miss_akryl
18.05.09, 13:08
A propos wątku o mężu/ach oglądającym/cych porno i wielu tłumaczeń
także samych kobiet (niektórym nawet to przeszkadza, ale godzą się
jakoś z tym), że "faceci tak mają", "mężczyźni to
wzrokowcy", "przecież wiadomo, że każdy facet musi", "to nie zdrada,
przecież kocha się żoną/dziewczyną" etc.
Wyobraziłam sobie odwrotną sytuację: przecież "wiadomo od zawsze",
że kobiety uwielbiają być podziwiane i adorowane, słuchać
komplementów, flirtować. Jeżeli zona/partnerka przyjmowałaby
takie "hołdy" od innych mężczyzn, czy to w jego towarzystwie, czy on
by wiedział o tym, że dzieje się tak np. u niej w pracy (ostatecznie
flirty nie kończyłyby się nigdy sexem, co najwyżej fantazjami
pani "co by było gdyby", jakimiś prezencikami, kwiatami,
zaproszeniami na kawę etc.), czy taki mężczyzna przeszedłby nad tym
do porządku dziennego (przecież "kobiety tak mają", "może on nie
daje jej tego, czego ona potrzebuje", "przecież flirt to nic
złego")? Jak myślicie? Jakie byłyby rady dla takiego pana od innych
mężczyzn?
Zapraszam do odpowiedzi zwłaszcza emamy akceptujące i "pozwalające"
na oglądanie porno przez partnerów?, czy Wasi mężczyźni byliby w
takim wypadku dla Was równie tolerancyjni?, czy potrafiliby
tłumaczyć Wasze flirty kobiecą naturą i niewinnymi wybrykami?