexa Re: Nieszczęśliwa w małżeństwie 01.12.07, 22:34
        Witam Cię!!
        Mąż jest dobrym ojcem, tylko czasem przedkłada swoje potrzeby nad
        potzreby nasze, czyli moje i synka.. Ale.. stał się cud.. Ten post
        zaczęłam pisać dwa dni temu. Poczytałam te odpowiedzi i tak się
        wkurzyłam, że zaczęłam z nim rozmawiać, kłócić sie i przekrzykiwać
        argumentami. Rozmowa ta trwała dwa całe dni. Dziś pokazałam mu ten
        post i odpowiedzi i wiesz co? Zrobiło mu się strasznie przykro, że
        jestem tak nieszcześliwa, że postanowiłam wyżalić się obcym mi
        osobom. Pozatym nie przyznał racji kobietom, które pisały mi, że go
        osaczam i szantarzuje seksem.. Powiedział mi jeszcze, że bardzo dużo
        mężczyzn traktuje swoje żony źle. Słyszy o tym w pracy, jak koledzy
        opowiadają.. Dziś dostałam piękne kwiaty, prezent i był fajny
        wieczór.. smile Nie jestem szarą myszą, która godzi się z każdą
        sytuacją, tylko potrafię walczyć o swoje... I jak widać warto.. Ale
        to prawda, że najbardziej nas ranią ci, których kochamy, bo tak
        naprawdę słowa wypowiedziane przez innych nie obchodzą nas tak jak
        te wypowiedziane przez bliskich... Trzymaj się.. Pozdrawiam!!
        • yola.d Re: Nieszczęśliwa w małżeństwie 01.12.07, 22:43
          Naprawde niesamowite big_grinDDDDDDDD
          • mysia-mysia Re: Nieszczęśliwa w małżeństwie 01.12.07, 23:05
            wspaniałe zakończenie - jak w bajce
            a ja to normalnie z bólu wewnętrznego zęby zaciskam jak mój facet nie czeka na
            mnie ze śniadaniem
        • kali_pso I żyli długo i szczęsliwie... 01.12.07, 23:09
          ..AmenwinkP

          Gdybyż to wszystkie emamy miały taką motywację, siłę perswazji,
          wrażliwych i szybko kumających mężów...forum by umarłowinkP
          • ania1500 Re: I żyli długo i szczęsliwie... 02.12.07, 00:12
            ja ci sos jescze napisze,przeczytalam caly ten watek,i to co padlo
            po mojej ostatniej wypowiedzi poprostu mnie zalamalo,ok zrozumial
            wysluchal byly kwiaty sex i cos tam jeszcze nie pamietam,moze
            osiagnelas swoj cel.
            ale nie zrozumialas nic z tego co my ci pisalysmy,ty i twoj maz
            przekreciliscie nasze slowa tak aby wam pasowalo,dobrze,ze w taki a
            nie inny sposob no i pomoglo,jednak dla mnie w waszym zwiazku nie
            wiele sie zmieni,poprostu teraz jest ok przez chwile wyjedzie potem
            wroci i beda dalej problemy,dlaczego?bo mi sie wydaje,ze nie mozna
            byc szczesliwym z kims kto mowi tylko o tym ,ze o swoje trzeba
            walczyc itd.
            nazywasz nas szarymi myszkami,i tu sie bardzo mylisz,nie znam pan
            wypowiadajacych sie tu,ale jestem pewna ,ze 99% z nich to kobiety
            zaradne,wiedzace jak sobie radzic w zyciu,my nie odpuszczamy,tylko
            potrafimy same organizowac sobie zycie tak,aby nie czuc sie tylko
            matka i zona.popierwsze jak wychodzi sie za maz to trzeba wiedziec
            za kogo czyli jaki ten facet jest ,czego mozna sie po nim spodziewac
            w kazdej sytuacji,czy jego podejscie do zycia jest przynajmniej w
            czesci takie jak moje.warto miec cos co pozwoli nam odskoczyc od
            domu rodziny nawet na chwile.nie wiem,praca hobby,co kolwiek.
            ja siedze w domu od czterech lat na wlasne zyczenie i mojego meza
            nie ma calymi dniami w domu,radze sobie bo potrafie wszystko tak
            zorganizowac aby sie nie zameczyc,czasami warto cos olac,zatrudnic
            pania do sprzatania,jak jestem znudzona siedzeniem w domu,zabieram
            corke np.do firmy daje jej cos do zabawy i zatapiam sie w
            pracy,prosze meza aby wrocil 3 godziny wczesniej i jade szalec po
            sklepach,zostawiam dziecko z kolezanka i robimy wypad we dwoje,to
            pozwala czuc sie kobietom.zawsze pamietam ze moj maz pracuje i sory
            ale nie wymagam od niego aby cokolwiek robil,ja jestem w domu i moge
            sie tym zajac jak nie dzisiaj to jutro,lub poczekac do piatku az
            sprzataczka to zrobi,jesli chodzi o wymuszanie zabawy z dzieckiem to
            tez mysle,ze to bez sensu,bo nie bedzie to taka prawdziwa
            zabawa ,fajnie spedzony czas jesli jedna ze stron poprostu w tej
            chwili nie ma na to ochoty.wedlug mnie my same musimy dbac abysmy
            czuly sie kobietami,a nie oczekiwac od meza ,ze on nam pozwoli tak
            sie czuc,nie wiem mi ani kwiaty,ani prezenty przynoszone
            codziennie,nie daly by tego.kobieta musi byc niezalezna ,zeby byla
            szczesliwa i nie byla tylko matka i zona,dlatego wydaje mi sie,ze ty
            musisz naprawe waszego zwiazku zaczac od samej siebie,a dopiero
            potem zacznij pracowac nad mezem,bo pomimo tego wzlotu ,ktory
            opisalas,ja dobrze nie wroze waszemu zwiazkowi.wiekszosc tych
            wypowiedzi byla o tym,ze to ty masz zmienic swoje
            postepowanie,jednak jak widac nie przekonalysmy cie,a to jak
            zachowal sie twoj maz tylko umocnilo cie w tym przekonaniu,naprawde
            mam nadzieje ,ze bedzie ok,ale faceci nie zmieniaja sie tak odrazu
            po przeczytaniu kilku tekstow z neta,moim zdaniem twoj maz nie raz
            jeszcze zrobi jak wczesniej,a twoje zachowanie w rezultacie
            zpowoduje ze ten zwiazek sie rozpadnie.
            • kali_pso Re: I żyli długo i szczęsliwie... 02.12.07, 00:24
              A skąd wiesz, że tam w ogóle był SEKS?winkP

              "miły wieczór" można spędzić na np. wspólnym głośnym czytaniu
              dzieckuwinkP...30 minut..koniecznie..wzmacnia więzi rodzinno-
              małżeńskie,jak nic innegowink
        • gryzelda71 Re: Nieszczęśliwa w małżeństwie 02.12.07, 08:48
          mamusia_alexa napisała:
          Rozmowa ta trwała dwa całe dni.

          Całe dwa dni?Bez jedzenia,snu odpoczynku?Pewnie tez przyznałabym racje bo bylabym wyczerpanasmile)))

          Zrobiło mu się strasznie przykro, że
          > jestem tak nieszcześliwa

          Nie kuś losu,bo jeszcze możesz być bardzo nieszczęsliwa.

          Pozatym nie przyznał racji kobietom, które pisały mi, że go
          > osaczam i szantarzuje seksem..

          A co miał innego powiedzieć.Przyznał tobie racje dla świetego spokoju.To tylko 2 dni wyjedzie i bedzie miał luzsmile))

          Dziś dostałam piękne kwiaty, prezent i był fajny
          > wieczór.. smile Nie jestem szarą myszą, która godzi się z każdą
          > sytuacją, tylko potrafię walczyć o swoje... I jak widać warto..

          No skoro walczyłaś o kwiaty to faktycznie dopięłaś swegosmile))

          Ma chłopina szczęście,że wyjeżdza,odpocznie,a może ty w tym czasie zmądrzejeszsmile)))

      • koniczynka.ltd Re: Nieszczęśliwa w małżeństwie 05.12.07, 10:50
        Witam!
        Pierwszy raz tu zajrzałam, podoba mi sie to forum. Rozumiem Was kobietki
        doskonale. Mam meza od 10 -ciu lat i również nie zgadzam sie na "bylejakość", co
        niestety kosztuje mnie mnóstwo nerwów. Czasami mysle , że moze lepiej byłoby
        odpuścić i zaakcetować wszystkie wady swojej połówki. Doszłam obecnie do takiego
        stanu, ze juz nie wiem co mam robić, moje wymagania w stosunku do meza są przez
        niego kwitowane:"daj mi spokój, znowu sie czepiasz". A wymagania te dotyczą np.
        posprzatania za sobą, pomocy w wychowaniu dzieci /obydwoje pracujemy zawodowo/.
        Mój maż to wieczny chłopiec, egoista.Nie potrafi sie poświęcać dla innych, dać z
        siebie coś. Do tego wymaga odemnie , żebym była zadowolona , usmiechnieta, a
        jezeli płacze reaguje złością, wogóle mnie nie pociesza. Ten związek mnie
        zabija, ale ssą dzieci i to dla nich w nim tkwię.
        Pozdrawiam Mamę Aleksa, tak trzymaj.
        • mamusia_alexa Re: Nieszczęśliwa w małżeństwie 05.12.07, 18:27
          Hej. Widzisz... A ja do tego właśnie nie chcę dopuścić i dlatego
          walczę, póki jeszcze czas, bo to na świerzo, a nei po 10 latach... a
          te kobiety tu na forum nei rozumieją... Trzymaj się.. Pozdrawiam
          gorąco!!!
        • mika.500 Re: Nieszczęśliwa w małżeństwie 08.12.07, 10:34
          Ja tez zyje w takim małzeństwie i przez pięc lat spalam sie gdyz nie
          godzę sie na "bylejakos" w zyciu małzenskim.Nie wiem czy my zony
          dzielimy sie na dwie grupy? Jedna przymyka oko na wszystko i za
          wszelka cene mowi swiatu u mnie jest super tłumaczac faceta na
          kazdym miejscu spycha swoje potrzeby dla "dobra" rodziny.A druga
          grupa to my wiecznie walczace o miłosc ulepszajace zwiazek relacje
          obok meza który "nabył" juz zonke i starac sie jak to było przed
          slubem juz nie musi. Moj swoja biernoscia i egoizmem doprowadza mnie
          do szału.On nawet nie pojmuje biedak o co mam pretensje .Ale jak
          dwoje ludzi ma sie dogadac skoro jemu na głupie rozmowy szkoda
          czasu.Przeciez nie po to sobie kupił telewizor do domu zeby z baba
          gadac...
          • gryzelda71 Re: Nieszczęśliwa w małżeństwie 08.12.07, 11:11
            mika.500 napisała:
            Nie wiem czy my zony
            > dzielimy sie na dwie grupy? Jedna przymyka oko na wszystko i za
            > wszelka cene mowi swiatu u mnie jest super tłumaczac faceta na
            > kazdym miejscu spycha swoje potrzeby dla "dobra" rodziny.A druga
            > grupa to my wiecznie walczace o miłosc ulepszajace zwiazek relacje
            > obok meza który "nabył" juz zonke i starac sie jak to było przed
            > slubem juz nie musi.


            Wiesz jest jeszcze trzecia,która nie wychodzi za mąz z jedna myślą aby ulepszać,bo to co ma tego nie wymaga.
            I nie kazda kobieta utożsamia małżeńswo z jakimiś wyrzeczeniami,poświęcaniem się i rezygnacja ze wszystkiego co było przed(choc wiele tak robi),dodatkowo żądając tego samego od męza.
          • mamusia_alexa Re: Nieszczęśliwa w małżeństwie 09.12.07, 00:09
            O matko!! jak ja wiem o czym Ty piszesz... Wiem, że tu mnie zaraz
            zakrzyczą, ale mam to w du... Próbowałaś kiedyś go straszyć, że
            odejdziesz? Moja kumpela tak swojego powoli zmieniła.. Trwało to
            sługo, ale dało efekty... Nie namawiam, bo każda swojego zna
            najlepiej, ale mogę Ci powiedzieć jedno... jeśli mój nie zmieni się
            tak jak obiecał, nie mówie, że jutro ma być już idealny, ale
            staraniem się, więc, jeśli zobaczę, że się nie stara zmienić to
            odejdę. Nie będę zadowalała się związkiem "ok". Ja chcę być
            szczęśliwa i na to zasługuję... Wszystkie zasługujemy, bo walczymy o
            swoje rodziny za siebie i przeważnie za męża.. Pranie-my, gotowanie-
            my, prasowanie-my, sprzątanie-my, wychowywanie dziecieniby razem ale
            w sumie-my... Ile da sie znieść? Gdzie jest granica pozwalania sobie
            na "przymykanie oka" niedoskonałości męża. Ja staram się być
            doskonałą żoną i tego wymagam też dla siebie...
            Pozdrawiam cię gorąco!! Trzymaj się..
    • royalmail Re: Nieszczęśliwa w małżeństwie 02.12.07, 03:13
      a mamusia_alexa to drugie wcielenie agaty jest ? ;/
      • anettabartczak Re: Nieszczęśliwa w małżeństwie 02.12.07, 15:29
        Witaj mamo alexa smile
        Fajnie, że do twojego męża w końcu dotarł jakiś argument. Pokazanie mu tego wątku widocznie było jednym ze sposobów, dzieki którym mogłaś do niego dotrzeć. Kazda z nas najlepiej zna swojego męża i powinna wiedziec co najskuteczniej może do niego przemówić. Ja na swojego męża mam juz wypracowane metody, ktore są skuteczne - ale zanim doszłam do nich nieco czasu i energii i wysiłku mi to zajęło.
        To wina kobiet - mamusiek, że tak wychowują swoich synów na tzw. nierobów domowych.
        Więkoszość kobiet godzi sie na los sprzataczki, kucharki , praczki itd... jednym słowem na los kobiety , która zapewnia mężowi full "serwis obsługowy", bo to mu sie nalezy i nawet te wykształcone kobiety niestety tez mają często taka mentalność. Im więcej bedziesz poświęcała się dla męża tym mniej Cię doceni. Tu trzeba sprytnie i mądrze umieć budować szacunek - gderaniem i prosbami niewiele sie osiągnie.
        A co to facet obadu ugotowac nie może?????? Naprawde kobiety same sobie są winne. Jak pomyslę , ze muzułmanki godza się na los bycia gorsza - tak i polkom niewiele brakuje - zaprogramowane sa chyba do służenia facetowi. Moja teściowa np. cytuję" to kobieta powinna zajnować się domem i dziecmi to jej obowiązek, ciesz się masz męża, który nie pije, nie bije , chodzi do pracy i z kolegami nie biesiaduje"
        Jak mi żal kobiet, które w taki sposób myslą.
        Pozdrawiam Cię serdecznie i zycze powodzenia smile
        • kali_pso Re: Nieszczęśliwa w małżeństwie 02.12.07, 15:42
          anettabartczak napisała:

          Jak pomyslę , ze muzułmanki godza się na los bycia gorsza - tak i
          polkom ni
          > ewiele brakuje -


          Chyba się zagalopowałaś z tym porównaniem.....zestawienie
          muzułmanek, których życie warunkuje prawo szariatu i Polek, którym
          jeszcze nadrzędzne przepisy nie mówią o tym, jak maja sie ubierać, z
          kim wolno im wyjść z domu, jest ciut przerysowanewinkP

          Nie wyciągaj armat na komara, bo to śmieszywinkP
          • anettabartczak Re: Nieszczęśliwa w małżeństwie 02.12.07, 20:36
            Droga kali-pso smile
            Ależ słusznie zauwazyła, ze porównanie mocne. Miałam na mysli mentalność( oczywiście inna warunkuje zycie muzułmanek a inna polek i tu nawet nie ma co porównywać - na szcęście), ale własnie błędną mentalnością zdominowane jest zycie i muzułmanek i polek. Polka to oprócz tego , że kobieta pracująca to i służąca faceta w mniejszym lub większym stopniu - taka jest mentalność naszego społeczeństwa i biedne polskie kobiety podają się tej mentalności, jak biedne muzułmanki mentalności swojego społeczeństwa.
        • mamusia_alexa Re: Nieszczęśliwa w małżeństwie 03.12.07, 14:44
          Zgadzam się z Toba Anetko w 100%, tak z tym jak i z wcześniejszym
          postem. To my same decydujemy o tym, jaką pomoc od męża dostaniemy i
          jaki dla nas będzie. Jeśli nic od niego nie będzie wymagane to sam
          się napewno nie domyśli.. tacy już są przeważnie wszyscy faceci..
          Która ma takiego, co sam wie co robić bez pokazania palcem.. tej
          GRATULUJE.. A my? No cóż... trzeba dużo pracy nad nimi... Pozdarwiam
          Cię!!
          • gryzelda71 Re: Nieszczęśliwa w małżeństwie 03.12.07, 14:49
            Cóz.Myslę,ze wielu jest takich.Tylko trzeba to sprawdzić długo przed sakramentalnym taksmile))
            • wrednawredna Re: Nieszczęśliwa w małżeństwie 03.12.07, 14:51
              a ty gryzeldo sprawdzilas?
    • g0sik Re: Nieszczęśliwa w małżeństwie 02.12.07, 20:19
      Czyli myszka nieszara to taka która:

      *ma jedynie słuszną wizję życia i pożycia rodzinnego i na towarzysza
      owego życia wybiera kolesia z dysfunkcyjnej rodziny....
      *łapie na dziecko chłopa z którym wcześniej zupełnie jej się nie
      układa,
      *po ślubie żeby owego chłopa wychować nie daje mu doopy chociaż
      przed nie miała oporów
      * ma zerowy wpływ na swojego mięśniaka a po jednym wyżebranym
      bukiecie uważa, że wszystkie inne mają gorzej…

      Masz rację, większość z nas to szare mychy...tongue_out


      *ma jedy
      • to.ja.kas Re: Nieszczęśliwa w małżeństwie 03.12.07, 10:33
        Ania co mężowi prono stron zabraniałaoglądać (o sorry on sam nie
        chciał) tez pokazała swoją rozmowe na e-mamie i też mąż zrozumiał
        jaki skarb ma w domu....e, nie tamten nie musiał rozumieć tamten wie
        od poczatku do końca (jego, jej lub związku tongue_out)
        Ja widzę, ze dobrze trafiłam .
        jakby u mnie sie sypało, to ja pożale się na forum, Wy na mnie
        askoczycie, ja pokażę Mojemu a potem będzie kraina szczesliwości
        tongue_outPPPPPPPPPPPPPPP
        Pozdoba mi się to forum
      • mamusia_alexa Re: Nieszczęśliwa w małżeństwie 03.12.07, 14:52
        Co za bzdety? Tylko dlatego, że jesteś tu anonimowa piszesz co ci
        ślina na język przyniesie! przejrzałam wszystkie swoje wypowiedzi i
        próbuje odgadnąć twój iloraz inteligencji, bo ja tego co ty tu
        napisałaś nie byłam w stanie wyczytać ze swoich wypowiedzi..
        • anettabartczak Re: Nieszczęśliwa w małżeństwie 03.12.07, 18:48
          Sprawdzić przed slubem to sie wszystkiego nie da - chyba że sie z kimś zamieszka na parę lat przed sakramentalnym tak. A poza tym jak dziecko na świat przychodzi to wiele kwestii się zmienia.
          Ja jestem bardzo wybredna i długo wybierałam odpowiedniego faceta, ale idealnie to nie da sie wybrac - szczególnie jak ktos ma duze wymagania. Grunt, że facet jest" reformowalny " a że wychował sie w rodzinie o ideałach partyiarchalnych - to jest jego jedyna powazna wada. Nawet wykształcenie nie wykorzeni takiej mentalności.
          Nad takiem facetem trzeba nieco popracować i efekty moga byc zadowalające. Moj gdyby nie był reformowalny nie wyszłabym za niego.
          No wysziłku to kosztuje, ale w niektóre kwestie niestety trzeba włozyć wysiłek, aby potem mogło byc dobrze.
          • gryzelda71 Re: Nieszczęśliwa w małżeństwie 03.12.07, 18:51
            Az mnie zaciekawiłas.Nad czym pracowałaś i co dało sie zreformowac?
            • anettabartczak Re: Nieszczęśliwa w małżeństwie 05.12.07, 16:18
              Sorry gryzelda, ze dopiero teraz odpisuję, nie co dzień Tu bywam.
              Dało zreformować sie podejście mojego męża do obowiązków domowych, a potem do kwestii zajmowania się dzieckiem. Długo by tu opisywac jakich metod, spsobów uzywałam, forteli itd....to był dłuższy proces... włozyłam duzo mojej energii i czasu aby mąż zechciał zajmować się domem i dzieckiem w takim wymiarze, abym była zadowolona( on się musiał tego nauczyć od podstaw nie tylko czynności , ale również poczucia obowiązku) - mimo iz przed slubem obiecywał, że bedzie mi duzo pomagał i dobrze znał moje poglądy na ten temat.Wiedziałam jednak że zmienic nawyki, mentalność dorosłego faceta nie jest tak łatwo - wiedziałam co mnie czeka, ale wiedziałam że mąż pod tym względem da się zmienić
              Jego mama dosownie we wszystkim go wyręczała - ona mu nawet cukier w herbacie zamiesza do dziś. Na szczęście mieszkamy sami, gdybym została u niej w luxusowych warunkach jakie mi oferowała, byleby tylko synek został przy niej, niestety ale z reformowania mojego męża nic by nie wyszło.
              • gryzelda71 Re: Nieszczęśliwa w małżeństwie 05.12.07, 16:52
                anettabartczak napisała:
                włozyłam duzo mojej energii i c
                > zasu aby mąż zechciał zajmować się domem i dzieckiem w takim wymiarze, abym by
                > ła zadowolona

                A jaki wymiar ciebie zadawala?
                Czy to oznacza,ze jest jakiś stały podział obowiązków ty to on tamto,czy ze on zgaduje co ma zrobić zeby zobaczy,cień uśmiechu na twojej twarzy?Czy chodzi o to,zeby np sprzątając robił w wymyslonej przez ciebie kolejności pewne czynności?No bo napisałas,ze wspólnie zajmijecie sie domem i dzieckie.Jak dla mnie norma.
                • anettabartczak Re: Nieszczęśliwa w małżeństwie 05.12.07, 20:21
                  Mamy podział obowiązków - on wie co do niego nalezy. Nie zawsze kurczowo trzymamy się tego podziłau - czasem trzeba być elastycznym, kiedy wymaga tego sytuacja.
                  Kiedy urodził się synek mój mąz myśłał, że ok. poł godziny dziennie jak sie nim zajmie to dosyć, że wstawanie w nocy to głównie mój obowizek - szybko pozbawiłam go tych złudzeń. No niestety ale taka wersja nie zadowalała mnie.
                  Kiedyś próbował" migać się " od niektórych czynności wymyślając rózne usprawiedliwienia. Nie dało rady - gdybym uginała się pod adresem tych wykrętów - to koniec . Konsekwencja to podstawa i tu nie ma zmiłuj się .
                  Kolejność czynności o której piszesz nie ma dla mnie znaczenia to czy najpierw wyprasuje, pozmywa czy kibelek umyje itp.. to nie istotne - wazne żeby było to zrobione - nie natychniast, ale w wolnej chwili.
                  Oprócz obowiązków mój mąz podobnie jak ja ma czas na realizację swoich pasji czy zainteresowań, na odpoczynek.
                  Dla mnie to norma, ale dla wiekszości facetów takie obowiązki domowe - niestety nie. Wystarczy to forum poczytc , aby przekonac się , ze wiekszość obowiązków w domu wykonują kobiety, nie mając czasu dla siebie, są niezadowolone z męża bo mało im pomaga.
                  pozdrawiam smile
                  • gryzelda71 Re: Nieszczęśliwa w małżeństwie 05.12.07, 20:26
                    Dzieki.
                    Czyli mam w domy jakiś diament(bo juz oszlifowany).Bez wysiłku,bez pracy....achsmile))
        • koniczynka.ltd Re: Nieszczęśliwa w małżeństwie 10.12.07, 11:49
          ..........
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka