Dodaj do ulubionych

Styl jazdy

23.04.08, 01:27
Ostatnio jechałam samochodem z koleżanką i jej mężem. On prowadził.
Ona nie ma prawa jazdy i nie potrafi prowadzić. I, słowo, przez całe
półtorej godziny go opieprzała w przykry, upierdliwy sposób. Biedak
w ogóle się nie odzywał, zacisnął zęby i jechał. Naprawdę było mi go
żal, tym bardziej że jechał zgodnie z przepisami i dobrze.

Drugi przykład: Dorota i Marek. Oboje jeżdżą ok. 20 lat, bez
najmniejszej stłuczki. Dorota ma styl nerwowy, agresywny. On -
spokojny, na luzie (przepuści przechodnia, pozwoli wyjechać z
bocznej uliczki itp.). Kiedy Marek prowadzi, Dorota wściekła, że on
jest takim gamoniem, siedzi mu na karku i komenderuje, co ma robić.

Przeważnie kobiety skarżą się, że mężowie je pouczają.
A wy jak się zachowujecie, potraficie się wyluzować?
Obserwuj wątek
    • prologica Re: Styl jazdy 23.04.08, 01:30
      > A wy jak się zachowujecie, potraficie się wyluzować?

      w 99% potrafie. ale to chyba troche naturalne, ze drugi kierowca bedzie zawsze w
      jakistam sposob inaczej patrzyl na droge.
      ogolnie sie chlopa nie czepiam - jezdzi jakies 8 lat dluzej i ma wieksze
      doswiadczenie. jak ja prowadze - on tez sie zamyka i nie zrzedzi.
      • doral2 Re: Styl jazdy 23.04.08, 07:53
        zabiłabym taką babę na miejscu...tłuczkiem do mięsa... uncertain/
        • beniusia79 Re: Styl jazdy 23.04.08, 07:56
          ja czesto wrzeszczalam na meza, ze zle jedzie zeby go podenerwowac.
          w ten sposob oduczylam go glupich komentarzy na temat mojej jazdy smile
    • aluc Re: Styl jazdy 23.04.08, 08:47
      na tzw. "back seat driver" mam jedną receptę - natychmiast wysadzać
      z samochodu

      jak siedzę na siedzeniu pasażera, przestaję kierować i zajmuję się
      pilotowaniem, tego samego wymagam od starego (chociaż rzadko
      prowadzę, jak on jest w tym samym samochodzie), własnej matki
      niestety nie jestem w stanie oduczyć hamowania nogami i łapania się
      za fotel przed każdym skrzyżowaniem, ale przynajmniej nic nie mówi smile

      jedyna uwaga, na jaką sobie pozwalam, to żeby nie jechał "na pawika"
      • gwiazdka19 Re: Styl jazdy 23.04.08, 08:52
        ja sie potrafie wyluzowac..no chyba ze ktos mnie4 na maxa wkurzy to wtedy krzycze ale zazwyczaj sama do siebiesmile
        natomiast moj mąż, o zgrozo, jeździ jak wariat , zbyt nerwowo.
        nie wspomnie juz o tym ze jak nie daj boze ja prowadze a on siedzi obok to komentarzów nie ma konca bo "za ślamazarnie jeżdżę"....
        a mnie sie poprostu nie sp[ieszy na tamten świat i jak mam dojechac to i wolno tez dojade...chociaz nie powiem jak musze przycisnąc to nie ma to czy tamto smile
        • gwiazdka19 Re: Styl jazdy 23.04.08, 08:53
          .... komentarzy nie ma konca a nie komentarzow smile
          analfabetyzm wtórny sie obudził smile
          sorki
      • 18_lipcowa1 co to jest na pawika? 23.04.08, 10:33
        • aluc Re: co to jest na pawika? 23.04.08, 14:33
          z gwałtownym hamowaniem, od którego można puścić rzeczonego pawika
    • kali_pso Re: Styl jazdy 23.04.08, 08:57
      Owszem komentuję, kiedy widzę, że mąż przeszarżowuje.
      I tego samego wymagam od niego- uczymy się od siebiewink



      Absolutnym ekspertem w pouczaniu jest moja matka. Sama nie jeździ od
      30 lat, ale wie, co i kiedy należy robić. Jedynym rozwiązaniem jest
      przesadzenie jej do tyłuwinkP
    • bro-wn Re: Styl jazdy 23.04.08, 09:07
      Sama nie mam prawa jazdy, ale doczekam się,że mąż będzie mnie woził
      w ..bagazniku.Komentuję ,pouczam i jestem okropna.I domagam się
      jazdy nie szybciej,niz 60/h..
      • alex05012000 Re: Styl jazdy 23.04.08, 09:17
        jeżdżę szybko, pewnie i stanowczo, "po męsku", jak prowadzę wóz to
        myslę nad prowadzeniem wozu a nie o niebieskich migdałach...prawo
        jazdy mam od 1988, jeżdż codziennie od 1993...
        mąż nie jeździ, nie ma prawa jazdy, nigdy nie komentuje, nie poucza,
        co najwyżej chwali że dobrze jeżdżę, tak ogólnie; lubi być wożony...
        jeśli chodzi o mamę/częściej ja jadę z nią niż ona w moim aucie.../
        to też powstrzymujemy sie od komentarzy jakichkolwiek...
    • majmajka Re: Styl jazdy 23.04.08, 09:14
      Ja jestem "spoko" dziolcha, wiec nie komentuje. Czasem zwroce uwage na cos, co byc moze umknelo uwadze mojemu mezowi(np. jakis rowerzysta, ktory nagle wyjezdza). Za to moj maz...tragedia...Nie cierpie z nim jezdzic...
      Moja szwagierka(ha,ha,ha-chyba nie znam rzeczy, ktora ona robi dobrze), sama nie ma prawka, ale za to meza cala droge poucza..., wrzeszczy...,przeszkadza...On mi sie kiedys zalil...
    • papryczka_ag Re: Styl jazdy 23.04.08, 09:15
      Pasażerów komentujących raz ostrzegam, a po drugim razie wysadzam.
      Nic mnie tak nie irytuje jak komentowanie, słowa/okrzyki "uważaj
      pies!!!" i inne tego typu historie. Takie akcje mogą się źle
      skończyć.
    • mor_lena Re: Styl jazdy 23.04.08, 09:20
      Jak mąż prowadzi, ja nie komentuję. I wzajemnie.
    • alanta1 Re: Styl jazdy 23.04.08, 09:25
      Nie pouczamy się nawzajem. Natomiast oboje podpowiadamy sobie "uważaj rower"
      albo "uważaj, ten przed nami coś kombinuje", co 4 oczy to nie 2 smile

      Na dłuższych trasach czasem zwracam chłopu uwagę jak hamuje albo przyśpiesza za
      ostro, mam chorobę lokomocyjną i to wywołuje złe samopoczucie, chłop o tym wie i
      uspokaja jazdę.

      Gdyby mnie pouczał wysadziłabym z auta bez skrupułów, natomiast nie wiem co on
      by zrobił i wolę nie sprawdzać smile))
      • zales239 Re: Styl jazdy 23.04.08, 09:31
        Ja jeżdżę od 1991 roku mąż podobnie.Jak jedziemy razem to nie
        pouczamy się i nie wtrącamy,tak jak poprzedniczki pisały trzeba
        nieraz podpowiedzieć,że rowerzysta lub samochód przed nami jakiś
        niepewny jest.
        Jak dwóch kierowców w domu to ciekawe są przypadki -KTO WRACA Z
        IMPREZY JAKO KIEROWCA-no i niestety często robię za taksówkę a mój
        jest błogo wyluzowany i wtedy WOGÓLE się nie wtrąca,bo nie ma siły
        hehe.
    • jusytka Re: Styl jazdy 23.04.08, 09:48
      U mnie jest tak, jak ja prowadzę - mój bardziej doświadczony małzonek udziela mi
      złote rady, które doprowadzają mnie do wściekłości sad Mimo, że ja prowadze on
      zachowuje sie jak kierowca, jak wyjeżdżamy z podporządkowanej zawsze sprawdza,
      czy ktoś nie nadjeżdża, dopytuje się, czy widze jakis znak, rowerzystę itp.
      Jeżdżę autem codziennie juz trzeci rok i na koncie żadnego mandatu, ani stłuczki
      z mojej winy.
      Mamy jednak osobne auta, więc na szczęście rzadko ze mną jeździ smile
      • to.ja.kas Re: Styl jazdy 23.04.08, 09:55
        Mój tata kiedyś wysadził siostrę mojej mamy (nie majaca paraw jazdy
        ale pouczającą go całą drogę - tata zwodowy kierowca jezdzący po
        swiecie :- ) w Elblagu, zamiast zawieźć do Olsztyna, gdzie jechali.
        Nie zdzierżył...prosił raz , drugi, trzeci by przestała
        przeszkadzac, w końcu w nocy wylądowała w Elblągu na dworcu PKP, do
        domu musiała wrócić pociągiem...

        Nie komentuję jak Mój jezdzi, jezdzi tak dobrze ze siadam i zasypiam
        bardzo czesto...nie komentuje on jak jadę bo wie, że szkoła tatusia
        nieposzła w las smile)))
    • dirgone Re: Styl jazdy 23.04.08, 10:18
      Mam fioła na punkcie szybkości. Zawsze jest dla mnie za szybko (trauma
      powypadkowa). Luby o tym wie, więc stara się dostosowywać prędkość jazdy do
      mojego subiektywnego ograniczenia prędkości. Czasami zapomina o tym jednak i
      wtedy słyszy "zwolnij" (a szybko nie jeździ nigdy, tylko dla mnie jak jest
      ograniczenie do 90, to ma być 80).
      Nie wsiadam do samochodu z tymi, którzy nie potrafią się do mnie dopasować. Wolę
      iść na piechotę 100 km niż dostać nerwicy (lub zginąć śmiercią tragiczną).
      Jeśli chodzi o jakieś rowery, przeszkody na drodze lub dziwnie się zachowujące
      samochody, to też mówię - lubemu to nie przeszkadza. Wręcz przeciwnie, woli jak
      mówię, bo co dwie pary oczu to nie jedna smile Bardzo lubię z nim jeździć, on ze
      mną też.
    • 18_lipcowa1 Re: Styl jazdy 23.04.08, 10:31
      Moj maz jest swietnym kierowca, nigdy mu nie zwracam uwagi, nie boje
      sie z nim jechac i spie podczas jazdy.
      Moj ex byl fatalnym kierowca, totalnie balam sie z nim jezdzic, ale
      wysmiewal mnie, za kazdym razem gdy cos mi poszlo nie tak, albo
      chociazby zgasl mi- co sie czasem moze zdarzyc.
      Ogolnie dobrze jezdze, lubie i nie boje sie. Lubie agresywnie
      jezdzic, ale licze sie z innymi ludzmi, zwlaszcza w UK gdzie ludzie
      naprawde przepuszczaja innych, przechodniow itp. W polsce to chyba
      obraza by byla.

      Co do komentowania, - nie komentuje, chyba ze ktos ewidentnie cos
      zrobi zle, albo gdy sie mnie pyta. Gdyby ktos mi zrzedzil, bez kitu
      wysadzilabym.
      A facetowi kolezanki wspolczuje- jakby ktos bez prawka mi zwracal
      uwage to bym chyba zdzielila w leb.
      • jusytka Re: Styl jazdy 23.04.08, 11:30
        18_lipcowa1 napisała:

        >w UK gdzie ludzie
        naprawde przepuszczaja innych, przechodniow itp. W polsce to chyba
        obraza by byla.
        Jeżdżę po Polsce i tez przepuszczam pieszych, rowerzystów oraz
        staram się ułatwiać życie innym kierowcom.
        Zawsze mam wtedy nadzieję, że może ktoś sie kiedyś zrewanżuje?
        Generalnie zamiast trąbić na innych staram się dać im dobry
        przykładsmile
    • jowita771 Re: Styl jazdy 23.04.08, 10:34
      mój czasami coś bąknął nieśmiało, jak zaczynałam jeździć, ale nie miałam mu tego
      za złe, bo jest świetnym kierowcą i rzeczywiście wiele mogłabym sie od niego
      nauczyć.
      jechałam kiedyś ze znajomymi, ona kieruje, on nie dał rady zrobić prawa jazdy. i
      on cały czas ją poucza, komentuje. aż z ciekawości zapytałam, jak długo ona ma
      prawo jazdy, bo myślałam, że świeżynka, a ona na to, że 10 lat. ale ten jej mąż
      to w ogóle wielepek. kilka razy sprzeczał się na temat przepisów drogowych, on
      miał inne zdanie niż cała reszta towarzystwa, wszyscy czynni kierowcy, tylko on
      jeden prawa jazdy nie może ciągle zrobić, ale wszystko wie najlepiej. jak kiedyś
      mi się zdarzy, że będę go wiozła i sie odezwie, to go wysadzę na jakimś
      odludziu, jak tylko spróbuje mnie pouczać, teoretyk jeden.
      • dirgone Re: Styl jazdy 23.04.08, 10:35
        Wielepek - piękne smile
    • 18_lipcowa1 apropos wciskania sie na chama.... 23.04.08, 11:35
      ktos pisal o wpuszczaniu itp. ja jestem jak najabrdziej za tym zeby
      w Polsce taka kultura byla jak w UK, auta zatrzymuja sie zawsze jak
      podchodze do przejscia, w korkach np w pod supermarketami ruch idzie
      wahadlowo, jeden na jeden, ludzie sie przepuszczaja,i w ten sposob
      wszyscy jada.
      w Polsce jeszcze tego nie widzialam, ogolnie to dyshonor jesli ktos
      mi sie wcisnie, albo kogos przepuszcze - tak wydaje sie mysla
      Polacy. Zapewne spoznia sie gdziekolwiek jak wpuszcza jedno auto
      przed siebie, phi...

      Przypomniala mi sie sytuacja jaka moj maz mial tamtego lata.
      Jechal z kolega, kolega jednym autem osobowym holowal meza ktory
      oczywiscie byl za nim. I idiota jakis nie widzac liny, a nie bylo
      trudno zauwazyc, auta na awaryjnych, lina, jechali wolno pasem
      blisko pobocza a palant chcial sie wcisnac miedzy nich - zerwal
      line, maz i kolega musieli hamowac, autami szarpalo....jezu co za
      palant. Udawal ze nie widzi i mial ...kapelusz.
      • minerallna Re: apropos wciskania sie na chama.... 23.04.08, 11:43
        Jeśli to holowanie miało miejsce w Polsce(może w UK też tak jest,nie wiem) to
        mąż z kolegą też złamali przepisy.Podczas holowania nie używa się świateł
        awaryjnych.
        • 18_lipcowa1 Re: apropos wciskania sie na chama.... 23.04.08, 12:05
          minerallna napisała:

          > Jeśli to holowanie miało miejsce w Polsce(może w UK też tak
          jest,nie wiem) to
          > mąż z kolegą też złamali przepisy.Podczas holowania nie używa się
          świateł
          > awaryjnych.

          tego akurat nie jestem pewna, do konca
          ale jesli to jest w Polsce zabronione to zapewne tego nie zrobili
          lepiej znaja przepisy niz ja
          • alex05012000 Re: holowanie bez awaryjnych! 23.04.08, 13:43
            tego to akurat jestem pewna, kiedyś mnie znajomy lata temu holował i
            włączyliśmy i Policja nas zatrzymała... zwrócili nam uwagę
            holuje się na bez awaryjnych, choć wiele osób tak robi! na
            awaryjnych sie tylko stoi na poboczu czy gdzieś tam, ale stoi,
            przy holowaniu za szybę z tyłu stawia sie 3kąt ostrzegawczy...
    • lola211 Re: Styl jazdy 23.04.08, 13:13
      Takie zachowanie uwazam za niedopuszczalne- siedzisz obok, siedzisz
      cicho.
    • jak_matrioszka Re: Styl jazdy 23.04.08, 14:02
      Komentuje jedynie uporczywe wjezdzanie w dziury na jezdni. Poza tym niech jezdzi jak chce, gdybym mu nie ufala jako kierowcy, to nie wsiadlabym z nim do auta jako pasazer, to chyba jasne?

      Moj maz kiedys mi "pomagal", tzn przy kazdym skrzyzowaniu rownozednym (a jest ich u nas na wsi duzo) sprawdzal czy cos nadjezdza z prawej. Jego sprawdzanie polegalo na tym ze wychylal sie lekko do przodu i obracal w strone szyby, calkowicie zaslaniajac mi widocznosc. Poniewaz nie reagowal na prosby o zaprzestanie pomagania, wiec oduczylam go kiedys metoda szokowa: puscilam kierownice i powiedzialma zeby sam prowadzil, bo ja g* widze. Juz piec lat minelo od tamtego zdazenia, a wciaz dziala smile

      Nie wiem jak to jest u Was, ale ja zauwazylam ze rodzina ma zazwyczaj jednego kierowce. Mam na mysli fakt ze zawsze prowadzi ta sama osoba, nawet jak oboje maja prawo jazdy. Na przyklad u moich rodzicow zawsze moja mama, u brata zawsze on, u tesciow zawsze tesc, znajomi tez zawsze jedno (czesciej On, ale zdaza sie ze tylko Ona). Na tym tle troche odstajemy, bo dosc czesto sie wymieniamy za kolkiem, i nie ma reguly kto kiedy prowadzi (ani odleglosc ani cel podrozy).
    • marghe_72 Re: Styl jazdy 23.04.08, 14:27
      NIe znosze jak ktoś komentuje to jak ja jeżdzę
      więc sama nikomu życia gadaniem nie uprzykrzam
      Jak mąż prowadzi to się wyłączam smile
    • ez-aw Re: Styl jazdy 23.04.08, 21:53
      Nie cierpię jak mi ktoś się wtrąca. Wiem że może nie jeżdżę tak długo jak mój
      mąż, ale za to jestem na czasie z przepisami, a on nie. Jeżdżę ostrożniej i
      wolniej - kiedyś powiedziałam mu że jeśli się nie podoba to niech wraca na
      piechotę. Kiedy ktoś mi ciągle gada to się denerwuję i łatwiej o wypadek. Nigdy
      nie komentuję jazdy męża, ale zawsze razem patrzymy na drogę i jeśli widzę że on
      patrzy w lusterko wsteczne a coś przed nami się dzieje to zwracam mu uwagę.
      Zresztą odkąd jest dziecko to on też jeździ ostrożniej.
    • bombastycznie Re: Styl jazdy 23.04.08, 22:31
      oboje z mężem mamy prawko, ale to on prowadzi częściej. i nie mam nic do jego
      stylu jazdy, ale czasami kiedy on się zagapi albo czegoś nie zauważy to mu
      przypomnę np uważaj czerwone! albo gdy ktoś włazi na jezdnię i nie patrzy. to są
      takie ostrzeżenia które nie są wynikiem dopieprzania się do stylu jazdy tylko z
      racji ostrożności.
    • figrut Re: Styl jazdy 23.04.08, 22:58
      Ja jeżdżę bardzo dużo i mój facet również jeździ bardzo dużo. Czasem zwracam mu
      uwagę i przyznaję się do tego - "zwolnij, czy 140 to dla ciebie naprawdę za mało
      ?", "nie siedź człowiekowi na ogonie" (odległość mniejsza niż 5 metrów przy
      prędkości około 100), "daj tym ludziom przejść na pasach". On komentuje tylko,
      że za wolno jadę. O dziwo, kiedy mamy szybko dojechać do jakiegoś punktu w dużym
      mieście, to ja mam prowadzić, bo on "jest zmęczony". Jak już wracamy i wyjadę na
      prostą drogę, to zawsze jest komentarz "jedź szybciej, albo ja usiądę za
      kierownicę". Szybciej znaczy powyżej 110 na godzinę, bo 110 to zdecydowanie za
      wolno....
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka