Dodaj do ulubionych

Pamiętnik ojca adopcyjnego

14.07.09, 10:22
Podziwiam takich ludzi. Ja bym nie potrafił. Może dlatego, że z poczęciem
dzieci nie było problemów... Nieee. Dla mnie dziecko musi być moje w sensie
biologicznym, musi być podobne nie tylko z wyglądu ale też w jakimś stopniu z
charakteru. Nie potrafiłbym się poświęcić obcemu dziecku tylko dla samej
satysfakcji wychowania go, przeżywania jego rozwoju itp. Może to też dlatego,
że ogólnie to nie przepadam za dziećmi, nie lubię zachowań typowych dla
niemowlaków i małych dzieci, a to że jakoś pokonuję te przeszkody przy swoich
dzieciach wynika z faktu, że są w 100% moje, krew z krwi. Atawistyczne,
prawda, ale tak jest. W każdym razie wielki szacun dla tego pana z artykułu.
Obserwuj wątek
    • trudna11 Pamiętnik ojca adopcyjnego 18.07.09, 16:02
      Jestem matką tzw"nieślubnego dziecka" i jestem pełna podziwu dla mężczyzn,którzy
      potrafią traktować to dziecko jak swoje własne biologicznie(mamy jeszcze
      dwoje,biologicznie wspólnychsmileNiewielu jest takich, Cześć Imwink)
    • essene Pamiętnik ojca adopcyjnego 18.07.09, 16:36
      fantastyczne...
      Kwintesencja bycia mężczyzną - przełamać siebie i swoje bariery. Kochać i chronić życie.
      Mój pełen szacunek.
      • srull Re: Pamiętnik ojca adopcyjnego 19.07.09, 11:24
        I jeszcze potrafić to ubrać w słowa. Prawda?

        Bardzo fajnie się czytało.
    • gacusia1 Re: Pamiętnik ojca adopcyjnego 18.07.09, 16:56
      Jestem kobieta i nie potrafilabym adoptowac dziecka. To znaczy,nie
      odwazylabym sie. Podziwiam tych ludzi,ktorzy to robia. Obojetnie czy
      jest to kobieta czy mezczyzna.
      Moj maz nie jest biologicznym ojcem mojej corki i wiezi miedzy nimi
      nie ma zadnej. Nie ma w nim "instynktu" ojcowskiego,jest pewnego
      rodzaju odpowiedzialnosc za czlowieka podleglego. Naszego syna
      (wspolnego) traktuje zupelnie inaczej ale to tez moze wynikac z 10-
      letniej roznicy wieku miedzy dziecmi.
    • qwerty88 Pamiętnik ojca adopcyjnego 18.07.09, 19:53
      gratuluje autorowi stylu, trafnosci spostrzezen. Jako ojciec adopcyjny pod
      wiekszoscia wypowiedzi moglbym podpisac sie oburacz smile Dodam tylko, ze nasz syn
      w momencie adopcji mial 2,5 roku ale analizujac nasz kontakt od pierwszych
      widzen z nim, jeszcze w DD, do dzisiaj nie wiem kto kogo bardziej wybral i
      zaakceptowal - my jego czy on nas... to bylo/jest niesamowite. Dzisiaj po 1,5
      roku bycia razem, pomimo roznych problemow niewyobrazalnych dla wiekszosci
      rodzicow biologicznych a nawet jak zycie pokazalo takze dla niektorych
      psychologow, wierze, ze nasze dziecie zzylo sie i pokochalo nas w pelni tak jak
      i my je (nie ukrywam ze bywaly chwile mniejszej wiary w sukces) i jestem
      szczesliwy z podjecia tamtej decyzji oraz posiadania cudownej rodzinki.
      • essene Re: Pamiętnik ojca adopcyjnego 19.07.09, 00:47
        qwerty, na podstawie doświadczeń własnych oraz doświadczeń wiarygodnych mi ludzi
        - na hasło: "psycholog" szukam odruchowo broni...
    • adomama Re: Pamiętnik ojca adopcyjnego 19.07.09, 08:43
      sigford - Twoje rodzone dziecko może nie być podobne do Ciebie ani z wyglądu ani
      z charakteru. Może to wszystko odziedziczyć po wujku, którego nie cierpisz.
      Ja też nie potrafiłabym się poświęcić obcemu dziecku, ale dziecko, które
      adoptujemy nie jest obce, staje się - nasze.
    • t1950 Pamiętnik ojca adopcyjnego 19.07.09, 09:21
      Opisana w artykule para nie mogła mieć dzieci. Para, którą znam
      mogła, lecz z winy lekarzy jednej z wywołanych śląskich klinik,
      urodzona dziewczynka zmarła po 5 dniach a jej ledwo przywrócona do
      życia matka pozbawiona została atrybutów kobiety. Dziś jestem
      dziadkiem dwóch wspaniałych wnuków.A że adoptowanych? To co.Dzięki
      takim ludziom nie wałęsają się po domach dziecka itp. Martwi mnie co
      innego. Starszy - ukończona pierwsza klasa- niebawem zada to proste
      pytanie z jakże trudną odpowiedzią. Ale miłość zwycięży wszystko.
      • betipp Re: Pamiętnik ojca adopcyjnego 07.08.09, 11:26
        Ja również adoptowałam synka teraz ma 5,5 roku jest wspaniałym inteligentnym
        chłopce. Na szkoleniach które przechodziliśmy panie psycholog radziły aby o
        fakcie adopcji powiedzieć dziecku kiedy jest małe w formie bajki ale żeby
        wiedziało , że to chodzi o nie i o jego rodziców. My powiedzieliśmy to synkowi
        kiedy miał niespełna 4 latka przyjął to bo chyba jeszcze nie rozumiał o co
        chodzi ale już wiedział. Wie , że to nie ja go urodziłam tylko inna pani. W
        wieku 5 lat zapytał się mami a dla czego ta pani mnie zostawiła i wtedy od nowa
        wszystko mu powiedziałam. I mam z głowy , co dzień mu mówimy , że strasznie go
        kochamy że jest kimś wyjątkowym i wybranym tylko dla nas. Dziwnie to zabrzmi ale
        w tej chwili nie wiem czy gdyby była możliwość urodzenia dziecka czy bym z niej
        skorzystała. Jeszcze jedno nie zgadzam się z ludźmi którzy nawet na tej stronie
        piszą , że adopcja to poświecenie ja tego tak nie traktuje to nie jest żadne
        poświęcenie a jeżeli ktoś tak podchodzi do wychowania dziecka to szkoda , że ma
        swoje biologiczne bo to jest dopiero poświęcenie biorąc pod uwagę możliwości
        komplikacji w czasie ciąży i porodu.
    • drakaina Pamiętnik ojca adopcyjnego 19.07.09, 11:35
      Bardzo ładny tekst, powodzenia!

      Tylko jedna uwaga na marginesie tego, co tu napisane (może problem do
      poruszenia przez eDziecko): problem z tymi płaczącymi czy drącymi się w
      miejscach publicznych i irytującymi przez to dziećmi jest właśnie taki, że ich
      zachowanie nie budzi troski ich rodziców. Dziecko głośno płacze, rodzic
      idzie jakby nigdy nic, inni ludzie głuchną lub chcą oszaleć, a każda próba
      zwrócenia uwagi rodzica bądź też przerwania wrzasku dziecka powoduje agresję
      ze strony tegoż rodzica, którego jeszcze przed chwilą los i zachowanie potomka
      nic nie obchodziły.
      • qwerty88 Re: Pamiętnik ojca adopcyjnego 19.07.09, 22:50
        o ile dobrze zrozumialem krytykujesz rodzicow... domniemywam ze nie tylko
        adopcyjnych ale i biologicznych ze nie reaguja na krzyk dziecka o proba
        zwrocenia im uwagi wywoluje ich agresje. A zatem jesli to jest przedmiotem
        Twojej troski to zapewniam Cie ze byc moze sama bedac rodzicem biologicznym
        chyba nie znasz dzieci (poza tymi kilkoma z ktorymi masz bezposredni kontakt), a
        juz na pewno nie znasz mentalnosci dzieci adopcyjnych. Nie bede tu polemizowal i
        tylko napisze ze owszem jest pewien odsetek rodzicow obojetnych ale wszedzie
        istnieja skrajnosci do ktorych na drugim biegunie zaliczam rodzicow chorobliwie
        przewrazliwionych (nie mam tu na mysli przewrazliwienia spodowowanego
        uzasadniona sprawa np choroba dziecka) ale uwierz, ze w pewnych sytuacjach
        udawanie obojetnosci jest najlepszym lekarstwem na zachowanie dziecka, zwlaszcza
        ze bywaja dzieci ktore sa rewelacyjnymi aktorami sytuacyjnymi, wiedzacymi kiedy
        i jak zareagowac aby wzbudzic wspoczucie/obawy rodzicow przed presja
        otoczenia/inne reakcje zmuszajace rodzicow do spelnienia kaprysu tegoz dziecka.
        A sadze ze pomimo ze dla osoby postronnej wygladac moze to inaczej,
        dramatyczniej lub tez mniej komfortowo z racji uczestnictwa w zwiekszonej dawce
        decybeli to jednak nikt tak jak rodzice nie zna tegoz dziecka. Dlatego uwazam ze
        tylko rodzice maja prawo do wyboru metody reakcji na zachowanie dziecka. Smiem
        nawet twierdzic ze rodzice adopcyjni (nawiazuje do adopcyjnych bo taki jest
        temat watku) w szczegolnosci, bo decydujac sie na adopcje poprzez
        kursy/szkolenia a zwlaszcza sami we wlasnym interesie (oraz takze interesie
        dziecka) musieli oni zechciec jak najlepiej poznac tematy zwiazane z dziecmi,
        najbardziej ze swoim. Tymczasem spotkalem sie z zaskakujaca postawa uwazajaca
        rodzicow adopcyjnych za rodzicow nieprzygotowanych i takich drugiej kategorii.
        Nie bede jednakze tego ocenial wink Tyle na marginesie. A wszystkim rodzicom
        zycze radosci, cierpliwosci i wyrozumialosci.
        • cathbad Re: Pamiętnik ojca adopcyjnego 20.07.09, 12:13
          Nic dodać, nic ująć (:
          Qwerty88 napisałeś dokładnie tak, jak jest.
    • malopolll Pamiętnik ojca adopcyjnego 19.07.09, 13:09
      Zadziwiające, co ludzie są w stanie zrobić i przejść by zaspokoić
      swoje instynkty. Nie rozumiem tego.
      • nikanor Re: Pamiętnik ojca adopcyjnego 21.07.09, 22:10
        A rozumiesz dlaczego ludzie wkładają tyle wysiłku, pieniędzy i czasu we wszystko
        co prowadzi do seksu, zamiast własnoręcznie zrobić sobie dobrze w trzy minuty i
        mieć więcej czasu na relaks? No to ten sam mechanizm smile
    • cathbad Pamiętnik ojca adopcyjnego 19.07.09, 18:48
      Ciekawe opinie zostały wypowiedziane pod tym artykułem.
      Jakże trudno mi sobie przypomnieć dzisiaj, że też kiedyś myślałem w podobny sposób. Jak mało gdzie, tak w przypadku adopcji chyba najlepiej znajduje zastosowanie powiedzenie, że „zdrowy nigdy nie zrozumie chorego”.
      Czasami irytują, ale najczęściej już tylko bawią opinie ludzi w stylu: „Podziwiamy was za to co zrobiliście dla tego maleństwa”.
      Jak bardzo ludzie nie zdają sobie sprawy, że to „maleństwo” „robi” dla nas równie wiele, jeśli nie o wiele więcej, niż my dla niego.
      W ogóle zabawne bywają reakcje ludzi na wiadomość o tym, że nasz syn jest adoptowany. Ot, chociażby jedna z takich historyjek. Jesteśmy całą trójką w sklepie dziecięcym, szukamy czapeczki dla synka. Sprzedawczyni chce nam pomóc więc podaje różne czapeczki a w końcu sama zaczyna synkowi przymierzać. W pewnym momencie marszczy brwi patrząc na jego oczy, a potem na nasze. Już wiedziałem co za chwilę nastąpi, bo oboje z żoną mamy oczy brązowe jak kasztany jesienią a nasz synek ma w głowie zakwitłe dwa chabry. Oczywiście pada, jak zwykle, sakramentalne pytanie: „A do kogo Ty jesteś podobny?”. Ponieważ Synek już jednak sporo rozumie, więc od pewnego czasu darowuję sobie żarty w stylu: „Do listonosza pszepani”. Zamiast tego mówię: „Nie wiemy pszepani, do kogo synek jest podobny, bo nie znamy jego biologicznych rodziców. To jest nasz adoptowany synek” No i w tym momencie ta pani rzuca tekstem, który koniecznie należałoby umieścić w annałach błyskotliwości i inteligencji:
      „Adoptowany?! A taki ładny!”

      Ten napisany tutaj artykuł wysłałem do "Dziecka" ponad rok temu. Fajnie, że został wyróżniony. Ale od tamtej pory niewiele się zmieniło w kwestii uczuć. Tyle tylko, że wzmogło się jeszcze bardziej a Synek jest po prostu przekochany. Za to fizycznie i intelektualnie synek rozwinął się rewelacyjnie dostarczając nam co dnia niesamowitych przeżyć.
      Jeśli ktoś chce poczytać więcej, to zapraszam tutaj: http://drusiowy.blox.pl
      • niebioska Re: Pamiętnik ojca adopcyjnego 19.07.09, 22:03
        cathbad, ktoś ci tu stylu "artykułu" gratulował... a on taki sobie jest wink.
        przynajmniej w porównaniu ze stylem bloga. pięknie piszesz.
        • cathbad Re: Pamiętnik ojca adopcyjnego 20.07.09, 12:12
          He he - dziękuję.
          To już któraś tam, podobna opinia. No cóż. Nie wiem, jak to się stało.
          • niebioska Re: Pamiętnik ojca adopcyjnego 20.07.09, 14:05
            zapewne przypadkiem smile.

            wiesz, "drusiowy" się czyta jak bajkę. na początku pomyślałam, że będziemy mogli
            czytać młodemu jak podrośnie trochę, ale bo ja wiem... może lepiej, żeby nie
            wiedział do jakich podstępów uciekają się rodzice, żeby ukryć gumisie smile.
            • cathbad Re: Pamiętnik ojca adopcyjnego 20.07.09, 14:37
              Drusiowy piszę właśnie po to, by miał pamiątkę z tego okresu, który człowiek z reguły słabo pamięta.
              Jest jeszcze wcześniejszy blog, ale on z założenia miał być w jeszcze innym stylu a jego treści miały (mają) za zadanie oswoić Synka z myślą, że jest adoptowany: TiMD
              A ponieważ Synek wyrasta już z okresu, kiedy jego zachowanie może być dość elastycznie nad interpretowane, to pewnie skończą się te historyjki a ja faktycznie zacznę pisać coś zupełnie wymyślonego. Bo jest pomysł na kontynuowanie przygód małego Drusia ale już w stylu SF.
              Bo lubię pisać.
              • niebioska Re: Pamiętnik ojca adopcyjnego 20.07.09, 17:01
                ha. właśnie skończyłam "drusiowy" i przydałoby się jeszcze...
                o wymyślonych drusiowych przygodach też z przyjemnością poczytam smile.
      • babazygmunta Re: Pamiętnik ojca adopcyjnego 21.07.09, 17:55
        Piękne. Umiesz "ubrać" w słowa to co czujesz. To duża sztuka. Gratuluję smile
        I zazdroszczę wink.

        Znam kilkoro rodziców adopcyjnych, niektórzy z nich mają również biologiczne
        dzieci, starsze lub młodsze od przyjętych do rodziny. Czasem odnoszę wrażenie,
        że bardziej się o nie troszczą i częściej im okazują miłość, chociaż pewnie
        wszystkie kochają tak samo.
        Pozdrawiam
    • ama18 Pamiętnik ojca adopcyjnego 22.07.09, 00:03
      Kochaj ! kochaj !kochaj ! Warto po to żyć !!!!
    • listek_a Pamiętnik ojca adopcyjnego 22.07.09, 11:04
      wzruszyłam się. dziekujęsmile
    • gronostaj8 ja sobie nie wyobrażam 22.07.09, 11:25
      podziwiam postawę tych ludzi. Ja sobie nie wyobrażam dziecka z adopcji. Dziecko musi być moje - mieszanka charakteru i wyglądu ja+żona. Do tego dochodzi inteligencja która w mniejszym lub większym stopniu jest dziedziczona po matce. Skąd wiem czy matka adoptowanego dziecka nie miała upośledzenia?

      Wychowywać cudze geny to chyba nie dla mnie.
      • hoka30 Re: ja sobie nie wyobrażam 22.07.09, 13:47
        Mój synek ma trzy latka. Czasem z mezem zastanawiamy sie czy gdyby
        udało sie nam spłodzić potomka, byłby on równie cudowny jak nasz
        adoptowany synek... gdyby odziedziczył po mie złośliwość, po mezu
        potworny upór chyba nie byłby taki słodki. wink

        ">Do tego dochodzi inteligencja która w mniejszym lub większym
        stopniu jest dziedziczona po matce. Skąd
        > wiem czy matka adoptowanego dziecka nie miała upośledzenia?"

        Ja wiem ze biologiczna mama mojego synka nie jest upośledzona, ale
        nie wiem, czy nie urodziłabym dziecka upośledzonego. Skąd pewnośc ze
        Twoje dziecko będzie zdrowe, mądre i podobne do Ciebie i zony? nie
        masz pewności ze nie urodzi sie np z zespołem Downa...

        "> Wychowywać cudze geny to chyba nie dla mnie"

        Adopcja to nie wychowywanie genów, to wychowywanie dziecka, które
        kocha sie najmocnej na świecie, dziecka za które bez wahania odda
        się zycie.
      • szadoka Re: ja sobie nie wyobrażam 22.07.09, 15:07
        drogi Gronostaju tak mi sie przypomnialo powiedzenie o dzieciach:
        rodzice chcieli zeby bylo takie piekne jak ona i takie madre jak on,
        a wyszlo takie brzydkie jak on i takie glupie ja ona.
        Nigdy nie wiadomo co nasze dzieci po nas odziedzicza.
    • kasialu Pamiętnik ojca adopcyjnego 22.07.09, 11:44
      Oczy mi się spociły wink
      Pamiętam pierwsze chwile kiedy zobaczyliśmy z mężem naszą córeczkę.
      Może to się wydać niemożlwie, ale ja kochałam ją od momentu, kiedy
      dowiedziałam się że jest... I tak już zostało. Jesteśmy rodzicami
      mieszanaymi i kochamy nasze dzieci ado-biolo miłością
      niewypowiedzianą.
    • maplas Pamiętnik ojca adopcyjnego 22.07.09, 13:43
      Mój Synek też jest adoptowany. Nie miałem takich oporów. Być może
      jeszcze dłużej czekałem od autora. Bardziej od ojca ciekawiła mnie
      matka tego dziecka jako kobieta. Jak wyglądała i czy by mi się
      podobała pod względem fizycznym.
      Tak naprawdę to wyboru dziecka dokonuje ośrodek adopcyjny i
      propozycję podaje przyszłym rodzicom. W moim przypadku ten wybór był
      celujący.
      Teraz Synek z każdym dniem jest coraz bardziej do mnie, do żony
      podobny. Te same gesty, takie same odzywki i wiele innych
      szczegółów. Złośliwi ze wśi mówią, że jest to moje biologiczne
      dziecko z inną kobietą. Nie protestuję, uśmiecham się dwuznacznie i
      myślę sobie, że to dobrze, że jutro już wszyscy nie będą mieli
      żdnych wątpliwości, że to Mój Synek.
    • nioma Pamiętnik ojca adopcyjnego 22.07.09, 15:42
      Ja bym się na adopcję nie zdecydowała, ale każdy z nas jest inny.
      I bardzo dobrze.
      Jeśli się ma pokłady wielkiej miłości w sobie do drugiego człowieka
      to nie wydaje mi się, żeby miało wielkie znaczenie kto tego
      człowieka urodził.
    • fantastic-monisia Pamiętnik ojca adopcyjnego 02.10.09, 10:19
      Druś ma wapaniałych rodziców..
      • karla134 Re: Pamiętnik ojca adopcyjnego 05.10.09, 21:33
        nie podjełabym sie odoptowac moje to moje krew z krwi dziwnie to brzmi ale tak
        to czuje

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka