Dodaj do ulubionych

Myślałam że padnę.. wrrrrr

27.10.08, 08:42

Nie wiem, może i przesadzam, jak twierdzi małż, ale przejde do sedna.
Otóż byliśmy na imieninach u teściowej z prawie 6 miesięcznym
dzieckiem. Była tam również koleżanka tesciowej, "lekko
przeziębiona", ale jak usłyszałam od niej... "MIALAM NIE PRZYCHODZIC
BO TAKA WCZORAJ BYLAM CHORA, MIALAM DRGAWKI, A Z NOSA TO SIE TAK
LAŁO.. NO ALE ZE WIEDZIALAM ZE BEDZIE DZIDZIUS TO SPECJALNIE
PRZYSZŁAM.." Jak to usłyszałam to myslalam ze padne tam, ale nic sie
nie odezwalam, wazne ze go nie dotykala.
Potem my juz sie zbieramy a ona czy mozemy ja podwiezc na przystanek
do centrum, na to jak ze niestety nie mamy miejsca, i nie
powiedzialam tego zlosliwie, bo z tylu mamy fotelik i gondole, a w
bagazniku stelaz od wozka z naprawde duzymi kolami.
A moj dobroduszny mąż na to, że oczywiscie jakos sie pomiescimy,
czyli trzeba bylo troche przemeblowac auto, wyjaz polke z bagaznika
i dac do srodka samochodu i jechac jak cygani. a tesciowa wtedy to
juz rozkazala ze nie na przystanek tylko do domu mamy ja odwiezc, ni
i moj wspanialomyslny maz zniemil zatem kierunek jazdy, zeby owa
pania odwiezc do domu, z głodnym i spiacym dzieckiem,a wiedzial ze
mielismy tak wyjechac zeby maly zjadl w domu wykapal sie i poszedl
spac o tej godzinie co zawsze mniej wiecej.
no i troche bylam obrazona, czy slusznie nie wiem.
Obserwuj wątek
    • kotbehemot6 Re: Myślałam że padnę.. wrrrrr 27.10.08, 08:45
      Bardzo ładne, jestem bardzo chora ale przyszłam bo wiem,ze będzie dzidziuś-
      niesamowite-szkoda,że zupełnie nie śmieszne. Powiedziłabym babie,ze jak jest sie
      chorym i się wie,ze bedzie dzidziuś to sie siedzi w domu. Mąz jak każdy facet-
      skrajny idiota w pewnych sytuacjach-wyjasnic łopatologicznie trzeba, a jak
      dziecko (tfu tfu) podłapie to niech raz spróbuje oczyścić nosek-to z pewnoscia
      zapamieta
    • baba06 Re: Myślałam że padnę.. wrrrrr 27.10.08, 08:49
      myślę,że gdyby była rzeczywiście chora to by nie przyszła na tę uroczystośćsmile
      uważam też,że twoj mąż wykazał się wspaniałomyślnością i zwykłą ludzką
      życzliwością, a to w dzisiejszych czasach rzadkośćsmile
      • nombrilek Re: Myślałam że padnę.. wrrrrr 27.10.08, 08:51

        to że była chora to kazdy widzial i slyszal, dlatego tez chciala
        wyjsc z nami o 19 bo sie zle czula.
        A co do męża to fakt ze zyczliwy i dobroduszny jak malo kto do
        wszystkich, czasem mnie to wkurza bo przesadza niekiedy
      • kotbehemot6 Re: Myślałam że padnę.. wrrrrr 27.10.08, 08:53
        tak sobie myślę,że wspaniałomyśłnośc i dobrodusznośc kosztem narażenia zdrowia
        własnego dziecka jest raczej wyrazem braku wyobraxni niż dobrego wychowania.
        baba wykazała się skrajnym egozimem i głupota.
      • moofka Re: Myślałam że padnę.. wrrrrr 27.10.08, 08:54
        > uważam też,że twoj mąż wykazał się wspaniałomyślnością i zwykłą ludzką
        > życzliwością, a to w dzisiejszych czasach rzadkośćsmile

        kosztem rodziny i malego dziecka?
        cudowna wspanialomyslnosc
        jak chora baba idzie dzidzie ogladac topowinna sobie logistyke opracowac
    • przeciwcialo Re: Myślałam że padnę.. wrrrrr 27.10.08, 08:56
      Zaproponowałabym aby mąz najpierw odwiózł pania. A dopiero potem
      mnie i dziecko.
      • nombrilek Re: Myślałam że padnę.. wrrrrr 27.10.08, 09:00

        Taaaa, chyba bysmy wowczas wrocili do domu po 21 a dzidzia chodzi
        spac ok 20 i tam by nie zasnał bo tylko w swoim lozeczku, zreszta
        tesciowa ma jeszcze jednego syna ktora z nia mieszka i ma samochod,
        wiec... no problem
        • azile.oli Re: Myślałam że padnę.. wrrrrr 27.10.08, 09:14
          Miałaś 100 procent racji ,że się wkurzyłaś.Baba bez wyobraźni a poza
          tym, to przecież nie jej problem ,jeśli dziecko się zarazi.A faceci
          niestety już tak mają,że nie rozumieją prostej zależności,że chory
          człowiek zaraża.Ale to pewnie dlatego,że to potem matka nie śpi po
          nocach,czuwając przy łóżku chorego dziecka,a tatuś to najwyzej
          podwiezie do lekarza.A teściowej chyba bardziej zależy na opinii
          koleżanki, niż zdrowiu wnuka,bo ta kobieta siedziała potem jeszcze z
          wami w samochodzie,a jak wiadomo w mniejszym pomieszczeniu jeszcze
          łatwiej o zarażenie.Mam nadzieję, że dzidzia odporna i nic jej nie
          będzie.Pozdrawiam.
    • sagittarius_84 Re: Myślałam że padnę.. wrrrrr 27.10.08, 09:07
      Mąż pewnie nie powiazał faktu chorej pani z ewentualnym zakażeniem
      dziecka, po prostu chciał być uprzejmy.
      • nombrilek Re: Myślałam że padnę.. wrrrrr 27.10.08, 09:10

        Tak tak tak, stwierdzil ze przeciez sie nie zarazilby bo go nie
        dotykala, a naprawde to nawet nie wzial tego pod uwage ze jest chora
    • kali_pso Re: Myślałam że padnę.. wrrrrr 27.10.08, 09:11
      zeby owa
      pania odwiezc do domu, z głodnym i spiacym dzieckiem,a wiedzial ze
      mielismy tak wyjechac zeby maly zjadl w domu wykapal sie i poszedl
      spac o tej godzinie co zawsze mniej wiecej.


      Ty chyba żartujesz, prawda?
      Rzeczywiscie, świat by się zawalił, gdyby "dzidzia" raz jeden poszła
      spać pół godziny później niż zawszewink
      Wygląda na to, ze mniej chodzi Ci o to, że chorą kobietę wieźliście,
      a bardziej, że mąż podważył twoje zdanie i wyszłaś na nieuczynną i
      nieużytą w oczach teściowej i obcej babkiwink
      Moze na drugi raz nie wyrywaj się z odmową, kiedy masz na stanie tak
      wspaniałomyslny egzemplarz?wink


      no i troche bylam obrazona, czy slusznie nie wiem.


      Oj tak, słusznie, obraź się na długowinkP
    • bea.bea Re: Myślałam że padnę.. wrrrrr 27.10.08, 09:20
      do kogo masz pretesje, bo nie rozumiem...??

      jedyna osoba do której powinnas miec pretensje to ty....
      bo zamiast owijac w bawełne , mogłas powiedzieć, przykro mi ale jest pani chora
      , a ja obawiam sie o moje dziecko, wiec prosze zrozumiec, ze musze odmówic pomocy...
      • bea.bea Re: Myślałam że padnę.. wrrrrr 27.10.08, 09:21
        a skoro wpusciłas kobiete do auta...to kilometr w ta, czy w tamta nie gra juz roli
      • kali_pso Re: Myślałam że padnę.. wrrrrr 27.10.08, 09:26
        Taaa, kogo stac na tak jasne przekazanie tego, co mysli?wink

        Pani chciała wykręcić się z powodu zawalonego samochodu, ale nie
        przeczuła, że ma nad wyraz pomysłowego męża i klops, plan się
        zawalił- wyszło, że pani nie chciała wziąć chorej, starszej kobiety
        do samochodu w celu podwiezienia, bo przeciez wszystko sie dało
        załatwić przy dobrej woli mężowskiej( no mozna sobie wyobrazic co
        tam tesciowa myslała sobie a to przeciez tesciowa- myslec powinna
        tylko dobrze o synowejwink a mąż zapunktował i dlatego ten post
        wysmarowaławink
        • nombrilek kali_pso 27.10.08, 09:32

          Nie bardzo rozumiem o co Ci chodzi, chyba wstalas lewą noga, w celu
          wyjasnienia, obrazona bylam tylko tylko w aucie i sie nie odzywalam
          do meza, a potem mu powiedzialam co o tym mysle, o owej Pani i zeby
          on na drugi raz pomyslal i zastanowil sie czy bedzie mogl wziac
          wolne jak dzidzia sie rozchoruje. A post wysmarowalam zeby napsac
          jak ludzie maja tupet, zeby chociaz z takim tekstem wyjezdzac ze
          przyszla mimo ze taka chora bo bedzie dzidzia i o facetach ktorzy
          nie mysla, a ze w koncu wpuscilam pania do samochodu to uwazam ze ze
          skoro kilka godz maly przebywal w jej towarzystwie to i tak mogl juz
          sie zarazic.
          Odmowilam podwiezienia jak juz pisalam, bo nie bylo miejsca i nie
          wpadlabym na to nawet zeby polke dac do srodka i tak przemeblowac
          auto
          • agusia79-dwa Re: kali_pso 27.10.08, 09:41
            nie wiem jak u ciebie, ale jeśli moja mała nie zostanie wykąpana i
            nakarmiona o tym samym czasie i jeśli nie pójdzie spać o ustalonej
            porze to jest KATASTROFA. I mąż już o tym dobrze wie. Nie ma
            długiego siedzenia (gdziekolwiek) bo wtedy ja się męczę z dzieckiem.
            (nawet godzinny poślizg powoduje płacz u małej i kłopoty z
            usypianiem na kilka dni).
            • nombrilek Re: kali_pso 27.10.08, 09:47

              no wlasnie u nas jest dokladnie tak samo, wtedy placze, nie chce
              jesc ze zmeczenia tylko placzer, usnac nie moze tylko placze i sa
              kłopoty, ale nie kazdy to rozumie, mąż niby wie, ale jak tu nie byc
              zyczliwym?!
          • bea.bea Re: kali_pso 27.10.08, 10:01
            i tu widzimy , jak z powodu jednego niewypowiedzianego zdania zaczynaja mnożyc
            sie problemy i rosnie lista winowajców...a głowny winowajca obciaza wszystkich
            dookoła, bo sam nie ma sobie nic do zarzucenia..smile
          • kali_pso Re: kali_pso 27.10.08, 10:03
            Sorry, ale ja to widzę trochę ianczej.

            Szlag Cię trafił kiedy zobaczyłaś tę kobietę u teściowej. Nic nie
            powiedziałaś i złe emocje stłumiłaś w sobie. Swoja droga,
            przebywałaś pewnie dość długo z dzieckiem w tym samym pomieszczeniu-
            to Cię nie przerażało? Dopiero wspólna jazda w samochodzie wywołała
            strach?

            I teraz, skoro nie wyszło po Twojemu, obarczasz winą wszystkich:
            - twórczego męża
            - ta kobietę
            - tesciowa, która w ogóle wpadła na pomysł zaproszenia chorej,
            propozycji podwody itp.
            - brata męża, który ma samochód i też by mógł podwieźć.

            Wszyscy mają wiedzieć co robic powinni, tylko Ty jesteś zwolniona z
            konkretnej, rzeczowej artykulacji tego, co naprawdę mysliszwink
            Czy gdyby w samochodzie było więcej miejsca, bez oporu byś tę
            kobiete zabrała? Raczej wątpię, więc nie w tym rzecz.

            To, że nie byłaś asertywna, to ja doskonale potrafię zrozumieć-
            rzadko kto może sobie na to pozwolić i potrafi takim być( chociaz na
            emamie to chleb powszedni- wszystkie aserytwne do bóluwink Ale nie
            przeczytałam tutaj nic w stylu:" jestem zła na sama siebie, bo..."-
            tylko oskarżenia innych...


            A jak czytam, że dorosła kobieta napisała :"czułam się obrazona"( w
            kontekście takiej sytuacji), to śmiech mnie ogarnia i zjadliwe słowa
            same cisną się na klawiaturęwinkP
            • azile.oli Re: kali_pso 27.10.08, 10:17
              Ja uważam, że autorka wątku ma rację,nie powiedziała wprost,bo miała
              nadzieję,że mąż się domyśli,nie sądzę,żeby nie było widać po niej,że
              jest zła na tę sytuację.Nie powiedziała wprost,bo nie chciała urazić
              gościa w domu teściowej.Tzn,ja nie uważam,że powiedzenie prawdy to
              coś złego,ale nie sądzę,żeby zostało to właściwie przyjęte.Jedyny
              błąd jaki popełniła to ten,że niestety nie ma co liczyć na męską
              domyślność. Dobrze zrobiła,że powiedziała mu w domu,że jest zła i
              dlaczego,ale pewnie to i tak niewiele dało, bo faceci są z innej
              planety. A rada,że mogła powiedzieć szwagrowi,aby odwiózł tę
              kobietę,jest już całkiem nietrafiona.Na to powinna wpaść teściowa,bo
              to jej gość.
        • azile.oli Re: Myślałam że padnę.. wrrrrr 27.10.08, 09:46
          Ja nie uważam,że mąż zapunktował, tylko postawił dobro obcej baby
          nad dobrem własnego dziecka.To nie była kobieta, która źle się
          poczuła nagle i wtedy przyzwoitość nakazywała, aby ją podwieźć,ale
          baba, która chora przyszła świadomi na imprezę, gdzie miało być małe
          dziecko.Jak się jest chorym, to się siedzi w domu,a nie w
          gościach.Sama przyjechała,to niech sama wraca do domu.
    • majmajka Re: Myślałam że padnę.. wrrrrr 27.10.08, 09:38
      Kobieta, ktora jest chora i pcha sie do samochodu, a wczesniej na impreze, bo chce byc obok dzidzi....jest poprostu glupia. Ewentualnie bardzo stara i nie pamieta jak to jest miec chore dziecko. Ewentualnie jest bardzo mloda i nie wie jeszcze jak to jest miec chore dziecko.
      Skoro potrafilas byc asertywna i powiedziec, ze nie masz miejsca w samochodzie maz powinien byc cicho i grzecznie jechac do domu. Zyczliwy? Raczej nie, niestety.
      • kali_pso Asertywna??? 27.10.08, 09:52
        Skoro potrafilas byc asertywna i powiedziec, ze nie masz miejsca w
        samochodzie maz powinien byc cicho i grzecznie jechac do domu


        Asertywna to by była wtedy, gdyby powiedziała:"Przykro mi, ale jest
        pani chora i zagraza mojemu dziecku, może X panią odwiezie, prosze
        zrozumiec, nie moge narażać swojego dziecka".
        • bea.bea Re: Asertywna??? 27.10.08, 10:02
          albo..tongue_out
          mąż odwiezie mnie z dzieckiem najpierw, bo musi młody iśc spac...a potem
          podjedzie po pania, jesli nie macie innego transportu..tongue_out
          • kali_pso Ano właśnie;)n/t 27.10.08, 10:04

          • nombrilek dobre..;) 27.10.08, 10:35
            hahaha wrocic sie z domu 30km po pania, zeby ja odwiezc 15km w
            przeciwnym kierunku na dodatek, dobrewink
    • paris4 Re: Myślałam że padnę.. wrrrrr 27.10.08, 10:22
      A ja cię rozumiem i nie zamierzam psów na tobie wieszaćwink
      Tak zwyczajnie po ludzku wkurzyłabym się gdyby baba mi tekst o
      chorobie i dziecku zapodała
      Zdecydowanie też wolałabym wrócić do domu z sposób i w porze jaka
      wcześniej była ustalona bez atrakcji w postacie przepakowywania auta
      i podwożenia zasmarkanej baby.
      Oczywiście, ze dzidzi się nic nie stanie jak pójdzie godzinę póxniej
      spać. Tylko po co dziecko pólroczne ma być przemęczone a co za tym
      idzie rozdarte. Dla mnie to dyskomfort. I w imię czego - uprzejmości
      dla obcej kobiety która w dodatku się nie popisała w mojej ocenie
      No ale ja z tych mniej szlachetnych w odróznieniu do wielu
      wypowiadających się tuwink
      • kiraout Re: Myślałam że padnę.. wrrrrr 27.10.08, 11:22
        Jestem absolutnie po Twojej stronie smile Trudno wykazać się czasem asertywnością
        na imprezie u teściowej smile) Nie wiem, czy mi by się to udało, choć raczej do
        takich należę. Może po prostu zareagowałabym tak jak autorka wątku. Na pewno nie
        powiedziałabym, że ta chora :"zagraża mojemu dziecku!!!" (jak tu podsyłają
        cudnie dziewczyny), bo po prostu wyszłabym na głupka, przewrażliwionego.
        Powiedziałabym, ze dziecko w tym wieku bardzo łatwo się zaraża nawet
        najmniejszym przeziębieniem od kogoś, a potem to już jest spory kłopot i ja go
        nie chcę, dlatego chyba już pójdziemy smile)
        I znowu zgodzę się z autorką, bo dla mnie systematyczność i powtarzalność pór i
        czynności u małej w pierwszym roku była święta smile Po kiego z małym dzieckiem na
        imprezie do 21.00? Ja w ogóle wyszłabym o 18.00, bo co, krupnik przegapię? smile
        Mężowi, skoro taki miły, poleciłabym na Twoim miejscu odwieźć Ciebie z
        dzieckiem, a potem niech z uśmiechem pogodnego idioty jedzie po panią, choćby
        miał nadrobić nie wiem ile - może to byłoby nauczką smile Nie odmawiałabym mu tego smile
    • syriana Re: Myślałam że padnę.. wrrrrr 27.10.08, 11:29
      abstrahując od konkretnego przypadku nerwu i potencjalnej choroby dzidzi,
      niezwykłym wkurwem napawają mnie ludzie udającym że jest im super ok, gdy wcale
      nie jest super ok

      bycie niewolnikiem tzw. dobrego wychowania to straszna rzecz
    • burza4 Re: Myślałam że padnę.. wrrrrr 27.10.08, 12:43
      właściwie pretensję powinnaś mieć głównie do siebie o brak
      asertywności. Tekst pani trzeba było skomentować "gdybym ja
      wiedziała, że będą tu chorzy, to bym dziecka nie narażała".

      a podwózki po prostu odmówić WPROST (przepraszam, obawiam się że
      zarazi pani dziecko), nie oglądając się na fochy.
    • pati9.78 Re: Myślałam że padnę.. wrrrrr 27.10.08, 13:01
      Nombrilek ani trochę nie przesadziłaś, babsko bez wyobraźni jak
      również mąż. po prostu ręce opadają na takie baby co myślą tylko o
      sobie, nie bacząc na to, iż mogą zarazić dziecko. ja bym się nie
      zgodziłą no podowżenie tej baby, ale wiem, że czasem trudno odmówić,
      asertywność to trudna rzecz, ale w tym przypadku była jednak
      konieczna moim zdaniem.
    • majenkir Re: 27.10.08, 13:13
      Gadacie tak o tym "narazaniu dzidzi" jakby baba co najmniej czarna
      ospe miala wink.
      Nie zyjemy w puszczy, kazdy predzej czy pozniej zlapie jakiegos
      wirusa, a przez to i odpornosc sie poprawi smile.
      Ale ja Cie rozumiem, wszystko co zwiazane z tesciowa moze
      wku.rwiac wink).
      • kiraout Re: 27.10.08, 13:19
        Nie..., to chyba nie jest tak. Po co narażać na cokolwiek bezmyślnie?!
        Przyjemnie jest chorować? Proszę bardzo niech idzie siedzieć koło chorej ta,
        która tak twierdzi i to sama z siebie smile, żeby sobie poprawić odporność rzecz jasna!
        Dziecko owszem, chorób, infekcji nie uniknie, to pewne, ale tak na życzenie
        mamusi, cioci, babci, czy koleżanki babci chyba chorować nie musi, no nie smile
        Przyjdzie czas, wychoruje się w przedszkolu. W tak małym wieku chorowanie to
        zwyczajnie droga przez mękę.
        • mozambique Re: 27.10.08, 14:57
          a tak nawiasem :
          cieakwe ile osób na tym przyjeciu miało przechodzony katar , kaszel,
          flegme w gardle, zarazki na butach albo poczatki grypy do której SIE
          NIE PRZYZNAŁO ????

          jak sie ciagnie półroczniaka do kogos w gosci , miedzy ludzi to
          chyba ze swiadomoscią ze ci ludzie nie są aseptyczni

          czy moze mają obowiązek być ?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka