monalisska
21.05.09, 11:54
Tak odnośnie wątku edzieckomamy, w którym przez kilka dziewczyn zoastała pojechana za kupienie tak "taniego" auta. Wiem, że większość tutejszych emam jest sytuowana i nie porusza się autem tańszym niż za 15 tysięcy, ale uiwerzcie, że nabywając auto nawet za 2000 tysiące, nie koniecznie trzeba kupić truposza. Nie trzeba mieć szcześcia, tylko zwyczajnie mieć troszkę wiedzy. I tak oto ja jeżdżę "rumakiem" z 1993 roku, za 2400 zł. Jestem zadowolona, chodzi dobrze, nie psuje się, jeżdżę już 7 miesięcy. Do wymiany były dosłownie detale, jak to bywa w używanych autach. Owszem, kupując wzięliśmy go od razu na przegląd i wiedzieliśmy co bierzemy. Ale jak czytam takie teksty, że tylko naiwniacy kupują tak tanie samochody i w ogóle, to mi się włos na głowie jeży. Na autach trzeba się znać!!! Cena nie zawsze świadczy o samochodzie zarówno w jedną, jak i w drugą stronę. Znam masę osób, które wydały po 30 000 na kompletnego wraka.