gegania
05.11.09, 22:57
Już kiedyś wcześniej skarżyłam się tu na forum, że mój synek ciągle płacze.
Wcześnie miał kolki, potem trochę mu przeszło (podejrzewam że BioGaia
pomogła), ale za to ogólnie zrobił się płaczliwy. Jedyny sposób to spacer - na
spacerze ładnie śpi, szczególnie jak trzęsie wózkiem. A w domu koszmar,
marudzi non stop. Nie mogę nic zrobić dopóki nie zaśnie, a w dzień z tym kłopot.
Używa smoczka - bez tego byśmy nie dali rady w okresie kolek, a i teraz jest
to sposób, żeby trochę się wyciszył, bo przecież nie może tak wyć cały czas.
No i podczas kąpieli się uspokaja, wtedy nie płacze, ale po kąpieli znowu to samo.
Co to może być, do cholery. Gazy, nuda, głodny? Do tej pory jadł średnio co 3
godziny. Cyca nigdy nie odmawia, mógłby nawet co godzinę, ale nie mogę mu tyle
dawać, bo dużo ulewa i jak za dużo zje albo nadprogramowo, to prawie wszystko
zwraca. Nie nadążam wycierać jego, ubranek i podłogi.
Nosić go za dużo nie mogę, bo jest coraz cięższy, a mnie plecy bolą. Co do
gazów, wydaje mi się, że jest dużo lepiej w porównaniu z tym co było.
Zabawkami się jeszcze nie interesuje, za wcześnie. Może jakieś inne zabawy z
nim powinnam robić. Jak robię do niego miny i się śmieję, to on tez się
uśmiecha. Ale w 2 sekundy z uśmiechu potrafi przejść w płacz.
Poradźcie coś, bo to moje pierwsze dziecko i po prostu nie wiem. Co zrobić,
żeby go zająć i żeby nie wył tak.