czerwona-papryczka
27.04.11, 23:00
Tak, tak, wiem, że większość tu obecnych uważa smoczki (uspokajacze) za wielkie zło... Ale ja, z pewnych przyczyn potrzebuję, żeby dziecko smoczek ssało. Moje starsze dzieci początkowo ssać smoczka nie umiały, ale z biegiem czasu nabierały tej umiejętności (w wieku 2-3 miesięcy). Tym razem jest inaczej. Dziecko - wcześniak - przez pierwszych kilka dni życia leżało w inkubatorze. Najpierw było karmione sondą, potem butelką, a dopiero później piersią. Jak płakało, pielęgniarki dawały smoczka i dziecko ssało - nie miało z tym najmnijeszego problemu. Po powrocie do domu jeszcze przez jakiś czas smoczek był w użyciu (dziecko już wtedy karmione wyłącznie piersią), ale z każdym kolejnym tygodniem coraz mniej chętnie, coraz częściej zdarzało się, że jak czuł w ustach smoczek, to krzywił się i wypychał go językiem. Teraz już w ogóle nie daje sobie go do ust włożyć. Próbowałam różnych krztałtów i nic - nie pasuje. Mały ma w tej chwili blisko 3 miesiące. Na domiar złego coraz częściej się zdarza, że tak samo reaguje na butelkę ze smoczkiem (raz dziennie dostaje w ten sposób lekarstwo). Kiedyś wystarczyło wsadzić do buzi i od razu ssał, a teraz muszę się mocno nagimnastykować, żeby się "dossał", czasem wymaga to kilku prób. Czy istnieje jakiś patent na przyzwyczajenie dziecka do smoczka? I w ogóle co to za zjawisko, że umie ssać, a potem tą umiejętność traci? Prawdę mówiąc zaskoczyło mnie to.