ziuta1106
04.04.10, 14:01
Dopiero co zastanawiałam się, czy rozpocząć dokarmianie mojej 4,5
miesięcznej córeczki. Dziękuję wszysim Dziewczynom za pomoc i
życzliwe rady. Z ciężkim sercem postanowiłam dokarmiać małą, podałam
butle i co???
Płacz, a własciwie ryk tyle tylko,że nie mój (jako wynik wyrzutów
sumienia itd.) ale małej, która kategorycznie zaprotestowała
przecieko mleku modyfilowanemu.
Pomyślałam ok, wersja hipoalergiczna nie pasuje, spróbujemy z
innymi.... no i tak nan, bebiko, bebilon i żadne nie spełnia jej
oczekiwań. Tak więc jesteśmy w punkcie wyjścia. Co dalej? własnie
nie wiem. Na raze daję pierś i liczę na lepsze przyrosty przy
następnym ważeniu. Kleiku ryżowego tez nie chce. Niby fajnie, kocha
mamusie i cycusia, ale co zrobić jeśli nie przybierze odpowiednio.
Przegłodzić i spróbować z butlą? Jest jeszcze kwestia smoka, córka
go nie toeruje, przez to spacery są ruletką. kiedy zaczyna płakać
ani bujanie, śpiewanie kołysanie nie przynoszą efektu. Wówczas
tęsknie za smoczkiem, który w takich sytuacjach okazywał się
wspaniałym pomocnikiem....
Tak wieć zafundowałam sobie sytuacje, w której córka nie chce
smoczka, butli i mleka modyfikowanego, wszystkiego przedczym
ostrzegają mamy małych cycoholików. Nie wiem prawdę mówiąc, czy moja
sytuacja jest godna pozazdroszczenia. Ja się denerwuję zarówno
podczas spacerów, gdy mała dostaje histerii oraz na myśl, że nie
przybierze na piersi odpowiednio i będę musiała jednak dokarmiać
(wówczas czym, jak? kaszki też nie chce) eh... no i co tu robić
ps: Wesołych Świąt życzę wszyskim mamusiom i ich pociechom ;)