slonko1335
16.06.09, 11:36
Dziewczyny poradźcie co byście zrobiły?
Niedawno okazało się, że najbliższy kuzyn mojego męża ma raka mózgu, glejaka,
o najwyższym stopniu złośliwości. Lekarze nie dają mu wielkich szans. Chłopak
jest młody, ma małe dziecko i wiadomość o tym spadła na naszą rodzinę jak grom
z jasnego nieba....Przeszedł operację, guz wycięto, jednak po bardzo krótkim
czasie odrósł do rozmiarów sprzed operacji. W chwili obecnej jest po kolejnej
operacji i próbuje leczenia eksperymentalnego (rodzina złożyła się na leki -
nie były to duże pieniądze.
Na wszelki wypadek gdyby to leczenie nie przyniosło efektów firma w której
pracuje kuzyn założyła mu konto w fundacji i przelała na nie dośc pokaźną
sumkę na ewentualne leczenie w Stanach, wyjazd i przygotowanie
autoszczepionki, koszt ok. 100 tys dolarów. Oczywiście rodzina tez wpłaciła
pieniądze, kto ile mógł, prosiliśmy znajomych o jeden procent,
zorganizowaliśmy koncert charytatywny. Brakuje jeszcze sporo pieniędzy ale ja
niedokładnie o tym chciałam ale potrzebne to było aby naświetlić sytuację...
Kuzyn krótko przed faktem zanim dowiedział się o chorobie podpisał umowę z
developerem na dom, pozaciągał kredyty, koszmarnie wysokie ale też nie był to
wtedy problem gdyż dobrze zarabiał. Jego rodzicom również zamarzył się domek i
podpisali podobną umowę na tym samym osiedlu domków. Obie rodziny miały swoje
własne mieszkania trzypokojowe, w pełni wyposażone, nowe auta.
Do czego zmierzam.
Otóż mieliśmy całą rodziną zorganizować zjazd rodzinny, wszystko już było
ustalone, terminy, miejsce itp. po czym inny kuzyn z rodziny "wyłamał" się, że
tak powiem tłumacząc się tym, że on woli te pieniądze jednak przekazać na
leczenie i na chorego bo mu sa bardziej potrzebne, reszcie po takim argumencie
głupio się zrobiło i faktycznie wyjazd odwołaliśmy a pieniądze które byśmy na
to wydali wpłaciliśmy na konto.
Przez cały poprzedni rok odkładałam co miesiąc pieniądze cobyśmy mieli na
jakieś wakacje ( nie za granicą, bo chwilowo nie idę do pracy więc wolę mieć
coś odłożone na czarna godzinę) dostaliśmy tez spory zwrot podatku z abolicji
i te pieniądze chcieliśmy przeznaczyć na remont. Rozważaliśmy wpłacenie
większej kwoty z tego zwrotu na konto leczenia i wstrzymanie sie z remontem
ale jak usłyszałam że ani kuzyn ani jego rodzice nie mają zamiaru rezygnować z
tych domów, wykańczania ich w tej sytuacji to ja uznałam, że tym bardziej nie
muszę rezygnować z czegoś co kosztuje znacznie mniej, mąż chyba też się ze mną
zgodził, może nie do końca bo to jego baaardzo bliski kuzyn, przyjaciel,
niemalże jak brat ale moje argumenty go przekonały.
No i wczoraj rozmawiamy z wujkiem, mówimy mu że planujemy wyjazd w lipcu a ten
z grubej rury, no tak w tym roku moglibyście sobie odpuścić są ważniejsze
sprawy, nasza rodzina trzymać się musi razem i sobie pomagać, nikt w tym roku
nie jedzie na wakacje.... no i mąż stwierdził, że na żadne wakacje nie jedzie
bo mu tam każda atrakcja będzie gulą w gardle stawać...
No i szlag mnie trafił....co byście zrobiły próbowały przekonać męża czy sobie
odpuścić?