Dodaj do ulubionych

Sąsiedzka pomoc...

24.06.08, 18:38
Tak sobie myślę, ktoś napisał że nie otwiera w ogóle drzwi po 22, inny że to
chamstwo po tej godzinie pukać a ogólna refleksja to radź sobie sam. Czy Wy
nigdy nie byłyście w takiej potrzebie żeby prosić wieczorem o pomoc sąsiada
albo chociaż wyobrazić sobie taką sytuację, że trzeba by po nią zapukać? U
volta2 sprawa prawie jasna bo sąsiadka natrętna ciut ale czy w naprawdę ważnej
sprawie można po tej magicznej 22 na Was liczyć?
Obserwuj wątek
    • majmajka Re: Sąsiedzka pomoc... 24.06.08, 18:41
      Nie, no spoko...Jesli nagle cos sie stanie to godzina nieistotna i na tym ludzkosc powinna sie opierac. No, ale jesli od kilku tygodni wiem, ze bede miala remont w domu i funkconowanie w nim moze byc zaburzone...To raczej wczesniej nalezy takie sprawy ustalac.
      • attiya Re: Sąsiedzka pomoc... 24.06.08, 19:55
        co innego natrętna sąsiadka a co innego pomoc w razie
        potrzeby..... smile
    • beniusia79 Re: Sąsiedzka pomoc... 24.06.08, 18:43
      jesli byloby to cos powaznego, to nie mialabym nic przeciwko temu.
      chociaz szczerze mowiac, na mysl o takim incydencie przechodza mnie
      ciarki. na starym mieszkaniu przylazl do nas kiedys w nocy sasiad z
      dolu i sie pytal nas czy jest u nas jakas kobita-imienia nie
      pamietam, belkotal cos jeszcze. po 2 dniach po budynku krecila sie
      policja kryminalna. okazlo sie, ze sasiad dzien pozniej (po nocnej
      wizycie u nas) rzucil sie pod pociag...
    • kali_pso Re: Sąsiedzka pomoc... 24.06.08, 18:44
      Oczywiście, że otworzyłabym drzwi po 22 sąsiadowi/sąsiadce.
      Sądzę ludzi według siebie- mnie do sąsiadów o takiej porze wygnałaby
      sprawa rangi dziejowej, więc nie podejrzewałabym nikogo o
      alarmowanie mnie np. w sprawie pożyczki tosterawink
      • jk3377 Re: Sąsiedzka pomoc... 24.06.08, 18:46
        ja tez bym pomogla po tej godzinie...ale pod warunkiem ze maz by byl
        w domu...inaczej nie otwieram...dwoje dzieci i w ogole..balabym sie..
    • dirgone Re: Sąsiedzka pomoc... 24.06.08, 18:46
      Jak ktoś by mi pukał do domu po 22 drugiej (nigdy mi się nie zdarzyło), to na
      pewno musiałoby być to coś nagłego i strasznego. Mogłaby mi rura pęknąć przecież
      (ja bym nie wiedziała) i sąsiadce by się na głowę lało. Sąsiad mógłby mieć atak
      serca i resztką sił się do mnie dowlec. No różne takie. Na pewno bym więc otworzyła.
    • bea.bea Re: Sąsiedzka pomoc... 24.06.08, 18:57
      mozna na mnie liczyc.....nawet o 3 w nocy
    • bea116 Re: Sąsiedzka pomoc... 24.06.08, 19:00
      w ważnej tak
    • minerallna Re: Sąsiedzka pomoc... 24.06.08, 19:14
      Można liczyć,ale sprawa musi być ważna i poważna.Wtedy to nawet o 2 w nocy drzwi
      otworzę.
    • aurinko Re: Sąsiedzka pomoc... 24.06.08, 19:36
      Moja sąsiadka może na mnie liczyć 24h na dobę bo mam klucze od jej mieszkania i
      pilnuję żeby wszystko było ok, może po klucze wpaść nawet o północy jeśli będzie
      w Gdańsku i zechce przenocować u siebie, u mnie zresztą też może bez problemu.
      Mimo, że jest cholernie wścibska, buzia jej się nie zamyka i uwielbia plotkować,
      to mimo wszystko jest z sercem otwartym dla wszystkich i za to ją lubię.
    • a.nancy Re: Sąsiedzka pomoc... 24.06.08, 19:54
      nie widze problemu. ale ja chodze spac o 2 w nocy wink
      a serio, to mozna do mnie pukac, dzwonic, cokolwiek, kiedykolwiek. tylko ze po
      ktorejs tam wieczorem pies wchodzi w tryb strozujacy, wiec towarzyszy mi w
      otwieraniu drzwi (w dzien glownie lezy i ma wszystko gdzies), mozna sie
      wystraszyc smile
      • gabrysia5 Można liczyć 24.06.08, 20:21
        n/t
    • jowita771 Re: Sąsiedzka pomoc... 24.06.08, 20:24
      Otworzyłabym. Potrafię też sobie wyobrazić sytuację, że pukałabym do sąsiadów o
      takiej porze. Oczywiście nie myślę tu o pożyczeniu cukru, ale o poważniejszej
      sprawie.
      • sylwiawkk Re: Sąsiedzka pomoc... 24.06.08, 22:23
        ja mam sąsiadke co potrafiła przyjśc do mnie w środku nocy po
        alkohol czy telefon
        i teraz już jej nie otwieram
        ale otwierałam bo przez myśl mi nie przeszło to, że mogła przyjść o
        tej godz w takiej głupiej sprawie
        myślałam że sie pali czy dziecko jej choruje albo gaz ulatnia
    • gooochab Nie, na mnie liczyc nie mozna 24.06.08, 23:38
      nawet wczesniej.
      Bywa, ze wcale nie chce mi sie wstawac i otwierac drzwi nawet w srodku dnia.
      Jak mam ochote kogos widziec- to otworze, ale roznie to bywa.
    • ez-aw Re: Sąsiedzka pomoc... 24.06.08, 23:40
      Mam małe dziecko i sąsiedzi o tym wiedzą, więc nie pukają bez powodu po nocy.
      Sama pukałam do sąsiadki o 1 w nocy, jak odeszły mi wody, bo mój facet zgłupiał
      smile. Generalnie można do mnie zapukać w nocy, tylko musi być ważny powód. Jeśli
      powód jest błahy, będzie draka smile
    • zona_mi Re: Sąsiedzka pomoc... 25.06.08, 00:06
      Zasadniczo można, ale musi być spełniony jeden warunek -
      pomocobiorca musi być trzeźwy.
      • morgen_stern Re: Sąsiedzka pomoc... 25.06.08, 11:12
        zona_mi napisała:

        > Zasadniczo można, ale musi być spełniony jeden warunek -
        > pomocobiorca musi być trzeźwy.
        >


        hahahah wyznaję tę samą zasadę - mieszkam teraz na słynnej Pradze
        wink))
        Nie dalej jak wczoraj po 22 miałam domofon i zachrypnięty sznaps-
        baryton w słuchawce: "yyyy.. czy mogie wejść?.."
    • koza_w_rajtuzach Re: Sąsiedzka pomoc... 25.06.08, 07:21
      Jeśli ktoś do mnie puka o tak późnej godzinie to otwieram drzwi, ponieważ nikt
      do mnie normalnie na pogawędkę o tej godzinie nie przychodzi. Jeśli ktoś o tej
      godzinie się do mnie dobija, to znaczy, że o coś innego chodzi niż zwykłe
      przyjście w gości ;P.
      • roksanaa22 Re: Sąsiedzka pomoc... 25.06.08, 07:41
        Oczywiście,że bym otworzyła...I pomogła.Kiedyś o drugiej w nocy
        sąsiadka przyniosła mi na rękach dwulatka.Poprosiła o opiekę bo
        jechała z noworodkiem do szpitala.Żadnego problemu...
    • jkk74 Re: Sąsiedzka pomoc... 25.06.08, 09:42
      Po 20 wyłączam domofon, ale jak ktoś puka do drzwi to zazwyczaj otwieram. Wiem,
      że różnie bywa i mogą się dziać różne tragedie (a blok dodatkowo zamieszkany w
      50% przez ludzi starszych).
      Sama nie pukam, mam ojca pracującego na taxi nocami i rodzinę mieszkającą bardzo
      blisko, stąd jeśli muszę korzystam z ich pomocy.

      Aha ja domofon to często mam w dzień wyłączony. Mieszkam na parterze, numer
      mieszkania 2, więc wszyscy walą do mnie (mieszkanie numer 1 nie ma podłączonego
      domofonu) - listonosz to jeszcze, ale ci wszyscy od pomiarów gazu, wody,
      elektryczności, policja, roznosiciele ulotek i cała reszta. A jeszcze potem
      pukają do drzwi, żeby im otworzyć piwnicę, tablicę licznikami itp. Wkurzyłam
      się, bo mi nikt za dozorcowanie nie płaci i domofon wyłączam.
    • malgra Re: Sąsiedzka pomoc... 25.06.08, 11:10
      jeśli chodzi o sąsiadów to pomocy nie odmówię.Czy w dzien czy w nocy.
      Moja najbliższa sąsiadka sama wychowuje dziecko i czasem sie zdarza,że zostawia
      małego u mnie,żeby wyskoczyć i coś tam sobie załatwić.
      Inny sąsiad czasem pożycza jakieś narzędzia.
      Czym to owocuje? Ano tym,że jesteśmy lubiani i również w razie czego możemy
      liczyć na ich pomoc.
      Ostatnio nawet nowy sąsiad z którym nie mamy raczej kontaktu bliższego,
      zaoferował się,że jeśli będę potrzebowała jakiejkolwiek pomocy to mogę na niego
      liczyć i nawet do szpitala w nocy mnie odwiezie jeśli zacznę rodzić(jestem na
      końcówce ciąży,sama z czteroletnim dzieckiem-mąż na wyjeździe,może nie zdążyć z
      powrotem).
      • kropkacom Re: Sąsiedzka pomoc... 25.06.08, 14:39
        Ja po przeprowadzce za granice bardzo potrzebowałam mieć kogoś do kogo będę
        mogła zapukać w razie jakiś wielkich sensacji (mąż często pracuje w nocy). Mam
        fajną sąsiadkę (starsza pani) która myślę pomocy by nie odmówiła. Zawsze ma
        baczenie na nasze mieszkanie gdy nas nie ma. Mąż jej kiedyś naprawiał drukarkę i
        jeśli by do mnie w nocy (nawet po 22 smile zapukała to bym pomogła. Z resztą innym
        sąsiadom też (tym piętro niżej mniej chętnie).
    • lila1974 Re: Sąsiedzka pomoc... 26.06.08, 10:03
      Całkiem dobrze mi się żyje z sąsiadami (z piętra czy mieszkającymi
      na innych). Mam nadzieję, że im ze mną też. Świadczymy sobie
      wzajemnie różne drobne przyslugi - przyniesienie zakupów, umówienie
      na wizytę do lekarza, wyjście z psem, opieka nad dzieckiem,
      napisanie jakiegoś podania, pomoc w lekcjach, wniesienie biurka czy
      innego grata, zabranie poczty i ulotek z drzwi ... itd. itp.

      Całkiem miło jest mieć śwadomość, że ludzie wokół są życzliwi.
    • mamakrzysia4 Re: Sąsiedzka pomoc... 26.06.08, 10:26
      tak
      choć czasem moge warknąć-z góry sorrrki ale impulsywna ze mnie baba
      i mam dzieci, które o tej porze powinny spać a zwykle nie śpia
      niestety.......
    • mama_frania Re: Sąsiedzka pomoc... 26.06.08, 14:00
      W naprawdę ważnej prawie jak najbardziej. W pierdołach, które mogą
      poczekac do rana, albo zostać załatwione bez konieczności zakłócania
      mojego snu to nie (kiedyś 30 min. po północy obudziła nas domofonem
      mamusia sąsiadki, żebyśmy ją wpuścili, bo ona musi cos córce
      zostawić, a jej nie ma. Zaznaczam, ze budynek ma ochronę, także w
      nocy, więc bez problemu ochroniarz by ją wpuścił. I jeszcze była
      mocno zdziwiona, ze mamy pretensje i że już śpimy)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka