verticale
26.04.10, 18:00
Pani Moniko, to tylko znowu ja... ;)
nic strasznego w sumie sie nie dzieje jeszcze, ale potrzebuje porady.
mamy w drodze kolejne zeby (dwa najmniej na raz...) u synka
(przypomne - synek ma rowno 5 miesiecy i juz obie dolne jedynki), no
i w zwiazku z tym kolejny kryzys jedzeniowy... co jest zrozumiale
(boli go zapewne)... wspolczuje synkowi, ze musi przechodzic przez
to wszystko :( ale tez i zaczynam sie troszke martwic. nie mamy juz
takich przyrostow (duzy z niego chlopak, silny), ale choc wciaz sa
calkiem calkiem, synek spada po malutku z centyla, szczupleje. ale
to pewnie zasluga takze tego, ze jest obecnie wybitnie aktywny
ruchliwy, zaczyna sie przemieszczac, itd...
no ale nie da sie tez ukryc, ze i je mniej. w nocy raz lub dwa -
nadal i to porzadnie sie najada, jak zawsze. w dzien obecnie jest
koszmarnie. jak zje ze dwa razy lepiej, to jest sukces... a tak to
czasem kilka lykow tylko wezmie (widac, ze go te dziasla bola,
itd...) i koniec.
dzis bylismy u pediatry - pytalam, co w takiej sytuacji. polecila
odciagac pokarm i podawac synkowi lyzeczka, skoro jesc bezposrednio
z piersi nie moze. i, jesli potrzeba, dodatkowo podawac troche wody,
w bardziej cieple dni...
woda woda... ale z tym odciaganiem mleka i podawaniem?... co Pani
mysli?...
no i co robic z piersiami, jak nie sa tak dlugo uzywane?? eksploduja
mi normalnie czasem... staram sie nie uzywac laktatora, ale czasem
nie sposob... porobia mi sie jeszcze jakies zastoje, itd :( co
powinnam robic?
no i jeszcze jedna rzecz. pediatra zasugerowala, zeby wprowadzac juz
po malu jedno warzywko np. marchew. z tego wzgledu, ze synek juz
niemal piszczy na widok jedzenia, jak my jemy, ze teraz te
zeby/gorsze ssanie, i w ogole. wiem, ze Pani, Pani Moniko, mi
pisala, zeby nie wariowac i poczekac do skonczonego 6 m-ca...
czekac?... najgorsze, jak wokol tyle roznych rad, calkiem skrajnych
czasem... :(
bede wdzieczna za cierpliwe przebrniecie przez moja pisanine i za
odpowiedz... pozdrawiam!