buzka25
10.08.08, 21:04
wlasnie, we wtorek jedziemy z mezem ogladac mieszkanie, jestesmy zdecydowani
juz na 80%, po rozmowie z włascicielką,ale żal mi domu w którym mieszkamy, tu
sie wychowałam, spedziłam dziecinstwo i tak dalej az do teraz, juz wczesniej
pisalam o problemach w domu, ze sie z rodzicami nie umiemy dogadac, ze
wszytsko jest źle, co zrobimy to tez źle,mecze sie z tymi wszystkimi
dogryzaniami, upokorzeniamiz ich strony. Kazda z was doradzała wyprowadzke,
ale zawsze były jakies przeszkody, ale teraz postanowilismy przerwac te
pepowine, z jednej strony sie ciesze jak cholera ale z drugiej zal mi, co
bedzie jak sie wyprowadzimy, rodzice zostana sami z babcia, czy wogole to jest
moralne z naszej strony?? ale patrzac z innej str sa to toksyczne uklady, nie
potrafimy sie dogadac miedzy soba, czy po wyprowadzce beda miec do nas
pretensje?? zal??, oni caly czas wychodza z zalozenia ze to nam sie taka
krzywda z ich strony dzieje, ze wiecznie nam jest źle, i ze tacy pokrzywdzeni,
chcemy sie wyprowadzic bo chcemy zyc normalnie i im utrzec nosa, ze akurat
potrafimy sobie poradzic sami. dzis maz mimochodem usłysząl jak mama mowila
tacie "oni sie nigdy nie wyprowadza bo przeciez kasy nie maja" i tu sie mama
myli, bo akurat na to mieszkanie nas STAC, 2 pokoje,kuchnia,lazienka i
przedpokój, garaż kojec dla psa, nawet,działaka rekreacyjna z altanka(taka
przed blokiem) i wcale duzo nie chcą, chcemy im takze pokazac to ze mozemy i
potrafimy zyc wg siebie, ze nie zyczymy sobie upokarzania, wytykania błedów,
itp. juz wiemy ze wszytskim beda mowic i rozpowiadac ze to moj maz jest winny
a ze ja sie go boje i robie wszytsko to co on chce, ale ja znalaząlm to
mieszkanie i ja podjełam taka decyzje, czy nie ejstem wyrodna córka??
wychowali mnie , dali mi to co było potrzebne, a to ze nie robimy tak jak oni
by chcieli to jest beeee, co uwazracie o tym???czy aby nie bede plula sobie w
twarz jak zrezygnuje z takiej okazji jaka nam sie nadarzyła??? uff ale sie
rozpisałam...