kikimora78
06.12.12, 09:08
Wandeczka ma 13 miesięcy i ostatnio dosłowie dostała szału na pierś. Ja już nie mam siły. Jak tylko wracam z pracy do domu to wisi na piersi. Usypia na piersi i nawet jak uśnie to trzyma w buzi i zabrać sobie nie da. Dosłownie całe noce przesypia z piesią a jak jej zabieram lub jej wypadnie to od razu się budzi i płacze. Więc nawet się nie mogę wygodnie wyspać, bo wszystko mnie boli od leżenia w jednej pozycji.
Przez to jeść nie chce normalnie - tylko pierś.
Chciałąbym ją karmić jeszcze długo, ale nie 24 na dobę :( Fajnie by było karmić ją np. rano i wieczorem, ale nie wiem czy tak się da. Czy ona zrozumie, że czasem jej daję pierś a czasem odmawiam. No i jak jej odmawiam to jest histeria, płacz aż do ataku kaszlu i odruchu wymiotnego, plamy na buzi - no koszmar jakiś. No i boję się odstawić czy też ograniczyć, że ja tego nie wytrzymam - tych ryków i awantur.
Już po prostu jestem na skraju nerwów - i ona też. Wiem, że karmienie dla niej jest ważne, ale przez to ja jestem tak wykończona, że nie mam cierpliwości do niej - nie lubię jej po prostu. Myślę, że jakbym troche "odżyła" po odstawieniu, to może by się i nasze relacje poprawiły. Po prostu jestem zterroryzowana. Już nie wiem co robić.
Mąż próbuje się nią zajmować, zabawiać, żeby ją ode mnie oderwać, ale ona dostaje wtedy szału i teraz doszło do tego, że jak go widzi to pokazuje go palcem i od razu w płacz, bo domyśla się, że on ją zaraz ode mnie zabierze.
Masakra jakaś - czujemy się jak zterroryzowani więźniowie własnego dziecka :(