Dodaj do ulubionych

Abstynenci.....

17.12.07, 14:58
Sa jeszcze tacy? Czy spotkania swiateczne zawsze musza sie odbywac
przy niesmiertelnej flaszce na stole (najczesciej ciepla wodka
zreszta)? Czy swietowaniu i zjazdom rodzinnym musi sluzyc alkohol?
Czy sa domy, ktorych podczas swiat alkoholu na stole nie bedzie,
albo bedzie lampka wina do kolacji?

Moje wspomnienia z dziecistwa, to alkohol na stole swiatecznym i
odpowiednie zachowania poalkoholowe. Wspomnienia, ktore funduje
swojemu dziecku, to bezalkoholowy stol swiateczny, oprocz lampki
wina do kolacji, inne alkohole nie zalegaja czy sie to komu podoba,
czy nie, po prostu: jest aperitif przed, wino do, a pozniej juz
tylko kawa i herbata. Sama z niechecia wspominam wujkow z placzacymi
sie jezykami i ulanskim spiewem na ustach, dyskutujacych
politycznie, rzucajacych slownictwem i kobiety wymykajace sie do
kuchni, a pozniej wyciagajace tych mezow do domow z imprezy i
wszyscy zgodni.... ze to normalne.

Obserwuj wątek
    • sionasble Re: Abstynenci..... 17.12.07, 15:22
      ja piję rzadko, nawet b. rzadko
      u nas w domu jest dobrze zaopatrzony barek - przy czym alkoholu nie kupujemy -
      to świadczy ile wypijamy smile
      zostało mi to po czasach gdy musiałem byc 24/24 pod telefonem
      co nie znaczy, że nie potrafię - ostatnio znajomi stwierdzili, że nadaję się na
      REPa do rosji
    • lola211 Re: Abstynenci..... 17.12.07, 15:30
      Nie jestesmy abstynentami, w swieta na stole goscic bedzie wino i
      koniak, w ilosci symbolicznej.Nie upijamy sie w gronie rodzinnym.
    • nchyb nie przepadam za nawiedzonymi abstynentami... 17.12.07, 15:36
      nie lubię przegięć w żadną stronę. Nie zoszę zalanych w trupa przy
      stole, ale też nie lubię neofitów i nawiedzonychalkoholików, ktorzy
      na każdym kroku podkreślają,jakie to zło ten alkohol.
      Lubię złoty środek i niewidzę nic złego w lampce wina do obiadu,
      kieliszkowi dobrze zmrożonej wódki do zakąsek itp itd. Alkohol na
      świątecznym stole nie musi być powodem zalania się wszystkich
      członków rodzinnego spotknia.
      Nie mam wspomnień alkoholowych ibacji, nie mam w rodzinie
      alkoholików, mimo że nie ma też w niej calkowitych abstynentów. A
      gdy ktoś nie chce pić alkoholu, to go po prostu nie pije. Bez
      przesadnego tłumaczenia się i wzbudzania poczucia winy w tych, co
      wypiją...

      I dla miłośników postnej wieczerzy wigilijnej przypomnienie -
      alkohol można pić w Adwencie i podczas Wigilii, nie ma w nim nawet
      grama tłuszczu, he he... wink
      • roksanaa22 Re: nie przepadam za nawiedzonymi abstynentami... 17.12.07, 15:49
        Nie piję żadnego alkocholu nawet w "symbolicznej" ilości.Na wigilii
        pozwalam bliskim na jednego drinka po kolacji.Nic wiecej...
        • roksanaa22 Re: nie przepadam za nawiedzonymi abstynentami... 17.12.07, 15:49
          Zapomniałam dodać,że mam osobliwą fobię na temat alkoholuwink
          • ally Re: nie przepadam za nawiedzonymi abstynentami... 17.12.07, 16:08
            no raczej wink co to znaczy, że komuś "pozwalasz" na drinka? smile

            co do wigilii, po dłuższym zastanowieniu się stwierdzam, że u nas bywa zawsze
            jakieś dobre wino. czy to wstyd i hańba?
          • myelegans Re: nie przepadam za nawiedzonymi abstynentami... 17.12.07, 16:10
            No dobrze, ale jak WY macie swoja filozofie alkoholowa (lampka wina,
            odrobina koniaku, kieliszek zmrozonej wodki jako aperitif), a goscie
            maja inna i maja oczekiwania, ze nasiadowa i popijawa, bo okazja, bo
            swieta, to co robicie?
            • gryzelda71 Re: nie przepadam za nawiedzonymi abstynentami... 17.12.07, 16:17
              myelegans napisała:

              > No dobrze, ale jak WY macie swoja filozofie alkoholowa a goscie
              > maja inna i maja oczekiwania, ze nasiadowa i popijawa, bo okazja, bo
              > swieta, to co robicie?

              To trzymamy sie swojej filozifii.A goście jak są niedopici to chyba w domy dopijaja nie wiemsmile
              Znam swoich gości i nie występują u mnie znaczące rozbieżnosci pomiędzy tym co ja oferuje,a tym czego oni oczekują.
            • nchyb Re: nie przepadam za nawiedzonymi abstynentami... 18.12.07, 12:36
              > No dobrze, ale jak WY macie swoja filozofie alkoholowa (lampka
              wina,
              > odrobina koniaku, kieliszek zmrozonej wodki jako aperitif), a
              goscie
              > maja inna i

              my należymy do tych, którzy zapraszają do siebie w gości osoby o
              podobnym stosunku do życia i prawie że pełnej aprobacie naszej
              filozofii... smile
            • a.nancy Re: nie przepadam za nawiedzonymi abstynentami... 18.12.07, 22:51
              myelegans napisała:

              > No dobrze, ale jak WY macie swoja filozofie alkoholowa (lampka wina,
              > odrobina koniaku, kieliszek zmrozonej wodki jako aperitif), a goscie
              > maja inna i maja oczekiwania, ze nasiadowa i popijawa, bo okazja, bo
              > swieta, to co robicie?

              nie mam takich gosci.
              nie wyobrazam sobie takiej sytuacji; co to znaczy "maja oczekiwania"? glosno
              krzycza "chcemy wodki"? zabilabym smiechem. czy chodzi o stuacje, ze nie mowia
              wprost ale wiem, ze beda mieli zal? to ich problem. jakbym uslyszala, ze ktos
              uwaza wigilie za nieudana z powodu braku wodki, zabilabym smiechem.
      • a.nancy Re: nie przepadam za nawiedzonymi abstynentami... 18.12.07, 22:44
        nchyb napisała:

        > nie lubię przegięć w żadną stronę. Nie zoszę zalanych w trupa przy
        > stole, ale też nie lubię neofitów i nawiedzonychalkoholików, ktorzy
        > na każdym kroku podkreślają,jakie to zło ten alkohol.
        > Lubię złoty środek i niewidzę nic złego w lampce wina do obiadu,
        > kieliszkowi dobrze zmrożonej wódki do zakąsek itp itd. Alkohol na
        > świątecznym stole nie musi być powodem zalania się wszystkich
        > członków rodzinnego spotknia.
        > Nie mam wspomnień alkoholowych ibacji, nie mam w rodzinie
        > alkoholików, mimo że nie ma też w niej calkowitych abstynentów. A
        > gdy ktoś nie chce pić alkoholu, to go po prostu nie pije. Bez
        > przesadnego tłumaczenia się i wzbudzania poczucia winy w tych, co
        > wypiją...

        ano, podpisuje sie pod powyzszym.
        z jednym wyjatkiem - akurat w wigilie alkoholu na stole nie ma - ot taka
        tradycja rodzinna - do postnych potraw jakos alkohol nie pasuje. nie ma w tym
        zadnej ideologii ani wzgledow religijnych, tak sie utarlo i tyle.
    • mathiola Re: Abstynenci..... 17.12.07, 16:13
      Ja z dzieciństwa pamiętam stół wigilijny bez wódki, ani ciepłej ani zimnej.
      Kiedy dorosłam, wprowadziłam zwyczaj wypijania po lampce grzanego wina z
      korzeniami.
      Nie mogę już poza tym czytać tych wątków o alkoholu. Czy dla was nie istnieje
      złoty środek - tzn. z założeniem, że alkohol jest dla ludzi i niekoniecznie musi
      oznaczać spijanie się w trupa? Ludzie. Skończcie już.
    • aluc Re: Abstynenci..... 17.12.07, 16:21
      na szczęście jedyną osobą naprutą jak Messerschmitt, którą kojarzę
      ze świętami z dzieciństwa, był zamówiony przez rodziców Święty
      Mikołaj wink

      będzie wino i nalewka wiśniowa, scen uwłaczających nie przewiduję
      • myelegans Re: Abstynenci..... 17.12.07, 16:27
        Ja pamietam naprutego Mikolaja z niemniej naprutymi aniolkami, wtedy
        ostatecznie przestalam w swietego wierzyc.
        No to jestem widocznie z tych nielicznych, ktorym polskie swieta BN
        kojarza sie z widokiem stolu zastawionego zarciem i z flaszka na nim
        i gosci siedzacych przy tym stole 5-6 godzin, jedzacych i pijacych.
        Moze czasy sie zmienily, a mnie perspektywa pobytu na obczyznie
        wykrzywila "image".
        • ik_ecc Re: Abstynenci..... 17.12.07, 17:29
          Myelegans - u mnie tak jak i u Ciebie. Wspomnienia z polsich Wigilii
          zostaly mi bardzo nieladne, pobyt na obczyznie tez moze costam
          wykrzywil...

          Nie jestem absytnentka per se, ale nie pije bo nie lubie. Bardzo
          okazjonalnie jakis slodki likier, bo uwielbiam slodycze. Wino i piwo
          brrr, o wodce juz nie wpsominajac. Po prostu ohyda.

          Mamy jakies trunki w domu - zadnego nie kupilismy osobiscie, stoja w
          barku od lat i z reguly "recyclujemy" je jako prezent dla kogostam
          innego.

          W Wigilie idziemy do mojej matki, wiec pewnie bedzie na stole stalo
          wino, bo matka lubi. Z reguly popijaja je tylko matka i siostra, w
          ilosciach bardzo przyzwoitych. Szwagier, maz i ja wina nie lubimy.
          Maz lubi piwo, ale pewnie matka zalozy ze piwa nie wypada na swieta,
          wiec nie bedzie. wink
    • brak.polskich.liter Re: Abstynenci..... 17.12.07, 16:31
      Kieliszek wina do obiadu czy aperitif to raczej nie abstynencja.

      Klimatow swiateczno-familijno-wodczanych z dziecinstwa nie pamietam. Alkohol,
      jesli byl, to w niewielkich ilosciach i dla wybranych. Moja mama w ogole nie
      pije alkoholu, tato pija niskoprocentowe alkohole (wino, piwo) pasujace do
      danego posilku.
      Tesciowie - jak wyzej. Alkoholi wysokoprocentowych - null, wino do obiadu - jak
      najbardziej.
      Znam jeszcze pare rodzin, wsrod ktorych model spotkan rodzinnych w klimacie
      "lorneta + meduza" nie funkcjonuje. Wiec odpowiedz na Twoje pytanie brzmi - nie,
      nie wszyscy spotykaja sie przy flaszce czystej i uzywaja spotkan rodzinnych jako
      pretekstu, zeby sie narabac.

    • ibulka Re: Abstynenci..... 17.12.07, 17:28
      w Święta - wino do kolacji i ajerkoniak, koniak dwa dni później. to kulturalny
      alkohol, że tak powiem. żadnej wódy, nie wyobrażam sobie...
    • triss_merigold6 Re: Abstynenci..... 17.12.07, 17:40
      W domu moich rodziców i dziadków wigilie zawsze były bezalkoholowe.
      Jakoś mi się alkohol z wigilijnymi potrawami kompletnie nie
      komponuje.
      Święta jak z w/w opisu kojarzę z domów niektórych moich byłych, z
      opowiadań koleżanek czy znajomych. Full żarcia, siedzenie, flaszka,
      słodkie wina, tv obowiązkowo + muzyka a potem pretensje i kwasy o
      jakieś zaszłości rodzinne. Niekiedy mordobicia.
    • ciociacesia Re: Abstynenci..... 17.12.07, 18:04
      u mnie nigdy nie było alkoholu z okazji swiat typu wigilia,
      wielkanoc czy komunia - dłuuugi czas nie widziałam nikogo z rodziny
      pijanego.
      teraz bywa alkohol bo mama zmiekła a moze tata sie postawil - w
      kazdym razie bywa koniaczek po kolcji wigilijnej, zdarza sie nalewka
      czy cos innego do kolacji - kielizek czy dwa, kulturalnie smile mama
      mnie nauczyla kulturalnego picia smile
      • kraina.marzen Re: Abstynenci..... 17.12.07, 18:31
        sa takie domy
        moj obecny i rodzinny

        moj "maz" wcale alkoholu nie pije-bo ma ojca alkoholika
    • mama5plus Re: Abstynenci..... 17.12.07, 18:39
      Sa, owszem. Nie pije alkoholu w zadnej postaci. Nie mam takiej
      potrzeby kompletnie i nigdy nie mialam. Maz tez nie pije.
      Gosciom nie proponujemy rowniez.
      Podobnie jak z papierosami. Nie palimy wiec nie ma i goscie
      rowniez nie dostana. ;-P

      Z tego co wiem, w domu mojej siostry sytuacja wyglada podobnie.
      • mysiam Re: Abstynenci..... 17.12.07, 19:10
        a są wink
        u nas w rodzinie kolacja wigilijna jest zupelne bezalkoholowa
        potem ,juz po rozpakowaniu prezentów ,pewnie napijemy sie po lampce
        dobrego winka
        kolejne dni-tez pewnie winko do obiadu i tylewink
    • donna28 Re: Abstynenci..... 17.12.07, 19:28
      Oboje z mężami jesteśmy abstynentami. Mąż - taki prawdziwy, co nigdy alkoholu do
      ust nie wziął. Ja piłam alkohol, ale od czasu jak jesteśmy razem już nie, jakoś
      mi tak potem głupio mu chuchać wódą, jak on nie pił smile
      Alkoholu u nas w domu nie ma. Ewentualnie jak znajomi przychodzą, to wino, piwo.
      • marzeka1 Re: Abstynenci..... 17.12.07, 19:32
        smile nigdy ani w moim rodzinnym, ani tym obecnym nie było alkoholu w czasie Wigilii,w święta- czasem lampka dobrego wina.W ogóle piję bardzo mało, czasem na kilka miesięcy trafi się kieliszek wina.
      • myelegans Re: Abstynenci..... 17.12.07, 19:35
        Donna, to tak jak moj maz, totalny abstynent, bo nie lubi, nie
        potrzebuje, przyjemnosci mu nie sprawia. Ja lampka wina do kolacji,
        bo dobre wino uwielbiam i likier do deseru.

        Klopot mamy jak przyjezdzamy do Polski, gdzie staropolska goscinnosc
        nakazuje, i juz sie kilka razy dowiedzialam, "co to za chlop, co sie
        kieliszka nie napije", jak rowniez Ci ktorzy pija, jakos nie do
        konca zrecznie sie czuja i sa nieufni. Niby wyksztalceni ludzie. I
        niemal kazdy przynosi mi butelke wodki z gornej polki w prezencie,
        zebym zabrala ze soba. Tak samo jak przynosza czekolady dziecku,
        zakladajac chyba, ze kazdy uzywa....
    • donatta Re: Abstynenci..... 17.12.07, 21:22
      A ja tam lubię sobie czasem wypić. A czasem nawet - UWAGA - upić się w trzy d..y!
      Ale w Wigilię nawet wina jakoś u nas nie ma. Nie komponuje się z łososiem i pierniczkami i już smile
    • kali_pso Re: Abstynenci..... 17.12.07, 21:33
      Ja z rodziny, której żadne uzaleznienia nigdy sie nie imały, chyba,
      że ciagotki w kierunku słodyczywinkP
      Dziadek, ojciec, brat ojca- ani nie palili, ani nie pili.
      Nie pamietam, abym widziała ich kiedykolwiek pijanych, może to
      kwestia tzw. słabych głów?winkP
      Na uroczystościach typu Chrzciny, Komunia, kolacja wigilijna czy
      obiad świateczny- żadnych alkoholi. Wieczorem, czasami w święta,
      wino......

      Dla porównania mam rodzinę męża( on sam, co szczególne- rodzinny
      wyrodek- niepijący), reszta- wstyd i żal patrzeć......żadnego umiaru
      i hamulcówwinkP
    • hexella Re: Abstynenci..... 17.12.07, 21:46
      w domu moich teściów nigdy podczas świąt nie pito alkoholu, głównie
      dlatego, ze w rodzinie jest niepijacy alkoholik.

      Kiedy po ogólnorodzinnm spotkaniu wracamy do naszego domu, lubimy
      sobie z małżonem usiąść z lampeczka dobrego winka, często pysznego,
      pachnącego grzańca.
      Co do wódki- juz chyba nie pamietam jak smakuje...

      Wszystko jest dla ludzi, tylko z umiarem.
    • krwawakornelia Ja to pod kloszem 17.12.07, 22:02
      chowana jestem ale w zyciu sie z alkoholem na swieta nie spotkalam.
      • loganmylove Re: Ja to pod kloszem 17.12.07, 22:19
        Ja podzielam zdanie nchybwink W czasie kolacji wigilijnej pewnie napijemy się po
        kieliszku wina lub dwa a ew po prezentach zrobię grzańcawink
    • e_r_i_n Re: Abstynenci..... 17.12.07, 22:18
      Wigilie bezalkoholowe od zawsze (w moim rodzinnym domu). W swieta jakis drink,
      wino, koniak - ale w ilosciach ograniczonych, dla smaku, nie dzialania.
      U tesciow chyba sie zdarza 'konkretniejszy' alkohol, ale mnie to nie interere.
      Meza tez nie, bo on jedyny kierowca wink.
    • mara_jade73 Re: Abstynenci..... 18.12.07, 07:55
      Do kolacji wigilijnej podaję wino. Wódki nie podję czy na święta czy
      nie bo po prostu jej nie pijamy. Chyba, że do przygotowania drinków.
    • rotera Re: Abstynenci..... 18.12.07, 08:48
      jesli chodzi o Wigilie to
      w domu mojej rodziny wodki, ani innego alkoholu nigdy nie było
      w domu rodziny meza byla wodka

      teraz my robimy wigilie, w naszym wsponym domu jest wino, i zeby
      pogodzic obie strony i ze wzgledu na trawienie
    • drinkit Re: Abstynenci..... 18.12.07, 15:04
      Najpierw pytasz czy sa jeszcze abstynenci, a potem: "Czy sa domy,
      ktorych podczas swiat alkoholu na stole nie bedzie,
      > albo bedzie lampka wina do kolacji?"
      Albo abstynent, albo lampka wina do kolacji.
      U mnie nikt nie jest abstynentem, w najmniejszym stopniu. Do
      uroczystych kolacji, tj. wigilia zawsze jest szeroki wybor win,
      ktore cala rodzina uwielbia.
      Nie lubie przeginania: albo chlanie gorzały, albo całkowita
      abstynencja. A cos pomiedzy????
      • bi_scotti Re: Abstynenci..... 18.12.07, 15:30
        Moje najobrzydliwsze wspomnienia swiateczne to pamiec wodczanego
        smrodu i bekania podpitych pan i panow na Pasterce. Ochyda. A dzialo
        sie w centrum stolicy wiec nie zadna jakas spita polska wies sad
        W domu do Wigilii zadnych procentow nigdy nie bylo, w pierwszy dzien
        swiat do obiadu bylo wino domowej roboty, wodki w ogole nie pamietam
        z takich okolicznosci. Szanuje gleboko abstynentow i uwazam, ze
        jesli przeginac to wlasnie w kierunku bez procentow w ogole niz w
        kierunku popijania bez umiaru. W koncu co jest niby najwazniejsze w
        swieta? To, ze sie spotkamy i pobedziemy razem a nie to, ze bedziemy
        ze soba pic!
        • myelegans Re: Abstynenci..... 18.12.07, 20:52
          Rzeczywiscie z tytulem nie trafilam ;0). Chodzi o szeroko pojety
          umiar, ze wskazaniem na niedomiar. Pasuje? ;0)
          No wlasnie, skoro wszedzie na Wigilii albo symboliczna lampka, albo
          nic, to skad tylu podpitych mocno facetow na Pasterkach? Smrod
          przetrawionej wodki i sledzia, tez w duzym miescie, Krakowie,
          zniechecil mnie do Pasterek ostatecznie.

          Mnie to jeszcze mierzi to zasiadanie przy stolach przez kilka godzin
          i zarcie przez bite 3 dni.
          Kiedys zaprosilam blizsza i dalsza rodzine na swieta (jeszcze w
          Polsce) i zrobilam styl bufetowy, suto zastawiony stol w rogu pokoju
          z salatkami, wedlinami, przystawkami, napojami, winem itd. Krzesla
          porozstawiane po calym domu, kanapy i fotele tez byly, ale nie
          sadzalam nikogo za stolem. Chcialam zeby towarzystwo moglo sie
          dowolnie wymieszac i mieszac, zeby nie bylo skazane na tego samego
          towarzysza rozmowy, albo przekrzykiwanie sie. To sie na starsza
          czesc rodziny na poobrazila, ze ich przy stole nie posadzilam, bo
          jak to tak jesc na kolanach i jak to mozna, zeby gospodarz nie
          nalewal trunkow. NO niestety major domo nie posiadalam. Mnie tam
          takie party odpowiada, jak mam dosc przynudzajacego wujka, to
          przepraszam, nakladam wiecej salatki i przenosze sie do ciekawszego
          interlokutora. Jak zaproponowalam pogranie w jakies gry towarzyskie
          w malym juz gronie, to spojrzano na mnie jakby mnie z Tworek
          wypuscili.
    • tyssia Re: Abstynenci..... 18.12.07, 21:20
      Póki jeszcze mieszkałam u rodziców nigdy nie było wódki i innych
      mocniejszych alkoholi smile było 1-2 lampki wina do kolacji i dla mnie
      to jak najbardziej ok
      aha w domu rodzinnym nie mieszkam od roku, teraz prawdopodobnie
      bedziemy u tesciów
    • gosika78 Re: Abstynenci..... 18.12.07, 22:12
      U nas świąteczne rodzinne spotkania odbywały się zawsze albo bez alkoholu albo z winem. Wódki nie było nigdy. W moim domu będzie tak samo.
    • bazylea1 Re: Abstynenci..... 19.12.07, 09:55
      moje wspomnienia z domu są dobre - rodzice pili tyle co nic, własnie
      max lampkę wina i ja teraz tez tak piję - może raz na miesiąc
      odrobinę. za to mój mąż jest abstynentem bo jego ojczym by
      alkoholikiem. ja tez mam trochę skrzywienie bo moja przyjaciółka
      jest alkoholiczką, na szczęście od paru lat trzezwą, ale co się
      napatrzyłam wczesniej to moje. dlatego jak ktoś mówi że co wieczór
      popija sobie drinka czy winko to zapala mi się czerwona lampka.
      • phantomka Re: Abstynenci..... 19.12.07, 10:41
        Nigdy nie bylo alkoholu na swieta i nawet nie znam nikogo z
        najblizszego otoczenia, u ktorego bylby on na stole.
    • bea.bea Re: Abstynenci..... 19.12.07, 11:27
      W moim domu alkohol, nie pojawia sie wcale, mój mąz nie pije wogóle...ja
      tez....czasem gdy zapraszamy gości kupuje wino....
      na imprezach u nas, jest chyba miło, skoro znajomi przychodza, wiedząc ,że sie
      nie napija...smile
    • estel7 Re: Abstynenci..... 19.12.07, 13:56
      Ja jestem abstynentem.
      W domu czasem zaserwujemy gościom trochę alkoholu ale w ograniczonych ilościach,
      nawet wesele miałam tylko z winem do obiadu i kolacji - cóż nie znoszę pijanych
      - facetów zwłąszcza.
      zresztą teraz większość imprez rodzinnych gromadzi kierowców więc sprawa sama
      się rozwiązuje.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka