Dodaj do ulubionych

Mój mały problem. Pomocy...

08.11.13, 09:51
Hej,
Stwierdziłam, że napiszę ponieważ przy pierwszym dziecku dostałam tu super wsparcie i pomoc.
3 tygodnie temu na świat przyszedł mój drugi synek. Spory chłopak bo 4200g. Już od początku wykazywał duże zapotrzebowanie na jedzonko a przez 3 doby w szpitalu praktycznie nie spałam bo mały by chciał jeść jeść a ja nie miałam za bardzo pokarmu. Kiedy wróciliśmy do domu było ok, przesypiał ładnie 2-3h po posiłku, ładnie przybierał... wiedziałam, że sielanka ze spaniem nie potrwa długo i nie oczkiwałam, że będzie spał całe dnie, ale to co teraz się dzieje to odbiera mi siły i chęci do karmienia.
Mały najchętniej by spał na piersi a z piersią w buzi to już w ogóle odlot. Po krótkim czasie całkiem intensywnego ssania usypia i pobudzanie nic nie daje. Odkładam go- po minucie się budzi i pcha piąsteczki, płacze, przystawiam i sytuacja podobna tyle, że już zazwyczaj nie ssie za długo, albo i wcale. Czując pierś odpływa... Staram się go konsekwentnie odkładać, ale nie widzę w tym efektów. Kiedy naciskam pierś widzę, że mleko jest i płynie bez problemu. Widzę, że dobrze łapie, więc nie rozumiem tego kompletnie...
Myślałam że potrzebuje bliskości, ale żadne tulenie poza tym z piersią w buzi mu nie podchodzi... I gdyby nie fakt, że w domu mam starsze dziecko to mogłabym się bawić w to odstawianie, wiszenie czy cokolwiek, ale zwyczajnie nie mogę. Walczę z sobą aby nie podać mieszanki,ale obawiam się, że jeżeli nie znajdę jakiegoś sposobu na to - to się poddam. Ponieważ starsze dziecko nie chodzi do przedszkola i oczekuje uwagi, asysty w zabawie a kiedy tego nie dostaje lekko świruje - a poza tym ja sama też chciałabym poświęcać mu więcej czasu a od 17 do ok 24 nie mam jak bo mały jest jak przypięty.

Zastanawiałam się czy to mogą być jakieś małe kolki? Mały płacze, ma lekkie gazy , brzuch nie jest twardy szczególnie,ale lekarka stwierdziła, że lekko zagazowany.
Podajemy bobotic, ale ogólnie nie zauważyłam, żeby przy kupce czy bączkach miał jakieś problemy, ból czy dyskomfort.

I dodam, że mamy wagę w domu- ważę go z ciekawości codziennie. Miałam wrażenie, że może się nie najada i słabo przybiera, ale wychodząc ze szpitala mały miał 3920, teraz to 4790g a ma 22 dni. W ostatnie dwa dni przybrał 90g. I właśnie nie umiem tego zrozumieć.

Starszy miał podobnie, wisiał całe dnie, ale wtedy mogłam sobie pozwolić na to jego wiszenie. Ale on słabo przybierał, ledwo 20g na dzień. Miałam ambicję aby wyjść z zalecanego przed pediatrę i doradcę dokarmiania- więc mały ssał i ssał... a tu widzę, że dobrze łapie, łyka, przybiera... pomocy.
Obserwuj wątek
    • iga_koch Re: Mój mały problem. Pomocy... 08.11.13, 11:03
      Mamy doradzcie! Mam dokładnie ten sam problem. Moj syn ma 3 miesiace, nadal wisi i spi na piersi, praktycznie cały dzien, nie da sie odlozyc, zalulac w wózku, na rekach, etc. córka 2,5 roku swiruje, bo ile mozna bajek ogladac. Nie poslalam do przedszkola, bo wole znudzone dziecko,, niz dwoje chorych w domu. Mały nie chce się chustować. Jedyna pociecha ze na spacerolze syn spi, wtedy bawię się z córką, ile się da. Przyrosty na granicy normy nie pozwalaja na jakiekolwiek manipulacje przy karmieniu. Nie mam pomysłu jakie zabawy moze proponowac uziemiona mama.
      • niuniek3 Re: Mój mały problem. Pomocy... 08.11.13, 11:57
        Moim zdaniem albo piers albo chusta. Nic innego nie zadziała. A ze starszakiem rysuj graj ukladaj puzle z drugim przy piersi. I powtarzaj sobie że minie.
      • mama.rozy Re: Mój mały problem. Pomocy... 08.11.13, 12:04
        klocki,puzzle,rysowanie,lalki,misie,co kto ma.
        kredki,pisaki
        książeczki
        składanie skarpetek;)
        słuchanie piosenek
        nauka języka z płytkami dla dzieci?
        teatrzyk
        zgadywanki
        bajki-odpowiednie do wieku
        wymyślanie historyjek
        zaraz szykowanie ozdób na choinkę
        jak masz jedną rękę wolną przy karmieniu,masz świat w zasięgu ręki;)
        przerabiałam z moimi,dasz radę
        kolki pewnie przez napiętą atmosferę,nie odkładaj,karm ile się da.minie.
        • iga_koch Re: Mój mały problem. Pomocy... 10.11.13, 13:54
          Dzięki!
    • lucky80 Re: Mój mały problem. Pomocy... 08.11.13, 12:05
      Kochana, na to nie ma rady - musi wyrosnąć. Miałam to samo z obojgiem moich dzieci, z synkiem (obecnie 18 mscy, ciągle karmionym) miałam nawet gorzej bo do skończenia przez niego ok 4 mscy nie byłam w stanie nawet dojść na plac zabaw z nim w wózku 500m...musiałam go mieć non stop przy piersi...Ale był wcześniakiem i dość długo dorastał do wagi "standardowego" dziecka (ur. 2300g, 4000g miał jakoś na 6-7 tyg).
      Spróbuj przetrzymać jakoś te pierwsze tygodni i miesiące, potem powinno być lepiej....Oczekuj pomocy od rodziny, ew. przyjaciółek żeby Cię trochę odciążyły może w opiece nad starszakiem...
      WIem, że to nie jest łatwe, ja mogłam liczyć tylko na nianię córki, ale chyba tylko dzięki niej udało mi się przetrwać te ciężkie tygodnie z synkiem bo nie mamy pomocy od rodziny.
      • mama.rozy propozycje zabaw 08.11.13, 12:12
        nie wiem,w jakim wieku jest dziecko autorki pierwszego postu,ale wrzucam linki do stron,z których pewnie coś wyciągną dla siebie obie mamy:)
        parenting.pl/portal/zabawy-z-dwulatkiem
        dziecko-info.rodzice.pl/showthread.php/155088-Zabawy-domowe-dla-dwulatka
        forum.gazeta.pl/forum/w,576,91758833,91758833,Pomysly_na_zabawy_w_domu_z_dwulatkiem_.html
        forum.niania.pl/niania-zabawy/odsnubifxnyw/last/PostList.html
        www.babyboom.pl/dzieci_1_2/czas_wolny/w_co_sie_bawic_z_dwulatkiem.html
      • cootka Re: Mój mały problem. Pomocy... 08.11.13, 12:18
        Właśnie z pierwszym synem to przerabiałam i myślałam że teraz jak już wiem jak przystawiać i ogólnie już wiem z czym to się je ( starszy karmiony ok 15 mcy) to po problemie a tu niespodzianka.
        Mój mały z nudów zaczyna nakładać różne rzeczy na małego, dokuczać. A ma dwa lata i czasami ciężko mi mu coś wyjaśnić, wyprosić ...
        • ca.melia Re: Mój mały problem. Pomocy... 08.11.13, 12:45
          Cóż, pierś to nie smoczek więc przyzwyczajanie dziecka do tego, że ma w buzi pierś 24 godz na dobę skutkuje właśnie takimi zachowaniami.

          A rady, by tę pierś podawac na każde kwęknięcie i marudzenie, bo na życzenie są świetne dla mam, które nic innego w domu nie robią, nie muszą prać, sprzątac, gotować, zajmowac się pozostałymi dziećmi.

          Karmiłam córkę 3 lata, nigdy nie dostała mm ale w taki schizy nie popadałam. Mało tego - smoczek nie zaburzył laktacji!! szok!

          pozdrawiam
          • cootka Re: Mój mały problem. Pomocy... 08.11.13, 12:58
            Ja kupiłam chyba 5 smoczków różnych firm i mały nie chce żadnego. Nie miałabym nic przeciwko bo ja też muszę ogarnąć, ugotować i najlepiej mieć chwilę dla siebie aby nie zwariować- szkoda że moj syn ma...

            Też nie chciałabym aby miał pierś 24 na dobę, dlatego odkładam go za każdym razie, kiedy zmienia tryb na smoczek, szkoda że na niego to nie działa. Jednak nie mogę mu na to pozwolić bo mój sutek już to odczuł.
          • mama.rozy Re: Mój mały problem. Pomocy... 08.11.13, 12:59
            szok panie i cuda,że mały ssak chce ssac
            serio
            mam na stanie czwórkę,wszystkie ssaki od urodzenia,tak im bozi na szczęście dała
            pranie,sprzątanie,gotowanie,zwierzęta i piec na węgiel
            da się
            ale to cud
            • ca.melia Re: Mój mały problem. Pomocy... 08.11.13, 13:06
              wszystko się da ale jakim kosztem
              • mad_die Re: Mój mały problem. Pomocy... 08.11.13, 20:19
                Jakim? Żadnym.
                Młode do piersi a starsze obok i można WIELE rzeczy robić. I nawet na tym nie ucierpieć :P
                A żeby się nie zarzynać, to można zawołać babcię/dziadka/ciocię/kuzynkę/siostrę/brata/koleżankę do pomocy. Męża wysłać na zakupy, zlecić mu odkurzanie, spacer z maluchem. Ktoś obiad zrobi, ktoś zajmie się drugim dzieckiem, ktoś pranie nastawi/rozwiesi. I życie staje się prostsze.
                A za kilka tygodni nawet się pamiętać o tym nie będzie.
            • cootka Re: Mój mały problem. Pomocy... 08.11.13, 13:33
              No dobrze, ale może coś jest na rzeczy skoro jedno ssie intensywnie i się najada- śpi lub jest aktywne a inne wisi na tej piersi i ani odłożyć ani nic... Nie szokuje mnie że ssak ma potrzebę ssania, chociaż ja nie widziałam cielaczka które wisi na matczynej piersi całe dnie, czy innych ssaków które mają takie coś w normie.

              Mój starszy synek wisiał bo miał problemy z poprawnym złapaniem piesi, czy też ja miałam problem z poprawnym przystawieniem go do niej. Ssał ale mało efektywnie, średnio przybierał i ok... rozumiem. A tu syn przybiera ok 40g dziennie i ciągle wygląda jak głodzone dziecko i wisi na okrągło ? :)

              Myślałam że może ma na to wpływ brzuszek, gazy bo pruka często,gęsto i mocno, ale jak już wspomniałam bez płaczu i widocznego bólu. Ale skoro mówicie że to normalne to w jakiś sposób jestem uspokojona i wiem już mniej więcej na czym stoję.
              • mama.rozy Re: Mój mały problem. Pomocy... 08.11.13, 13:38
                cootka-to jest po prostu taki etap rozwoju
                cielak po porodzie staje na nogi,dziecko człowieka potrzebuje na to około roku;)
                dzieci są po prostu różne-jedne się najedzą po uszy i wisi im to,czy są przy mamie,czy przy babci,czy w łóżeczku
                a inne mają potrzebę bycia przy tej jedynej,ukochanej,do ssania;)
                czuj się wyróżniona;)
                pamiętaj,że pierwszy miesiąc poza brzuchem to jakby kolejny mc ciązy,dziecko dopiero uczy się życia poza macicą,a na rękach mamy,której zapach zna,czuje się bezpiecznie
                • leesha Re: Mój mały problem. Pomocy... 08.11.13, 14:38
                  Cootka, normalnie jakbyś opisała mnie i mojego 3-tygodniowego ssaka;). Toczka w toczkę.
                  • leesha Re: Mój mały problem. Pomocy... 08.11.13, 14:39
                    I też jest z 17.10;).
          • iga_koch Re: Mój mały problem. Pomocy... 08.11.13, 16:34

            Nie dam dziecku smoczka, jeśli przybiera 110 g na tydzień - jak płacze znaczy jest głodne, dlaczego mam wtykać silikon w dziób.
            W domu wszystko jest zrobione, dzięki pomocy męża i kosztem mojego snu. Co prawda wyglądam na co dzień jakbym wyskoczyła z jaskini, za to stanowię tło dla wypielęgnowanych mam i poprawiam im humor (co jest oczywiście efektem ubocznym, a niekoniecznie moim zamiarem i celem).
            Najbardziej żal mi córki, bo faktycznie po południu nie mam jak jej bawić, bo i ona jest zmęczona i cierpliwości do precyzyjnych zabaw nie ma wtedy za grosz. Poza tym dochodzi kwestia zmiany w rodzinie. Mały jest przez nią kochany, ale zdarza się że dostanie po główce. Widzę, że jest jej ciężko, bo sama jest jeszcze malutka, a tu mama cały czas poświęca ssakowi.
            • cootka Re: Mój mały problem. Pomocy... 08.11.13, 16:53
              I właśnie tu moje pytanie. Skoro moje dziecko przybiera 40g na dobę to mogę go chyba czasami tym smokiem oszukać? Bo wydaje mi się że to dużo jak na dzień...
              Ogólnie w ciągu dnia jestem w stanie go nawet ululać, ale po 16 nastaje jakiś kryzys. Wlaśnie synek dosypia w wózku po spacerze i podejrzewam, że jak wstanie to będzie walka do późnych godzin :)
              • mama.rozy Re: Mój mały problem. Pomocy... 08.11.13, 17:19
                to nie walcz
                usiądź ze starszakiem i ssakiem na łóżku,kanapie,co tam macie i oglądajcie miła bajkę,a Ty karm
                nikt Ci nie zagwarantuje,że smok nie zepsuje ssania
              • mad_die Re: Mój mały problem. Pomocy... 08.11.13, 20:14
                > I właśnie tu moje pytanie. Skoro moje dziecko przybiera 40g na dobę to mogę go
                > chyba czasami tym smokiem oszukać?
                Nie radzę.
                On ma dopiero 3 tygodnie! DOPIERO! Uczy się ssać, żyć poza Tobą, ale nie bez Ciebie. Tak trudno to pojąć?
                Dziecko super Ci rośnie, ciesz się! Delektuj tymi chwilami. Dostaw do piersi, starszego-nadal-małego brata posadź z drugiej strony i sobie czytajcie, opowiadajcie, drzemcie!! Przytulajcie się.
                Smoczek może Wam wiele popsuć, po co kusić złe?

                >Bo wydaje mi się że to dużo jak na dzień...
                Dobrze napisane. Wydaje Ci się...
                A Twoje drugie dziecko to wie, że jemu właśnie tyle potrzeba być przy piersi, właśnie tyle potrzeba zjeść, właśnie tyle potrzeba ssać.
                Chcesz walczyć z tą potrzebą ? Z instynktem? Z naturą?
                Proszzzz....

                > Ogólnie w ciągu dnia jestem w stanie go nawet ululać, ale po 16 nastaje jakiś k
                > ryzys.
                Całkowita i do przewidzenia NORMA.
                Po południu dziecko jest zmęczone całym dniem. Mama jest zmęczona całym dniem (bo musiała dziecko lulać, na siłę wcześniej, zamiast po prostu pierś dać...). Poziom prolaktyny delikatnie spada. Dziecię dlatego przy piersi jest wtedy długo i często, lub wręcz nie daje się odłożyć.
                I to jest ok, bo przecież przy mamie najlepiej mu, najbezpieczniej, a w tym pięknym, wymoszczonym łóżeczku może tygrys siedzi....

                Wlaśnie synek dosypia w wózku po spacerze i podejrzewam, że jak wstanie
                > to będzie walka do późnych godzin :)
                Ech...
                Nastawiasz się na walkę to ją masz.
                A tu pomaga zmiana nastawienia.
                Takie są potrzeby tego dziecka i tego nie zmienisz. Możesz swoje zrewidować. Obiad zrobić z rana, jak dziecko odkładalne jest. Zakupy zlecić mężowi, lub zrobić w necie. A ten starszy-nadal-mały brat.... Popatrz na niego... On wcale nie jest duży. Zamiast koncentrować się na maluchu i na walce z nim, dostaw małego do piersi i zajmij się "starszym". Poczytaj, poprzytulaj, poopowiadaj o braciszku, pochwal, że go ładnie przytula, pochwal, że zabawkami się dzieli. Broń Boże nie mów NIGDY "nie rób tak małemu, on jest za mały, nie krzycz tak, bo on śpi, nie hałasuj, nie całuj, bo zarazisz" albo inne straszne takie rzeczy....
                Zen.....
                I będzie ok. Jak nie dziś, to za miesiąc na pewno :D
                • cootka Re: Mój mały problem. Pomocy... 08.11.13, 23:53
                  To ja chyba mam jakies oporne dziecko bo Filip najchętniej dokuczałby bratu. Nakłada mu różności na głowę, kładzie się na niego, wkłada palce w oko czy główkę...
                  Ciężko mi bawić się z nim karmiąc bo już próbowałam. No nic, ciąg dalszy prób.
                  • mad_die Re: Mój mały problem. Pomocy... 09.11.13, 13:32
                    Masz problem z postrzeganiem swojego starszego-jeszcze-małego dziecka.
                    Nakleiłaś mu łatkę :(
                    wswieciezyrafy.blogspot.nl/
                    A on najzwyczajniej w świecie czuje się źle w nowej roli. Bo dla niego to zamiach na jego osobę, ten mały ssak przy piersi.
                    I nawet jeśli dokucza bratu, to uwierz, ma ku temu powód.
                    Nakłada mu coś na głowę - i co z tego? Pokaż spokojnie, jak może brata ubrać, że może go pogłaskać po głowie, dać buziaka.
                    Kładzie się? Super! Widać, chce go przytulić - pozwól mu na to, oczywiście w bezpieczny sposób. Ale nie krzycz "nie rób tak!" tylko powiedz spokojnie "chcesz przytulić brata? choć, przytulimy go".
                    Wkłada palce w oko? Może chce poznać co to za człowiek nowy przyszedł i jego miejsca zajął w rodzinie? Może warto braci poznać ze sobą? Może pokaż starszemu-jeszcze-małemu tego nowego przybysza? Opisz, daj dotknąć, powiedz, że on tez taki kiedyś był, malutki.

                    Wcale bawić się z nim nie musisz karmiąc, wystarczy, że z tych chwil karmieniowych nie będziesz robiła wielkiego HALO, bez tekstów typu "mamusia idzie nakarmić dzidziusia, cicho-sza!" Raczej nic nie mów lepiej, a jesli już, to coś w stylu "o jeja, Janek/Franek/Gucio znowu chce mleczka, choć weźmiemy go na ręce i patrz! puzzle tu są, poukładamy, a on będzie tylko jadł, bo jest za mały na puzzle jeszcze"
          • hermenegilda_zenia Re: Mój mały problem. Pomocy... 08.11.13, 23:13
            No właśnie - smoczek to nie pierś, bo to pierś jest do ssania stworzona przez naturę, przykro, że to takie niepojęte. Dziecko takie małe nie powinno dostawac smoka, bo niestety ma jeszcze słabo wykształconą technikę ssania i szybko może odrzucić pierś, albo zacząc ssac nieprawidłowo. Jeżeli nie zależy ci na karmieniu piersią, to nie masz dylematu - przejdź na butlę i tyle. Natomiast dziwię się, że co i rusz na forum budzi się "śpiąca królewna", co to jest ciężko zaskoczona i zaszokowana, że noworodek chce być ciągle przy piersi i że przez 2-3 miesiące trzeba się tym dzieckiem zając dość intensywnie. Po co te dzieci, skoro zaspokojenie ich podstawowej potrzeby już przekracza wasze siły?
            • iga_koch Re: Mój mały problem. Pomocy... 08.11.13, 23:43
              Użyło ci? Przecież pisze dziewczyna, ze zal jej starszego dziecka i chciałaby poświęcać mu trochę więcej czasu, bo dziecię tęskni, jest rozdrażnione, nie rozumie nowej sytuacji, a ty zarzucasz jej brak empatii, sugerujesz przejście na butlę itp. Ja również sobie wypraszam. Siedzimy i karmimy, i kochamy, i tulimy, i co ważniejsze jedno już odkarmiłyśmy tym sposobem, więc racz nie spoglądać na nas z piedestału, bo przyszłyśmy prosić o radę.
              Poza tym ja znam mamy. które dzieciom dały smoki, od urodzenia i przybierają po 1,5kg na miesiąc na piersi, wiec zauważ w swej łaskawości "Królowo", że dzieci są różne.
              • cootka Re: Mój mały problem. Pomocy... 09.11.13, 00:01
                Dokładnie... A później kobieta prawie w depresje popada jak przychodzi podać butlę czy smoczek raz na jakiś czas żeby odetchnąć, żeby usiąść i dać siebie w 100% drugiemu dziecku a nie jedną ręką, albo i nogą...
                Chcę karmić, kocham moje dziecko, chcę je tulić, dawać mu to czego potrzebuje, ale wydaje mi się, że jest to możliwe bez całodobowego wiszenia na piersi.
                Już coś wiem, dziękuję za odpowiedzi, gazeta w tym temacie stale niezawodna :)
                • mama.rozy Re: Mój mały problem. Pomocy... 09.11.13, 09:23
                  wiesz,dlaczego starszak tak reaguje?bo widzi,że młody ssak zabiera uwagę mamy,to raz.dwa-że mama się wtedy denerwuje,czyli młody kojarzy mu się z niemiłymi reakcjami.u mnie tak było.jak się wkurzałam na ssaka,starszaki tez zaczynały na niego narzekac.
                  a jak np.ssak się budził,a ja z uśmiechem(przez zęby czasem;)),mówiłam-wyspałeś się?jak fajnie.albo coś w tym rodzaju,to starszaki przejmowały ten nastrój.po trochu,ale pójdzie do przodu
                  a zaraz będziesz wspominac te fajne czasy,kiedy jeszcze dówjka maluchów nie demolowała domu;)
                  • ca.melia Re: Mój mały problem. Pomocy... 09.11.13, 12:04
                    Cóż, zawsze jest opcja ,że mąż tyra od rana do wieczora tudzież go nie ma. Podobnie jak dziadków, cioć oraz krewnych i znajomych Królika.

                    I rozumiem , że kobieta po porodzie staje się li i jedynie chodzącą jadłodajnią z uwieszonym na cycu 24 na dobę noworodkiem. No nie każda może sobie pozwolić na taki luksus.

                    a mity na temat smoczka sa równie szkodliwe jak mity o "chudym mleku" - a niektóre tu panie to jak Talibowie w Afganistanie. Z jednej skrajności w drugą. Chore.

                    Droga Autorko na pewno ze spokojem musisz wypracować swój złoty środek. I nawet gdyby ci przyszło podać butelkę to świat się nie zawali a Ty nadal będziesz najcudowniejszą matką dla swoich dzieci.

                    Podawanie dziecku cyca na każde pisknięcie doprowadzi do tego, że nie będziesz wiedziała czy dziecko jest syte czy nie, bo jak to wiedziec skoro cały czas memła pierś? A może nie marudzi z braku piersi i głodu, tylko z innego powodu? Ale nie ma możliwości tego zaobserwować, bo odrazu mu sie pcha do dzioba pierś.
                    Niemowlak przy karmieniu, efektywnym, jest w stanie najeść się na dobre półtorej godziny. Musi mieć czas na spokojny sen i aktywność dostosowaną do siebie. Trzymanie dziecka WIECZNIE przy piersi skutecznie pozostałe czynności mu uniemożliwia.

                    Trochę rozsądku a nie owczego pędu.
                    • joapio1 Re: Mój mały problem. Pomocy... 09.11.13, 21:26
                      Ja mojemu dalam smoczek jak mial miesiac bo mialam dokladnie taki sam problem. Maly zrobil sobie z piersi smoczek. Siedzialam z nim cale dnie i nic sie nie polepszalo. Odkad dostal smoczek problem zaczal sie zmniejszac ale i tak bardzo czesto karmilam bo synek tego chcial. Ale juz nie wisial mi na piersi. Laktacji mi to w zaden sposob nie zaburzylo, a dalo odsapnac w ciagu dnia. Chocby na to zeby zjesc czy pojsc do lazienki. Na poczatku myslalam, ze karmic bede tylko do 6 miesiecy i koniec bo byl to dla mnie koszmar, bo synek jadl malutko a bardzo czesto. Teraz ma 4 miesiace i chce karmic dluzej bo jest to juz zupelnie inne karmienie.
                      • mama.rozy najlepsze są te tematy 09.11.13, 21:49
                        gdzie na forum o kp trzeba podawac argumenty za kp
                        • joapio1 Re: najlepsze są te tematy 09.11.13, 22:03
                          Chcialam sie tylko podzielic informacja jak to u mnie wygladalo i jak bylam zrezygnowana. A teraz sie ciesze, z tego ze mi sie udalo i sama z siebie jestem dumna. Tylko tyle i az tyle.
                    • yumemi Re: Mój mały problem. Pomocy... 09.11.13, 23:29
                      > A może nie marudzi z braku piersi i głodu, tylko z innego powodu?
                      W takiej sytuacji niby daje sie smoczek, tak? Przynajmniej tak rozumiem to co piszesz.
                      Czemu nie podac piers? Smoczek to dosc nieudolna imitacja piersi, co za tym idzie, logiczne ze rownie dobrze a nawet lepiej do ssania dac oryginal. Ba, nawet matka natura tak to urzadzila ze dziecko moze ssac piers ustawiajac jezyk tak ze mleko nie bedzie lecialo, zeby sobie possac.
                      Jak siedzi w chuscie, matka ma dwie wolne rece, nie musi bawic sie ze smoczkami.

                      Dla niektorych podanie smoczka zamast dziecko w chuste i piers to byloby spore utrudnienie w zyciu:) Na przyklad dla mnie, bo z dziecmi duzo podrozuje i juz sie napatrzylam co sie dzieje ze smoczkowymi dziecmi w samolotach. Nie mowiac o poranionych brodawkach i koszmarnych przyrostach wagowych.
                      Jesli mowimy o jednej stronie, mowmy o drugiej. Skoro ma byc tak poprawnie.

                      > Podawanie dziecku cyca na każde pisknięcie doprowadzi do tego, że nie będzie
                      > sz wiedziała czy dziecko jest syte czy nie, bo jak to wiedziec skoro cały czas
                      > memła pierś?
                      A w jaki sposob podanie smoczka daje nam sygnal ze dziecko jest syte? Zaciekawilo mnie to.
                      • niuniek3 Re: Mój mały problem. Pomocy... 10.11.13, 04:07
                        Smoczek są dla dzieci. I skoro komuś mogą ułatwić życie ok. Ale argument - ja dałam smoka i u mnie wszystko gra jest od czapy. Podobnie - znam wiele dzieci smoczkowych które są z powodzeniem i długo kp. Mama podająca smoczek powinna mieć świadomość konsekwencji. To nie mit. Przeszłam to. Naprawdę 3 dni z smoczkiem - podany kilka razy. W wieku 5 tyg. A potem 2 dni walki z dzieckiem. Przy takiej walce ciągłe karmienie to pikuś. - i tu naprawdę nie będziesz miała ani chwili dla starszego. No chyba że przejdziesz na butelkę. Ale to chyba nie o to chodzi. Kup chustę. Naprawdę pomaga.
                        • siven1987 Re: Mój mały problem. Pomocy... 10.11.13, 07:04
                          Ja co prawda mam jednego malucha nadal cycochooika. Ale musiałam ogarnąć domu, ugotować, uprać, posprzątać i wyjść z psami i sie dało. Małego wiązałam w chuście tak zeby miał dostęp do piersi i było ok;) chusta dużo ułatwia. Moj jest bezwizowym i bezsmoczkowym maluchem i jest ok.
                          • marli93 Re: Mój mały problem. Pomocy... 14.11.13, 16:57
                            U mnie jest podobnie, bo psa nie mam, a nawet jak bym miała to coś czuje ze bym nie dała rady ponieważ mój Maly strasznie placze na dworzu jak nie śpi dlatego zawsze Go usypiam i wtedy się zbieramy:-) a co do smoka to też to przerabialam tylko ze mój Maly dostawał Go na uspokojenie przy kolce i fakt faktem jak dawałam Mu pierś to myślał ze to smok i nie chcial ( smoka też nie chcial ). Wkkażdym razie nie wiem nawet kiedy przestałam mu dawać smoka (Maly ma dwa miesiace), a kolka jest średnio co drugi dzień i jest to ok 15 minut krzyku i wrzasku a nie jak przed tem kilku godzin (!). Wydaje mi się ze smok to nie jest dobre wyjście i trzeba przeczekać tak jak radziły poprzedniczki. Mój Maly zasypial przy piersi ale przez ta kolke przyzwyczaił się do bujania na rekach i teraz praktycznie tylko bujajac zasypia. Pozdrawiam
                        • iga_koch Re: Mój mały problem. Pomocy... 10.11.13, 13:53
                          Mam podobne spostrzezenia, ale mniej drastyczne. Dałam mojemu małemu raz wieczorem mieszankę w butli, po 6 godzinnym wiszeniu- dzien jak codzień (byłam zmęczona, migrena...itp) i potem w nocy nie mógł zassać piersi! Podziękowałam za takie ratowanie od zmęczenia, czy głodu dziecka! Poza tym - jak mam przerwę w nocy 4h od karmienia przy kp, to wtedy przy mm było 5. Zadna różnica!! Zle się kończą esperymenty mam, którym się coś wydaje, a pewności nie mają. Różnie bywa, loteryjka. A kto lubi adrenalinę, ten w nocy nie śpi:)

                        • yumemi Re: Mój mały problem. Pomocy... 10.11.13, 14:34
                          Mama podająca smoczek powinna m
                          > ieć świadomość konsekwencji. To nie mit.

                          Ano dokladnie wlasnie o to chodzi.
                          Byc swiadomym potencjalnych konsekwencji. I podjac decyzje majac ta swiadomosc.
                          Mnie irytuje jak ktos jako lekarstwo na dziecko ktore chce byc przy mamie i czesto ssac mowi zeby dac smoczka. Nie: byc moze jakis powod jest, moze dziecko akurat teraz tego potrzebuje, moze da sie znalesc kompromis?
                          Te same osoby ktore tak namawiaja, nigdy tutaj na KP nie uczestnicza w pomaganiu matkom ktore przechodza typowe posmoczkowe problemy z dziecmi. Bo latwo jest namowic, za to trudniej powiedziec jakie moga byc konsekwencje.
                          Sama to przeszlam przy pierwszym dziecku, namowily mnie wlasnie takie super wyluzowane osoby, a potem meczylam sie z pogryzionymi brodawkami i grzybica, wychodzilam z tego miesiac. Dziekuje za taka 'pomoc'. Przy drugim dziecku wolalam sie nastawic na kilka tygodni wiszenia na piersi, kupilam chuste, i starsze dziecko mialo dzieki temu mnostwo uwagi ode mnie.

                          Poza tym, co z tego ze malucha da sie smoczkiem uciszyc na poczatku zeby bylo cicho: minie kilka miesiecy i juz sie nie bedzie dalo, i starsze dziecko bedzie i tak musialo nauczyc sie ze po pokoju raczkuje mlodszy brat/siostra.
                          • cootka Re: Mój mały problem. Pomocy... 15.11.13, 00:34
                            A ja tak stękałam nad tym karmieniem że dostałam karę.
                            Grzybek - antybiotyk i odstawienie od piesi.
                            Niby czytałam na gazecie , że po tym co ja biorę kobietki karmiły, ale u mnie doradczyni zakazała i powtarzała 5 razy, żeby na pewno nie karmić...
                            Więc mały na mm a ja ściągam to mleko i zmuszam się do tego jak nie wiem. Z żalem wylewam i błagam aby laktacja mi nie umarła. Bo jak nie umrze to może jakoś odbuduję. Teraz to dopiero będzie wiszenie- tym bardziej że skok przed nami.
                            O wiele przyjemniejsze były przytulaski z małym a tu jeszcze 4-5 dni przede mną.
                            • myszka.xww Re: Mój mały problem. Pomocy... 15.11.13, 10:19
                              Rany, a kto Ci na grzyba dał antybiotyk????
                              Co dostałaś?
                              • cootka Re: Mój mały problem. Pomocy... 15.11.13, 10:31
                                Przepraszam, może mylnie określam ten lek. To Flumycon podobno mocna dawka. DO tego maść Trioderm. Z tego co widziałam Flumycon ( także pod inną nazwą) jest przepisywany b.często w podobnych przypadkach. Tu na forum widziałam, że mamy miały zezwolenie na karmienie- ja dostałam absolutny zakaz...
                                Męczy mnie to ściąganie, karmienie butelką i noc była ciężka o dziwo- bo człowiekowi się wydaje że mm = piękny sen. Lepiej nam się spało przy cycuchu. I mi i małemu.
    • ladnyusmiech Re: Mój mały problem. Pomocy... 15.11.13, 09:08
      O ! Mój pierwszy był taki. Po miesiącu zaczęłam ściągać i podawać z butli, ale u mnie był to początek końca karmienia. Piersi nie reagowały na laktator tak jak na małego ssaka. Często doradzano mi chustę, nie próbowałam a pewnie powinnam :)
      Niewiele poradzę ale wytrwałości życzę ;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka