witam drogie mamy, od jakiegos czasu juz znam tę stronę, czytam posty, choc
jescze nigdy nie pisałam. ... a bo to czasu brak, albo nie mam odwagi .....
ale dzis jestem tak zła,ze komus musze sie wyżalić. Otóż jestem mamą słodkiej
13 miesięcznej Zuzki, która kocham ponad życie (zreszta komu ja to mówię

)
Od mniej więcej pół roku pracuje, (aż dziw ze miałam powrót do pracy),
zmnieniłam stanowisko, tzw. wymuszony "awans" ale w zasadzie praca jest
ciekawsza.....Musiałam uczyć sie wszystkiego od początku, trwało to moze z
miesiąc, ale odnalazłam sie i jest ok. Może troche przybliże temat, z urlopu
mnie ściągnęli wczesniej, obiecali ze wezme w dowolnym momencie zaległy
wypoczynkowy, przyszły wakacje, a ja bez podpisu na wniosku urlopowym :

((,
Ryk, załamanie, bo w zasadzie uzgodniłam z nianią termin jej urlopu, więc z
Zuzą został tata, który zamaiast robic remont który zaplanowalismy zajmował
sie zuzką. Argument szefa przeciw urlopowi: odpoczywała pani na
macierzyńskim !!! może za rok (a zaznaczam zę mam w sumie 38 dni urlopu-
zaległego!!!!)Dobra, pomyślałam, przemilczę i schyle głowę, może zasłuże na
urlop później. tak więc udzielam sie w pracy, sciągam długi (bo windykacja to
moja działka), znosze z godnością wszelkie obelgi ze strony
klientów,itp....mija jakis 1,5 miesiąca, kolejny cios, nie dostaje "premii",
za okres kiedy juz wróciłam do pracy, czemu??? bo zostałam potraktowana jak
nowo przyjęta osoba, czyli wg zasaday za pierwszy okres sie nie nalezy !!!
SZOK: co to znaczy nowo przyjęta (pracuje ponad 3 lata), przenoszą na
stanowisko (niestety z zaległościami)próbuje wiązac koniec z końcem ,żeby
tylko Centrala się nam nie dokopała do du... i w imię czego?????
Może to absurdalne, mało znaczący problem (powinnam sie lepiej cieszyc ze mam
pracę ; w dzisiejszych czasach ), ale szlag mnie trafił dzis! mam pokutować
bo urodziłam dziecko, bo uważam ze rodzina jest najwazniejsza, bo uważam ze
robię kawał dobrej roboty!!! Nie wiem co mam robić, wykorzystać możliwość
pójścia na macierzyński?? Szukać pracy (a to nie łatwo!!), czy tkwić w pracy
(bo jest praca) ale z poczuciem beznadziejności, i rozczarowaniem na twarzy??
Dziewcczyny, czy moze macie podobne problemy?? Poradzcie, albo wylejcie na
mnie zimny kubeł wody!!!