Dodaj do ulubionych

mąż chce mieć dziecko!

22.10.03, 12:00
Mój mąż chce mieć dziecko, ale ja uważam ,że jeszcze mamy czas. Mamy po 25
lat i studia w trakcie 4 rok i jeszcze jeden zostanie, mieszkamy z
rodzicami, praca niepewna bo na zlecenie moja , ajego nie wiadomo czy
przedłużą. Powiedział że on o tym wszystkim wie, ale bardzo by chciał i na
starość żeby jego dzieci nie mówiły do niego dziadek bo tak będzie wyglądałsmile
Sama nie wiem co mam robić , gdzies podswiadomie też bym już chciała, ale
zdrowy rozsadek... no i obawa przed ponownym poronieniemsad Co wy na to
dziewczyny? Czy któraś z was miała podobny "problem"?
Obserwuj wątek
    • burza4 Re: mąż chce mieć dziecko! 22.10.03, 12:29
      Dużo w tobie zdrowego rozsądku - i chwała bogu, bo niefrasobliwych rodziców
      jest już pod dostatkiem. A mąż jak to widzi od strony logistycznej, że tak
      powiem? Bo chcieć to jeszcze za mało - trzeba jeszcze mieć za co to dziecko
      wychować? Na razie to on sam zachowuje się jak dziecko, bo nadal korzysta z
      pomocy rodziców. Powiem brutalnie - dzieci powinny mieć osoby dorosłe. A to
      wiąże się z tym, że takie osoby powinny być samodzielne i myśleć realnie o
      przyszłości - według różnych scenariuszy, nie tylko hurra optymistycznych.
      Tymczasem mało w twoim mężu realizmu - mieszkacie u rodziców, studia nie
      skończone, brak stałej pracy... A jeśli nie przedłużą umowy a pojawi się
      dziecko? To co wtedy? Poszuka innej - a jak nie znajdzie? Z tym wiekiem to nie
      przesadzajmy - w wieku 25 lat do zgrzybiałej starości jeszcze daleko, a poza
      tym niestety z moich obserwacji wynika, że w tym wieku u facetów
      dominuje "chciejstwo" a nie odpowiedzialne planowanie rodziny. Jak ktoś sobie
      wyobraża posiadanie dzieci przez pryzmat gry w piłkę, albo różowego gaworzącego
      bobaska, to trzeba mu uświadomić, że to mało ma wspólnego z rzeczywistością. Na
      pierwszym planie są po prostu proste, codzienne sprawy a nie obraz jak z
      reklamy pampersów typu uśmiechnięty bobas i uśmiechnięci rodzice; dziecko wiąże
      się z radościami ale i problemami, z którymi trzeba się zmierzyć - dziecku się
      ulewa, ma kolki, alergię, nie śpi w nocy - i trzeba by się zastanowić, czy się
      podoła obowiązkom bez oglądania się na pomoc dziadków. Bo to nie oni mają
      wychowywać dziecko... A jeśli liczycie na ich pomoc (a wszystko wskazuje, że
      bez tego by się nie obeszło), to wypadałoby ich najpierw spytać, co oni o tym
      sądzą - bo to ich mieszkanie i nie muszą być wcale zachwyceni.

      Pewnie zaraz niektórzy zaczną cię straszyć zegarem biologicznym i padną tu
      argumenty, że skoro już miałaś problemy, to powinnaś starać się jak
      najszybciej, bo im dalej w las itd. Tyle, że w tym aspekcie pamiętać też trzeba
      o jednym - leczenie (nawet same wizyty u lekarza i badania) KOSZTUJE - i to
      niemałe pieniądze. Więc niestety jak większość spraw w życiu - wszystko kręci
      się wokół kasy i tego, skąd ją wziąć. Życzę dojrzałych decyzji
      • norkas Re: mąż chce mieć dziecko! 22.10.03, 12:34
        w pełni się z tobą zgadzam, dzięki za mądre słowa
        Pozdrawiam norkas
        • burza4 Re: mąż chce mieć dziecko! 22.10.03, 12:50
          A nawiasem mówiąc to, że miałaś wcześniej problemy nie musi rzutować na kolejną
          ciążę, w końcu podają, że około 30% ciąż jest tracona samoistnie bez wyraźnych
          powodów. Ale oczywiście powiększa to niestety stres. Choć z założenia w takim
          przypadku kolejna ciąża traktowana jest jako zagrożona - stąd moja uwaga o
          kosztach badań. Będzie dobrze - nic się nie martw.
      • nici1 Re: mąż chce mieć dziecko! 23.10.03, 10:47
        Swięte słowa Pani burzo4, zgadzam sie i popieram.
      • kajoa Re: mąż chce mieć dziecko! 24.10.03, 12:42
        Tak ogólenie to się zgadzam z Twoim zdaniem - nie wystarczy "chcieć", trzeba
        przemyśleć jak utrzymać dziecko. To teoria. Pratktyka jest taka, że niczego nie
        można być pewnym. My z mężem starannie zaplanowaliśmy dziecko (oboje mieliśmy
        po 27 lat) - pokończone studia, stała praca, samodzielne (choć nie własne)
        mieszkanie, rodzice chętni do ewentualnej pomocy.I co? W 6 m-cy po urodzeniu
        synka mąż stacił pracę, teraz pracuje za jakieś marne groszesad Ja wróciłam do
        pracy i jest OK, ale w sumie to nigdy nic nie wiadomo - a może będzie redukcja
        etatów, pensje nam już ciut obcięlisad ( a pracuję w dużej, znanej, dobrze
        prosperującej firmie). I co mi przyszło z tego całego planowania? - i tak
        wychowuję dziecko w zupełnie innych warunkach niż zakładaliśmy, a przecież nie
        można nas chyba posądzić o "hurra optymizm"? Teraz strasznie chciałabym mieć
        drugie dziecko, bo chcieliśmy aby różnica między dwójką była nie większa niż 3
        lata...I na razie tylko myślę, bo strach się na nie decydować. Chociaż
        przekornie może się okazać, że jak by się urodziło to sytuacja ogólna sytuacja
        zmieniłaby się na lepszesmileAha, rzeczywiście 25 lat to nie zgrzybiała starość,
        ale jeśli wcześniej były jakieś problemy to chyba nie warto odkładać kolejnej
        ciąży na "po 30-tce". Bo oprócz pieniędzy na leczenie ( czego nie życzę)
        potrzebny jest jeszcze CZAS, niejednokrotnie lata, a 25-latka ma go przed sobą
        znacznie więcej niż 35-latka, której szanse na poczęcie są już zdecydowanie
        mniejsze. Swoją drogą "chcący" mąż powinien poznać, chociażby z opowiadań ten
        aspekt rodzicielstwa który tak chętnie pomijany jest w reklamachsmile
    • norkas Re: mąż chce mieć dziecko! 28.10.03, 10:31
      No własnie, najbardziej się obawiam tego że w wieku 27 - 28 lat mogę mieć
      wieksze probelmy z ciążą niż np teraz. Ostatnio mój lekarz wręcz sugerował mi
      żebyśmy zaczeli sie starać o dziecko i oczywiście zasugerował że bez leków na
      podtrzymanie się nie obejdzie. Ja już sama nie wiem....
      Pozdrawiam Norkas
      • burza4 Re: mąż chce mieć dziecko! 28.10.03, 11:18
        Żaden lekarz nie jest w stanie przewidzieć co będzie, a tym bardziej czy
        będziesz potrzebowała leków na podtrzymanie. Równie dobrze ciąża może się
        rozwijać książkowo. Koleżanka w wieku 22 lat usłyszała, że tylko cudem będzie
        miała dzieci, po czym urodziła trójkę bez najmniejszych problemów - ani z
        zajściem ani z ciążą. Zasadniczo twierdzi się, ż im dalej w las, tym gorzej,
        ale też nie ma co demonizować - wcele nie musi tak być. Tym bardziej, że z tego
        co piszesz nie macie w tej chwili finansowych możliwości na ewentualne
        leczenie, a w przypadku problemów są to niebagatelne kwoty (przy poważniejszych
        nawet kilkanaście tysięcy zł) i trzeba to też wziąć pod uwagę, bo niestety na
        lecznie państwowe nie bardzo można liczyć (niedawno znajomi na podstawowe
        badania diagnostyczne + leki wydali ponad tysiąc zł).

        I jeszcze jedno - i tak stresujesz się samą perspektywą ciąży i potencjalnym
        zagrożeniem. Jesteś odpowiedzialną dziewczyną i nie machniesz ręką na tzw.
        całokształt sytuacji i nie będziesz potrafiła przestać się martwić waszą
        sytuacją meterialną. Tyle stresu nie sprzyja macierzyństwu, wierz mi. Sama
        przechodziłam przez to samo, tyle, że z dzieckiem. Mam pewien żal do losu - że
        w pewien sposób straciłam pierwsze lata z córką, bo zamiast cieszyć się
        dzieckiem, to martwiłam się, czy będziemy mieli co do gara włożyć, wkurzałam
        się na męża, że taki nieodpowiedzialny, niezaradny, byłam zła, że nie mam za co
        dziecku kupić tego czy tamtego, bo na rachunki potem nie wystarczy... Jeśli
        masz na raz tyle kłopotów, to te problemy przesłaniają ci radość z
        macierzyństwa, a borykanie się z ciągłym brakiem pieniędzy może zabić więzi w
        małżeństwie, bo brak kasy dominuje wszelkie rozmowy. U mnie tak się stało, choć
        nie był to jedyny powód, a raczej ten uboczny.

        Nawiązując do postu powyżej oczywiście życie płata figle i zawsze można utracić
        pracę jak się już dzieci ma, ale to nie zmienia postaci rzeczy - że jeśli się
        nie ma kasy, pracy ani mieszkania przed planowaniem ciąży, to decydowanie się
        na dziecko w takiej sytuacji jest rochę niefrasobliwe. Mam takich znajomych -
        tez JAKOŚ wychowali dzieciaki, choć ona bardzo chciała drugie mimo fatalnej
        sytuacji. Ja nie byłabym w stanie na takim luziku stwierdzić "noo, jakoś to
        będzie, chyba, że nie będę mogła karmić piersią, bo wtedy nam nie starczy na
        bebiko". Tym bardziej, że starsze dziecko buciki na zimę miało pod warunkiem,
        że babcia kupiła...

        A przede wszystkim - dopóki jesteście zależni finansowo od rodziców, to
        wypadałoby z nimi porozmawiać i ustalić co i jak - nie muszą być zachwyceni
        faktem że dojdzie im jeszcze jedna osoba na utrzymanie... Nie wiem, jaka jest
        ich sytuacja, ale być może po prostu nie będą mieli możliwości, żeby utrzymywać
        was we trójkę. Niestety - dopóki nie jesteście samodzielni nie możecie
        podejmować takich decyzji tylko we dwoje - powinniście wziąć pod uwagę także
        ich zdanie.
    • evee1 Re: mąż chce mieć dziecko! 28.10.03, 11:30
      Wydaje mi sie, ze prace dobrze miec, ale bez przesady, bo z jej
      utrzymaniem, to nigdy nic nie wiadomo.
      Wydaje mi sie jednak, ze koniecznie powinnas skonczyc studia, bo
      w ciazy (potencjalnie zagrozonej), albo z malym dzieckiem bedzie
      Ci znacznie trudniej. Oczywiscie jak sie zdarzy, ze jednak bedziesz
      miala dziecko, to jakos dasz sobie rade, ale jak sie juz zastanawiasz
      nad tym kiedy miec to dziecko, to wezcie to pod uwage. Szkoda byloby,
      zebys nie skonczyla tych studiow.
    • libra.alicja Re: mąż chce mieć dziecko! 28.10.03, 16:14
      Doskonale Cię rozumiem.
      Kiedy staraliśmy się o pierwsze dziecko, byliśmy parą od wielu lat, zgranym
      małżeństwem, po studiach, z doświadczeniem zawodowym, co prawda z kredytem
      mieszkaniowym, ale tez z wysokimi dochodami i wygodnym życiem.

      Urodziła się córeczka i postanowiliśmy, że chcemy kolejne dziecko z różnicą
      wieku 2,5 roku. Nastawiłam się już na zajście w ciążę w tegoroczne wakacje,
      zrobiłam badania, zaczęłam brać kwas foliowy, ale...

      ... ale firma mojego męża padła, do tej pory są mu winni kilkadziesiąt tysięcy
      zł zaległych pensji, ja nie mam dokąd wrócić, na spłatę kredytu pożyczyliśmy od
      rodziców (mimo, że od początku byliśmy samodzielni i dumni z tego), mąż co
      prawda znalazł nową pracę, ale za dużo mniejsze pieniądze, ja cały czas szukam.

      Wszyscy mówili, jakoś to będzie, ale ja nie mogłam się zdecydować, na
      to "jakoś". Nie mogłam świadomie podjąć decyzji o ciąży stresując się sytuacją.
      Wiesz, że nawet po cichu marzyłam o wpadce smile, ale rozsądek i odpowiedzialność
      wzięły górę. Oboje z mężem nie jesteśmy ludźmi, dla których najważniejsze są
      pieniądze, mąż też wolałby kolejne dziecko zamiast nowego samochodu i
      zagranicznych wakacji, więc gdybyśmy tylko mieli pewność skromnego życia, ale
      balismy się sytuacji, że nie będzie pieniędzy na leki (w poprzedniej ciąży
      brałam drogie leki), wizyty lekarskie, itd. Poza tym to, ze musieliśmy
      skorzystać z pomocy moich rodziców (na szczęście są zamożni, inaczej trzeba
      byłoby sprzedać mieszkanie) jest dla nas porażką, zwłaszcza dla męża i chcemy
      jak najszybciej zapomnieć o kredycie.

      Jak widzę mamy z dwojgiem dzieci w parku to łza mi się ciśnie do oczu, ale ja
      po prostu nie mogłam podjąć tak ważnej decyzji, jaką jest dziecko nie zważając
      na sytuację i inne okoliczności niż samo pragnienie dziecka.
    • alisa222 Re: mąż chce mieć dziecko! 04.11.03, 19:22
      dziecko to powazna sprawa ale ja mam 22 lata i 2 miesieczna coreczke studiuje
      na 2 roku zaocznie administracje ale nie zaluje jest super a wszystko jakos
      sie uklada. studia skonczysz niebawem potem bedzie kariera i w koncu obudzisz
      sie po 30 kiedy moze byc problem czasem jestem zla ze budze sie w nocy ale
      kiedy mala sie usmiecha to sa najcudowniejsze chwile zastanow sie jezeli
      dojdziesz do wniosku ze chcerz to nie patrz na studia kariere bo to nie zajac
      nie ucieknie a latka leca pozdrawiam wink
      • norkas Re: mąż chce mieć dziecko! 05.11.03, 09:53
        Wiecie co? Może bym się zdecydowała na dzidzusia ale tak jak to napisała Burza-
        miałam już problemy z ciążą i nigdy nie wiadomo co może stac się z następną.
        Gdyby wszystkow przebiegało prawidłowo nie martwiłabym się o studia ale jesli
        przyjdzie mi np leżeć plackiem całą ciążę to uczenie się wypadło by na jakiś
        czas .... TRUDNY WYBÓRsmile Pozdrawiam Norkas.
        • mama_wiktora Re: mąż chce mieć dziecko! 05.11.03, 11:06
          Chwała ci za zdrowy rozsądek, to po pierwsze. Jednak chciałabym cię uspokoić
          jeśli chodzi o przebieg następnej ciąży. Pierwszą również poroniłam z
          nieznanych przyczyn (tzn ciąża była obumarła, ale nie wiadomo dlaczego), w
          drugiej pojawiły się niewielkie problemy, cały czas brałam leki na
          podtrzymanie, ale ogólnie nie mogę narzekać, bo przechodziłam ją wyjątkowo
          spokojnie i optymistycznie, szczególnie gdy minął ten krytyczny moment, czyli
          tydzień w którym w poprzedniej ciąży nastąpiło poronienie.

          Jeśli masz dobrego lekarza, zrobisz badania (szczególnie toksoplazmozę polecam)
          i nastawisz się pozytywnie psychicznie, to masz ogromną szansę na sukces.

          Pracę magisterską broniłam z dwutygodniowym dzieckiem przy cycu, więc sądzę, że
          to też jest wykonalne. Spotkasz na tym forum wiele mam które studiują. Większym
          problemem jest zależność ekonomiczna od rodziców.

          Pytanie brzmi po prostu czy ty chcesz mieć teraz dziecko, a odpowiedź na nie
          też musisz wziąć pod uwagę.

          Pozdrawiam
          Gosia
    • mosia.k Re: mąż chce mieć dziecko! 05.11.03, 11:43
      W kwestii macierzyństwa i dalszej edukacji, zgadzam się z moją przedmówczynią,
      mamą_wiktora. Wszystko można pogodzić. Ja urodziłam córkę w połowie piątego
      roku studiów DZIENNYCH. Ostatnie egzaminy zdawałam mając już 3 tygodniową
      dzidzię, potem jeszcze jeździłam na zajęcia raz w tyg. na ostatnim semestrze, a
      magisterkę broniłam jakieś pół roku później. Może wszystko to trwało troszkę
      dłużej, ale udało się! Mam równiez nzajomą, która skończyła studia z dzieckeim
      niepełnosprawnym (!), a i jeszcze robi podyplomówkę. Tak więc, to nie żadna
      przeszkoda. Natomiast, z pozostałą częścią wypowiedzi, dotyczącą całej sfery
      materialnej związanej z utrzymaniem "różowego bobaska", zgadzam się w całej
      rozciągłości. Do końca swojej sytuacji pewni być nigdy nie możemy, ale jeśli
      dany jest nam wybór, bo nie jesteśmy niefrasobliwymi dzieciakami, za które
      decyzje podejmują się same, to należy jak najbardziej uwzględnić swój status
      materialny. Trudny wybór, słusznie powiedziałaś. I trudno tak naprawdę
      cokolwiek radzić...Życzę dobrej i mądrej decyzji.
      Pozdrawiam,
      Mosia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka