asocial
21.05.08, 16:21
Zauwazylam ostatnio nowa 'mode' na forach.
wyglada na to, ze slawne DDA jest kluczem do wszystkiego, wyjasnieniem wszystkich problemow, przeszkoda w malzenstwie, podstawa do terapii, podstawa do (nie)posiadania dziecka, itp.
naprawde myslicie, ze bycie DDA (jakze profejsonalnie to brzmi...) jest naprawde tak 'wazne'? i ma az taki wplyw na zycie?
czy to czasem nie jest tylko wytrych i najprostsze usprawiedliwienie sie?
' bedzie ci z nim strasznie, bo jest DDA'
' on mnie tak traktuje, bo jest DDA'
' nie chce miec dzieci, bo on/ ja jestem DDA'
' on jest fajny, dobry material na faceta, ale przeciez to DDA, wiec...'
' ona musi chodzic na terapie, wiadomo DDA'
etc...
czasem mnie sie wydaje, ze komplikujemy sobie konkretnie zycie, a przeciez ma tylko 5 liter...