21.05.08, 16:21
Zauwazylam ostatnio nowa 'mode' na forach.

wyglada na to, ze slawne DDA jest kluczem do wszystkiego, wyjasnieniem wszystkich problemow, przeszkoda w malzenstwie, podstawa do terapii, podstawa do (nie)posiadania dziecka, itp.

naprawde myslicie, ze bycie DDA (jakze profejsonalnie to brzmi...) jest naprawde tak 'wazne'? i ma az taki wplyw na zycie?

czy to czasem nie jest tylko wytrych i najprostsze usprawiedliwienie sie?
' bedzie ci z nim strasznie, bo jest DDA'
' on mnie tak traktuje, bo jest DDA'
' nie chce miec dzieci, bo on/ ja jestem DDA'
' on jest fajny, dobry material na faceta, ale przeciez to DDA, wiec...'
' ona musi chodzic na terapie, wiadomo DDA'
etc...

czasem mnie sie wydaje, ze komplikujemy sobie konkretnie zycie, a przeciez ma tylko 5 liter...
Obserwuj wątek
    • ik_ecc Re: DDA... 21.05.08, 16:26
      A co to znaczy DDA?
    • fergie1975 Re: DDA... 21.05.08, 16:26
      co to znaczy DDA?
      • zoja.pl Re: DDA... 21.05.08, 16:28
        Dzieci Dorosłych Alkoholików?
        • zoja.pl Re: DDA... 21.05.08, 16:28
          A moze Dorosłe Dzieci Alkoholików tongue_out
          • asocial Re: DDA... 21.05.08, 16:30
            no chyba dorosle dzieci alkoholikow, co?smile
            • fergie1975 Re: DDA... 21.05.08, 16:31
              to ja nie zauwazylam tej mody... wink
              • asocial Re: DDA... 21.05.08, 16:33
                bo to ja innym forum glownie, chociaz tutaj tez sie pojawiasmile
                zwracam uwage na uzywanie skrotow, chyba dlatego, ze madrze wygladaja sa czasem
                naduzywane.

                fergie1975 napisała:

                > to ja nie zauwazylam tej mody... wink
              • l.e.a Re: DDA... 21.05.08, 16:35
                Nie zauważyłam aby bycie DDA było modne. DDA się jest albo nie.
                Jeżeli ktoś sobie świetnie radzi w życiu to super. Ale wiele osób
                potrzebuje pomocy, ja się nie wstydziłam po nią sięgnąć, pomogła mi,
                bardzo.
                • asocial Re: DDA... 21.05.08, 16:38
                  nie mialam na mysli, tego ze BYCIE DDA jest modne.
                  chodzilo mi o uzywanie DDA jako wymowki i usprawiedliwienia wszystkich zyciowych
                  problemow.
                  • dirgone Re: DDA... 21.05.08, 17:31
                    Nie zauważyłam, że jest to używane jako wytłumaczenie i usprawiedliwienie
                    problemów. Zauważyłam, że coraz częściej ludzie zdają sobie sprawę, że być może
                    takie, a nie inne dzieciństwo doprowadziło ich do takich, a nie innych wyborów
                    życiowych, często nieszczęśliwych. I jeszcze kilkanaście/kilkadziesiąt lat temu
                    takie osoby nie zdawałyby sobie z tego sprawy. Teraz sobie zdają i próbują z tym
                    walczyć. A przede wszystkim przestają się wstydzić.

                    Mam przyjaciółkę, która drugi rok uczestniczy w terapii. Pomogło jej to bardzo,
                    powoli wychodzi na prostą. A przed terapią było z nią naprawdę ciężko, bo jej
                    ojciec alkoholik zniszczył jej psychikę.

                    Łatwo jest sobie pisać, że co tam jakieś DDA, toż to tylko bzdury i wymówki.
                    Tylko z tych bzdur i wymówek nieleczonych mogą rodzić się tragedie. Można mieć
                    problem z wchodzeniem w związki, można mieć problem przy wychowywaniu dzieci,
                    problem z przemocą, problem z alkoholem. Duży problem.
                    I piszę to jako DDA, niestety.
                  • dlania Re: DDA... 21.05.08, 17:31
                    Ja mam starych alkoholików i dzieki temu jestem samodzielna, zaradna, od zawsze
                    licząca głównie na siebie, wykształcona, z własnie obiecanym awansem za 4
                    miesiące, wiem, jakich błędów w małżeństwie i wychowywaniu dzieci nie nalezy
                    popełniać, może trochę zakompleksiona, ale ogolnie fajna ze mnie babkawink
                    Ja się z tym żyć.
                    Nie zgadzam się z twierdzeniem, które się czasem pojawia na forum, że dla DDA
                    obowiązkowa jest terapia, bo inaczej to im się tylko wydaje, że mają udane i
                    szczęściwe życie,a tak naprawde to są cierpiacy i nieszczęśliwi. Głupota. Sa
                    tacy jak ja, którzy potrafią bezwzględnie odciąc sie od źródła problemu i żyją
                    sobie radośnie, a sa tacy jak moja siostra, która ewidentnie potrzebuje terapii,
                    bo niszczy sobie zdrowie i życie.
                    • asocial Re: DDA... 21.05.08, 17:39
                      hmm, dlania o to mi chodzilo!
                      ja np chodze na terapie od dawna(nie z powodu DDA).
                      ale nie tlumacze tego: "bo jestem DDA".
                      chodze, bo mam taki a nie inny problem/ problemy, chce je rozwiazac.
                      nie spoczywam na laurach: "coz, bedzie ze mna ciezko partnerowi, bo przeciez
                      jestem DDA.", nie tlumacze wszystkich moich porazek zyciowych "bo jestem DDA".

                      Chodzi o swiadomosc, ze wiele rzeczy zalezy od nas, oczywiscie, ze srodowisko,
                      RODZINA mialy gigantyczny wplyw, ale teraz, jako dorosli, MY jestesmy
                      odpowiedzialni za swoje porazki/ sukcesy.
                      jesli mam problem w zwiazku, nie powiedzialabym nigdy:
                      " bo ja/on jest DDA"
                      jesli mam problem ze soba tez bym nie powiedziala: " bo jestem DDA"
                      ja nie kwestionuje, ze DDA nie istnieja, zbyt czesto ostatnio spotykam sie ze
                      stosowaniem tego zwrotu jako wytrycha do wszystkiego.
                      ostatnio moja znajoma powiedziala, ze ma problemy w zwiazku " no, ale ja jestem
                      Polka, oczywiscie DDA, wiec sie musi facet przyzwyczaic"... say what?
                      • dirgone Re: DDA... 21.05.08, 17:44
                        Jeśli wszystko tłumaczą DDA, to gdyby nie byli DDA, tłumaczyliby swoje
                        niepowodzenia czymkolwiek innym. Widocznie to tacy ludzie, a akurat rodzaj
                        problemu nie ma tu nic do rzeczy. No, może ma, bo akurat w tym przypadku łatwiej
                        go wykorzystać niż inne.
                        • dlania Re: DDA... 21.05.08, 17:57
                          Mnie się wydaje, że to o tyle korzystna zmiana, że dawniej ludzie wstydzili się
                          przyznac, że pochodza z takiego domu czy środowiska,a teraz się już z tym nie
                          kryjąwink Dla mnie odkrycie, że ja osobiście nie mam się czego wstydzic było
                          początkiem normalnego zycia.
                    • iziula1 Re: DDA... 21.05.08, 17:44
                      dlania napisała:

                      > Ja mam starych alkoholików i dzieki temu jestem samodzielna,
                      zaradna, od zawsze
                      > licząca głównie na siebie, wykształcona, z własnie obiecanym
                      awansem za 4
                      > miesiące, wiem, jakich błędów w małżeństwie i wychowywaniu dzieci
                      nie nalezy
                      > popełniać,


                      A gdybyś nie miała tych "starych alkoholików" to nie byłabyś
                      mądra,samodzielna itp ??

                      Wszystko zalezy od predyspozycji, osobowości i silnej psychiki. I
                      daru oddzielania tego co dobre od tego co złe.

                      Pozdrawiam
                      Iza





                      • dlania Re: DDA... 21.05.08, 17:55
                        A gdybyś nie miała tych "starych alkoholików" to nie byłabyś
                        > mądra,samodzielna itp ??
                        >

                        Nie wiem, czy byłabym. Miałabym mniej okazji, żeby się w tych cechach ćwiczyćwink
                    • croyance Re: DDA... 21.05.08, 17:49
                      he he, dlania, Twoja postawa jest jedna z typowych dla DDA wlasnie :-
                      )
                      poczytaj sobie o rolach, jakie przyjmuja dzieci
                      • dlania Re: DDA... 21.05.08, 17:59
                        croyance napisał:

                        > he he, dlania, Twoja postawa jest jedna z typowych dla DDA wlasnie :-
                        > )
                        > poczytaj sobie o rolach, jakie przyjmuja dzieci

                        Naprawdę?wink No proszę, jaki ze mnie modelowy przykład. A tak swoja drogą
                        Croyance to pokaż mi czlowieka, który w każdej chwili swojego życia nie gra
                        dziesiątek ról (pewnie znasz E. Berne'awink)
    • vicky1 Re: DDA... 21.05.08, 17:56
      Mysle, ze mozna byc DDA w roznym stopniu. Sa osoby, u ktorych jest niewielkie nasilenie cech, a dodatkowo maja naprawde silna psychike i umieja sobie dac rade
      A sa osoby takie, gdzie nasilenie problemow wynikajacych z DDA jest bardzo duze
      Nie mozna wysylac kazdego na terapie, ale jednoczesnie terapia naprawde pomaga wiekszosci osob...
      Moj M jest przykladem osoby, ktora bez terapii nie dalaby rady. U Niego nasilenie cech zwiazanych z DDA bylo bardzo, bardzo wysokie, utrudnialo normalne funkcjonowanie. Sprawilo, ze do 27 lat nie mial dziewczyny, bliskich przyjaciol. Ze w wieku 23 lat mial epizod uspokajania sie przewlekle alkoholem. Ze mial maksymalne natezenie leku. Brak umiejetnosci kontaktu z jakimikolwiek ludzmi
      Jest w terapii juz dosc dlugo. Efekty sa naprawde piekne. O wiele swobodniej czuje sie, robi sie radosny, otwarty
      To ja jestem przykladem osoby, ktora kiedys napisala, ze teraz nie ma byc dzieci, bo M jest DDA. Napisalam tak, poniewaz takie bylo wskazanie psychiatry i terapeuty. Byc moze rowniez dlatego, ze u mojego M jest DDA pokomplikowane pewnymi problemami psychicznymi - diagnostyki dalej nie skonczyl. Psychiatra wyraznie powiedzial, ze do momentu zakonczenia terapii i do momentu pelnego ustawienia leczenia nie powinno byc dzieci - zmiana sytuacji spowodowana narodzinami dziecka, ciaza i zachwianie ladu moga niestety spowodowac nieprzewidywalne efekty. Moga na nowo wywolac napady, ktore wystepowaly w przeszlosci. A o ile moge uchronic sama siebie i sama biore odpowiedzialnosc, ze swiadomie jestem w tym zwiazku, to nie mam wystawiac dziecka na niepewnosc
      Mysle, ze to rozsadne
      Zreszta sam moj M teraz absolutnie nie chce slyszec o dziecku. Kilka miesiecy temu bardzo chcial, teraz chce sie bawic, pracowac, zarabiac pieniadze.
      • selavi2 Czesc Vicky1 21.05.08, 20:21
        smile)))
    • kawka74 Re: DDA... 21.05.08, 18:12
      Nie zauważyłam, ale może tak jest.
      Ja jestem DDA (bo nie mogę zaprzeczyć, że mój ojciec miał/ma taki problem), ale
      to nie jest klucz do mojego postępowania. Natomiast dopuszczam myśl, że życie
      innych Dorosłych Dzieci Alkoholików może być tym zdeterminowane i naprawdę posrane.
    • deela Re: DDA... 21.05.08, 19:21
      a moj maz jest DDA i jest wspanialym czlowiekiem
      ale wazne jest ze on sobie zdaje z tego sprawe ze jest DDA i wie co to jest
      wspoluzaleznienie, a jednoczesnie nie determinuje to jego zycia w sposob negatywny
    • demarta Re: DDA... 21.05.08, 19:29
      dda ma tak naprawdę szerszy zasieg działania. podpadają pod taką
      terapię nie tylko dzieci alkoholików, ale ludzie o problemach
      skonstruowanych podobnie jak te ludzi dda. czy to może/powinno
      kogokolwiek tłumaczyć, być wymówką...? nie wiem. wiem natomiast, że
      dobrze sie stało, że przyznanie się do posiadania problemów
      przestało być wstydem. dziś dominuje przekonanie, że wiele rzeczy
      może nam pomóc we wstydliwych dotąd problemach, do których parę lat
      temu nie należało się przyznawać. ludzie pokroju mojej mamy, czy
      teściowej nigdy by z tego nie skorzystali. ja i znajomi w moim, czy
      młodszym wieku nie widzieliby w tym niczego zdrożnego, a wręcz
      przeciwnie. pozytywnie oceniam taką zmianę i dlatego daleka jestem
      od upatrywania na siłę negatywnych skutków bycia dda i przyznawania
      się do tego.
    • prologica Re: DDA... 21.05.08, 19:49
      przegiac mozna w kazda strone. to tak samo jak tlumaczyc zwszystko 'trudnym
      dziecinstwem' czy 'patologicznym pochodzeniem' - wystarczy haslo 'a bo on jest
      trudna mlodziez' i dzieciak z miejsca rozgrzeszony bo on trudna mlodziez
      przeciez jest...
      ale na pewno wazne jest uswiadomienie niektorych cech, zachowan, napedow,
      czynikow przyczynowo-skutkowych ktore MOGA, ale NIE MUSZA sterowac niektorymi
      ludzmi (predyspozycje wlasnie typu DDA, skrajna bieda w rodzinie, jakas
      patologia, itp itd)
    • babsee Re: DDA... 21.05.08, 20:08
      na to pytanie szukam odpowiedz od mniej wiecej 10 lat-czyli od cazy
      kiedy zaczelam wchodzic w relacje z meżczyznami.Na ile jestm
      porąbana sama z siebie a na ile to "wina" bycia DDA?
      Faktycznie dosc czesto spotkam sie na forumach poświeconych tej
      tematyce z tendencją do użalania sie i zwalanie winy za swoje błędy
      na problemy z dzieciństwa.Dlatego sie nie udzielam na tych forach bo
      calkowicie nie akceptuje takioego zachowania.
    • selavi2 Re: DDA... 21.05.08, 20:18
      Tak - bycie Doroslym Dzieckiem Alkoholika u mnie bylo jedynym pasujacym kluczem
      do rozwiazania moich problemow.
      Do 39 roku zycia probowalam innych metod ulozenia sie sama ze soba i nie
      popelniania tych samych bledow, ale bezskutecznie.
      Identyfikuje sie w calosci z definicja DDA zawarta na tej stronie:
      www.alkoholizm.akcjasos.pl/91.php/
      DDA sa najczesciej albo nieodpowiedzialni albo przesadnie odpowiedzialni (to
      takie moje uproszczenie) i wydaje mi sie, ze to, co piszesz stosuje sie do tych
      nieodpowiedzialnych.
      Kiedys, w bibliotece, trafilam na ksiazke, ktora wedlug mnie idealnie nadawala
      sie(sadzac po tytule) dla mojego ówczesnego partnera. Kiedy zaczelam ja czytac,
      uswiadomilam sobie, ze to tez o mnie. Ze wlasnie po latach poszukiwan znalazlam
      klucz do siebie.
      Wczesniej na to nie wpadlam, bo moi rodzice nie pili. Biologiczni rodzice. Ale
      mąż mojej mamy, moj ojczym - tak.
      5 lat temu zaczelam chodzic na mitingi dla DDA, rok chodzilam na terapie
      grupowa, pare miesiecy na indywidualna, od pol roku ponownie na grupowa.
      Tam ucze sie walczyc o swoje, buduje na nowo mocno nadwatlone zyciowymi
      "porażkami" poczucie wartosci, poskramiam swoj egoizm, zmieniam spojrzenie na
      rozne sprawy, oswajam ciagly lęk maskowany roznego rodzaju agresja. Unormowalam
      tez relacje z rodzina - wyjasnilam wiele spraw i zerwalam lub nawiazalam z nia
      kontakty.
      I mam takie wrazenie, ze wreszcie w wieku 44 lat wreszcie emocjonalnie doroslam.
      I po raz pierwszy w zyciu sa to trwale zmiany i mam poczucie sensu i dzieki temu
      moge byc spokojniejszym i mniej konfliktowym czlowiekiem i wspierajaca i
      kochajaca madrze matka, a nie kontrolujaca policjantka czy nadopiekuncza kwoka.
      To tyle jesli chodzi o moje doswiadczenia.
      I jeszcze dodam, ze bycie DDA kwalifikuje mlodziez i doroslych w kazdym wieku do
      BEZPLATNEJ! terapii grupowej lub indywidualnej dostepnej w kazdej Poradni
      Odwykowej na terenie calego kraju.
      Co dla mnie oznacza, ze problem nie jest wydumany tylko na tyle realny i
      niebezpieczny, ze nawet nasze nieskore do pomocy panstwo jednak zapewnia
      bezplatne leczenie.
      • selavi2 Re: DDA... 21.05.08, 22:08
        Musze sprostowac informacje o bezplatnej terapii. To, co napisalam bylo aktualne
        do konca 2007 r,
        Niestety w tym roku NFZ uznal, ze problemu nie ma i poradnie musza mocno
        kombinowac jak dalej prowadzic terapie dla DDA.
    • sheer.chance Re: DDA... 21.05.08, 20:31
      Niektorym ludziom pomaga usystematyzowanie wlasnych problemow. Cos w
      rodzaju wiary, ze jezeli dane zaburzenie/choroba/itp ma swoja nazwe,
      to da sie je tez wyleczyc. Takie nazwanie wlasnego diablasmile

      Moj maz jest DDA i widze, jak duzo mu dala swiadomosc, ze wiele osob
      o podobnej przeszlosci boryka sie z podobnymi problemami. Ze nie
      jest psychicznym dziwolagiem, ze da sie zaklasyfikowac do konkretnej
      grupy. Jakkolwiek dziwnie by to nie brzmialo, taka wiedza pomogla mu
      dojsc do ladu z samym sobasmile Byl to swego rodzaju przelom,
      zwlaszcza, ze w domu tesciowej (alkoholiczki od ponad 20 lat), o
      problemie sie nie mowi.
    • vicky1 HEj Selavi2 27.05.08, 17:14
      Witam Cie
      jak milo, ze sie odezwalas...
      No coz, dla wielu osob DDA to jest jednak duza znaczaca czesc zycia
      moj M tylko dzieki terapii uczy sie normalnie funkcjonowac. a najciekawsze jest to, ze osoby z zewnatrz o nic by nie podejrzewaly - z pozoru dusza towarzystwa, aktywny zawodowo. a to wszystko to maska, za ktora byl potworny lek. nadmierna towarzyskosc, ciagle prezentowanie swojej zaradnosci tez okazaly sie zachowaniami DDA. teraz uczy sie normalnego zycia, zmniejsza sie lek. przestaje byc przekonany, ze musi nad wszystkim miec kontrole, miec wladze, ze musi nadzorowac bo inaczej wszystko sie rozpadnie
      on byl wlasnie takim rodzinnym bohaterem, przez co do perfekcji wyksztalcil odpowiedzialnosc i zaradnosc
      tyle tylko, ze szczescia to nie daje teraz to widzi dzieki terapii
      Ciezko jest zyc z DDA-owcem. ciezko jest tolerowac klamstwa, napady nagle...
      ale z drugiej strony warto
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka