mam nietypowe pytanie ale dosyc istotne dla mnie..dwa tygodnie temu pekla
jakas rurka pod kaloryferem i zalalo nas w sposob nietypowy a mianowicie
wszystkie sciany w mieszkaniu do metra wysokosci mielismy mokre,a raczej
wilgotne i woda sie skraplala..kaloryfer naprawiono ale sciany nadal sa
mokre, farba zaczyna peczniec,tynk sie kruszy przy panelach..w niektorych
miejscach powstal ciemny meszek na scianach,staram sie go usuwac,no rece
opadaja..nie mozemy nigdzie sie wyniesc,spoldzielnia ma zlikwidowac sciany(a
wiec zbijac tynk)ale dopiero......w maju

((moje pytania:
jak szybciej osuszyc te sciany??grzac czy wietrzyc??czy cos da jak bede nadal
usuwala ta hm"plesn"?czy nie jest szkodliwe ze mieszkamy w takich warunkach??
sanepid sie na nas wypiol tzn takie badanie jest platne a spoldzielnia nie ma
lokali zastepczych -tak w skrocie....
bardzo prosze o kokretne odpowiedzi bo wciaz sie spotykam ze sprzecznymi
opiniami
dzieki z gory
wesolych swiat