Dodaj do ulubionych

Encyklopedia problemów z karmieniem :)

IP: *.* 30.08.02, 15:02
Zainspirowała mnie dyskusja na e-mamie, o terrorze karmienia piersią. Mimo zażartej dyskusji, jest jeden wspólny wniosek (chyba): problemów z karmieniem jest wiele, a informacji często mało. przyszło mi do głowy, że możnaby tu założyć jeden wątek-encyklopedię. Ja sama szukałam tu często odpowiedzi na pewne pytania, ale czasem trudno coś wyszperać.Propozycja jest taka: pod główny, pierwszy post podpinamy kolejne, które w tytule mają hasło, np. BRAK POKARMU albo BÓŁ BRODAWEK, albo co tam jeszcze. I skrótowo piszemy, co to jest i z czym to się je, jak rozwiązać. Pote ewentualnie pod ten post z kolei podpisnane są uzupełnienia. taka forma pomogłaby uniknąć powtórzeń i byłoby to może treściwe i pomocne.A, i jeszcze jeden postulat - piszmy o tym, co same przeżyłyśmy. ja na przykład nie przeszłam przez bolesne brodawki, więc nie wypowiem się na ten temat. Itp, idt. W tej chwili załączam pod swój post pierwsze hasło - Wrzask "bez powodu" w trakcie karmienia. To mamy z Żabą przerobione aż za dobrze :cry:Pozdrowionka i liczę na Wasz odzew!Berek z uporem usiłujący karmić Żabę :bounce: piersią
Obserwuj wątek
    • Gość: Berenika Wrzask "bez powodu" podczas karmienia IP: *.* 30.08.02, 15:11
      bez powodu - z punktu widzenia mamy, czyli mojego. Powód na ogół jest. My przerobiłyśmy: ból brzucha, zbyt obfite wypływy, ból gardła, mokrą podkładkę pod buzią :crazy: , uraz po wystraszeniu i jeszcze coś, czego nie wykryłam do tej pory. Każdą z tych przyczyn pewnie opiszę oddzielnie, a teraz skrótowo:OBJAWY: dziecko z nieznanych przyczyn płacze podczas karmienia. Czasem zaczyna w trakcie, czasem ryczy już na widok piersi albo - o zgrozo - mamy (:ouch:, tak było przez dwa dni). Mamy ochotę je udusić. Po próbie nakarmienia, najczęściej bezowocnej, mały drań się uspokaja.Co robić: sprawdzić, czy dziecko nie zaczyna się bardzo gwałtownie wiercić w czasie karmienia. Jeżeli mocno mu przy tym burczy w brzuchu albo puszcza bączki, to mogą być problemy trawienne. Ból gardła może się objawiać krztuszeniem, kaszlem albo głośniejszym niż zwykle przełykaniem. Jeśli dziecko podczas karmienia znienacka się przestraszyło, może to sobie skojarzyć ze ssaniem i potem nie chcieć (ostatnio kretynka pielęgniarka usiłowała zrobić zastrzyk ssącej Żabie). Unikać karmienia w sytuacjach, które mogą się zakończyć nagłym strachem (co innego - dla uspokojenia).Jeżeli podczas karmienia pokarm zaczyna znienacka wypływać bardzo gwałtownie, dziecko może się zakrztusić albo przestraszyć. Jeśli karmi się na leżąco, podkładka, na której się to robi (u nas tetrówka) może niepostrzeżenie zamoknąć. Żaba tego nie znosi i natychmiast odmawia jedzenia.
      • Gość: dorian Re: Wrzask "bez powodu" podczas karmienia IP: *.* 04.09.02, 13:38
        kręci się podczas karmienia ipuszcza bączki co wtedy robisz?
    • Gość: Zilka Bolesne brodawki IP: *.* 30.08.02, 21:10
      Ja zacznę ale rekordu pewnie nie pobiłam więc proszę mnie uzupełniać. W szpitalu karmiłam Florkę wytrwale, położne co jakiś czas (dla mnie za rzadki...) spoglądały i że niby wszystko jest ok. Tylko mnie bolały brodawki no ale wiadomo początki. Acha w pewnym momencie bolały mnie tak bardzo, ze chciałam zacząć karmić przez kapturki ale położne mi to odradziły/zabroniły. Ciekawe, że żadna się nie zainteresowała bliżej naszym sposobem karmienia?W 4 dobie (sobota) wróciliśmy do domu, miałam nawał, brodawki mnie coraz bardziej bolały, każde karmienie to był ból brzucha (mój, ze strachu), zaciśnięte zęby, sztywny kręgosłup. Na brodawkach zrobiły mi się strupki, na jednej dwa spore, na drugiej mniejsze. Smarowałam się mlekiem i PureLanem, cały czas chodziłam z gołym biustem :) i generalnie było coraz gorzej. Więc w poniedziałek pojechaliśmy do poradni laktacyjnej. Dziecko nie przybrało na wadze od wyjścia ze szpitala, ssie dobrze tylko łapie trochę za płytko, generalnie jest ok tylko mam zmienić pozycję na "spod pachy". Wróciliśmy do domu, spróbowalismy spod pachy, nie wyszło nam i olałam sprawę. Wróciliśmy do starej pozycji. A brodawki bolały jak sukisyn :), bez zmian.W środę pojechaliśmy znowu do poradni laktacyjnej, głównie zważyć małą ale na szczęście p. doktor obejrzała też moje piersi, zdziwiła się, ze strupki nie schodzą a wręcz przeciwnie. Czy karmimy spod pachy. Nie. I tu wytłumaczyła mamie-kretynce, że ta zmiana pozycji to nie jej widzimisię albo dla mojego urozmaicenia tylko chodzi o zmianę nacisku buzi ssaka na brodawki żeby te "stare", wyssane miejsca mogły się zagoić. Zaczęliśmy się tak karmić i strupki zaczęły znikac z karmienia na karmienie :) :) (tak w ogóle to nie wiem gdzie się podziały, mała je chyba zjadła????)Moje drugie odkrycie dotyczy smarowania brodawek mlekiem. Niby smarowałam ale to było takie maźnięcie, przy odkładaniu dziecka mi się to wytarło i takie tam. Nie wiem jak na to wpadłam ale w końcu zaczęlam smarować je bardzo porządnie a potem czekałam aż to wyschnie na brodawce, siedziałam i dmuchałam, czasami dłużej to trwało niż karmienie... No i jak wyżej, zaczęło się wszystko goić jak na psie :) :) :)I teraz jest w miarę ok, chociaz ostatnio Florka zaczęła mi jakoś tak "międlić" brodawki w buzi, mam nadzieję, że nie przerodzi się to w mój następny post w tym wątku...I jeszcze słówko do pomysłu Berka, żeby założyć tą listę - super. Ja tylko dzięki e-dziecku (no prawie) wiedziałam to co wiedziałam i nie spodziewałam się cudu i rozkosznych chwil od samego początku i dlatego od razu poleciałam do poradni laktacyjnej, że wcześniej czytałam rozpaczliwe posty Cleo, która zresztą mam nadzieję temat bolesnych brodawek uzupełni :)
      • Gość: Gusiak Re: Bolesne brodawki - bepanthen IP: *.* 03.09.02, 23:04
        Moje popękane brodawki wyleczył krem bepanthen. Jego podstawowa zaleta to ta, że nie trzeba go zmywać przed karmieniem, nie szkodzi dziecku. A to ważne szczególnie w pierwszych dobach, kiedy ssak co chwilę domaga się piersi i w zasadzie nie ma się czasu na nić, często też na mycie się. Więc tak - po karmieniu smarowałam bepanthenem i chodziłam w luźnej koszulce lub nawet z biustem na wierzchu. Pomogło.
      • Gość: Dyska_ Re: Bolesne brodawki IP: *.* 04.09.02, 07:53
        Na moje poranione brodawki oprocz zmiany pozycji stosowalam masc Neomycynowa. Przepisala mi ja pani ginekolog i dosc duze bylo moje zdziwienie, gdy przeczytalam na tubce, ze to masc do oczu... Jednak w desperacji uzywalam jej i naprawde pomogla. Fakt, jest to antybiotyk i trzeba naprawde dokladnie zmyc ja przed karmieniem woda z mydlem, a to jak wiadomo wysusza nieszczesne brodawy, wiec w celu unikniecia tego smarowalam raz w dzien i dwa razy w nocy (na najdluzsze przerwy na sen malego).
      • Gość: Urszula1 Re: Bolesne brodawki IP: *.* 05.09.02, 09:47
        Bardzo pomagają kapturki laktacyjne. Można je stosować do wygojenia piersi, albo aż minie bolesność i znów karmić normalnie. Maluszekowi nie powinno to robić dużej różnicy.Ulka
      • Gość: gutki Re: Bolesne brodawki IP: *.* 05.09.02, 14:34
        Mnie na mocno pokaleczone brodawki pomogła maść z vit. A (kupuje się w aptece bez recepty). UWAGA: trzeba zmywać przed karmieniem, co stanowi pewną niedogodność; ja stosowałam ją na noc, i znakomicie przyspieszyła proces gojenia.
      • Gość: Ania_D Re: Bolesne brodawki IP: *.* 05.09.02, 21:55
        Mi najbardziej pomogło karmienie w kapturkach plus noszenie muszli laktacyjnych Aventu.. Brodawki nie dotykały w nich do niczego (a dodatkowo się wyciagały, tak jak przy kapturkach)otoczki były delikatnie masowane i w muszlach zbierał się nadmiar pokarmu.. Dzidzi było łatwiej ssać, bo brodawka była ładnie wyciagnieta a otoczka miękka. Mleczko można było zbierac i przechowywać na "czarną godzinę" No i zdecydowanie zaoszczędziłam w tym pierwszym okresie na wkładkach laktacyjnych... Jedyny minus - trzeba pamiętac o opróznianiu muszli, bo nie raz i nie dwa zdarzył mi sie wypadek i cała zawartśc muszelki poleciała po ciuchach na podłogę, łózko itd :)) Ogólnie super - zwłaszcza,z e nie mialam kiedy smarowac kremami, bo mała przystawiała się bardzo czesto..
    • Gość: Berenika Zbyt obfita pierwsza faza IP: *.* 30.08.02, 21:36
      jeden z moich pierwszych problemów, dziwny trochę, ale ponoć dośc częsty. Miałam bardzo dużo pokarmu już w kilka dni po porodzie i wtedy zaczęły się poważne dośc problemy żołądkowe Żaby. Po intensywnych konsultacjach z poradnią laktacyjną wyszło, co następuje:Miałam bardzo dużo pierwszej fazy pokarmu, tej "do napicia", nie "do najedzenia". Dla wyjaśnienia - to jest to prawie przezroczyste, co jest przyczyną mitów o "za chudym mleku". W tej pierwszej fazie jest bardzo mało tłuszczu i biąłka, za to dużo cukru.Otóż malutki żołądeczek Żaby nie radził sobie z taką ilością cukru (laktoza to jest bodajże) i męczył się straszliwie. Efekt - strzelające kupki i inne zmory licznych noworodkowych matek :ouch:. Sposób - odciąganie pierwszej fazy pokarmu. Pani z poradni powiedziała lekko "to pani odciągnie tych pierwszych kilka łyżeczek". Sprawdziłam - w najlepszych dniach to było około 90 ml, zanim zaczęło się coś bardziej konkretnego.Uwaga - nie należy przesadzić w drugą stronę. Jeśli za każdym razem się odciągnie ten początek, to w rezultacie dziecko dostanie tylko samo gęste i nie napije się. Ale rzeczywiście, odciąganie co drugi raz bardzo pomogło.
    • Gość: Lilka Sposób na ssanie IP: *.* 30.08.02, 22:31
      Jest to mój sposób na to aby dziecko nauczyło się w pierwszych dniach życia ssać.Przerabiałam to z moim synkiem i poskutkowało u mojej córeczki.Mianowicie mojemu synowi nie chciało się ssać (moja cesarka i pokarm w 4 dobie) natomiast córka nie umiała się zassać i ciągnąć pokarmu. W obu przypadkach użyłam butelki i podziałało.Wystarczyło włożyć do buzi butelkę z jakąś herbatką i dosłownie po kilku pociągnięciach dziecka "wyrywałam" butelkę i podawałam pierś. Dziecko jest już wtedy na etapie ssania i tylko musi sobie zmienić technikę :DZabawa z butelką u synka trwała 5-6 dni a u córeczki 2 dni.Warto spróbować jak nie działają inne metody.Pozdrawiam :hello:Lilka
      • Gość: altro1 Re: Sposób na ssanie IP: *.* 09.09.02, 09:22
        Czasami noworodki, szczególnie te wcześniej urodzone nie mają w pełni wykształconego odruchu ssania i nie chcą "zassać" piersi. Wtedy warto przeprowadzić następujący zabieg: włożyć do buźki malucha palec, dość głęboko, ale ostrożnie, tak aby opuszką dotykać jego podniebienia, mniej więcej tej szorstkiej części i z wyczuciem przeprowadzić masaż owego podniebienia. Pobudza to języczek do pracy. Ja to robiłam przed każdym karmieniem.aga
    • Gość: Urszula1 za mało mlaczka IP: *.* 31.08.02, 09:48
      Początkowo miałam mało pokamu, nawet "nawał" był jakis skromny, i Krzyś dostawał też bebilon. Po około 2,5 tygodnia karmienia zastosowałam herbatkę HIPP wspomagajacą lektację i już na drugi dzień musiałam przestać, bo mleczko aż lało się i mały nie nadążał ze spijaniem.Ulka
      • Gość: Gusiak Re: za mało mlaczka - ściąganie i przystawianie IP: *.* 03.09.02, 23:28
        HIPP działał i u mnie.Jest też inna metoda, którą stosuję do teraz, gdy widzę, że mój synek nagle zwiększa sobie ilość posiłków - co oznacza, że mu nie wystarcza. Jeśli nie pomoże samo częstsze przystawienie do piersi (co u mnie na ogół pomaga), między karmieniami lub po karmieniu używam jeszcze laktatora i ściągam ile się da. UWAGA- nie należy przesadzać, bo można potem utopić męża w łóżku we własnym mleku ;-)
      • Gość: magusia Re: za mało mlaczka-jeszce dwa słowa IP: *.* 04.09.02, 11:53
        Problem zbyt małej ilości w pewnym czasie spędzał mi sen z powiek.Oto co można stosować ( i nie zaszkodzi ani mamie ani dziecku):- herbatka z anyżu lub Fitomix 4. Któraś z emam podała jeszcze następujący zestaw ziół: czarnuszka siewna, bazylia, ziele rutwicy, anyż, kminek, melisa- jeśli mama jest nerwowa to może zastosować ziółka uspokajające ew. tonik z melisy- codziennie pić ok. 8 kubków napoju-karmić na okrągło- ile dzieciak chce -olać roboty domowe i poświęcić więcej czasu na odpoczynek ( weekend w łóżku z dzidzią)- wspomóc laktację homeopatią- Ricinus Communis 5CH przez 2 tyg 3 razy dziennie 5 granulek, następnie 2 razy dziennie 5 granulek. Może także zastosować Urticę Urens 9CH 3 granulki rano ( ale można dostać pokrzywki na skórze)- odciąganie między karmieniami jest ok.nie należy jednak sugerować się ilością uzyskanego pokarmu- nie dopajać i dokarmiać jeśli maluch nie leci z wagi
        • Gość: galinka Re: za mało mlaczka-jeszce dwa słowa IP: *.* 18.12.02, 22:34
          Dzięki za radę. Będę próbować.Galina.
        • Gość: szczęściara Re: za mało mlaczka-jeszce dwa słowa IP: *.* 18.12.02, 23:30
          Dodajmy jeszcze,że trzeba dużo pić niegazowanej wody! Nawet 2l na dobę. Ja stosowałam, jeszcze jedną rzecz, fenomenalną - piwo karmelkowe - tj Okocim Karmi.Chmiel zawarty w tym piwie (bezalkoholowym - ok 1,2% - nie przedostaje się do pokarmu mamy) czyni cuda. Polecono mi to piwko w poradni laktacyjnej w szpitalu Św. Zofii. Powtórzmy- wszystko to co pisała Magusia + 2 l wody, +2 piwa Okocim Karmi + spokój, wiara i dobre chęci. Z życzeniami obfitości - Szczęściara !
        • Gość: Megann_ Re: za mało mlaczka-jeszce jedno słówko IP: *.* 22.12.02, 12:47
          Ze wszystkich rad najgoręcej polecam weekend w łóżku z dzidzią. Odciąć się od wszystkich grzmiących o dokarmianiu i nacieszyć się bliskością swojego Bąbla... Nawet jeżeli miałby jeść co piętnaście minut lub w ogóle nie wypuszczać cycusia :)Sprawdziłam sama, kryzysy laktacyjne4 przechodziłam co dwa tygodnie, zawsze działa :DMoja mama wyczytała gdzieś, że w plemionach koczowniczych matki jechały z dzieckiem przy piersi cały czas i mały popijał sobie tak co chwilę :)
    • Gość: Berenika Noworodek nie ssie IP: *.* 02.09.02, 09:30
      nie ssie i oczywiście spada na wadze.1) nie dać się zwariować - w szpitalu na ogół od razu chcą dokarmiać albo robią awanturę pod tytułem "wyrodna matka zagłodzi dziecko"? U noworodka dopuszczalny jest spadek na wadze do 10% masy urodzeniowej i większość maluchów po urodzeniu chudnie.2) mało która kobieta ma mnóstwo pokarmu zaraz po porodzie - na początku jest tylko siara, i to malutko. Ale noworodek ma malutki żołądeczek i dużo mu nie trzeba.3)Z uporem przystawiać do piersi. prosić kogo się da, żeby pokazał, jak nalezy to robić (to wcale nie jest takie oczywiste :ouch:). I nie zakładać, na Boga, że dziecko samo wie, jak ssać! Zawsze lepiej zapytać fachowca.4) Jeśli trzeba dokarmiać - nie butelką! Większośc dzieci natychmiast traci ochotę do ssania piersi (zwłaszcza w pierwszych dniach życia, oczywiście). Można podawać pokarm strzykawką, a jeszcze lepiej drenem. taki dren wtyka się dziecku do buzi obok piersi i dziecko ssie, a my równoczesnie wstrzykujemy mu pokarm rureczką. Pokarm, jesli tylko się da, powinien być własny, odciągnięty.Wiele maluchów nie umie ssać zaraz po urodzeniu, a w czasie żółtaczki nie mają siły. nie należy robić z tego tragedii - szybko mija na ogół. Ważne, żeby nie dać się zakrzyczeć ani maniakom naturalnego karmienia, ani propagatorom butelki jako jedynej rady.
      • Gość: Urszula1 Re: Noworodek nie ssie IP: *.* 05.09.02, 09:54
        Znów kapturki laktacyjne.Zdażają się, że kobiety mają za małe, nie wyciągnięte brodawki. Mnie to spotkało i czarna rozpacz! Piersi pełniutkie, twarde, a wtedy nienauczonemu jeszcze noworodkowi zupełnie ciężko złapać i ssać! Zastosowałam kapturki. Podziałało od pierwszego razu. Po jakichś 2,5 miesiąca udało mi się z nich zrezygnować.Ulka
    • Gość: Gusiak Zastoje IP: *.* 03.09.02, 23:11
      Karmię 5 miesięcy. I pomysł tego wątku to jeden z lepszych, jakie się pojawiły. Nie ukrywam, że większość swojej wiedzy czerpałam właśnie z edziecka - to moja encyklopedia wiedzy o opiece nad dzieckiem. Teraz mogę sama coś doradzić.Zastoje to straszne cholerstwo - mnie się zdarzyły już cztery, z czego jeden poważny, ale o tym napiszę pod hasłem zapalenie ;-). Sprawa polega na tym, że po karmieniu odczuwam w jednym, dwóch miejscach w piersi, że nie zostały opróżnione - robią się twarde, bardzo bolesne i tkliwe. Czasami miejsce to się zaczerwienia. Boli jak skórczybyk. Za pierwszym razem przestraszyłam się okrutnie, ale zadzwoniłam do mojej położnej, zajrzałam na edziecko i najlepszy dla mnie sposób, to przyłożenie rozbitych tłuczkiem do mięsa liści z białej kapusty. Takie liście zbijał mi mąż, wkładał do lodówki, a ja je wkładałam za stanik i zmieniał, gdy roiły się już gorące. Przy tym przystawiałam malucha do tej bolącej, chorej piersi, żeby ładnie ściągał to, co się zaklinowało. Bolało, ale zastój nie trwał nigdy dłużej niż doba. Im szybciej zareagowałam i przyłożyłam tą nieszczęsną kapustę, tym szybciej puszczało - jakby coś się odkorkowywało.
    • Gość: Gusiak Zapalenie piersi IP: *.* 03.09.02, 23:20
      Najgorsza rzecz, jaką przeżyłam przy karmieniu. Zaczęło się jak zastój, ale ból narastał i stawał się nie do wytrzymania. Pojawiła się wysoka gorączka (u mnie 38 i 4 kreski) i dreszcze. Słabość. Okazało się, że moje kochanie pogryzło mnie i widocznie przez rankę wdała się jakaś infekcja. Ponieważ wiedziałąm, ze przy zastojach (a myślałam, że to zwykły zastój) powinno się dziecko przystawiać do chorej piersi, też tak robiłam, wyjąc z bólu i nieomal mdlejąc. Do czasu kiedy synek nie ulał krwią. Miejsce bolesne było bardzo czerwone, gorące a gorączka nie spadała.Rozwiązanie: karmiłam drugą piersią, ściągając pokarm z tej chorej. Wyglądało to okropnie, bo z piersi leciało mleko z krwią. Łykałam paracetamol na zbicie gorączki, bo mały nie chciał jeść tak gorącego mleczka. Zaraz na drugi dzień pojechałąm do lekarza, który zapisał mi antybiotyk (przy którym można karmić). I znowu - karmię zdrową, ściągam chorą. Kiedy już z piersi nie leciała krew i ropa tylko czyste, smaczne mleko, zaczęłam jak najczęściej karmić małego z tej chorej piersi. Po tygodniu nie było śladu po zapaleniu, a maluch do tej pory nie chce jeść nic innego tylko mamine mleczko :-).Najważniejsze, to nie przestawać karmić, ale za to szybciutko iść do lekarza.
      • Gość: misie_pysie Re: Zapalenie piersi IP: *.* 03.11.02, 00:23
        Też to (niestety przerobiłam)- ból, gorączka, osłabienie i łzy cieknące po policzkach :cry: . Nie miałam siły nigdzie jechać, skonsultowałam sytuację przez telefon z moim ginekologiem- oto jego zalecenia: bolącą pierś tylko odciągać (nie karmić nią)- ta pierś ma być porządnie opróżniana,po odciągnięciu pokarmu - owinąć ją bandażem elastycznym i robić zimne okłady (w celu zmniejszenia produkcji mleczka w tej piersi), jedna tabletka Bromergonu przed snem (hamuje laktację). Zastosowałam się do tych zaleceń- oprócz odciągania, które zupełnie mi nie szło a dużo bardziej bolało od karmienia (które swoją drogą też bolało "jak cholera") i karmiłam małą tą chorą piersią w sumie cały czas (mleczko leciało z niej bez "dodatków" w postaci krwi czy ropy) a ze zdrowej odciągałam ( żeby chora była maksymalnie opróżniona). Po kilku dniach (chyba trzech) przeszło i mam nadzieję, że już nigdy nie wróci ;)Pozdrawim i nikomu takich przeżyć nie życzęJustynaps.świetny wątek!!!
    • Gość: Gusiak Problem ze ściąganiem pokarmu IP: *.* 03.09.02, 23:33
      Czasem maluszka trzeba nakarmić butlą (choćby z takiego prozaicznego powodu, jak wyjście do fryzjera), a nie zawsze udaje się laktatorem ściągnąć wystarczającą ilość mleka. Mi pomaga drażnienie przez chwilę sutków palcami. Brzmi jak masturbacja ;-), ale po chwili (minutka - dwie, czasem trzy, szybciej, jeśli myślę przy tym o karmieniu i o Kacperku) czuję mrowienie po bokach (napływ mleczka) i pokarm zaczyna samoistnie kapać z piersi, a przy zassaniu laktatorem wręcz tryska, nawet jeśli wcześniej nie mogłam wydusić już ani kropelki.
      • Gość: franciszek Re: Problem ze ściąganiem pokarmu IP: *.* 05.09.02, 23:02
        Dzieki, musze wyprobowac bo wlasnie dzis musialam wyjsc w sprawach urzedowych, synek zostal z tata i pedzilam jak wariat, bo wczesniejsza proba wypompowania mleczka skonczyla sie na kilku kropach.Gdzies slyszalam ze kobieta ma to w glowie, a nie w piesiach, karmienie,rzecz jasna,samosugestia duzo moze w tym przypadku.Kasia
    • Gość: Gusiak "Przeciekanie" w miejscach publicznych IP: *.* 03.09.02, 23:38
      Zanim laktacja się nie unormowała, bywało, że nagle w mieście lub sklepie zaczynało mi kapać z piersi. Wkładki laktacyjne niestety wywoływały podrażnienie skóry, więc zastosowałam metodę, którą podpowiedziały mi dziewczyny z forum karmienie - zakładałam ręce na piersiach i przyciskałam piersi do klatki piersiowej, gdy tylko poczyłam mrowienie sygnalizujące, że za chwilę "pocieknę". Pomagało!!!Ale się rozpisałam - aż 4 posty. Ale to dobre sposoby, które sprzedały mi dziewczyny z edziecka lub położne, więc chciałam się podzielić. Buziaki i oby wszystkim udawało się zwalczać trudności z karmieniem.
    • Gość: gutki Re: Kapturki-za i przeciw IP: *.* 05.09.02, 14:31
      Niektóre mamy polecają "kapturki", czyli silikonowe osłonki na brodawki, jako metodę pozwalającą na uniknięcie bólu przy karmieniu i wygojenie ew. skaleczeń. Jest jednak poważne ALE: nie powinno się chyba ich stosować w pierwszych kilku (a może nawet kilkunastu) tygodniach życia dziecka, póki nie ustali się laktacja, a dziecko nie nabierze właściwej techniki ssania. Sposób chwytania piersi i ściągania przez dziecko pokarmu w przypadku stosowania osłonki różni się dosyć od "naturalnego", bo brodawka jest chwytana płycej, a pierś mniej skutecznie opróżniana. W efekcie mamie mogą grozić zastoje i zmniejszenie ilości pokarmu, a maluchowi - nabranie "złych przyzwyczajeń", a w skrajnym przypadku - zbyt wolne przybieranie na wadze (ja niestety przez to wszystko przeszłam!). Doradcy laktacyjni porównują używanie osłonek z podawaniem smoczka lub butelki i gorąco odradzają! Myślę jednak, że w późniejszym okresie (kiedy problemy z piersiami powodowane są np. tym, że ząbkujące dziecko gryzie), stosowanie osłonek nie niesie już takich niebezpieczeństw (za to moga być problemy z przekonaniem dziecka, by zaakceptowało osłonkę).
      • Gość: Ania_D Re: Kapturki-za i przeciw IP: *.* 05.09.02, 22:05
        Zgadzam się,ze z osłonkami trzeba bardzo ostroznie.. Najlepiej by taki sposób karmienia nie trwał dłuzej niz tydzień - dwa.. Ja miałam taki problem,ze mała początkowo wcale nie chciała z oslonkami ssać (a ja juz bez osłonek mimo szczerych chęci nie dawałam rady - przy każdym karmieniu ryczałam z bólu jak bóbr)a potem za nic nie mogłam jej od tego odzwyczaić... To chyba trwało do 3 czy 4 miesiąca.. (już nie pamiętam :))I zdecydowanie zaczęłam mieć problem z ilością mleczka. Ale w końcu córa się odzwyczaiła (dawałam jej sama piers zawsze, gdy była bardzo senna a potem stopniowo coraz częściej)i wszystko sie unormowalo...
      • Gość: Kleo Re: Kapturki-za i przeciw IP: *.* 09.09.02, 08:34
        Hmm jak już napisałam, karmię przez kapturki około półtra meisiąca albo więcej (MIsiak ma 3 mies.) i Michasia wspaniale przybiera na wadze! Aż się dziwią lekarki,że tylko na piersi. I poza tym w kapturkach wygoiło mim się raz dwa, penwie dlatego, ze więcej mleka zostawało na brodawce i robi się taki leczniczy okład. Poza tym ja też myśłałam sobie- nie, będe cierpieć dlaje bez osłonek, bo zepsuję sztukę ssania itd., ale naprawdę w któymś momencie doszlam do wniosku, że jak ma podchodzić do akrmienia jak ZIlka opisała- z bólem brzucha i rykiem, to dam sobei spokój z tą techniką ssania i wygoję jak najprędzej brodawki, używając kapturków, żeby Misiak nie miał nerwowych posiłków.cleo
      • Gość: bebejot Re: Kapturki-za i przeciw IP: *.* 18.12.02, 23:45
        No właśnie. Zgodnie z tym co przeczytałam na www.laktacja.pl, kapturki sa zabójcze dla laktacji. W moim jednak przypadku (płaskie brodawki), kapturki pozwalają mi wogóle karmić piersią. "Proceder" ten trwa już prawie 3 trzy miesiące, mam jednak wrażenie, że mam coraz mniej pokarmu. Staram sie przekonać Malucha do "gołej" piersi, ale jak dotąd nie reflektuje. Będę dalej próbować.A tak na marginesie - w sumie to dobrze, że istnieje taka firma jak Avent...PozdrowieniaBeciek
        • Gość: Aannia Re: Kapturki-za i przeciw IP: *.* 19.12.02, 21:12
          Hej, mimo wielu "życzliwych" rad, dzięki kapturkom udało mi się w ogóle karmić. Aby utrzymać laktację codziennie wieczorem przez 10 minut trenowałam z odciągaczem. Mała w wieku pięciu mcy zdjęła kapturki sama i zaczęła jeść bez. Więc uważam, że jak ze wszystkim, stosowane rozsądnie i wtedy gdy potrzebne, są naprawdę ok. :hello:Ania
        • Gość: Graża Re: Kapturki-za i przeciw IP: *.* 23.12.02, 07:15
          Ja równiez dzieki kapturkom mogłam karmić w ogóle. Bez nich - nie było mowy, przez dwa tygodnie Szymek nie chciał ssać, dawaliśmy mu ściągnięty pokarm przez sondę. To dopiero jest zabawa! Karmiłam przez 10 miesięcy, ale prawda jest taka, że codziennie, po kilka razy odcągałam mleko dla podtrzymania laktacji. Bez tego chyba rzeczywiście zanika. W wyniku tego odciągania miałam ciagle jakieś nawały, ale ja się z tego tylko cieszyłam, że mam mleczko. Po 10 miesiącach mały sam zrezygnował z piersi. Nie wiem czy długo karmiłam czy krótko, cieszę się, że w ogóle. Walka była zacięta, ale wygraliśmy ją. Nie chę tu bynajmniej promować kapturków, piszę tylko, że mi akurat pomogły w bardzo krytycznej sytuacji.Pozdrawiam wszystkie karmiące mamy i dzieciaczkiGraża
    • Gość: franciszek swedzace brodawki,bardzo!!! IP: *.* 05.09.02, 23:10
      Od jakiegos czasu okropnie mnie swedza brodawki i niewielki rejon wokol nich.I moze bym sobie tym problemem zbytnio glowy nie zaprzatala,ale tego ni jak nie da sie podrapac. Tylko ssanie Kamila przynosi mi prawdziwa ulge,ale niestety chwilowa. Co robic?Jak sie podrapac skutecznie i nie poranic?I dlaczego swedzi?Kasia
      • Gość: Katiek Zastoje raz jeszcze IP: *.* 08.09.02, 23:26
        A mi pomaga masowanie tych twardych miejcs -zmasowanie zastoju w kierunku sutka najlepiej po ciepłym prysznicu. Ulgę odczuwam gdy nagle mleko tryśnie i zastój zniknie-wtedy liście kapusty. Niestety masowanie nie jest przyjemne, a sposób mam od położnej, która robiła mi go w szpitalu i prawdę mówiąc wtedy łzy mi pociekły z bólu, ale pomogło-byłam o krok od zapalenia. A masaż czasem trzeba zrobić kilka razy żeby poskutkoawło i zastój się rozładował. I oczywiście przystawiać malucha.
      • Gość: 220571 Re: swedzace brodawki,bardzo!!! IP: *.* 13.09.02, 21:26
        Co do swędzących brodawek. Ja miałam (i nadal mam) z tym problem.Jeden powód - to grzybica (tzw. pleśniawka). To miałam wcześniej. I jak zaczęłam to leczyć (preparatami na pleśniawki) to dostałam uczulenia i teraz mam wyprysk :(. Leczę to maścią robioną w aptece.Grzybiaca bardziej boli niż swędzi (boli - potwornie - w momencie przystawiania dziecka). Pojawia się później, tzn. nie w pierwszych dniach karmienia, kiedy to prawie wszystkie mamy mają popękane brodawki. Na otoczce jest takie kółeczko czerwone wokół brodawki. W ogóle cała brodawka jest taka jakby "rozciamkana" - takie "niby-pęknięcia", łuszcząca się skóra. Można stosować maść Clotrimazol (nie trzeba jej zmywać), lub WODNY roztwór gencjany (1%) - po karmieniu posmarować. Lub preparaty na pleśniawkę - ale ja nie polecam ;) :(. Trzeba gotować biustonosz, ręcznik (specjalny do wycierania tylko biustu) - żeby grzyby nie przeżyły.A wyprysk - też łuszcząca się skóra, "coś" się sączy z otoczki (są na niej takie "bąbelki" wielkości ziarenek maku). Ból przy karmieniu. Brałam leki odczulające i stosouję wspomnianą wcześniej maść robioną. Trzeba znaleźć porządnego lekarza (ja chodzę do dermatologa), tzn. takiego, którego pierwszą poradą nie będzie "Trzeba odstawić". I w razie wątpliwości skonsultować leki z jakąś poradnią laktacyjną.Pozdrawiam :hello:PS A ile Twoój maluszek ma miesięcy?PS A to z mojego starego postu CCzyli opis grzybicy.Jak to wyglądało? brodawki takie jakby popękane, skóra wysuszona, łuszcząca się. na otoczce takie kółeczko czerwone/różowe wokół brodawki. Oprócz tego swędzenie, ból w momencie przystawiania do piersi. Objawy te występują po kilku miesiącach karmienia. Diagnoza: grzyby.NAjpierw dostałam Nystatynę(zawiesina) do smarowania brodawek i buzi maluchowi (Gabrysia ma rok). Ale miałam uczulenie. I teraz dostałam gencjanę (2% roztwór WODNY) - smarować 6 razy dziennie. Można karmić piersią posmarowaną genjaną.
        • Gość: franciszek Re: swedzace brodawki,bardzo!!! IP: *.* 16.09.02, 00:30
          Kamil ma dokladnie 8 tygodni, ale oprocz swedzenia, nasila sie w trakcie karmienia,nic mi nie dolega z wymienionach przez Ciebie objawow.Wszystko jest w porzadku, tylko swedzi, moze juz nie tak bardzo , ale mam ochote podrapac.Moze to moje jakies zludzenie? Sama juz nie wiem...Kasia
          • Gość: Megann_ Re: swedzace brodawki,bardzo!!! IP: *.* 27.12.02, 19:01
            Mnie też swędzi. Właściwie zwróciłam na to uwagę dopiero jak przeczytałam twój post. Tak samo jak tobie ulge przynosi dopiero moja mała ssawka czyli Bartosz :) Nasila się zwłaszcza jak Barti ma zły humorek i wisi przy cycusiu.Próbowałam sie drapać przez ubranie, nie tak paznokciami tylko tak żeby materiał stanika przesuwała się po brodawce. Ale wydaje mi się że to nie jest najlepszy pomysł, ulga jest tylko chwilowa.W każdym badź razie jesteśmy juz co najmniej dwie ze swędzacymi brodawkami - wiec to chyba normalne :) :)
    • Gość: Kleo Ból i kapturki IP: *.* 09.09.02, 08:23
      Dopiero zobaczyłam tę encyklopedię i króko dodam, to oczym pewnie czytałyście, gdy wam płakałam w wirtualny rękaw: bolało mnie tak, ze prawie mdlałam a ryczałam ciągle. Mówiono- zaraz, jeszcze tydzien, dwa i przejdzie. I nie przechodziło, choć 2 miesiaće mijały. Którejś nocy przeżyłam kryzys- wysłałam męża do nocnej apteki po butelkę. ALe nie po stzuczne mleko. NIe wiem po co właściwie. Kupił też kapturki Aventu itka karmię przez nie do dziś. Zagoiło się od razu. Te wszystkei beaptntheny i inne specyfiki guzik dały. Tylko że teraz jakoś nie umiem bez kapturków,a le skoro małej to nie przeszkadza, to już trudno- przynajmniej ma moje mleczko.W kazdym razie- pozcątek wspominam TRAGICZNIE, naprawdę. Przy następnym dziecku od razu wezmę kapturki.cleo
    • Gość: Zilka Re: Encyklopedia problemów z karmieniem :) IP: *.* 02.11.02, 19:29
      Ponieważ to bardzo pożyteczny wątek postanowiłam go wyciągnąć, może jeszcze ktoś się dopisze :)zilka
      • Gość: Zilka Re: Encyklopedia problemów z karmieniem :) IP: *.* 20.02.03, 22:53
        :hap:
    • Gość: Zilka Re: Encyklopedia problemów z karmieniem :) IP: *.* 18.12.02, 22:02
      A ja znowy wyciągnę ten post do góry bo nowe mamy są i pewnie o nim nie wiedzą a może coś dopiszą :)zilka
    • Gość: edzia73 Re: Mama liźniaków :) IP: *.* 25.12.02, 18:09
      Cześć!Jestem mamą dwójki bliźniaków - Oli i Jasia. Oboje mają 2 miesiące. i oboje karmię piersią. Jestem "nowa" na tej stronie i chcę się podzielić z wami moimi spostrzeżeniami, problemami. Po pierwsze to gratuluję pomysłu!!:}}}Po drugie: przechodzę do rzeczy.Kiedy się dowiedziałam, że będę miała bliźniaki to ucieszyłam się i zaczęłam zstanawiać: jak będę karmić??Muszę dodać, że jedna z moich brodawek jest wklęsła.Po porodzie w szpitalu pielęgniarki pokazały mi jak przystawiać dzieci i...na tym był koniec. W mojej miejscowości nie ma niestety poradni laktacyjnej i kiedy wróciłam do domu szukałam wszedzie infofmacji: jak karmić piersią bliźniaki??Jeszcze w szpitalu zaczęłam uzywać kapturków. Okazało się, że jest to dla mnie jedyny sposób aby nakarmić dzieci z tej drugiej piesi. Moje dzieci podzieliły się: córka która od początku ładnie chwytała pierś ssa lewą bez kapturka, syn -od poczatku miał problemy z ssaniem. On korzysta z kapturka i prawej piersi, która ma dodatkowo wklęsłą brodawkę. Dzieci przybierają na wadze, syn przegonił wagowo swoją siostrę (urodził się mniejszy od niej). Przez ten okres dwóch miesięcy przeszłam przez bolące brodawki (przysawiałam dzieci na zmianę do różnych piersi), nawał pokarmu, wątpliwości co mi wolno a czego nie wolno jeść. Ciągle się zastanawiam czy dobrze robię (jeżeli chodzi o karmienie dzieci- każde ma "swoją" pierś).Zastanawiam się również nad kwestią zaniakania pokarmu.W piersi którą karmie syna z kapturkiem zuważyłam ostatnio mniej pokarmu. A moze mi się wydaje?? Po czym to poznam??Czy powinnam sciągać z tej piersi pokarm? CZy możliwe jest, że pokarm zacznie mi zanikać tylko w tej jedne piersi??Póki co pijam herbatki ziołowe, grzane piwo (od czasu do czasu), opijam się sokami i wodą, sciągam pokarm i staram się przystawiać syna bez kapturka. To na razie wszystko. Proszę emamy o kontakt. Podzielcie się ze mną swoimi uwagami, spostrzeżeniami. Pzdrawiam edzia- mama Oli i Jasia.
    • Gość: MelaBlonda super książka! IP: *.* 26.12.02, 18:23
      Miałam to szczęście, że od razu udałam się do poradni laktacyjnej i nie musiałam za dużo zgadywać. Co prawda nie mogłam sobie pozwolić na eksperymenty, bo synek ważył niewiele ponad 2 kilo i nie mógł się jeszcze odchudzać. Teraz ma 7 tygodni i waży 4 kilo, więc chyba dobrze ssie, ale ja zawsze mam wątpliwości, bo na przykład wisi na piersi non stop i płacze jak go odkładam. KAŻDY sugeruje, że się nie najada. Nie muszę pisać jak wpływa to na karmiącą. Gdyby nie te kolejne gramy w jego wykonaniu może i bym uwierzyła i zgodziła się na dokarmianie. Ale ale, miałam napisać o KSIĄŻCE. Kupiłam ją podczas pierwszeej wizyty w poradni - jest naprawdę świetna. Można po nią sięgać zawsze jak się ma jakieś wątpliwości, a ma się ich dużo nawet jak teoretycznie wie się już "wszystko". "WARTO KARMIĆ PIERSIĄ" Magdaleny Nehring-Gugulskiej, cena: 13zł. Ja kupiłam w poradni na Żelaznej (w-wa). Polecam. Zapewniam, że nie mam prowizji od sprzedaży (che che)..
      • Gość: ewa.z Re: super książka! IP: *.* 27.12.02, 22:12
        cześć! moja mała robiła to samo, tzn. ssała non stop, wymiotowała i jadła dalej. Jeżeli przybiera na wadze to wszystko w porządku, musisz być cierpliwa - z czasem mały będzie ssał mniej. Powodzenia
        • Gość: magusia Re: super książka! IP: *.* 28.12.02, 22:48
          Książka dr Gugulskiej jest także do dostania w księgarni internetowej na stronie www.laktacja.pl
    • Gość: asia_t ssanie a wcześniaki...- i bliżniaki! IP: *.* 13.01.03, 10:32
      To ja też dorzucę swoję trzy grosze... karmię bliźnięta od prawie 14 miesięcy, staż mam więc nie najgorszy. :-) W sumie obyło się prawie bez problemów... ale...moje dzieci urodziły sie w 34 tygodniu i na początku nie bardzo wiedziały, do czego służy cycek... na dodatek miały tak maciupkie buziuńcie, że moje piersi (wcale nie największe, raptem 85B w trakcie karmienia...) były dla nich za duże... ćwiczyliśmy kilka dni karmienie, zanim nam się udało dojść do jako takiej wprawy... potem musiałam siedzieć nieruchomo, aby tylko cycuś nie wypadł z buzi, bo inaczej cyrk zaczynał się od początku...Karmienie bliźniąt oznacza podwójny wysiłek i nakład czasowy. Chyba że się karmi jednocześnie, co jak najbardziej jest możliwe... U nas jednak były i z tym problemy... na początku dzieci się krztusiły, bo mleczko płynęło za szybko - przy karmieniu z jednej piersi, z drugiej leciały potoki mleka, dzieciaczek prawie się topił bez wysiłu z jego strony... wszystkie problemy da się jednak pokonać i karmić, karmić jak najdłuzej!asiaT
    • Gość: Zilka Re: Encyklopedia problemów z karmieniem :) IP: *.* 14.03.03, 23:07
      :hap:
      • Gość: mika_forum Re: Encyklopedia problemów z karmieniem :) IP: *.* 17.03.03, 17:51
        Polecam strony:www.laktacja.plmika
        • Gość: Nicole Re: Encyklopedia problemów z karmieniem :) IP: *.* 18.03.03, 00:22
          witam ! A ja mam taki problem- otóż po ściąganiu pokarmu laktatorem bolą mnie piersi, bardziej brodawki, sutki, taki tepy ból. Może któraś z e-mam tego doswiadczyła? czy za duzo ściągam? / 100 ml łączne z obu piersi/ a może zbyt intensywnie- trwa to 15 min/ dzięki za wszekie poradynicole
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka