Dodaj do ulubionych

alkoholizm

08.12.07, 16:36
czy trzeci drink o godzinie 16:34 to już alkoholizm?
Obserwuj wątek
    • marzeka1 Re: alkoholizm 08.12.07, 16:38
      Jeśli zdarza się codziennie, a tłumaczy się to sobie, że to tak na poprawę nastroju, to tak. Jeśli zdarzyło się akurat raz od jakiegoś czasu, nie.
      • echtom Re: alkoholizm 08.12.07, 19:24
        Ja właśnie dzisiaj mam koszmarnego doła, ale postanowiłam sobie, że
        nie będę pić.
      • tyssia Re: alkoholizm 08.12.07, 19:55
        Ja o 17.00 juz 3 piwo waliłamtongue_out
    • 18_lipcowa1 Re: alkoholizm 08.12.07, 16:43
      zalezy ktory dzien pod rzad...
    • deela Re: alkoholizm 08.12.07, 16:49
      eee jak o 16:34 to pierwszy dzien, w tygodniu to wlasnie dobiegam do zlobka o
      tej porze
      ale generalnie pije prawie codziennie, choc jak nie mam to nie pije i mi nie teskno
      nie MUSZE sie napić
      no i nigdy sie nie upijam
      wiec albo jestem alkoholiczka albo mam wysoką tolerancję na alkohol
      • sionasble Re: alkoholizm 08.12.07, 16:57
        deela napisała:


        > ale generalnie pije prawie codziennie,

        alkoholizm

        > choc jak nie mam to nie pije i mi nie te

        wczesne stadium
    • aluc Re: alkoholizm 08.12.07, 17:54
      zależy od ktorej zaczęłaś liczyć
    • mearulezz Re: alkoholizm 08.12.07, 18:01
      wiekszosc z nas nie odroznia pospolitego pijaka od alkoholika. Roznica jest aka
      ze pijak lubi sobie walnac i pije az go mocno "klepnie" az go "przetarga" po
      ulicy, alkoholik natomiast nie musi byc nawalony jak szpak , alkoholikowi
      wystarczy ten "przyjemny szum" w glowie, rozluznienie - i co typowe alkoholik
      pije czesto, ze tak sie wyrazE przewlekle...niekoniecznie duzo.
    • dlania Re: alkoholizm 08.12.07, 18:37
      Według podanych wyżej definicji to ja jestem bardziej pijak niż alkoholik. Bo
      codziennie nie piję (mąż mi nie pozwala, bo sie boi, że sie geny odezwąwink), za
      to za 2 gpdziny ide do knajpy spotkac sie z dawno niewidzianymi znajomymi i mama
      ochote naprać sie tak, żeby mnie taksówka nad ranem odwiozła do domuwink
    • mg31 Re: alkoholizm 08.12.07, 18:38
      A ja ...
      Poważna, odpowiedzialna, inteligentna żona i mama a przy alkoholu
      zmieniam się (...)i często mam tzw.luki i nie pamiętam wielu spraw.
      Martwi mnie to bo ostatnio zdałam sobie z tego sprawę, tracę w pewnym momencie
      kontrolę nad sobą choć wydaje mi się (w danym momencie), że wszystko jest pod
      ścisłą kontrolą...i,że się zwyczajnie świetnie bawię... uncertain
      • gosia.dwa Re małe sprostowanie.... 08.12.07, 22:17
        alkoholik i pijak to te same osoby cierpiące na chorobę alkoholową
        tylko pijace inaczej.dobra tolerancja alkoholu tz"mocna głowa"
        najszybciej prowadzi do uzależnienia.inteligencja,status
        społeczny ,stanowisko nie daja nam zabezpieczenia przed chorobą.luki
        pamięci niestety dość często są początkiem choroby
        alkoholowej.najpierw pijemy w towarzystwie,póżniej dla
        rozlużnienia /częto sami/,a póżniej już musimy... trzeba pamiętać o
        jednym:ALKOHOLIZM TO CHOROBA,choroba ŚMIERTELNA.... więc ostrożnie z
        tymi piwkami... pozdrawiam
        • dlania Re: Re małe sprostowanie.... 09.12.07, 12:14
          No tak, tylko że zycie to tez choroba , w dodatku na 100% i zawsze smiertelnawink
          A z piwkiem jednak przyjemniejsza.
          • sionasble Re: Re małe sprostowanie.... 09.12.07, 14:59
            > A z piwkiem jednak przyjemniejsza.

            tylko czy dla innych też - zwłaszcza gdy to piwko jest przed wszystkim innym ?????
            • dlania Re: Re małe sprostowanie.... 09.12.07, 17:22
              Ja nie mówie o chlaniu, tylko o "małych nałogach". Jesli ktos pije jedno piwo
              dziennie, po pracy, wieczorem, nie zaniedbuje swoich obowiązków rodzinnych i
              innych - to nie krzywdzi nikogo przecież.
              • sionasble Re: Re małe sprostowanie.... 09.12.07, 17:55
                > Ja nie mówie o chlaniu, tylko o "małych nałogach". Jesli ktos pije jedno piwo
                > dziennie, po pracy, wieczorem, nie zaniedbuje swoich obowiązków rodzinnych i
                > innych - to nie krzywdzi nikogo przecież.

                niby nie - ale w rodzinie mam przykład, że skończyć się może inaczej ....
              • syriana Re: Re małe sprostowanie.... 09.12.07, 18:12
                a krzywdzenie innych od czego się zaczyna?

                dla mnie jedno piwo dziennie świadczy o problemie tak samo, jakby świadczyła
                setka wódki wypijanej wieczorem odstresowująco
                możesz to nazywać "małym nałogiem", dla mnie jest już alkoholizmem

                piwo to alkohol, mnóstwo ludzi o tym zapomina i traktuje jako niegroźnie
                przyzwyczajenie, zwłaszcza gdy ma kulturalną, domową twarz
                • dlania Re: Re małe sprostowanie.... 09.12.07, 18:57
                  Ok Syriana, ja rozumiem Twoje zdanie. Ale w takim ujęciu wiekszośc Francuzów,
                  Niemców czy Czechów to nałogowi alkoholicy. I Greków też.wink I w ogóle wszyscy,
                  których stac na picie to alkoholicy.wink))
                  Ja wiem, jak wygląda alkoholizm, bo prez całe dzieciństwo go widziałam
                  codziennie x 2. I uwierz mi, nie dopuszczam w ogole do takiej mozliwości, żeby
                  żyć a alkoholikiem, próbowac go leczyć czy inne bzdury - od razu bym się z takim
                  człowiekiem rozstała i zwiewałabym od niego gdzie pieprz rośnie. Ale jeśli mój
                  mąż pije od 5 lat jedno piwo wieczorem i tej "dawki" nie zwieksza, to mnie ten
                  nałóg az tak nie niepokoi, żeby z nim walczyć. Choc wolałabym, żeby nie było
                  takiego regularnego picia codziennie, bo tak jak piszesz - jest to nałóg.
                  • deela Re: Re małe sprostowanie.... 10.12.07, 00:09
                    a ja chyba lubie byc "alkoholiczka"
    • tyssia A ja juz nic nie mam help:( 08.12.07, 21:55
    • mg31 Re: alkoholizm 09.12.07, 13:01
      ...ja ostatnio mam straszne doły po tych imprezach(...)i zawsze sobie obiecuje,
      że następnym razem zapanuję nad sobą...
      Jeszcze mi sie to nie udało sad
      Ostatni raz było dokładnie 27.X,07`
    • mariolka55 Re: alkoholizm 09.12.07, 13:55
      a czy piwo na kaca to alkoholizm???
      strasznie mnie meczy;/
      • tyssia Mariolka 09.12.07, 14:39
        Ja ostatnio pije piwo na kaca, mi pomaga od razu jak walne 2 smile
      • triss_merigold6 Re: alkoholizm 09.12.07, 16:43
        Owszem, klinowanie jest objawem alkoholizmu.
    • syriana Re: alkoholizm 09.12.07, 18:34
      alkoholizm to poważny temat, który niestety kupa ludzi ma przerobiony z bliska
      lub trochę bardziej daleka

      dla mnie alkohol nie jest i nigdy nie będzie niewinną przyjemnością, wkurza mnie
      niesamowicie bagatelizowanie picia częstego (zwłaszcza piwa) i to głupie
      podkreślanie: "nikogo nie krzywdzi, więc jest ok"
      • deela Re: alkoholizm 10.12.07, 00:10
        a kto kogo krzywdzi?
    • triss_merigold6 Re: alkoholizm 09.12.07, 18:49
      Było pytanie jest odpowiedź. Za dużo widziałam alkoholików i
      alkoholiczek żeby mnie temat śmieszył.
      "Panie domu" popijające od południa drinki a wieczorem zwyczajnie
      schlane też widziałam.
    • echtom Re: alkoholizm 09.12.07, 18:56
      Temat może być śmieszny tylko dla ludzi bardzo młodych, którzy nie
      zdają sobie sprawy z możliwych konsekwencji. Jak uświadamiam sobie,
      jakie ilości alkoholu wlewają w siebie dla rozrywki nastolatki
      z "dobrych domów", włosy stają mi dęba na głowie.
    • jopowa Re: alkoholizm 09.12.07, 19:00
      niekoniecznie
    • gaja78 Re: alkoholizm 09.12.07, 20:15
      Jak dla mnie alkoholizm zaczyna się wtedy, gdy piwo jest niezbędne do
      osiągnięcia stanu rozluźnienia, relaksu, czy spokojnego snu.
    • gosia.dwa Re: alkoholizm 09.12.07, 21:16
      niestety wiedza na temat alkoholizmu jest znikoma.niektóre przypadki
      tu opisane wskazują na chorobę alkoholową.kac moralny po suto
      zakrapianej imprezie,piwko na kaca/tz.klin/,codzienne piwko po pracy
      itd.w innych krajach problem alkoholowy też jest duży jednak ludzie
      tam częściej korzystają z pomocy grup wsparci,psychologów itd.u nas
      niestety alkoholizm to nadal temat tabu.o tym się poprostu nie
      mówi,bo nie wszyscy wiedzą że to choroba i trzeba ja
      leczyć.podziwiam wszystkich trzeżwych alkoholików i doceniam ich
      ciężką prace.pozdrawiam
      • dlania Re: alkoholizm 09.12.07, 21:24
        A czy picie lampki wina do obiadu to tez alkoholizm?
        • gosia.dwa Re: alkoholizm 09.12.07, 21:34
          codzienne picie nawet małych ilości nie jest normalne.każdy organizm
          jest inny.jedni będą latami pili codziennie lampke wina i nie
          przeszkodzi im to w utrzymaniu pracy,rodziny itd,a inni przez
          miesiąc lampka wina,następny miesiąc dwie i dalej.... z alkoholem
          trzeba naprawdę ostrożnie.
          • dlania Re: alkoholizm 09.12.07, 21:39
            Gosia, jeszcze 200-300 lat temu wszyscy chlali wino czy piwo prez cały dzień, z
            prostego powodu: było zdrowsze i pewniejsze niż woda - siedlisko wirusów,
            bakterii, przyczyna epidemii, podczas których wymierało 2/3 mieszkańców miasta
            czy wsi. Ci którzy byli "alkoholikami" - przezywali.
            Dlatego zupełnie nie rozumiem, co znaczy że picie alkoholu nie jest normalne,
            jaką tu stosujesz definicję "normalności"?
            • triss_merigold6 Re: alkoholizm 09.12.07, 21:56
              Bzdura. Na wsiach wino pojawiało się sporadycznie i kiepskiej
              jakości. Pito za to na umór gorzałkę i alkoholizm był potwornym
              problemem zdrowotnym i społecznym. Pito także słabe (!) piwo,
              wcześniej miody - również słabe.
              Ostatnia epidemia podczas której wymarła spora część Europy (jakaś
              1/3) miała miejsce w latach 80-tych XIV wieku, była to dżuma
              przywleczona najprawdopodobniej z Chin. Późniejsze epidemie miały
              mniejszy rozmach i bynajmniej nie woda była przyczyną ich
              przenoszenia.
              • dlania Re: alkoholizm 09.12.07, 22:09
                E tam, bzdura. Mam inne informacje:
                www.mowiawieki.pl/artykul.html?id_artykul=1385
                delfarmazon.serwus.pl/kpp/kultura.html
                (ten drugi tendencyjnywink)
            • echtom Re: alkoholizm 09.12.07, 21:57
              W krajach śródziemnomorskich do dziś wszyscy codziennie piją wino, a
              wskaźnik alkoholizmu jest znacznie niższy niż w Europie północnej.
              Uzależnienie to kwestia psychiki - nie jaki napój i w jakich
              ilościach się spożywa, tylko w jakim celu. Jeśli dla ugaszenia
              pragnienia (sama we Włoszech odkryłam, że najlepiej gasi pragnienie
              stołowe wino zmieszane pół na pół z wodą), to nie ma sprawy. Jeżeli
              po to, żeby: nawiązać kontakt z ludźmi, dodać sobie odwagi,
              znieczulić ból istnienia czy zagłuszyć dręczący problem - sprawa
              może być.
        • triss_merigold6 Re: alkoholizm 09.12.07, 21:36
          To się okazuje kiedy tej lampki zabraknie. Zresztą pliz, po co sobie
          kłamać - tam "lampka" to znacznie częściej przynajmniej pół butelki
          wina albo cała + drink przed obiadem + konaczek/likier po.
          Mozna nigdy się nie upijać a być regularnym alkoholikiem.
          • dlania Re: alkoholizm 09.12.07, 21:42
            Triss, ale to jakaś głupia etykietka ten alkoholik (nie mówie o pijakach, tylko
            o tych pijących lampke wina czy szklanke piwa dziennie)! Tak samo zareaguje na
            brak "uzywki" ktos, kto codziennie rano pije herbatę (herbatoholik?wink) czy kawę
            (kawoholik).
            • triss_merigold6 Re: alkoholizm 09.12.07, 21:47
              Nałóg jest nałóg. Kluczowe pytanie czy taka osoba bez tej lampki
              wina/szklanki piwa może komfortowo funkcjonować, nie reaguje
              rozdrażnienie, irytacją, poczuciem "braku" i czy nastepnego dnia nie
              wypija 2 lampek wina/piwa, żeby nadrobić stratę.
              Sorry ale nie ma róznicy miedzy pijakiem a alkoholikiem, można
              najwyżej mówić o róznych fazach uzależnienia albo ryzykownym
              zachowaniach względem alkoholu.
              • dlania Re: alkoholizm 09.12.07, 21:54
                Triss, jest róznica. Miedzy człowiekiem, który sra pod siebie w stanie upojenia,
                bije żone, traci pracę, upadla sie – a człowiekiem, który całe życie bedzie
                sobie browarka przed snem wypijał. No jest i juz.
                Co do zasady sie zgadzam - alkohol to używka, nałóg itd. Ale jest przeciez tez
                róznica między kims, kto musi codziennie pocztę sprawdzic w necie, a kims, kto
                zarywa dnie i nocki siedząc na czatach. Miedzy kimś, kto zawsze w sobote puszcza
                lotka, a kims, kto przegrał cały majatek w karty.
                • triss_merigold6 Re: alkoholizm 09.12.07, 22:00
                  Bardzo wielu alkoholików do stadium opisanego przez Ciebie nie
                  dochodzi aż nagle po 30 latach łapią delirkę z halucynacjami. Jesli
                  ktoś MUSI wypić tego browarka przed snem to jest alkoholikiem, sorry
                  nie ma innej opcji. Proponuję sięgnąć do sensownej literatury na
                  temat uzależnień.
                  • gosia.dwa zgadzam się z tobą triss.... 09.12.07, 22:05
                    wiesz dużo na ten temat.chyba przestudiowałaś parę dobrych książek..
                    pozdrawiam
                    • triss_merigold6 Re: zgadzam się z tobą triss.... 09.12.07, 22:09
                      Owszem czytałam ale po prostu znam temat z real: wieki temu byłam z
                      facetem o którym teraz mogę spokojnie powiedzieć, że był na świetnej
                      drodze do alkoholizmu; miałam do cholery kolegów, którzy płynnie
                      osunęli sie w alkoholizm, znam trzeźwego od lat alkoholika i jest on
                      najlepszym źródłem informacji. Mieszkając na Pradze trudno tematu
                      alkoholowego nie znać.
                      • dlania Re: zgadzam się z tobą triss.... 09.12.07, 22:15
                        Wiesz co, ja literatury nie będe czytać na ten temat, bo mi sie od tego tematu
                        rzygać chce. Mam rodziców, którzy chleją od kiedy pamiętam (na zewnątrz -
                        kochająca sie rodzinka, do czasu). Mam przez nich zjechaną psychike tak, że to
                        juz zawsze bedzie dla mnie problem, wiadomo że DDA zostaje sie na zawsze. mam
                        ochlejów duzo w rodzinie. Mam przyjaciół, którzy marnuja swoje osobiste i
                        zawodowe zycie przez akohol. ten temat otacza mnie z wszystkich stron i jeszcze
                        mam o tym czytać. Dziekuje.
                        Wiem czym jest alkoholizm i dlatego jesli mówię, że widze róznicę między moim
                        mężem, który razem ze mna wypija pół litra słabego piwa do filmu a ojcem, za
                        którym jako 6-latka juz po melinach biegałam - to kuźwa wiem co mówie.
                        Ale Ty masz jakies tam swoje rubryczki, tabeleczki, dane i bedziesz uparcie
                        twierdzic, że ochlej i szklanka piwa to to samo. No i Twoje prawo myśleć i pisac
                        takie głupoty.
                        • gosia.dwa Re: zgadzam się z tobą triss.... 09.12.07, 22:30
                          dla dda jest terapia.zawsze można z niej skorzystać to pomaga... mój
                          dziadek był alkoholikim
                          ojciec - alkoholik
                          ojciec mojego dziecka - trzezwy alkoholik
                          ja - trzezwa alkoholiczka...

                          • dlania Re: zgadzam się z tobą triss.... 09.12.07, 22:33
                            Gosia, ja jestem po terapii. Tylko dlatego moge pisac o alkoholu, mówić, smiać
                            sie z tego, czasem wypić piwo czy dwa (!)
                            Dzis mam normalny stosunek do tego. jeszcze kilka lat temu reagowałam na sam
                            zapach alkoholu wściekłością i histerią.
                        • triss_merigold6 Re: zgadzam się z tobą triss.... 09.12.07, 22:32
                          Toż mówię, że są różne fazy alkoholizmu. I nie tylko ilość ma
                          znaczenie. BTW skoro masz genetyczne predyspozycje do uzależnienia
                          to po co pijesz regularnie? Przymus?

                          W którymś numerze "WO" był tekst o kobietach alkoholiczkach i
                          przkład dziewczyny, która piła tylko w weekendy - ot, normalnie
                          balowała w piątek i w sobotę, nawet nie do zejścia. Z jakichś
                          powodów trafiła do szpitala na oddział. Po weekendzie kiedy siłą
                          rzeczy nie wypiła ani kropli dostała regularnej delirki. Moja bywsza
                          znajoma, matka dzieciom i kura domowa jest alkoholiczką - po
                          południu musi walnąć sobie tego drinka z wysokoprocentowego
                          alkoholu, bo inaczej wkurw ją roznosi a po drinku spoko, wieczorem z
                          mężem też elegancko drink.
                          • dlania Re: zgadzam się z tobą triss.... 09.12.07, 22:36
                            Ja pamietam ten artykuł, był bardzo przegięty.
                            Ja nie pije regularnie - mój mąż, wiedząc o predyspozycjach genetycznych,
                            pilnuje, żebym nie uzywała alkoholu częściej niż 2 razy na tydzieńwink I naprawdę
                            mówimy o szklance piwa czy kieliszku miodu pitnego (mniam!). Imprezy bardziej
                            drastyczne zdażaja sie rzadko. Jezu, ile ja bym dała żeby moi rodzice byli
                            takimi alkoholikami jak ja.
                            • gaja78 Re: zgadzam się z tobą triss.... 09.12.07, 22:55
                              dlania napisała:

                              > Ja nie pije regularnie - mój mąż, wiedząc o predyspozycjach genetycznych,
                              > pilnuje, żebym nie uzywała alkoholu częściej niż 2 razy na tydzieńwink I
                              naprawdę mówimy o szklance piwa czy kieliszku miodu pitnego (mniam!). Imprezy
                              bardziej
                              > drastyczne zdażaja sie rzadko. Jezu, ile ja bym dała żeby moi rodzice byli
                              > takimi alkoholikami jak ja.

                              Powiem ci tak:
                              Mam predyspozycje genetyczne.
                              2-3 razy otarłam się o uzależnienie. Na szczęście w porę zapaliła mi się lampka.
                              Może to kwestia wieku, nie wiem, ale na studiach mogłam pić dużo i często. Bez
                              żadnych konsekwencji. Począwszy od końca studiów problemy po alkoholu były coraz
                              większe.

                              W tej chwili piciem 2 razy w tygodniu butelki piwa ryzykuję zapadnięciem się w -
                              lekkiej co prawda - ale jednak depresji. A impreza zakończona poważnym stanem
                              nieważkości równa się 2 tygodnie konkretnego doła.

                              Dla mnie wypijanie piwa 2 razy w tygodniu jest balansowaniem na krawędzi.
                              Chociaż kiedyś wydawało się zupełnie niegroźne ...
                              • gaja78 No i ... 09.12.07, 22:58
                                Alkohol (nawet ten 2 razy w tygodniu w małych ilościach) bywał u mnie przyczyną
                                poważnych problemów z libido.
                            • gosia.dwa Re: zgadzam się z tobą triss.... 09.12.07, 23:04
                              ja mieszkałam z faceta który był alkoholikiem.pomogłam mu i się
                              udało-on teraz jest trzezwy.po trzech latach wyjechałam do innego
                              miasta gdzie studiowałam i pracowałam.byłam juz po terapii dla
                              współuzależnionych.z tej samotności codziennie wieczorem wypijałam
                              sobie piwko,potem dwa,potem.... po jakims czasie zorientowałam się
                              że ja tez mam problem.nie umniałam bez piwa zrobić prania,bo pralka
                              za wolno kołowała.... cały czas miałam kontakt z trzezwymi
                              alkoholikami.gdy zaszłam w ciąże przestałam pić i tak jest do nia
                              dzisiejszego.mój synek ma 13m-cy.zamieniłam grono pijących ludzi na
                              trzeżwych alkoholików,chodzę na mityngi ale tylko otwarte.mam
                              czasami ochotę się napić,ale boje się...
                              nie straciłam przez picie pracy,nawet rodzina nie wie ze jestem
                              uzalezniona.nie mogę im tego powiezdzieć,bo oni tego nie
                              rozumieją.spotkania AA uwazaja za sekte/brak słów/.mam nadzieje że
                              mój syn przerwie plagę dziedziczenia tego choróbska!!!
                              pozdrawiam
            • echtom Re: alkoholizm 09.12.07, 21:48
              Coś w tym jest - kofeina to też narkotyk, tylko bardzo słaby i nie
              powoduje tak dramatycznych skutków jak niektóre mocniejsze używki.
            • gosia.dwa Re: alkoholizm 09.12.07, 21:53
              alkohol to używka.owszem wzsystko jest dla ludzi ale z umiarem!!! a
              narkotyki to normalne? też uzależniają... o uzależnieniu od kawy też
              słyszałam,papierosów.są ludzie którzy codziennie rano muszą wypić
              kawe,a jej brak doprowadza ich do szału.jednak alkohol prowadzi do
              degradacji umysłu.często z powodu uzaleznienia cierpią
              najbliżsi,dzieci... nigdy nie wiemy kiedy mija ta granica między
              swobodnym piciem a uzaleznieniem.... nasza czujnoś może być
              uśpiona...
              • myelegans Re: alkoholizm 10.12.07, 02:36
                Nalog jest nalogiem, uzaleznienie od substancji moze miec rozna forme i zaleznie
                od substancji rozne konsekwencje, ale etapy sa te same: niech to beda narkotyki
                twarde i te trawkowe, srodki przeciwbolowe, srodki nasenne, papierosy, alkohol
                czy... Coca-Cola. Mam kolege, ktory wypijal 1.5 litra coli dziennie, musial
                przejsc przez normalny odwyk, takie mial organiczne uzaleznienie. Co prawda
                fizjologicznie konsekwencje nie sa tak wyniszczajace jak przy alkoholu czy
                narkotykach.

                Moj szwagier nie pije, ale jest uzalezniony od... marihuany, ktora sam rosnie,
                przy czym jest wzietym programista i w tej chwili w wieku 40lat moglby spokojnie
                przejsc na emeryture, nie rezygnujac ze stylu zycia do ktorego jest
                przyzwyczajony, bo tak sie juz ustawil. Pali juz od przeszlo 20 lat, codziennnie.

                Ja znam cale mnostwo "functional alcoholics" ludzie pracujacy, na wysokich
                czesto stanowiskach w firmach, lekarz kardiochirurg w najlpepszej klinice, inny
                lekarz chirurg-plastyczny, szef firmy prawniczej, wszyscy funckcjonujacy
                alkoholicy, w roznym stopniu zaawansowania, czesto po kilku podejsciach do terapii.
                Mama mojej kolezanki zostala alkoholiczka w wieku 50-kilku lat jak dzieci wyszly
                z domu, wypijala codziennie butelke wodki i kilka lat zabralo, zeby rodzina sie
                zorientowala. Na przyjeciach rodzinnych nie pila ... wcale.
                Moj wujek w chorobe alkoholowa popadl jak przeszedl na emeryture.
                Ja zawsze mialam jakos szczescie do facetow-abstynentow. Moj obecny maz nie
                pije.... wcale, bo po prostu alkohol mu nie smakuje. Jak otwieram do obiadu
                butelke wina, to ja konczymy przez 3 dni, on poi 2-3 lykach oddaje mi lampke, a
                sam nalewa sobie... mleka ;0)
                • dlania Re: alkoholizm 10.12.07, 07:59
                  Dobre z tym mlekiemwink Tylko że mnie akurat po mleku jest niedobrze i mam
                  niesmak w buzi pół dniawink
                  No cóż jestem alkoholiczka i lubie to. Jesli to balansowaniena krawędzi - to
                  zamierzam jeszcze długo tak balansowac i nie dać się. Nie napisze, że mam nad
                  tym kontrolę, bo każdy alkoholik tak mówiwink Ale są pewne wymierne fakty: jeśli
                  od kilku lat nie rosnie w moim domu ilośc spozywanego alkoholu (a właściwie
                  napojów alkoholowych, bo pijemy to co, smaczne - piwo, Bayleysa, miód, wódki
                  nigdy), a właściwie nawet spada, bo przy dzieciach nie ma czasu na imprezy
                  towarzyskie, to jest jak dla mnie ok. I powtórze jeszcze raz: wiele bym dała za
                  to, żeby osoby uzaleznione z mojego otoczenia zatrzymały sie w takim stadium
                  alkoholizmu jak ja.
    • morgen_stern Re: alkoholizm 10.12.07, 09:09
      Dzięki Bogu mam prawdopodobnie syndrom azjatycki (w tych krajach
      jest bardzo niski odsetek alkoholików), czyli po większej ilości
      alkoholu po prostu rzygam tongue_out źle się czuję i nawet niewielka ilość
      trunków wywołuje mało przyjemne odczucia. Karmi czy słodki drink z
      likierem raz na ruski rok całkowicie mnie zaspokaja. Wina nie lubię,
      czystej wódki nie znoszę, o whisky nie wspominając. Syf bleee

      A problem alkoholizmu w Polsce jest wyjątkowo bagatelizowany.
      Zaczyna się już w małolęctwie - jak sobie przypomnę opilstwa, jakie
      występowały w liceum, to na samo wspomnienie włosy dęba stają. Teraz
      jest podejrzewam jeszcze gorzej.
      Z dorosłymi nie lepiej, większośc wyjazdów "integracyjnych" to
      okazja do nachlania się, a opowieści o tym, jak się kto schlał i co
      po pijaku wyprawiał należą do kluczowych tematów podczas zabawiania
      towarzystwa. Niestety, jam równiez winna...
      • karola1008 Re: alkoholizm 10.12.07, 09:39
        Wiele razy ktoś ze znajomych przysyłał mi mailem "śmieszne" zdjęcia
        pijaków. Leżących na ławkach, pod ławkami, na progu za progiem, w
        towarzystwie i samotnie. Ubaw po pachy. W ogóle nie widziałam w tych
        zdjęciach nic śmiesznego. Pracowałam kilka lat w stowarzyszniu
        zajmujacym się pomocą dzieciom z rodzin patologicznych i takich
        pijaków jak z fotek widywałam w realu praktycznie codziennie. A
        oprócz pijaków widziałam ich udręczone rodziny. Za każdym takim
        zdjęciem kryje się czyjaś tragedia. Napatrzyłam się.
        Nie jestem abstynentką, lubię napić się na imprezach, albo wypić
        chłodne piwo w upalny dzień, czy dobre wino do obiadu. Przy dwojgu
        malych dzieci nia ma za bardzo czasu na takie relaksy. Zdarzyło mi
        się, w czasach bujnej młodości nadużyć alkoholu, a i teraz taż, choć
        zdecydowanie rzadziej, zdarza mi się wstawić na imprezach.
        Jest różnica pomiędzy wypiciem codzidziennie jednego piwka, z
        czystej symaptii do tego trunku, a alkoholizmem. Problem powstaje,
        gdy w przypadku niemożności wypicia tego piwka człowieka zaczyna
        roznosić.
        Nienawidzę wyjazdów służbowych. Oczywiście wyjazd wyjazdowi
        nierówny, ale zdarzało mi się być na takich, gdzie trzeźwi bywali
        jedynie prelegenci.Cała reszta, z nielicznymi wyjątkami, uchlewała
        się z przerwami w życiorysie. Jak nie wpdał jeden z drugim do rowu i
        pies mu krawata nie zeżarł, to szkolenie było nieudane.
      • mathiola Re: alkoholizm 10.12.07, 11:41
        A problem alkoholizmu w Polsce jest wyjątkowo bagatelizowany.

        A byłaś na Wyspach? Tam to dopiero jest bagatelizowany. U nas to pikuś.
    • mathiola Re: alkoholizm 10.12.07, 11:36
      Rano piję kawę, wieczorem piwko. O ile z braku piwa nie targa mną o podłogę, o
      tyle brak kawy może zmusić mnie do przymusowej wędrówki do sklepu, nawet i w
      pidżamie.
      Czy powinnam się leczyć, a jeśli tak, to z czego najpierw?
      • deela Re: alkoholizm 10.12.07, 12:14
        z kawoholizmu?
      • morgen_stern Re: alkoholizm 10.12.07, 12:26
        Mathiola, musisz sobie zadać podstawowe pytania:

        - Czy z powodu picia kawy zaniedbałeś kiedykolwiek swoje obowiązki,
        sprawy rodzinne lub opuściłeś pracę kilka dni pod rząd?
        - Czy miałeś kiedykolwiek delirium tremens, nasilone drżenia czy po
        nadużyciu kawy słyszałeś głosy lub widziałeś nie istniejące rzeczy?
        - Czy Twoi przyjaciele bądź krewni uważają, że twoje picie kawy nie
        mieści się w normie?
        - Czy przebywałeś kiedykolwiek w szpitalu z powodu picia kawy?
        - Czy uważasz, że pijesz kawę w taki sam sposób jak większość ludzi?

        Jeśli powyższe pytania cie nie dotyczą, możesz odetchnąć z ulgą smile))



        - Czy straciłeś kiedykolwiek przyjaciela lub kogoś bliskiego z
        powodu picia kawy?
        • mathiola Re: alkoholizm 10.12.07, 12:37
          odetchnęłam wobec tego z ulgą. Będę dalej pić swoją kawę smile I piwko wieczorne
          też smile
    • beautywitch Jako córka alkoholika odpowiem 10.12.07, 14:07
      że alkoholizm jest wtedy,gdy nikt i nic nie jest tak ważne,jak
      wypicie piwka,drinka,czy wina, czy jakiegokolwiek innego alkoholu.
      Wtedy,kiedy twoje dziecko prosi Cię rano,żebyś zawiozła je gdzieś po
      południu, Ty obiecujesz, a potem wypijasz piwo i już nie możesz
      dziecka zawieźć. Kiedy przyjeżdża do Ciebie rodzina,z którą się nie
      widzialas rok,a Ty witasz ich na rauszu i gadasz głupoty. Kiedy
      bierzesz dziecko na ręce po pijaku i uważasz,że to nie problem.
      Kiedy reagujesz agresją,gdy ktoś zwróci Ci uwagę,że jesteś pijana.
      wreszcie,kiedy jest Wigilia,a Ty siadasz do stołu i zioniesz
      alkoholem. To jest alkoholizm.
    • ciociacesia Re: alkoholizm 10.12.07, 16:07
      znam alkoholików i znam pijaków i powoli przecodzi mi etap kiedy
      uwazałam ze mnie to nie dotyczy. trzeba sie pilnowac i co jakis czas
      kontrolowac czy mamy juz objawy czy nie.
    • zebra12 Poczytajcie: 10.12.07, 20:19
      Wyróżniamy cztery fazy choroby alkoholowej

      Faza wstępna (od kilku miesięcy do kilku lat)
      Objawy:

      po wypiciu kieliszka pijący czuje się bezpieczniej, alkohol przynosi
      odprężenie, ułatwia kontakty, nikną napięcia i stresy;
      wszystkie problemy zaczyna rozwiązywać za pomocą alkoholu;
      wzrasta tolerancja alkoholowa, aby uzyskać przyjemny nastrój, pijący
      musi wypić więcej niż poprzednio.
      Faza ostrzegawcza (od pół roku do kilku lat)
      Objawy:

      występują luki pamięciowe, okresowe zaniki pamięci;
      u pijanego (wielekroć) nie obserwuje się typowych objawów upicia
      się, prowadzi normalną rozmowę, czego na drugi dzień nie pamięta;
      pije łapczywie, poza "kolejką", zachłannie, jak człowiek gaszący
      pragnienie, zaczyna pić ukradkiem;
      zaczyna się w nim budzić poczucie winy;
      unika rozmów na ten temat.
      Faza krytyczna
      Objawy:

      traci kontrolę nad raz rozpoczętym piciem;
      jeżeli już zaczął pić, pije do głębokiego upojenia alkoholowego;
      jest jeszcze w stanie podjąć decyzję: pić czy nie pić;
      pogłębia się w nim poczucie winy, niezadowolenia z siebie, które
      kompensuje agresywnością wobec innych;
      zaczyna pić od rana (picie poranne).
      Faza przewlekła
      Objawy:

      początkiem jej jest przejście do picia ciągłego;
      alkoholik stara się podtrzymywać stan upojenia - stale jest pijany;
      następuje wyraźne obniżenie tolerancji na alkohol, do upicia się
      wystarczy niewielka ilość alkoholu;
      pojawiają się zaburzenia psychiczne, od nieokreślonych stanów
      lękowych, aż do psychoz alkoholowych włącznie.

      Ten fragment pochodzi ze strony:
      www.uzaleznienia.yoyo.pl/alkoholizm/fazy_alkoholizmu.php
      Takie są fakty.
      • dlania Re: Poczytajcie: 10.12.07, 20:52
        No, i te informacje, które podała Zebra sa dla mnie o wiele bardziej
        przekonujące, niz twierdzenie, że nieważne ile, każdy kto pije to alkoholik.
        • deela Re: Poczytajcie: 10.12.07, 22:42
          a to zabawne
          alkohol nigdy nie ulatwial mi kontaktow :o
          nie bede alkoholiczka smile)))
          • mathiola Re: Poczytajcie: 10.12.07, 22:44
            kurde, deela, z ust mi to wyjęłaś, chciałam to samo napisać smile))
            Spoko czyli smile
            ja mam ułatwione kontakty zawsze smile
            • doska26 Re: Poczytajcie: 12.12.07, 00:12
              Mysle ze alkoholizm ,jest to okropna choroba i nie zawsze alkoholik
              to lump,ktory nie ma pracy ,rodziny i smierdzi ,to jest alkoholik
              ostatniej fazy.Wielu jest takich ktorzy maja
              prace ,rodzine ,pieniadze,zyja ponad stan i nawet przez mysl nikomu
              nie przejdzie ,ze to jest alkoholik ,bo wszystkim ,alkoholik kojarzy
              sie z takim czlowiekiem o jakim pisalam wczesniej -lump.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka