Dodaj do ulubionych

dziecko a nowy partner

27.10.08, 13:23
Nie mam doswiadczenia w tej kwestii ale juz ktorys raz czytam o
kobietach samotnie wychowujacych, ze sa niezwykle ostrozne w tym, z
kim sie spotykaja bo...maja dziecko.
O co tu chodzi? Dziecko przeciez ma juz ojca, wiec skad problem
zmieniajacych sie "tatusiow"? A nawet jesli z jkiegos powodu ojciec
nie utrzymuje relacji to przeciez on nadal JEST i chyba zaden nowy
partner ojca nie zastapi?

Spotykam sie z facetami tak jak kiedys. Mam czas dla dziecka i na
wlasne przyjemnosci, chodze na tzw. randki i do glowy by mi nie
przyszlo wyskakiwac z tekstem, ze sie boje zaangazowac z powodu
dziecka. Po prostu oddzielam relacje moja i partnera a moja i
dziecka.
Obserwuj wątek
    • marty_chce_do_dzungli Zaraz zaraz 27.10.08, 13:31
      Masz jedno dziecko, jesteś w ciąży z mężem i umawiasz się z innymi facetami na
      randki??!!!!!!!!!!!!!
    • mama_kotula Re: dziecko a nowy partner 27.10.08, 13:37
      Lucerka, popełniasz poważny błąd w rozumowaniu.

      Nowy partner życiowy matki dziecka będzie miał wpływ na wychowanie tego dziecka, ponieważ siłą rzeczy - wchodzi do rodziny, mieszka w jednym domu itd. - nie będzie ojcem, ale będzie wychowawcą, opiekunem, będzie z tym dzieckiem przebywał na co dzień i będzie je wychowywać razem z matką.

      Nie wyobrażam sobie niebrania pod uwagę dzieci, kiedy planuję z kimś wspólną przyszłość.
      Strach przed zaangażowaniem - to nie tyle strach. Po prostu zanim się kogoś włączy do rodziny, trzeba przemyśleć 500 razy. I o ile normalnie możesz sobie teoretyzować nt. stosunku do przyszłych dzieci, to w przypadku samodzielnej matki te dzieci już są.
      I to, czy nowo tworzona rodzina będzie szczęśliwa i będzie działać, zależy od tego, czy działają sprawnie wszystkie jej elementy. Czyli sprawne muszą być relacje między partnerami, ale i sprawne muszą być relacje między nowym partnerem matki a dziećmi.
      • mama_kotula Bo o ile kobieta nie ma dzieci 27.10.08, 13:39
        to w przypadku rozstania po np. 2 latach na zasadzie "niezgodności charakterów"
        cierpi - jeśli faktycznie - ona jedna.

        Natomiast nie chciałabym sprawdzać na moich dzieciach, czy ten pan to faktycznie
        ten tongue_out, i sobie eksperymentować. Dlatego ostrożniej się podchodzi do każdego
        nowego obiektu i już na początku dokonuje się bardziej wnikliwej selekcji suspicious
      • a.nancy Re: dziecko a nowy partner 27.10.08, 13:41
        > Nowy partner życiowy matki dziecka będzie miał wpływ na wychowanie tego dziecka
        > , ponieważ siłą rzeczy - wchodzi do rodziny, mieszka w jednym domu itd. - nie b
        > ędzie ojcem, ale będzie wychowawcą, opiekunem, będzie z tym dzieckiem przebywał
        > na co dzień i będzie je wychowywać razem z matką.

        o ile faktycznie wchodzi do rodziny, jesli tylko umawia sie z mama na radki - to
        dziecko moze go nawet w zyciu na oczy nie zobaczyc.
        • mama_kotula Re: dziecko a nowy partner 27.10.08, 13:46
          Cytat
          o ile faktycznie wchodzi do rodziny, jesli tylko umawia sie z mama na radki - to dziecko moze go nawet w zyciu na oczy nie zobaczyc


          Zgadza się. Natomiast randki są przeważnie w jakimś celu? Skoro Lucerka pisze o zaangażowaniu, to nie chodzi chyba o relacje typowo "romansowe", kiedy po prostu ma sie parcie na obcowanie z płcią przeciwną bez żadnego wybiegania w ewentualną przyszłość.
      • lucerka Re: dziecko a nowy partner 27.10.08, 13:47
        Rozumiem, tylko, ze ja mam juz rodzine - moje dziecko + moi rodzica,
        wujkowie, ciocie, ojciec dziecka i jego rodzina - wiec nie
        przewiduje wlaczania kogokolwiek do mojej rodzina, bo ta juz
        istnieje. I chyba wiekszosc samotnych matek tez ma rodzinew postaci
        wlasnych dziecki, krewnych itd.
        Nie jestem jeszcze na etapie zwiazku z nowym partnerem ale nie
        przewiduje zamieszkania z nowym mezczyzna - spotkania owszem ale
        raczej nie z dzieckiem - bo to MOJ partner a nie diecka wujco,
        wychowawca, opiekun.
        • gryzelda71 Re: dziecko a nowy partner 27.10.08, 13:49
          To jak za nastolatkismile
        • mama_kotula Re: dziecko a nowy partner 27.10.08, 13:53
          Czyli, Lucerko, bez urazy - swędzi cię dupka i tyle.

          Oczywiście, na początku jest to twój partner, układa wam się znakomicie. Jest pięknie, pasujecie do siebie, w łóżku poezja. Wszystko jak z harlequinowskiego romansu. Pojawia się uczucie. Które na początku jest zakochaniem, przywiązaniem, a potem ewoluuje.
          A co dalej? Myślałaś o tym, jak to może wyglądać?

          Zupełnie rozumiem niechęć do zamieszkania z partnerem, bo też miałam ten etap, czułam sie doskonale z tym, co jest, moją rodzinę ograniczałam do dzieci i krewnych (ojca dzieci akurat w moim przypadku w ogóle nie należy brać pod uwagę, bo go nie ma).
          Natomiast rozpatruję różne scenariusze "na przyszłość".
    • lola211 Re: dziecko a nowy partner 27.10.08, 13:42
      Po prostu oddzielam relacje moja i partnera a moja i
      > dziecka.

      Wszystko pieknie, dopoki sie tylko spotykacie.Zaangazowanie zas
      najczesciej konczy sie wspolnym zamieszkaniem i wowczas rodzi sie
      kwestia relacji pomiedzy "wujkiem" a dzieckiem.
    • bri Re: dziecko a nowy partner 27.10.08, 13:43
      Jeśli się z kimś na poważnie związujesz to zaczynacie razem
      mieszkać. Dziecko się do niego przywiązuje, też zaczyna go kochać.
      Jeśli nowy partner okaże się nieodpowiedzialny i porzuci Was po
      pewnym czasie, dziecko przeżywa niemalże powtórkę z rozwodu.
      • lucerka Re: dziecko a nowy partner 27.10.08, 13:49
        > Jeśli się z kimś na poważnie związujesz to zaczynacie razem
        > mieszkać

        No wlasnie nie! Nie chce dzielic dziecka i mieszkania z nikim innym.
        Ale moj wolny czas owszem.
        • lola211 Re: dziecko a nowy partner 27.10.08, 13:54
          Mysle, ze po prostu samotne matki, o ktorych piszesz, maja inna
          wizje zwiazku z mezczyzna i dlatego biora pod uwage dziecko.
        • mama_kotula Re: dziecko a nowy partner 27.10.08, 13:55
          lucerka napisała:
          > > Jeśli się z kimś na poważnie związujesz to zaczynacie razem
          > > mieszkać
          > No wlasnie nie! Nie chce dzielic dziecka i mieszkania z nikim innym. Ale moj
          wolny czas owszem.

          To znaczy, kochanie, że nie chodzi ci o związek, tylko o romansik jak za
          nastolatkowych czasów. I żeby jakiś pan był w pobliżu.
          Tak, że nie mieszaj tu zaangażowania.
          • mama_kotula Re: dziecko a nowy partner 27.10.08, 13:55
            Bo to, o czym piszesz, to nie jest związek sensu stricte.
            Takie coś to ja mogę uprawiać z kolegą z pracy czy z uczelni. I to z niejednym.
            A nawet z zupełnie obcym facetem.
            • lucerka Re: dziecko a nowy partner 27.10.08, 14:02
              Czy zaangazowanie emocjonalne musi pociagac za soba przeprowdzke do
              niego tudziez do wspolnego mieszkania?
              • mama_kotula Re: dziecko a nowy partner 27.10.08, 14:08
                lucerka napisała:
                > Czy zaangazowanie emocjonalne musi pociagac za soba przeprowdzke
                > do niego tudziez do wspolnego mieszkania?

                Uważam, że na pewnym etapie tak. Jednym przychodzi to wcześniej, innym później. Oczywiście, są osoby, którym nie przychodzi ono wcale.

                Natomiast zawsze bym brała pod uwagę taki scenariusz, nawet jeśli bym sobie baaaaardzo ceniła moją niezależność i samodzielność.

                Z moim partnerem większość czasu spędzamy "na odległość" - z konieczności, zmieni się to dopiero po Nowym Roku. W tych kilkutygodniwych okresach kiedy mieszkamy razem jest bosko, jest wspaniale, w ogóle się nie kłócimy, sielanka idylla i wspaniały seks. Natomiast nie wykluczam zmiany tej sielankowej relacji kiedy zamieszkamy razem na stałe i kiedy przyjdą problemy rutyny dnia codziennego (prozaiczne - kasa, dzieci, dbanie o dom, praca itp) - nie na gorsze, po prostu na INNE.

                Ale biorę to pod uwagę i od początku brałam.
                • lucerka Re: dziecko a nowy partner 27.10.08, 14:19
                  Ja nie jestem na tym etapie ale tez nigdy nie bylam. Kto wie, co sie
                  wydarzy - wtedy, wiadomo, ze trzeba bedzie partnera pod katem
                  dziecka przeswietlic.
                  Ale szczerze powiem...ze, wiadomo jak jest w zyciu, niekoniecznie
                  musi sie udac z tym nowym partnerem i tu jest dla mnie kolejny
                  argument przeciwko wspolnemu zamieszkaniu i tym samym zaciesnianiu
                  relacji partnera z dzieckiem.
                  Nie boisz sie, ze "roznie moze byc" (odpukac) i ze dzieci na tym
                  ucierpia?
                  • mama_kotula Re: dziecko a nowy partner 27.10.08, 14:22
                    CytatNie boisz sie, ze "roznie moze byc" (odpukac) i ze dzieci na tym ucierpia?

                    No więc o tym cały czas mówię - ja selekcję przeprowadziłam już na samym początku, zanim się zaangażowałam emocjonalnie na amen smile. Jakby coś w relacjach obiektu z dziećmi nie zagrało (ale tak naprawdę, naprawdę bardzo nie zagrało - bo wiadomo, że muszą się przecież "dotrzeć"), to obiekt jest odstrzelany na starcie (co nie zmienia faktu, że mogę się z nim umawiać do kina i na bzykanko tongue_out).

                    Ty robisz na odwrót. Najpierw się angażujesz bardzo emocjonalnie, a potem ewentualnie nadchodzi pytanie "co dalej".
                    • lucerka Re: dziecko a nowy partner 27.10.08, 14:31
                      > Ty robisz na odwrót. Najpierw się angażujesz bardzo emocjonalnie,
                      a potem ewent
                      > ualnie nadchodzi pytanie "co dalej".

                      E no jeszcze tak daleko nie jestem. Jest taki jeden, z ktorym sie
                      dobrze rozumiem ale daleko do wielkiej milosci. On tez ma dziecko i
                      dobre z nim relacje i przez skore czuje, ze jest bardzo wporzadku to
                      jednak nie odwaze sie nowego (tego czy innego) wpuscic do mieszkania
                      na dluzej niz tydzien.
                      • mama_kotula Re: dziecko a nowy partner 27.10.08, 14:35
                        Czyli sama sobie przeczysz - bo jednak bierzesz pod uwagę relacje nowego partnera z dziećmi i nie ograniczasz się tylko do skupiania na waszym partnerskim związku. Świadczy o tym zdanie "nie odważę się wpuścić do mieszkania na więcej niż tydzień".
                        Ewentualnego scenariusza zamieszkania na razie sobie nie wyobrażasz, ale "przez skórę" czujesz, że jest w porządku w kwestii dzieci itp.

                        No więc weryfikacja nastąpiła - "przez skórę" - bo jakbyś nie czuła tego bycia-w-porządku, to IMHO nie myślałabyś o angażowaniu się w związek z tym panem smile
                  • bri Re: dziecko a nowy partner 27.10.08, 14:25
                    Dzieciom IMHO potrzebny jest męski wzorzec na codzień; dobrze jeśli
                    mogą oglądać zgodną parę w codziennym życiu. Oczywiście nie umrą bez
                    tego, ale pewnych rzeczy się będą się musiały nauczyć później na
                    własnej skórze.
          • lucerka Re: dziecko a nowy partner 27.10.08, 13:59
            Z mezem mieszkalam przez rok razem i przez nastepne lata osobno a
            nasza milosc kwitla w najlepsze. Nie nazwalabym naszego malzenstwa
            romansikiem. Po prostu nie kazdy ma potrzebe mieszkania ze swoim
            partnerem. Ja bardzo sobie cenie to, ze mieszkam z dzieckiem sama.
            • mama_kotula Re: dziecko a nowy partner 27.10.08, 14:04
              Ok, ja też bardzo sobie cenię fakt mieszkania z dziećmi samej. Bo to wygodne, przyjemne, ja tu ustalam zasady, nikt mi się nie wcina w wychowanie dzieci, nie muszę iść na żadne kompromisy i nikt nie zostawia podniesionej deski klozetowej.

              I zgadza się, że czasem mieszkanie razem bywa trudniejsze. Jak sama piszesz - wasza miłość kwitła w najlepsze - ale imho nie pomimo mieszkania osobno, tylko właśnie dlatego że mieszkaliście osobno.
              Bo tak jest niewątpliwie łatwiej, wiele trudnych kwestii odpada, nie ma się praktycznie o co kłócić itd. sielanka po prostu.

              Tyle, że dla mnie - powtarzam: dla mnie - to jest niepełny związek. I tyle.
              • lucerka Re: dziecko a nowy partner 27.10.08, 14:11
                Jak sama piszesz - w
                > asza miłość kwitła w najlepsze - ale imho nie pomimo
                mieszkania osobno,
                > tylko właśnie dlatego że mieszkaliście osobno.

                Moze i masz racje. A co w tym zlego? Spotykalismy sie czesto,
                regularnie i pomagalismy sobie nawzajem. Nawet teraz, po rozstaniu,
                tez tak jest.

                Czyli mieszkanie pod jednym dachem oznacza "zwiazek"? A
                niemieszkanie pod jednym dachem redukuje relacje miedzy kobieta a
                mezczyzna do "romansiku"? Czy dobrze cie zrozumialam?
                • mama_kotula Re: dziecko a nowy partner 27.10.08, 14:23
                  CytatCzyli mieszkanie pod jednym dachem oznacza "zwiazek"? A
                  niemieszkanie pod jednym dachem redukuje relacje miedzy kobieta a
                  mezczyzna do "romansiku"? Czy dobrze cie zrozumialam?


                  Nie, źle mnie zrozumiałaś smile
                  • lucerka Re: dziecko a nowy partner 27.10.08, 14:33
                    Czyli mozna miec jednak dobry jakosciowo zwiazek nie mieszkajac ze
                    soba? smile
                    • mama_kotula Re: dziecko a nowy partner 27.10.08, 14:39
                      Cytat
                      Czyli mozna miec jednak dobry jakosciowo zwiazek nie mieszkajac ze
                      soba? smile


                      Można. Ale imho wtedy ta "dobra jakość" jest hmmm... nieco zafałszowana, może inaczej - nie do końca weryfikowalna. Ile razy okazuje się, że para przed zamieszkaniem ze sobą ma świetny zwiazek, a po wspólnym zamieszkaniu zaczynają się schody i "jakość" dramatycznie leci na łeb na szyję?

                      Wszystko gra, dopóki jest tak, jak ujęła to Alabama8 poniżej.
                      • lucerka Re: dziecko a nowy partner 27.10.08, 14:48
                        > Można. Ale imho wtedy ta "dobra jakość" jest hmmm... nieco
                        zafałszowana, może i
                        > naczej - nie do końca weryfikowalna

                        No kurcze, czyli co wg. ciebie swiadczy o jakosci zwiazku? Ja
                        myslalam, ze wspolne plany na przyszlosc (nie mowie o wspolnych
                        inwestycjach finansowych typu dom i samochod), milosc, wzajemna
                        pomoc, to, ze zawsze mozna na partnera liczyc. Czy TYLKO wspolne
                        zamieszkanie to wszystko weryfikuje?

                        • mama_kotula Re: dziecko a nowy partner 27.10.08, 14:51
                          Lucerko, odpowiedz mi na pytanie: co oznaczają wg ciebie "wspólne plany na
                          przyszłość"? Bo wtedy ja będę mogła odpowiedzieć na twoje pytanie.
                          • lucerka Re: dziecko a nowy partner 27.10.08, 15:02
                            Planuje kilkumiesieczna podroz - nie teraz - ale za kilka lat,
                            chcialabym wrazenia podczas tej podrozy dzielic wlasnie z danym
                            partnerem. Poza tym wystarczy mi, ze ten czlowiek ma tak samo
                            niematerialistyczne podejscie do namnazania dobr jak ja. Pieniadze
                            owszem ale inwestycja nie bedzie mieszkanie czy auto ale wlasnie
                            podroze.
                            • mama_kotula Re: dziecko a nowy partner 27.10.08, 15:10
                              Lucerka, ja nie do końca cię rozumiem.

                              Bo plany wpólnej podróży to fajna rzecz, ale IMHO to nie są "plany na przyszłość". Takie plany mogę sobie równie dobrze snuć w kontekście przyjaciółki, ciotki czy kogokolwiek.

                              CytatPoza tym wystarczy mi, ze ten czlowiek ma tak samo
                              niematerialistyczne podejscie do namnazania dobr jak ja


                              Ja sobie zweryfikowałam to "niematerialistyczne podejście", bo co jak co, ale minimalizm nie popłaca i tego już się nauczyłam dawno.
                              A niektóre "namnażane dobra" np. takie mieszkanie to inwestycja - nie dla ciebie, ale być może i dla dzieci. I znowu pojawia się kwestia dzieci, zastanawiające, co? wink
                              Od ludzi z "niematerialistycznym podejściem do namnażania dóbr" trzymam się z daleka, z jednym takim mam dwójkę dzieci, dziękuję bardzo tongue_outtongue_outtongue_out


                              A "plany na przyszłość" w kontekście partnera rozumiem pod kątem czegoś, co będzie mieć długofalowy wpływ na moje życie, a nie pod kątem planowania kilkumiesięcznych wakacji - sorry.
                              • lucerka Re: dziecko a nowy partner 27.10.08, 16:46
                                > Bo plany wpólnej podróży to fajna rzecz, ale IMHO to nie są "plany
                                na przyszłoś
                                > ć".

                                a in MY humble opinion sa. wink



                                Jedno podejscie drugiemu nierowne. Mam swoje powody, by miec takie
                                podejscie. Pewne inwestycje juz w zyciu poczynilam i nie bede mnozyc
                                np. mieszkan czy innych. Czy twoj ex tez sie zabezpieczyl
                                finansowo, ze porownujesz moje podejscie do jego podejscia?

                                Nie potrzebuje wiecej rzeczy materialnych - moje wszystkie potrzeby
                                i dziecka potrzeby sa spelnione. Moglabym napisac po prostu, ze
                                jestem bogata i nie marze o mieszkaniu, swietnym jego wyposazeniu,
                                bo to wszystko mam. Inni po prostu nie poprzetaja na tym a gonia
                                jeszcze wieksze mieszkanie i jeszcze lepsze sprzety. Naprawde nalezy
                                sie ode mnie z daleka trzymac? Albo ja wybralam zle okreslenie na
                                moje podejscie o zycia albo ty sie zagalopowalas w ocenie.
        • lubie.garfielda Re: dziecko a nowy partner 27.10.08, 13:58
          I dochodzimy do sedna:

          TY jesteś niezależna i samowystarczalna, a facet w domu to zbędny mebel.

          Są też takie, które mimo rozwalonych relacji z pierwszym partnerem CHCĄ iść przez życie z facetem pod rękę (no choćby po to żeby było z do kogo w domu dziób otworzyć).
          W dugim przypadku trzeba brać pod uwagę, że dorosły człowiek w domu siłą rzeczy będzie zamieszany w relacje z dziećmi... więc należy wybierać ostrożnie, bo ten facet jest nie tylko do rozrywki.
    • alabama8 Re: dziecko a nowy partner 27.10.08, 14:20
      No popieram, o ile jesteś w stanie zakończyć na "dochodzącym" boy-
      friendzie, takim weekendowym przydupasem co się go bierze na spacer,
      do kina i na sylwestra. A na codzień każdy sobie rzepkę skrobie. O
      ile opcja wszpólnego mieszkania nie wchodzi i nie będzie wchodzić w
      rachubę, o ile osobowość Boy-frienda nie będzie miała wpływu na
      dziecko (w takim wypadku to nawet chlający imprezowicza jest do
      zaakceptowania). Tylko nie wszystkie mają tak niskie wymagania.
      • kajak75 Re: dziecko a nowy partner 27.10.08, 15:05
        Moze sie tez zdarzycsmile, ze dochodzacy boyfriend bedzie chcial "zalozyc rodzine"
        czytaj miec z toba dziecko. Zalozmy, ze i ty tego bedziesz chciala. I co , ty
        mieszkasz z jednym dzieckiem, on z drugimsmile
        cHyba, ze uwazasz, ze wyczerpalas juz limit stalych zwiazkow w zyciu,
        przynajmniej do usamodzielnienia sie twojego dziecka.
      • crises Re: dziecko a nowy partner 27.10.08, 15:24
        Z obserwacji prowadzących na moich znajomych mogę wnosić, że model
        weekendowego przydupasa sprawdza się do czasu. Prędzej czy później
        jednej czy drugiej stronie przestaje wystarczać.

        Dość niebezpieczna jest też faza wprowadzania weekendowego
        przydupasa do rodziny. Najpierw następuje faza zdalno-dochodząca,
        ale już we trójkę, czyli nadal jest to spacer, kino i zoo, ale już z
        dzieckiem. Weekendowy przydupas zwykle popełnia wtedy błąd - za
        wszelką cenę usiłuje się przypodobać dziecięciu (wyjścia, prezenty),
        co kończy się jednym wielkim zonkiem, kiedy nie daj Bozia pan
        próbuje wchodzić w rolę ojca - choćby tylko sprawdzając, czy ręce
        umyte i lekcje odrobione.
        • mama_kotula Re: dziecko a nowy partner 27.10.08, 15:28
          CytatZ obserwacji prowadzących na moich znajomych mogę wnosić, że model weekendowego przydupasa sprawdza się do czasu. Prędzej czy później jednej czy drugiej stronie przestaje wystarczać.

          Zgadza się.

          Uwaga: teraz będzie przykład zupełnie abstrahujący od emocji i uczuć - choćby ze zwykłego lenistwa - ujmę to brutalnie i celowo przerysowując: wygodniej jest przejść się do drugiego pokoju, aby się poseksić z partnerką, niż wsiadać w tym celu w samochód i jechać przez pół miasta z napięciem w spodniach. I vice versa.
        • guderianka Re: dziecko a nowy partner 27.10.08, 15:31
          Nie czytałam wszystkich odpowiedzi ale..

          Czasem lepszym ojcem jest nowy partner niż ojciec biologiczny. Moja
          córka ojca bio świadomie "poznała"jak miała 2,5 roku. Do tej pory
          nie widział jej odkąd skończyła pół roku.Przedstawiłam ich sobie,
          ale nigdy nie powiedziała o nim "tata". Gdy miała 3,5 roku poznałam
          mojego M. Zakochaliśmy się wszyscy w sobie i trwamy w tym stanie do
          dziś, tworząc szczęśliwą pełną rodzinę, ex ma odebrane prawa
          rodzicielskie a mój mąż-ma nadane formalne prawa ojca(po adopcji
          zupełnej)
          Dodam,że od momentu rozstania z ex spotykałam się z kilkoma
          facetami, ale żadnego nie zaprosiłam do domu. Dzięki temu
          oszczędziłam córce weekendowych przydupasów winkPierwszym facetem ,
          którego wprowadziłam do domu był właśnie aktualny mąż

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka