Dodaj do ulubionych

Jak sobie poradzić ze zwyczajami szpitalnymi??

02.04.11, 13:48
W szpitalu w moim mieście po porodzie kładzie się dziecko mamie na piersiach dosłownie na kilka sekund. Potem zanim maluch wróci do mamy mija około 3 godzin! Ja chciałabym od razu po porodzie przystawić dziecko do piersi. Jak nakłonic personel do zmiany zasad w moim przypadku? Bo na notoryczne dokarmianie butlą z mm wymyśliłam, że przyjdę do porodu z oświadczeniem, że sobie tego kategorycznie nie życzę. Ale na tak długą rozłąkę nie wiem jak skutecznie zaradzić.
Obserwuj wątek
    • mruwa9 Re: Jak sobie poradzić ze zwyczajami szpitalnymi? 02.04.11, 15:24
      mozesz , podczas przyjecia do szpitala, wymusic, zeby na pierwszej stronie karty napisano wielkimi literami, ze nie zgadzasz sie na dokarmianie. Nie wiem, czy to pomoze, bo problemem moze byc komunikacja miedzy poloznymi a lekarzami, no i jesli pigula wie lepiej, bo od zawsze tak robila, to glowa muru nie przebijesz. Z drugiej strony nie trzeba demonizowac tych 3 godzin, u mnie chyba tylko pierworodny mial szczescie dostac piers wczesniej i swiat sie nie skonczyl, z powodzeniem karmilismy sie w miare dlugo. Jesli bedziesz rodzic z mezem/partnerem, sceduj na niego walke , Ty nie bedziesz miala ani sily, ani glowy, zeby sie o cokolwiek wyklocac, on po porodzie i zbadaniu dziecka (przy ktorym moze byc obecny, niech cwiczy asertywnosc, zeby sie nie pozwolic przepedzic) moze po prostu wziac dziecko na rece czy do lozeczka-kuwety ,nie spuszczajac go z oka.
      • aleksa51 Re: Jak sobie poradzić ze zwyczajami szpitalnymi? 03.04.11, 07:33
        Ja wiem, że te trzy godziny to nie tragedia ale chcę mieć taką możliwość jak inne mamy w innych szpitalach. Co do małżonka to nie mam pewności czy będzie przy porodzie. A jeśli będzie to on nie bardzo z tych oczytanych i obeznanych w temacie ciąży i porodu więc łatwo go zbędą. U nas w szpitalu zamiast dać mamie przytulić dziecko zabiera się je do ciepllarki, a przecież wystarczy że mama przytuli...komfort dziecka będzie delikatnie mówiąc znacznie większy. Co do dokarmiania mm myślę, że oprucz oświadczenia będę głośno o tym mówiła wiele razy przed i po urodzeniu malucha i może to wystarczy. Poproszę potem pediatrę na obchodzie o wgląd w kartę, żeby się upewnić czy mnie posłuchali.
        • mruwa9 Re: Jak sobie poradzić ze zwyczajami szpitalnymi? 03.04.11, 09:23
          z wlasnego, przykrego doswiadczenia wiem, ze gdy ladujesz na porodowce ze skurczami partymi, to jest ci wszystko jedno, nie masz sily walczyc o to, co deklarujesz teraz, bo masz mysli pochloniete czym innym (np. niech to sie wreszcie skonczy, niech przestanie bolec, dajcie mi wszyscy swiety spokoj, itd itp).I jesli szczytne plany wezma w leb, pozostaje uczucie frustracji, poczucie winy, ze sie nie stanelo na wysokosci zadania, ze wszystko wygladalo tak, jak wygladalo, choc mialo byc zupelnie inaczej. A to potrafi trzymac dlugie lata :-( Dlatego tak nieoceniona jest obecnosc partnera , ktory staje sie rzecznikiem Twoich i dziecka praw, zwlaszcza, jesli partner jest na tyle asertywny i dzielny, ze dobrze wie, czego chcesz i czego chce, i nie pozwala sie splawic, jako rodzic gorszej kategorii (bo tak personel zwykl byl traktowac facetow na porodowce- jak nieodpowiedzialnych, ograniczonych umyslowo ludzi, ktorym w zadnym wypadku nie wolno dac ich wlasnego!!! dziecka do reki, bo sie nie znaja, bo upuszcza albo cokolwiek innego gorszego). No, ale wspolny porod rodzinny nie jest obowiazkowy, jesli bedziesz rodzic sama, bedziesz sama rowniez z takimi dylematami. Mozesz nawiazac kontakt z polozna tego szpitala i dowiedziec sie, jakie obyczaje obowiazuja obecnie. Moze sie zmienilo na lepsze, a moze da sie chociazby oplacic polozna, ktora bedzie z Toba przy porodzie i z ktora wczesniej ustalisz swoje oczekiwania i zyczenia?
          • mrowka75 Re: Jak sobie poradzić ze zwyczajami szpitalnymi? 06.04.11, 12:51
            Moje doswiadczenie mówi inaczej, ja walczyłam jak lwica przed w trakcie i tuż po porodzie. Żadne skurcze, ból nie zmniejszyły we mnie postanowień. Część wywalczyłam, część nie, niemal wywalono mnie ze szpitala po 2 dobach żeby mieć ze mną spokój. A chodziło właśńie o dokarmianie butelką i bycie dziecka ze mną porodzie.

            Ale w odniesieniu do ogółu oczywiście masz rację.
    • malwina.okrzesik Re: Jak sobie poradzić ze zwyczajami szpitalnymi? 06.04.11, 12:41
      od 8 kwietnia wchodzi nowe rozporządzenie Ministra Zdrowia dotyczące standardów opieki okołoporodowej. Zapewnienie matce pierwszego kontakt z dzieckiem po proodzie wg tego rozporządzenia nie będzie już widzimisię personelu, ale jego obowiązkiem.
      o standardzie można poczytać tu:mlekomamy.pl/index.php?page=prawo
      jest też ciekawa dyskusja na forum: forum.gazeta.pl/forum/w,548,122248721,122248721,nowe_standardy_opieki_okoloporodowej.html

      pozdrawiam.
      • tully.makker Re: Jak sobie poradzić ze zwyczajami szpitalnymi? 06.04.11, 13:49
        Otoz to - ja sobie rozporzadzenie wydrukowalam, zakreslilam na kolorowo te pubkty, ktore sa dla mnie wazne, a o ktorych wiem, ze moze byc problem w wybranym przeze mnie szpitalu, i zamierzam rodzic z tym papierem w lapie ;-)
        • terpuka Re: Jak sobie poradzić ze zwyczajami szpitalnymi? 06.04.11, 14:24
          ja chyba też wydrukuję i dam mojemu M, niech on walczy o to co dla mnie ważne bo ja przy pierwszym porodzie tak jak któraś z was napisała nie miałam siły walczyć o swoje, lekko odleciałam i zorientowałam się już po fakcie, ale akurat w moim szpitalu nie było tak źle więc to były drobiazgi
      • klarci Re: Jak sobie poradzić ze zwyczajami szpitalnymi? 06.04.11, 14:34
        o właśnie :)
    • klarci Re: Jak sobie poradzić ze zwyczajami szpitalnymi? 06.04.11, 14:29
      zależy jak mocno jesteś asertywna. jeżeli jesteś i nie boisz się mówić wprost, to weź ze sobą wydrukowaną ustawę na temat standardów porodowych, która właśnie wchodzi w życie.
      dobrym rozwiązaniem jest też opieka prywatna wybranej położnej i ustalenie z nią oczekiwań. ona dba o "lpeszy" przebieg porodu, ale i staje się troche Twoim rzecznikiem u personelu.
      powodzenia :)
    • klarci swoją drogą... 06.04.11, 14:53
      to ciekawe, czy nadgorliwość i nadwrażliwość niektórych mam nie popchnie ich do odczytywania fragmentu o kp, jako terroru laktacyjnego (a o warunkach porodu sn, jako terroru sn) :>
      "W okresie noworodkowym należy zapewnić warunki prawidłowej laktacji i odżywiania noworodka poprzez:

      1) dostarczenie matce wyczerpujących informacji na temat korzyści i metod karmienia piersią;

      2) przeprowadzenie instruktażu matki w zakresie prawidłowego karmienia piersią, uwzględniającego informację, że we wczesnym okresie karmienia piersią należy podejmować próby przystawienia noworodka do piersi do kilkunastu razy na dobę na różne okresy czasu, a jeżeli noworodek nie budzi się należy go budzić do karmienia po 4 godzinach licząc od ostatniego karmienia;

      3) zachęcanie matki do przystawiania noworodka do piersi po zaobserwowaniu wczesnych oznak głodu (czuwanie i zwiększona aktywność, poruszanie ustami, odruch szukania);

      4) dokonywanie, w okresie pierwszych dni po urodzeniu, podczas karmienia bieżących obserwacji cech dobrego przystawienia i pozycji przy piersi oraz objawów skutecznego i nieskutecznego karmienia, których wyniki są odnotowane w dokumentacji medycznej;

      5) nie podawanie noworodkom karmionym piersią do picia wody, roztworu glukozy lub nie dokarmianie ich sztucznym mlekiem początkowym, jeśli nie wynika to ze wskazań medycznych;

      6) nie stosowanie, w okresie stabilizowania się laktacji, smoczków w celu uspokajania noworodka.


      Powyższe zapisy w pełni wspierają i promują karmienie naturalne. Każda kobieta rodząca ma prawo do poradnictwa laktacyjnego, fachowej opieki w tym zakresie na terenie szpitala, pomocy w rozwiązywaniu problemów laktacyjnych. Do obowiązków pracowników szpitala należy także prowadzenie edukacji w zakresie prawidłowego przystawiania dziecka do piersi, przekazania rzetelnej wiedzy na temat wyższości naturalnego karmienia nad sztucznym. "

      o niepprawności politycznej ostatniego zdania już nawet nie wspomnę :P
      • mruwa9 Re: swoją drogą... 06.04.11, 15:43
        Czarno to widze, bo przy obecnym stanie wiedzy personelu medycznego o laktacji cale wsparcie moze oznaczac komunikat: pani da piers dziecku! Bez praktycznej czy teoretycznej pomocy, co i jak. I wyjdzie, ze wyznawcy rzekomego terroryzmu laktacyjnego maja racje.
        • tully.makker Re: swoją drogą... 06.04.11, 20:53
          Z moich doswiadczen wynika, ze karmic na ogol udaje sie wbrew personelowi, a nie dzieki jego wsparciu. Co nie oznacza, ze jest to trudnosc nie do pokonania.
    • lumierin Re: Jak sobie poradzić ze zwyczajami szpitalnymi? 06.04.11, 21:46
      Jak tak czytam to widzę że miałam szczęście trafić do super szpitala (mieszkam w Warszawie więc miałam kilka do wyboru) gdzie dziecko po porodzie cały czas było ze mną, od razu przystawone do piersi. Cały personel zachęcał do karmienia piersią, wręcz nie chcieli wydawać mm do dokarmiania a jesli już dziecko musiało byc dokarmione to strzykawką. W przypadku problemów pojawiała się pani - doradca laktacyjny.
      Tak chciałam napisać ku pokrzepieniu, że są jednak "przyjazne" szpitale, oby było ich coraz więcej w całej Polsce, nie tylko w dużych miastach.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka