Dodaj do ulubionych

zbieram oręż :)

02.09.09, 11:33
Witam drogie Mamy,

No i wyszły dwie kreskismile).

Niedlugo i idę do gina(niesety losowego, nie znam zupelnie)... no i
karmię dwuletnią corkę, dość nawet intensywnie (8-10 ssan na dobe),
ktora jest cycusiowym niejadkiemsmile, zyje glownie na moim mleku.

I moja prosba do Was- czym moge zamachać przed nosem lekarzowi, jak
zacznie mi kit wciskać odnoscie szkodliwosci karmienia w ciazy?
Przejrzalam watek, ale nie znalazlam tam niestety linkow do
publikacji (choc moze przeoczylam, choc staralam sie czytac
najdokladniej)? znacie moze jakies badania na ten temat?
Do tej pory lekarze bez ciazy traktowali mnie jak niezdrową
psychicznie z powodu karmienia dwulatki (choc trwa to juz roksmile,
strach sie bac, co teraz będziesmile)

Z gory dziekuję,
dimma

Obserwuj wątek
    • lacitadelle Re: zbieram oręż :) 02.09.09, 11:56
      Przede wszystkim - gratulacje smile

      Ja bym się nie wdawała w dyskusję: "karmię, to jest moja sprawa, nie wiem, kiedy
      skończę, może przejdziemy do tematu, czyli do ciąży?" Nie widziałabym powodu,
      dla którego mam się przed kimkolwiek z tego tłumaczyć. Jeżeli z tego powodu
      lekarz odmówi normalnego prowadzenia ciąży, poszukałabym innego.
    • marghot Re: zbieram oręż :) 02.09.09, 12:48
      ja bym odwróciła kota ogonem
      niech on/ona Ci zamacha wynikami badan dowodzacymi szkodliwosci
      karmienia podczas ciazy
      • dimma Re: zbieram oręż :) 02.09.09, 13:18
        Dzieki za odpowiedzi.. do tej pory zastosowałam juz obie te taktyki -
        zawsze konczyło sie, ze lekarz z wyzszoscia (no bo kto tu jest
        lekarzem w koncu i studia konczył) kręcił głową....

        nie wkurza Was, ze musimy się tłumaczyć z najbardziej naturalnej
        rzeczy na swiecie??
        • marghot Re: zbieram oręż :) 02.09.09, 13:33
          brzydko sie zachowałam, bo z wrażenia nie pogratulowałam Ci...
          wieelkie gratulacje smile
          niestety, pocieszajace jednak, ze w zyciu musimy (?) sie spowiadac z
          naszych wyborow...moze nei musimy ale sie od nas tego oczekuje
          z dzieciowego podworka, to z niepodawania parowek, herbaty, mleka,
          danonkow etc
          mozepodpytaj na jakims regionalnym forum lub Biala Lista Lekarzy
          forum.gazeta.pl/forum/f,18090,_Biala_lista_dobry_ginekolog.html

          o dobrego gina w Twoim mieście
        • lacitadelle Re: zbieram oręż :) 02.09.09, 14:42
          > nie wkurza Was, ze musimy się tłumaczyć z najbardziej naturalnej
          > rzeczy na swiecie??

          Właśnie wkurza i dlatego ja się nie tłumaczę, co najwyżej - jeżeli nie podoba mi
          się sposób, w jaki jestem obsłużona - popatrzę na takiego lekarza z wyższością i
          pójdę do innego. Cieszę się, że mam wybór, bo mieszkam w warszawie i płacę za
          prywatną opiekę z dużym wyborem lekarzy.
    • aniuki Re: zbieram oręż :) 02.09.09, 17:50

      gratulacje!

      hmm co do lekarzy i ich podejscia: ja raz wspomnialam i na tym poprzestalam..
      reakcja byla zdecydowanie zbyt ex-cathedra jak na moj gust. zadnego wysluchania
      pacjenta, po prostu szablonowe polecenie: odstawic.

      nie dyskutowalam, bo mi sie zwyczajnie nie chcialo. na nastepnych wizytach nie
      poruszalismy tego drazniacego tematu, zwlaszcza ze wyniki mialam ksiazkowe i
      samopoczucie takze.

      natomiast ponizsze informacje sprawily, ze poczulam sie pewnie:
      www.laktacja.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=384&Itemid=66
      • agasobczak Re: zbieram oręż :) 02.09.09, 21:29
        Gratulacje... A swoja droga czemu sie nastawiacie ze powie cos nie bedzie sie
        wam podobalo? Moze bedzie to taki gin ktory nie bedzie widzial w tym problemu.
        teg trzeba sie trzymac.
    • zaisa Re: zbieram oręż :) 02.09.09, 23:12
      Na początku ciąży, no, w pierwszym trymestrze, miałam do czynienia z trójką
      lekarzy - gin., dwoje całkiem losowych. Zasadniczo "werdykt" brzmiał, że są za
      odstawieniem, ale decyzja należy do mnie. Pomimo, że jestem osoba z obciążonym
      wywiadem położniczym. No, od jednego był komentarz "Widzę, że pani będzie sama
      sobie tą ciążę prowadziła". Tyle, że nie bezpośrednio przy kwestii karmienia.
      Potem się tłumaczył, że on nie mówił tego z przekąsem.
      Na izbie przyjęć nie wspominałam o karmieniu. Zresztą jak mi "wygrzebali"
      krwiaka na usg to sama o tym nie pamiętałam;]
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka