g_oska01
22.07.09, 14:55
Witam. Jest tutaj sporo mądrych kobiet,które być może zechcą się
wpowiedzieć.
Na pogrzebie teściowej mój małżonek zajął miejsce obok swojego
rodzeństwa, zostawiając mnie samą. Czułam się mocno niefajnie
bujając się bez przydziału. Co prawda moja siostra doszlusowała do
mnie, ale niefajnie było nadal. Z teściową żyło mi się dobrze,
ostatnie 3 m-ce choroby (rak) była u nas. Szczerze powiedziawszy
poczułam się jak Murzyn, który zrobił swoje. I nie chodzi mi o
miejsce w szeregu, aż tak ważna nie jestem. Mam żal do męża,że nie
było go obok mnie. A był potrzebny... I co? Przesadzam?