Dodaj do ulubionych

wściekam się przy rozszerzaniu diety

02.11.09, 12:35
Kiedy syn skończył 6 m-cy zaczęłam rozszerzać dietę podając marchew,
ziemniaka, dynię. Marchewki zjadał 2-3 łyżeczki, ziemniaka i dyni
wcale.Tak się męczyliśmy,po czym lekarka powiedziała, żeby mu zrobić
2 tygodnie przerwy. Po tym czasie znów spróbowałam podać marchewkę.
I jest gorzej niż na początku, tzn. wtedy otwierał buzię,ciamkał
sobie papkę i połykał,wolno ale jednak, a teraz zaciska usta, a
jeśli już uda mi się coś mu podać,to wypluwa. Nie wiem dlaczego jest
regres to po pierwsze. Po drugie strasznie mnie wkurza to, że on nie
chce jeść,że zaciska usta, wygina się itp. Normalnie nie mogę! Muszę
go odłożyć na chwilę i iść odreagować do drugiego pokoju. Codziennie
siadam z nim do tego jedzenia z dobrym nastawieniem, obiecuję sobie,
że będę cierpliwa, próbuję i po tym jego zachowaniu muszę wyjść.
Wiem, że to dla niego nowości, inna konsystencja, smak, sposób
podania, że do tej pory tylko pierś, wiem, że potrzeba czasu etc.A i
tak się wściekam. Nic mnie tak nie wkurza jak to. Najchętniej bym
ten przykry obowiązek zrzuciła na męża, ale on wraca z pracy zbyt
późno. Nie wiem, czy wytrzymam. To już chyba wolę karmić piersią do
pełnoletności.
Obserwuj wątek
    • monicus Re: wściekam się przy rozszerzaniu diety 02.11.09, 13:51
      a ja swojemu dziecku piersiowemu zaczelam podawac inne jedzenie jak mial juz
      skonczone 8 miesiecy. albo i 9. bo wtedy mial na to chec i wyraznie byl gotowy.
      byla to dla wszystkich przyjemnosc. z pierwszym tez sie meczylam tak jak ty i
      meczylam sie dlugo. jesc zaczal i tak jak mial 10 miesiecy i to tez mniej nizby
      doktory zalecali.
      a obaj sa zdrowi i rosna. moze wyluzuj i posluchaj dziecka
    • aannagr Re: wściekam się przy rozszerzaniu diety 02.11.09, 14:03
      To odpuść sobie. Widoczne Twój syn nie jest jeszcze gotowy na rozszeżanie diety. I Ty też nie. Nic mu się nie stanie, jeśli przez kolejny miesiąc pokarmisz go tylko piersią.
      Ja swoją córkę karmiłam tylko piersią aż skończyła 8 miesięcy. A znam mamy, które zaczęły rozszeżać dietę jeszcze później.
      Twoje mleko jest wciąż podstawą diety i zapewnia maluchowi wszystko, co niezbędne.
      Moja córka, jak już zaczęłam jej dawać "inności" też zjadała okruszki, chętnie otwierała buzię ale tylko na pół - jedną łyżeczkę. Nie zmuszałam jej - nie chciała, nie dawałam. Próbowałam jej dawać miękkie warzywa do łapki, albo karmiłam nie łyżeczką a palcami (np. gotowałam brokuły i dawałam jej małą różyczkę do łapki, albo trzymałam w ręku i wsadzałam do paszczy, tak samo marchewkę, ziemniaki, potem owoce - też w kawałkach). Albo szykowałąm tak obiad, żebym mogła jej dać coś ze swojego talerza - wtedy się nie denerwowałam, że przyszykowałam coś specjalnie dla niej a ona nie chce jeść. I jak wpatrywała się w mój talerz to jej wtedy dawałam na czubku widelca. I powoli, powoli. Córka lubia wszystko ale do 11 miesiąca jadała ociupinki. A potem z dnia na dzień się rozkręciła.
      Wyluzuj. Denerwujesz się - to odpuść sobie rozszeżanie diety. Niech Twojemu dziecku jedzenie kojarzy się z przyjemnością a nie ze stresem :)
      Cierpliwości.
      • mama.zagatka Re: wściekam się przy rozszerzaniu diety 02.11.09, 14:35
        Moja ciocia kuzynkę karmiła TYLKO piersią !2 lata! Młoda nie chciała
        jeść nic innego.
    • basiak36 Re: wściekam się przy rozszerzaniu diety 02.11.09, 19:31
      I jest gorzej niż na początku, tzn. wtedy otwierał buzię,ciamkał
      > sobie papkę i połykał,wolno ale jednak, a teraz zaciska usta, a
      > jeśli już uda mi się coś mu podać,to wypluwa. Nie wiem dlaczego jest
      > regres to po pierwsze.

      Naprawde nie wiesz?:) A jakbys sie czula gdyby ktos tak Ciebie karmil? Watpliwa
      przyjemnosc.. dziecko karmione piersia, ktore samo decydowalo kiedy i ile je,
      nagle ma wpychana lyzeczke do buzi.
      Poczytaj o baby-led weaning.
      Ja po prostu dawalam mojej coreczce kawalki gotowanego na parze jedzenia (np
      brokuly), zero karmienia lyzeczka. Na poczatku sie bawila jedzeniem, z czasem
      zaczela jesc. Okolo 10 mca dalam jej do reki lyzeczke, i po paru miesiacach
      jedzenie przestalo fruwac:) Zero zachecania, zmuszania. Jadla ile chciala,
      jedzenie podawalam o stalych porach, jak nie zjadla, zabieralam. Ma 2 latka,
      uwielbia jesc, w przeciwienstwie do mojego starszego dziecka, ktore bylo
      karmione lyzeczka z zabawianiem i namawianiem:(

      Nic mnie tak nie wkurza jak to. Najchętniej bym
      > ten przykry obowiązek zrzuciła na męża, ale on wraca z pracy zbyt
      > późno.

      Wiec nie rob z tego obowiazku. Jedzenie to nie obowiazek tylko u takiego malucha
      zaspokajanie ciekawosci, probowanie, smakowanie. To ma byc przyjemnosc. Ale na
      pewno nie bedzie jesli ktos bedzie nad dzieckiem stal i zmuszal. Pilnuj zeby
      maly siedzial z wami przy posilkach i niech sam wyciaga lapki po wasze jedzenie
      i probuje.
      • blue_romka Re: wściekam się przy rozszerzaniu diety 02.11.09, 19:40
        Próbowałam mu dawać warzywa do łapki. Oczywiście włożył do buzi (bo
        jest na etapie wkładania wszystkiego), ale jak tylko się orientował,
        że kawałki odrywają się i zostają w ustach płakał okrutnie. Musiałam
        zrezygnować:/
        • basiak36 Re: wściekam się przy rozszerzaniu diety 02.11.09, 21:43
          ale jak tylko się orientował,
          > że kawałki odrywają się i zostają w ustach płakał okrutnie. Musiałam
          > zrezygnować:/

          Lepiej zrezygnuj z tego karmienia na sile lyzeczka. A jedzonko kladz na stole i
          za jakis czas dziecko zacznie jesc.Na poczatku wlasnie tak jest ze nie bardzo
          wiedza co z tym robic, umiejetnosc zucia zaczyna sie pojawiac okolo 7 mca.
    • blue_romka Re: wściekam się przy rozszerzaniu diety 04.11.09, 13:34
      Do rączki, jak już pisałam nie da rady, bo wrzeszczy. Przy stole z
      nami siadać nie może, bo zwyczajnie jeszcze nie siedzi. Widząc jak
      jemy wydaje się zainteresowany i to już od dawna, ale niestety nic
      więcej. Chciałabym wprowadzić zupkę, kaszkę etc. tym bardziej że
      młody jest chudy,słabo przybiera i miało to poprawić jego przyrosty,
      ale tu na wszystko opór.
      • monicus Re: wściekam się przy rozszerzaniu diety 04.11.09, 13:41
        ale to ci nie poprawi przyrostow. niestety. nie w tym wieku. moze byc wrecz
        odwrotnie.
        ci co sluchaja natury uwazaja, ze dziecko, ktore samo nie siedzi nie jest gotowe
        do jedzenia.
        a ksiazki od doktorow sa napisane niestety pod dzieci butlujące.
        moze naprawdę daj sobie spokoj na 2-3 tyg. uwierz dziecku. na silę nic nie
        zdzialasz, a mozesz skutecznie zniechecic do jedzenia. dzieci maja co jakis czas
        ataki zwisania z cyca dzien i noc. czy to jak rosna, czy to jak zeby ida, jak
        cos przezywaja... jak sie zrozumie te potrzeby to karmienie nie jest
        obciazeniem. tak samo z wprowadzaniem stalych posilkow.
      • mad_die Re: wściekam się przy rozszerzaniu diety 04.11.09, 13:43
        Skoro nie siedzi i sie denerwuje na jedzonko do raczek dawane, znaczy, ze
        zupelnie nie jest gotowy na te przygode.
        Daj mu ze 2-3 tygodnie spokoju, zwieksz ilosc karmien piersią - bo to one
        (Twoje mleko) a nie warzywka czy kaszki powoduja ze dziecie lepiej przybiera na
        wadze.
        I jak syn zacznie siedziec sam w foteliku to wtedy sprobuj znowu. Najpierw z
        jedzeniem do raczki, potem lyzeczka.
      • basiak36 Re: wściekam się przy rozszerzaniu diety 04.11.09, 13:50
        blue_romka napisała:

        > Do rączki, jak już pisałam nie da rady, bo wrzeszczy.

        Nie rozumiem, kladziesz jedzenie na stole i wrzeszczy? Czy wrzeszczy bo mu
        wkladasz jedzenie do reki, co oczywiscie mija sie z celem bo nie o to chodzi.

        Przy stole z
        > nami siadać nie może, bo zwyczajnie jeszcze nie siedzi. Widząc jak
        > jemy wydaje się zainteresowany i to już od dawna, ale niestety nic
        > więcej.

        On po prostu jeszcze nie jest gotowy. Najpierw pojawia sie etap zainteresowania,
        dziecko bierze jedzenie ze stolu do lapki, oglada, z czasem sprobuje, wypluje,
        za tydzien znow sprobuje, i tak to troche czasu trwa az zacznie jesc.

        tym bardziej że
        > młody jest chudy,słabo przybiera i miało to poprawić jego przyrosty,
        > ale tu na wszystko opór.

        Na przyrosty najlepiej pomoglyby czestsze karmienia piersia, a nie jedzonka,
        ktore maja przeciez mniej kalorii i sa gorzej na tym etapie przyswajalne przez
        organizm niz pokarm.
        ------------------------------------------
        • malgos_30 Re: wściekam się przy rozszerzaniu diety 04.11.09, 13:55
          basiak36 napisała:


          > tym bardziej że
          > > młody jest chudy,słabo przybiera i miało to poprawić jego przyrosty,
          > > ale tu na wszystko opór.
          >
          > Na przyrosty najlepiej pomoglyby czestsze karmienia piersia, a nie jedzonka,
          > ktore maja przeciez mniej kalorii i sa gorzej na tym etapie przyswajalne przez
          > organizm niz pokarm.

          To prawda, dziecko bardzo słabo trawi inne jedzenia, niż mamine mleko. Nic
          innego, niż mleko mamy, nie jest trawione i przyswajane niemal w całości, więc
          zwiększenie ilości karmień piersią lub nieograniczanie mu czasu ssania powinno
          poprawić przyrosty wagi u dziecka.
          • blue_romka Re: wściekam się przy rozszerzaniu diety 04.11.09, 14:31
            Ale dziewczyny, ja go karmię piersią co 2 godziny bez nocnej
            przerwy! Częściej młody nie chce. Obeszłam już wszystkich świętych,
            żeby mi powiedzieli dlaczego są tak małe przyrosty, ale nikt nic nie
            znalazł. Pediatra kazał go butlować już dawno, ale się nie
            zgodziłam, no to kazał wprowadzić jak najwięcej posiłków stałych
            (zupka, 2x dziennie kaszka, deser). A tu nic nie wchodzi. Już nie
            mam siły na to wszystko.
            • melixsa Re: wściekam się przy rozszerzaniu diety 04.11.09, 14:46
              Doskonale Cię rozumiem. Zaczęłam powoli od skończonego 5 msc wprowadzać
              słoiczki. Z początku był ok, potrafił nawet cały słoiczek zjeść! A później zero.
              Zaraz skończy 7 miesięcy i codziennie to samo. Moje starania aby zjadł cokolwiek
              i jego ryki, wycia, płacze.
              Zaczynaliśmy od słoiczków z owocami, warzywami, zupkami, jogurty, mięsko- co
              najwyżej 3 łyżeczki i wyrywa się jak szalony. Zabiera mi łyżeczkę, a gdy próbuje
              odebrać-wycie i koniec jedzenia.
              Gotowanie samej ma podobne rezultaty. Weźmie do buźki, pociamka trochę i wypluwa
              albo ze wstrętem przełyka i więcej nie chce.
              Oczywiście cały się wybrudzi przy tym jedzeniu jak diabełek, choć finalnie zjadł
              jak wróbelek.
              Nie chce słoików, ani kaszek, ani kleików, ani gotowanych przeze mnie rzeczy.
              Czy to z łyżeczki, czy z kubeczka medeli, czy butelki, czy niekapka. Danie do
              ręki kończy się rozgnieceniem w dłoni lub wbijaniem w blat krzesełka.
              Też muszę karmić co dwie godz. Oczywiście noc to samo. Wyć się chce normalnie ;/
              • mad_die melixsa 04.11.09, 14:59
                Jakbys mi napisala, ze Twoj syn ma 15 lub wiecej miesiecy, to bym i z Toba
                zawyla do spolki, ale Twoje dzecko ma niecale 7 mcy!!!!!!!!!!
                Daj mu czas, co Ci sie tak do tego schabowego z kapusta spieszy?
                Nie chce, niech nie je,, bedzie mial na to jeszcze czas. On o wiele lepiej od
                Ciebie wie, czego mu bardziej potrzeba - czy mleka czy kaszki z butelki. Swoja
                droga, inne pokarmy niz mleko dajemy tylko i wylacznie do raczki lub
                lyzeczka, niczym innym. No chyba ze woda, wtedy kubek niekapek lub zwykly kubek.
                Takze wrzuc na luz, poczytaj o Baby Led Weaning i czekaj na gotowosc
                synka do rozpoczecia przygody z innym jedzeniem niz mamine mleko. Bo to co teraz
                mu fundujesz, to problemy z jedzeniem przez najblizsze lata - swoim podejsciem
                do tematu wychowujesz sobie niejadka.
                A tu link do BLW:
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=21000&w=95740548&v=2&s=0
                Powodzenia!
            • mad_die romka 04.11.09, 15:05
              A Ty i tatus malego jacy jestescie? Dobrze zbudowani, wysocy i pulchni? Jacy
              byliscie w dziecinstwie?
              Jak byliscie chuderlakami, to nie oczekuj cudow - synek nie bedzie od Was duzo
              wiekszy. Po prostu taka jego natura.


              I zamiast sie wsiekac na jego niejedzenie, lepiej wyluzuj, pobaw sie z
              nim, zapomnij, ze w mundrych ksiunzkach pisza, ze juz najwyzsza pora na
              warzywka, zupki, srupki i inne nowosci.
              Za jakis czas znowu sprobujecie, jak syn bedzie siedzial i sam bedzie umial do
              paszczy jedzenie wlozyc.
              • monicus Re: romka 04.11.09, 15:32
                moj syn to od poczatku glizdzielec. wszystko z niego spada. nawet bawelniane
                pieluchy dla noworodkow amerykanskich jeszcze na niego pasuja, a ma 21 miesiecy.
                zaczal jesc tak naprawde niedawno. jakos kolo 18tego miesiaca.
            • basiak36 Re: wściekam się przy rozszerzaniu diety 04.11.09, 17:39
              blue_romka napisała:

              > Ale dziewczyny, ja go karmię piersią co 2 godziny bez nocnej
              > przerwy! Częściej młody nie chce. Obeszłam już wszystkich świętych,
              > żeby mi powiedzieli dlaczego są tak małe przyrosty, ale nikt nic nie
              > znalazł.

              Podaj jakie te przyrosty.

              A jesli przyrosty sa slabe to nie daje sie na sile jedzonek. Bo w ten sposob nic
              nie zyskasz ani Ty ani dziecko.

              Pediatra kazał go butlować już dawno, ale się nie
              > zgodziłam, no to kazał wprowadzić jak najwięcej posiłków stałych
              > (zupka, 2x dziennie kaszka, deser).

              O wiele za duzo jedzonek jak dla 6 miesiecznego dziecka. Takie dziecko powinno
              jesc jedzonka gora raz dziennie, bardziej w ramach probowania i testowania, niz
              najadania sie. Na to przyjdzie czas kiedy dziecko bedzie samo gootowe. Nie
              lekarz pediatra.
              • biza7 Re: wściekam się przy rozszerzaniu diety 04.11.09, 20:33
                Jak ja Cię doskonale rozumiem!;)

                Na pocieszenie i wzmocnienie Twoich nerwów napiszę krótko: moja
                córeczka w poniedziałek skończyła 10 miesięcy, a jakieś
                bardziej "normalne" jedzenie załapała .... no może jakiś miesiąc
                temu. "Normalne" w tym sensie, że zjada drugie śniadanko, po którym
                wiem że nie jest głodna (bo jak jestem w domu i nawet daję popić
                piersią, to tylko chwilę, tak chyba dla samego smaku pociamka, widać
                po prostu że jest najedzona). Natomiast obiadek to różnie - kilka
                dni było że zaczęła (jakieś dwa tygodnie temu) zjadać całe słoiczki
                (te najmniejsze, po 5 miesiącu), a potem nagle bunt i totalny regres
                przez kilka dni, i teraz już wyglądało że znowu jest lepiej, i
                dzisiaj znowu tylko pół słoiczka.....

                Też się wściekałam strasznie mnie to stresowało, tu na forum nawet
                są moje wątki w tym temacie;)) I też mi wszyscy kładli do głowy, że
                mała jeszcze nie gotowa, żeby dać jej i sobie czas..... Ja musiałam
                takie 1-2 tygodniowe przerwy robić kilka razy i za każdym razem
                zaczybałam praktycznie od nowa... i myślałam że mnie coś trafi
                normalnie. Ale jak się łapałam na tym, że mam ochotę warczeć na małą
                że nie je, to zrozumiałam że coś ze mną jest nie tak, no bo
                przecież to nienormalne....

                I wiesz co?? Jak ja wyluzowałam - to i Klaudia jakoś lepiej zaczęła
                do jedzenia podchodzić. A jak mam stresa albo duże "ciśnienie" żeby
                dużo zjadła - to akurat wtedy nie chce.

                Dzieci wyczuwają nasze nastroje, i śmiem twierdzić nie tylko przy
                samym karmieniu piersią. I różne dzieci różnie dorastają do jedzenia
                czegoś innego niż mleko mamy. Moja córa do łyżeczki się już zupełnie
                przywyczaiła, co nie oznacza że zawsze zje - po prostu jak nie chce,
                to zaciska usta i nie ma że boli. A wciskanie na siłę,
                zmuszanie..... Wiem, że jeżeli będzie odczuwała przymus jedzenia, to
                mi się za chwilę totalnie zbuntuje i nic nie będzie chciała jeść.
                Więc staram się brać głęboki oddech, i odpuszczać. Próbuję
                oczywiście, czy może chce popić, albo chce jej się odbić, ale jeżeli
                przez dłuższą chwilę nic nie pomaga i ciągle jest "szlaban" dla
                łyżeczki - to odpuszczam, i idę nakarmić ją piersią.

                A dopiero od całkiem niedawna zaczęła się interesować kawałkami
                jedzenia włożonymi do rączki - wczoraj na przykład, ku mojej dumie,
                odgryzła kilka kawałków (malutkich) mięciutkiego jabłka i przerzuła
                i połknęła, tak samo odgryzła kawałeczek ze skórki od chleba,
                podziamgała i połknęła.

                Wiem, że przechodzisz ciężkie chwile - najwyraźniej masz tak samo
                mało cierpliwości jak ja;)) - ale dasz radę. Powiedz sobie, że jak
                nie chce jedzonek to nie, i nie martw się tym. Prawdą jest to co
                dziewczyny piszą - od jedzonek w tym wieku maluchowi nie poprawią
                się przyrosty.

                Będzie dobrze, zobaczysz, maluch w swoim tempie dojrzeje do jedzenia
                nowości. A te magiczne 6 miesięcy, po których "powinno się"
                rozszerzać dietę, to pic na wodę fotomontaż - z perspektywy czasu
                widzę wyraźnie, że moja córka gotowość do prób z innym jedzonkiem
                osiągnęła gdzieś dopiero w połowie dziewiątego miesiąca, a wcześniej
                próbowałam ją po prostu na siłę przyuczyć innego jedzenia....

                A co do przyrostów - to podaj jakie są, bo może wcale nie jest źle,
                a pediatra (jak to niestety często bywa) niepotrzebnie się czepia i
                zaleca rozszerzanie diety. I powiem Ci jeszcze - ja się ciągle
                martwiłam wagą córeczki, i to powodowało też m. in. moje
                stresy "jedzeniowe" - a teraz, jak już odpuściłam, to się okazuje że
                Klaudia potrafiła mi w dziesiątym miesiącu przybrać 200g na tydzień
                (podczas gdy wcześniej przyrosty były mniejsze), mimo że raczkuje i
                biega praktycznie cały dzień, a przy piersi spędza trochę mniej
                czasu niż wcześniej..... I to przybrała tak właśnie w
                okresie "obiadkowego buntu", więc to mogło być tylko mleko;))
                • blue_romka Re: wściekam się przy rozszerzaniu diety 05.11.09, 11:47
                  biza7 dziękuję za poświęcony czas i tak długą wypowiedź podnoszącą
                  na duchu. miło przeczytać, że nie tylko ja wariuję na punkcie
                  niejedzenia. Chyba nie mam wyjścia, muszę wyluzować, na siłę nic nie
                  zrobię... Pozdrawiam Cię serdecznie.
              • verenne Re: wściekam się przy rozszerzaniu diety 04.11.09, 20:51
                Moja niedługo skończy 13 mies. i NIGDY nie zjadła na raz ilości
                jedzenia odpowiadającej nawet połowie małego słoiczka, a mi nigdy nie
                przyszło do głowy sie tym martwić albo cokolwiek wmuszać. Widzę, że
                lubi jeść, tyle, że zjada odrobinkę i jak ma dosyć, to koniec, nie zje
                ani kęsa więcej. Jest zdrowa, ruchliwa, mądra, a że mało je? Widać tyle
                jej potrzeba ;)
    • blue_romka Re: wściekam się przy rozszerzaniu diety 05.11.09, 11:50
      Wiem, że macie rację. Tylko trochę mnie przeraża, że na normalne
      jedzenie mojego dziecka będzie trzeba czekać do 9-10 miesiąca albo
      jeszcze dłużej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka