united_kingdom
28.03.11, 15:16
Witam, pisze bo znow mam problem z karmieniem piersia.
Moja corcia ma juz prawie 5 m-cy. Od poczatku nasza mleczna droga byla kreta i wyboista, o czym kiedys pisalam. Przeszlysmy karmienie przez kapturki, dokarmianie butelka i popekane brodawki. Poprawilam technike ssania (z pomoca poloznej) i od 1,5 m-ca juz bylo dobrze - lapala ladnie piers, pekniecia sie zagoily i mialam juz nadzieje, ze bedziemy sie nadal karmic bez problemow. Jednak od ok tygodnia mala znowu zaczela lapac plytko, karmienie w dzien to dla mnie droga przez meke, bo mala zaciska dziasla na brodawce, ciagnie, wierci sie, odpycha nozkami, rozglada (nawet w zaciemnionym pokoju), po prostu nie skupia na jedzeniu, nawet jak jest ewidentnie glodna. Nawet jak ja dobrze przystawie to wypycha piers z buzi i "dydli" tylko brodawke. W nocy jest troche lepiej. Jednak kilka dni temu jedna z brodawek znowu pekla, druga za to strasznie boli. Dodam, ze zbieglo sie to w czasie kiedy jestesmy z wizyta u dziadkow. Teraz jestem juz naprawde u kresu wytrzymalosci, mam strasznego dola jak pomysle ze chyba bedziemy musialy przejsc na butelke, ale juz nie daje rady z bolu.
Czy ktos ma moze jakies rady jak sprawic by mala znowu dobrze lapala piers? I co sie stalo ze nagle problemy wrocily? Dodam ze probuje ja odczepiac i przystawiac jeszcze raz, ale po kilku probach brodawki bola tak bardzo, ze najchetniej nie karmilabym wcale... Smoczkow nie uzywamy.
Prosze o rady lub chociaz slowa pocieszenia.
Zalamana :(