renka14
18.02.05, 20:35
Piątek, od czterech dni nie karmię, piersi bolą niemiłosiernie, idę do
pediatry na szczepienie, na pomoc nie mam co liczyć, tylko ginekolog może
pomóc przy wstrzymaniu laktacji, ponoć. Wyjeżdżam więc na czwarte piętro
przychodni na ulicy Rusznikarskiej w Krakowie, przychodnia ginekologiczna
pięknie się nazywa - Pro Feminae. Lekarza już dzisiaj nie będzie, pytam
położną o radę.
Co słyszę - skoro panią boli niech pani przystawi dziecko.
Ale ja to dziecko właśnie odstawiłam i stąd problemy, gdybym chciała
przystawić nie byłoby mnie tutaj. Dla tej pani 13-miesięczne dziecko jest na
tyle małe, żeby go karmić ... bo teraz jest taka tendencja, żeby karmić do
100 lat. Stwierdzam stanowczo, że nie wchodzi to w grę. pani mnie uświadamia,
żebym nie liczyła na receptę, bo w związku z ta tendencją odchodzi sie
obecnie od farmakologicznego wstrzymywania(!).
Na koniec pani radzi, żebym jednak przynajmniej odciągała, bo, i tu czysta
satysfakcja, w poniedziałek już będę miała zapalenie.
Fajnie, nie?