Dodaj do ulubionych

pytanie o bratanka- kochane mamy pomozcie:-)

27.02.09, 14:33
Witajcie!
mam pytanie do was emamysmile
mamy problem z bratankiem mojego partnera, mieszkamy narazie z jego mama ktora na weekend bierze 5 latka(zaznaczamy, ze nie bedziemy sie z nim bawic itp),jest on straszzzzznie rozpieszczony(diabel...a jak cos chce, anioł przy babci...) puka do pokoju do nas, po czym zaczyna walic dosłownie wsciekły w drzwi jesli slyszy, ze nie moze wejsc.. lub sam otwiera i wlazi, potem nie mozemy go wyprowadzic, non stop przylazi o rozne pierdoly, "tesciowa" sie obraza,ze nie mozemy sie z nim bawic, ze jak mozemy nie wpuscic dziecka do pokoju.. mamy dosc gadki z nia,jak mozna taki problem rozwiazac,by do niej dotarło, ze my tez mamy swoje sprawy i nasz pokoj wiec mamy prawo powiedziec nie?
dziekujesmile
Obserwuj wątek
    • hellious Re: pytanie o bratanka- kochane mamy pomozcie:-) 27.02.09, 14:36
      Odpowiedz standardowa- wyprowadzic sie.
      • filipianka Re: pytanie o bratanka- kochane mamy pomozcie:-) 27.02.09, 14:38
        Nie będę się wyłamywać, więc standard - wyprowadzić się.
        Mieszkanie jest mamy partnera, więc może nim rozporządzać jak chce i może
        pozwalać chodzić po nim swojemu wnukowi.

        https://www.ajlawgifs.yoyo.pl/gify27/026.gif
        • mama-maxa Re: pytanie o bratanka- kochane mamy pomozcie:-) 27.02.09, 14:46
          i ja się podpiszę: wyprowadzić się i iść na swoje, wtedy nikt wam
          nie będzie przeszkadzał. A że się "teściowa" obraża, wcale jej się
          nie dziwię, jeszcze nie synowa a już rządziwink
          • chmureczka4 Re: pytanie o bratanka- kochane mamy pomozcie:-) 27.02.09, 14:51
            no coz...mieszkam z chlopakiem juz 3 lata, a obraczka mi nie potrzebna, czyli jak nie bede zona, to mam siedziec cicho;p?
            • mama-maxa Re: pytanie o bratanka- kochane mamy pomozcie:-) 27.02.09, 14:55
              póki jesteście w JEJ mieszkaniu to niestety nie za bardzo możesz
              stawiac warunki, bo co z tego, że płacisz połowę - to dalej jest JEJ
              mieszkanieuncertain
              • chmureczka4 Re: pytanie o bratanka- kochane mamy pomozcie:-) 27.02.09, 14:57
                ale placimy prawda? czyli to "nasze terytorium" i mamy prawo powiedziec nie, a ona tego nie rozumie, jak mozna nie kochac tego malutkiego bączka...big_grin
        • chmureczka4 Re: pytanie o bratanka- kochane mamy pomozcie:-) 27.02.09, 14:50
          placimy polowe czynszu plus inne oplaty, wyprowadzic sie ...ja bym w godzine sie spakowalawink a tak serio, to po swietach wielkanocnych:-[ do tego czasu musimy wytrzymac, i szukamy rady bo to jest krepujace, tu czlowiek np.przebiera sie a ten wlazi...a przeciez to nie maluch tylko juz starsze dziecko...
          • hellious Re: pytanie o bratanka- kochane mamy pomozcie:-) 27.02.09, 14:53
            Inna rada to zamek w drzwiach i olanie mamusi. Nie latwe i nie przyjemne ale skuteczne.
            • chmureczka4 Re: pytanie o bratanka- kochane mamy pomozcie:-) 27.02.09, 14:55
              tez rozwiazaniesmile
              tyle,ze to kamienica i zamontowac tu zamek oj ciezko(stare drzwi grube),juz myslelismy nad tymsad ale fakt, ze on kopie, krzyczy.. tu jest problem...bo jak ja rykne to babka przyleci zaraz,a tak udaje "glucha"...
              • hellious Re: pytanie o bratanka- kochane mamy pomozcie:-) 27.02.09, 14:58
                to musisz chlopa na mediacje wyslactongue_out niech pogada z mamą, bo ja rozumiem doskonale ze to nie jest fajna sytuacjauncertain Z reszta pamietam w wieku nastoletnim walkje z maloletnim synem macochy.. tez sie gnjka pozbyc nie moglam. robil czasem takie akcje, ze chowal sie w szafie i podsluchiwal rozmowy moje ze znajomymi. Raz sie wydal, bo stracil rownowage i gruchnal w tej szafietongue_out
                • chmureczka4 Re: pytanie o bratanka- kochane mamy pomozcie:-) 27.02.09, 15:02
                  haha dobresmile))
                  a ty mi przypominasz jedna "znajoma z neta"smile))
                  masz mzoe coreczke Hanie;>
                  • hellious Re: pytanie o bratanka- kochane mamy pomozcie:-) 27.02.09, 15:22
                    Nie chmureczko, syna mam, Dominika. Zapraszam do wizytowki, mozesz sobie tam mnie obejzectongue_out
                    • chmureczka4 Re: pytanie o bratanka- kochane mamy pomozcie:-) 27.02.09, 15:36
                      aa to pomylkasmile))
                      pozdrawiamsmile
                    • hrabina_murzyna Re: pytanie o bratanka- kochane mamy pomozcie:-) 27.02.09, 15:47
                      Kurcze Hellious zupełnie inaczej sobie Ciebie wyobrażałamsmile Miłe
                      zdziwienie nie powiemsmile Babcię47 też znalazlam i zdziwienie też
                      byłosmile
                      • hellious Re: pytanie o bratanka- kochane mamy pomozcie:-) 27.02.09, 15:48
                        heh, a jak , jesli mogę zapytac?tongue_out
                        • hrabina_murzyna Re: pytanie o bratanka- kochane mamy pomozcie:-) 27.02.09, 15:49
                          No taką babę podstawną sobie wyobraziłamsmile A tu taka kruszynka
                          zalotnasmile
                          • hellious Re: pytanie o bratanka- kochane mamy pomozcie:-) 27.02.09, 15:55
                            haha, to faktycznie zupelne przeciwienstwo big_grin Postawna baba to ze mnie marnatongue_out
                    • sir.vimes Hellious, 27.02.09, 19:00
                      też lubię "Świętych z Bostonu"! Fajna jesteś, wieszsmile
                      • hellious Re: Hellious, 27.02.09, 20:00
                        Jasne, ze wiem smile Ale mimo to, dziekujesmile
    • hellious Re: pytanie o bratanka- kochane mamy pomozcie:-) 27.02.09, 14:49
      A iwesz, ze kiedys mialam podobny problem tongue_out mieszkalam z chlopakiem w jego pokoju w mieszkaniu rodzicow, ktorzy czesto goscili bratanka i bratanice chlopaka. ale w zyciu by mi wtedy do glowy nie przyszlo, zeby stawiac jaies warunki, czy miec wymaganiatongue_out w koncu sie wyprowadzilam, chlopaka zostawilam i problem zniknal tongue_out
    • jasnorzewska Hmmm... 27.02.09, 16:09
      1. Jak zwykle wyprowadzka jest środkiem na wszystkie dolegliwości big_grin

      2. Zgadzam się z tym, że "matki dom, matki warunki". Ale zastanawia
      mnie jedna rzecz. Gdyby ten post napisała na przykład studentka,
      której młodszy braciszek/bratanek nieustannie dobija się do pokoju
      (albo matka takiej studentki), odpowiedzi byłyby pewnie zupełnie
      inne. Emamy być może pisałyby o prawie dorosłej osoby do prywatności
      i tym podobne. Zaraz mi ktoś napisze, że dziewczyna "nie jest u
      siebie". Ale jej chłopak mieszkając u swojej matki, w jakimś sensie
      jest u siebie.

      Zastanawiam się, gdzie przebiega ta magiczna granica?
      • paskudek1 Re: Hmmm... 27.02.09, 17:33
        "magiczna" granica przebiega w głowach ludzi, gdzie ugruntował się pogląd iż JEDYNYM remedium na wszystkie bolączki jest wyprowadzenie się, mieszkanie na swoim a jak sie mieszka "u mamy" (ganz egal u mamy dziewczyny czy chłopaka) to nawet jak się płaci świadczenia i ogólnie stara się być niekonfliktowym to i tak jest to "mamy" a dorosłe osoby mają siedziec cicho, bezwonnie i bron Boże nie miec wymagań.
        Ok. ja tez uważam, że DOBRZE I OPTYMALNIE byłoby gdyby KAŻDA para, czy zarejestrowana czy nie, mogła mieszkac sama, na swoim, bez rodziców czy to jej czy tez jego. Ale życie pisze różne scenariusze, nie zawsze jest tak cudownie i rózowo zeby ten "swój" kawałek podłogi mieć. Ponadto, tak sądzę, jeżeli matka zgadza sie aby mieszkali z nią to powinna tez zgadzać się i uszanować, że mimo iż "u niej" to mają rpawo do: prywatności ,własnych poglądów, przekonań, przyzwyczajeń.
        W tym wypadku po prostu próbowałabym wydelegować partnera zeby pogadał z mamusią. A dziecka KONSEKWENTNIE nie wpuszczać i ucinac wszelkie dyskusje. To, że mieszkacie "u mamy" nie oznacza ze nie macie prawa do swojego kawałka przestrzeni.
        • sir.vimes Paskudek, ale oni chyba i tak planują 27.02.09, 19:03
          przeprowadzkę - ja bym ja przyspieszyła i tyle.

          Bo coś czuję , że inaczej tej akurat sprawy załatwić się nie da.

          Babcia wygodnie "opiekuje się" dzieckiem, czytaj: dziecko sobie przebywa w
          mieszkaniu , i zapewne nikt jej nie zmusi by się z małym bawiła itp. Więc po co
          z nią toczyć dysputy?
        • pani.misiaczkowa Re: Hmmm... 28.02.09, 10:50
          Problem polega na tym, według mnie, ze rodzice/teściowie u których
          się mieszka, bez względu na to ile się płaci/dokłada do wspólnego
          budżetu i tak traktują tych dorosłych jak ubezwłasnowolnionych.
          Łatwo powiedzieć "jeżeli matka zgadza sie aby mieszkali z nią to
          powinna tez zgadzać się i uszanować, że mimo iż "u niej" to mają
          rpawo do: prywatności ,własnych poglądów, przekonań, przyzwyczajeń",
          niestety rzeczywistość bardzo odbiega od tego typu poglądów.
          Podejrzewam, ze jakieś 90% dzieci mieszkających z rodzicami/teściami
          to potwierdzi. Rodzice/teściowie traktują takie osoby jak dzieci:
          nie masz prawa dyskutowac/wtrącać się/decydować, to jest moje
          mieszkanie i ja tu ustalam zasady, Ty siedź cicho, bo i tak łaskę Ci
          robię że masz gdzie mieszkać.
          Stąd tak często powtarzająca się rada "wyprowadź się", chociaż i
          wtedy na własnym często trzeba wykazać się asertywnością w stosunku
          do rodziców/teściów.
    • sir.vimes dziekco jest normalne 27.02.09, 18:57
      a babcia sprytna - bierze pod opiekę i zostawia dziecko samopas. Nic dziwnego,
      ze dzieciak chce się z kimś pobawić czy chociaż poprzebywać.

      Wyprowadzkę doradzam na własne.
      • maxxt Re: dziekco jest normalne 27.02.09, 19:11
        uważasz ze pięciolatek napieprzający w drzwi to normalne dziecko?

        co do tego zas ze babcia cwaniara -zgodze sie całkowicie. jak również z radą o
        rychłej wyprowadzce.
        • sir.vimes Re: dziekco jest normalne 27.02.09, 20:12
          tak, uważam, ze to normalne dziecko.

          Ile się można błąkać po mieszkaniu babci, w którym zapewne nie ma zabawek itp?
          • chmureczka4 Re: dziekco jest normalne 27.02.09, 23:46
            dziekuje za odpowiedzismile
            co do zabawek ma multum, jak pisalam wczesniej babka go bardzoooooo rozpieszcza co chce to ma, chodzi do przedszkola wiec ma konakt z dziecmi, u nich w domu tez czesto ktos przychodzi z dziecmi,i ma bratawinktakze sie nie nudziwink
            tu siedzi albo na kompie albo tv...a jak nie to drze jape, ze chce to tamto siamto, dzis wieczorem ryknal,ze on chce inna gre to pieprznelam drzwiami babka przyleciala,ze ona nawet nie moze kurtki sciagnac, tyle co wrocili ze sklepu, odrazu na kompa polazł...i takie oto wychowywanie przez babcie...
            • chmureczka4 Re: dziekco jest normalne 27.02.09, 23:49
              a troszke zmieniajac temat, powiedzcie mi jak to jest z puszczaniem faceta na "piwo" byl ostatnio i wrocil tak pijany,ze az mnie kur..wziela i powiedzial dzis, ze che isc, a ja juz widze jak bedzie sie dobijac w nocy wrrrrr
              • 3-mamuska Re: dziekco jest normalne 28.02.09, 00:08
                wiesz do twojego ostatniego postu myslalm tak jak jasnorzewska ze jesli sie
                razem mieszka czy rodzina czy nie to trzeba szanowac siebie wzajemnie a
                zwlaszcza ze placicie za siebie ,a teraz mysle ze moze lepiej zakonczyc ten
                zwiazek bo nie dosc ze mieskasz z tesciowa i nie masz zadnych praw, do tego
                facet nie staje w twojej obronie w sprawie dzieciaka, to jeszcze chodzi i pije i
                zostawia cie sama w domu matki bez radnych widocznych praw i nawet mu nie mze sz
                zrobic awantury podbokiem mamusi poprostu egoista i tyle
                • chmureczka4 Re: dziekco jest normalne 28.02.09, 00:13
                  no mi tez sie zdarza wyjsc wieczorem, ale nie wracam nawalona mi starczy piwo na caly wieczorsmile
                  i widze,ze zaczyna sie problem bo codziennie zaczyna pic po piwie lub dwa, a teraz chce isc z kolegami,i nie wiem co myslec, podobno inne zony puszczaja mezow na pwia,a ja nie jestem i juz marudzebig_grin no coz...moze wyjdzie szydlo..sad
            • sir.vimes Dziewczyno, co z tego , ze w przedszkolu są dzieci 28.02.09, 07:49
              co to ma wspólnego z sytuacją w której jest jedynym dzieckiem pod opieką babci
              (i waszą)?

              Dzieckiem trzeba się zająć a nie puścić po mieszkaniu i liczyć, ze sam się sobą
              zajmie.

              Czytać umie? Pewnie nie,więc szans na to by zanurzył się w fotelu z książką nie ma.

              Siedzenie przy kompie i TV jak widać mu szkodzi (przesadne szkodzi każdemu) i
              nie dziwię się, ze woli by na niego nawrzeszczano (wrzeszczysz, prawda?) niż by
              nikt się do niego nie odzywał i nie zwracał uwagi.

              Szkoda mi tego dzieciaka.

              Ale nie martw się, ciebie też mi szkoda, brak prywatności i własnego miejsca
              jest okropny.
              • moofka Re: Dziewczyno, co z tego , ze w przedszkolu są d 28.02.09, 08:04
                jezeli opcja wyprowadzic nie wchodzi w gre
                to ja bym z mlodym sprobowala trzymac sztame
                jak siedzisz w chalupie i i tak nie masz nic do roboty - warto mu poswiecic
                troche czasu tak po ludzku
                pograc z nim cos - nie na kompie
                na sanki zabrac
                sama na tym skorzystasz
                dzieci sa fajne, potrafia odnalezc w sobie tez element beztroski i swiezego
                spojrzenia na swiat i chociaz to brzmi dziwnie, zrelaksowac sie
                rozumiem, ze to jakas bliska rodzina - bratanek czy siostrzeniec meza
                teraz masz szanse wyhodowac sobie calkiem fajnego kumpla, do ktorego kiedys bez
                krepacji bedziesz mogla zadzwonic jak ci auto na gorce stanie zeby przyszedl i
                pchnal, a on przyjdzie i pchnie ;D
                pieciolatki sa fajne o tyle, ze juz samoobslugowe, rezolutne, a jeszcze
                ukladne, ufne, radosne, entuzjastyczne i niezwykle wdzieczne za jakikolwiek
                przejaw zainteresowania
                wiec jemu naprawde duzo nie trzeba zebys stala sie ukochana ciocia
                jednoczesnie stosujac swoje zasady, ze jestes zajeta to jestes i prosisz go,
                zeby ci nie przeszkadzal, im bardziej bedzie cie lubil, tym latwiej bedzie ci go
                ustawic
                zreszta takie dziecko tez latwo unieszkodliwic - pudelkiem plasteliny, kredkami
                albo puzzlami
                mi w sumie tez go szkoda smile
                • moofka Re: Dziewczyno, co z tego , ze w przedszkolu są d 28.02.09, 08:05
                  'potrafia pomoc odnalezc' w sobie mialo byc smile





                  wink big_grin tongue_out
                • pani.misiaczkowa Re: Dziewczyno, co z tego , ze w przedszkolu są d 28.02.09, 10:54
                  Popieram. Mam wrażenie, że "teściowa" jak zobaczy, że dogadujesz się
                  z Młodym zacznie pilnować, żeby jak najmniej z Tobą przebywał i
                  będzie go pilnować, żeby Ci nie przeszkadzał, bo Ty przecież masz
                  swoje zajęcia smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka