Dodaj do ulubionych

Je non stop.

19.02.12, 07:43
Synek ma miesiąc. Od 2 tygodni jest dosłownie "cały czas przy piersi". Śpi tylko przy piersi i na spacerze. Na noc zasypia, co znaczy pozwala sie odłożyć bez piersi około 1 w nocy i śpi do 3 30. I jest to jedyne moje spanie. Potem budzi sie o 4,5,6-stej i znowu do cyca. Jestem wrakiem człowieka. Jeśli to "normalne" na piersi to ja wymiekam albo szczerze znienawidze wczesne macierzyństwo.
Obserwuj wątek
    • mama.rozy Re: Je non stop. 19.02.12, 09:41
      norma
      a czemu nie śpisz z nią w ciągu dnia?nie możesz sie z nim położyc?
      • aha44 Re: Je non stop. 19.02.12, 10:22
        Nie śpię, bo on nie śpi. Nie potrafię spać karmiac. Śpi tylko na spacerze. Ma spacerze sie nie przespie. Zasypia najwyżej na 10 minut a potem znowu ssanie:(
        • mruwa9 Re: Je non stop. 19.02.12, 10:59
          no to sie naucz karmic na lezaco i spac. W nocy i w dzien, korzystajac z kazdej okazji.
          W przeciwnym razie rzeczywiwcie sie wykonczysz, i to na wlasne zyczenie. Bo takie zachowanie dziecka w tym wieku to absolutna norma.
          • aha44 Re: Je non stop. 19.02.12, 11:34
            Ok dobra. Przecież pisze ze nie potrafię. Próbowałam. Karmie na leżący tylko nie potrafię wtedy spać. Poza tym mój synek prezy sie, wypluwa pierś, produkuje kupę, nie leży słodko i nie podsypia, generalnie trudno wtedy zasnąć. Szczerze mówiąc nie rozumie jak można w takich warunkach spać. Zdarzyło mi sie kilka razy ale trudno to nazwać słabiej. Nie zgadzam sie z tym ze wykoncze sie na własne życzenie. Nie ma w tym żadnego mojego życzenia, chyba ze życzenie karmienia nadal mimo sytuacji. To sie zgadzam. Jeśli to norma to potrzebuje zastanowić sie nad innym rozwiązaniem dla nas.
            • mruwa9 Re: Je non stop. 19.02.12, 11:49
              chciec to moc.
              Poza tym zatrudniaj w nocy partnera do pacyfikacji dziecka (zmiana pieluch, noszenie, usypianie na rekach), ty w tym czasie spij. Uspokojone niemowle partner moze polozyc obok twojej piersi, ty dajesz piers i spicie dalej.
              Zdecydowana wiekszosc z nas przez to przechodzila, mozesz wybrac to "inne rozwiazanie", ktore, jak mniemam, oznacza po prostu przejscie na butelke, a mozesz wypracowac kompromis, ktory pogodzi wode z ogniem, tj. potrzeby dziecka i matki.
              Powtarzam- chciec to moc. Ale trzeba naprawde chciec, a nie tylko mowic, ze sie chce. Bo jesli chce sie naprawde, to i sposob sie znajdzie.
            • mika_p Re: Je non stop. 19.02.12, 15:42
              Kładziesz go na brzuszku? Jak samodzielnie nie chce, to spróbuj na swoim albo na tatowym, dziecku dobrze, bo rodzic blisko, lezy na brzuszku, więc gazy i kupa się inaczej układają, a dodatkowo ruchy dorosłego brzucha to rodzaj masażu.
              Zdarzało mi się drzemać z dziecięciem śpiącym w takiej pozycji - z jednej strony kiepsko, bo człowiek unieruchomiony, z drugiej rewelacyjnie, bo dziecko ani nie ssie, ani nic nie chce, tylko spokojnie śpi :)
    • katriel Re: Je non stop. 19.02.12, 13:13
      > Na noc zasypia, co znaczy pozwala sie odłożyć
      Ale po co odłożyć? Niech śpi tam gdzie zasnął.

      > I jest to jedyne moje spanie.
      Pisałaś, że w dzień śpi na spacerze. Nie może iść na spacer z kim innym?
      (Tata, babcia, ciocia, nawet wynajęta nastolatka?) A ty wtedy śpij.

      Mój miał podobnie, chociaż nie aż tak (na początku nocy spał ciurkiem 4 godziny -
      to zawsze więcej niż wasze 2,5 - a potem też budził się raczej co 1,5-2 h niż co
      godzinę). W dzień spał tylko na spacerze w chuście i ja z nim twardo łaziłam po
      2-3 godziny, 13 razy na tydzień (czternasty raz zaliczał z tatą, ale niezbyt to lubił).
      Przetrwaliśmy. Jak miał 6 tygodni przestałam ryczeć co chwila; jak miał 4 miesiące
      już wiedziałam, że chcę jeszcze raz. Wy też przetrwacie.
      • aha44 Re: Je non stop. 19.02.12, 13:41
        Dzięki Katriel za wsparcie. Perspektywa końca mnie wspiera. Powtarzam to sobie jak mantrę od teraz:) Zastanawiam sie nad wynajeciem kogoś na spacery , to jest jakieś rozwiazanie. Babcie daleko, mąż pracuje, robi zakupy,gotuje, wychodzi z psem i zajmuje sie starszym dzieckiem. Już mu wiecej nie doloze. Oby do wiosny.
        • aha44 Re: Je non stop. 19.02.12, 13:44
          A i odkladam go to znaczy ze on puszcza pierś i śpi obok.
        • gos85 Re: Je non stop. 23.02.12, 17:59
          Aha44 bo to nie będzie tak na zawsze, o tym pamiętaj!
          Faktycznie pierwsze tygodnie często tak wyglądają, trzeba się do siebie przyzwyczić, laktację rozbujać, potem przerwy są coraz dłuższe, albo my się do nowego trybu przyzwyczajamy:)

          ja tez polecam spanie z dzieckiem na brzuchu, nawet półgodzinna drzemka jest regenerująca

          karmienia przez sen też się można z czasem nauczyć, dziecko rośnie, rozwija mu się układ pokarmowy i zaczyna sobie coraz lepiej radzić z nocnym karmieniem na leżąco i wcale go nie trzeba podnosić do karmienia.

          Dasz radę ! trzymam kciuki :)
    • spragnienie Norma;). da się przezyć!!! 19.02.12, 13:50
      Nie martw się... Nie jesteś sama...
      Mój synek nie umiał jeść na poczatku - meka....Przez pierwsze 3 tygodnie silowalismy sie, probowalismy nauczyc karmienia i ssania... Udalo sie. Co z tego, maly zasypial z cyckiem przy buzi, wciaz chlonal moj zapach, jadl, jadl i jadl...
      Pierwsze 18 dni nie spalam prawie wcale. Pozniej nauczylam sie karmic na lezaco, to bylo jedyne rozwiaznie. Umowmy sie, ze nawet wtedy spalam malo, ale jednak odrobine wiecej.... Noce jakos mijaly.... A dni???
      Moj dzien wygladal mniej wiecej tak.
      Sofa w salonie, poduszka rogalik do karmienia lub dluuugi waz, tv, ulubione seriale, filmy, ksiazka... Przesiedzialam pierwsze 3 miesiace... Jak sobie teraz wspominam ten cudny czas, ktorego tak bardzo nienaiwdzilam.... Idylla... synus przy piersi, wygodna pozycja, spokoj, cisza....
      NA SERIO BEDZIE CI SIE LEZKA W OKU KRECILA NA WSPOMNIENIE OBECNIEJ MEKI;)...

      Dodam, ze maly tydzien przed 2 urodzinami odessal sie... Poszlo nam gladko;), z mezem bardziej przezywalismy niz on;)...

      Nie martw sie, musi byc dobrze!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      • spragnienie Re: Norma;). da się przezyć!!! 19.02.12, 13:54
        zapomnialam dodac... Spania z ssacym dzieckiem uczylam sie pare tygodni....

        Daj sobie czas, sprobuj. Mi sie udalo, Tobie na pewno tez sie powiedzie;). Uwazam, ze karmienie pirsia jest swietna rzecza. Jesli jednak bedziesz mega nieszczesliwa to pomysl o innym roziwazniu. Nic za wszelka cene;).
        Jak masz jakies pytania pisz tutaj albo na priva;). Jestem weteranka;)... Panie z poradni laktacyjnej mialy rece pelne roboty, serio;).... O moiuch lzach, frustyracji, braku checi do zycia nie wspomne;)... Jejku;)... JAKIE PIEKNE TO BYLY CZASY!!!!
        • aha44 Re: Norma;). da się przezyć!!! 19.02.12, 14:10
          Coś w tym jest:) Od razu lepiej. Zasmiewamy sie razem z mężem, czytając Ciebie:) Cieżko mi tak odpuścić, wiesz leżeć, podczas gdy inni sie uwijaja. Jestem energetyczna i aktywna. No i to niespanie. Spróbuje z nim spać, myślałam ze nie mogę i koniec, a może to faktycznie wymaga czasu. Dzięki:)
          • spragnienie Re: Norma;). da się przezyć!!! 19.02.12, 16:49
            Kochana;)!!!!
            Naucz się odpoczywać i zbierac zapasy energii na najlblizsze 18 lat... Przynajmniej na tyle... Bycie mloda mama to tylko chwila... MIja szybko... Korzystaj z niej!!!!!!!!!!!!!! Karm, spij, odpoczywaj... Pozniej dostaniesz zadyszki, zawalu serca widzac dziecko ciućkajace szkielet karpia wyciagniety ze smieci i tysiace podobnych, z perspektywy czasu przesmiesznych, sytuacji.
            Kazdy kolejny okres w rozwoju malucha to nastepny stres!!!!! Wydaje ci sie wtedy, ze juz nic gorszego nie moze cie spotkac... I spotyka... Masakra jakas.... Nasz Tymek ma 2 lata, wiele razy myslalam, ze to juz koniec, poleglam na polu walki bycia matka przy zdrowych zmyslach... Ciagne na resztkach.... A sporo przede mna....
            Ja rowniez nie lubie nicnierobienia.... Z moim ssakiem nierealne bylo cokolwiek... Ja nawet do kibelka nie moglam pojsc czasami, bo wciaz podlaczony synek nie dawal za wygrana...
            Nauczylam sie odrobiny egoizmu, tego, ze mieszkanie nie musi lsnic, daje sobie prawo do ogromnej zlosci.... Zdarza sie;)...

            Podlaczajcie sie, odpoczywaj sobie, bo potem jest tylko gorzej;)....
            A tak na serio, to jest inaczej, za kazdym razem zaskakujaco.... I strasznie;)... Fajnie, jesli wiesz, ze wiekszosc kobiet ma podobne odczucia.... Nie jestes sama....

            Mam hardcorowe dziecko, mimo wszystko zaczynam myslec o kolejnym.... a jeszcze niedawno mowilam, nigdy wiecej!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!;).....
            • spragnienie wow..... 19.02.12, 16:54
              Kurka.... wy macie jeszcze jedno dziecko.... jezusku... Ty nie mozesz sobie spokojnie poogladac tv.... Poczytac... Jesli stac Was, wynajmij kogos do pomocy, nawet na chwil pare....

              Za jakis czas od nowa bede przechodzic te droge krzyzowa;)... Ludzie sa masochistami;)))).... A takie plastusie głodomorki sa boskie;)!!! Nie mozna sie oprzec;)))....
        • mama.rozy Re: Norma;). da się przezyć!!! 19.02.12, 14:15
          tata nie da rady z dwójką razem?kiedyś będzie musiał się przemóc,a teraz jeszcze mu dziecko nie ucieknie...Ty mogłabyś w tym czasie paśc na łóżko...
          mi pomagało-na spanie i w ogóle uspokojenie się-picie melisy,nawet kilka razy dziennie.zero problemów ze spaniem.przeszłam to z trójką,czwarte zaraz będzie.
          pierwsze dziecko było inne?a może po prostu miałaś więcej spokoju i mniej zwracałaś na to uwagę?
          trzymaj się,jeszcze trochę i wiosna.wtedy wszystko jest prostsze:)
          • jagnaborynowa Re: Norma;). da się przezyć!!! 21.02.12, 16:01
            Właśnie weszłam po raz pierwszy na to forum, żeby zadać pytanie jak żyć z takim nieodłączającym się ssakiem, a tu proszę bardzo - nie musiałam rozpoczynać nowego wątku, żeby się przekonać, że nie tylko mój trzytygodniowy syn wisi cały dzień przy piersi... W nocy jest lepiej, bo się budzi co 3 godziny na ssanie, ale za to mały śpi z nami, a nie w łóżeczku. Jestem zbyt zmęczona tym całodziennym karmieniem, żeby w nocy wstawać, karmić, potrzymać do odbicia (tym bardziej, ze raczej mu się nawet w dzień nie odbija, a dziecko tylko się budzi i denerwuje w pionie) i znów odkładać. Po prostu już w czasie wieczornego karmienia zasypiałam na siedząco i bałam się, że wypuszczę małego. W dzień spać nie mogę, bo przecież muszę się zająć i domem (co wcale nie oznacza, że jestem pedantką, po prostu jakieś podstawowe rzeczy: pranie czy sprzątnięcie w kuchni) i choć trochę starszą córką po szkole i przygotowaniem posiłków dla córki i męża, no a ugotowanie czegokolwiek z wiecznie ssącym i nie dającym się odłożyć na dłużej niż 20 minut dzieckiem zajmuje dobrych kilka godzin. Mąż pomaga oczywiście bardzo (całe sprzątanie jest na nim, codzienne kąpanie małego też jego działka, no i zakupy oraz opieka nad starszą córką), ale pracuje, więc nie mogę go cały czas angażować. A babć i cioć w zasięgu ręki nie mamy... Jestem o wiele bardziej zmęczona niż po pracy (kiedy pracowałam przed porodem), nie mam siły i energii, a do tego schudłam bardzo...
            • mruwa9 Re: Norma;). da się przezyć!!! 21.02.12, 17:50
              a chusty probowalas? Wpakowac mlodziez ssaca i do boju! Macie zmywarke? Moze najwyzszy czas kupic? maz wiecozrem moze ugotowac zupe? Albo kupic pizze w drodze do domu?
              Trzeba sobie ulatwiac zycie.
              Zmeczenie jest nieodlaczna cecha wczesnego macierzynstwa. pewnie nie pamietasz, jak to bylo z corka. A pewnie bylo bardzo podobnie. teraz tez zapomnisz. To mgnienie oka w skali zycia.
              • jagnaborynowa Re: Norma;). da się przezyć!!! 21.02.12, 22:37
                Zmywarkę mamy. Zupy mąż nie ugotuje, bo tego by się nie dało jeść, beee... Za to mąż - zawsze, nie tylko teraz, sprząta (odkurzanie i mycie podłogi), prasuje sobie, mnie i córce ubrania, odrabia z córką lekcje, przyprowadza ją trzy razy w tygodniu z tańców, odprowadza i przyprowadza ze szkoły, w weekendy organizuje jej czas - kino, teatr, sanki itd. no i zajmuje się małym, zwłaszcza jak mam już dość karmienia i jego płaczu. Dlatego też na brak pomocy ze strony męża nie narzekam, bo jest bardzo zaangażowany w życie rodzinne. Z córką chyba było łatwiej (jednak byłam młodsza) i nie byłam na macierzyńskim, tylko pracowałam już po dwóch tygodniach - z mężem zmienialismy się przy opiece nad córką, ale obydwoje pracowaliśmy na uczelni wtedy, ja miałam niewiele godzin i mogliśmy sobie układać plan zajęć, aby móc podrzucać sobie dziecię na karmienia i td. Chociaż córka też była karmiona na żądanie, a wychodząc do pracy zostawiałam zawsze mężowi sciągnięty pokarm, no i w przerwach między zajęciami mąż ją przynosił na uczelnię (mieszkaliśmy obok). Teraz jestem na macierzyńskim, ale mnie męczy to strasznie. A jeśli chodzi o chustę - to nie jestem przekonana do tego wynalazku. Owszem kupię nosidło, ale jak mały zacznie siedzieć i trzymać plecki. Może nie mam racji, ale uważam, że dziecko aby mieć prosty kręgosłup musi leżeć na płaskim i prostym, a nie zgarbione w chuście.
                • mruwa9 Re: Norma;). da się przezyć!!! 21.02.12, 23:45
                  Co do chusty- a w jakiej pozycji dziecko lezalo w brzuchu? Czy aby na pewno wyprostowanej? ;-)
                  Nosidlo to chyba jednak inna bajka.
                  Sama nie mialam okazji wyprobowac chusty (gdy rodzilam dzieci, nie bylo ich jeszcze na rynku,), ale w okolicy znam pare zachustowanych (pomijam patologicznych, fanatycznych wyznawcow szmat, chodzi o ludzi traktujacych chusty czysto uzytkowo). Ich dzieci naprawde sa bardzo spokojne, przytulone do mamy. Jedna z kolezanek, po urodzeniu dziecka, gdy zaczely sie jazdy jak u ciebie, pedem pojechala do sklepu, kupila pierwsza lepsza kolkowa, wpakowala do niej dziecko i nie wyciagala przez 3-4 miesiace. Odzyli wszyscy, dziecko szczesliwe, mama zrelaksowana.
                  Inna moja kolezanka wczoraj zrobila dokladnie to samo ze swoim niespelna 2-tygodniowym dzieckiem. I nagle moze chodzic po domu, z dzieckiem w chuscie, nie jest uwiazana do fotela, ma wolne rece (bo chuste ma wiazana, nie kolkowa), dziec szczesliwy przy mamie.
                  Same korzysci.
                  Zaluje, ze w "moich czasach" chust nie bylo (albo byly b. trudno dostepne).
                • d.o.s.i.a Re: Norma;). da się przezyć!!! 22.02.12, 13:10
                  > rasznie. A jeśli chodzi o chustę - to nie jestem przekonana do tego wynalazku.
                  > Owszem kupię nosidło, ale jak mały zacznie siedzieć i trzymać plecki. Może nie
                  > mam racji, ale uważam, że dziecko aby mieć prosty kręgosłup musi leżeć na płas
                  > kim i prostym, a nie zgarbione w chuście.


                  Nie masz racji. Lezenie na plaskim i prostym wcale nie jest fizjologiczne dla tak malego dziecka! Wlasnie zgarbienie to jest prawidlowa pozycja.
                  • jagnaborynowa Re: Norma;). da się przezyć!!! 22.02.12, 17:55
                    Nie, nie przekonacie mnie. Ja wiem, że czasy się zmieniają i że to co było dobre pięć czy dziesięć lat temu dla dziecka i matki teraz jest do kitu, ale przecież tyle pokoleń się wychowało "na płasko" (córka leżała na prostym i ma idealną jak struna sylwetkę), a jakie będą efekty chustowania zobaczymy za kolejne dziesięć lat, albo i mniej. Wolę nie ryzykować. To tak jak z karmieniem - kiedyś zalecano co 3-4 godziny (w szpitalach położniczych przecież przynoszono tylko na karmienie), a teraz "na żądanie". Co lepsze - nie wiem, chociaż sama karmię na żądanie. Kiedyś nie było diety karmiącej matki, a teraz jest - niemalże głodowa i bezwitaminowa. I takie fale... A że chustowanie to jednak coś nowego, wolę popatrzeć z boku na efekty. Może jak moja córka zostanie mamą, będę ją sama namawiać do tego.
                    • auszrine Re: Norma;). da się przezyć!!! 22.02.12, 18:39
                      jagnaborynowa napisała:

                      > A że chustowanie to jednak coś nowego,

                      Dla porządku chciałam zauważyć, że nowe to jest leżenie na płasko. Noszenie dzieci w różnego rodzaju chustach i tym podobnych "pomocach" jest stare jak ludzkość.
                    • d.o.s.i.a Re: Norma;). da się przezyć!!! 23.02.12, 14:35
                      a ja tylko dodam, ze kregoslup idealnie prosty jak struna to akurat mocno niefizjologiczny stan :-)
                    • gos85 Re: Norma;). da się przezyć!!! 23.02.12, 18:14
                      ale przecież cały "odrobinę mniej niż my cywilizowany" świat nosi swoje dzieci, i nie dość że nie ma z tego powodu krzywych dzieci :D
                      co więcej, nie znane są kolki i wielogodzinne ryki-krzyki.

                      Wózek to historia 100letnia więc dwu,trzy a nie wieeeeeeeelopokoleniowa...
                      • jagnaborynowa Re: Norma;). da się przezyć!!! 23.02.12, 23:51
                        gos85 napisała:

                        > ale przecież cały "odrobinę mniej niż my cywilizowany" świat nosi swoje dzieci,
                        > i nie dość że nie ma z tego powodu krzywych dzieci :D

                        ale mniej cywilizowany niż my świat ma dużo więcej słońca, inny klimat, inny sposób odżywiania niż my, więc nie możemy się porównywać z tym mniej cywilizowanym światem. Tam ludzie mają inną sylwetkę, inne kości (że nie wspomnę o zębach dużo zdrowszych niż nasze z super szczotkami i pastami), inną odporność i inne choroby, a fakt urodzenia rejestruje się jak dzieciak idzie do szkoły, bo to znaczy, że jak przeżył - uciekł lwu, nie umarł z głodu albo z pragnienia, nie poddał się choróbskom, a więc ma wyjątkową odporność - to żyć będzie :)
                        • gos85 Re: Norma;). da się przezyć!!! 24.02.12, 09:13
                          > ale mniej cywilizowany niż my świat ma dużo więcej słońca, inny klimat, inny sp
                          > osób odżywiania niż my, więc nie możemy się porównywać z tym mniej cywilizowany
                          > m światem. Tam ludzie mają inną sylwetkę, inne kości (że nie wspomnę o zębach d
                          > użo zdrowszych niż nasze z super szczotkami i pastami), inną odporność i inne c
                          > horoby, a fakt urodzenia rejestruje się jak dzieciak idzie do szkoły,

                          :D i pochodzi od innej małpy? ;)
                        • d.o.s.i.a Re: Norma;). da się przezyć!!! 24.02.12, 12:35
                          > ale mniej cywilizowany niż my świat ma dużo więcej słońca, inny klimat, inny sp
                          > osób odżywiania niż my,

                          Tak wiec skoro choc w jednym mozemy ich nasladowac to dlaczego chcesz robic to inaczej?
                          Plaskie lozeczko non stop nie jest porzadanym poslaniem dla zadnego dziecka bez wzgledu na szerokosc geograficzna. Noworodki i niemowleta maja naturalnie uksztaltowany kregoslup w palak i to jest normalne. Nie ma potrzeby tego zmieniac.
                • mika_p Re: Norma;). da się przezyć!!! 23.02.12, 23:56
                  jagnaborynowa napisała:
                  > Zupy mąż nie ugotuje, bo tego by się nie dało jeść, beee..

                  E tam :)

                  Przepis na pracochłonny krupnik:
                  4 ćwiartki z kurczaka, duża mrożonka pt "włoszczyzna krojona w paski" albo 2 takie po 450g, kilka ziemniaków, szklanka kaszy.
                  Cwiartki umyć, odkroić kupry, wrzucić do gara z zimną wodą, kilka ziarenek pieprzu, 1 lisc laurowy, kilka ziarenek ziela angielskiego, wsypać jedną mrożonkę małą albo z 2/3 dużej.
                  Podpalic gaz.
                  Kaszę opłukać.
                  Obrać ziemniaki, pokroic w kostkę, wrzucić do mniejszego garnka z wodą i resztą włoszczyzny, zagotować, wsypac kaszę. Sól, pieprz, ziele, listek.
                  Mieszać. Wyłączyć po kwadransie.
                  Z pierwszego garnka wyjąc mięso, pokroić, wrzucić z pworotem, zawartośc 2. garnka przelac do 1., zamieszać. Nakładać. Jeść.

                  Przepis na mniej pracochłonną zupę jarzynową.
                  3 ćwiarki z kurczaka, duża mrożonka warzywna.
                  Mięso umyć, odkroić co trza, wrzucić do gara z zimną woda, wsypać pół mrożonki, przyprawy. Po jakimś czasie wsypac resztę mrożonki i ryż.

                  Inny obiad do częściowego przygotowania wieczorem:
                  Nabyć mięso mielone albo piers kurczaka i dużą mrożonkę typu "warzywa na patelnię", wkazana z zawartością ziemniaków.
                  Mięso obsmażyć (filety uprzednio pokroic w kostkę), wsypać warzywa, trochę wody, przyprawy. Właściwie całosć można zrobić wieczorem :) W dzien tylko odgrzać.

                  Bardziej skomplikowany:
                  Nabyć mięso mielone, dużą mrożonkę typu "chińska", "orientalna", ryż.
                  Mięso i morżonkę potraktowac jak wyżej, ryż ugotowac oddzielnie.
                  Ryż w woreczkach ma określony czas gotowania i mieszać nie trzeba, więc miedzy włozeniem ryżu a wyjęciem można pokarmić.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka