Dodaj do ulubionych

Koszmarna bratowa lub szwagierka

23.12.08, 00:20
Czy macie taką w rodzinie. Ja mam . Żona brata. Spotykamy się co
tydzień, ja z mężem , rodzice i brat ze swoją żoną. Są małżeństwem
od pół roku. Przedtem przez parę lat się spotykali, ale ona nigdy
nie przychodziła bo wiecznie się uczyła. Teraz przyłazi toto co
tydzień na te nasze rodzinne spotkania i nic się nie odzywa a my się
produkujemy żeby nie było drętwej ciszy. Na pytania co u niej
słychac odpowiada "nic" w żaden sposób nie da się jej wciągnąc do
rozmowy, do żadnej rozmowy się nie włączy.Potrafi tak siedziec przez
dwie godziny i znudzona patrzy w podłogę ewentualnie "milusio" się
uśmiecha i reaguje minami i wielkimi oczami na to co my mówimy. Co
byście zrobiły z takim pasożytem towarzyskim? Wogóle po co ona
przychodzi jeśli nie ma nic do powiedzenia a te wizyty ją nudzą?
Odkąd się pojawiła skończyły się miłe rodzinne spotkania. Fajnie
jest tylko wtedy gdy z jakiegoś powodu brat z żoną nie mogą
przyjechac.
Obserwuj wątek
    • marghe_72 Re: Koszmarna bratowa lub szwagierka 23.12.08, 00:28
      A może ona czuje się skrępowana itp?
      • mami-ja Re: Koszmarna bratowa lub szwagierka 24.12.08, 01:07
        ciesz sie,ze masz taka cicha myszke w rodzinie.moja szwagierka jak
        sie rozgada tak nie da nikomu dojsc do slowa...tylko ona i ona i
        ona...ach ta rodzina!!!
    • gamma0 Re: Koszmarna bratowa lub szwagierka 23.12.08, 00:33
      też mi przyszło to do głowy. może czuje się skrępowana nową sytuacją, nowymi
      ludźmi? złą aurę czuje się w powietrzu, może więc po prostu należałoby
      szwagierkę zaktywizować? zapytać co myśli o danej sprawie, poprosić o pomoc w
      np. rozkładaniu ciasta i jakoś zagaić rozmowę?
      • micha11 Re: Koszmarna bratowa lub szwagierka 23.12.08, 00:45
        Problem w tym ,że my cały czas próbujemy ją wciągnąc do rozmowy a
        ona odpowiada "tak", "nie", czasami bąknie cicho jedno zdanie. Nie
        wykazuje żadnej chęci porozmawiania. Żal mi tych spotkań w rodzinnym
        gronie zanim ona się zjawiła. Brat jak powie coś nie tak według niej
        to go kasuje porozumiewawczym spojrzeniem. Wogóle ona się chyba
        komunikuje spojrzeniami.
        • zona_mi Re: Koszmarna bratowa lub szwagierka 23.12.08, 00:52
          Może po prostu się wstydzi.
          Albo boi.
          Albo was nie lubi.
          • kropkacom Re: Koszmarna bratowa lub szwagierka 23.12.08, 08:57
            > Albo was nie lubi.

            Oczywiście ze Was nie lubi wink A tak poważnie, to jest pewnie nieśmiała. I mówię
            poważnie bo znam takich ludzi i przeraża mnie jak szybko i brutalnie inni ich
            oceniaj.
        • aaadddaaa83 Re: Koszmarna bratowa lub szwagierka 23.12.08, 00:58
          Też mam (niestety) takie CUŚ w rodzinie. Męża brata żona. Tyle, że ja jej nie
          zapraszam, a to cuś i tak przyłazi. Znam ją tyle samo co mojego męża, tj. 5,5
          roku a zamieniłam z nią może kilkanaście zdań. Nie to, że się nie widujemy, oni
          mieszkają z moją teściową więc tak wychodzi, że przynajmniej raz w tygodniu tam
          jestem, a jak jeszcze nie byłam żoną mojego męża to częściej, po prostu ona
          nigdy się nie odzdzywała, nie schodziła by się przywitać czy coś zagadać, po
          prostu dzik jakiś jakby w buszu chowana. Dopiero od pół roku jak urodziła
          dziecko i ma pewnie dość siedzenia w domu (a koleżanek to nie ma, na serio) to
          szuka kontaktu ze mną. Nie zapraszam jej, a to ma taki tupet, że i tak przy byle
          okazji przyjeżdża. Masakra. Kilkakrotne dawałam do zrozumienia, że ją daleko w
          ... mam a to jakieś niekumate, albo udaję głupszą niż jest. No i co zrobić,
          przypałętało się takie do rodziny i nic nie poradzisz.
          • zoofka Re: Koszmarna bratowa lub szwagierka 23.12.08, 09:29
            dżizas jaki szacunek do drugiego człowieka... Masakra.
          • kajak75 Re: Koszmarna bratowa lub szwagierka 23.12.08, 10:40
            Ty tez sie do tej rodziny przypaletalassmile tylko chwile wczesniej
            • zoofka Re: Koszmarna bratowa lub szwagierka 23.12.08, 10:42
              Ale ona czuje sie lepsza nie wiedzieć czemu.
              Z taka niewyparzoną gębą może znalazła się wśród swoich...
              • torakora Re: Koszmarna bratowa lub szwagierka 23.12.08, 11:50
                Z jednej strony daje jej znać że ma ją w ... z drugiej jest oburzona, że ta nie
                zbiega rozradowana przywitać się. Nie dogodzisz.
            • aaadddaaa83 Re: Koszmarna bratowa lub szwagierka 23.12.08, 18:38
              Ja się dopiero przypałętałam jakieś 6 lat po niej...
        • deodyma Re: Koszmarna bratowa lub szwagierka 23.12.08, 14:01
          micha11 napisał: Żal mi
          tych spotkań w rodzinnym
          > gronie zanim ona się zjawiła. czyli
          wychodzi na to, ze wedlug Ciebie bratowa jest intruzem w Waszej rodzinie a Ty
          dalejsz jej to w jakis sposob odczuc. wcale sie wiec dziewczynie nie dziwie.
    • fajka7 Re: Koszmarna bratowa lub szwagierka 23.12.08, 00:50
      No nie wiem czy bym sie odzywala, gdyby rozmowa wokol mnie toczyla
      sie na takim poziomie i takim jezykiem jak o niej piszesz.
      Toto. Fajna jestes. Szwagierka marzenie.
      • miruka Re: Koszmarna bratowa lub szwagierka 23.12.08, 06:21
        a gdzie stare porzekadło - mowa jest srebrem a milczenie złotem?, a
        tak na poważnie to małomówni ludzie istnieją (halo to ja!) i
        naprawdę mają z tym problem, bo przyjęte jest że się rozmawia i już,
        ja na jednym przyjęciu nie powiedziałam ani słowa, do dzisiaj to
        pamiętam jako traumatyczne przezycie, otóż nie odczuwałam potrzeby
        nic powiedzieć, a nikt o nic nie pytał, cóż wszyscy ekstrawertycy
        radzili sobie znakomicie, na ogół bardzo się wysilam żeby coś
        powiedzieć jak jestem wśród ludzi, co by moim zdaniem było warte
        powiedzenia, to nie jest proste, a się robi, żeby być "kulturalnym i
        towarzyskim", chociaż jest potrzebne innym, mnie nie, apeluję o
        zrozumienie dla szwagierki i głębszą analizę
        • paliwodaj Re: Koszmarna bratowa lub szwagierka 23.12.08, 07:10
          oj mamy takowa osobe z ktorej nie jestem w stanie tolerowac nawet
          patrzac na zdjecia.
          Od poczatku sie nie polubilysmy. Ta z kolei jest wulkanem, gada
          szybko, gestykuluje i ogolnie wtraca jakies nie powiazane z rozmowa
          uwagi, glownie krytyke kogos, czegos. Wprowadza tak nerwowa
          atmosfere tym ciaglym gadaniem i krytykowaniem
          Dziewczyna ta to niespelniona aktoreczka, ktora owszem tu i owdzie
          grywa, prowadzi jakas audycje w radio. Zmienila imie bo uwaza ze
          jej to ulatwi kariere. Biedna tesciowa nie mogla sie przestawic na
          nowe imie, wiec mowi do niej corciu, coreczko, bo kazde
          wypowiedzenie starego imienia wywoluje potok wrzaskliwych slow " nie
          nazywam sie tak!" na wszelkich stronach internetowych gdzie
          zamieszcza swoje dane ujela sobie 4 lata!
          W rodzinie wlasciwie rozmawia juz tylko z matka i bratem ( mezem )
          bo wszyscy poza nie dorastaja jej do piet.
          Najwiekszym chyba przekretem, chociaz nie jestem pewna.... bylo gdy
          mamusia kupila jej mieszkanie na obrzezach miasta, razem z moim
          mezem wykonczyla je, a owa osoba nagle zmienila zdanie ze ona nie
          bedzie tu mieszkac, bo wszystko co kocha jest w centrum. Sila rzeczy
          mamusia kupila jej mieszkanie w starej kamieniczce za kosmiczne
          pieniadze
        • micha11 Re: Koszmarna bratowa lub szwagierka 23.12.08, 19:19
          Ale nie rozumiem po co osoby które nie mają nic do powiedzenia
          przychodzą na takie spotkania i milczą a reszta się produkuje żeby
          nie było krępującej ciszy. A taka sie wygodnie rozsiada i słucha. To
          jest towarzyskie pasożytnictwo.Taki milczek psuje atmosfere i stawia
          innych w kłopotliwej sytuacji. jak nie ma nic do powiedzenia to
          niech siedzi w domu.
          • hellious Re: Koszmarna bratowa lub szwagierka 23.12.08, 19:21
            Micha, a skad ty wiesz, ze ona tak bardzo chce tam siedziec? Moze meczy sie z wami tak jak wy z nia, ale nie chce robic przykrosci mezowi. Nie wpadlas na to? A z reszta o czym wy takim rozmawiacie, ze przeszkadza ci, ze dziewczyna slucha?
    • dirgone To może ja, hyhy 23.12.08, 08:22
      Śmieję się, bo akurat siostrę mojego lubego bardzo lubię i mamy sporo tematów do
      rozmowy.
      Ale ja właśnie czasami taka jestem i często byłam. Nie odzywałam się. W ogóle.
      Potrafiłam na takich spotkaniach nie odezwać się przez 2-3 godziny. Nie miałam
      nic ciekawego do powiedzenia i tyle. I też odpowiadałam "Tak" lub "Nie". I nadal
      porozumiewam się z lubym strasznym wzrokiem, szczególnie jak walnie jakiegoś
      kalafiora, którego wolałabym ukryć. Lub kopię go nogą pod stołem.

      Może ona wcale nie lubi przychodzić na te spotkania, tylko mąż ją ciągnie? A jak
      masz taki stosunek do niej, to na pewno to wyczuwa i tym bardziej nie ma ochoty
      sie odezwać, bo się boi, że czego nie powie, to i tak bedzie źle.
      • fugitive Re: To może ja, hyhy 23.12.08, 08:55
        dirgone napisała:

        > > Ale ja właśnie czasami taka jestem i często byłam. Nie odzywałam
        się. W ogóle.
        > Potrafiłam na takich spotkaniach nie odezwać się przez 2-3
        godziny. Nie miałam
        > nic ciekawego do powiedzenia i tyle. I też odpowiadałam "Tak"
        lub "Nie". I nada
        > l
        > porozumiewam się z lubym strasznym wzrokiem, szczególnie jak
        walnie jakiegoś
        > kalafiora, którego wolałabym ukryć. Lub kopię go nogą pod stołem.
        >
        >No wybacz ale czy nie sądzisz, że takie zachowanie jest zwyczajnie
        niekulturalne. Nie odzywam się bo nie mam nic do powiedzenia,
        zdawkowe tak i nie..., piorunuję męża wzrokiem, kopię pod stołem...
        No ja wiem, że teraz na reguły savoir vivre nie zwraca się dużej
        uwagi, ale powiedz czy przynajmniej wiesz, ze Twoje zachowanie jest
        sprzeczne z zasadami dobrego wychowania, mówiąc innymi słowami
        zwyczajnie niegrzeczna jesteś. Czy kiedyś zamierzasz uczyć dziecko
        też tego jak zachować się w towarzystwie ? Oczywiście to samo odnosi
        się do szwagierki autorki wątku, ale piszę do Ciebie bo przyznałaś
        sie bez krepacji do takiego zachowania, i zastanawia mnie czy masz w
        nosie regułu dobrego wychowania czy po prostu ich nie znasz...
        • hellious Re: To może ja, hyhy 23.12.08, 09:00
          Kopaie pod stolem moze faktycznie nie jest szczytem kultury, ale powiedz w takim razie, co ma mowic ktos, kto zwyczajnie nie ma nic do powiedzenia w temacie rozmowy? Lepiej pieprzyc jak potluczony, byle tylko na mruka nie wyjsc? Czy tak ciezko jest zrozumiec, ze na swiecie istnieja ludzie malomowni? Nie kazdy szczebiocze jak szczygielek, i moze to lepiej, bo jak juz cos powie, przynajmniej go sluchaja ( chocby ze zdziwieniatongue_out)
          • fugitive Re: To może ja, hyhy 23.12.08, 09:11
            no widzisz, nasza kultura (albo jej brak) poszedł tak daleko, że
            widzisz dwie alternatywy nie odzywac się , a na pytania odpowiadać
            tak lub nie, albo "gadać jak potłuczony". Zasady sovoir vivre mówią
            o tym, że należy zahowywac się tak aby nie krepować ludzi naszym
            towarzystwem, a tak niestety jest jesli siedzimy w gronie kilku
            osób , a jedna uparcie sie nie odzywa , lub zdawkowo rzuca tak lub
            nie na zadane pytania. Od razu zastanawiamy się czy ta osoba sie na
            nas obraziła, czy coś zrobliśmy nie tak, czy źle się czuję w naszym
            towarzystwie, czyż nie? I problem nie ma nic wspólnego z
            małomównością, Kulturalna, dorosła osoba jest w stanie wykrzesać z
            siebie kilkanascie miłych zdań, powiem więcej kulturalna osoba
            potrafi prowadzić konwersacje, jesli nie, powinna sie tego jak
            najszybciej nauczyć. Jeśli natomiast nasze samopoczucie na to nie
            pozwala, ból głowy czy coś, wymawiamy sie od spotkania, lub na
            wstępie przepraszmy, że nienajlepiej się dziś czujemy i wszyscy
            wtedy powinni zrozumiec nasza małomówność.
            • hellious Re: To może ja, hyhy 23.12.08, 09:18
              Widocznie dziewczyna jest malo asertywna i daje sie malzonkowi ciagac po spotkaniach, na ktore widocznie nie ma ochoty. Sa osoby, ktore poprostu zacinaja sie w takich sytuacjach, jest to dla nich duzy stres, ktorego napewno nie zmniejszaja spojzenia mowiace" co z nia jest nie tak?". Mo ze poprostu boi sie odezwac, zeby nie zrobic z siebie gorszej idiotki, niz juz jest uwazana? Wydaje mi sie, ze nikt jej nie pomaga znalezc sie w nowym towarzystwie, a wrecz przeciwnie...
            • dlania Re: To może ja, hyhy 23.12.08, 09:23
              fugitive napisała:
              Zasady sovoir vivre mówią
              > o tym, że należy zahowywac się tak aby nie krepować ludzi naszym
              > towarzystwem

              Czyli konwencje dla człowieka dla jego wygody czy człowiek w sidłach głupich
              konwencji?

              Kulturalna, dorosła osoba jest w stanie wykrzesać z
              > siebie kilkanascie miłych zdań

              Pewnie że jest w stanie, tylko po co?wink

              powiem więcej kulturalna osoba potrafi prowadzić konwersacje, jesli nie, powinna
              sie tego jak najszybciej nauczyć.

              Bo co??????? jej człowieczeństwo na tym straci? Wszyscy mamy być zrobieni z
              jednej, kulturalnej ęą kalki? To jest własnie to rozumienie kultury, które
              akcentuje jedynie pustą konwencjonalną formę, nie przykładając uwagi do
              indywidualnej treści.
              A co mnie to obchodzi, że kogos moje milczenie krepuje czy zniesmacza? Przeciez
              to problem tej osoby, że jest tak przyzwyczajona do rytualnego blablabla, że nie
              potrafi sie odnaleźc w innej sytuacji.
              • fugitive Re: To może ja, hyhy 23.12.08, 09:31
                no pewnie dlania możesz nawet zrobic kupę na dywanie< bo co Ciebie
                obchodza konwencję< następnie możeszzrobić awnturę swojemu ślubnemy
                na przyjęcie o coś czym cię wczesniej zdenerwoał< możesz też nogi
                położyć na stole pomiędzy pierwszym a drugim danie< następnie na
                zakończenie beknąć dwa razy i podłubać w nosie a co Cię to obchodzi<
                że kogoś to krępuje czy zniesmacza> czy wszyscy musimy być z tej
                samej kulturalnej kalki
                • hellious Re: To może ja, hyhy 23.12.08, 09:34
                  No i moze sobie Dlania nawet figurke z brazu na stole postawic, a dziewczyna moze nie miec ochoty rozmawiac z ludzmi, ktorzy najwidoczniej maja ja za chore zjawisko. Choc szczerze mowiac Twoje porownania maja sie nijak do tematu watku. Czy ty, widzac i czujac, ze osoby z ktorymi jestes ZMUSZONA spedzac czas, nie lubia cie i nie szanuja, masz ochotew uskuteczniac z nimi super kulturalne dyskusje? Moze nie kazdy, ja ty, sili sie na sztucznizne, tylko dlatego, ze tak wypada...
                  • dlania A swoją droga 23.12.08, 09:39
                    .. jesli twoja towarzyska konwersacja jest prowadzona na takim poziomie i takimi
                    porównaniami jak zaprezentowałas powyżej, to ja dziekują bardzo, i tak nic nie zjem.
                  • fugitive Re: To może ja, hyhy 23.12.08, 09:44
                    nie z taką osobą najchętniej sie nie spotykam, w ogóle wyznaje
                    zasadę , ograniczania sytuacji przebywania z osobami których nie
                    lubię do minimum i drugą zasadę jesli już musze się z nimi spotykac
                    zachowuję się bardzo grzecznie , chyba, że sytuacja czegoś innego
                    wymaga.
                • dlania Re: To może ja, hyhy 23.12.08, 09:37
                  O czym ty mówisz? Opisywana sytaucja dotyczy dziewczyny, która po prostu osmiela
                  sie nic nie robić, nie blablać towarzysko o pogodzie i królowej angielskiej.
                  To co ty opisałas to jest natomiast aktywne, w dodatku świadczące o ułomności
                  psychicznej a nie braku "ęą kultury" zachowanie.
                  • fugitive Re: To może ja, hyhy 23.12.08, 09:49
                    Zwróć uwagę , że nie odniosłam się do postu założycielki wątku, bo
                    rzeczywiście mało o tej osobie wiemy, ale do postu dziewczyny, która
                    bez krępacji pisze, że ona tak własnie się zachowuje , kopie pod
                    stołem, rzuca porozumiewawcze (opieprzające) spojrzenia mężowi,
                    odpowiada zdawkowo na stawiane pytania i nie widzi w tym nic złego.
                    Mój kolejny post odnosił sie do wyrażonej przez Ciebie postawy , a
                    co mi tam konwenanse i fakt, że innych zniesmaczam, postawy dodam
                    promowanej na tym forum, co tam inni moja wolność jest najważniejsz,
                    ot taka ze mnie egoistka, oczywiście egoistka w znaczeniu baaardzo
                    pozytywnym. No coż skrajność tych przykładów miała Ci pokazać, że
                    ludzie mają różne granice swojej wolności i może kiedyś spotkasz na
                    swej drodze takiego, co mało go obchodzi, że innych zniesmacza
                    • dlania Re: To może ja, hyhy 23.12.08, 09:56
                      Ja zupełnie inaczej podchodzę do sytuacji, o których mówimy, chyba patrzymy na
                      nie z dwóch punktów widzenia.
                      Każde społeczeństwo ma jakies swoje rytuały, w których możemy, ale nie musimy
                      brac udziału. Ich bardziej społeństwo zliberalizowane, tym mniejszy nacisk ogółu
                      na to, żeby brac z nich udział. Jak nie chcę, to nie biore udziału we mszy, w
                      wyborach, w spektaklu, w urodzinach czy w konwersacji przy stole własnie.
                      Dziewczyna z wątku bierze w nich udział z jakiegos powodu, ale zachowuje sie,
                      jakby jednak nie chciała. Więc tak ja trzeba traktować - ignorować, aczkolwiek z
                      okazaniem sympatiiwink
                      • fugitive Re: To może ja, hyhy 23.12.08, 10:10
                        a ja jednak wracam do postu dirgone, większośc osób piszących na tym
                        forum nie widzi w tym nic złego i niestety dlatego, że nikt w
                        czasach naszego dzieciństwa nie nauczył nas tego co dawniej
                        określano słowem "maniery". Oczywiście będziemy sobie mówić o
                        łamaniu konwenansu, tyle że te konwenanse trzeba znać... Ilekroć ide
                        na przyjęcie, spotkanie towrzyskie zawsze staram się, aby moje
                        zachowanie przyczyniło się do donrej atmosfery na spotkaniu, a nie
                        do pospucia tego spotkania skwaszoną miną. I uważam, że to wysiłek
                        którego należy wymagać od dorosłego, kulturalnego człowieka na równi
                        z mówieniem proszę i dziękuję.
                        • dlania Re: To może ja, hyhy 23.12.08, 10:16
                          fugitive napisała:
                          niestety dlatego, że nikt w
                          > czasach naszego dzieciństwa nie nauczył nas tego co dawniej
                          > określano słowem "maniery".

                          Pewnie masz rację, z tym że problem dotyczy wyzszych sfer. Ja jestem z patologii
                          i problemem moich rodziców było jak chlac, żeby z pracy nie wywalili, a nie
                          uczenie mnie manier. A towarzyskie spotkania przy jedzeniu to też mi sie głównie
                          z "chlusniem bo usniem" kojarzą.
                        • qunegunda Re: To może ja, hyhy 27.12.08, 17:40
                          > nikt w
                          > czasach naszego dzieciństwa nie nauczył nas tego co dawniej
                          > określano słowem "maniery".

                          ty z pewnością "manierę" masz doskonale opanowaną, cokolwiek to
                          znaczy tongue_out
                  • koralik12 Re: To może ja, hyhy 23.12.08, 12:53
                    Ja się nie włączałam do rozmów w rodzinie męża bo naprawdę było mi ciężko coś powiedzieć, jakieś takie dla mnie te rozmowy były dziwne i inne. Ale jak ja zaczynałam jakiś temat to tez szybko się kończył bo nie mieli nic do powiedzenia smile Teraz poznałam ich dobrze i nie mamy problemów z rozmową. Kiedyś przyjechała moja siostra i poszliśmy do moich teściów, była w szoku bo tak samo jak ja kiedyś nie miała o czym z nimi mówić a nie rozumiała mnie jak jej wcześniej o tym opowiadałam. Innym razem szwagier (mocno wygadany) przyszedł do nas podczas najazdu smile mojej rodziny, my rozmawialiśmy a on się nie umiał włączyć i ja byłam takim łącznikiem podrzucałam tematy na które i on i moja rodzina swobodnie rozmawiali smile
              • kicia031 Re: To może ja, hyhy 23.12.08, 15:44
                Zasady sovoir vivre mówią
                > > o tym, że należy zahowywac się tak aby nie krepować ludzi naszym
                > > towarzystwem
                >
                > Czyli konwencje dla człowieka dla jego wygody czy człowiek w
                sidłach głupich
                > konwencji?

                Zasady dobrego wychowania powstaly z szacunku i troski dla komfortu
                innych ludzi. niestety, czasmi bywaja dla nas niewygodne, ale ci,
                ktorzy postepuja tak, bylo IM wylacznie wygodnie czesto sa po prostu
                chamscy i niewrazliwi na swoje otoczenie.
                • dlania Re: To może ja, hyhy 23.12.08, 15:50
                  A nie mozna być równocześnie grzecznym i szczerym? Czy też istnieją tylko
                  skrajności - albo savoir-vivre albo chamstwo? No matko...

                  https://www.gify.org/bazagif/krowy/bovi021.gif
                  "Gdyby nie Internet nie wiedziałbym, że na świecie jest tylu idiotów" [S. Lem]
                  (sygnaturka ukradziona od Wilmy.Flinstone)
            • qunegunda Re: To może ja, hyhy 27.12.08, 17:34
              kulturalna osoba
              kulturalna osoba
              kulturalna osoba
              kulturalna osoba
              kulturalna osoba

              pleciesz jak bababina z zapadlej wsi co to sie dopiero co do
              wielkiego świata wyrwała
          • marianna72 Re: To może ja, hyhy 23.12.08, 13:43
            hellious napisała:

            > Kopaie pod stolem moze faktycznie nie jest szczytem kultury, ale
            powiedz w taki
            > m razie, co ma mowic ktos, kto zwyczajnie nie ma nic do
            powiedzenia w temacie r
            > ozmowy? Lepiej pieprzyc jak potluczony, byle tylko na mruka nie
            wyjsc? Czy tak
            > ciezko jest zrozumiec, ze na swiecie istnieja ludzie malomowni?

            Ja to rozumiewm tylko zadziwia mnie ,ze mozna nie chciec sie
            odrobiny wysilic.
            Spytac jak sie czuje druga osoba, powiedziec cos milego, pochwalic
            ciasto wystraczy kilka slow .
            A nie tylko monosylabami " tak "lub "nie".
            Mialam kiedys "przyjemnosc" spotkac sie z tego typu czlowiekiem i
            nieprawde ciezko jest jesli druga osoba nie podtrzymuje
            konwersacji .Ja tez nie naleze do osob gadatliwych ale przynajmniej
            umiem sie zachowac i tego wymagam od innych
            Nie kazdy szcze
            > biocze jak szczygielek, i moze to lepiej, bo jak juz cos powie,
            przynajmniej go
            > sluchaja ( chocby ze zdziwieniatongue_out)
            Nikt nie wymagal nieprzerwanego monologu ale cos wiecej niz zdawkowe
            tak lub nie milo byloby uslyszec
            • hellious Re: To może ja, hyhy 23.12.08, 14:16
              Jesli jest sie w towarzystwie, ktore nie kryje niecheci do ciebie, rozmawia o rzeczach dla ciebie obcych- masz chec sie wysilac i silic na uprzejmosci? Bo ja nie i zazwyczaj nie zmuszam sie do tego. Ale widocznie my- patologie ( tak, tak, to o nas Dlaniatongue_out), tak juz mamy, ze nie ciuckamy do kogos, kto mysli o nas per "toto". Bo niby dla kogo sie tu wysilac?
              • marianna72 Re: To może ja, hyhy 23.12.08, 15:11
                Podobnie jak fugitivo odnioslam sie do wypowiedzi dirigone zreszta
                pod te wypowiedz sie tez podpielam ( patrz drzewko).Tam gdzie jestem
                nielubiana poprostu nie chodze i problem mam z glowy.
                Pisze o normalnych zachowaniach miedzyludzkich i tak zwanej sztuce
                konwersacji, ktora tu w tym watku wiekszosc ma w glebokim
                powazaniu.
                Kochana miedzy ciumkaniem a totalnym "mutyzmem" jest jeszcze szereg
                innych zachowan i czasami warto by sie bylo z nimi zapoznac a nie
                zaslaniac sie terminem patologia ( takie male pojscie na latwiznewink))
                • hellious Re: To może ja, hyhy 23.12.08, 15:14
                  Odnioslas sie do wypowiedzi Digrone,cytujac moja wypowiedz? Ja odnosilam sie do postu autorki.
                  • marianna72 Re: To może ja, hyhy 23.12.08, 15:17
                    hellious napisała:

                    > Odnioslas sie do wypowiedzi Digrone,cytujac moja wypowiedz? Ja
                    odnosilam sie do
                    > postu autorki.

                    To trzeba sie bylo podpiac pod autorke postu podpielas sie pod
                    dirigone .
                  • marianna72 Re: To może ja, hyhy 23.12.08, 15:19
                    hellious napisała:

                    > Odnioslas sie do wypowiedzi Digrone,cytujac moja wypowiedz? Ja
                    odnosilam sie do
                    > postu autorki.
                    poza tym w swojej wypowiedzi pisalas o kopaniu pod stolem odnoszac
                    sie do wypowiedzi dirigone
        • a.nancy skoro juz o sv mowa 24.12.08, 10:30
          ja nie jestem szczegolnie malomowna, ale zdazalo mi sie nie odzywac na
          niektorych spotkaniach tego typu. i rozumiem, ze naprawde mozna "nie miec nic do
          powiedzenia". pytanie tylko, kto faktycznie jest niegrzeczny: osoba, ktora nie
          jest w stanie wypowiedziec sie na zaden z poruszanych tematow (bo jej nie
          dotycza, bo nie wie o co chodzi, itp.), czy towarzystwo, ktore ignoruje obecnosc
          goscia i gada na tematy "wewnetrzne". owszem, trudno sie wypowiedziec, kiedy
          jest sie nowym czlonkiem rodziny (albo w ogole nie jest sie czlonkiem rodziny),
          a wszystkie rozmowy kraza wokol nowego domu wujka Czesia i operacji cioci Jadzi.
          sv wymaga, by w "mieszanym" towarzystwie poruszac tematy neutralne, ogolne i
          pozwalajace wlaczyc do rozmowy kazdego z uczestnikow spotkania.
          • qunegunda Re: skoro juz o sv mowa 27.12.08, 17:49
            > sv wymaga, by w "mieszanym" towarzystwie poruszac tematy
            neutralne, ogolne i
            > pozwalajace wlaczyc do rozmowy kazdego z uczestnikow spotkania.
            >

            bingo

            grono dyskutujące na tematy wewnętrzne przy obcym stawia tego kogoś
            w niezręcznej sytuacji, wyklucza go ze wspólnoty konwersacyjnej i to
            jest właśnie koncertowy przykład chamstwa. typowa tzw. "słoma z
            butów"
      • dlania Re: To może ja, hyhy 23.12.08, 09:17
        Ja na żadnych spotkaniach rodzinnych nie bywam, wyjątek to wigilia i wielkanoc.
        Bo sie męczę.
        Co do kopania pod stołem - oduczyłam sie, bo mnie dwa razy małżon zapytał w
        takiej sytuacji zdziwiony (i w obecności wszystkich zainteresowanych) - czemu
        mnie kopiesz? Wtedy to dopiero było mi głupiowink
        W tej konkretnej sytuacji ja bym po prostu dziewczyne werbalnie ignorowała,
        posyłając jej tylko zachęcające usmiechy. Jak bedzie miła os do powiedzenia, to
        sie odezwie.
      • hellious Re: To może ja, hyhy 23.12.08, 15:23
        Faktem jest, ze sa osoby, ktore nie odzywaja sie w sposob tak ostentacyjny, ze mozna poczuc niechec. Taki sposob na pokazywanie swojej wyzszosci. Tego, ze jest sie w jakis sposob lepszym od innych "biesiadnikow". Bylam tak postrzegana przez rodzine bylego, a bylo zupelnie na odwrot. Oniesmielala mnie jego swiatowa mamuska i grono jej kolezanek wiecznie siedzacych w kuchni. Ex mi sie dziwil, ze nie lubie tam chodzic, a ja poprostu czulam sie przytloczona ich zartami, glosna rozmowa o rzeczach o ktorych albo nie mialam pojecia, albo one uwazaly ze pojecia miec nie moge, z racji wieku. Po kilku takich spotkaniach Niedoszla tesciowa stwierdzila, ze jestem nadeta. I trudno, bo wole byc nadeta, niz sztuczna tak jak one.
      • dirgone Jestem niekultulalna 23.12.08, 17:58
        Przyszłam styrana z roboty i co widzę- jestem "niekultulalna" smile
        hyhy
        To może tylko dodam, że rzaadko chodzę na takie spotkania, na których tak się
        zachowuję i zachowuję się często tak dlatego, bo temat rozmowy jest mi totalnie
        obcy, a każde moje odezwanie się może spowodować rozwalenie rozmowy. Np wszyscy
        gadają o nabożeństwach majowych czy czymś podobnym (bardzo bogobojna i wpadająca
        w moher rodzina), pytają mnie o coś z tym związanego. Odpowiadam "tak" lub
        "nie", a tu luby chce dokończyć, że ja nie chodzę do kościoła, bo jestem
        ateistką. Wtedy kopię go pod stołem, bo nie raz i nie dwa wiadro pomyj z tego
        powodu na moją głowę wylewano. Jak również z powodu preferencji politycznych i
        tego podobnych. I w dupie wtedy mam swoją niekulturalność, po prostu nie chce mi
        się angażować w dyskusje, w których musze się bronić.
    • koralik12 Re: Koszmarna bratowa lub szwagierka 23.12.08, 08:32
      To ja byłam taka szwagierką co się nie odzywała big_grin No nie umiałam się włączyć do
      rozmowy takie były dla mnie dziwne. Po roku się nauczyłam smile Teraz mogę
      swobodnie poplotkować z rodzina męża.
    • 19_sierpniowa Re: Koszmarna bratowa lub szwagierka 23.12.08, 08:36
      wszysstkie takie rozmowne i wygadane
      dajcie jej spokoj, nie jest rozmowna to nie, dajcie jej czas , moze ma inne zalety.
      albo po prostu z wami nie ma o czym gadac;p
      Co za durne pytanie' Co u Ciebie' no na boga co sie w ciagu tygodnia moglo zmienic?
      zadajcie inteligentny temat do rozmowy..
      • magiczna_marta Re: Koszmarna bratowa lub szwagierka 23.12.08, 08:42
        to to sie przypaletalo do ICH rodziny

        nie wpadna takie na pomysl ze one tez sie przypaletaly i wcale
        lubiane tez nie sa...
        • zoofka Re: Koszmarna bratowa lub szwagierka 23.12.08, 09:33
          popieram magiczna. No po prostu trafia mnie jak takie głupoty
          czytam!!!!!
    • bea.bea Re: Koszmarna bratowa lub szwagierka 23.12.08, 08:42
      i pewnie owa bratowa, pisze na forum, jaka okropna rodzine ma jej mąż, jak musi
      spotykac sie z wami i znosic te beznadziejne dyskusje...smile
    • majmajka Re: Koszmarna bratowa lub szwagierka 23.12.08, 08:47
      A ja wspolczuje Twojej bratowej. Pewnie nie ma najmniejszej ochoty bywac na tych Waszych wspanialych spotkaniach rodzinnych, ale pewnie nie ma wyjscia. Skoro juz przychodzi, bo pewnie brat ja goraco przekonuje jacy to cudni jestescie i jak ja lubicie(brrr), wiec daj jej spokoj. Nie chce - niech nie gada. A zreszta przypuszczam, ze gdyby sie odzywala to i tak byloby zle. Na pewno mowilaby same farmazony i .... w ogole "po co ona sie odzywa"???
      • hellious Re: Koszmarna bratowa lub szwagierka 23.12.08, 08:51
        Biedna dziewczynauncertain Jak bym miala TAKA rodzinke, coby o mnie "TOTO" sie wyrazala, tez wolala bym sie nie odzywac, bo jeszcze by epitety polecialyuncertain Zapewne nie ma ochoty siedziec i wysluchiwac waszego gledzenia a tym bardziej opowiadac co u niej, bo zwyczajnie czuje jaki macie do niej stosunek. Siedzi tam z powodu meza, ktory swoja droga tez baran, ze ja tam ciagnie...
        • easthaven Re: Koszmarna bratowa lub szwagierka 23.12.08, 09:05
          O to to!!!

          Co tydzień spotkaia rodzinne? MATKO!! Chyba wpadłabym w katatonie.
          Nie mam nic do rodziny swojego męża, to naprawdę fajni ludzie, ale
          na dluższą metę, nie miałabym o czym z nimi gadać na cotygodniowych
          spotkaniach. Po prostu tak się od siebie róznimy, że nie byloby o
          czym gadac. Może ona też nie ma z Wami o czym gadać. Doskonale
          rozumiem ten stan...
    • agao_72 Re: Koszmarna bratowa lub szwagierka 23.12.08, 08:59
      ja bym o.ci.piała, gdyby z regularnością zegarka mąż mnie
      na "rodzinne spotkania" co tydzień wyciągał. chyba bym też siedziała
      i gapiła się w przestrzeń. co ja zrobię, jak wolę porysować, pobawić
      się drutami, blachą miedzianą, poczytać.

      eeeee.
    • 18_lipcowa1 Re: Koszmarna bratowa lub szwagierka 23.12.08, 09:00
      moze ona zwyczajnie nie chce sie z wami integrowac na sile?
      • hellious Re: Koszmarna bratowa lub szwagierka 23.12.08, 09:04
        Ja na poczatku znajomosci z rodzina meza tez taka bylam. Zawsze sie tak "zamykam" w nowych sytuacjach, kiedy oczy innych sa skupione na mnie. Na wlasnym slubie malo sie nie zaksztusilam tongue_out Ale pisanie o kims "toto" to szczyt chamstwa. W niczym nie jestescie lepsi od niej. Jak sobie pomysle, ze moze rodzina meza tez sobie tak o mnie miedzy soba szeptala tylko dlatego ze nie gadam jak najeta...
        • kropkacom Re: Koszmarna bratowa lub szwagierka 23.12.08, 09:08
          Trudno być gadatliwym jak się jest w towarzystwie nowym a w dodatku nieśmiałym.
          Trochę zrozumienia dla innych ludzi. Chociaż trochę ...
    • erba Re: Koszmarna bratowa lub szwagierka 23.12.08, 09:23
      O rany, myślałam, że bratowa jakaś chamska czy wulgarna, albo dogaduje ci
      niepytana, albo świnie podkłada, albo beka ordynarnie przy stole, a ona tylko
      nie bierze udziału dyskusji, no rzeczywiście KOSZMAR! A może to wasze dyskusje
      są o dupie maryni? Sądząc po skali twojego "problemu" i sposobie wyrażania się,
      wydaje mi sie, że po prostu dziewczyna nie wie, co powiedzieć, jak po raz enty
      omawiacie, jak to Nowak się zapił a Kowalski bije żonę tongue_out

      Już myślałam, że nic mnie nie zdziwi na tym forum, ludziom to jednak trudno
      dogodzić.
      • hellious Re: Koszmarna bratowa lub szwagierka 23.12.08, 09:27
        erba napisała:

        >
        > Już myślałam, że nic mnie nie zdziwi na tym forum, ludziom to jednak trudno
        > dogodzić.

        Najwyrazniej. Jedna nie chce tesciom nawet zyczen zlozyc, chociaz w sumie sa mili, drugiej szwagierka przeszkadza, bo sie nie odzywa...
    • zoofka Re: Koszmarna bratowa lub szwagierka 23.12.08, 09:27
      nie chciałabym ciebie mieć jako szwagierki.
    • kliklik Re: Koszmarna bratowa lub szwagierka 23.12.08, 09:32
      Współczuję szwagierce tych rodzinnych spotkań.
    • morgen_stern Re: Koszmarna bratowa lub szwagierka 23.12.08, 09:38
      Koszmarną szwagierką to ty, micha, jesteś wink
      • beatrix_kido Re: Koszmarna bratowa lub szwagierka 23.12.08, 16:41
        Mjego meza siostry to takie dwie michy jak ty...bleee i dziw sie
        dziewczyno ze laska nie chce z toba gadac.
    • ania.silenter Re: Koszmarna bratowa lub szwagierka 23.12.08, 09:52
      Micha a nie przyszło Ci do głowy, że ona jest skrępowana/źle się czuje z Wami?
      Może jest nieśmiała? W końcu weszła w obcą rodzinę i to dopiero pół roku temu. A
      Ty zamiast ją ośmielić albo przynajmniej TAKTOWNIE zostawić w spokoju obgadujesz
      ją po chamsku ("toto") na forum? Jedyny błąd tej bratowej to taki, że godzi się
      na te koszmarne wizyty u koszmarnej rodzinki męża. A może śmiertelnie nudni
      jesteście, co? I umiera z nudów w Waszym towarzystwie?
      • doral2 Re: Koszmarna bratowa lub szwagierka 23.12.08, 10:05
        nie przychodziła - źle
        przychodzi - też źle
        nie gada - jeszcze gorzej.

        "kochana" rodzinka uncertain
        • ibelin26 Re: Koszmarna bratowa lub szwagierka 23.12.08, 11:13
          > nie przychodziła - źle
          > przychodzi - też źle
          > nie gada - jeszcze gorzej.

          Zacznie gadać - też będzie źle. Ludziom nie dogodzisz.
    • olinka20 Re: Koszmarna bratowa lub szwagierka 23.12.08, 10:09
      A ja jestem troche w stanie zrozumieć autorke watku.
      Sama mam podobną szwagierkę, kompletnie ignoruje mnie i moja siostre.
      ale my przynajmniej wiemy dlaczego bo kiedy sie wygadala mojemu
      bratu.
      Jast po prostu o nas zazdrosna, o mnie i o moja siostrę. O to jaki
      fajny konakt mamy wszyscy.
      Nigdy nic do niej nie mialam, potrafie prowadzic kulturalna
      konwersacje, niemniej jednak gdy na chrzcie nie powiedziała nam
      nawet cześć, usiadła ze swoją siostrą i nie odezwała sie nawet
      słowem- ja też ja ignoruję.
      Czemu ja mam być miła, spinac się, a ona jawnie przy naszych
      rodzinach nas olewa...
      • magiczna_marta Re: Koszmarna bratowa lub szwagierka 23.12.08, 12:26
        > Sama mam podobną szwagierkę, kompletnie ignoruje mnie i moja
        siostre.
        > ale my przynajmniej wiemy dlaczego bo kiedy sie wygadala mojemu
        > bratu.

        Fajny maz, kabluje na zone siostrom, nic mnie juz chyba w zyciu nie
        zdziwi.
        • olinka20 Re: Koszmarna bratowa lub szwagierka 23.12.08, 15:47
          No fakt zapomniałam,ze ty z tych idealnych...
          Wytłumaczenie jest proste mój brat i siostra sa bliźniętami i są
          bardzo blisko ze sobą.
          I był okres, że nie mieli przed soba tajemnic.
          Ale akurat ty i twój mąż, z tego co kojarzę, o zaufaniu możecie
          zapomniec....
    • koza_w_rajtuzach Re: Koszmarna bratowa lub szwagierka 23.12.08, 10:26
      Wiesz, micha, są osoby, które czują się bardzo onieśmielone jak jest więcej
      osób. Dla mnie ja + dwie osoby to już tłum. Przeważnie odchodzę wtedy w cień i
      raczej nie włączam się za bardzo do rozmowy, bo to mnie onieśmiela. Wy się
      wszyscy znacie ze sobą, czujecie się w swoim towarzystwie swobodni, macie
      wspólne tematy do rozmów, a ona weszła do Waszej rodziny i może czuć się wyobcowana.
      Sama jeżdżę w każdą niedzielę do teściów w odwiedziny. Początkowo praktycznie
      nic się nie odzywałam, bo nie potrafiłam się przełamać. Teraz jest lepiej. Mimo
      wszystko nie potrafię rozmawiać z teściami tak jak potrafię rozmawiać z własną
      rodziną gdzie jestem całkowicie wyluzowana. Na szczęście moi teściowie chyba
      rozumieją to, że jestem nieśmiała, bo nigdy w żaden sposób nie dali mi odczuć
      tego, że coś im nie odpowiada w mojej osobie. Wydaje mi się nawet, że mnie
      lubią. Przy siostrze m czuję się dobrze choć nie widuję jej często, ale jak
      pojawia się brat mojego męża z żoną, to zamykam się na dobre, bo to są osoby,
      które uwielbiają być w centrum uwagi, a brat na dodatek uwielbia wymądrzać się w
      każdym temacie (jak go poznałam, to pierwsze o czym mi powiedział to o tym, że w
      szkole średniej miał średnią 5,6). Nie czuję się dobrze w ich towarzystwie i nie
      pytana o nic nie wchodzę w żadne rozmowy.
    • kawka74 Re: Koszmarna bratowa lub szwagierka 23.12.08, 10:31
      Czy Ty nie piszesz aby o mnie? ;p
      Po pierwsze spotkania rodzinne co tydzień to jakaś masakra.
      Po drugie - w moim przypadku milczę, bo jeśli rodzina mojego męża mówi o pani X,
      którą wszyscy (oprócz mnie) kiedyś znali, i o tym, co u niej, albo o panu Z,
      którego wszyscy pamiętają, oprócz mnie, oczywiście, to co ja mam powiedzieć?
      Po trzecie - rozmowa z moją szwagierką zwykle kończy się jej fochem, ponieważ
      nie potrafi ona znieść, że mogę mieć inne zdanie choćby na temat pierogów (kupne
      czy domowej roboty). Biedna, zaczyna wrzeszczeć i im bardziej milczę, tym
      głośniej ona wrzeszczy wink Chyba mnie nie lubi...
      Po czwarte - zapytana, co u mnie słychać, mówię 'nic'; nie opłaca mi się
      zdzierać gardła, bo i tak nikogo to nie interesuje.
      Reasumując - czuję się z deka obco w rodzinie mojego męża. Nie zazdroszczę im
      zżycia i tak dalej: po prostu kiedy schodzą się razem, wszyscy, gadają o
      sprawach, o których nie mam pojęcia i które mnie nie dotyczą. W sumie nie dziwię
      się temu, bo kiedy mają o tym gadać, ale niech nie wymagają ode mnie, żebym
      dyskutowała o pani X, której na oczy nie widziałam.
      • dlania Re: Koszmarna bratowa lub szwagierka 23.12.08, 10:38
        Kawka, z ciekawości - jak cie za plecami nazywają w rodzinie męża?wink Mnie sie
        najpierw bali, teraz jak mantre powtarzają: "No tak, ona nie dostała uczuć od
        swoich rodziców", cokolwiek to znaczywink
        • zoofka Re: Koszmarna bratowa lub szwagierka 23.12.08, 10:45
          biedna niekochana dlania smile
          • dlania Re: Koszmarna bratowa lub szwagierka 23.12.08, 10:48
            Niekochana, ale przynajmniej ma spokój przy stolewink
            • kawka74 Re: Koszmarna bratowa lub szwagierka 23.12.08, 10:49
              otototo
        • kawka74 Re: Koszmarna bratowa lub szwagierka 23.12.08, 10:48
          Podejrzewam, że występuję jako złośliwa jędza oraz jako ta, która owinęła sobie
          męża wokół palca i odciągnęła od PRAWDZIWEJ rodziny. ;p
        • kajak75 Re: Koszmarna bratowa lub szwagierka 23.12.08, 10:57
          Wszystko zalezy o czym sie rozmawia i jaksmile
          Z racji obowiazkow sluzbopwych czesto musze "odsiedziec" słuzbowe kolacja czy
          lunche. W znakomitej wiekszosci przypadkow swoich sasiadow widze po raz pierwszy
          w zyciu. W sumie nie mam wiekszych problemow, zeby te 2-3 godzinki o dupie
          maryni przegadac. Oczywiscie czasami jest tak, ze po takiej kolacji czujemy,
          jakbysmy sie znali cale zyciesmile czasami w duchu dziekujemy , ze ta mordega sie
          juz skonczylasmile

          Mimo tego na spotkaniach rodziny meza nie ma juz tak dobrzesmile
          Oni nie bawia sie w small talk, a ze pogladami roznimy sie znaczaco, to
          konwersacja przypomina chodzenie po liniesmile Drobna wymiana pogladow o pogodzie
          moze szybko przejsc na niebezpieczne tory - kto stworzyl pogodesmile
          Rodzina mojego meza to dobrzy ludzie, nie moge zarzuc im, ze robia cos przeciwko
          mnie czy nam, wiec uwazam, ze powinnam utrzymywac poprawne kontakty.
          Dlatego najlepszym wyjsciem dla "cichych szwagierek" jest strategiczne oddalenie
          sie by sprawdzic co robia dziecismile - sama praktykuje to regularnie. Druga opcja
          to podpytywanie o wspomnienia. A czy moj maz lubil chodzic do przedszkola itd.
          Temat wspominkowy pozwala zainteresowanym na obszerne wypowiedzi a ty sprawiasz
          wrazenie osoby, ktore interesuje sie waznymi rzeczamismile
          • mozambique Re: Koszmarna bratowa lub szwagierka 23.12.08, 13:04
            rany boskie !!!!!!!! 3 godziny small-talkować ????????????????

            to juz bym wolała dyskusje pt "kto stworzył pogodę"
            przynajmniej nie szkoda wprawiac w ruch strun głosowych
    • drinkit Re: Koszmarna bratowa lub szwagierka 23.12.08, 11:06
      Jezuuuuu! Czy to jakaś plaga? Spotykasz sie co tydzien z żoną brata? Zajmij się
      swoimi sprawami, nie jestes przecież dzieckiem, posiadasz wolna wolę i nie
      musisz co tydzień przebywać w towarzystwie ludzi, których nie lubisz. Może ktos
      mi odpowie na pytanie, jak to sie dzieje, ze tak przeogromna czesc dorosłych
      kobiet pakuje sie cyklicznie w sytuacje które im nie odpowiadaja? Ile masz lat?
      Moze kursy asertywnosci jakieś, czy coś takiego....
      Ja tez nie lubie szwagra mojego faceta i w zwiazku z tym nie widuje go w ogóle.
      Koniec kropka.
    • twarz2 Re: Koszmarna bratowa lub szwagierka 23.12.08, 11:09
      Jedno z serii idiotycznych pytań: "Co u Ciebie słychać?" (szczególnie, ze
      pomiędzy tymi rodzinnymi cotygodniowymi spotkaniami też na pewno jakiś kontakt
      macie). Co powinna wg Ciebie odpowiedzieć?
      Mój teść za każdym razem jak przyjeżdżam pyta "Co tam słychać w szerokim
      świecie?" Prawdę powiedziawszy nie wiem co mam odpowiadać na tak postawione
      pytanie - opowiadać o wydarzeniach na świecie zasłyszanych w wiadomościach? O
      tym co u mnie od ostatniego telefonu (zwykle dzień wcześniej). Na beznadziejne
      pytania słyszy sie beznadziejne odpowiedzi i nie ma się czemu dziwić.
      "toto" i "pasożyt towarzyski" - zapewne czuje podejście..
    • soemi Re: Koszmarna bratowa lub szwagierka 23.12.08, 11:26
      nie rozumiem Twoich odczuć zupełnie! pasożyt rodzinny bo się nie odzywa?! po co
      chcecie ją wciagnąć do rozmowy? jeśli nie chce to niech sie nie odzywa. sami
      tworzycie sztuczną atmosferę rodzinnych spotkań. i skąd wiesz że te wizyty ją
      nudzą? dziewczyna jest zapewne młoda więc musi się wiele nauczyć w tego typu
      kwestiach, zapewne za jakiś czas wtopi się w waszą rodzinę i będzie
      swobodniejsza. ponadto o czym ma rozmawiać z rodzicami męża starszymi od niej o
      jakieś 25-30 lat? nie zapominaj że Ty jesteś u siebie, a wy jesteście dla niej
      tak naprawdę osobami obcymi. jest żoną Twojego brata!
      • mamaemmy Ci którzy mało mówią 23.12.08, 11:32
        przewaznie mają jedną dużą i RZADKĄ zaletę-potrafia słuchac.I to bez przerywania.
        Jedna z moich wieloletnich przyjaciółek jest wlasnie dla nieznajomych takim
        milczkiem,jest nieco "dzika"wg niektórych.Rozkręca sie jednak przy blizszych
        osobach bo wtedy wie,ze jest akceptowana,czuje się pewnie.No i umie
        słuchac(chociaz wszystkie moje przyjaciólki słuchac umiejąsmile ) Pamięta
        wszystko,nawet moje opowiesci z facetami,które opowiadałam jej jakies 13 lat temuwink)
        Ale w towarzystwie obcych osób jest po prostu niesamowicie niesmiała,nie umie
        wykrzesac z siebie jednego sensownego zdania..

        Po prostu nie wszyscy ludzie sa tacy sami..
    • sanciasancia Ci, co mało mówią, 23.12.08, 13:03
      zwykle, jak już mówią to z sensem.
      Może jak już dyskusje będą sensowne, to się dziewczyna w nie włączy.
      • kali_pso Oj nie zawsze tak jest... 23.12.08, 13:43
        > zwykle, jak już mówią to z sensem



        Już Balzac genialnie sportretował takiego "myśliciela" w "Straconych
        złudzeniach"- jegomośc ów na spotkaniach z rzadka nawiązywał
        rozmowę, miał ze trzy zdania w zanadrzu, którymi wprowadzał w
        konsternację i zachwyt otoczenie. Wszyscy sadzili, że nie odzywa sie
        dlatego, że duzo myśli a on tymczasem był po prostu tak ograniczony,
        że nie potrafił znaleźc się odpowiedniowink


        Co do esencji watku- bratowych nie mam, szwagierka w miarę normalna.

        Natomiast ja należę do osób, którym bardzo trudno rozmawia się z
        obcymi osobami- potrzebuję sporo czasu, aby sie przemóc, ale u mnie
        wynika to z niesmiałej natury no i tego, że generalnie zanim cos
        powiem, lubie wiedziec z kim mam do czynienia i wolę na początku
        wysłuchac innych. Bywa i tak, że niektórzy okazują się nie warci
        mojego zaangażowania i wysiłkuwinkP

        Moge więc z poczatku również robic wrażenie gbura.
        • sanciasancia Re: Oj nie zawsze tak jest... 23.12.08, 13:53
          Mój mąż jest milczkiem, który mówi rzadko, acz z sensem i ogólnie zachowuje się
          jak tytułowa wstrętna szwagierka wink, bo go dyskusje o życiu i całej reszcie po
          prostu nie bawią.
      • marysienka44 Re: Ci, co mało mówią, 23.12.08, 13:54
        Matko!! Ile ja bym dała aby mojego brata narzeczona (konkubina - jak sama siebie
        nazywa, cho ma 27 lat) zamilkła !
        Marzę o tym, tak jak się marzy o rzeczach niemożliwych, niestety sad
        Ona co paszczę otworzy to dramat.
        Jedno powiem, opisując ją ( a szłoby książkę napisać) znali się z moim bratem
        ok. 2 lat (teraz są razem prawie 9) i ona przy naszej rodzinie:
        - Wasza rodzina jest Nam do niczego nie jest potrzebna, ja mam tak cudowną
        rodzinę, rodziców, ciocię, wujków że na wystarczą.
        Przy czym po pół roku ich "cudowna" rodzina zaczęła walkę o majątek po jeszcze
        żyjącej babci, biegać po sądach, jeden na drugiego donosić, topią sobie
        samochody w stawach, niszczą ogródki, atakują na spacerach itd. ... no rodzina
        cudowna.
        Więc Twoja bratowa to byłby dla mnie skarb !!!
        • marysienka44 Re:... 23.12.08, 13:56
          poprawka "Wasza rodzina nie jest do niczego nam potrzebna"
    • deodyma Re: Koszmarna bratowa lub szwagierka 23.12.08, 13:58
      moze wie, co o niej mowicie? dlatego zachowuje sie tak, a nie inaczej? jaki
      stosunek Twoja rozina moala do niej, zanim wyszla za Twojego brata?
      mój suwaczek
    • asia_i_p Re: Koszmarna bratowa lub szwagierka 23.12.08, 14:11
      No faktycznie tragedia, bratowa nie jest waszym klonem i nie
      zachowuje się tak, żeby się wtopić w tło. Odstawje i to jeszcze w
      jaki agresywny sposób - milczy. Zgroza.
      Kocham rodzinę mojego męża. Mogę gadać, kiedy chcę i milczeć, kiedy
      chcę, i nikt się nie czepia.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka