Sytuacja u mnie w domu:
Moja babcia mowi, ze poł zółtka(podaje 1/2 zoltka synkowi do posiłku co 2
dni), te ktore zostało schowa do lodowi bede miala na nastepny raz.
Mowie babci, ze na drugi raz to zagotuje nowe jajko.
Babcia mowi, ze dobrze, ale myslała ze to dam bo co wyrzuce?
No oczywiscie, ze wyrzuce.
Oczywiscie babcia tez oszczedza wodę w taki sposob, ze naczynia ktore umyje
się lepią

takze jak ona umyje .. to ja je wkladam i tak do zmywarki..
Jakies resztki jedzenia tez jak nie zje pakuje spowrotem do lodówki- rezultat
taki, że na nastepny dzień i tak wywalam..
Ostatnio żal było jej wyrzucić białko od jajka i wstawiła do lodowki - mowi ze
do czegos uzyję

wiec mowie ze nie.. i co ? i wywaliłam nastepnego dnia.
Na chwilkę obecną wstawiła ziemniaki..a te z poprzedniego dnia chce dodac do
garnka pod koniec gotowania tych nowych ..

aby sie oczywiscie nie zmarnowały..

(
Nie cierpie takich zachowań..