blue_romka
02.11.09, 12:35
Kiedy syn skończył 6 m-cy zaczęłam rozszerzać dietę podając marchew,
ziemniaka, dynię. Marchewki zjadał 2-3 łyżeczki, ziemniaka i dyni
wcale.Tak się męczyliśmy,po czym lekarka powiedziała, żeby mu zrobić
2 tygodnie przerwy. Po tym czasie znów spróbowałam podać marchewkę.
I jest gorzej niż na początku, tzn. wtedy otwierał buzię,ciamkał
sobie papkę i połykał,wolno ale jednak, a teraz zaciska usta, a
jeśli już uda mi się coś mu podać,to wypluwa. Nie wiem dlaczego jest
regres to po pierwsze. Po drugie strasznie mnie wkurza to, że on nie
chce jeść,że zaciska usta, wygina się itp. Normalnie nie mogę! Muszę
go odłożyć na chwilę i iść odreagować do drugiego pokoju. Codziennie
siadam z nim do tego jedzenia z dobrym nastawieniem, obiecuję sobie,
że będę cierpliwa, próbuję i po tym jego zachowaniu muszę wyjść.
Wiem, że to dla niego nowości, inna konsystencja, smak, sposób
podania, że do tej pory tylko pierś, wiem, że potrzeba czasu etc.A i
tak się wściekam. Nic mnie tak nie wkurza jak to. Najchętniej bym
ten przykry obowiązek zrzuciła na męża, ale on wraca z pracy zbyt
późno. Nie wiem, czy wytrzymam. To już chyba wolę karmić piersią do
pełnoletności.