Właśnie rozstałam się z Facetem, dla którego rozwiodłam się rok
temu. Powodów wiele ale zapalnik jeden: NOC U EX MAŁŻONKA. Ale po
kolei:
Ja i ex mamy synka 4 lata. Tata mieszka na co dzień za granicą,
obecnie w swoim mieszkaniu w Polsce, miasto obok mojego - 25 min
samochodem. Ostatni tydzień Syn mieszkał u Taty. Ja pracuję w porach
bardzo różnych, ostatni tydzień od 13 do 20. Syn uwielbia ojca,
pierwsze 3 lata spędził u niego (u nas - wtedy) w mieszkaniu ex -
tam jest syna pierwszy pokój, wspomnienia.
Ostatnio mój nowy partner często jest daleko, pracuje w innym
mieście, miał przyjechać na 2 dni w tygodniu... przyjechał ale
zamiast spędzić wieczór ze mną napisał sms że ma spotkanie z
siostrą... ok, ja wtedy wsiadłam w auto i pojechałam do synka, czyli
do mieszkania ex. Napisałam mu o tym.
Ja i ex mamy super relację, dużo lepszą niż w małżeństwie, można
powiedzieć że przyjaźń, śmejemy się z różnych stresowych sytuacji z
przeszłości, pijemy po piwku, oglądamy film i spać... po obu
stronach Syna, obydwoje stęsknieni właśnie Jego obecności

Nowy ma niestety dość wybujały obraz mojego pobytu TAM - kiedyś
byłam szalona i robiłam różne głupie rzeczy ale dawno dorosłam,
tylko jemu trudno to zrozumieć. Fantazjuje, nie ufa mi, wymyśla
sytuacje, których najlepszy porno fantasta by się nie powstydził...
nadmienię, że nowy miał 2 żony,z każdą z nich żyje koszmarnie,
dzieci cierpią przez to najbardziej.... No i PAN nie akceptuje... a
mnie krew zalewa! Moim zdaniem relacja przyjacielska jest o niebo
zdrowsza niż koszmar jaki on funduje swoim dzieciom...
Wzburzona jestem, więc pewnie niezbyt składnie wyszło.
Zależy mi na Waszej opinii, czy ja nie zachowuję się normalnie?
Ps: ex nocował u mnie 2 razy kiedy był obłożnie chory a chciał
miec kontakt z synem - do dzisiaj ma klucze od mojego mieszkania.
Spał s Synkiem, ja osobno

O to też jest awantura.
Co myślicie?