Dodaj do ulubionych

Karmienie piersia we Francji

08.12.09, 15:19
Witam wszystkie mamy. Na poczatku cos o mnie dla rozjasnienia
sytuacji: mama 8-letniej dziewczynki, ktora urodzila sie w Polsce i
tez tam byla karmiona piersia przez 2 lata. Procz typowego nawalu
pokarmu w czwartej dobie, karmienie bylo bezproblemowe i mala
slicznie przybierala na wadze. Oczywiscie jakiez bylo zdziwienie
otoczenia (ex tesciowa, moja mama), ze karmic cycem sie da i na
takiej <<diecie>> dziecko NORMALNIE sie rozwija :-/
Po osmiu latach i kilku perturbacjach zyciowych...mieszkam na stale
w Paryzu, z mezem Francuzem i jestem w 35 tygodniu ciazy. No i
teraz....tarraaraaaammmm...uchodze za dziwologa. Czlowieka bushu,
dzika kobiete, ktora:
- wogole zamierza karmic piersia i wydaje sie jej to normalne
- nie zaopatrzyla sie jeszcze w butelke, ocieplacze, termosy i nie
wiem jeszcze co, bo nigdy tego u siebie w domu nie mialam
- nie ma smoka i co gorsza...uwaza, ze takowy jest niepotrzebny, bo
przeciez bedzie karmic piersia!!!
- uwaza, ze z <<takich malych piersi>>, to cos wogole poleci
- nie chce stosowac sie do ogolnie panujacej zasady
rownouprawnienia, czyli jak sie karmi piersia, to facet jest
pokrzywdzony
No i teraz przyklady z zycia, jako ze otaczaja mnie Francuzi:

Bratowa (urodzila drugie dziecko w maju) od razu w szpitalu
poprosila o zasrzyk <<na laktacje>>, bo ONA chce, zeby jej maz bral
czynny udzial w opiece nad dzieckiem. Inaczej mowiac: zeby wstawal w
nocy po rowno. POza tym, to nieestetyczne i piersi sie deformuja. O
deformacji i braku estetyki uslyszalam tez od tesciowej. Ona tez -
tylko butla.
Teraz oczywiscie chwala sie jak to dziecko przesypia juz CALE noce...
Jako przyszla matka karmiaca jestem traktowana z lekkim politowaniem
i czesto spotykam sie z brakiem zrozumienia w stylu: To pani tyle
karmila? Dalo sie? Okropne! W szkole rodzenia bylam okrzyknieta
specem laktacyjnym i czylam sie jak conajmniej pierwsze kobiety na
uniwersytetach. Pytania o kolor mleka tez sie pojawialy i oczywiscie
niesmiertelne DOPAJANIE. Ostatnio poszlam na USG i towarzyszyla mi
tesciowa. Lakarka stwierdzila, ze dziecko wazy w normnie, ale jest
moze ciut mniejsze. Potem dodala: no nie trzeba sie bac dokarmiania
po porodzie. Jest tyyyle wspanialych mieszanek! A ja jej na to, ze w
tym temacie jestem bardzo radykalna i wymownie spojrzalam na
tesciowa. Dodam tylko, ze mama meza jest uwazana za rodzinnego speca
w dziedzinie dzieci, bo pracowala cale zycie w zlobku. Dodam, ze
tytaj 70% trzymiesiecznych dzieci jest oddawana do zlobka i nikt
<<nie bawi sie>> w odciaganie mleka etc.
Francja jest pod tym wzgledem ZADUPIEM Europy. Tu ciagle sa lata 70-
te z ta butelkowa praktyka! Niby jest <<modne bio>>, bo do takiego
stylu zycia jest zaliczane karmienie piersia, ale nadal jest
traktowane marginalnie. Spodziewam sie, ze bede musiala odebrac
jeszcze miliony gromow pod moim adresem...szkoda....
No to tyle, chcialam sie z Wami kobitki podzielic tym, co mnie tutaj
otacza. Czy moga sie tez wypowiedziec mamy z innych krajow Europy i
swiata? Czy to tylko tutaj jest takie wypaczenie?
Obserwuj wątek
    • mad_die w Holandii 08.12.09, 15:38
      Juz w ciazy kobieta decyduje jak bedzie karmic, jest to wpisane w karte ciazy i
      nikomu nic do tego.
      Ja corke (23msce) karmie nadal i lada dzien spodziewam sie synka (termin na 5
      grudnia, ale cos mu w brzuchu moim dobrze jest ;)). Bede karmic dwojke, czemu
      sie polozna moja nie dziwi.
      Mąż Polak, karmic nie musi, wystarczy ze do karmienia poda, przewinie czy zabawi
      dziecie.
      Co do karmienia w ciazy - pani z opieki poporodowej bedac u nas na wizycie
      zapoznwczej dziwila sie, ze mam pokarm jeszcze i ze sie corka nie odstawila od
      piersi. A no sie nie odstawila...
      W CB (tutejzej poradni dzieci zdrowych) probowano mi wmowic, ze dziecie 5-6mscy
      powinno juz noce przesypiac a nie jesc z piersi. Podobnie chcieli, abym diete
      corki zaczela rozszerzac od podania kromki chleba do pociumkania. Tiaaaa... Ich
      rady mialam gdzies.
      Ale generalnie to butelka rulez w Holandii.
      Choc jak kos chce, to znajdzie ludzi o podobnych pogladach - ja szukalam i
      znalazlam fajna strone:
      www.borstvoeding.com/
      Jest tam wszystko co potrzebuje wiedziec o karmieniu piersia (i jedzeniu
      później), a do tego fajne fotki mam karmiacych :)
    • blue_romka Re: Karmienie piersia we Francji 08.12.09, 15:41
      To życzę Ci cierpliwości i wytrwałości :)
    • mama_kaspra Re: Karmienie piersia we Francji 08.12.09, 15:41
      koni42 napisała:
      > - nie chce stosowac sie do ogolnie panujacej zasady
      > rownouprawnienia, czyli jak sie karmi piersia, to facet jest
      > pokrzywdzony
      > No i teraz przyklady z zycia, jako ze otaczaja mnie Francuzi:
      >
      > Bratowa (urodzila drugie dziecko w maju) od razu w szpitalu
      > poprosila o zasrzyk <<na laktacje>>, bo ONA chce, zeby jej maz
      > bral
      > czynny udzial w opiece nad dzieckiem. Inaczej mowiac: zeby wstawal w
      > nocy po rowno.

      Hmm, uwazam sie za radykalna feministke i karmie piersia - i moj biedny maz przez wiele pierwszych tygodni wstawal w nocy rownie czesto jak ja, bo wprowadzilismy sprawiedliwy podzial - ja oczywiscie karmie, ale on w nocy przewija. Biorac pod uwage, ze noworodki robia kupe po kazdym karmieniu, tata mial trudniej niz mama - ja w koncu nie zwlekalam sie z lozka do karmienia :). No i karmienie to jednak przyjemnosc...
      A powazniej - mieszkamy w Norwegii i tu do przedszkola ida wlasciwie wszystkie dzieci po skonczeniu roku. Przez rok rodzice maja urlop (80% pensji caly rok, lub 100% 10 miesiecy), do podzialu - poza 9-ma tygodniami matki i 10-ma ojca. Te 9 tygodni matki jest liczone od trzech tygodni przed oczekiwana data porodu. W kazdym razie urlopu wystarcza, zeby matka mogla karmic przez 6 miesiecy wylacznie, bo rodzice dziela sie urlopami na ogol tak, ze matki spedzaja pierwszy okres z dziecmi, a kiedy te sa troche wieksze opieke przejmuja ojcowie. Karmienie piersia jest powszechne i bardzo wspierane w szpitalu - lacznie z tym, ze ewentualne dokarmianie odbywa sie przez kieliszki do lekarstw, a nie butelki. Acz Norwegowie zdaja sie wierzyc, ze jesli czteromiesieczne dziecko wydaje sie byc glodne to mozna zaczac wprowadzac stale pokarmy... Hmmm...
    • vidaria Re: Irlandia 08.12.09, 16:29
      Współczuję Ci...
      Ja mogę coś powiedzieć na temat Irlandii. Nie mieszkam tam ja, tylko moja
      siostra, która 8 miesięcy temu urodziła w Cork synka. Byłam tam wtedy i dużo się
      naoglądałam i nasłuchałam. Ale do rzeczy.
      Opieki podczas ciąży brak. Opieka okołoporodowa - fantastyczna. Szpital na
      poziomie, położne cudowne, ale... Tam "moda" na karmienie piersią dopiero się
      rozkręca. Nikt cale szczęście nie dziwił sie mojej siostrze, ze chce karmić
      (może dlatego, ze ona z dalekiego wschodu, hihi ;)) Podejście obojętne. Za to
      trafiła się polozna środowiskowa, która jest propagatorka karmienia naturalnego
      w IRL. Od 13 lat zachęca i uczy młode mamy w tym temacie. Opowiadała, ze jeszcze
      10 lat temu traktowali ja tam jak ufoludka :) Ale jest coraz lepiej.
      Dobiło mnie jednak coś innego. NORMA w Irlandii jest ... ciężarna z
      papierochem!!! Cale grupki ciężarówek w szlafrokach pod szpitalem jarają szlugi
      i nikt im nic nie mówi!!! Koszmar! A zdarzają się i takie w zadymionym pubie
      przy piwku. I tego nie jestem w stanie zrozumieć i zaakceptować :(
      • swinka-morska Re: Irlandia 08.12.09, 16:45
        > A zdarzają się i takie w zadymionym pubie
        > przy piwku.

        Off topic, ale muszę zapytać: gdzie w IRL są zadymione puby???
        Tam jest szczęśliwy zakaz palenia w pubach (przestrzegany!).
        • vidaria Re: Irlandia 08.12.09, 19:46
          Ups... Wcale się upierać nie będę. Sorki. Tą rewelację opowiadała znajoma, która
          w tym pubie pracuje. Więc musiałam sobie dopowiedzieć, bo pamiętam, że widziała
          tą dziewczynę i z fajką też. Widocznie poza pubem
    • yantichy Re: Karmienie piersia we Francji 08.12.09, 20:50
      O tym, jak dalece mogą różnić się praktyki w różnych krajach dowiedziałam się
      czytając na jednej ze stron "ciążowych" tłumaczenie artykułu z The Guardian.
      Autorką była Angielka, która była w sytuacji podobnej do Twojej. I z podobnymi
      do twojej sytuacjami się zetknęła (niemowlę karmi się butelką, bo karmienie
      naturalne deformuje piersi, 3-tygodniowy osesek zostaje z dziadkami, bo rodzice
      jadą na urlop).
      Ale z drugiej strony w artykule wspomniano o sprawach moim zdaniem godnych
      upowszechnienia u nas: na przykład kobiety we Francji objęte są po porodzie
      opieką państwa w ramach której mają refundowane ćwiczenia dna miednicy (autorka
      artykułu dostała też skierowanie na ćwiczenie mięśni brzucha). Wszystko po to,
      żeby kobiety szybko dochodziły do siebie po porodzie i bez komplikacji
      zachodziły w kolejną ciążę. Uważam że byłoby niegłupio, gdyby stało się to
      praktyką "z urzędu" również u nas (choć muszę tu oddać sprawiedliwość szpitalowi
      na Karowej w Wawie, w którym rodziłam, że dostałam zestaw ćwiczeń do wykonywania
      zaraz po porodzie i faktycznie były one bardzo pomocne).
    • basiak36 Re: Karmienie piersia we Francji 08.12.09, 23:57
      W UK karmienie piersia scisle wiaze sie z poziomem wyksztalcenia i pozycja
      zawodowa. Im wyzsze tym wieksze prawdopodobienstwo ze matka bedzie karmic.
      I w zamozniejszych miejscach karmi wiecej mam, w najbiedniejszych najmniej.
      Duzo pracy tutaj robi National Childbirt Trust. Z moich 7 kolezanek z grupy,
      wszystkie karmily piersia, 2-3 dosc dlugo. Ale wszystkie kobitki mialy pojecie o
      karmieniu takie w miare ok i wiedzialy ze warto.
      A ogolnie panuje przekonanie ze na jedno wychodzi, bo mieszanki sa takie same
      wlasciwe, skoro tyle witamin dodali:)
    • syswia Re: Karmienie piersia we Francji 09.12.09, 03:07
      W Kanadzie (Ontario) kobieta w ciazy deklaruje, jak chce karmic i
      opieka zdrowia (lekarz/polozne szpitalne lub samodzielne zespoly
      poloznych - takie polozne moga prowadzic ciaze, a porod odbierac w
      domu lub szpitalu) maja obowiazek (i sie z niego rzetelnie
      wywiazuja) dopomoc matce w realizacji zamierzen. Dodatkowo sa
      darmowi doradcy laktacyjni (w szpitalu do 6 tygodnia zycia), lekarze
      specjalizujacy sie w karmieniu piersia (wizyty po skierowaniu od
      lekarza domowego), telefoniczna pomoc pielegniarek regionalnych,
      ontaryjska linia zdrowia i lokalne grupy LL oraz doradcy laktacyjni
      prowadzacy prywatna praktyke (platni).
      Ja rodzilam w szpitalu, ale ciaze prowadzily mi tylko polozne i te
      same polozne odebraly porod mojego syna. Zgodnie z polityka szpitala
      dziecko przystawia sie do piersi natychmiast po urodzeniu,
      oczyszczeniu itd (najpozniej w godzine po porodzie). Na kazde
      zawolanie polozne i pielegniarki szpitalne pomagaja prawidlowo
      przystawic niemowle (z usmiechem na ustach i bez zadnych
      komentarzy). Nie dokarmia sie butelka w szpitalu dzieci kobiet,
      ktore chca karmic piersia. Przy szpitalu dziala wypozyczalnia
      sprzetu odciagajacego.
      Z drugiej strony, nie ma jakiegos niezdrowego nacisku na karmienie
      piersia. Jest to traktowane jako prywatny wybor rodzicow. W trakcie
      spotkan przed porodem polozne obszernie informuja miedzy innymi nt
      temat zalet karmienia piersia, ale ostateczna decyzja zalezy od
      rodzicow.
    • pam_71 Re: Karmienie piersia we Francji 09.12.09, 09:09
      Przepraszam ... ale nie mogę się oprzeć i skomentować ... Koni42 ;-)
      Teraz przynajmniej wiesz jak w Polsce czują się mamy butelkowe ;-p
      Nie bierz tego oczywiście do siebie, bo widzę że masz duża motywację i dobrze.
      Jak dla mnie to normalnie jest w USA/Kanadzie ;-) Nic na siłę, a decyzja niech
      pozostanie w gestii rodziców.
      Pozdr
      • basiak36 Re: Karmienie piersia we Francji 09.12.09, 10:30
        pam_71 napisała:

        > Przepraszam ... ale nie mogę się oprzeć i skomentować ... Koni42 ;-)
        > Teraz przynajmniej wiesz jak w Polsce czują się mamy butelkowe ;-p

        Ale jak? Przeciez w Polsce jest ogromne parcie na karmienie butelka - wystarczy
        najmniejszy problem z karmieniem piersia, a nawet nie problem, wystarczy ze
        dziecko zrobi brzydka kupe czy zacznie czesciej ssac.
        I nie zapominajmy ze w Polsce, podobnie jak w UK, po 3 mcu wiekszosc dzieci jest
        juz karmiona modyfikowanym.
        • pam_71 Re: Karmienie piersia we Francji 09.12.09, 12:06
          Chyba w innej "Polsce" żyjemy ;-) Ja mam wspomnienia sprzed 10-8 lat. W szpitalu
          nie było mowy o butelce bez zalecenia neonatologa. Przy jednoczesnym braku
          wsparcia personelu (tradycyjne odzywki położnych : "miały 9mc - mogły się
          przygotować do karmienia/opieki").
          Ja odnoszę wrażenie, że u nas jest zdecydowanie "parcie na cyca" (stąd tyle
          dramatycznych wołań o pomoc w utrzymaniu laktacji). Więcej - forma karmienia
          urosła do wyznacznika kto jest bądź nie jest "dobrą Mamą" ;-)

          I nie zapominajmy ze w Polsce, podobnie jak w UK, po 3 mcu wiekszość dzieci
          jest już karmiona modyfikowanym.


          Skąd te dane? Były jakieś badania prowadzone ? Większość moich koleżanek karmiła
          piersią. Tylko ja taka wyrodna ;-p
          • basiak36 Re: Karmienie piersia we Francji 09.12.09, 17:42
            > Skąd te dane? Były jakieś badania prowadzone ? Większość moich koleżanek karmił
            > a
            > piersią. Tylko ja taka wyrodna ;-p

            Statystyk raczej nie robia w oparciu o nasze kolezanki:))
            O Polsce nie ma wielu statystyk ale wedlug tych sprzed konca lat 90tych,
            wylacznie piersia karmionych przez 1 miesiac bylo 68% dzieci, w wieku 3 mcy, 37%
            (zrodlo: WHO Global Data Bank on Breastfeeding). Zalozmy nawet ze troche sie
            poprawilo od tego czasu, nie jest to zbyt wielki skok, biorac pod uwage dosc
            silna promocje modyfikowanego w Polsce.
            www.kellymom.com/writings/bf-numbers.html#variousother
            Wedlug tego zrodla, zaczyna w Polsce karmic 93% kobiet, dzieci 6 miesieczne
            karmi juz tylko 10% (i nie chodzi o karmienie wylacznie piersia, ale w ogole
            jakiekolwiek).

            CHyba Kaeira podawała tutaj kiedyś inne zrodla, ktore mialy troche lepsze wyniki.

            Co do UK - kultura mocno butelkowa:
            www.ic.nhs.uk/webfiles/publications/breastfeed2005/InfantFeedingSurveyTables190506_PDF.pdf
            Str 5, zaczyna w Anglii samej karmic 80%, potem wiadomo coraz mniej.

            Najlepsze wyniki pod tym wzgledem ma Norwegia.

            > Ja odnoszę wrażenie, że u nas jest zdecydowanie "parcie na cyca" (stąd tyle
            > dramatycznych wołań o pomoc w utrzymaniu laktacji). Więcej - forma karmienia
            > urosła do wyznacznika kto jest bądź nie jest "dobrą Mamą" ;-)

            Nie ma nic z tym wspolnego. Ale trudno zeby nie mowic matkom iz dla dziecka
            najlepszy jest jej wlasny pokarm - pozostawiajac matce wybor co do tego jak
            bedzie karmic, i oferujac odpowiednia pomoc, a tego niestety czesto brakuje.
          • zona_mi Re: Karmienie piersia we Francji 26.12.09, 13:07
            > Chyba w innej "Polsce" żyjemy ;-) Ja mam wspomnienia sprzed 10-8
            lat.

            Chyba w innej - 12 lat temu (dokładnie, dziś minęło :)) jeszcze było
            jako tako, choć wsparcie przy karmieniu niewielkie, ale już sześć
            lat temu musiałam podpisać oświadczenie, że odmawiam dokarmiania
            ! Usiłowano mnie do niego zmusić, argumentując nieprzybieraniem
            na wadze i rzekomym brakiem pokarmu. Mówiono to każdej matce,
            która w tamtym czasie urodziła i tylko mocne i doswiadczone
            jednostki robiły swoje, a kilka zapłakanych snuło się po korytarzu
            smucąc się, że nie mają pokarmu - dobę po porodzie na przykład.
            Dodam, że przeciwwskazań do piersi nie miałam żadnych - dziecko
            spokojne, niewrzeszczące, w trzecim dniu waga się personelowi, mimo
            braku mieszanki, spodobała i poszliśmy do domu.
        • pam_71 Re: Karmienie piersia we Francji 09.12.09, 12:09
          Hihi ... A Ty Basik chyba z UK nadajesz ... prawda ?! ;-)
          • basiak36 Re: Karmienie piersia we Francji 09.12.09, 17:26
            pam_71 napisała:

            > Hihi ... A Ty Basik chyba z UK nadajesz ... prawda ?! ;-)

            Tak, a co to ma wspolnego z liczba mam karmiacych piersia?:)
            • ajk10 Re: Karmienie piersia we Francji 09.12.09, 22:14
              basiak36 napisała:

              > pam_71 napisała:
              >
              > > Hihi ... A Ty Basik chyba z UK nadajesz ... prawda ?! ;-)
              >
              > Tak, a co to ma wspolnego z liczba mam karmiacych piersia?:)

              psujesz polskie statystyki ;)
              • basiak36 Re: Karmienie piersia we Francji 09.12.09, 23:13
                ajk10 napisała:

                > psujesz polskie statystyki ;)

                No dobra, obiecuje ze juz nie bede :)))
                • peluche Re: Karmienie piersia we Francji 15.12.09, 15:39
                  Witam,

                  mam prawie 3 tygodniowe dziecie z Francuzem i ani on ani jego
                  rodzina nie uważa, że źle robię karmiąc piersia, wręcz przeciwnie,
                  teściowa bije brawo, więc przyzwyczajenia dotyczace karmienia
                  musiały zmienić sie na przełomie ostatnich generacji, bo ona sama
                  wszystkie dzieci (czwórkę) karmiła piersią!!!

                  pozdr
    • mania_j Re: Karmienie piersia we Francji 15.12.09, 19:23
      Mieszkam w UK, w Szkocji, mialam tak samo jak ty. Rodzina mojego szkockigo
      partnera nadal uwaza ze zle robie karmiac piersia bo maly na pewno jest glodny,
      smoczka nie podaje i dlatego on placze jak mnie nie ma a tak to mogli by zapchac
      go smokiem. moj syn ma 7 m-cy budzi sie w nocy co godzine na serio sama jestem
      zmeczona ale nie przestalam go karmic oni maja mnie na pewno za dziwaka.
      Ostatnio nawet slyszalam ze powinien isc do zlobka bo jest za bardzo
      rozpieszczony :) W ogole bardzo sie dziwia ze nie daje go do zlobka i nie ide do
      pracy, nie wszyscy ale wiekszosc. Tutaj dzieci oddaje sie do szlobka juz od 6
      tygodnia zycia... nie wszystkie ale takie juz przyjmuja, straszne to dla mnie.
      Ja karmie mimo tego wszystkiego i jednym uchem wpuszczam a drugim wypuszczam,
      czasem sie usmiechne ze moze i maja troche racji ale ja wiem swoje nie kloce sie
      chociaz mam ochote wiele razy ale spokojnie z usmiechem opowiadam swoj punk
      widzenia. Mialam kilka chwil ze juz chcialam dac butelke bo mi bylo ciezko a oni
      marudzili ale udalo sie i nadal karmie.
      • pam_71 Re: Karmienie piersia we Francji 16.12.09, 09:40
        To chyba wynik innej trochę mentalności i innego statusu kobiet ;-) Tak myślę
        (choć oczywiście możecie mieć inne zdanie ;-p) ... że u nas ciągle pokutuje
        obraz Matki Polki - umęczonej, uwiązanej przy stadku dzieci. I chociaż coraz
        więcej z nas z powodzeniem łączy karierę zawodową z prowadzeniem domu ... to
        jednak ciągle gdzieś w głowie huczy - że dziecko najważniejsze i że nasze
        potrzeby mogą poczekać ... i czekają często latami, aż coś pęknie ... wybuchnie :-(
        Myślę, że najważniejsze jest wypracowanie własnego schematu i odnalezieniu
        wewnętrznej równowagi ...
        • unkaunka Re: Karmienie piersia we Francji 16.12.09, 12:24
          Ja mieszkam w Anglii w szpitalu w którym rodziłam był dość duży nacisk na
          karmienie piersią. I gdyby nie wyrozumiałe i cierpliwe położne to chyba bym się
          poddała i dała butlę. Mały nie chciał ssać i ciągle przy piersi zasypiał, ale
          położna cierpliwie ze mną przystawiała go aż w końcu załapał. Niestety heart
          visitor(pielęgniarka środowiskowa), która zajmuje się dzieckiem i matką, nie
          pomogła rozwiązać późniejszych problemów, mały się wyrywał i nie chciał ssać, a
          waga spadała. Więc zaczęłam odciagać i je z butelki moje mleko. Na ostatnim
          ważeniu zapytała się mnie co je mój synek, a ja że moje odciągnięte mleko cały
          czas. A ona oczy wywaliła i powiedziała, że jestem wspaniałą i dzielną matką, że
          tak długo się męczę(ponad trzy miesiące).Powiedziała, że angielka pewnie od razu
          podałaby butelkę. Tutaj mimo iż jest duzy nacisk na karmienie piersią, króluje
          mleko modyfikowane... To nie jest duża mieścina, a angielski styl wychowywania
          dzieci, jest raczej "zimny". Kiedyś młody anglik powiedział mi, ze od 16 roku
          życia mieszka sam i sam się utrzymuje i że jedyne na co moze liczyć od rodziców,
          to to co zostawią mu po śmierci:/ smutne to. W Polskich rodzinach, jest dużo
          ciepła i dzieci zazwyczaj mogą liczyć na rodziców...
    • kamelia04.08.2007 we Francji 16.12.09, 22:33
      witam z FR, cóż niestety często jest tak jak mówisz, Fr jest wielkim zadupiem
      jeśli chodzi o naturalne karmienie (ale położnictwo jest tu bardzo cywilizowane).

      Urodziłam prawie rok temu w departamencie 60, w szpitalu położne pokazały mi jak
      młoda przystawiać i w ogóle nie miałam problemów z karmieniem jako takim
      (pomijając ogromny nawał), w ogóle szpital był w porządku, nikt min nie robił,
      nie komentował.
      Córka miała problemy z brzuchem, typowe noworodkowo-niemowlęce, brzuch był
      wzdęty, ulewała, poszliśmy do lekarza generalisty, a ta kazała mi ja karmić co
      trzy godziny, (córka miała życzenie jeść co 1,5 godz.), oczywiście nie
      posłuchałam, okupione było to awantura z mężem, który wymyślał różne wizje co
      będzie jak nie posłucham lekarki.
      Potem poszliśmy do pediatry, pediatra kazał karmić na żądanie, mąż mnie
      przeprosił. Pediatra kazał rozszerzać dietę od 4 m-ca, ale zaczęłam rozszerzać
      po 6,5 m-cu. Generalnie w porządku, wielkim fanem karmienia piersią nie był, ale
      i się nie sprzeciwiał. To i tak już coś.

      Jakiś czas temu córka dostała trzydniówki, początki tej choroby trudno
      zdiagnozować (luźne kupy, wymioty, temperatura), dopiero jak pojawia się
      wysypka, to wszystko jest jasne. Zanim się ta wysypka pojawiła, byliśmy u naszej
      generalistki, która kazała nie karmić, tylko podawać młodej mleko sojowe
      bezlaktozowe. Znowu dyskusja z chłopem, który poleciał od razu do apteki po to
      bezlaktozowe mleko, następnie wizyta u pediatry, który nic nie dał i powiedział,
      że samo przejdzie (i miał rację).

      Jak córka miała 7 m-cy, to nasz pani generalistka pytała czy mi się chce jeszcze
      karmić, dzisiaj inny generalista zdziwił się, ze taka dużą jeszcze karmię.

      Jeśli chodzi o szkołę rodzenia, to na lekcji o karmieniu piersia było nas trzy,
      położna zachęcała do karmienia piersią, zapytała tez nas czy będziemy: jedna
      pani o wyglądzie hipopotama z mężem cienkim jak palec powiedziała, że absolutnie
      nie (bo mąż przecież tez coś musi robić przy dziecku), druga pani powiedziała,
      ze może tak (czyli nie a najwyżej krótko), no i ja, że tak.

      Jeśli chodzi o mojego męża i jego francuska rodzinę, to tam wszystko było
      butelkowe - tak jak napisałaś lata 70te. Jego ciotka, niewiele starsza ode mnie,
      wszystkie dzieci (5-10 lat obecnie) karmiła butlą, mimo ze to jest dość
      kosztowne (ważny powód). Tu we FR mojemu mężowi i jego familii wydaje się to
      piersiowe karmienie takie zwierzęce, XIX-wieczne, zaprzeczenie równouprawnieniu
      kobiety a FR to nowoczesny kraj (tylko, ze koperty adresują "pan i pani karolowa
      amiens"), ze to tylko imigrantki z Algierii i Maroka karmią piersią.

      Mojemu chłopu się zdanie zmieniło, bo wiele razy zobaczył jakie jest to proste,
      praktyczne, korzystne dla wszystkich i nic nie kosztuje, z drugiej strony trochę
      mnie zaskakiwał w gorliwości wypełniania poleceń genaralistki.

      Tu we FR jest niestety dużo do zrobienia w tym temacie, nawet to stwierdza
      tutejsza gazeta dzieciowa. Na "mieście" (poza regionem paryskim) widziałam przez
      prawie cały rok 3 matki karmiące piersią: jedna murzynkę i dwie białe kobiety.
      Butelkowych nie zliczę. Niestety nawet murzynki zaczynają pojmować nowoczesność
      w opaczny sposób i coraz więcej karmi butlą.

      Paryż jest trochę bardziej zróżnicowany i tam jest może więcej kobiet karmiących
      piersią, a prowincja jest nadal w lesie. Trafiłaś niestety na beton, ja mam
      podobnie z moja rodzina i każe im się odzajęczać. Nie powinnaś teściowej
      pozwalać na takie mądrzenie się, będziesz się dużo lepiej czuła, jak
      przystopujesz ja z jej radami. Trzymam za ciebie kciuki. Moja córka jest na
      piersi już rok prawie, smoczka tez nie miała, mimo ze familia męża mi go
      sprezentowała.

      Tu jest ciekawa strona internetowa:
      www.peau-a-peau.be/defaultn.htm
      • koni42 Re: we Francji 23.12.09, 09:39
        Z tym generalista, to mnie ubawilas :-D Dokladnie jak u nas. Wszyscy
        wykonuja polecenia lekarza, bo TO LEKARZ. Ciekawe co by bylo, gdyby
        byl wyznawca metody leczenia moczem heheheheheeh.
        Ja o piersi hucze glosno i przy najmniejszej okazji informuje
        szanowna familie o checi karmienia.
        Co do meza, to jest to bardzo otwarty czlowiek, ale niestety nie ma
        dobrej bazy. Takowa wiec postanowilam mu zaprezentowac i sciagnelam
        kilka fajnych materialow z netu, ktore sobie przeczytal.
        Byl....hmmmm WIELCE zdziwiony, ze karmienie piersia daje az tyle
        dobrego!
        Masz swieta racje z tym traktowaniem karmienia jako cos
        odzwierzecego, zaprzeszlego i <<murzynskiego>>. Choc tak jak
        powiedzialas coraz wiecej kobiet przyjezdnych z Afryki czy wysp
        zaczyna karmic butelkowo, bo to jest bardziej <<cywilizowane>>.
        Pamietam, ze jak rozmawialam na poczatku z mezem, to jego
        najwiekszym problemem bylo: <<czy ja mam zamiar karmic tak...na
        ulicy???>> POwiedzialam, ze bede karmic wtedy, kiedy dziecko bedzie
        chcialo jesc, ale napewno przykryje sie jakas chusta. Bede to robic
        dyskretnie tak jak w Polsce. Zreszta w Polsce karmilam pozniej juz
        wszedzie oprocz na dworzu, na mrozie ;-)
        Dzieki za odpowiedz.
        • kamelia04.08.2007 Re: we Francji 23.12.09, 22:17
          co do generalistki, to oczywiście możemy się tu pośmiać w tym gronie, niemniej jednak fatalnie, że osoby cieszące się a priori zaufaniem publicznym (tzn. lekarze) opowiadają takie bzdury.

          Niedawno urodziło się dziecko w rodzinie, jego matka jak jeszcze była w ciąży zapowiadała, ze chce karmić naturalnie, nie wiem jednak czy jej wyszło czy nie wyszło. We FR rodzi się dużo dzieci, jest to wynikiem mądrze prowadzonej polityki. System ten ma jedna wadę, urlop macierzyński trwa tu 12 tyg. i zaczyna się 2 tyg. przed porodem. Potem do żłobka zbiorowego albo dzieckiem zajmują się tzw. asystentki, wtedy rzadko która Francuzka karmi dalej naturalnie. To dziecko nowonarodzone, tez po 12 tyg. idzie do asystentki.

          A jeśli chodzi o karmienie poza domem, to oczywiście moja jak zgłodnieje, to tez tak karmię, zasłaniam się przy tym oczywiście. Jak na razie nie zdarzyło mi się, by mi ktoś zwrócił uwagę ani w moim 60 departamencie, ani w innym, nawet jeśli pannica ma już prawie rok.

          W Paryżu znajdziesz pokrewne dusze, nawet wśród Francuzek, Chinki mi mówiły, ze naturalne karmienie jest u nich (jeszcze) popularne, Meksykanki czy Kolumbijki to też nie dziwi. Wszystko pod warunkiem, ze nie zapatrzyły się na francuska "cywilizację".

          A te bardziej "nowoczesną" część twoich powinowatych można zawsze zapytać czy w ciąże zaszły naturalnie czy par biberon, gdyby karmienie piersią wydawało im sie takie ssacze i do bólu zwierzęce.

          Tu jeszcze cos znalazłam:
          www.esculape.com/gynecologie/allaitement-infos.pdf
    • sugarka UAE 20.12.09, 19:58
      Mieszkam w UAE - wybor oczywiscie nalezy do rodzicow, ale karmienie
      piersia jest jak najbardziej popularne i jest mnostwo grup
      wsparcia. W sprzedazy sa np. specjalne chusty, ktore pozwalaja
      dyskretnie zakryc piersi i malucha, a w toaletach damskich w
      centrach handlowych sa specjalne pokoje gdzie nie tylko mozna
      przewinac malucha, ale wlasnie gdzie mozna wygodnie usiasc i
      nakarmic :)

      Za to w kwestii urlopu macierzynskiego jest dramat bo jedyne co
      przysluguje to 45 (tak, tak czterdzieci piec) dni.
      • mruwa9 Re: UAE 23.12.09, 16:11
        sugarka napisała:

        > a w toaletach damskich w
        > centrach handlowych sa specjalne pokoje gdzie nie tylko mozna
        > przewinac malucha,

        No to widzisz,. a w Szwecji przewijaki bywaja i w damskich, i w
        meskich toaletach.
    • blueaha Re: Karmienie piersia we Francji 20.12.09, 21:11
      My mieszkamy w Belgii- i ja i mój 21 miesięczny ssak. I generalnie nie karmimy
      sie juz w miejscach publicznych tylko w ... żłobku- franek po 8h rzuca sie na
      pierś. No i od czasu jak tu mieszkamy spotkałam sie tylko z pozytywnymi
      komentarzami na ten temat i z oznakami akceptacji i podziwu- ze mi się chce.
      Tutaj też większośc dzieci jest butelkowa, urlop macierzyński krótki a dzieci
      już 3 miesięczne oddaje się do żłobka- tutaj po prostu taki zimny wychów panuje.
      • sskoczy w Wielkiej Brytanii 22.12.09, 15:56
        Mniej więcej około połowy mojej ciąży położna spytała, czy zamierzam
        karmić piersią (nie: jak zamierzam karmić ;]), po potwierdzeniu
        wpisała w kartę ciąży, opowiedziała o zaletach, zaopatrzyła mnie w
        materiały informacyjne oraz pogratulowała wyboru :)Po porodzie
        dostałam dziecko zaraz po wytarciu i zważeniu do utulenia i
        karmienia, gdyż pilnuje się tutaj, aby dziecię kobiety, która
        zdecydowała się na karmienie piersią, zostało przystawione do cyca
        nie później niż godzinę po przyjściu na świat. Oczywiście położna
        pomogła mi, pokazała co i jak, wytłumaczyła... Później co chwilę
        ktoś się u nas pojawiał i pytał, czy niczego nie potrzebujemy. Panie
        położne zawsze z uśmiechem pomagały przystawiać dziecię do piersi,
        pokazywały różne pozycje, mówiły, czego oczekiwać w najbliższych
        dniach, tygodniach, miesiącach... Po wyjściu ze szpitala położna na
        wizytach domowych kontrolowała, czy mały dobrze się przysysa. W
        każdej chwili możemy również skorzystać z pomocy doradcy
        laktacyjnego. Istnieją również linie telefoniczne ze wsparciem dla
        kobiet karmiących.
        Nikt nigdy nie popatrzył na mnie krzywo dlatego, że zdecydowałam
        się "po zwierzęcemu" karmić cycem, mimo że faktycznie sporo kobiet
        wybiera butlę, a lekarze i pielęgniarki środowiskowe w trakcie wizyt
        ciągle mnie wspierają, podziwiają za wytrwałość (hehe mały ma
        dopiero 4 miesiące ;]) i przypominają, że to najlepsze, co dziecku
        mogę dać. Jeśli chodzi o karmienie publiczne, to też nie ma z tym
        problemu.
    • kurpiecka.b health visitor... Unkamka 25.12.09, 10:11
      "Niestety heart
      visitor(pielęgniarka środowiskowa)".... to jest HEALTH VISITOR
      ... czasami trzeba poczytac cos po angielsku a nie tylko
      sluchac..

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka