Dodaj do ulubionych

Dziecko niewierzących rodziców

10.06.08, 16:28
Witam,

Przygotowuje sie do napisania artykułu na temat wychowywania dziecka
w rodzinie agnostycznej. Bede wdzięczna bardzo za dzielenie się ze
mna Waszym doświadczeniem...Czy uważacie, że to wazny problem? Z
jakimi wyzwaniami może spotkac sie dziecko, którego rodzice nie
wierzą w Boga? Jak dziecku to wyjaśniać? Jak przygotowywac do tego
że będzie inne?

Z góry bardzo dziękuję za wszelkie refleksje, doświadczenia,
skojarzenia

Pozdrawiam

Justyna Dabrowska, redaktor naczelna Dziecka
Obserwuj wątek
    • guderianka Re: Dziecko niewierzących rodziców 10.06.08, 16:33
      Pani Justyno-nim zacznie Pani zbierać informacje od innych, powinna
      Pani rzetelnie się przygotować. Nie można postawić bowiem znaku
      równości między agnostycyzmem a niewiarą w Boga.Agnosctycyzm bowiem
      to pogląd, " który twierdzi, iż nie można poznać, ani udowodnić
      istnienia Boga. Słowo „agnostyk” znaczy dokładnie „bez wiedzy”.
      Agnostycyzm jest uczciwszą intelektualnie formą ateizmu. Ateizm
      twierdzi, że Bóg nie istnieje – pozycja nie do udowodnienia.
      Agnostycyzm utrzymuje, że istnienie Boga nie może być ani
      udowodnione ani nieudowodnione – niemożliwym jest poznać czy Bóg
      istnieje. W tej koncepcji, agnostycyzm jest poprawny. Istnienie Boga
      nie może być empirycznie udowodnione lub obalone"
      • mozambique Re: Dziecko niewierzących rodziców 11.06.08, 12:15
        guderianka, widzisz tłumaczysz cos osobie wybitnej niekumatej

        pani autorka i tak juz wie jaki wydziwiek ma miec jej artykuł
      • justyna_dabrowska Re: Dziecko niewierzących rodziców 11.06.08, 14:48
        Dzięki za zwrócenie uwagi, oczywiście że to dwa różne pojęcia, użyłam
        niepotrzebnego skrótu myslowego, a to dlatego że zarówno rodziny agnostyczne jak
        i ateistyczne są w Polsce w mniejszości, i ich tożsamość jest często
        niedookreślona. Więc precyzuję: chodzi mi zarówno o rodziny w których mówi się :
        "Boga nie ma" jak i te w których mowi się "My w Boga nie wierzymy", tych rodzin
        w których mówi się "Nie wiemy czy on jest" jest chyba bardzo mało, mysle też że
        taki komunikat skierowany do małego dziecka jest niejasny i pewnie rzadko sie go
        tak formułuje...
        Będę wdzięczna za dzielenie się doświadczeniem - jak radzicie sobie z
        chronieniem dziecka nieierzącego (i czy taka ochrona jest potrzebna?), czy
        dzieci spotyka coś trudnego? ze strony innych dzieci? ze strony dorosłych?

        Z góry dziekuję za wszystkie wypowiedzi. Mozna też do mnie pisac na adres
        justyna.dabrowska@agora.pl
    • abocijawiem Re: Dziecko niewierzących rodziców 10.06.08, 16:35
      Jak przygotowywac do tego
      > że będzie inne?
      Inne? Wszyscy sie roznimy. Dlaczego to "inne" mi brzmi w uszach tak
      zle? Mieszkam w katolickiej Hiszpanii i nie uwazam abym musiala
      specjalnie przygotowac dziecko. Mam przygotowany "zestaw
      odpowiedzi". Kiedy dziecko(ma 4 lata) zapozna sie z pojeciem
      religii mysle, ze bede w stanie wytlumaczyc co to jest, dlaczego my
      nie inni tak lub inaczej.
      • niya Re: Dziecko niewierzących rodziców 10.06.08, 16:37
        abocijawiem, niestety dziecko niewierzących rodziców w Polsce jest naprawdę INNE
        zwłaszcza w małych miejscowościach jest to niesamowicie dla niego odczuwalne i
        przykre sad
        • guderianka Re: Dziecko niewierzących rodziców 10.06.08, 16:45
          abocijawiem, niestety dziecko niewierzących rodziców w Polsce jest
          naprawdę INN
          > E
          > zwłaszcza w małych miejscowościach jest to niesamowicie dla niego
          odczuwalne i
          > przykre sad

          niya-to my chyba w innych Polskach mieszkamy
          • niya Re: Dziecko niewierzących rodziców 10.06.08, 17:02
            w innych Polskach? może, jeśli w Twojej Polsce dziecko spędzające godzinę
            religii na korytarzu czekając na następną lekcję nie czuje się inaczej to
            dobrze, jeśli ksiądz uczący resztę klasy nie usiłuje przekonać rodziców dziecka,
            aby mu pozwalali wybrać czy chce wierzyć czy nie i żeby chodziło na lekcje
            religii to jeszcze lepiej, jeśli Twoje dziecko przed I Komunią Świętą nie słyszy
            od innych dzieci "a Ty nie idziesz z nami i nie dostaniesz prezentów bo Twój
            tata nie chce żebyś chodził do Kościoła" to wręcz gratuluję tej innej Polski.
            Biorąc ślub kościelny z osobą niewierzącą, ta osoba musi podpisać papierek,
            który mówi, że nie będzie stał na przeszkodzie w wychowywaniu wspólnych dzieci w
            wierze katolickiej, w wielu kościołach gdy rodzice nie mają ślubu, dziecko
            chrzci się w dzień powszedni, a nie w niedzielę na mszy, mój brat nie mógł
            własnego dziecka do chrztu trzymać bo nie miał z dziewczyną ślubu... wiesz ile
            mogę takich przypadków wymieniać? Dziecko bez bierzmowania ma problemy z byciem
            świadkiem na ślubie, z byciem ojcem czy matką chrzestną z wzięciem ślubu
            kościelnego z osobą wierzącą. Od wytykania, że TO DZIECKO na religię nie chodzi
            się tylko zaczyna.
            Ja mówię tylko przykłady z mojego małego miasteczka, a mogłabym podać takich
            wiele wiele więcej...
            • dorianne.gray Re: Dziecko niewierzących rodziców 10.06.08, 17:07
              niya napisała:

              w wielu kościołach gdy rodzice nie mają ślubu, dziecko
              > chrzci się w dzień powszedni, a nie w niedzielę na mszy, mój brat
              nie mógł
              > własnego dziecka do chrztu trzymać bo nie miał z dziewczyną
              ślubu... wiesz ile
              > mogę takich przypadków wymieniać? Dziecko bez bierzmowania ma
              problemy z byciem
              > świadkiem na ślubie, z byciem ojcem czy matką chrzestną z wzięciem
              ślubu
              > kościelnego z osobą wierzącą.

              Nie rozumiem, co to ma wspólnego z pytaniem autorki wątku - piszesz
              najwyraźniej o ludziach wierzących, tak? Bo nie potrafię sobie
              wyobrazić, po co ludzie niewierzący mieliby np. chrzcić dziecko?...
              I w jakim celu człowiek niewierzący miałby być rodzicem
              chrzestnym?...
              • niya Re: Dziecko niewierzących rodziców 10.06.08, 17:13
                odpowiadałam na post Guderianki i opisywałam rodziców dziecka z których jedno
                było niewierzące, jak coś źle zrozumiałam to wybaczcie, padam na nos ze
                zmęczenia, a nijak się położyć nie mogę uncertain.
            • guderianka Re: Dziecko niewierzących rodziców 10.06.08, 18:36
              No to faktycznie masz mi czego gratulowac-bo dziecko na korytarzu
              nie stoi, ksiądz do niczego nie namawia, inne dzieci idące do
              komunii św nie dogadują mojemu dziecku (czasem mówią tylko,że ma
              grzech haha)ale zazdroszczą że nie musi na msze latać.Problem
              ślubu,bierzmowania itp nas nie dotyczy, bo są to dla nas nic nie
              znaczące obrządki
              • niya Re: Dziecko niewierzących rodziców 10.06.08, 18:40
                ech, może ja mam zbyt staroświeckie poglądy już? smile, mieszkam obecnie na wsi i
                tu aż bije po oczach jak są traktowani ludzie niewierzący. Za bardzo pojechałam,
                sorki. Chodziło mi o moje doświadczenia a uogólniłam na wszystkich smile
                • guderianka Re: Dziecko niewierzących rodziców 10.06.08, 18:46
                  Spoko, nic się nie stało.
            • croyance Re: Dziecko niewierzących rodziców 10.06.08, 18:55
              Niya, ja chodzilam do pierwsze klasy LO w '92 roku, i zamiast
              religii mialam lekcje etyki. Nie bylo zadnych problemow.
            • burza4 Re: Dziecko niewierzących rodziców 11.06.08, 11:39
              moja córka co prawda wypisala się z religii dopiero pod koniec
              podstawówki, ale jakoś nie miała z tym nigdy problemu. Nie spotkala
              się też z żadnym ostracyzmem towarzyskim, dzieci raczej jej
              zazdrościły, że ma mniej lekcji.
    • bri Re: Dziecko niewierzących rodziców 10.06.08, 16:49
      Inne? Z mojego punktu widzenia w Polsce jest masa ludzi
      niewierzących. Chociaż nazywają się katolikami nie modlą się, nie
      spowiadają, do kościoła chodzą na śluby i pogrzeby (ja też),
      współżyją przed ślubem i używają środków antykoncepcyjnych itp. Moje
      dziecko będzie się od nich różnić tym, że nie przyjmie komunii w
      kościele - imprezę z piękną sukienką i prezentami mogę jej zrobić z
      innej okazji.
      • m.nikla Re: Dziecko niewierzących rodziców 10.06.08, 16:51
        dzieci rodziców niewierzacych są inne??? tzn. jakie łaciate??? czy jak bo nie
        kumam??
      • croyance Re: Dziecko niewierzących rodziców 10.06.08, 17:00
        Nieprzestrzeganie zasad religijnych nie jest rownoznaczne z brakiem
        wiary. 'Wierzacy' moze byc i satanista, ktory wierzy w Boga, ale Go
        nie popiera.
    • dorianne.gray Re: Dziecko niewierzących rodziców 10.06.08, 16:52
      Nas to co prawda nie dotyczy, jak widzę, bo szuka Pani rodzin
      agnostycznych, a nasza jest ateistyczna... ale powiem, co myślę.

      Uważam, że to nie jest żaden problem. Sama nie mam chrztu, wychowana
      jestem dobrze, moje dzieciństwo nie było traumą, było najzupełniej
      zwyczajne. Nie widzę żadnych wyzwań stojących przed moim synem z
      powodu tego, że wychowywane jest przez dwoje ateistów.

      > Jak przygotowywac do tego
      > że będzie inne?

      Każde dziecko jest inne. Jedno jest rude, inne grube, trzecie
      niepełnosprawne, czwarte wyższe od rówieśników, piąte jest
      muzułmaninem, szóste jest czarne, siódme jest wychowywane bez
      religii i pojęcia Boga. Wystarczy normalnie uświadamiać dzieciom, że
      ludzie są różni i nie jest to powód do zmartwień, wstydu ani szykan.
      Aha, takie uświadamianie dzieciom, że ludzie są różni, to nie jest
      zadanie specjalne niewierzących rodziców - to zadanie każdego
      rodzica / opiekuna / wychowawcy.
    • net79 Re: Dziecko niewierzących rodziców 10.06.08, 17:08
      Niewierzący rodzice nie równa się niewierzące dziecko...
      Są ludzie którzy pozostawiają dziecku wolny wybór, opowiadają o religiach
      świata,mówią jak oni to widzą, dają czas, odpowiadają na pytania, a potem
      dziecko dokonuje wyboru. Mój syn w wieku 5 lat z małym haczykiem stwierdził, że
      wierzy w Jezusa, Boga i anioły i niezależnie co mówi mu niewierząca kuzynka,
      tata, czy kto bądź on wie, że one są na prawdę. Do kościoła chodzi rzadko, tylko
      kiedy czuje taką potrzebę, na religie w przedszkolu chodzi, bo mu się podoba...
      Ma przerobioną książkę o różnych religiach i ta podpasowała mu najbardziej, ale
      modli się głośno tylko przy mamie i tylko mamie zgłasza chęć kościelną...
      Później może zmieni zdanie, wybór zawsze należy do niego...my rodzice będziemy
      mu to tylko ułatwiać...
      • net79 Re: Dziecko niewierzących rodziców 10.06.08, 17:11
        Nikt za nas nigdy mu nie powiedział, że Bóg istnieje naprawdę...
    • aurinko Re: Dziecko niewierzących rodziców 10.06.08, 18:18
      Mój syn (13-latek) jest od urodzenia wychowywany wśród ateistów.
      To nie był i nie jest żaden problem ani dla syna ani dla rodziny. Moje dziecko w
      żaden sposób nie czuje się inne, w ogóle nie rozumiem skąd u Pani założenie o
      "inności" dziecka? Każde dziecko, bez względu na to, czy chodzi na religię czy
      nie, czy jest ochrzczone czy nie, jest normalnym dzieckiem. Przygotowuje Pani
      artykuł po to, aby wzbudzić jakieś chore poglądy, przełamać stereotypy, czy chce
      Pani przedstawić własną wizję "trudnego" wychowywania dziecka w niewierzącej
      rodzinie?
      Na przykładzie mojego syna odnoszę wrażenie, że problemy takich dzieci są co
      najmniej wyolbrzymiane. A może ja w innej Polsce mieszkam...
      • justyna_dabrowska Re: Dziecko niewierzących rodziców 11.06.08, 11:20
        Nie wiem dlaczego zakłada PAni moje złe inetncje? Moje osobiste doświaczenia też
        są dobre, (i moich dzieci też) ale jednostkowe doświadczenie nie jest
        wystarczającym powodem do wyciągania jakichkolwiek wniosków generalnych. Znam
        dzieci które sie nacierpiały z powodu tego że nie chodziły na religię. W
        literaturze poradnikowej brytyjskiej czy skandynawskiej jest mnóstwo tekstów dla
        rodziców ateistów czy agnostyków, sa też ksiązeczki dla dzieci na ten temat...w
        Polsce o tym nikt nie pisze. Co w tym złego że chcę to jakoś opisac i wskazac
        ludziom jak moga pomóc dziecku w razie ewentualnych przykrości? skąd ta agresja?
    • triss_merigold6 Re: Dziecko niewierzących rodziców 10.06.08, 18:37
      Dziecko nie będzie się czuło inne dopóki tej "inności" nie
      uświadomią mu dorośli lub dzieci przez dorosłych odpowiednio
      pouczone.
      Jeśli potomka spotka w szkole przykrość z tytułu niechodzenia na
      religię ze strony nauczycieli lub katechety/ki to jestem w stanie
      zrobić dym w kuratorium, MEN-ie + poszczuć szkołę (tzn. konkretne
      osoby) mediami i organizacjami broniącymi praw człowieka. No limits.
    • deela Re: Dziecko niewierzących rodziców 10.06.08, 18:49
      nie ochodzi mnie reakcja innych
      chce nauczyc swoje dziecko, szczerosci a nie hipokryzji - "chodzisz do kosciola
      lub jestes ochrzczony bo WSZYSCY TAK ROBIA"
      mieszkam w duzym miescie - mysle ze kiedy dojdzie do komunii swietej - w jego
      klasie juz ok 1/4 dzieci nie przystapi do tego sakramentu
      • deela Re: Dziecko niewierzących rodziców 10.06.08, 18:51
        PS ale ja jestem ateistka - a maz nie praktykuje i nie wglebia sie w swoja wiare
        - uwazam ze zostala mu narzucona a on nie zastanawia sie nad tym
        • hexella Re: Dziecko niewierzących rodziców 10.06.08, 18:57
          u nas podobnie.
          Moje ulubione pytanie, to czy byłby również katolikiem, gdyby
          urodził sie w amazońskiej dżungli?
        • kropkacom Re: Dziecko niewierzących rodziców 10.06.08, 18:57
          Wychowujemy dzieci bez Boga. Nie czują się gorsze. Ale nam jest prościej bo nie
          mieszkamy w Polsce.
    • majenkir Re: Dziecko niewierzących rodziców 10.06.08, 18:56
      justyna_dabrowska napisała:
      > Jak przygotowywac do tego że będzie inne?

      ??? Inne?
      Moje dzieci sa wychowywane "bez boga". Byly w kosciele 1 raz (50
      rocznica slubu dziadkow), wiec ciekawosc ich zostala zaspokojona
      (jak to wyglada w srodku tongue_out). Wiedza, ze ludzie wyznaja rozne wiary,
      ale nie jest to u nas zadnym tematem....
    • semida Re: Dziecko niewierzących rodziców 10.06.08, 18:58
      Ja chrzciłam Dziecko,bo jestem katoliczką.Niepraktykującą,tak jak mój mąż.Wierzę w Boga,modlę się,ale nie chodzę do kościoła,nie mam w domu"świętych"obrazków,krzyżów itp.
      Mam chrzest święty,komunię,bierzmowanie i ślub kościelny.Dziecko puki co ma chrzest.Będzie starsze samo wybierze w co chce wierzyć.
      Podkreślam-wierzę w Boga,ale nie chodzę do kościoła,moje dziecko siłą rzeczy również nie.
      Mieszkam w małej miejscowości,ksiądz wie kto uczęszcza na msze niedzielne a kto nie,i tym którzy nie uczęszczają robi ogromne problemy np.z komunią Dziecka.Wiem,że problemy będą,tym bardziej,że jak Młoda nie będzie chciała chodzić na religię,to nie będzie.Ja nie chodziłam.
    • hexella Re: Dziecko niewierzących rodziców 10.06.08, 19:01
      Moje dzieci są z rodziny mieszanej, to nie wiem czy sie łapię. Mój
      mąż jest katolikiem, ja jestem ateistką. Wygląda to tak, ze mamy
      umowę- dzieci poznają oba światopoglady i kształtuja własny. Starszy
      6letni syn póki co twierdzi, ze w boga nie wierzy, młodszy jest zbyt
      mały na własne zdanie.
      Starszy syn chodzi do przedszkola i jako jeden z dwojga dzieci nie
      bierze udziału w lekcjach religii. Nie czuje sie z tego powodu
      niezręcznie, od początku przygotowywałam go na różne reakcje
      rówieśników- na razie nie mamy z tym problemu.
      A póżniej? Da sobie rade. Sama wychowywałam sie w podobnej rodzinie
      i zdarzało sie, że musiałam "zawalczyć o swoje". Nie żałuję tego-
      zahartowało mnie to na przyszłość.
    • maurra Re: Dziecko niewierzących rodziców 10.06.08, 19:23
      na razie moje dzieci sa malutkie, ewentualne trudności przed nami
      a nie jestem naiwniarą, będą

      mam nadzieję, że nie będą katolikami, nie chcę żadnego prowadzania dzieci przez
      babcie do kościółka, pokazywania bozi etc.

      Opcja "Miał 5 lat i powiedział, że wybiera Jezusa, więc go ochrzciłam" wywołuje
      opad mojej szczęki; ciekawam, która mama równie niefrasobliwie włączy dziecko do
      wspólnoty np. muzułmanów gdy synek w 5 roku życia zakomunikuje, że kocha Allacha.
      Kilkulatek to może sobie decydować, czy woli traktor czy koparkę na urodziny a
      nie do jakiej wspólnoty religijnej chce należeć. Takie dziecko nie mam bladego
      pojęcia o wierze, bogu, sakramentach, dogmatach, grzechu.
      • katrio_na Re: Dziecko niewierzących rodziców 10.06.08, 20:08

        > Opcja "Miał 5 lat i powiedział, że wybiera Jezusa, więc go
        ochrzciłam" wywołuje
        > opad mojej szczęki; ciekawam, która mama równie niefrasobliwie
        włączy dziecko d
        > o
        > wspólnoty np. muzułmanów gdy synek w 5 roku życia zakomunikuje, że
        kocha Allach
        > a.
        > Kilkulatek to może sobie decydować, czy woli traktor czy koparkę
        na urodziny a
        > nie do jakiej wspólnoty religijnej chce należeć. Takie dziecko nie
        mam bladego
        > pojęcia o wierze, bogu, sakramentach, dogmatach, grzechu.

        Mało wiesz o niektórych 5 latkach wink
        Mysle, że nie tylko moje potrafi podejmować całkiem poważniejsze
        decyzję niż wybór między traktorem a koparką wink

        Uważam, że moje dziecko miało ZNACZNIE większy bagaż informacyjny
        niż 1 miesięczy niemowlak, którego stawia się przed faktem
        dokonanym wink
        Mimo, że miałam obawy i idealistycznie rodząc dziecko chciałam dać
        mu czystą kartkę do 18 roku życia to jednak uważam, że chrzest
        mojego dziecka (zaznaczam, że była to bardzo zrobiona pod nas
        uroczystosc) byl dla niego bardzo wazna i piekna chwila, ktora
        wspomina do dzis.
        Moje dziecko nie wybralo Jezuska jak to nazywasz - moje dziecko
        podjelo decyzje ze chce byc ochrzczone. Czyli podjelo swiadoma
        decyzje gdy 99% populacji dostaje z chwila zobaczenia swiatla
        dziennego.
        A czy jego religia bedzie judaizm, mahometanizm,, chrzescijanizm,
        buddyzm, jazydyzm czy tez kompletna pustka... no wybacz... ale przez
        chrzest nie przesadzasz o wszystkim.

    • katrio_na Re: Dziecko niewierzących rodziców 10.06.08, 19:34
      Pani Justyno,
      Po pierwsze czy naprawde sądzi Pani, że znajdzie Pani prawdziwych
      agnostyków. Osobiście sądzę, że artykuł skupi się na ateistach - nie
      wiem czyjest bóg ale nie wierzę - koniec i kropka.
      A to będzie nuuuudne i nic nie wnoszące.
      No i czy chce Pani pisać o ludziach, którzy nie mają ŻADNEJ wiary
      czy ludziach, którzy żyjąc w Polsce nie są chrześcijaninami?

      No dobrze, jestem agnostyczką, nawet silną. Mojemu mężowi bardziej
      jest bliższy apateizm.
      Nigdy nie przeszkadzało mi to w życiu, nie czułam się jak to Pani
      nazywa inna winkNie chodziłam na rekolekcje, nie chodziłam na religię
      itp itd. Nie zastanawiałam się czy jestem jedna czy jestem jedną z
      wielu. Nie przeszkadzało mi to również w dostaniu się na Katolicką
      Uczelnię i nie przeszkadzało w skończeniu jej z dobrym wynikiem.
      Mimo, że studia tam były właściwie dla duszy to wspomninam je po
      tysiackroc milej niz te wlasciwe mojemu zawodowi na uczelni
      panstwowej. Spotkałam się ze świetnymi osobowiściami z którymi był
      możliwy dialog, ale jednak nie byłam w stanie przyjąc tak
      absurdalnego chodzenia po omacku i wyjaśniania wszystkiego jedną
      formułką oderwaną od rzeczywistości wink

      Moj syn ma 6 lat. Zna religie chrzescijanska, zna również inne
      religie. Zna je na zasadzie podań i legend. Byłam z nim w kościele.
      Uczestniczyl z Babcią w mszy. W wieku 5 lat zdecydował, że chce
      przyjąć chrzest i przyjał go u zaprzyjażnionego księdza gdzieś w
      Polsce wink
      We wrzesniu idzie do zerówki - nie zapisałam go na religię. Wybrałam
      szkołę gdzie religia jest na początku i na końcy zajęć.
      Gdy zdecyduje, że chce chodzić - będzie mogł wybrać.

      Właściwie to denerwuje mnie, że religia jest w szkole. A dlaczego
      nie ma np. Buddyzmu. Dlaczego nie ma religoznawstwa?
      Uważam, że religia powinna powrócić do kościoła.

      Ale każdy ma prawo wyboru. To, że ja nie wierzę jest moją prywatną
      sprawą. To, że mój mąż nie wierzy jest jego prywatną sprawą.
      Ja dam mojemu synowi bagaż w postaci informacji a czy on ewolucje i
      materię będzie chciał schować do jednego plecaka a zarzucić na plecy
      ten z teizmem... Zaskoczę Panią - myślę, że nawet byłabym w stanie
      zaakceptować jego wybór gdyby chciał zostać księdzem i w tym widział
      powołanie.

      Jestem bardzo liberalna pod jednym warunkiem. Tę wiarę trzeba
      naprawdę mieć.






      • justyna_dabrowska Re: Dziecko niewierzących rodziców 11.06.08, 11:28
        Dlaczego nudne? i dlaczego nic nie wnoszące? To, że my sobie radzimy nie zaczy
        że wszyscy sobie radzą. To co PAni pisze jest bardzo budujące. Ja także nie
        miałabym nic przeciwko gdyby mój syn powiedział, że chce byc księdzem...więc
        chyba myslimy podobnie.
        tym wątku wypowiadaja się osoby silne, dobrze samookreślone. Miło to czytać.
        Ale ...czy naprawdę mysli PAni że dziecko którego rodzice nie wierzą w Boga,
        które mieszka w przysłowiowej Ostrołęce spotka sie z samą tylko tolernacją? że
        samotne siedzenie na korytarzu w czasie gdy inne dzieci maja eligie będzie dla
        niego OK? Chciałabym żeby tak było, ale mam OBAWY oraz doświadczenie z pracy
        klinicznej z różnymi rodzinami i problem wykluczania dzieci z tego tylko powodu
        że czymś sie różnią ISTNIEJE...
        Ja nie mysle że INNY znaczy gorszy, ale myslę że ktoś kto nie jest ochrzczony,
        nie chodzi w szkole na religie może czuc sę INNY, nie udawajmy więc że problemu
        nie ma...
    • justyna_dabrowska Re: Dziecko niewierzących rodziców 11.06.08, 11:13
      Dzięki za zwrócenie uwagi, oczywiście że to dwa różne pojęcia, użyłam
      niepotrzebnego skrótu myslowego, a to dlatego że zarówno rodziny agnostyczne jak
      i ateistyczne są w Polsce w mniejszości, i ich tożsamość jest często
      niedookreślona. Więc precyzuję: chodzi mi zarówno o rodziny w których mówi się :
      "Boga nie ma" jak i te w których mowi się "My w Boga nie wierzymy", tych rodzin
      w których mówi się "Nie wiemy czy on jest" jest chyba bardzo mało, mysle też że
      taki komunikat skierowany do małego dziecka jest niejasny i pewnie rzadko sie go
      tak formułuje...
      Będę wdzięczna za dzielenie się doświadczeniem - jak radzicie sobie z
      chronieniem dziecka nieierzącego (i czy taka ochrona jest potrzebna?), czy
      dzieci spotyka coś trudnego? ze strony innych dzieci? ze strony dorosłych?

      Z góry dziekuję za wszystkie wypowiedzi. Mozna też do mnie pisac na adres
      justyna.dabrowska@agora.pl
      • mozambique Re: Dziecko niewierzących rodziców 11.06.08, 12:20
        jak widzicei , niepotzrebnie sie trudziłąyscie piszac tu posty. P.
        Justyna nie chce sie dowiedzieć, ona juz WIE ze te dzieci są INNE i
        to własnie zamierza udowodnic w sowim artykule

        a na forum szuka tylko argumentów, czyli tzw "przykłądów z życia" i
        tylko takie zamierza uwzglednic
        • justyna_dabrowska Re: Dziecko niewierzących rodziców 11.06.08, 12:35
          Wiem tylko że ludzi niewierzących jest w Polsce ok 3%. Jeśli słowo INNE ( co nie
          oznacza ani GORSZE ani LEPSZE) tak bardzo razi proponuje uzywac sformułowania:
          "w mniejszości".
          Otóż- wracając do pytania głównego, jestem ciekawa czy wychowywanie dzieci, kóre
          są w mniejszości jest jakims wyzwaniem? Jak reagujecie na uwagi otoczenia? (czy
          sa takie?), jak odpowiadacie na pytania dziecka inspirowane tym o czym mówią
          inne dzieci (NP "czy ja nie pójdę do piekła"?)
          Czy ktoś kiedyś był zmuszony do konfrontacji z nauczycielem w szkole w tej
          sprawie? (by ochronic dziecko)...

          Z góry dziekuje za maile:justyna.dabrowska@agora.pl
          • joanekjoanek Re: Dziecko niewierzących rodziców 11.06.08, 12:57
            A skąd Pani wie, że niewierzących jest ok. 3%?

            Bo tak ogólnie, to realia się zmieniają. Ja na przykład nie mam tyle kasy, czasu i motywacji, żeby zlecić jakieś badanie opinii publicznej - ale "Dziecko" chyba tyle kasy ma, prawda? No właśnie.

            To, co mnie by interesowało jako czytelniczkę takiego artykułu, to właśnie dostęp do nowych statystyk. Jak to się teraz kształtuje - ile jest tych nieochrzczonych dzieci (małych i najmniejszych), ilu jest tych rodziców, którzy nie poślą na religię czy do komunii, i jakie z tego perspektywy na przyszłość wynikają.

            bo również moim zdaniem wcale nie jest tak, jak to sobie Pani tu spokojnie i ufnie nakreśla. Zmienia się sytuacja - ze swojego egoistycznego punktu widzenia mam nadzieję, że zmienia się szybko i że nas naprawdę jest coraz więcej.
            • justyna_dabrowska Re: Dziecko niewierzących rodziców 11.06.08, 12:59
              Opieram się na danych z ostatniego Spisu Powszechnego.

              "bo również moim zdaniem wcale nie jest tak, jak to sobie Pani tu spokojnie i
              ufnie nakreśla" -
              czyli nie jest jak?
              • joanekjoanek Re: Dziecko niewierzących rodziców 11.06.08, 13:23
                tak, że 3%

                i tak, że niewierzące to "inne".

                Spis powszechny był już dość dawno. Dzisiejsi rodzice małych dzieci nawet w nim często nie uczestniczyli, bo byli za młodzi. Albo byli studentami i mieszkali w miejscach, gdzie rachmistrze masowo do nich nie docierali. Nie uczestniczyłam i ja na ten przykład, nie z racji wieku, tylko mnie w domu nie było, i nikt mnie za bardzo nie szukał. Dane, moim zdaniem, o żadnej wiarygodności. Do tego zresztą nie do końca pasujące do tematu artykułu. Bo samemu w coś wierzyć - to jedno, a dzieciom to sprzedawać - to drugie.

                A poza tym trendy, trendy... Się zmieniają. Deklaracja o wierze w cokolwiek coraz częściej i gęściej, w miastach w szczególności, wcale się nie przekłada na zapisywaniu dzieci do struktur i uczestnictwo dzieci w różnych procedurach, rytuałach i szopkach. Rodzice maluchów, którzy sami we własnym imieniu (w spisie powszechnym, czy gdziekolwiek) powiedzą, że "wierzą w istotę najwyższą", a mimo to nie uznają za stosowne nieść niemowlęcia do kościoła, wysyłać na religię od przedszkola ani wyprawiać im quasi-ślubu w wieku lat 9 - wcale nie są rzadkością.

                No punkt wyjścia, moim skromnym zdaniem, beznadziejny. Bez obrazy, ale co Pani chce napisać ciekawego dla tych niewierzących? Skoro danych nie ma Pani żadnych relewantnych, a opinii szuka Pani u nich samych?

                dziwne to jakieś.
                • justyna_dabrowska Re: Dziecko niewierzących rodziców 11.06.08, 14:55
                  Ja nie pisze tekstu publicystycznego. Pracuję w poradniku i taki właśnie tekst
                  zamierzam napisać. Skierowany do rodziców dzieci niewierzących. KROPKA. Nie ma
                  dla mnie znaczenia tak naprawdę ilu jest takich rodziców. Oni istnieja i maja
                  swoje pytania, wyzwania, czasem problemy. Maja tez dzieci, kóre na początku
                  swojego zycia sa od nich zależne i to od nich oczekują w miare spójnej wykładni
                  na temat świata.
                  Oczywiście że radze się forumowych rodziców - tak jak przy wielu innych tekstach
                  i mam wrażenie że te teksty bardzo na tym zyskują. Bo moje indywidualne
                  doświadczenie to jedno, a drugie to napisac coś, co komuś sie przyda.
                  • joanekjoanek Re: Dziecko niewierzących rodziców 11.06.08, 15:06
                    aha aha.

                    Czyli nie ma znaczenia, czy dzieci wychowywanych bezreligijnie będzie 2%, czy 20%, tak? Nie ma znaczenia dla opisu charakteru problemów, uwarunkowań, realiów otaczających zjawisko, tak?

                    Nieno, okej. To miłego pisania smile

                    Nie chcę być złośliwa, naprawdę, ale Pani się sama tak podkłada, że ręce świerzbią. No kurczę, to chyba logiczne, że im więcej takich rodzin, tym mniejszy problem, a po osiągnięciu pewnej masy krytycznej problemy, o których jeszcze dziś można pisać, w ogóle zanikają. A ponieważ w wielu krajach Europy Zachodniej, do której się lat temu parę "przyłączyliśmy", tych problemów już od lat ładnych paru w ogóle nie ma - można by przypuszczać, że i u nas w tę stronę pójdzie. Czyli że to, co mamy jeszcze dziś - przeczekiwanie religii na korytarzu, zazdrość o białe sukienki i obawa przed "wyklęciem" przez babcię i księdza z ambony - zanika, zanikać będzie, bo rodziców niewierzących i odważniejszych w manifestowaniu swych poglądów jest coraz więcej... I tak dalej. To nie jest jakiś fundament pojęciowy dla dowolnie prostego artykułu w dowolnie popularnym czasopiśmie? Bo jak nie, to ja już nie wiem, co jest.

                    Tak czy inaczej, powodzenia życzę... smile
                    • justyna_dabrowska Re: Dziecko niewierzących rodziców 11.06.08, 16:27
                      Dziękuję za życzenia.
                      To ciekawe że Pani pisze że ja się "podkładam" a Panią "Ręce
                      świerzbią"...myślałam że to jest wymiana myśli i argumentów a nie ciosówsmile

                      Nie wydaje mi się żeby dzieci rodziców niewierzących było 20 %.
                      Może tak będzie za kilka lat...a może nie.
                      Ja piszę o tym co jest tu i teraz.
                      Temat jest mało opisany, w niektórych środowiskach nadal tabu i dlatego wydaje
                      się ważny.
                      Oto cytat z jedenj z gazet lokalnych:
                      "Nie ma ateistów

                      Etyki nie ma chyba w żadnej szkole podstawowej ani w gimnazjum w województwie.
                      Dokładnie nie wiadomo, bo kuratorium nie ma takich statystyk. Mają prowadzić je
                      gminy. Wiele bardzo się jednak dziwi, kiedy pada pytanie o to, ile osób
                      uczęszcza na religię i na jaką.

                      W gimnazjum w Doktorcach 95 uczniów deklaruje przywiązanie do religii
                      katolickiej. A trzy osoby są prawosławne.

                      - Nie ma u nas ateistów. Nie ma wśród rodziców zainteresowania etyką. - mówi
                      Maria Rogalska, sekretarz gminy w Surażu.

                      Żadnych danych na ten temat nie posiada Urząd Miejski w Łapach. - Nigdy nie były
                      nam potrzebne. Raczej sto procent dzieci chodzi na religię - domyśla się
                      Elżbieta Dzierżek, szefowa Biura Obsługi Szkół Samorządowych w Łapach. W żadnej
                      łapskiej szkole nie jest wykładana etyka. Takich informacji na próżno szukać w
                      Urzędzie Gminy w Turośni Kościelnej. - Trudno powiedzieć, ile dzieci nie
                      uczęszcza na religię w naszych szkołach. To tylko wyjątki - zapewnia Alina
                      Bondar, sekretarz gminy."

          • guderianka plissss 11.06.08, 18:08
            3% wg jakich statystyk ?Parafialnych?Źródło kompletnie niewiarygodne
            ponieważ w takich statystykach są ludzie ochrzeczeni ale
            niekoniecznie wierzący. Jak wiadomo bowiem w religii katolickiej z
            reguły chrzci się dzieci a dorośli często rezygnują z narzuconej im
            w ten sposób wiary i sposoby myślenia

            po drugie-pisze Pani- jestem ciekawa czy wychowywanie dzieci, kór
            > e
            > są w mniejszości jest jakims wyzwaniem?.
            Czy Pani naprawdę nie zna odpowiedzi na to pytanie ?
    • owianka Re: Dziecko niewierzących rodziców 11.06.08, 13:48
      Pani Justyno, na wszelki wypadek przypominam artykuł z Dużego Formatu (na
      wszelki, bo na pewno ma go Pani już na tapecie do tego tematu):
      tinyurl.com/6e9nbl
      • owianka Re: Dziecko niewierzących rodziców 11.06.08, 13:50
        O, jest i w całości:
        wyborcza.pl/1,76842,4682028.html
        • justyna_dabrowska Re: Dziecko niewierzących rodziców 11.06.08, 14:42
          Mam ten artykuł Tomka, ale Wielkie Dzieki za pomocsmile)!

          Ja piszę do "Dziecka" czyli do pisma poradnikowego, i - o ile się zorientowalam
          - na razie nikt jeszcze takiego tekstu w Polsce nie napisał...
          Takiego praktycznego, w stylu tekstów brytyjskich, takiego w którym szacunek do
          dziecka jest punktem wyjścia do udzielania ewentualnych rad...

          Mam jakąś utopijna wizję, że pisanie takich tekstów to działanie na rzecz
          humanizmu i tolerancji...ale czytając rózne wypowiedzi na tym forum zaczynam
          wątpić....

          więc jeszcze raz dziekuje za dobra wolę
          pozdrawiam
          JD

          • maurra Re: Dziecko niewierzących rodziców 11.06.08, 17:49
            justyna_dabrowska napisała:
            > Mam jakąś utopijna wizję, że pisanie takich tekstów to działanie na rzecz
            humanizmu i tolerancji...ale czytając rózne wypowiedzi na tym forum zaczynam
            wątpić....


            zgodnie z "zasadą": "mnie nikt nie wytykał w dzieciństwie więc problemu nie ma"
            czy: "moje dziecko nie spotkało się z ostracyzmem to widocznie problem
            ostracyzmu jest wydumany"
            albo też: "ja osobiście nie znam żon bitych przez mężów więc moim zdaniem
            problem przemocy w rodzinie jest mocno wydumany".
            I tak dalej i tak dalej.... ja czegoś nie doświadczyłam to znaczy że tego nie ma

            Z Warszawy czy Poznania problem nieakceptacji dziecka z racji niewiary wygląda
            zupełnie inaczej niż z wiochy pod Częstochową.
    • syriana Re: Dziecko niewierzących rodziców 11.06.08, 15:02
      ja tak może na marginesie problemu, ale w temacie procentowych proporcji
      wierzący/niewierzący

      to co mnie przeszkadza w artykułach w jakimś stopniu temat "inności"
      niekatolików w Polsce podnoszący, to właśnie cytowanie suchej statystyki, która
      IMO, może przerażać ludzi nie dość stanowczych i świadomych by w swoim
      środowisku wyjść przez szereg i przyznać się do ateizmu, a przede wszystkim nie
      oddaje codzienności

      trafniej opisujące zjawisko jest chyba mówienie nie o dziewięćdziesięciu paru
      procentach wierzących, ale o takiej liczbie ochrzczonych, z których regularnie
      praktykuje ile? 60%?
      • to.ja.kas Re: Dziecko niewierzących rodziców 11.06.08, 15:40
        Moje dziecko 16 lat chowa sie w takiej rodzinie czyli ze mna.
        Jakie ma problemy?
        Zadnych.
        Miała nawet w podstawówce wychowawczynię katechetke i bardzo miło ją
        wspominamy.
        Małej koleżanki co najwyzej zazdroszcza ze nie musi chodzic na
        religie.

        Nigdy nie spotkałam sie ani ja ani Mała z zadnymi przykrymi
        konsekwencjami.
        Oczywiscie, ze budzi zdziwienie jak mówię, że Mała jest
        nieochrzczona czy , ze nie ma komunii lub bierzmowania, ale poza
        zdziwienie to niewychodzi.
        Nie od zawsze mieszkamy w Warszawie. Poprzednio mieszkałysmy w
        Olsztynie i tez nigdy nie było z tym problemu.
        Byc moze są gdzies miejscowoscie gdzie taki styl zycia wywołuje
        niemiłe turbulencje, nas na szczescie takie sytuacje omijały poki co
        i omijają szerokim łukiem.
        Uwazam (to taka teroria stworzona na własny uzytek), ze czasem sami
        prowokujemy swoim zachowaniem do tego by byc ofiarą nagonki.
        No bo jak jestesmy przekonani do własnych poglądów to co moga nam
        zrobic? Powiedziec do mnie "Ty bezboznico!"....wzbudziłoby to u mnie
        tylko usmiech politowania.
        • tina1000 Re: Dziecko niewierzących rodziców 11.06.08, 16:09
          ja moze podkleje sie do tematu choc troche z innej bajki...

          Pytanie moze wydac sie dziwne czy wrecz glupie ale od jakiegos
          czasu sie nad tym zastanawiam bo na prawde nie wiem. A ze
          przeczytalam Wasza dyskusje to skorzystam z okazji i zapytam samych
          zainterasowanych:

          jak wygladaja pogrzeby ludzi nieochrzczonych? rozumiem, ze cmentarze
          sa komunalne i wszysc moga tam zostac pochowania, tak? a co z malymi
          miasteczkami gdzie cmentarze sa przy kosciele, co wtedy? czy kosciol
          w takim przypadku robi problemy i pogrzeb odbywa sie w innym
          miescie? Kto prowadzi ceremonie pogrzebu, no rozumiem, ze nie
          ksiadz. Sa jacys urzednicy uporwnieni do tego?
          i jeszcze jedno pytanie czy ateisci chodza na cmentarz w dzien
          zmarlych?

          ja sama do kosciola nie chodze moja wiara jest bardzo slabiutka, a
          ze wychowalam sie w rodzinie katolickie, ktora obchodzi tradycyjnie
          wszystkie swieta to trudno mi sie zupelnie od tego oderwac.
          z gory dziekuje za odpowiedz
          • hexella Re: Dziecko niewierzących rodziców 11.06.08, 17:23
            tina1000 napisała:

            > jak wygladaja pogrzeby ludzi nieochrzczonych? rozumiem, ze
            cmentarze
            > sa komunalne i wszysc moga tam zostac pochowania, tak? a co z
            malymi
            > miasteczkami gdzie cmentarze sa przy kosciele, co wtedy? czy
            kosciol
            > w takim przypadku robi problemy i pogrzeb odbywa sie w innym
            > miescie? Kto prowadzi ceremonie pogrzebu, no rozumiem, ze nie
            > ksiadz. Sa jacys urzednicy uporwnieni do tego?
            > i jeszcze jedno pytanie czy ateisci chodza na cmentarz w dzien
            > zmarlych?

            - ludzie niewierzący chowani są na cmentarzach komunalnych, jeśli
            takowego brak w obrebie miejsca zamieszkania zmarłego- na
            parafialnym, ksiac nie może sie sprzeciwić, bo reguluje to Konkordat.

            - pogrzeb świecki może poprowadzić Mistrz ceremonii (zakłady
            pogrzebowe maja to w ofercie), względnie ktoś z rodziny lub
            przyjaciół.

            - nie wiem czy wszyscy ateiści chodzą na cmentarz w 1listopada, ja
            czasem chodzę, odwiedzam zmarłych, nie swietych.
            • hexella ksiąDZ tam gdzieś miało być;) 11.06.08, 17:24

          • triss_merigold6 Są różne metody 11.06.08, 17:51
            - pogrzeb za kościelnym za płotem w nocy
            - ciąga truchło po wsi ku przestrodze innym
            - grzebie na rozstajach dróg
            - normalnie na cmentarzu ale za to klatkę piersiową przebija się
            uroczyście srebrnym poświęconym kołkiem
            • konstancja16 z mojej perspektywy 11.06.08, 18:16
              ciekawy temat.

              wychowalam sie w rodzinie niewierzacej, jestem agnostykiem.
              przeszlam ciezka szkole zycia ma poczatku, ale mialam kochajacych i
              madrych rodzicow i to dalo mi sile, dzieki temu nie czulam sie
              gorsza.

              dzieciaki potrafia byc okrutne. przejmuja tez rozne rzeczy od
              doroslych - swoich rodzicow i katechetow. ktorzy sa rozni, madrzy i
              glupi. pierwszy raz poczulam sie inna jak poszlam do szkoly. w tych
              czasach jeszcze religia byla w domach parafialnych wiec trwalo pare
              tygodni zanim sie zorientowalam ze istnieje cos takiego jak lekcje
              religii. a inne dzieciaki zorientowaly sie ze ja nie chodze, jako
              jedyna w klasie. niestety, nikt ich nie przygotowal na te sytuacje,
              mnie zreszta tez nie. i sie zaczelo.... po kazdej katechezie
              przychodzily z nowymi rewelacjami-pogrozkami. jak nie bedziesz
              chodzic na religie to pojdziesz do piekla. bedziesz sie smazyc w
              smole. jak nie bedziesz chodzic na religie to nie bedziesz mogla
              wziac slubu. pan bog cie ukaze. ty grzesznico. ty zydowko.
              ciekawe, ze wtedy chyba nikt nie rozumial co to znaczy 'Zyd'.

              bronilam sie jak moglam, po jakims czasie wszyscy sie przyzwyczaili
              i jakos sie uspokoilo. przez chwile nawet zapragnelam zapisac sie
              na religie (rodzice nie byli zachwyceni, ale tez nie oponowali), ale
              potem mi przeszlo. okresu pierwszej komunii juz tak dramatycznie
              nie wspominam, do tego czasu umocnilam swoja pozycje w grupie, bylam
              silna i bystra, nie dawalam sobie w kasze dmuchac. ale gdybym byla
              slabszym dzieciakiem mogloby byc kiepsko.

              potem, juz w liceum, w czasie kiedy moje kolezanki i koledzy
              zaczynali rezygnowac z lekcji religii, ja sie zapisalam. ksiadz
              mial swiadomosc sytuacji, to juz byly inne rozmowy, poszukiwanie
              sensu zycia, dyskusje filozoficzno-teologiczne. przeszlo mi, jak w
              Polsce religia stala sie obowiazkowa. ale to inna historia.

              wracajac do tematu, w moich czasach bylo niewiele osob, ktore nie
              chodzily na religie i nikt nie byl przygotowany do uczenia
              tolerancji. nie wiem czy sie to zmienilo, ale na pewno potrzeba
              tolerancji i zrozumienia po obu stronach barykady. bo ta barykada
              jest.

              potem jeszcze byla WIELKA JAZDA z pogrzebem bardzo bliskiej mi
              osoby.... niestety alternatyw dla pochowku katolickiego jest w
              Polsce niewiele i trudno to zalatwic w 3 dni rodzinie przygnebionej
              nagla smiercia ukochanej osoby. tez osobna juz historia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka