liberata
23.04.08, 01:27
Ostatnio jechałam samochodem z koleżanką i jej mężem. On prowadził.
Ona nie ma prawa jazdy i nie potrafi prowadzić. I, słowo, przez całe
półtorej godziny go opieprzała w przykry, upierdliwy sposób. Biedak
w ogóle się nie odzywał, zacisnął zęby i jechał. Naprawdę było mi go
żal, tym bardziej że jechał zgodnie z przepisami i dobrze.
Drugi przykład: Dorota i Marek. Oboje jeżdżą ok. 20 lat, bez
najmniejszej stłuczki. Dorota ma styl nerwowy, agresywny. On -
spokojny, na luzie (przepuści przechodnia, pozwoli wyjechać z
bocznej uliczki itp.). Kiedy Marek prowadzi, Dorota wściekła, że on
jest takim gamoniem, siedzi mu na karku i komenderuje, co ma robić.
Przeważnie kobiety skarżą się, że mężowie je pouczają.
A wy jak się zachowujecie, potraficie się wyluzować?