czepialska.zona
04.06.08, 12:54
Otóż napiszę od poczatku.
Mam męża który pracuje, ja siedze z dzieckiem w domu.
Mąż jest pracowity. Siedzi w pracy od rana do wieczora żeby na nas zarobić.
Ale jak przychodzi to albo się kładzie albo siedzi przy komputerze.
Mamy problemy z wychowaniem syna, ze sobą.
Nasze problemy to takie że nie potrafimy rozmawiać.
TZn ja potrafię , tak mi się wydaje, tylko on nie chce. Wciąz mi mówi ze sie
czepiam, że gnębie go, niezależnie jakie zadam pytanie.
Pytam grzecznie, ale zawsze to jest dręczenie dla niego. Najchętniej by się
nie odzywał do mnie. Dziecko go drażni, mówi ze kocha nas ale to się ija z celem.
Z tego co widzę kocha syna, ale nie wiem czy mnie.
Niby mi mówi, ale to tylko słowa. Nie robi dla mnie nic kompletnie.
Ani nie poda nic, ani nie kupi,nic!
Ja wieczna służąca, ok, siedzę w domu, ale bez przesady. Czepia się że nie
taki chleb kupiony, żadne pieczywo mu nie pasuje, a to nie bedzie tego jadł
ani tego.W obiedzie wybrzydza, albo zasolone albo za mało. Mam dość szczerze.
Ostantio doszło do szarpania. Szarpnął mnie i wyszedł, bo pokłociliśmy się o
dziecko, które nie chciało zasnąć (o 23 godz).
Jemu przeszkadza dziecko, ja.
Ja już nie wiem jak do tego człowieka podchodzić. Jak jest po jego myśli to
cudowny, wspaniały potrafi być....
A jak juz nie po myśłi to aż mam ochotę uciec jak najdalej. Nie wiem do kogo
po radę mam iść.
Pomożcie