Dodaj do ulubionych

Cena małżeństwa

08.03.09, 12:05
docs.google.com/View?docid=ddgrtgwk_16dv7ndqfj&hl=pl
Dziwne ze coś takiego pisze kobieta
Obserwuj wątek
    • kawka74 Re: Cena małżeństwa 08.03.09, 12:10
      Samą prawdę kobieta pisze, co Ty, eMamy nie czytasz?
    • wieczna-gosia Re: Cena małżeństwa 08.03.09, 12:16
      a dlaczego tak to cie dziwi? wyzwolone partnerstwo ale bez meza nie mozna
      wyjechac bo zdradzi, ze sie tradycyjnie przyczepie? facet bez samochodu to
      fujara? Facet, ktory nie jest w stanie zarobic na rodzine to frajer, podczas gdy
      ile 5 forum byloby w stanie utrzynac rodzine w pojedynke? a jednoczesnie gosc,
      ktory nie wie nic o tygodniach ciazy i nie pamieta terminow badan- czysty skandal.
      • liwilla1 Re: Cena małżeństwa 08.03.09, 12:25
        zgadzam sie z pania Zofią. rownouprawnienie jest uwazane za "dobre" gdy chodzi o
        przywileje. o obowiazkach idacych krok za nimi mowi sie "wykorzystywanie".
        swietny tekst. az mnie zachecil do kupna ksiazki.
        • kocianna Re: Cena małżeństwa 08.03.09, 12:44
          Chyba to kupię smile
    • laminja Re: Cena małżeństwa 08.03.09, 12:23
      mnie nie dziwi, takie są fakty :p
    • kali_pso Re: Cena małżeństwa 08.03.09, 12:44


      Moim zdaniem zawsze było tak, że małżeństwo dla kobiety w wymiarze
      społecznym i ekonomicznym znaczyło o wiele wiecej niż dla mężczyzny-
      kobieta niezamężna żyła na łasce krewnych, alternatywą dla stanu
      małżeńskiego był zakonny habit. Kiedyś facet miał polować i łupy do
      domu znosić- kobieta zajmowała się resztą- czy dla niego nie było to
      wygodne?
      Dzisiaj, musi wykazać się na wielu polach i nie nadąża, sił mu nie
      starcza, bo i zarobic musi i gary wymyć po powrocie z pracy w ramach
      równouprawnieniawinkp

      Mnie np. nie razi podawanie płaszcza kobiecie, przepuszczanie jej w
      drzwiach, nie wyrywam rąk, kiedy jakiś dżentelmen chce je poboćkaćwinkp
      • madameblanka Re: Cena małżeństwa 08.03.09, 12:57
        ale kalipso kobieta też musi sie wykazać na wielu polach.

        Dziś prawie każda kobieta pracuje /więc nie wiem dlaczego to dla mężczyzny
        małżenstwo ma być mniej opłacalne/ potem leci do domu, w biegu zakupy, gotuje
        obiad, odrabia lekcje, musi wyprasować i wyprać. Późnym wieczorem myśli co jutro
        na obiad a nocą być w gotowości dla męża.
        Rano powtórka- w biegu zająć sie sobą i dziećmi szykującymi sie do szkoły i tak
        w kółko. Sił jej nie starcza a nie jemu!
        W takich wypadkach jakoś nie żal mi faceta, chyba że żona nie pracuje i goni go
        do zmywaka.


        ~~~~~~
        Gdyby słowa były mostem bałabym się po nim chodzić.
        • kali_pso Re: Cena małżeństwa 08.03.09, 13:27

          Nie chodzi o żałowanie którejś z płci.
          Chodzi o to, że dla kobiet, to co opisałaś to normalka od wielu lat,
          dla facetów większe wymagania kobiet na polu relacji w małżeństwie
          czy łóżku są pewnego rodzaju nowością, dlatego się gubią. Toz ich
          wychowano w duchu, że dom to domena kobiety. Jeszcze nie okrzepli w
          tym nowym, wspaniałym świeciewinkP Kobiety zaś też często nie potrafią
          złapać równowagi- chcą, aby facet przynosił niezłą kasę do domu, był
          macho, oparciem dla niej, dbał o dobrobyt rodziny a później żalą
          się, że on ma mało dla niej czasu, że nie pomaga w domu, i jak jest
          zmęczony po powrocie, to pewnie ma kochankę, bo kto widział coby
          macho bywał bez formywinkP

          Wrzesińska ma jednak rację- transformacja dopadła rodzinę,
          małżeństwa zupełnie na nie nieprzygotowane. I zamiast własnym
          rozsądkiem wiele z nas kieruje się wiedzą z czasopism, mediów i
          mundrości wypowiadanych przez koleżankiwinkp
          • moofka Re: Cena małżeństwa 08.03.09, 14:25
            dokladnie tak kalipso
            a pod nazwa partnerstwo rozumieja to, ze chlopina wszystko zrobi
            i jeszcze ksieciem romantycznym bedzie
            tyle ze one same sa smoki nie krolewny, tego nie widza tongue_out
        • e_r_i_n Re: Cena małżeństwa 08.03.09, 20:45
          Jak kobieta tak sie 'ustawi', to tak ma.
          Nie przesadzajmy z tym wykorzystywaniem.
          W temacie - Wrzesinska ma racje w 100%. Kobiety chca rownouprawienia
          w prawach, niekoniecznie w obowiazkach.
          • triss_merigold6 A konkretnie? 08.03.09, 20:54
            A tak konkretnie to jakich "męskich obowiązków" kobiety nie chcą na
            siebie przyjmować?
            • krzysztof-lis Re: A konkretnie? 08.03.09, 20:55
              > A tak konkretnie to jakich "męskich obowiązków" kobiety nie chcą na
              > siebie przyjmować?

              Nie słyszałem, by kobiety chciały obowiązkowej służby wojskowej dla kobiet.
              • kropkacom Re: A konkretnie? 08.03.09, 21:00
                > Nie słyszałem, by kobiety chciały obowiązkowej służby wojskowej dla kobiet.

                Przepraszam, ale nawet mężczyźni (większość mi znanych) nie chcieli obowiązkowej
                służby wojskowej. A do armii panie i tak się od zawsze pchały. Oczywiście nie
                wszystkie. Podobnie z panami.
                • krzysztof-lis Re: A konkretnie? 08.03.09, 21:09
                  > Przepraszam, ale nawet mężczyźni (większość mi znanych) nie chcieli
                  > obowiązkowej służby wojskowej.

                  W żadnym stopniu nie jest to dowodem na to, że kobiety chciały równouprawnienia
                  w tej kwestii. big_grin
                  • kropkacom Re: A konkretnie? 08.03.09, 21:11
                    > W żadnym stopniu nie jest to dowodem na to, że kobiety chciały równouprawnienia
                    > w tej kwestii. big_grin

                    Ale kobiety chciały mieć możliwość służby wojskowej.
                    • krzysztof-lis Re: A konkretnie? 08.03.09, 21:13
                      > Ale kobiety chciały mieć możliwość służby wojskowej.

                      Tak. Chciały mieć prawo, nie chciały obowiązku...
                      • kropkacom Re: A konkretnie? 08.03.09, 21:16
                        Skoro faceci też go nie chcieli to czemu miały go chcieć kobiety?
                        • krzysztof-lis Re: A konkretnie? 08.03.09, 21:20
                          > Skoro faceci też go nie chcieli to czemu miały go chcieć kobiety?

                          No bo równouprawnienie to równy podział obowiązków.

                          Jeśli faceci mają jakieś obowiązki, to w ramach równouprawnienia kobiety powinny
                          przyjąć na swoje barki te same obowiązki, skoro żądają tych samych praw, które
                          mają mężczyźni.

                          A może się mylę?

                          Może ja nie rozumiem pojęcia równouprawnienia?
                          • ally Re: A konkretnie? 08.03.09, 21:30
                            masz rację, dlatego znakomita większość walczących o równouprawnienie opowiada
                            się za zniesieniem powszechnego poboru co zresztą w Polsce nastąpiło, więc nie
                            ma o co bić piany.
                          • triss_merigold6 Re: A konkretnie? 08.03.09, 21:31
                            Obowiążkową służbę wojskową dla obu płci masz np. w Izraelu.
                            W Polsce obowiązkowej służby wojskowej nie chcieli dla siebie
                            mężczyźni więc też nie rozumiem dlaczego powinny chcieć jej kobiety.
                            Kiedyś w ramach przedmiotu PO zajęcia były identyczne dla chłopców i
                            dla dziewcząt, ze strzelaniem z kbks włącznie.
                            • krzysztof-lis Re: A konkretnie? 08.03.09, 21:36
                              > W Polsce obowiązkowej służby wojskowej nie chcieli dla siebie
                              > mężczyźni więc też nie rozumiem dlaczego powinny chcieć jej kobiety.

                              Dlatego, że mężczyźni MIELI taki obowiązek.

                              Podobnie, jak tradycyjnym obowiązkiem mężczyzny jest utrzymanie całej rodziny
                              przy pracującej żonie. Czy mężczyźni chcieli takiego obowiązku?
                              • ally Re: A konkretnie? 08.03.09, 21:37
                                a nie można było chcieć zniesienia obowiązku dla mężczyzn?
                                • krzysztof-lis Re: A konkretnie? 08.03.09, 22:01
                                  > a nie można było chcieć zniesienia obowiązku dla mężczyzn?

                                  Można było chcieć jego zniesienia, ale póki nie był on zniesiony, trzeba było
                                  wziąć ten obowiązek na siebie.
                                  • ally Re: A konkretnie? 08.03.09, 22:16
                                    bo ty tak mówisz?
                                    • krzysztof-lis Re: A konkretnie? 08.03.09, 22:41
                                      > bo ty tak mówisz?

                                      Bo tak rozumiem koncepcję równouprawnienia.

                                      Ale, jak wspomniałem, dopuszczam do siebie myśl, że tak naprawdę to tego pojęcia
                                      nie rozumiem.
                                    • liwilla1 Re: A konkretnie? 08.03.09, 22:47
                                      bo tego wymagałaby przyzwoitość smile
                                      bo uczciwe równouprawnienie to jednakowe dla wszystkich prawa i obowiązki
                                      • ally Re: A konkretnie? 09.03.09, 12:21
                                        przyzwoitość to wg Ciebie utrwalanie złego porządku?
                                  • kra123snal Re: A konkretnie? 10.03.09, 17:34
                                    Faceci są u władzy, faceci takie prawo uchwalili, faceci zakazali
                                    kobietom służby wojskowej, faceci w konsekwencji znieśli obowiązek
                                    służby w ogóle. Gdzie tu rola kobiety? Nie wtrącały się do
                                    zabawek "męskich".
                          • madami Re: A konkretnie? 11.03.09, 14:28
                            Równouprawnienie to rózność wobez prawa i norm społecznych, bez
                            podwójnych standardów. Nie znaczy to że wszystko ma się odbywac po
                            połowie a obowiązki domowe każda para ustala sobie indywidualnie
                            bez "odgórnego" jedynie słusznego społecznie podziału.
                      • madami Re: A konkretnie? 11.03.09, 14:26
                        krzysztof-lis napisał:

                        > > Ale kobiety chciały mieć możliwość służby wojskowej.
                        >
                        > Tak. Chciały mieć prawo, nie chciały obowiązku...

                        Nie chciały obowiązku dla nikogo ani kobiet ani mężczyzn.
              • triss_merigold6 Re: A konkretnie? 08.03.09, 21:09
                Interesujące. To pod naciskiem kobiet uczelnie wojskowe dopuściły je
                do studiowania, kadra miała zazwyczaj spore opory.
                Chłopcze, nie znam żadnego faceta z mojego pokolenia, który chcial
                obowiązkowej słuzby wojskowej. To była wizja horroru, wyrwania 2 lat
                z życiorysu, szli ci, którym w żaden sposób nie udało sie
                wymiksować.
                • krzysztof-lis Re: A konkretnie? 08.03.09, 21:12
                  > Interesujące. To pod naciskiem kobiet uczelnie wojskowe dopuściły je
                  > do studiowania, kadra miała zazwyczaj spore opory.

                  Między prawem kobiety do pójścia do wojska a obowiązkiem odsłużenia służby
                  zasadniczej jest znaczna różnica.

                  Kobiety chciały prawa (do pracy w armii), ale nie chciały obowiązkowej służby. O
                  tym pisze autorka, że dla kobiet równouprawnienie to tylko korzystanie z męskich
                  przywilejów, prz nierównym podziale obowiązków.
                  • kropkacom Re: A konkretnie? 08.03.09, 21:15
                    > Kobiety chciały prawa (do pracy w armii), ale nie chciały obowiązkowej służby.
                    > O
                    > tym pisze autorka, że dla kobiet równouprawnienie to tylko korzystanie z męskic
                    > h
                    > przywilejów, prz nierównym podziale obowiązków.

                    No i? Jak się podaje takie przykłady jak obowiązek wojskowy ... To tak jakby
                    facetowi nagle kazać karmić dziecko piersią (ponoć laktacje można wywołać).
                    • krzysztof-lis Re: A konkretnie? 08.03.09, 21:24
                      > No i? Jak się podaje takie przykłady jak obowiązek wojskowy ...

                      Zły przykład, bo nie pasuje do teorii?

                      • felicia.3 Re: A konkretnie? 08.03.09, 22:19
                        ja sie tu rzadko udzielam,wpadam na rozne fora i mam pamiec do nickow,ale
                        pamietam watek czy porabana wobbler to tzw.krzysztof-lis i gdzie widze tego lisa
                        to mi sie kojarzy,ze to oszust jestcryinga jak juz cos napisze to jestem nawet
                        pewna,bo drazy i drazy jak jakis troll
                    • liwilla1 Re: A konkretnie? 08.03.09, 22:52
                      kropka, gdzież Ty laktacje chcesz u facetów wywołać smile trzymajmy się może
                      jakichś porównań w miarę realnych do spełnienia fizjologicznie smile
                      wybaczcie, ale ja to widzę jak ten lis. z równouprawnieniem powinno być jak ze
                      spadkiem - bierzesz z całym dobrodziejstwem inwentarza.
                      • kra123snal Re: A konkretnie? 10.03.09, 17:44
                        Może nie zauważyłaś ale kobiety mają jak na razie mały wpływ na
                        ostateczne decyzje i to faceci nam pozwalają lub nie na pełnienie
                        pewnych obowiązków. Dali nam, kobietom, możliwość służby. To było
                        jak lizak. Kumasz?
                        Poza tym kobiety są nastawione bardziej pokojowo, to faceci
                        lubią "wojenki". Wojsko, to męski "tron", który czasami udostępniają
                        chętnym kobietom.
                        Z finansowego punktu widzenia rzecz nieopłacalna, jak obowiązkowa
                        służba wojskowa, została zniesiona. Dzięki kobietom to państwo
                        normalnieje. Kobiety, jako istoty inteligentniejsze od mężczyzn,
                        sprowadzają równouprawnienie w obowiązkach na bardziej sensowne
                        tory. Jak widać zdroworozsądkowy ton kobiet dociera czasami w końcu
                        i do decydentów. Dobrze, że i same kobiety tymi decydentami zostają.
                        • milka_milka Re: A konkretnie? 11.03.09, 09:34
                          No, nie do końca. Wg. badan przeprowadzonych przez armię izraelską kobiety
                          wykazały się dużo większym stopniem bezwzględności i brutalności niż mężczyźni.
                  • madami Re: A konkretnie? 11.03.09, 14:31
                    To xle myślisz. Kobiety chciały prawa dla kazdego niezaleznie od
                    płci. Obowiązku dla nikogo.
            • e_r_i_n Re: A konkretnie? 08.03.09, 21:01
              Zaznaczam, że nie generalizuję.
              Ale - normą jest stwierdzenie, ze to facet ma obowiazek rodzine
              utrzymac - zona moze, ale nie musi pracowac.
              Sprawy 'techniczne' to juz sztandarowy przyklad - ale w sumie jakos
              tam zyciowy.
              • kropkacom Re: A konkretnie? 08.03.09, 21:05
                > Ale - normą jest stwierdzenie, ze to facet ma obowiazek rodzine
                > utrzymac - zona moze, ale nie musi pracowac.

                Pewnie norma aczkolwiek to że akurat facet utrzymuje rodzinę nie musi z marszu
                tego oznaczać.
              • ally Re: A konkretnie? 08.03.09, 21:17
                jasne, tylko że to jest miecz obosieczny - niektórym kobietom zależy na
                karierze, ale ich praca postrzegana jest jako fanaberia, a zarobki jako
                nieistotny dodatek.
                • e_r_i_n Re: A konkretnie? 08.03.09, 21:31
                  Ale tutaj nie mowimy o takich przypadkach smile.
                  • ally Re: A konkretnie? 08.03.09, 21:49
                    moim zdaniem wyrywanie z kontekstu bywa zgubne, dlatego chciałam przypomnieć, że
                    ten kontekst istnieje wink
              • triss_merigold6 Techniczne, powiadasz 08.03.09, 21:26
                Niedawno tu na emamie był długi wątek o tym co kobiety potrafią i co
                robią w domu. Okazało się, że znakomita większość wbija owe
                gwoździe, maluje, tapetuje, kładzie fugi, formatuje kompa, potrafi
                złożyć mebel, wymienić uszczelkę, naprawić gniazdko i w ogole spiewa
                tańczy recytuje.
                Byłam chyba jedyną, która przyznała, że obsługi technicznej domu NIE
                TYKA, ewentualnie mogę żarówke wymienić. Dlaczego? Bo mężczyzna musi
                mi się do czegoś praktycznie przydawać.
                • e_r_i_n Re: Techniczne, powiadasz 08.03.09, 21:31
                  triss_merigold6 napisała:

                  > Bo mężczyzna musi mi się do czegoś praktycznie przydawać.

                  A facet oczekuje, ze kobieta upierze, ugotuje, a na deser zrobi
                  laskę, bo sie musi do czegos praktycznie przydawac.
                  Widzisz, mi zwisa, czy ja wbijam gwozdzie, on prasuje, czy odwrotnie.
                  Kazdy robi to, co lubi, albo czego jakos szczegolnie nie nielubi.
                  • triss_merigold6 Re: Techniczne, powiadasz 08.03.09, 21:33
                    Mnie nie zwisa, bo nie mam poczucia obowiązku bycia wszechstronną.
                    • e_r_i_n Re: Techniczne, powiadasz 08.03.09, 21:59
                      Ja tez. Dlatego nie robie kanapek smile.
                • madami Re: Techniczne, powiadasz 11.03.09, 14:46
                  Znajdzie się jakaś część mężczyzn, dla któych obsługa techniczna
                  domu i samochodu to jedna wielka nie wiadoma, za to np. świetnie
                  sprawdzają sie w kuchni. I właśnie o to walczą feministki - by takie
                  sytuacje dla WSZYSTKICH były normalne. Także o to by młody ojciec
                  opiekujący się dzieckiem i mający z tego frajdę nie był społecznie
                  wyśmeiwany, by kobieta o odpowiednich predyspozycjach mogła zostać
                  np. pilotem itp. itd.
          • nenia1 Re: Cena małżeństwa 08.03.09, 21:30
            Oczywiście, bo jak ona zapieprza na dwóch etatach
            to jej wina bo się "ustawić" nie potrafi,
            a jak on zapieprza na jednym, a ona "tylko" w domu,
            to już nie jest kwestia umiejętności "ustawienia"
            tylko ucisk norm społecznych na biedaka.
            • e_r_i_n Re: Cena małżeństwa 08.03.09, 22:04
              Przepraszam, ale dla mnie w malzenstwie kluczowe jest DZIELENIE sie
              obowiazkami.
              Jak obu stronom pasuje uklad - on w pracy, ona w domu, to luz.
              Jak jednej stronie nie pasuje praca i w domu, i w pracy, to o tym
              mowi.
              • nenia1 Re: Cena małżeństwa 08.03.09, 22:11
                To oczywista oczywistość.
                Jednak skoro twierdzisz, że istnieje norma nakładająca
                obowiązek pracy zawodowej na faceta to wypada dodać, że istnieje
                norma nakładająca na kobiety wykonywania całości prac domowych
                i opieki nad dziećmi.
                I skoro ona się powinna "ustawić", to i on też może.
    • nangaparbat3 Re: Cena małżeństwa 08.03.09, 12:52
      Jak siedzę w necie, to myślę, ze sama prawda - ale w realu bywa jednak inaczej.
      Więc nie wiem -
    • moofka Re: Cena małżeństwa 08.03.09, 12:57
      pewnie ze ma racje wink

    • mama-maxa Re: Cena małżeństwa 08.03.09, 13:30
      a mnie to nie dziwi, bo się w pełni z nią zgadzam, tak jestsmile
      • doral2 Re: Cena małżeństwa 08.03.09, 14:21
        no cóż, należy z postępem iść wink
    • nenia1 Re: Cena małżeństwa 08.03.09, 15:38
      Mnie też wcale nie dziwi, że kobieta pisze takie artykuły, bo zazwyczaj tak jakoś się dziwnie w świecie kobiet składa, że nikt tak ochoczo nie krytykuje kobiet jak inna kobieta.

      Pani Milska uwielbia to, kiedyś czytałam jej artykuł, w którym użalała się nad biednym misiem, który podczas przypadkowego seksu zapłodnił mało znaną mu panią, a pani okazała się świnią i nie usunęła ciąży.

      Szkoda, że pani Milska traktuje facetów jak stworzenia myślące tylko penisem.
      Jakoś biedny głupi misiu nie usłyszał, że mógłby założyć prezerwatywę a nie polegać jedynie na nieznanej mu uczestniczce miłosnych uniesień. Po co? Wszak wiadomo, ze facet to seksualne zwierzę, rozsiewacz spermy, nie będzie lizał cukierka przez papierek.
      To ona winna!

      Prawdziwe potwory z tych kobiet, nie dość, że nie chcą prasować koszul i gotować obiadków, to zmuszają mężczyzn do przytulania
      i zmywania naczyń.
      A same, chamki, do wulkanizatora nie pojadą.

      Jestem w dziesięcioletnim związku, ciekawe ile razy przez te dziesięć lat było zmywania i gotowania, a ile razy wyskoczył
      wulkanizator? Idę zapytać mojego biednego, wykorzystywanego.
      Ile? Odpowiedź brzmi: ani razu.
      No, ale nie wykluczam, że inne biedne samce jeżdżą, co tydzień.

      A, i to oczekiwanie na wypełnienie przez samca PIT-u. Pomijam fakt, że u mnie to ja zawsze wypełniam PIT, może jestem niemiarodajna, to faktycznie nieprawdopodobne wymagania, zważywszy, że PIT wypełnia się raz w roku.
      Mój facet stwierdził, dobra, w ostateczności on będzie robił te PIT-y, ale żeby było sprawiedliwie, to ja w zamian będę dziecku wymieniała pieluchy.
      O dzięki, łaskawco, fajnego mam faceta, nie? I pewnie pani Milska pochwali.

      Od dziś postanawiam również oddawać się na ołtarzu miłości jedynie po ciemku w koszuli nocnej do kostek, by mój luby nie był narażony na oglądanie moich defektów. A punkt G zaczynam mieć w punkcie D.
      • triss_merigold6 O toto 08.03.09, 15:52
        O toto.
        Milska-Wrzosinska z reguły bierze stronę panów biednych misiów
        uciskanych tak prozaicznymi domowymi obowiązkami jak wyrzucanie
        śmieci czy umycie podłogi.
        • iwi.k1 Re: O toto 08.03.09, 16:27
          wystarczy poczytać porady tej Pani Dziecku, nie wiem czy jeszcze tam
          pisze bo od kilku lat nie kupuję. Ale ile razy ją czytałam,
          podnosiła mi ciśnienie.

          Jest dokładnie tak, jak pisze triss: ta kobieta chyba nienawidzi
          innych kobiet. Przykre to bardzo. Poza tym ten artykuł to jedno
          wielkie uogólnienie. Tak jak są różni faceci tak i nie wszystkie
          kobiety są takie jak te opisane.
          • triss_merigold6 Re: O toto 08.03.09, 16:38
            Ona nienawidzi kobiet, które stawiają mężczyznom jakiekolwiek
            wymagania.
            • croyance Re: O toto 11.03.09, 15:38
              Ja sie Milskiej zrazilam z 7 lat temu za jej obrzydliwy tekst o
              gejach. Nawet interweniowalam wtedy w prasie z ramienia organizacji
              gejowskiej, he he, tak mi sie cisnienie podnioslo.
      • nangaparbat3 to nie jest takie proste 08.03.09, 18:49
        Nie znoszę Milskiej -Wrzosińskiej i uważam ja za mizoginke. Ale jak na przyklad
        przypomne sobie wątek skądeś przywołany o sposobach zachodzenia w ciażę wbrew
        woli i wiedzy -
        Bardziej serio - zgadzam sie z konkluzją: mamy szansę zmienic relacje
        damsko/meskie na bardziej partnerskie, rowne, uczciwe, i szansę tę marnujemy.
        Zamiast dac wreszcie mężczyznom prawo do emocji, wrażliwosci, empatii, same sie
        ich wyrzekamy - w imie rownosci. Szkoda.
        • moofka Re: to nie jest takie proste 08.03.09, 19:40
          ja bardzo lubie z kolei i widze ze jest ona dosc obiektywna w ocenie obu plci po
          rowno
          sama mam synow i hoduje ich tak, zeby po sobie gacie sprzatali i kanapke
          posmarowac umieli
          a jednak widze, ze facet niestety w dzisiejszych czasach ma sie trudniej
          i baby potfory tez widuje
          nierzadko
          z cala pewnoscia milskiej nie chodzi o ucisk misia z tytulu obowiazkow domowych
          - ja tego tak nie odbieram
          tylko o cos wiecej
        • nenia1 Re: to nie jest takie proste 08.03.09, 21:54
          > Bardziej serio - zgadzam sie z konkluzją: mamy szansę zmienic relacje
          > damsko/meskie na bardziej partnerskie, rowne, uczciwe, i szansę tę marnujemy.
          > Zamiast dac wreszcie mężczyznom prawo do emocji, wrażliwosci, empatii, same sie
          > ich wyrzekamy - w imie rownosci. Szkoda.


          Ja to widzę zupełnie inaczej, właśnie poprzez dzielenie się obowiązkami, tradycyjnie przypisywanym kobietom, jak chociażby opieka nad małym dzieckim (nieszczęsne pieluchy, kąpiele itp.), mężczyzna ma wreszcie szanse nawiązać głębszą więź z dziećmi i docenić wysiłek kobiety niż izolowany i odsuwany od wszelkich niegodnych go obowiązków domowych jedyny żywiciel rodziny.
          • nangaparbat3 Re: to nie jest takie proste 08.03.09, 22:32
            Byłoby tak jak piszesz, gdybysmy tak często nie traktowaly ich jak psy.
            A raczej - niedorozwiniete i w dodatku krnabrne dzieci.
            • felicia.3 Re: to nie jest takie proste 08.03.09, 22:38
              nangaparbat3 napisała:

              > Byłoby tak jak piszesz, gdybysmy tak często nie traktowaly ich jak psy.
              > A raczej - niedorozwiniete i w dodatku krnabrne dzieci.

              Zgadzam sie z toba w 100%.z czestych rozmow z mezem tez wnioskuje,ze facet to
              nie malpa tylko czlowiek i ma swoje uczucia i problemy.Poza burakami rzecz
              jasna,choc i oni swoja racje majawink
            • nenia1 Re: to nie jest takie proste 08.03.09, 22:58
              I to jest właśnie drugie dno artykułu pani Milskiej, obrończyni uciemiężonych.
              Faceci z jej artykułu to psy (nieobrażając tych zwierząt)
              , zdominowane niedorajdy.
              Myślą głównie o seksie i o tym, żeby zapładniać wszystko co się rusza
              i nie wchodzi na drzewo, niestety sankcje społeczne i dominujące, cwane samice im to uniemożliwają.
              Jak już się do takiego przytulasz, to zgroza, że za chwilę w zamian nie rozkładasz nóg na za piętnascie trzecia, bo wiadomo, że facet mysli tylko o jednym.
              Nie żeby miał potrzebę przytulenia, czułości,
              stabilizacji, bo przecież wiadomo, jaka jest konstrukcja typowego faceta.
              Na cóż mu małżeństwo, jak bez niego może swobodnie sobie bzykać kogo chce? Facet nie potrzebuje czułości, stałego związku,
              facet myśli tylko o rozsianiu swoich genów, gdzie się da, a okrutny świat, w którym przyszło mu żyć, mu na to nie pozwala.
              A no dodatek zła kobieta zabiera mu całą wypłatę, a za swoją kupuje sobie waciki.
              Dobrze, że chociaż Milska go rozumie.
              • krzysztof-lis Re: to nie jest takie proste 08.03.09, 23:00
                > Na cóż mu małżeństwo, jak bez niego może swobodnie sobie bzykać kogo
                > chce? Facet nie potrzebuje czułości, stałego związku,

                A potrzebuje? Czy naprawdę facet potrzebuje małżeństwa?
                • felicia.3 Re: to nie jest takie proste 08.03.09, 23:16
                  no taki psychol jak ty to jedynie potrzebuje na forum "podyskutowac".a co
                  dzidzius nie ma kolek i pampersa nie trzeba zmienic?zonka slodko spi i o e mamie
                  nie potrzebuje wiedziec?
                  p.s to powyzej to byla ironia.i nie pochlebiaj sobie,zes wazny.takich
                  zaczepliwych nieudacznikow forumowych sie zapamietuje po prostu.nic szczegolnego.
                  • krzysztof-lis Re: to nie jest takie proste 08.03.09, 23:42
                    > no taki psychol jak ty to jedynie potrzebuje na forum
                    > "podyskutowac".

                    Próbując mnie obrazić wystawiasz opinię tylko sobie.

                    > a co dzidzius nie ma kolek i pampersa nie trzeba zmienic?zonka
                    > slodko spi i

                    Żona coś tam robi przy dziecku, ale na razie nie potrzebuje mojej pomocy. Więc
                    mogę Ci odpisać.

                    > e mamie nie potrzebuje wiedziec?

                    A co, potrzebuje wiedzieć, że siedzę na tym forum dyskusyjnym?

                    Zresztą argument chybiony, bo żona wie, na jakich forach gazety się pojawiam.
                • nenia1 Re: to nie jest takie proste 08.03.09, 23:17
                  Nie wiem czego potrzebują wszyscy faceci, ale sądzę, że wielu
                  chce małżeństwa.
                  Mam dobre zdanie na temat facetów, znam sporo mądrych, wartościowych
                  mężczyzn, którzy z wyboru żyją z jedną partnerką i nie romansują, bo sami nie chcą, a nie dlatego, że ktoś lub coś im zabrania.
                  Po prostu, istniejący związek jest na tyle bogaty, że chcą go utrzymać i jeszcze bardziej pogłębić.
                  • krzysztof-lis Re: to nie jest takie proste 08.03.09, 23:41
                    > Nie wiem czego potrzebują wszyscy faceci, ale sądzę, że wielu
                    > chce małżeństwa.

                    To pewnie wiesz też, po co im to małżeństwo?

                    > Po prostu, istniejący związek jest na tyle bogaty, że chcą go
                    > utrzymać i jeszcze bardziej pogłębić.

                    To jest akurat całkiem jasne.

                    Autorce zacytowanego tekstu nie mieści się w głowie, po co typowemu mężczyźnie
                    stereotypowe i tradycyjne małżeństwo, w którym za cenę pracy na utrzymanie
                    rodziny otrzymuje jedynie łatwy dostęp do seksu (i to też nie zawsze).

                    Mnie też TO się w głowie nie mieści. Stąd moje pytanie
                • madami Re: to nie jest takie proste 11.03.09, 14:53
                  krzysztof-lis napisał:

                  > > Na cóż mu małżeństwo, jak bez niego może swobodnie sobie bzykać
                  kogo
                  > > chce? Facet nie potrzebuje czułości, stałego związku,
                  >
                  > A potrzebuje? Czy naprawdę facet potrzebuje małżeństwa?

                  Związku potrzebuje, zdrowego emocjonalnie związku z kobietą.
    • siasiuszek Re: Cena małżeństwa 08.03.09, 18:43
      Prawda?? Gdzie tu prawda?? Chyba tylko, w internecie, bo ja w
      realnym życiu nadal widzie w 90% przypadków kobiety, które, pracują
      i praktycznie same zajmują się domem i dziećmi. I panów, dla których
      żona równa się służąca, kochanka, niańka dla dzieci, a jeszcze
      dodatkowo pieniądze do domu przyniesie i to wcale nie mniejsze niż
      on. I komu tu się bardziej opłaca????
      • kawka74 Re: Cena małżeństwa 08.03.09, 18:53
        I te 90% trzyma takiego pasożyta w domu? To też za dobrze o nich nie świadczy :p
        • kali_pso Re: Cena małżeństwa 08.03.09, 19:14


          > I te 90% trzyma takiego pasożyta w domu?


          Cóż..na forum łatwo wystawia się walizki za drzwi..
    • kol.3 Re: Cena małżeństwa 08.03.09, 18:52
      Pani psycholog jest po prostu infantylna i wypisuje historie
      typu "jak sobie mała Zosia wyobraża małżeństwo".
      Właściwie szkoda czasu, żeby te bzdury komentować.
      Trzeba przynać, że "biedne misie" potrafią doskonale sobie radzić w
      tych uciążliwych dla nich związkach.
      • andaba Re: Cena małżeństwa 08.03.09, 19:12
        Ja się zgadzam, że małżeństwo jest dla kobiety...
        Patrząc na swoje - to jednak na mnie spoczywa przyjemniejsza część - rodzenie dzieci, prowadzenie domu, a na mężu utrzymanie nas wszystkich, troska, żeby wszystko działało jak trzeba, załatwianie wszystkich ważniejszych spraw.
        Jest mi dobrze jak jest, ale na miejscu męża nie byłabym zachwycona.
        On nie narzeka, wychowany jest w przeświadczeniu, że utrzymanie rodziny to działka faceta, ale jak któryś zastanowi się wcześniej, to fakycznie, po co się żenić? Dla facetów posiadanie dziecka priorytetem przeważnie nie jest, a reszta? Po co kupować browar, żby napić się piwa...
        • siasiuszek Re: Cena małżeństwa 08.03.09, 20:17
          Ja mam akurat partnerstwo w związku(no prawie), oboje pracujemy i po
          równo zajmujemy się domem i dzieckiem. Ale gdybym miała wybierać to
          osobiście moim zdaniem łatwiejsze jest zarabianie pieniędzy niż
          praca w domu przez 24 h na dobę, bez kontaktu z ludźmi.
        • madami Re: Cena małżeństwa 11.03.09, 14:56
          andaba napisała:

          > Ja się zgadzam, że małżeństwo jest dla kobiety...
          > Patrząc na swoje - to jednak na mnie spoczywa przyjemniejsza
          część - rodzenie d
          > zieci, prowadzenie domu, a na mężu utrzymanie nas wszystkich,
          troska, żeby wszy
          > stko działało jak trzeba, załatwianie wszystkich ważniejszych
          spraw.
          > Jest mi dobrze jak jest, ale na miejscu męża nie byłabym
          zachwycona.
          > On nie narzeka, wychowany jest w przeświadczeniu, że utrzymanie
          rodziny to dzia
          > łka faceta, ale jak któryś zastanowi się wcześniej, to fakycznie,
          po co się żen
          > ić? Dla facetów posiadanie dziecka priorytetem przeważnie nie
          jest, a reszta? P
          > o co kupować browar, żby napić się piwa...

          Z mojego punktu widzenia to na Tobie spoczywa ta mniej przyjemna
          część związku wink Nie zamieniłabym się na takie zycie wolę swoję
          niezalezność.
    • undomestic_goddess Re: Cena małżeństwa 08.03.09, 19:29
      Ten tekst to duze uogolnienie i nieporozumienie, bo opisuje zagadnienie jedynie
      z punktu widzenia lektury kolorowych pism dla kobiet, a nie z poziomu
      prawdziwego zycia. A prawdziwe zycie jest duzo bardziej skomplikowane i
      trudniejsze dla kobiet. Bo pan i wladca wciaz jeszcze nie chce pieluch zmieniac,
      a jego polowica na dwoch etatach zasuwa, z czego jeden nie jest oplacany.

      Nie lubie tekstow tej pani juz od dawna. Od dawna celuje ona w kobiety, jakie to
      one paskudne wyzyskiwaczki sa. Pewnie sa i takie, ale na pewno nie wszystkie i
      swiat nie wyglada, jak ona go opisuje. Albo ja zyje w jakiejs enklawie dziwnej,
      bo wokol mnie takich zwiazkow nie ma.
    • ally Re: Cena małżeństwa 08.03.09, 19:37
      ona o sobie pisze czy jak?

      btw, teza, że mężczyzna jest z natury poligamiczny, bo dąży do rozsiania genów,
      nie jest wcale taka oczywista. lepszą inwestycją jest opieka nad spłodzonymi już
      dziećmi - mniej ich będzie, ale będą miały znacznie większą szansę na przeżycie.
      • siasiuszek Re: Cena małżeństwa 08.03.09, 20:14
        No kobiety też są podobno poligamiczne, bo wciąż poszukują
        najlepszych genów dla swoich dzieci, nawet ukryta owulacja ma im w
        tym pomóc by każdy samiec myślał, że to jego dziecko.
        • ally Re: Cena małżeństwa 08.03.09, 20:42
          no właśnie, widać, że wszystkie te teorie to jedynie hipotezy, ale niektórzy
          traktują je jak świętość
    • fantasmagorii Re: Cena małżeństwa 08.03.09, 20:45
      Już pierwsze zdania tego tekstu powodują, że nie chce mi sie go
      czytać.
    • thana203 Wolność to męski "przywilej"??? 08.03.09, 20:48
      Cytuję:
      "przywilejów tradycyjnie męskich (wolność, autonomia, samorealizacja)"

      Podstawowe prawa człowieka, jak prawo do wolności i samorealizacji to
      "tradycyjnie męskie przywileje"??? To ja nie mam więcej pytań.
      • krzysztof-lis Re: Wolność to męski "przywilej"??? 08.03.09, 20:57
        > Podstawowe prawa człowieka, jak prawo do wolności i samorealizacji to
        > "tradycyjnie męskie przywileje"??? To ja nie mam więcej pytań.

        A nie?

        W tradycyjnym modelu rodziny kobieta nie była ani wolna, ani autonomiczna, ani
        nie posiadała możliwości do samorealizacji. Chyba, że była nią samorealizacja
        przez rodzenie i wychowywanie dzieci.
        • triss_merigold6 Re: Wolność to męski "przywilej"??? 08.03.09, 21:12
          No i czas to zmienić i nie zakładać, że podczas owych zmian panowie
          doznają urazu na psychice czy innej traumy.
          • krzysztof-lis Re: Wolność to męski "przywilej"??? 08.03.09, 21:14
            > No i czas to zmienić i nie zakładać, że podczas owych zmian panowie
            > doznają urazu na psychice czy innej traumy.

            Też tak myślę.
    • sanciasancia Re: Cena małżeństwa 08.03.09, 21:33
      Pani Milska-Wrzosińska chyba jest alter ego tego pana, co na e-tacie rozlatujacy
      się wózek spinał paskiem.
      Poziom uproszczeń zgadza się doskonale.
    • lola211 Re: Cena małżeństwa 08.03.09, 22:06
      Coz za zbieg okolicznosci..Akurat dzis rozmawialam w meskim
      towarzystwie na ten wlasnie temat, ciekawa ich zdania.I
      potwierdzaja , ze trend jest taki, iz mezczyzni beda coraz mniej
      sklonni do wchodzenia w stale zwiazki, tym bardziej malzenstwo.No,
      nie kalkuluje im sie.Za duzo obowiazkow, za malo korzysci.Trudno
      bylo mi sie z tym niezgodzic.
      Do mnie to przemawia.
      • nenia1 Re: Cena małżeństwa 08.03.09, 22:13
        No pacz pani, a ja znam coraz więcej kobiet, które z tych
        samych powodów za mąz wychodzić nie chcą.
        • kali_pso Re: Cena małżeństwa 08.03.09, 22:17


          ...czyli jakich?
          Mieszkanek dużych miast, z dobrym wykształceniem i nieźle płatną
          pracą? Cóż..to nie jest reprezentacja narodu, proponuję wybrać się
          na prowincjęwinkP
          • nenia1 Re: Cena małżeństwa 08.03.09, 22:27
            Stereotypy. Te z prowincji jeszcze bardziej
            nie chcą, bo widzą swoje matki.

            Dzisiaj nie te czasy, że tam gdzie się rodzisz,
            tam umierasz.

            Generalnie kobiety stają się coraz bardziej niezależne,
            i taki trend będzie postępować,
            nawet jak pani Milska z tego powodu omdleje.
        • lola211 Re: Cena małżeństwa 08.03.09, 22:19
          Tak, to prawda.Nie zakladaja rodzin, maja wiele zwiazkow, korzystaja
          z zycia.Bedzie takich kobiet przybywac.
          • kali_pso Re: Cena małżeństwa 08.03.09, 22:24


            Ok, tylko dlaczego tak się dzieje?
            Dlatego, że czują przemożną niechęć przed stałym związkiem czy też
            szukają partnera na miarę swoich oczekiwań, które mocno poszły w
            górę i kandydatów brakuje?
            • lola211 Re: Cena małżeństwa 08.03.09, 22:36
              Te, ktore znam, nie chca przede wszystkim obowiazkow.Partnerow
              zmieniaja, jak im sie znudza i opatrza.Potrafia zyc same, bez
              koniecznosci posiadania wlasnego mezczyzny.Czesto nie widza sie w
              roli matek.
            • nangaparbat3 Re: Cena małżeństwa 08.03.09, 22:38
              Bo oczekiwania rosną, im i nam. Podejrzewam, że rosna za przyczyną wszechobecnej
              reklamy - bez przerwy jestesmy atakowani stekiem bzdur na temat tego, co nam sie
              NALEŻY, co mozemy KUPIC, co mozemy sobie zalatwic łykajac cudowną pigulke.
              A rzeczywistośc jest zupełnie inna, rozjeżdża się z oczekiwaniami coraz
              bardziej, poziom frustracji rosnie, wiec szukamy kozla ofiarnego - i mamy pod
              ręką: meza, żonę, czasem dzieci.
              Fuj.
              • lola211 Re: Cena małżeństwa 08.03.09, 22:47
                Mnie sie wydaje, ze po prostu wraz ze wzrostem niezaleznosci,
                poziomu zycia, ludzie nie musza koniecznie isc przez zycie w parze.I
                to wcale nie jest zle, ma swoje plusy.
    • zorrgula Re: Cena małżeństwa 09.03.09, 01:28
      Dajcie se po razie i będzie dobrze - faceci mają taki tok rozumowania i tak
      naprawdę kobietą też by on się przydał czasami. Po co takie głupie gadki....

      Jesteśmy dorośli i jak ktoś chce to "bierze ślub". Najważniejsze jest aby był to
      związek partnerski-bez względu co to oznacza, najważniejsze aby i jednej i
      drugiej stronie w tym układzie było dobrze.
      Chyba każdy dąży do szczęścia w życiu, a dla różnych osób różne stany to
      szczęście; po co oceniać.

      Cena małżeństwa... Cena życia..... Cena zdrowia....

      Dlaczego cena?

      Wybór i tyle, dlaczego wszystko przeliczać na "pieniądze"?

      Szczęście w takim czy innym pojęciu to jest cel chyba wszystkich ludzi.
    • dropkick_murphys Re: Cena małżeństwa 09.03.09, 13:26
      zaznacza, że komentarzy nie czytałam smile
      w artykule jest sporo prawdy, ale ja bardzo sceptycznie podchodzę do
      wszystkiego, co "wyprodukuje" pani milska-wrzosińska. kobieta ma ewidentny
      problem z własną płcią, jest za to najzacieklejszą obrończynią mężczyzn. nie
      zliczę, ile razy wpieniłam się, czytając jej artykuły w WO. polecam lekturę.
      w ogóle, ten artykuł to świetny przykład na to, jak można ośmieszyć i
      strywializować dążenia kobiet do równouprawnienia. naczytała się baba cosmo i
      pisze głupoty, ot co.
    • mniemanologia Re: Cena małżeństwa 09.03.09, 13:54
      Pani Milska-Wrzosińska, ech...
      Nie lubię jej stylu, nie podoba mi się, co pisze, drażni mnie ta
      pani. I mojego męża też - żeby nie było, że mnie "prawda w oczy
      kole".
      Ze względu na:
      - żałowanie biednych, uciśnionych mężczyzn
      - krytykowanie tych podłych kobiet
      - wybiórcze i "pod tezę" dobieranie "odkryć antropologów"
      - uogólnianie i wieczne pisanie "my, współczesne kobiety
      uważamy", "a same bardzo się obruszamy", "oczekujemy" - ja akurat
      jestem współczesną kobietą, ale nie życzę sobie, żeby p. Milska-
      Wrzosińska zaliczała mnie do opisywanego przez siebie "my", bo tak
      się składa, że mój mąż i ja twórzymy fajny związek, do którego nijak
      się mają opisywane zachowania.
      Nie życzę sobie, by p. Milska-Wrzosińska biła się m.in. w moje
      piersi przepraszając ludzkość za te straszne wymagania i
      zachowania "nas, współczesnych kobiet".
      Nie twierdzę, że to się nijak ma do nikogo, bo pewnie sa osoby,
      którym to otworzy oczy i pomoże w ich związku, bo to o nich jest
      mowa w tekście. Jesli komuś to pasuje i sprawi, że poczuje się
      lepiej - na zdrowie!

      A wiecie co, z tego co pamiętam po raz pierwszy w ogóle weszłam na
      forum GW właśnie po jej którymśtam artykule - z krytyką oczywiście.
      I co ciekawe - potem mnie "wydrukowano" w WO big_grin
      Zresztą wydaje mi się, że ten tekst w dużej mierze bazuje na tamtym -
      "Czy mężczyzna potrzebuje małżeństwa?".
    • elza78 Re: Cena małżeństwa 09.03.09, 20:16
      prawda jakby w oczy kole zwlaszcza feministki hihi
      • mniemanologia Re: Cena małżeństwa 10.03.09, 10:16
        Jaka prawda, jak u mnie po prostu tak nie ma, hihihi big_grin
        • elza78 Re: Cena małżeństwa 10.03.09, 18:41
          to ze u ciebie tak nie ma nie znaczy z enie ma tak u nikogo tongue_out
          dosc powszechnym bowiem zjawiskiem jest wykorzystywanie mezczyzn przez babki
          i miska ma racje niestety, ciezko sie przyznac z enie jestesmy stworzone do
          odkrecania kol w samochodzie zmiany oleju taszczenia swoich bibelotow i tym
          podobnych rzeczy, kafelek tez zwykle nie potrafimy klasc a pomimo tego ze nie
          chcemy robic tych wszystkich meskich rzeczy rzadamy rownouprawnienia
          a ja mam w dupie takie rownouprawnienie, ja chce poprostu rownych praw a
          obowiazki niech sobie beda wedle plci i nazywajmy rzeczy po imieniu, bo przedzej
          mi kaktus na rece wyrozsnie zanim jakas strongmenka pokona pudziana w spacerze
          farmera np tongue_out
          • siasiuszek Re: Cena małżeństwa 11.03.09, 09:21
            Co do tych wszystkich kafelków, gwoździ, oleju w samochodzie, to
            niektóre kobiety nie potrafią, bo nie chcą umieć. Zresztą 60%
            facetów też tego nie potrafi.
          • mniemanologia Re: Cena małżeństwa 11.03.09, 11:15
            Oczywiście, że jak u mnie jest inaczej, to wszystkich nie musi tak
            być smile
            Z tym że - nie wiem, czy czytałaś, co napisałam wcześniej - w takim
            razie nich nikt się nie wypowiada w imieniu "nas, współczesnych
            kobiet". Wiesz, o co mi chodzi? Niech się wypowiada w imieniu "tych
            z nas, współczesnych kobiet, które są takie a takie". Ja nie chcę
            być wrzucana do tego worka i tyle smile i nie chcę, żeby ktoś gadał
            bzdury w moim imieniu - w imieniu jednej ze współczesnych kobiet.
            Nikt nie jest stworzony do odkręcania kół w samochodzi smile Ale są
            kobiety i są mężczyźni, którzy dadzą sobie z tym radę, jak i są
            takie kobiety i tacy mężczyźni, którzy sobie z tym nie poradzą. Ja
            taszczę swoje rzeczy, sądzę, że jestem silniejsza niż niejeden
            facet, a słabsza niż niektóre kobiety. A mężczyźni też nie mają na
            chromosomie Y zakodowanej umiejętności kładzenia kafelków.
            Pokonywanie Pudziana to też mało trafiony przykład, bo mało który
            człowiek na świecie jest w stanie go przebić, a także przebić np.
            Agatę Wróbel, prawda?
            Tak a propos - nie "kafelek", tylko "kafelków". Zgodnie ze
            stereotypami kobiety są lepsze "językowo", tak? To dlaczego
            popełniasz takie błędy, jakich nie popełniłby nawet mój facet,
            dysgrafik notabene? Dlatego że stereotypy to tylko stereotypy i nie
            sprawdzają się przy podmiotowym podchodzeniu do ludzi.
    • nihiru Re: Cena małżeństwa 10.03.09, 11:51
      Nawet jeśli p. Milska-Wrzosińska ma delikatnie mówiąc tendencyjne poglądy, to
      nie znaczy że w tym artykule nie ma trochę racji.

      Jakiś czas temu przeczytałam dwie książki: "jędza w domu" i "drań w domu" czyli
      żeńskie i męskie spojrzenie na małżeństwo w formie opowiadań różnych ludzi.
      bardzo ciekawe.
      kobiety mają trudniej (niż ich matki), bo muszą radzić sobie nie tylko z domem
      ale i pracą zawodową, ale i mężczyźni mają trudniej, bo pracują tak samo ciężko
      jak ich ojcowie, a jednak to nie wystarcza. i nawet przy najlepszej woli z obu
      stron pojawiają się problemy organizacyjne przy podziale obowiązków.

      ------------------------------------
      Koniec i bomba, a kto czytał, ten trąba!
      • elf1977 Re: Cena małżeństwa 10.03.09, 16:41
        Ciężko się z Tobą zgodzić, większość naszych matek już pracowała,
        jeśli chodzi o moją rodzinę, zawodowo pracowała już moja babcia.
        Mimo, że ciężko pracowała, wychowywała czworo dzieci, jej mąż, a mój
        dziadek w ciągu lat małżeństwa nawet herbaty jej nie zrobił.
        I to mnie jest lepiej, niż mojej babci, choć akurat prasuję, gotuję
        i sprzątam przważnie ja, ponieważ wracam do domu dużo wcześniej niż
        mąż.
        Nadal małżeństwo jest atrakcyjną opcją zarówno dla kobiet, jak i dla
        meżczyzn, należy tylko na początku uzgodnić między sobą oczekiwania.
        Ja, choć pracuję również zawodowo, daję ciepły obiad, zajmuję się
        córką, natomiast korzystam w pełni z kasuy, którą mąż przyniesie. On
        ma zadbana żonę, ciepły dom, do którego chce wracać.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka