iwasz13
25.11.09, 17:12
moje dziecio skończy niebawem 9 mies. po dwóch i pół miesiącach
drogi przez mękę z wprowadzaniem nowych pokarmów w końcu zaskoczyła -
od dwóch tyg je normalnie, no może nie do końca normalnie.
najtrudniej jest z obiadami. je ok 120 ml, nie więcej. postaram się
odwtorzyć jej codzienny harmonogram
7.00 pierś
ok 10 kaszka 180 ml
ok 14 obiad 120 ml
ok 17 pierś plus podwieczorek - owoce, kisielek ok 150ml
ok 19 owsianka 150 ml
20 pierś na dobranoc
23 pierś
w międzyczasach dostaje pierś na żądanie, ale to są parominutowe
doskoki. nie jest jakoś specjalnie zainteresowana dłuższym
jedzeniem.
po tej ostatniej piersi zaczyna się koszmar. budzi się co godzinę, w
ogóle nie ma mowy, żeby usnęła na dłużej niż godzina. udaje mi się
dwa może trzy razy ją oszukać i podnieść tylko na lulanie, i po
minucie, dwóch ląduje w łóżeczku. budzi się z zegarkiem po godzinie.
już nie mam siły na takie noce. trwa to jakieś 5 dni już. bolą mnie
oczy, nogi mam jak z waty. zastanawiam się
- czy popełniam jakiś błąd w codziennej diecie, jeśli tak to jaki?
nie dojada?
- czy tak będzie dopóki nie zacznie normalnie jeść pełnego obiadu
czyli się najadać?
- czy jest to kwestia kilku czynników nakładających się: zęby - idą
jej górne jedynki, odstawianie od piersi, zaczęła raczkować i prawie
cały dzień jest w ruchu - nowe wrażenia?
jestem u kresu sił. nie jestem zwolennikiem metody 'na wypłakanie
się' i w ten sposób nauczyć ją przesypiać noce. wcześniej budziła
się raz, góra dwa w nocy. było do przeżycia. a - nie akceptuje mleka
z butelki i nie jest smoczkowa. kaszki idą łyżeczką i pijemy już z
niekapka.
nie chcę pytać czy to przejdzie i kiedy bo podejrzewam, że nie ma na
to jednoznacznej odpowiedzi. ale może udzieli mi Pani jakiejś złotej
rady, albo oświeci co robię nie tak. dziekuje serdecznie. pozdrawiam