Dodaj do ulubionych

Czary, gusła, zabobony.

03.09.09, 09:39
Wierzycie w takie różne rzeczy? Wiecie, odczynianie uroków, czerwoną
wstążeczkę przywiązaną do wózka, czarnego kota, albo że jak sowa woła
"póóóójdź, póóóójdź..." to ktos niedługo umrze?
Może któraś była świadkiem jakichś obrzędów, lub coś wie czy to wszystko "działa"?
Obserwuj wątek
    • gryzelda71 Re: Czary, gusła, zabobony. 03.09.09, 09:47
      Nigdy nie słyszałam sowy wołającej "póóóójdź, póóóójdź..."
      I jak to jest umiera ktoś spokrewniony z osoba słyszącą?
      • pieskuba Re: Czary, gusła, zabobony. 03.09.09, 09:52
        Bo to taka sowa, co się nazywa pójdźka :o)

        pl.wikipedia.org/wiki/P%C3%B3jd%C5%BAka_zwyczajna
        I owczywiście nie przyszłoby mi do głowy wierzyć w takie brednie :o)
    • deodyma Re: Czary, gusła, zabobony. 03.09.09, 09:49
      nie...
      nie wierze w to, nie bawie sie w takie rzeczy, ani mnie takie
      glupoty nie interesujasmile
      zbyt twardo stapam po tej planeciebig_grin
    • krejzimama Re: Czary, gusła, zabobony. 03.09.09, 09:51
      Tak to wszystko świetnie na portfele tych wszystkich wróżek, mediów,
      bioenergoterapeutów, księży, pastorów, rabinów, imamów i innych ujów mujów.
      To jest oszukiwanie naiwnych a co gorsza chorych ludzi bądź ich rodzin.
      Zastanówcie się dlaczego te wszystkie gusła nie działają w przypadku amputacji.
      • figrut Re: Czary, gusła, zabobony. 03.09.09, 09:56
        > Zastanówcie się dlaczego te wszystkie gusła nie działają w przypadku amputacji.
        Nie bardzo rozumiem. O co chodzi z tą amputacją ?
        • angazetka Re: Czary, gusła, zabobony. 03.09.09, 09:58
          No, że noga od zabobonów czy modlitw nie odrasta (tzn. według
          krejzimamy w innych sprawach zdrowotnych te metody działają?). BTW
          słyszałam wciskany mi kit, że dzięki żarliwej modlitwie jednej pani
          dwa jajniki odrosły.
          • krejzimama Re: Czary, gusła, zabobony. 03.09.09, 10:15
            Nie działają w żadnej ale te wszytkie czarowniki twierdzą, że leczą wszystko.
            Tylko ze to wszystko jakos nie obejmuje amputacjismile
            Działanie tych ludzi jest bardzo niebezpieczne dla naszego zdrowia i zycia.
            • figrut Re: Czary, gusła, zabobony. 03.09.09, 10:21
              Jest jednak ogromna różnica między "czarownikami" a osobami, które mimo braku
              dyplomu potrafią naprawdę pomóc w różnych przypadkach.
            • angazetka Re: Czary, gusła, zabobony. 03.09.09, 10:24
              > Działanie tych ludzi jest bardzo niebezpieczne dla naszego zdrowia
              i zycia.

              Nie jest. Wystarczy do nich nie chodzić, obowiązku nie ma. A i
              chodzenie jest niebezpieczne tylko wtedy, gdy jest to jedyna
              kuracja.
              • echtom Re: Czary, gusła, zabobony. 03.09.09, 11:00
                > A i chodzenie jest niebezpieczne tylko wtedy, gdy jest to jedyna
                > kuracja.

                Dopóki do pieca na trzy zdrowaśki nie wsadzą, można
                eksperymentować wink
          • karro80 Zus 03.09.09, 11:50
            angazetka napisała:

            > No, że noga od zabobonów czy modlitw nie odrasta

            A zus wierzy chyba w zabobony bo gościowi bez nogi kazał co 3 lata
            przynosić zaśwadczenie od lekarza - a nuż odrośnie...i będą rentkę
            na marne dawać zdrowemu chłopu...
            Koleżance co rok, że tata nie żyje - czyżby cuś miało się zmienić w
            tej materii?
            • wobbler Re: Zus 03.09.09, 11:52
              big_grinDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD
              Niesamowite!
            • gryzelda71 Re: Zus 03.09.09, 14:29
              > Koleżance co rok, że tata nie żyje - czyżby cuś miało się zmienić w
              > tej materii?

              A nie,że uczy się jeszcze?
              • karro80 Re: Zus 03.09.09, 21:19
                Uczyła się wówczas to fakt. Ale właśnie ona zwróciła mi uwagę na to,
                że musi też przedstawiać dokument corocznie (świadectwo zgonu???)
                dotyczący taty. Być może było to związane z resztą dokumentacji, bo
                zaświadczenie ze studiów też nosiła - tak jakby od nowa się
                ubiegała...-może to na tej zasadzie,ale rozmawiała właśnie z
                mężczyzną, który nie miał nogi i też musial...
      • travka1 Re: Czary, gusła, zabobony. 03.09.09, 10:12
        ja na takim samym poziomie traktuje homeopatie- nie wierze, a moja
        kolezanka wierzy i wydaje ok 1000, 1500 zl na 2 mies. na homeopate i
        jego leki.Tak juz od 2 lat- poprawy nie zauwazylam u leczonych,
        tylko jakby z jej glowa coraz gorzej:p
        • wieczna-gosia Re: Czary, gusła, zabobony. 03.09.09, 10:50
          nie wierze w homeopatie a ona i tak dziala skubana smile
    • angazetka Re: Czary, gusła, zabobony. 03.09.09, 09:51
      Nie wierzę. Ale to działa podobno również wtedy, gdy się w to nie
      wierzy, że zacytuję klasyka wink
      Znam dwie osoby, który jako dzieci/nastolatki były zawiezione do
      szeptuchy, więc mam dość dokładne relacje, jak takie czary
      wyglądają.
      • wobbler Re: Czary, gusła, zabobony. 03.09.09, 09:55
        To chociaż w skrócie napisz o co w tym chodziło...
        a co to ta "szeptucha"?
        • angazetka Re: Czary, gusła, zabobony. 03.09.09, 10:03
          Taka podlaska czarownica. Mieszka ich sporo w okolicach Hajnówki i
          Orli, ponoć tłumy do nich jeżdżą, nie tylko w okolic, ale też z
          dużych miast.
          Koleżanka miała problemy ze spaniem, bała się ciemności, więc mama
          pojechała z nią do jednej takiej pani. Pani paliła jej siano nad
          głową i odmawiała tak jakby drogę krzyżową, ale jej bohaterką była
          moja koleżanka, a nie Jezus. I mówiła po białorusku "Ojcze nasz".
          Z kolei znajomy był "porwany" do szeptuchy przez ciotkę, bez wiedzy
          rodziców (niezła jatka potem była) celem przeciągania przez
          spódnicę, co też miało pomóc na stan jego nerwów. Koleżanka
          twierdzi, że jej pomogło, kolega nie.
          • wobbler Re: Czary, gusła, zabobony. 03.09.09, 10:08
            O rety...
            • sotu Re: Czary, gusła, zabobony. 03.09.09, 10:24
              Ciekawa historia zabobonów i przesądów...

              charaktery.eu/artykuly/Nalogi/552/Tajemnice-niemalowanego-drewna/
              • wobbler Re: Czary, gusła, zabobony. 03.09.09, 10:58
                Ciekawe.
                Wynika z tego, ze starczyło iż na maturze trzy dziewczyny w czerwonych majtkach
                zdały bez trudu, a z tych co miały białe lub czarne część odpadła.
                Czyli czerwonych zdało 100%, a innych np. tylko 75%. Zatem - czerwone majtki
                100% gwarancją sukcesu! smile
                Ale interesujące byłoby dojść co z tym kominiarzem? Trzeba chwycić guzik (do
                licha-poco?) i puścić go dopiero na widok faceta w okularach. Jakie wydarzenia
                mogły wywołać takie zachowania?..
                Tu to jeszcze można się starać coś wymyślić, ale co z czarami? W ogóle się na
                tym nie znam, a tak mi przyszło do głowy, czy to kiedyś gdzieś podziałało?
    • marsupilami25 Re: Czary, gusła, zabobony. 03.09.09, 10:48
      Zaslyszalam oststnio opowiesc o rzucaniu uroku na dzieci przez osoby o "zlych oczach" - dobre na scenariusz filmu grozy.
      Raz u pediatry dostalam bure, ze wierze w zabobony, bo kupilam dziecku (w aptece) bursztynowe korale (maja dzialac na usmierzenie bolu zebow i zapobiegac odparzonej pupie) - nie wiem ile w tym skutecznosci, ale maly bardzo przy zabkowaniu nie cierpial, a problemow z odparzeniem nie znam. Nie jedziecie po mnie od "ciemnogrodu", u mnie 90% dzieci nosi te koraliki.
      • krejzimama Re: Czary, gusła, zabobony. 03.09.09, 10:54
        Z tymi koralami dobre, heee.
        Jak to niby działa? Wkladasz dziecku w tyłek na odparzenia? A do buzi na
        żąbkowanie?
        Co do 90% to ciekawy argument. POdobnie jak z gównem i milionami much.
        Według tego kupa jest smaczna bo miliony much nie mogą się mylić.
        • figrut Re: Czary, gusła, zabobony. 03.09.09, 10:58
          POdobnie jak z gównem i milionami much.
          > Według tego kupa jest smaczna bo miliony much nie mogą się mylić.
          www.doz.pl/czytelnia/a1096-Cala_prawda_o_bursztynie.
          • krejzimama Re: Czary, gusła, zabobony. 03.09.09, 12:15
            Tak, to nie jest cała prawda tylko prawda Dr n. farm. Przemysława Rokickiego.
            Spisana po to by kupować to w tej aptece i wydawac na to grubą kapuche.
        • marsupilami25 Re: Czary, gusła, zabobony. 03.09.09, 11:27
          Jesli wedlug Ciebie korale nosi sie w pupie to mamy inne pojecie na temat bizuterii. Z drugiej strony takie szambiano-analne skojarzenia tez o czyms swiadcza. Tu zaczyna sie poziom wypowiedzi ponizej ktorego nie schodze. Zdrowka zycze.
          • krejzimama Re: Czary, gusła, zabobony. 03.09.09, 12:16
            No jesli maja pomóc na tyłek to gdzie nosic?
            Na szyi? To niby jak pomogą? Przslą zdalnei swoją magiczną energie?
            Po wi-fi? a moze po bluetooth?
      • figrut Re: Czary, gusła, zabobony. 03.09.09, 10:54
        Nie jedziecie po mnie od "
        > ciemnogrodu",
        Za co ?? Nie od dziś wiadomo, że bursztyn ma pozytywne działanie na człowieka,
        żyły wodne promieniują, a u ludzi następują samoistne uleczenie nie
        wytłumaczalne naukowo.
      • wobbler Re: Czary, gusła, zabobony. 03.09.09, 11:00
        No na te "złe oczy" ponoć działa czerwona wstążeczka... Ale ja powiesiłam
        medalik z Matką Boską.
        • figrut Re: Czary, gusła, zabobony. 03.09.09, 11:02
          > No na te "złe oczy" ponoć działa czerwona wstążeczka... Ale ja powiesiłam
          > medalik z Matką Boską.

          Uważasz, że Matka Boska musi zaistnieć na kawałku blachy, bo kiedy tego kawałka
          nie będzie, to nie zadziała ?
          • wobbler Re: Czary, gusła, zabobony. 03.09.09, 11:07
            Jak zawsze musisz się przyczepić...
            Nie chodzi o to "działa-nie działa". Wieszam wstążkę - deklaruję wiarę w "złe
            oczy", boję się ich, wieszam medalik - zdaję się na Bożą opiekę.
            Ale w ogóle nie o to chodzi w tym wątku. Ciekawa jestem tych czarów.
            • figrut Re: Czary, gusła, zabobony. 03.09.09, 11:10
              Ja się nie czepiam. Wydaje mi się, że zadałam dość sensowne pytanie. Przed
              Bogiem deklarować nic nie musisz, On sam wie, czy w Niego wierzysz i na Niego
              się zdajesz.
              • wobbler Re: Czary, gusła, zabobony. 03.09.09, 11:20
                o rety... Sensowne, ale niekoniecznie na ten wątek.
                Możemy o tym gadać do syta gdzie indziej.
                Czy już nie mogę się o nic zapytać, żeby zaraz się nie czepiano mojej wiary?
          • atena12345 Re: Czary, gusła, zabobony. 03.09.09, 12:21
            figrut napisała:

            > > No na te "złe oczy" ponoć działa czerwona wstążeczka... Ale
            ja powiesi
            > łam
            > > medalik z Matką Boską.

            > Uważasz, że Matka Boska musi zaistnieć na kawałku blachy, bo kiedy
            tego kawałka
            > nie będzie, to nie zadziała ?


            dobre.
            ostatnio miałam przygodę z panią katechetką z przedszkola. Córka
            poskarżyła się katechetce, że przy okazji porządków wyrzuciłam jej
            kilka rysunków z religii. Katechetka na to: ojej, a na tych
            rysunkach był Pan Jezus!
            Wytłumaczylam dziecku, że Pan Jezus na kartce nie występuje.
            Skończyło sie rozmową z Panią, ale to jak grochem o ścianę .
        • zonka77 Re: Czary, gusła, zabobony. 03.09.09, 11:03
          > No na te "złe oczy" ponoć działa czerwona wstążeczka... Ale ja powiesiłam
          > medalik z Matką Boską.
          heheheheee

          A w temcie: nie wierzę w zabobony, czary i przesądy.
        • angazetka Re: Czary, gusła, zabobony. 03.09.09, 11:14
          A jakbyś nie powiesiła, to "złe oczy" by działały?
          • wobbler Re: Czary, gusła, zabobony. 03.09.09, 11:21
            Nie wiem. Dlatego od początku pytam czy "to działa".
        • jowita771 Re: Czary, gusła, zabobony. 03.09.09, 11:56
          > No na te "złe oczy" ponoć działa czerwona wstążeczka... Ale ja powiesiłam
          > medalik z Matką Boską.

          big_grin big_grin big_grin
          Dobre, powiesiłaś medalik, a nabijasz się z czerwonej wstążeczki.
          • wobbler Re: Czary, gusła, zabobony. 03.09.09, 12:22
            Nie nabijam się...
    • seniorita_24 Re: Czary, gusła, zabobony. 03.09.09, 11:26
      Nie wierzę, ale raz byłam u wróżki hehehe Ciekawych rzeczy się nasłuchałam tongue_out
      \Mi raz wystarczył, ale moje koleżanki już ja odwiedziły ponownie, jedna
      regularnie się jej radzi w kwestiach życiowych. Dla mnie to dobry psycholog i
      sprzedawca swoich usług. Jak dostanę przepowiedziany spadek/darowiznę to odwołam.
      • wobbler Re: Czary, gusła, zabobony. 03.09.09, 11:45
        Nie byłam nigdy, ale znam kilka co chodzą. Tak moda jakaś czy co?
        Myślę że to nabieranie naiwnych, choć podobno karty Tarota "działają".
        No ale nie wiem-stąd ten wątek.
      • ola_motocyklistka Re: Czary, gusła, zabobony. 03.09.09, 11:55
        Moja mama urodziła się na głębokiej bieszczadzkiej wsi. (tam kilka lat temu
        dopiero pociągnięto linie TP, i mają telefon, tak dla zobrazowania). Babcia
        miała siostrę, która we wsi uchodziła za "złą". Jak ona do kogoś szła to ludzie
        zamykali obory, chowali zwierzęta. Rzekomo kiedyś weszła do stajni mojej
        babci-moja mama i jej siostra to opowiadały, że wieczorem popadały króle,
        świnie. Krowa się pochorowała, nie dawała mleka.
        Kiedyś wzięła mnie jako niemowlaka na ręce. Po wyjściu dostałam wysokiej
        gorączki, zaczęłam "lecieć" przez ręce. Dziedek zabrał mnie do stajni, nad
        kuchnią stajenną coś spalił, coś odmówił, zapewne wykonał jakieś obroty, popluł
        ze 3 razy, i byłam jak nowo narodzona.

        To są relacje mojej ciotki i matki. Ja nie do końca w to wierzę, ale nie
        dyskutuję, bo z takimi osobami głęboko w to wierzącymi nie ma sensu rozmawiać.
        Moja ciotka jest "szeptuchą" taką domową. Wszystko wymadla, głęboko i mocno
        wierzy. Święta u nich są nasycone przesądami, (np. przy wigilijnej kolacji nie
        można wstać od stołu, tylko gospodyni). Patrzą czy opłatek na sianku się do
        jakiej potrawy przyklei, i na głos wtedy komentują co się będzie "darzyć" w
        nadchodzącym roku.
        Po kolacji wigilijnej ciotka bierze cebulę, rozłupuje ją na 12 warstw, zasypuje
        solą, układa w rzędzie. Chyba coś przy tym odmawia.
        N a drugi dzień sprawdza owe warstwy. Po kolei oznaczają one pory roku, i są one
        losowo suche i mokre. Zawsze sprawdzają miesiące wakacyjne, kiedy mają żniwa. W
        tamtym roku byłam przy tym po raz pierwszy, zawsze moją matkę, która mi to
        opowiadała z tą cebulą wyśmiewałam. Ale zobaczyłam na własne oczy mokre i suche
        warstwy. "Lipiec" będzie mokry, "Sierpień" będzie suchy. I tak faktycznie było
        teraz przecież. Wiedziona ciekawością wybrałam okres na wczasy-2 ostatnie
        tygodnie sierpnia, był to strzał w dziesiątkę. 3 lata temu pojechałam w lipcu
        mimo ostrzeżeń mojej ciotki że lipiec będzie bardzo kiepski. No i był.
        Dlatego nie neguję tego, choć nie uprawiam takich praktyk. To istnieje, w
        miastach zamarło, na wsiach funkcjonuje i niekiedy ma się dobrze.

        Czerwoną kokardkę przypinałam jak jechałam wózkiem do teściowej, bo jej gadanie
        o niej i za każdym razem zestaw kokardek kolejnych jakie dostawałam doprowadzało
        mnie do furii. Odjeżdżałam-ściągałam, bo mi wstyd było.
        • krejzimama Re: Czary, gusła, zabobony. 03.09.09, 12:12
          >Lipiec" będzie mokry, "Sierpień" będzie suchy. I tak faktycznie było

          He, he. No przecież wiadomo, że lipiec jest bardziej nieprzewidywalny.
          Bardziej burzowy, deszczowy. Te wszystkie letnie zjawiska jak ulewy, wichury czy
          traby czesciej wystepuja w lipcu.
          Sierpien jest bardziej stabilnym misiacem.
          Do tego trzeba wiedzy a nie czarownikasmile
        • figrut Re: Czary, gusła, zabobony. 03.09.09, 12:16
          Babcia
          > miała siostrę, która we wsi uchodziła za "złą". Jak ona do kogoś szła to ludzie
          > zamykali obory, chowali zwierzęta.
          Coś w tym jest, ale nie mam pojęcia co. Miałam takiego wuja któremu mój dziadek
          nie miał śmiałości powiedzieć, by nie wchodził do obory, tylko szeptał "Leon
          idzie" i już wiedzieliśmy, że mamy zamykać zwierzaki. My mamy psa na podwórku,
          który w dzień kiedy warsztat otwarty, jest na łańcuchu obok warsztatu. Przewija
          się u nas masa ludzi przez podwórko i można zaobserwować, jak to pies na widok
          jednych po raz pierwszy nawet z budy nie wyjdzie, innych obszczekuje jak obcych
          na swoim terenie, na jeszcze innych (dokładnie cztery zupełnie nie związane ze
          sobą osoby) tak się jadowi i szarpie, że gdyby się zerwał z łańcucha, chyba ci
          ludzie nie mieliby szans. Co w tym wszystkim najdziwniejsze, pies się jadowił na
          nich już przy pierwszym spotkaniu.
          • echtom Re: Czary, gusła, zabobony. 03.09.09, 12:31
            > Coś w tym jest, ale nie mam pojęcia co.

            Prawdopodobnie biopole energetyczne. Moja duża np. regularnie
            rozstraja sprzęt elektroniczny. Poznałam jeszcze kilka takich osób,
            więc "coś w tym jest".
            • dzika41 Moja mama nie może nosić zegarków 03.09.09, 22:19
              Jakikolwiek zegarek (nie elektroniczny) kiedy tylko ponosi go trochę staje...

              Nie ma na to rady...

              PS. Nie wiem i nie pytam mamy co jeszcze staje jej w/na ręce... wink
        • wobbler Re: Czary, gusła, zabobony. 03.09.09, 12:20
          Aż strach, cholera...
          Ale w Bieszczadach w ogóle wieje grozą. Kiedyś "zgubiłam" tam samochód na
          przełęczy Żebrak. Noc zapada, wkoło żywej duszy (oprócz dwóch osób które były ze
          mną - na szczęście), a tu idzie babulinka z chrustem na plecach! Skąd i dokąd -
          cholera wie, bo tam NIC nie było! No to się pytamy, czy dobrze idziemy i czy
          widziała tam auto? A ona "A to wasz? Hi hi hi hi!" Chichot z piekła rodem!
          Poszła ale ten jej śmiech długo było słychać, a mnie serce w gardle prawie
          udusiło. W zaroślach ciągle coś łaziło i szeleściło, mech na pniach drzew
          świecił blado... Horror.
          A jeszcze te głupki ze mną zaczęły rozważać co szeleści! Czy to tylko (!) żmija,
          czy może być wilk, albo nawet niedźwiedź. Ale coś szło w ciemnościach obok
          nas... Prawie się posiusiałam ze strachu. smile
    • atena12345 Re: Czary, gusła, zabobony. 03.09.09, 12:14
      nie wierze, moje dzieci nigdy nie miały czerwonych wstążeczek na
      wózkach. Czesem ktoś powie: jaki śliczny dzidziuś...pfu, pfu... na
      psa urok smile zawsze mnie to smieszy.
    • babcia47 Re: Czary, gusła, zabobony. 03.09.09, 12:24
      > Wierzycie w takie różne rzeczy? (...)czarnego kota,
      wierzę, mam dwa smile
      • babcia47 Re: Czary, gusła, zabobony. 03.09.09, 12:56
        ..ale ale..wróć! i pokajać się!..wierzę,że koty są w stanie
        wyczuć "chorobę" zanim poczuje się jej obiawy, podobno nie tylko
        koty zresztą..niektóre "potrafią" też "wyleczyć" mniejsze
        niedomagania lub uśmierzyc przykre objawy a nawet ból..sama tego
        doswiadczyłam, kilka osób w rodzinie też, ze strony róznych
        kociaków..nawet moja mama, która kotów wręcz nie znosi
        • echtom Re: Czary, gusła, zabobony. 03.09.09, 13:15
          Bure koty też działają? wink Jeżeli tak, długo będę okazem zdrowia, bo
          kocica ciągle mi się na kolanach wyleguje.
          • babcia47 Re: Czary, gusła, zabobony. 03.09.09, 13:28
            maść nie ma znaczenia, płeć tez nie..moja bura kota ma w nosie moje
            przypadłości za to interesuje sie nimi kocur (czarny)..ciotka
            miała "wrazliwą" burą kocicę, która wdrapała sie mojej mamie na
            pierś, gdy ta zasłabła i padłą na fotel.. uspokoiła kołatanie serca
            czy co tam było (mama moja jest sercowa"), lekarz potem stwierdził,
            ze to był lekki zawał..spotkałam tez u innej ciotki burego prawie
            zdziczałego kocura, który pchał mi się zawsze na kolana, gdy miałam
            bolesną miesiączkę w czasie pobytu u niej..ciotka nawet nie
            wiedziała jaki ma "skarb"..a nawet goniła go gdy z nieznanych jej
            powodów próbował się czasem ułożyć na jej brzuchu..choruje od lat
            (ta ciotka, nie kot)
        • wobbler Re: Czary, gusła, zabobony. 03.09.09, 13:22
          Coś w tym jest... Mój kot zazwyczaj kładł mi się w okolicach biustu, ale jak
          miałam kłopoty z jajnikami, to kładł się właśnie tam. Może przypadek. Nie wiem.
          • babcia47 Re: Czary, gusła, zabobony. 03.09.09, 13:36
            mój włąśnie tak "działa"..gdy miałam zapalenie płuc (jeszcze sama o
            tym nie wiedziałam) zaczął mi sie upierdliwie pchać i układac na
            piersi, szczytem kiedys było przy potwornych bólach głowy
            spowodowanych przeziebieniem zatok..tak się układał na wąskim,
            drewnianym podłokietniku kanapy, by dotykać swoim bokiem mojej
            głowy, leżacej na poduszce opartej o ten podłokietnik, że kilka razy
            spadł smile)
            • babcia47 Re: Czary, gusła, zabobony. 03.09.09, 13:43
              a zorientowałam się o co chodzi "temu kotku" z pchaniem sie do mnie
              gdy zmiażdżyłam sobie palce u dłoni przy wykopywaniu jakiejś karpy w
              ogrodzie. Chciałam wbić mocno widły amerykańskie w ziemię i źle
              wycelowałam trzymając metalową rączke wideł z całej siły
              przydzwoniłam w metalowe ogrodzenie..zeszły pazokcie, kosci były
              popekane..wpadłam do domu i połozyłam sie na kanapie bo prawie
              zemdlałam z bólu..wtedy przyleciał kocur, wlazł na brzuch, winał sie
              swoim ciałem wokół ręki która na nim leżała, praktycznie zrobił ze
              swojego ciał rękawiczke wokół niej..poczułam jak ból mi mija tak
              jakby ktoś zrobił mi zastrzyk z morfiny..po dziesięciu minutach
              pozostał tylko tepy ból popekanych kosci..ale dało się juz
              wytrzymać..od tamtej pory nie gonie kocura, choć wielki jest i
              ciężki jak upiera sie by "zasiedlić" jakąś część mojego ciała
              • karro80 Babciu47 03.09.09, 21:28
                -a kocia skórka ponoć na nery dobra, ale samo "obszycie" bez kota to
                jakoś dziwnie mieć w domu...a kota "w całości" nie mam...

                I kumpela na zajęciach miała, że jak zasiedla się dom to trza
                wpuścić kota i psa do domu - tam gdzie się kot uwali - to zle
                miejsce-nie wolno tam spać, tam gdzie pies trza se łóżko wstawić.

                A psi smalec dobry na płuca, ale to w wątku o odporności powinno
                byćwink
                Jak mi się coś przypomni napiszęsmile
                • miska_malcova Re: Babciu47 03.09.09, 21:43
                  karro80 napisała:
                  >
                  > I kumpela na zajęciach miała, że jak zasiedla się dom to trza
                  > wpuścić kota i psa do domu - tam gdzie się kot uwali - to zle
                  > miejsce-nie wolno tam spać, tam gdzie pies trza se łóżko wstawić.

                  to akurat wytłumaczalne, bo kot lubi spać tam, gdzie jest np. duże
                  promieniowanie, a pies odwrotnie smile
                  • echtom Re: Babciu47 03.09.09, 23:11
                    "Paranormalne" zdolności zwierząt to akurat żadna magia - mają po prostu
                    bardziej wyostrzone zmysły i wyczuwają zjawiska będące poza zasięgiem naszej
                    percepcji.
                    • babcia47 Re: Babciu47 04.09.09, 12:09
                      mają po prostu
                      > bardziej wyostrzone zmysły i wyczuwają zjawiska będące poza
                      zasięgiem naszej
                      > percepcji.
                      to to ja wiem..ale żeby jeszcze "leczyły"??? choć z drugiej strony w
                      róznych kuracjach, rehabilitacji itp wykorzystuje się urzadzenia
                      emitujące pole magnetyczne lub wibracje..działanie stymulatora serca
                      też opiera się na impulsach elektrycznych..
                • babcia47 Re: Babciu47 04.09.09, 12:04
                  tam gdzie się kot uwali - to zle
                  > miejsce-nie wolno tam spać, tam gdzie pies trza se łóżko wstawić.
                  zgadza sie..ale z drugiej strony z kotem mozna sypiać z psem się nie
                  powinno..bo kot redukuje promieniowanie niekorzystne a pies je
                  nasila, oddaje..przynajmniej tak kiedyś czytałam..no i kot fajnie
                  grzejesmile)
    • brak.polskich.liter Nie, nie pogielo mnie n/t 03.09.09, 12:48

    • lena_madzia Re: Czary, gusła, zabobony. 03.09.09, 13:55
      heheh przypomina mi sie rodzinka teścia która przejechała 50 km do
      Warszawy tylko po to, żeby niejaki Haris(jakiś uzdrowiciel) mógł na
      nich położyc ręce.
      I potem opowiadała ciotka jak to Haris "tak na nią spojrzał że ona
      tak dziwnie sie poczuła" albo wujek że "tak dotknął że prąd poczuł"
      i z takim namaszczeniem i przejęciem to opowiadali że ciężko było
      nie parsknąć śmiechem
    • 18_lipcowa1 Re: Czary, gusła, zabobony. 03.09.09, 14:52
      nie,
      co wiecej uwazam wierzenie w to za idiotyzm
      • babcia47 Re: Czary, gusła, zabobony. 03.09.09, 15:46
        z niektórych "zabiegów" faktycznie mozna sie tylko śmiać..ale np.
        taki chleb zagnieciony z pajeczyną przykładany na rany..okazało sie
        po przebadaniu tego specyfiku, ze na pajeczynie osiadała
        pleśń..która produkuje penicylinę! Wygrzewanie w czasie
        przeziebienia wspomaga organizm w walce z chorobą, hamuje rozwój
        bakterii i wirusów..podobnie jak gorączka, którą wynalazła sama
        natura..Babcie nawet wczesniej niz chemicy z zakładów
        kosmetycznych "wynalazły" i stosowały wiele specyfików, za które
        obecnie płacimy ciężkie pieniądze..w słoninie lanilinę, w pokrzywie
        stosowanej jako płukanke do włosów ceramidy (krzem), w chmielu i
        piwie białka niedawno bardzo reklamowane w ramach produktów do
        włosów itd
        • ola_motocyklistka Re: Czary, gusła, zabobony. 03.09.09, 21:31
          Moja babcia przykładała do pękających żylaków właśnie chleb z pajęczyną.
          Namiętnie w tamtej rodzinie na wsi jedzą pokrzywę, taką młodą, żrącą....jak
          byłam mała to byłam przeraźliwie chuda, i karmiono mnie na siłę serem białym z
          pokrzywą, brrr. Broniłam się jak mogłam, zwłaszcza że jak ją grubo pokrojono to
          parzyłasmile

          A przepowiednie pogodowe? Coś typu: Jak zośka po wodzie to coś tam po
          lodzie...moja ciotka zapisuje sobie w kalendarzu zielarskim jakieś tam deszcze,
          mrozy, roztopy. I tymi zjawiskami pogodowymi kieruje się później przy wysiewach
          czy przy czymś. Nie wiem dokładnie, bo nie interesuję się tym zbytnio.

          Moja ciocia nie wejdzie około północy do stajni w wigilię...Naprawdę. Mocno
          wierzy choć nigdy nie słyszałasmile
          W wigilę również nic nikomu nie pożyczy, nawet szklanki cukru, bo przez
          nadchodzący rok wszystko będzie wychodziło z domu zamiast przybywało. A jak
          przyjeżdżaliśmy na święta do ciotki i babci ja jako płeć żeńska i moja mama nie
          mogłyśmy wejść do domu jako pierwsze, bo to nieszczęście przynosi. Jak raz
          zapomniałam i wleciałam, to mało mnie nie zlinczowali.
          Fakt, następnego roku świezo zakupiona krowa im zdechŁa, i stajnia się
          spaliła...Długo mnie za to winili.....smile
    • szyszunia11 Re: Czary, gusła, zabobony. 03.09.09, 16:09
      Wobbler, wrzucilas kilka rzeczy zupelnie roznej kategorii do jednego worka.
      W hukanie sowy wierze, bo nieraz slysze, natomiast nie interpretuje tego jako sygnalu, ze ktos umrze. Choc z pewnoscia ktos umrze, ale nie bedzie mialo jedno z drugim zwiazku. Nie wierze, ze czarny kot pecha przynosi. Co do czerwonej wstazeczki i tym podobnych praktyk, nie wierze jakoby mialy przed czymkolwiek chronic natomisat moga byc wrecz szkodliwe jako przejaw holdowania dzialaniom z pogranicza magii.
      W magie wierze, w sensie takim, ze wiem, ze wystepuje. Natomiast nie wierze w nia tak, ajk wierzy sie w Boga, to sprawa diabelska i trzeba sie od niej trzymac jak najdalej. Obok zwyklych naciagaczy i szarlatanow sa tez osoby poslugujace sie nieznanymi mocami, takie np. "skuteczne" wrozki. Takie osoby sa duzo niebezpieczniejsze niz ci nieszkodliwi naciagacze.
      W kolorze siersci kota ani pohukiwaniu sowy magii nie ma, wiec nie mam nic przeciwkowink
      • wobbler Re: Czary, gusła, zabobony. 03.09.09, 16:38
        Wiem że do jednego worka, ale generalnie chodziło mi o różne takie "ciemne
        sprawy". smile
    • moofka Re: Czary, gusła, zabobony. 03.09.09, 20:25
      wierze ze jest wiecej dziwow na ziemi niz sie snilo fizjologom tongue_out
      i jestem przesadna jak jasna cholera wink
      • wobbler Re: Czary, gusła, zabobony. 03.09.09, 21:18
        No ale czy coś się sprawdza???
        • figrut Re: Czary, gusła, zabobony. 03.09.09, 22:52
          > No ale czy coś się sprawdza???
          Ale co się sprawdza ? Jeśli chodzi o koty i to, że kładą się tam, gdzie
          promieniowanie to prawda. Jeśli chodzi o czarne koty przebiegające przez ulicę i
          przynoszące pecha, to zabobon.
          • babcia47 Re: Czary, gusła, zabobony. 04.09.09, 12:12
            Jeśli chodzi o koty i to, że kładą się tam, gdzie
            > promieniowanie to prawda.
            niektóre koty kłada się tam gdzie człowiek..nawet jak nie ma
            promieniowania..znam tez egzemplarze, które sypiają z psem smile)
    • default Re: Czary, gusła, zabobony. 04.09.09, 08:20
      W kota, przechodzenie pod drabiną, kładzenie butów na stole, zbite
      lustra itp. wierzę słabo. Czasem coś mnie "tknie", żeby sytuacji
      uniknąć, ale generalnie nie zawracam sobie specjalnie głowy. Ale -
      Mama stawia karty. I te karty, cholera, zawsze mówią prawdę. No to
      chyba coś w tym jest. Do tego stopnia, że od paru lat w ogóle nie
      chcę żeby mi je stawiała, bo się boję zobaczyć co będzie ( czy co
      jest, bo one, cholera, robią taki jakby komentarz do bieżących
      wydarzeń i np. jak sobie myślisz, że nie jest tak źle jak ci się
      wydaje, to karty mówią - jest właśnie tak bardzo źle, albo i
      gorzej... No więc w takie rzeczy wierzę.
      I taki w sumie "gadżet", ale bardzo przydatny w życiu - poproś (w
      myślach) wieczorem zmarłą, ale bliską czy choćby bardzo lubianą
      osobę, żeby cię obudziła o danej godzinie - i budzik niepotrzebny.
      Otworzysz oczy dokładnie wtedy kiedy potrzebujesz wstać. Naprawdę
      działa.
      • wobbler Re: Czary, gusła, zabobony. 04.09.09, 13:25
        Zgadza się z tym obudzeniem! U mnie działa co do minuty!
        Kakoj czort?! wink
        • default Re: Czary, gusła, zabobony. 04.09.09, 13:33
          wobbler napisała:

          > Zgadza się z tym obudzeniem! U mnie działa co do minuty!
          > Kakoj czort?! wink

          Nie wiem "kakoj czort", ale faktycznie każdy (przynajmniej z osób
          którym to poleciłam), kto to na sobie sprawdzi, ma problem budzenia
          z głowy. Lepsze jak telefoniczne zamawianie budzenia smile
          • ola_motocyklistka A można zamowić "budzenie"?... 04.09.09, 13:45
            U mojego męża? A niech mu się tak codziennie oczy otwierają o tej np.
            9-tej...Czy pracuje, czy nie ja zawsze mam rano problem z postawieniem go do
            pionu...smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka