villemo86
03.09.11, 20:35
Nie o samo karmienie mi chodzi, bo to raczej idzie nam całkiem nieźle (nawet kapturki pomału odstawiamy), tylko ten ból. Pisałam o nim kiedyś. Taki jak bym miała siniaki na piersiach. Dotknąć się nie mogę, przytulić moją dwulatkę to jakiś horror. Zaciskam zęby, żeby jej przykrości nie sprawiać, bo bardzo potrzebuje przutulania, ale mam ochotę wyć z bólu. Jak byłam u mojej gin to zbadała mi piersi (trochę odciągnęła pokarmu z obu, a ja myślałam, że się popłacze z bólu) i stwierdziła, że mam niedrożne kanaliki i takie mikro zastoje w piersiach. Jedyne co mi zaleciła to ciepłe prysznice, a jak nie, to mam przyjść po bromergon. No przepraszam bardzo, ale nie po to walczyłam o laktację, by teraz, po dwóch miesiącach łyknąć bromergon i się poddać. Tylko co ja mogę więcej zrobić? Karmię od 10 tygodni, a ból zaczął się chyba po dwóch tygodniach karmień. Myślałam, że będzie coraz lepiej a jest chyba gorzej :(