micha11
23.12.08, 00:20
Czy macie taką w rodzinie. Ja mam . Żona brata. Spotykamy się co
tydzień, ja z mężem , rodzice i brat ze swoją żoną. Są małżeństwem
od pół roku. Przedtem przez parę lat się spotykali, ale ona nigdy
nie przychodziła bo wiecznie się uczyła. Teraz przyłazi toto co
tydzień na te nasze rodzinne spotkania i nic się nie odzywa a my się
produkujemy żeby nie było drętwej ciszy. Na pytania co u niej
słychac odpowiada "nic" w żaden sposób nie da się jej wciągnąc do
rozmowy, do żadnej rozmowy się nie włączy.Potrafi tak siedziec przez
dwie godziny i znudzona patrzy w podłogę ewentualnie "milusio" się
uśmiecha i reaguje minami i wielkimi oczami na to co my mówimy. Co
byście zrobiły z takim pasożytem towarzyskim? Wogóle po co ona
przychodzi jeśli nie ma nic do powiedzenia a te wizyty ją nudzą?
Odkąd się pojawiła skończyły się miłe rodzinne spotkania. Fajnie
jest tylko wtedy gdy z jakiegoś powodu brat z żoną nie mogą
przyjechac.