pszczolkaa_maja
09.10.13, 11:00
Już tak dobrze nam szło ;(. Przyrosty po ok.200 g/tydzień, a ostatnio 33 g/dobę...Synek kochał pierś, spędzał przy niej godziny, zaakceptowałam to. Niestety, wróciła żołtaczka...Przy bilirubinie na poziomie 308 mikronanomoli w 3 tygodniu życia trafiliśmy do szpitala. Zalecenie- zupełne odstawienie od piersi i obserwacja spadku bilirubiny. Rzeczywiście, przez pierwsze 1,5 doby spadła bardzo, do 220 ikronanomoli. Synek dostawał butelkę, poprosiłam o możliwość przystaweiania go- niestety, spadek bilirubiny bardzo zwolnił (kolejna doba- 212 mikronanomoli, butelka wówczas 4razy na dobę). Cały czas odciągałam mleko co 2 godziny systemem 7-5-3. Zaordynowano powrót jedynie do sztucznego karmienia- ponieważ synek nie wytrzymywał 3 h przerwy po butelce- zmieniono rytm karmień na 11 razy po 60 ml. Dostawał te butelkę przez kolejne 3 doby, dodatkowo wprowadzono smoczek, bo nie uspokajał się w żaden sposób ;(.Nie wierzyłam,że po takiem duecie przez tak długi czas(butla+smoczek) uda się go zachęcić do piersi, takiego doła nie miałam nawet po porodzie, płakałam całe dnie. Wczoraj wypuszczono nas z poziomem bilirubiny 100, z zaleceniem powrotu do kp. Wczoraj po południu, wieczorem i w nocy było ok., nie widziałam, żeby synek inczej ssał, mleka miałam wrażenie, że mam jeszcze więcej, bo czułam napełnianie się piersi co 1,5- 2 godziny (wcześniej już nie miałam takiego odczucia, laktacja była dość ustabilizowana). Problem pojawił się od rana. Synek złości się, szarpie przy piersi, mimo że mleko płynie i łyka z większą częstotliwością niż przed pobytem w szpitalu...Pcha łapki do buzi, puszcza pierś i szaleńczo próbuje złapać...Nie wiem co mam robić, ssie spokojniej jedynie jak przysypia...Pieluchy z nocy tak ciężkie, że możnaby nimi zabić ;), te dzienne już nie, sisusia mniej niż poprzednio, przed szpitalem. Uspokaja się w chuście, ale boję się, że głodny jest...Pewnie złości się, że mleko nie płynie tak szybko, jak z butelki (karmiony był Calmą, którą potrafił opróżnić z 90 ml w 1,5 minuty- pierś zazwyczaj ssał ok, godziny na jedno karmienie (a właściwie to były 3 piersi). Nie mam pojęcia co robić..Nie wiem czemu wczoraj było OK, a dziś taki problem...Jestem spokojna, zdeterminowana, staram się nie stresować i go uspokajać, także myślę, że to nie przez moje nerwy.Butelka i smoczek oczywiście definitywnie odstawione. Jak wyglądaj przyrosty będę wiedziała za tydzień (na butelce były gorsze niż na piersi, terefere :)), nie chcę go ważyć codziennie, żeby się nie stresować.
Błagam, pomóżcie, nie wiem zupełnie co mogę zrobić, ile czekać, jak go uspokoić...Pierś- jak już ssie, chwyta głęboko i prawidłowo, na tyle na ile mogę stwierdzić, nie gryzie,nie ssie płytko..Najbliższy termin w poradni laktacyjnej za tydzień :/.
Z góry dziękuję za wszelkie porady...