Ja, moja matka i pieniądze

22.11.08, 17:57
Kolejny z cyklu, wiem...Ale ciekawa jestem waszych opinii.
Kilka lat temu "wpadłam", byłam tuż przed maturą.Mój obecny mąż
pracował więc mógł mnie i dziecko utrzymać, problem był z
mieszkaniem.Z teściową nie było możliwości(małe mieszkanie), moja
matka i ojczym właśnie przeprowadzali się do domku, ale ani my ani
oni nie chcieli mieszkać "na kupie".
Moja matka była wówczas właścicielką niedużego mieszkania
odziedziczonego po babci, w którym nigdy nie mieszkała.Ustaliliśmy
wspólnie że zamieszkamy z mężem w tym mieszkaniu, ale nie zostanie
ono naszą własnością dopuki rodzice mojego męża nie spłacą moim
rodzicom połowy jego wartości.Termin- 5 lat.
Teściowie nie zamierzali dołożyć się do tego interesu, to było jasne
od początku.Zaczęliśmy więc odkładać pieniążki, żeby z terminu się
wywiązać.Bywało różnie, czasem oszczędności niestety trzeba było
przejeść, ale po prawie 5 latach mieliśmy ustaloną na początku kwotę
na koncie.
Dodam że w międzyczasie ceny mieszkań znacznie poszły w górę, co
niejednokrotnie sugerowaliśmy mojej matce, zastanawiając się czy
ustalona wcześniej kwota jest nadal aktualna.Nigdy jednak nie
powiedziała nic co pozwoliło by myśleć że jest inaczej.
Do czasu jednak.Cztery dni przed planowanym przekazaniem pieniędzi(a
jednocześnie naszą rocznicą ślubu) dowiedziałam się od tzw.osoby
trzeciej, że matka zamierza zażądać od nas dwukrotnie wyższej kwoty.
Mamusia potwierdziła.W toku dalszych negocjacji stanęło na tym że do
kwoty początkowej doliczone zostały odsetki jakie naliczyłby bank za
kredyt tzw konsumpcyjny, co w sumie dało kwotę o 2/3 wyższą od
początkowej.Pieniążki pożyczyliśmy gdzie się dało, oddaliśmy, ale z
matką nie rozmawiam.
Powiedzcie czy waszym zdaniem słusznie mam żal do matki?Czuję się
oszukana i wykorzystana, nie potrafię z nią rozmawiać ani nawet na
nią patrzeć.
    • hellious Re: Ja, moja matka i pieniądze 22.11.08, 18:00
      Slusznie. Kochana mamusia, nie ma co...
    • gagunia Re: Ja, moja matka i pieniądze 22.11.08, 18:03
      Jeśli rzeczywiście poruszaliście ten temat z matką i nie było mowy o zmianie
      kwoty to słusznie masz do niej żal.
      • miss.gilmore Re: Ja, moja matka i pieniądze 22.11.08, 18:05
        Nie pytaliśmy wprost ale rzucaliśmy uwagi typu "sąsied sprzedał
        mieszkanie w naszym bloku za tyle i tyle, ale te miszkania podrożały"
        • zoofka Re: Ja, moja matka i pieniądze 22.11.08, 21:53
          może takimi uwagami właśnie sprowokowaliście jej postępowanie?
          oczywiście nie pochwalam mamusi, i słusznie uważam masz do niej żal,
          ale czy nie można było porozmawiać wprost?
    • puellapulchra Re: Ja, moja matka i pieniądze 22.11.08, 18:04
      Moja mama oddałaby nam mieszkanie i nie chciałaby słyszeć o jakimś
      spłacaniu, więc ja akurat rozumiem Cię, że masz żal. U mnie w
      rodzinie zawsze tak było że jedni drugim pomagają i tyle.
      Pewnie odezwą się głosy, że z jakiej racji żądałaś tego, czy
      tamtego... big_grin ale moim zdaniem matka zrobiła Wam świństwo.
    • biedro_neczka Re: Ja, moja matka i pieniądze 22.11.08, 18:06
      słusznie masz do niej żal, zachowała się beznadziejnie nic nie
      wspominając wam o podwyższe
      chyba lepiej byłoby zaciągnąć kredyt w banku......, nie byłoby
      nieporozumień
    • nombrilek Re: Ja, moja matka i pieniądze 22.11.08, 18:12

      nie moge uwierzyc ze tak moze zrobic wlasna matka
    • miss.gilmore Uzupełnienie 22.11.08, 18:30
      Zapomniałam dodać że przy podpisywaniu aktu notarialnego matka
      zażądała zrzeczenia się przeze mnie praw do spadku po niej, czyli
      wydziedziczyła mnie...
      • 13monique_n Re: Uzupełnienie 22.11.08, 18:36
        A zrzekła się też jednocześnie ewentualnych alimentów od Ciebie, na wypadek,
        gdyby znacznie pogorszył się jej status?

        Rany, ale mamuska.... Ale wiesz co - zapamiętaj to, nie zapomnij. I nie bądź
        taka dla swoich dzieci.
        • miss.gilmore Re: Uzupełnienie 22.11.08, 18:39
          Nie zrzekła się bo tego nie chciałam choć się zastanawiałam.Ale nie
          chciałam być świnią...
      • burza4 Re: Uzupełnienie 23.11.08, 20:29
        a to można się spadku zrzec z góry? pytam z ciekawości, czy takie
        zapisy w ogóle mają prawną wartość.

        z całą pewnością bowiem nie miałaby żadnej wartości deklaracja
        mamusi, że zrzeka się możliwości wystąpienia o alimenty na siebie.
        • miss.gilmore Re: Uzupełnienie 23.11.08, 20:32
          Mają prawną wartość, notariusz toto sporządził, i nawet miał gotowy
          formularz, czyli nie ja pierwsza i nie ostatnia...
          Jeśli chodzi o zrzeczenie alimentów, to nie wiem na 100%, bo nie
          próbowałam.
      • daga_j Re: Uzupełnienie 24.11.08, 11:48
        Współczuję matki. Rozumiem Twoje rozżalenie. Co to za matka wyrachowana! Powinna
        dotrzymać słowa co do kwoty wykupienia, a nie zachowywać się jak bank-lichwiarz.
        Po pierwsze kredyt konsumpcyjny jest wyżej oprocentowany niż mieszkaniowe więc
        na dodatek Was naciągnęła. Ja jako matka oddałabym córce "zbędne" mieszkanie za
        darmo, jeśliby moja sytuacja finansowa na to pozwoliła. A ona nie dość, że
        wyciągnęła od Was kupę kasy to jeszcze Cię wydziedziczyła. Czyli jej miłość do
        Ciebie jest jakaś marna bo co jej by szkodziło, że po jej śmierci coś z jej
        "majątku" Tobie się dostanie?! Normalny rodzic nawet jak za życia nie ma co
        dziecku oddać to cieszy się, że chociaż po jego śmierci mieszkanie zostawi
        dzieciom. Więc Twoja matka Cię nie kocha - to jest dla mnie odpowiedź.
        Nie dziwię się, że nie szukasz z nią kontaktu, może ona po jakimś czasie
        zatęskni, i jeśli by próbowała sprawdzić się jako babcia chociaż, to bym jej
        pozwoliła, ale sama bym jej nie nadskakiwała.
        Nie wiem, jak to jest, że wiele dziewczyn na forum pisze takie rzeczy o swoich
        matkach! Przykre to, że te matki faktycznie takie są. Moja to by ostatnią
        okruszką chleba się ze mną podzieliła wręcz oddałaby mi i powiedziała, że nie
        jest głodna...
    • wieczna-gosia Re: Ja, moja matka i pieniądze 22.11.08, 18:35
      niezaleznie od tego czy ty z mama rozmawialas czy nie- mama ustalila z wami
      konkretny termin i postanowila podlozyc wam tzw. swinie. Bo gdyby nie przeciek-
      mieszkania w ogole by wam nie sprzedala. Pewnie ze slusznie ze masz zal.
      • hellious Re: Ja, moja matka i pieniądze 22.11.08, 18:40
        Twoja matka zawsze byla taka milutka? Menda zwyczajna uncertain Ja bym ja za leb zaciagnela do notariusza zeby zalatwic sprawe z ewentualnymi alimentami dla niej i ciao mamuska! Wspolczuje takiej rodzicielki sad
    • deela Re: Ja, moja matka i pieniądze 22.11.08, 18:40
      fajna masz matke nie ma co...
      wspolczuje
    • kra123snal Re: Ja, moja matka i pieniądze 22.11.08, 18:48
      no ale tak naprawdę, to macie mieszkanie a połowa była za darmo...
      Tak na dobrą sprawę, to Wam pomogła. Może ma wysokie
      poczucie "równości" - w końcu mieszkasz tam nie sama i uważa, że
      drudzy rodzice też powinni mieć jakiś wkład w pomoc... Jakby nie
      patrzeć na sprawę spłaty połowy mieszkania, to mieliście gdzie
      mieszkać, sami. To i tak duży komfort. Jeżeli masz rodzeństwo, to
      może prośba o zrzeczenie się praw do spadku wynikała właśnie z
      poczucia, że Tobie już wystarczająco pomogła i chęci równego
      zabezpieczenia/pomocy innym potomkom.
      • miss.gilmore Re: Ja, moja matka i pieniądze 22.11.08, 18:57
        kra123snal napisała:

        > no ale tak naprawdę, to macie mieszkanie a połowa była za darmo...
        > Tak na dobrą sprawę, to Wam pomogła. Może ma wysokie
        > poczucie "równości" - w końcu mieszkasz tam nie sama i uważa, że
        > drudzy rodzice też powinni mieć jakiś wkład w pomoc...

        Wiedziała że rodzice męża nie dołożą ani złotówki.
        Jakby nie
        > patrzeć na sprawę spłaty połowy mieszkania, to mieliście gdzie
        > mieszkać, sami. To i tak duży komfort. Jeżeli masz rodzeństwo, to
        > może prośba o zrzeczenie się praw do spadku wynikała właśnie z
        > poczucia, że Tobie już wystarczająco pomogła i chęci równego
        > zabezpieczenia/pomocy innym potomkom.
        Mam rodzeństwo, któremu matka zapowiedziała żeby nawet nie myśleli o
        ślubie do czasu aż nie kupią sobie mieszkań.I nie była to dobra rada
        a groźba raczej.
      • olamatu Re: Ja, moja matka i pieniądze 22.11.08, 19:16
        Do spadku wliczją się wszelkie darowizny zrobione za życia, więc
        nikt z rodzeństwa nie zostałby pokrzywdzony. A co jeśli spadek,
        który by przypadł 1 osobie byłby wyższy od wartości połowy tego
        mieszkania? Wydziedziczyć tak po prostu bez powodu nie można. ALe
        jeśli się dobrowolnie zrzekłaś to już inna sprawa. Współczuję
        • miss.gilmore Re: Ja, moja matka i pieniądze 22.11.08, 19:53
          Ja o tym wiem i matce tłumaczyłam, że to niepotrzebne.Ale wolała
          mieć to na piśmie...
          • kra123snal Re: Ja, moja matka i pieniądze 22.11.08, 20:13
            No cóż... Zawsze będziesz mogła dziedziczyć po ojcu smile Chyba, że to
            też już wykluczone... Może akt notarialny gdzieś zaginie. Kurczę,
            bardzo przykra sytuacja, szczególnie w sytuacji, kiedy nic nie jest
            jasne, trzeba się domyślać... A mama jakoś uzasadniła prośbę o
            zrzeczenie się praw do spadku?
            A z innej beczki - dziecko chyba ma prawo do spadku, pomimo całej
            sytuacji i czy w takim przypadku zachowek jest wykluczony?

            W sumie spadek spadkiem, ale przykro jakoś tak by mi było... Cała
            sytuacja jest przykra.
            • miss.gilmore Re: Ja, moja matka i pieniądze 22.11.08, 20:16
              Ojca nie znam, ani on mnie.Chociaż nazwisko miałam po nim, więc cień
              sznsy jest.Może jest multimiliarderem, kto wie sad
              • kra123snal Re: Ja, moja matka i pieniądze 22.11.08, 20:24
                sorry, właśnie przeczytałam na dole o ojcu. Ale skoro masz
                rodzeństwo, to ktoś musi go znać. Zresztą nieważne, bo zaczynam mieć
                milion pytań, szczególnie w kontekście mieszkaniowym, możliwości w
                poprzednim systemie, ale to nie na temat smile Coś mi tu nie gra smile
                • miss.gilmore Re: Ja, moja matka i pieniądze 22.11.08, 20:33
                  Rodzeństwo mam przyrodnie, tz. po ojczymie.
                  A co do mieszkania, było wykupione przez mojego dziadka niedługo po
                  zmianie systemu, od razu jak tylko była taka możliwość.I przepisane
                  na moją mamę, za free.
                  • kra123snal Re: Ja, moja matka i pieniądze 22.11.08, 20:37
                    olej ją. Pomoc powinna być szczera i na jasnych zasadach. Tych zasad
                    tutaj zabrakło.
    • p3nisista troll 22.11.08, 18:54
      dwa posty na forume od razu chwytająca za serce historia.

      Ogólnie 2/10
      • miss.gilmore Re: troll 22.11.08, 18:58
        Chciałabym być trollem, uwierz.Czytam często, piszę żadziej, ale pod
        innym nikiem.
        • p3nisista troll na 100% 22.11.08, 19:00
          normalni użytkownicy olewają takie posty
          trolle ZAWSZE mają inne nicki których regularnie używają, ale piszą na
          kontrowersyjne tematy i się wstydzą

          ucz się a może za kilka lat dostaniesz 100 odpowiedzi
          • miss.gilmore Re: troll na 100% 22.11.08, 19:04
            Dzięki, właśnie zabiłaś mój wątek...
            • hellious Re: troll na 100% 22.11.08, 19:07
              No faktycznie, strasznie kontrowersyjny watek... P3nisista, a pojdziesz ty! Idz truc dupy gdzie indziejsmile
              • dlania No wiecie, kto jak to... 22.11.08, 19:09
                ...ale P3nisista sie na trollowianiu zna jak mało kto!wink
                • hellious Re: No wiecie, kto jak to... 22.11.08, 19:11
                  Fakt Dlania smile I on pierwszy zawsze wynajduje nowe Trolle tongue_out
        • umieram2raz Re: troll 22.11.08, 19:30
          Nie przejmuj się głupimi uwagami o trollach, ja też, choć na forum jestem
          codziennie, o bardzo trudnych sprawach wolę pisać "jako nie ja". Czasem tak jest
          lepiej, zwłaszcza, jeśli ze względu na poglądy w innych sprawach grono
          życzliwych inaczej będzie triumfować, że i Tobie przytrafiło się coś paskudnego.
          A my dwie, zapewniam Cię, też nie jesteśmy jedyne smile Jednym słowem, olej
          komentarz, i tyle.

          Co do głównego wątku, to bardzo Ci się dziwię, że tę osobę jeszcze nazywasz
          matką. Biologiczne więzi nie wystarczą, żeby zasłużyć sobie na szacunek na
          starość. Szkoda, że ona o tym nie pamięta. No, ale za pieniądze z mieszkania po
          babci (która, jeśli już nie żyje, pewnie w grobie się przewraca), uzyskane od
          Ciebie, stać ją będzie na to, żeby sobie opłacić całkiem przyzwoity dom opieki.
          Moja matka, za o wiele mniejsze pieniądze, poświęciła swoje dwie córki, ich
          dzieci, swoją matkę i siostrę. Nasz ojciec zorientował się szybciej i rozwiódł
          się, jak jeszcze nie okradła z całości i jego samego. Matka zabierała pieniądze
          z naszych komunii, zabierała pieniądze, które przysyłała rodzina z zagranicy
          specjalnie dla nas, przepuszczała je na duperele, kawki z koleżankami, albo
          ciuchy, których i tak nie umiała uszanować i niszczyła przy pierwszym praniu.
          Wytrzymywaliśmy z nią przez trzydzieści lat. Gdy okradła swojego wnuka (zwinęła
          miesięczne kieszonkowe, które dostał na spędzenie u niej wakacji - udała potem,
          że pożyczyła, potem, że sam wydał na bzdury, potem kupiła mu jakąś idiotyczną
          grę w ramach spłaty, jakby nie mogła mu zwyczajnie oddać pieniędzy), coś w
          rodzinie pękło. Awantura, ciężka obraza majestatu - i wszyscy przestali dla niej
          istnieć. Żal powiedzieć, ale z wzajemnością. I tyle Ci powiem, że gdyby ona była
          moją znajomą, to numer jej telefonu dawno wyleciałby z mojej komórki. Trzymam go
          nadal, choć nie wiem po co, bo kobieta kompletnie mi zobojętniała.
          Na Waszym miejscu zastanowiłabym się nad oddaniem jej tej chałupy i wzięciem
          innego mieszkania na kredyt, zwłaszcza, że dużą część wkładu własnego już macie.
          Nienawidzę być wdzięczna i lizać komuś dupska, zwłaszcza, gdy ten ktoś robi mi
          wielką łaskę. Nie namawiam Cię do rodzinnej awantury, ale... Przemyśl to sobie.
          Powodzenia!
          • hugo43 Re: troll 22.11.08, 19:45
            o rany!!!moja,mimo ze kocha pieniazki nad zycie i wszystkie rozmowy
            dotycza rachunkow,cen itd(tzn jej monologi),to kupila mi mieszkanie
            za gotowke!!!tylko strasznie pilnowala,zeby akt byl na mnie!!!i
            mimo,ze teraz powodzi nam sie megasuper,to od nas nic nie ciagnie i
            zwrotu kasy nie chce.sami z mezem zastanawiamy sie,czy w momencie
            zakupu byla poczytalna?!
          • miss.gilmore Re: troll 22.11.08, 19:51
            umieram2raz napisała:
            >
            > Co do głównego wątku, to bardzo Ci się dziwię, że tę osobę jeszcze
            nazywasz
            > matką. Biologiczne więzi nie wystarczą, żeby zasłużyć sobie na
            szacunek na
            > starość.

            No ale jednak to moja matka, mamy wspólną rodzinę, czsem się
            przypadkiem spotykamy.

            Szkoda, że ona o tym nie pamięta. No, ale za pieniądze z mieszkania
            po
            > babci (która, jeśli już nie żyje, pewnie w grobie się przewraca),
            uzyskane od
            > Ciebie, stać ją będzie na to, żeby sobie opłacić całkiem
            przyzwoity dom opieki.

            Do domu opieki to raczej jej jeszcze dużo brakuje lat, a pieniądze
            sukcesywnie przepuszcza, nowy samochód, laptop, to kosztuje.
            >
            > Moja matka, za o wiele mniejsze pieniądze, poświęciła swoje dwie
            córki, ich
            > dzieci, swoją matkę i siostrę. Nasz ojciec zorientował się
            szybciej i rozwiódł
            > się, jak jeszcze nie okradła z całości i jego samego. Matka
            zabierała pieniądze
            > z naszych komunii, zabierała pieniądze, które przysyłała rodzina z
            zagranicy
            > specjalnie dla nas, przepuszczała je na duperele, kawki z
            koleżankami, albo
            > ciuchy, których i tak nie umiała uszanować i niszczyła przy
            pierwszym praniu.
            > Wytrzymywaliśmy z nią przez trzydzieści lat. Gdy okradła swojego
            wnuka (zwinęła
            > miesięczne kieszonkowe, które dostał na spędzenie u niej wakacji -
            udała potem,
            > że pożyczyła, potem, że sam wydał na bzdury, potem kupiła mu jakąś
            idiotyczną
            > grę w ramach spłaty, jakby nie mogła mu zwyczajnie oddać
            pieniędzy), coś w
            > rodzinie pękło. Awantura, ciężka obraza majestatu - i wszyscy
            przestali dla nie
            > j
            > istnieć. Żal powiedzieć, ale z wzajemnością.

            To chyba już choroba, żeby dziecku?!!


            I tyle Ci powiem, że gdyby ona był
            > a
            > moją znajomą, to numer jej telefonu dawno wyleciałby z mojej
            komórki. Trzymam g
            > o
            > nadal, choć nie wiem po co, bo kobieta kompletnie mi zobojętniała.
            > Na Waszym miejscu zastanowiłabym się nad oddaniem jej tej chałupy
            i wzięciem
            > innego mieszkania na kredyt, zwłaszcza, że dużą część wkładu
            własnego już macie
            > .
            > Nienawidzę być wdzięczna i lizać komuś dupska, zwłaszcza, gdy ten
            ktoś robi mi
            > wielką łaskę. Nie namawiam Cię do rodzinnej awantury, ale...
            Przemyśl to sobie.

            Ja też źle się z tym czuję, ale nie dam jej tej satysfakcji.Gdyby to
            chociaż w czymś mogło pomóc, ale ona nie zrozumie chyba nigdy, matki
            już i tak nie odzyskam....
            > Powodzenia!
            • umieram2raz Re: troll 22.11.08, 19:59
              > To chyba już choroba, żeby dziecku?!!

              Najpierw, przypominam, swoim dzieciom. O mężu wolę nie mówić...
              Wnukowi... To już był skandal rodzinny. Nie wybaczyliśmy....
              • miss.gilmore Re: troll 22.11.08, 20:05
                Nie żałujesz?
                Bo ja tak sobie myślę czasem, że może nie warto, że to tylko
                pieniądze.Swojego ojca nie znam, teraz jeszcze matka...
                Czuję się czasem jakbym była sama na świecie, ciężko mi z tym.A
                teraz zbliżają się święta, zawsze spędzliśmy wigilię u matki, była
                cała rodzina, dużo dużo ludzi, atmosfera b. fajna.A w tym roku klops.
                Może gdzieś wyjedziemy z dzieciakami...
                • umieram2raz Re: troll 22.11.08, 21:34
                  Szczerze? Nie. Owszem, jest gdzieś w głębi serca żal, że moja mama nie jest mamą
                  jak z bajek dla dzieci, nie jest taką kochaną, fajną, ciepłą mamą z sercem na
                  dłoni. Ale ja raczę czuję ulgę, że zerwaliśmy z tą hipokryzją. I, niestety,
                  hipokrytką. Bo ona przy wszystkich swoich numerach potrafiła wmawiać nam, że jak
                  tylko by miała, to dałaby nam wszystkim, wszystko, wszystko dla swoich dzieci...
                  Po czym dostawała pieniądze, często całkiem spore, i nie potrafiła kupić nam
                  lizaka, czy wnukom maskotki. I żeby nie było - nigdy nam na tym nie zależało,
                  nie chodziłyśmy głodne, zaniedbane, cała rodzina o nas dbała. Mama po prostu nie
                  umiała, wolała łatwe życie, chciała podskoczyć wyżej tyłka, a tak się nie da.
                  Chciałyśmy tylko, żeby dotrzymywała danego nam słowa. że jak da, to da. Że jak
                  pożyczyła, to odda. A pożyczała od nas sporo, z oddawaniem było dużo gorzej. Na
                  ślub dostałam od niej bukiet, który tak naprawdę kupiła moja siostra. Też jej
                  nie zwróciła pieniędzy, nawet za to. Wypominam? Nie. Bo cała ta sytuacja jest
                  dla mnie i tak wystarczająco przykra, I tak świecę za nią oczami przed mężem,
                  przed jego rodziną, przed dziećmi. Wszystko co mam, osiągnęliśmy z mężem własną
                  pracą. Jej nie zawdzięczam niczego, poza jedną nauką - żeby nie być taką jak ona.
                  Mówisz, że to tylko pieniądze. Tak, zgadzam się. Ale pieniądze w tym przypadku
                  są tylko narzędziem, dzięki któremu cechy jej charakteru wyszły na jaw. Dla
                  jednej złotówki zrobiłaby wszystko, żeby ją zagarnąć. To nie przenośnia
                  niestety, ani nie przesada. Dla niej "mieć" to "być", a każda znajomość, każda
                  przyjaźń, każdy członek rodziny, oraz każde możliwe działanie sprowadza się do
                  tego, ile można dzięki temu mieć. Czy to się opłaca? Jak ktoś lub coś przestaje
                  przynosić określoną korzyść, staje się zbędny. Z moją siostrą pokłóciła się
                  przed jej ślubem, tylko po to, żeby nie musieć kupować jej prezentu. Naprawdę,
                  myślisz, warto mieć taką osobę w swoim otoczeniu?
                  A Ty nie jesteś sama. Masz męża, masz dzieci, jest reszta rodziny. Wyjazd na
                  święta może się okazać dużo większą frajdą dla wszystkich, niż spędzenie tych
                  świąt, uśmiechając się sztucznie do matki i udawać, że temat nie istnieje. smile
    • luxure Re: Ja, moja matka i pieniądze 22.11.08, 21:05
      Aż się wierzyć nie chce, że można być taką świnią. Jednak często w takich
      właśnie sytuacjach sprawdza się powiedzenie, że z rodziną najlepiej wychodzi się
      na zdjęciach.
      • umieram2raz Re: Ja, moja matka i pieniądze 22.11.08, 21:38
        Pod jednym warunkiem - że staniesz z boku, i będziesz mogła się "odciąć" big_grin
    • osa551 Re: Ja, moja matka i pieniądze 22.11.08, 22:31
      Cztery dni przed planowanym przekazaniem pieniędzi(a
      > jednocześnie naszą rocznicą ślubu) dowiedziałam się od tzw.osoby
      > trzeciej, że matka zamierza zażądać od nas dwukrotnie wyższej kwoty.
      > Mamusia potwierdziła.W toku dalszych negocjacji stanęło na tym że do
      > kwoty początkowej doliczone zostały odsetki jakie naliczyłby bank za
      > kredyt tzw konsumpcyjny, co w sumie dało kwotę o 2/3 wyższą od
      > początkowej.

      Współczuję matki, zasady niestety trzeba było określić na początku na piśmie,
      wtedy nie byłoby problemu. Niestety takie historie zdarzają się w każdej rodzinie.

      U nas było tak. Wuj w latach 70-tych na chrzcie mojego męża podarował z tej
      okazji mojej teściowej pewną rzecz. Rzecz ta była jakąś pamiątką rodzinną. Mniej
      więcej 30 lat później ów wuj zjawił się u teściowej ni z gruszki ni z pietruszki
      (mieszka na drugim końcu PL), zabrał ową rzecz twierdząc, że te 30 lat temu on
      jej to tylko pożyczył. Pożegnał się i wyszedł. Teściowa ponoć stała jakiś
      dłuższy czas na środku salonu - tak ją wcięło.
      • fas-s Re: Ja, moja matka i pieniądze 22.11.08, 22:42
        Znajadz moich rodzicow i tesciow dali by nam te mieszkanie za darmo
        bysmy zyli szczesliwie.Mam taka sytuacje ze tez nie mamy swojego
        mieszkania i tescie sprzedaja swoje duze,kupuja sobie mniejsze a
        reszte dadza nam na nasze mieszkanie i jeszcze planuja doplacic zeby
        wkoncu kupic to mieszkanie.
    • gacusia1 Re: Ja, moja matka i pieniądze 23.11.08, 20:14
      To mnie dziwilo i dziwic bedzie zawsze,dlaczego matki sa dla swoich
      dzieci falszywe i niesprawiedliwe?
      Skoro kwota byla ustalona,matka nic wczesniej nie wspominala o
      podwyzszeniu kwoty to postapila zwyczajnie po chamsku zadajac
      odsetek. Masz prawo czuc sie tak,jak sie czujesz. Czy teraz
      mieszkanie nalezy juz do Was,czy ciagle jest jakis haczyk?
      • miss.gilmore Re: Ja, moja matka i pieniądze 23.11.08, 20:21
        Jest nasze, a właściwie to tylko moje oficjalnie, bo zgodziła się
        przepisać ale tylko na mnie.Żeby zrobić teraz współwłasność z mężem
        musielibyśmy znów iść do notariusza i zapłacić kilkaset złotych.
    • chicarica Re: Ja, moja matka i pieniądze 23.11.08, 20:21
      Można było to rozwiązać prościej, mianowicie - matka mogła przepisać mieszkanie
      na Ciebie, pozostałoby ono Twoim majątkiem odrębnym (jeśli chodzi o to, że matka
      nie chciała sponsorować Twojego męża).
      Można było też doliczyć odsetki takie jak w kredycie hipotecznym - czyli niższe
      od kredytu konsumpcyjnego. Ale o tym trzeba było mówić wcześniej, a nie na dzień
      przed spłatą.
      Szczerze, to ja bym też chyba ochłodziła stosunki z matką po czymś takim - skoro
      nie chce się rozliczać jak rodzina, nie powinna też oczekiwać rodzinnego ciepła.
      • miss.gilmore Re: Ja, moja matka i pieniądze 23.11.08, 20:25
        Na odsetki od hipotecznego się nie chciała zgodzić.
        A jeśli chodzi o przepisanie mieszkania tylko na mnie, to uważam to
        za niesprawiedliwe, gdyby to faktycznie była darowizna to owszem.Ale
        w zasadzie to ja dostałam pół mieszkania, a za drugie pół miał mój
        mąż zapłacić i zapłacił.To tylko rzucanie nam kłód pod nogi.
        • burza4 Re: Ja, moja matka i pieniądze 23.11.08, 20:41
          gwoli formalności - połowa jest twoja, a na drugą odkładaliście jako
          małżeństwo? jeśli tak, to proporcje nie wynoszą 50/50, tylko 75/25.

          z tego co piszesz, wynikałoby że matka jest pod dużym wpływem
          ojczyma, skoro stara się jak widać zabezpieczyć swoj majątek.
        • benignusia Re: Ja, moja matka i pieniądze 23.11.08, 21:36
          Delikatnie mówiác jestem w szoku,slyszalam juz o roznych relacjach
          matka-córka ale to jest naprawde z jej strony nie fer...
        • ruta.dl Re: Ja, moja matka i pieniądze 24.11.08, 11:36
          o ile dobrze rozumiem nie bylo zadnej umowy na pismie. Byla "na
          gebe" ustalona kwota X do oddania po 5 latach. Jak jej sie dzien
          wczesniej przy dacie zwrotu o odsetkach przypomnialo, to ja na Twoim
          miejscu oddalabym te umowione pieniadze i powiedziala "dziekuje do
          widzenia". Do sadu by Cie nie podala, bo nie bylo umowy na pismie. A
          nawet jak byla ustna, to przy swiadkach nie bylo mowy o odsetkach.
          Wygralabys w kazdym sadzie.
    • miss.gilmore Re: Ja, moja matka i pieniądze 23.11.08, 23:03
      Dzięki dziewczyny, trochę mi lepiej, bo spodziewałam się że zostanę
      objechana, że pazerna, i jak mogę wymagać,itd.
      Od tamtych wydarzeń minęło już parę miesięcy i rodzina,bliższa i
      dalsza, spodziewa się że zapomnę o sprawie i będzie jak
      dawniej.Jakby nic się nie stało.Ale ja nie potrafię i nie wiem czy
      mi to przejdzie.Ale przykro mi też patrzeć jak moje dzieci obojętnie
      traktują swoją było nie było babcię, jakby już zupełnie o niej nie
      pamiętały...
    • sir.vimes Nie dziwię ci się. Zarabiać na własnym dziecku - 23.11.08, 23:25
      niebywałe.

      Mam nadzieje, że od sumy odliczyłaś równowartość zachowku po swojej babci?
      • miss.gilmore Re: Nie dziwię ci się. Zarabiać na własnym dzieck 23.11.08, 23:31
        Nic niestety nie odliczałam, choć miałam pokusę odliczyć kaskę na
        prawo jazdy od babci, której(kasy, nie babci) nigdy nie
        zobaczyłam wink z odsetkami oczywiście ;P
        • miss.gilmore Re: Nie dziwię ci się. Zarabiać na własnym dzieck 23.11.08, 23:36
          A, i prezent ślubny, który mamusia sobie zchowała jako "pokrycie
          kosztów wesela".
          • gacusia1 Re: Nie dziwię ci się. Zarabiać na własnym dzieck 24.11.08, 00:07
            Matka zabrala TWOJ prezent slubny jako pokrycie kosztow wesela????
            Nie wierze...Czy Twoja matka nie lubi Twojego meza???
          • osa551 Re: Nie dziwię ci się. Zarabiać na własnym dzieck 24.11.08, 00:18
            > A, i prezent ślubny, który mamusia sobie zchowała jako "pokrycie
            > kosztów wesela".

            Obawiam się, że to jeszcze nie ostatni numer Twojej mamy. Tacy ludzie mają już
            tak w głowie poukładane. Niestety idę o zakład, że mama jak będzie w podeszłym
            wieku przyjdzie do Ciebie i zażąda renty albo alimentów. Nawet gdyby się jej
            prawnie nie należały wyciągnie je od Ciebie "moralnie".
    • kitty4 Re: Ja, moja matka i pieniądze 24.11.08, 08:34
      No cóż... Wiem, że wygłoszę niepopularną tu opinię, ale po
      doświadczeniach ze swoją matką inna byc nie może.

      Otóż, ja osobiście myślę, że Twoja matka miała prawo
      postąpić tak jak postąpiła. Było to jej mieszkanie, i mogła zrobić z
      nim co chciała. Mogła przecież Wam wynająć za kwotę wolonorynkową, i
      po takiej cenie chcieć je Wam sprzedać, prawda ? A tak darowała 50%
      wartości mieszkania. Dla mnie osobiście jest to bardzo dużo.
      • i.w.o.n.k.a Re: Ja, moja matka i pieniądze 24.11.08, 08:52
        Prawo miała, ale żal mam do niej nie o to że darowała mi "tylko" pół
        mieszkania, a o zmianę wcześniejszych ustaleń.I do dziś się
        zastanawiam co by było gdyby mi ktoś nie wypaplał jej planów przed
        oddaniem pieniędzy.Może wzięłąby pieniądze i dopiero wtedy
        powiedziała że chce drugie tyle.
        • kasia.kul Re: Ja, moja matka i pieniądze 24.11.08, 13:33
          Teraz tylko uważaj, żeby rodzeństwo nie rościło sobie prawa do
          zachowku, pamiętaj, że do zachowku wchodzą też wszystkie darowizny.
          • emilly4 Rada na przyszlosc.. 24.11.08, 14:32
            Nawet z matka trzeba pisac umowe, bo jak widac "slowna" na nic sie tutaj nie
            zdala..przykre, ale prawdziwe.
        • marysienka44 Re: Ja, moja matka i pieniądze 24.11.08, 15:06
          Chyba zapomniałas się przelogować... smile
          • marysienka44 Re: to do iwonki 24.11.08, 15:06


    • sanna.i Re: Ja, moja matka i pieniądze 24.11.08, 15:11
      Czytam czasem o tych matkach,ojcach i mam wrażenie,że ja się z kosmosu
      urwałam.Moi rodzice oddaliby ostatni grosz na mnie czy wnuka (szczęśliwie nie
      musząsmile), siłą wciskają kasę na zasadzie "to dla małego", stale podkreślają,że
      to czego się dorobili (nieruchomości itp.) jest dla nas,bo w sumie dla kogo? I
      nie są to puste słowa.Nie twierdzę,że to wykorzystuję,staram się być maksymalnie
      samodzielna.Ale mam ich stuprocentowe wsparcie i wiem,że dla swoich dzieci będę
      taka sama.
      Takie posty jak twój po prostu mnie szokują.Twoja matka jest gorsza niż bank,bo
      bank by cię przynajmniej nie zwodził.
      Trudno,zapożyczyliscie się,oddaliscie kasę.Myślę,że czas uciąć te
      kontakty.Może,jak już będzie stara i przez wszystkich zapomniana,rodzona córka i
      wnuk słowem sie do niej nie odezwą,zrozumie na czym polegał jej błąd.
      Bardzo współczuję.
      • gabrielle76 Re: Ja, moja matka i pieniądze 24.11.08, 17:44
        Współczuję takiej matki, moi rodzice oddaliby mi ostatni grosz
Pełna wersja