Dodaj do ulubionych

akademik i dziecko

05.09.03, 22:05
Szukam rad i porad jak sobie poradzic po porodzie w akademiku.Narazie nie
mamy możliwości kupienia mieszkania,a wynająć mieszkanie z dzieckiem to
bardzo trudne.No i oczywiście ceny!Ja studiuję,a mąż pracuje.Nie wiem,czy
wiecie jak wygląda pokój małżeński w akademiku?Salon to nie jest.We dwoje
radziliśmy sobie świetnie.Przyzwyczailiśmy się do tego,że w jednym pokoju
mamy sypialnię,pokój do nauki,pokój dla gości.Przygotowujemy tu też jedzenie
(oczywiście kuchnia jest na piętrze i w pokoju nie gotujemy).Kombinujemy jak
możemy.Mamy już miejsce na wózek,żeby nie trzeba było trzymać w
pokoju.Doradźcie co jest zbędne,a co niezbędne na początku przy małym dziecku.
Pomóżcie z dobrymi radami,bo mi to "sen z powiek spędza".Pozdrawiam wszystkie
mamusie ich dzieci i brzusie.
Obserwuj wątek
    • domali Re: akademik i dziecko 05.09.03, 22:21
      Zamieszkaliśmy z Wiktorkiem w akademiku, kiedy miał dwa tygodnie. I tak sobie
      przypominam, że poza normalnymi "przyborami" nie mieliśmy niczego specjalnego.
      W pokoju stało łóżeczko, przewijaliśmy na stole (były dwa) przykrytym kocem i
      pieluchą, na stole też stawialiśmy wanienkę. Aha, przydała się farelka do
      nagrzania pokoju. Jak Wiktor był większy, korzystałam z nosidła, żeby móc coś
      np ugotować, albo rozwiesić pranie. (mąż długo pracuje) Oczywiście jest problem
      np z kąpielą, bo strach zostawić malucha samego w pokoju, ale to też da się
      jakoś rozwiązać... my mieszkaliśmy w segmencie, więc w razie czego zostawiałm
      pokój otwarty i prosiłam sąsiadki o ewentualne zajęcie się małym.
      Ogromnym plusem był fakt, że mieszkaliśmy na piętrze rodzinnym, więc większość
      czasu spędzaliśmy na korytarzu i zawsze był ktoś do krótszej/dłuższej opieki na
      dzieckiem.

      Przez ostatni rok wynajmowaliśmy mieszkanie, ale od września znowu będziemy w
      akademiku... taniej i, myślę, wcale nie gorzej...
      A gdzie studiujesz, że zapytam z ciekawości...
      • usiek78 Re: akademik i dziecko 05.09.03, 22:58
        Dzięki za słowa pocieszenia.Czasem mi się wydaje,że sama tylko jestem w takiej
        sytuacji.Studiuje w Białymstoku.
        Nie wiem,czy dobrze słyszałam,ale podobno dziecko nie chce spać w łóżeczku.Nie
        wiem,czy na początek nie zdecydować się na jakąś małą kołyskę.Oczywiście
        łóżeczko się zmieści.O ferelce już pomyśleliśmy,no i oczywiście kąpać będziemy
        w pokoju.Mój mąż też długo pracuje,więc bedę musiała jakoś sobie wszystko
        organizować.Też mieszkamy w segmencie,nie rodzinnym ale jest cicho.
        Jesteś dla mnie wzorcem,że sobie też poradzę.Pozdrawiam Was oboje.
        Ula i 30tyg.chłopczyk
        • wieczna-gosia Re: akademik i dziecko 06.09.03, 10:08
          Czeeesc wink))

          Ja w akademiku chowalam dwoje dzieci wink
          Mielismy lozeczko, ktore bylo olewane przez dwoje dzieci ale bylo gdzie
          trzymac ubrania wink) oraz ksiazki wink)
          Mieszkalismy w takich segmentach ze lazienka przypadala na dwa rodziny,
          stawialam wanienke pod prysznicem wink
          My bez farelki, u nas w akademikch grzali jak nienormalni a my z tych
          zimnolubnych wink
          Krzeselko prawde mowiac nam sie nie przydalo.

          Z wiekkim sentymentem wspominam to wszystko. Dziewczyny bez problemu zasypialy
          przy imprezie za siana, albo w kibelku wink) do tej pory ie maja klopotu z
          zasypianiem (ja jako dziecko bylam usypiana po ciemku w maksymalnie wyciszonym
          mieszkaniu... pozniej w akademiku koszmar...), te godzinne pogaduszki na
          korytarzach z dziecmi galopujacymi dlugimi korytarzami, te wspolne gotowania w
          kuchni, a co najwazniejsze- te uzgodnienia kto ma kiedy zajecia. Ja bylam
          wtedy jeszcze w liceum... dzieki kolezankom z akademika moglam spobie chodzic
          do szkoly ( a potem cale weekendy zajmowalam sie dziecmi ktorych mamy mi
          pomagaly w czasie tygodnia...).
          Zobaczysz ze bedzie fajnie wink)
    • przeciwcialo Re: akademik i dziecko 06.09.03, 09:42
      Ja przez dwa lata mieszkałam z mężem i córką w akademiku i bardzo miło to
      wspominam. Małą przyniosłam prosto ze szpitala do pokoju w akademiku. Co jest
      potrzebne? Lóżeczko służyło mi na składowisko pościeli i zabawek- mała nie
      chciała w nim spać i spała z nami. Przydała się przewijarka nakładana na
      łóżeczko. Farelka- bo trzeba dogrzewać pokój przed kąpiela. Krzesełko do
      karmienia które potem jest stoliczkiem- córka korzystała z niego prawie 5 lat.
      Termos- gdy jest w nim ciepła woda to szybcie zrobisz mleko lub herbatkę.
      Wanienka konieczna. Wózek- oczywiście też. No i dla nas bardzo przydała się
      suszarka do wlosów- nie ma nic lepszego gdy boli brzuszek, chwila grzania
      ciepłym strumieniem i po bólu- poradziła mi to położna w szpitalu.
      Dodam na koniec że córcia chodziła do żłobka, studia skończyłam w terminie. Aha-
      i jeszcze jakaś pralka, choćby najprostsza i dostęp do suszarni. zyczliwe
      koleżanki też mile widziane. Na zajęcia wróciłam 3 tygodnie po porodzie. Zyczę
      siły i wytrwałości. Człowiek nie wie ile pokładów siły ma w sobie. Pozdrawiam-
      Ela.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka