groszek28
21.01.08, 10:34
Mój synek własnie skończył miesiąc i od jakiegoś czasu mam juz mało pokarmu.
Mam doświadczenie w karmieniu piersią, mam już jedno dziecko - 2 letnią prawie
córeczkę, którą z powodzeniem karmiłam prawie rok czasu. Wiem więc, że
początki sa trudne, że wymaga to cierpliwości itp., że dziecko je często i
dłuuuugo i że trzeba przystawiać na każde żądanie. Robię tak, efekt jest taki,
ze karmię całymi dniami :-( Nie muszę dodawać, ze nie mogę sie wówczas
własciwei zająć starszym dizeckiem... Niestety nie daje to oczekiwanych przeze
mnie efektów. Najpierw dostaje jednego cyca, gdy zaczyna sie wiercić i
wrzeszczeć daje mu drugą pierś. Gdy skonsumuje nadal nie jest najedzony i
krzyczy z głodu :-( Po którejs takiej akcji próbowałam odciągnąc laktatorem (
co wychodzi mi dobrze, o ile jest co odciągać) i cóż - nie dało się odciągnąc
nic, co zresztą podejrzewałam. Wczoraj wymiękłam i podałam butelkę po
skonsumowaniu 2 cyców - wypił jeszcze 60 ml i wreszcie usnął i przesał
krzyczec z głodu. Zdaję sobie sprawę z tego, ze to początek końca karmeinia i
bardzo mnie to dołuje :-( pewnie zaraz mi napiszecie, ze za wcześnie sie
poddałam, zeby sie położyc z dzieckiem w łóżku i karmić cały dzień... Ja na
seiro próbuje karmić nawet co pół godziny jak sobie zyczył, ale on wierci się,
bo po prostu nic tam do picai nia ma :-( Poza tym położenie sie w łóżku i
przysypianie nie wchodzi w rachubę przy wymagającym i biegającym wkoło
dwulatku. Moim starszym dzieckeim tez muszę sie zająć. Juz nie wspomnę o tym,
że od meisiąca nie przespałam ciągiem więcej niż 2 godziny wiec po prostu
wymiękam już. W ogóle od końca ciaży mamy kupę stresów - w pracy, teść umiera
na raka właśnie i inne, więc pewnie to jest powodem tego, ze mam za malo
pokarmu...