aka-tka
27.11.13, 00:12
Widzę, że podobnych wątków zatroskanych matek jest wiele, jednak bardzo proszę o poradę, bo sama nie wiem co mam myśleć...
Mój synek ma już 5 tygodni. Będąc jeszcze w szpitalu miałam problemy z karmieniem (pierwsze dziecko, wszystko boli, nieumiejętne dostawianie i ogólnie brak pojęcia o kp), Mały dość mocno stracił na wadze (ur. 3410, najniższa 3060), po czym dostał kroplówkę i w nocy położna dokarmiła mieszanką. Odbił ładnie a ja robiłam wszystko, żeby nauczyć się karmić. Po dwóch tygodniach zaczęło już ładnie iść, Mały jadł aż mu się uszy trzęsły, połykał aż w całym pokoju było słychać. Karmiłam na żądanie i tyle ile chciał. W 4 tyg. mieliśmy wizytę patronażową w przychodni i wyszło, że Mały nie dobił nawet do swojej wagi urodzeniowej, ważył 3340g. Trochę się podłamałam, byłam przekonana, że się najada - fakt zasypiał przy piersi, ale po co najmniej 30min karmienia. Czasem przy odbijaniu przypominał sobie, że nie jest do końca najedzony, wtedy przystawiałam ponownie, czasem były to maratony, ale dawaliśmy radę. Lekarka poleciła, żebym odciągała pokarm z piersi, z której karmiłam i spróbowała podać mu jeszcze butelkę. Oraz, abym karmiła z obu piersi (do tej pory myślałam, że przy jednym karmieniu w ruch idzie tylko jedna pierś). Tak też zrobiłam, Mały chętnie wypijał, to co ściągałam, co lepiej, rozochociło go to tak bardzo, że ciągle chciał więcej i więcej, aż na drugi dzień nie miałam już z czego ściągnąć - jak mi się wydawało. Mały ryczy w niebogłosy, więc po konsultacji z położną zdecydowałam się przygotować mieszankę (czego jak ognia chciałam unikać). Dostawał ją zawsze na sam koniec karmienia, gdy ja nie mogłam już nic zaproponować, max 5x /3dni z czego raz wypił tylko w całości (90ml), reszta to średnio 30ml. Po 3 dniach poszliśmy znów na ważenie, 200g więcej, ale dla pewności mieliśmy się pojawić po kolejnych 4 dniach. Chciałam jak najszybciej zejść z mm i starałam się pić ile wlezie, żeby naprodukować więcej mleka - co też poleciła lekarka. Nie wiem, czy to przez to, czy przez odciąganie pokarmu, czy może wyluzowałam, ale Małemu wystarczał już mój pokarm. Pierś mimo butelki ssał dobrze i chętnie, cały przy tym pracował i głośno połykał. Czasami wystarczała ona sama - w dzień, czasami podawałam odciągnięte mleko, szczególnie na noc wypijał jeszcze ok 100ml, wczoraj na nawet 230ml i to po karmieniu obiema piersiami. Przy ważeniu dziś okazało się jednak, że nic a nic nie przytył a nawet stracił 20g :/ I teraz moje pytanie, dlaczego?? Co prawda lekarka twierdzi, żeby się tym jeszcze nie przejmować, ale szukam przyczyny? Pieluszki moczy z jednej i drugiej strony regularnie i często, praktycznie mu się nic nie ulewa - raczej po mm był problem, raz zwymiotował. Je dobrze, nie potrafię powiedzieć ile razy go karmie, bo mamy dwa 5-6 godzinne maratony dziennie, od świtu do południa - przystawiam - odkładam, przystawiam - odkładam itd., oraz od wieczora do 1-2 w nocy. W nocy daje pospać z 5 godzin, w dzień ze 4.
Nie wiem, czy to przez dokarmianie mm skoczył z wagą w górę? Czemu nie ma tego efektu przy moim mleku? A może się nie najada? Z drugiej strony ładnie zasypia, robi też dłuższe przerwy, ogólnie jest bardzo spokojny, ale wcale nie apatyczny. Może powinnam "wlewać" w niego zawsze odciągnięte mleko, nawet jak zaśnie po jedzeniu?